Czego szukasz

Wymarzona praca dodatkowa dla mamy? Zobacz jak pracuje Ilona

Szukasz pracy dodatkowej, którą połączysz z opieką nad dziećmi? Zależy Ci by Twoje dzieci znały smak wiejskiego masła, dojrzałych pomidorów czy prawdziwych jabłek? Chcesz promować naturalne jedzenie wśród znajomych? Zostań koordynatorką grupy w platformie zakupowej Lokalny Rolnik w Krakowie i pracuj tak, jak Ilona. Co robi i jak wygląda jej praca? Ilona pracuje kilka godzin tygodniowo, z satysfakcją dokłada się do domowego budżetu, poznaje ciekawych ludzi, zdrowo karmi swoją rodzinę i ma tyle czasu dla dzieci ile tylko potrzebuje. Brzmi jak bajka? Ty też tak spróbuj! >

  • Marzena Gólska - 20/04/2017
Ilona Ośko, koordynatorka grupy zakupowej inicjatywy Lokalny Rolnik

Droga Mamo, szukasz pracy dodatkowej, w której poznasz nowych ludzi, zarobisz dodatkowe pieniądze oraz w wygodny sposób zapewnisz sobie, swoim najbliższym i sąsiadom codzienną porcję zdrowia i powrót do smaków dzieciństwa? Zgłoś się już teraz!

Intensywnie szukamy mam z Krakowa i okolic.

Poznaj historię Ilony Ośko, która jest koordynatorką grupy zakupowej.

Moja przygoda z Lokalnym Rolnikiem zaczęła się niedawno – w drugiej połowie 2015 r. O platformie usłyszałam od znajomej, która robiła zakupy w jednej z warszawskich grup.
Kiedy okazało się, że w pobliżu nie ma czynnej grupy i musiałabym założyć własną – pomyślałam czemu nie! Lubię kontakt z ludźmi, zawodowo przez 15 lat tym właśnie się zajmowałam.

Sama wychowałam się na wsi, dlatego bardzo zależy mi na tym, aby moja rodzina odżywiała się zdrowo. Chciałam uniknąć tych wszystkich nawożonych warzyw i owoców, chciałam aby moje dzieci mogły poznać smak wiejskiego masła, czerwonych, dojrzałych pomidorów pachnących słońcem, jabłek – może nie idealnych kształtem, ale za to jakich soczystych! Ja w dzieciństwie miałam dostęp do takiej właśnie żywności. I bardzo chciałam teraz również wrócić do tych smaków.

Dzięki Lokalnemu Rolnikowi mam nie tylko dostęp do najlepszej formy zaopatrywania się w zdrową, ekologiczną żywność. Mam też możliwość zarobienia dodatkowych pieniędzy. Mam poczucie, że wspieram nasz wspólny budżet domowy, a jednocześnie mogę zając się rodziną. Kiedy przyjdzie odpowiedni moment, pewnie wrócę do pracy zawodowej, ale już na innych warunkach niż kiedyś.

Moja przygoda z Lokalnym Rolnikiem to również możliwość poznania wyjątkowych ludzi, którzy tworzą lokalną społeczność. Nawiązują się pomiędzy nami przyjaźnie. Nasza grupa „żyje”. Wymieniamy się przepisami, organizujemy spotkania, degustacje, dyskutujemy o naszych lokalnych potrzebach – a wszystko to dzięki temu, że poznaliśmy się podczas odbiorów naszych zakupów. Każda środa jest dla mnie małym świętem. Od rana z uśmiecham czekam na popołudniowe odbiory, na spotkania z moimi grupowiczami i nie zrezygnuję nigdy z tej przyjemności.

Ilono, jesteś Koordynatorką Lokalnego Rolnika skupiającą ok. 300 osób, odżywiających się naturalną żywnością, w której dostarczaniu bierzesz aktywny udział. A podobno nadal jesteś niepracującą zawodowo mamą, bo robisz coś na czym sama korzystasz razem ze swoją rodziną, robisz coś dla siebie i dla swoich dzieci, a jeszcze dodatkowo na tym zarabiasz. Bajka! Opowiedz nam krótko o niej.

Tak, to prawda. Nie pracuję zawodowo. Choć w moim przypadku bardziej trafnie byłoby powiedzieć – na szczęście nie pracuję. Po 15 latach w dużej korporacji musiałam już zrobić sobie przerwę. Dla siebie ale i dla swojej rodziny. Moje dzieci potrzebują mnie bardziej niż rada nadzorcza (śmiech).

Z nami kobietami jest tak, że kiedy rodzą nam się dzieci, nasze życie zupełnie się przewartościowuje. Instynktownie chronimy to, co dla nas najważniejsze. Dom, rodzina, dzieci – chcemy żeby były zdrowe, rozwijały się prawidłowo, były szczęśliwe. Ja dla dobra swojej rodziny i dzieci postanowiłam zwolnić, odsunąć na boczny tor pracę. Być z nimi tu i teraz! Sprawy zawodowe, stres , późne powroty do domu – to wszystko nie wpływało dobrze na komfort naszego życia. Traciłam to, co najważniejsze – wspólnie spędzany czas.

ilona_dzieci

Jednak samo zajmowanie się domem nie daje mi satysfakcji. Moja rodzina o tym wie, dlatego tak bardzo wspierają mnie w tym co robię. Jestem osobą bardzo aktywną. Jestem w swoim żywiole kiedy dużo wokół mnie się dzieje.
Znalezienie zajęcia które przyniosłoby mi dodatkowe dochody, pozwalając równocześnie zajmować się dziećmi nie było łatwe. A jednak się udało. Dzięki Lokalnemu Rolnikowi jestem w stanie zaopiekować się domem i dziećmi i jednocześnie podbudować rodzinny budżet i własne poczucie wartości. Szczerze polecam, to naprawdę ciekawe i ambitne zajęcie.

Smaki dzieciństwa to smak prawdziwego mleka prosto od krowy, smak twarogu, masła i jaj od domowych kur, warzywa z ogródka i długo by pisać… Wydaje się dzisiaj, że to już za nami, a jednak są takie gospodarstwa, które nadal tradycyjnie i bez chemii „produkują” swojską żywność. Czy oprócz aspektów zdrowotnych jest coś jeszcze co spowodowało, że stałaś się Koordynatorką Lokalnego Rolnika?

Aspekty zdrowotne były tutaj kluczowe i nimi się głównie kierowałam, aż do momentu… pierwszych odbiorów. Kiedy na odbiorach zobaczyłam jak ciekawi ludzie mieszkają w mojej okolicy, kiedy wszyscy tak aktywnie zaangażowali się w tworzenie naszej grupy, poczułam że to nie jest tylko kolejna platforma zakupowa. Nie bez przyczyny nazywamy siebie grupami zakupowymi. Jesteśmy grupą ludzi którym przyświeca wspólny cel, którzy działają wspólnie aby promować ideę zdrowego i świadomego odżywiania. Przynależność do takiej grupy zobowiązuje. To jest właśnie to, co chcę robić. Dla siebie i swoich dzieci.

ilona

Wszystko brzmi bardzo smacznie, ale czy praca Koordynatorki, która ma pod sobą sporą grupę klientów nie jest zbytnio czasochłonna jak dla mamy? Czym dokładnie się zajmujesz? Przykładowo, jak wygląda Twój tydzień pracy?

Wszystko jest kwestią dobrej organizacji. Ja mam już opracowany stały tygodniowy grafik i bez problemu godzę wszystkie domowe i matczyne obowiązki z obsługą swojej grupy. Mogę pracować z dowolnego miejsca, o dowolnej porze dnia. W poniedziałki, kiedy zamykają się zamówienia mojej grupy, pilnuję aby wszyscy zdążyli złożyć je w odpowiednim czasie i nie zapomnieli za nie zapłacić. Zajmuje mi to całe 30 minut 🙂

W środy spotykam się ze swoją grupą na odbiorach. Te kilka godzin poza domem jest dla mnie bardzo ważne. Nawiązuję nowe kontakty, poznaję sąsiadów, dyskutujemy, wymieniamy się radami i spostrzeżeniami. Pozostałe dni tygodnia spędzam na wyszukiwaniu dla nas interesujących informacji czy przepisów kulinarnych. Udostępniam je poprzez FB i zachęcam do dyskusji. Od początku bardzo ważną dla mnie kwestią jest to, aby moja grupa była aktywna. Zależy mi na tym abyśmy dzielili się wiedzą i doświadczeniem.

W niedzielę wieczorem pilnuję, aby do każdego klienta trafiła wiadomość o kończącym się czasie na dokonanie zakupów. Jak widzicie, spokojnie można w między czasie wychować gromadkę dzieci – a ja mam ich tylko dwójkę 🙂 🙂 🙂

ilona_odbior

Obowiązki obowiązkami, a wartość dodana, jak współpracuje Ci się z firmą Lokalny Rolnik? Jakich macie klientów? Jakie są Wasze relacje? Bo to zawsze ma wpływ na satysfakcję z wykonywanej pracy.

Cały team Lokalnego Rolnika to bardzo pozytywne i pomocne osoby. Bez ich wsparcia ta praca nie byłaby tak przyjemna. A jeśli chodzi o moich grupowiczów, to powiem tylko, że mamy za sobą już kilka spotkań na gruncie prywatnym, kilka akcji charytatywnych i wiele kolejnych pomysłów, które czekają na swoją kolej. Lokalny Rolnik nas połączył, a my doskonale to dalej wykorzystujemy. To jest wspaniała wartość dodana.

Czyli jako mama, oprócz codziennych domowych obowiązków, masz coś jeszcze, czujesz się potrzebna i szczęśliwa wykonując pracę, którą spokojnie można pogodzić z życiem rodzinnym. Rozumiem, że praca Koordynatorki Lokalnego Rolnika to ta jedna z niewielu, która dedykowana jest specjalnie mamom, z wielu powodów. Zgadzasz się na takie podsumowanie?

Dokładnie tak. Jestem szczęśliwą i zadowoloną mamą. A jak wiadomo szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci.
Drogie Mamy, ta praca przyniesie Wam wiele satysfakcji. Wystarczy się odważyć. Polecam.

Dziękuję Ci za rozmowę i jednocześnie życzę dalszych zdrowych i smacznych sukcesów!

Chciałabyś pracować kilka godzin tygodniowo?

Lubisz kontakt z ludźmi, masz ciekawe pomysły i zależy Ci na zdrowej żywności? 

Zgłoś się już teraz!

Rozmawiała Marzena Gólska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marzena Gólska
Jestem mamą 4-letniego Oskara. Pracowałam w marketingu oraz w projektach unijnych. Podczas „urlopu” macierzyńskiego moją firmę zamknęli, a ja pozostałam bez pracy. Przez kilka lat spędzonych z dzieckiem miałam dużo czasu na przemyślenia i ostatecznie postanowiłam robić to, co kocham najbardziej, czyli pracując wspierać inne mamy. Dodatkowo kocham jogę, spacery, podróże i długie spanie ;)
Podyskutuj

Projekt Mamo Pracuj laureatem nagrody Employer Branding Excellence Awards!

Kampania wizerunkowo-rekrutacyjna, przygotowana we współpracy z Capgemini Polska, a skierowana do mam wracajacych do pracy, otrzymała główną nagrodę w konkursie EBExcellence Award w kategorii "Kampania rekrutacyjna off-line"! Rozdanie nagród odbyło się 5 czerwca 2019 roku podczas Gali konkursu. To dla Nas ważna chwila! I dzięki, za Wasze zaufanie do tego co robimy!
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 13/06/2019
Nagroda Employer Branding Excellence Awards, na zdjęciu Angelika Gawlik-Gajda, Agnieszka Czmyr-Kaczanowska

Projekt Mamo Pracuj laureatem nagrody Employer Branding Excellence Awards!

Employer Branding Excellence Awards 2019  to uroczysta gala, podczas której zostały wręczone nagrody dla pracodawców, którzy prowadzili najlepsze działania employer brandingowe w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Ideą konkursu organizowanego przez HRM Institute jest nagrodzenie i zaprezentowanie najlepszych praktyk employer brandingowych w Polsce, które mogą stać się wzorem i inspiracją dla innych. Nagrody zostały wręczone już po raz ósmy. Do zdobywców głównych nagród trafiły statuetki łucznika, specjalnie zaprojektowane i ręcznie wykonane na tę okazję.

Employer Branding Excellence Awards Prelegrnci

W tym roku do konkursu wpłynęło 150 zgłoszeń. Z każdym rokiem jest coraz więcej dobrych kampanii i działań employer brandingowych, coraz więcej firm angażuje się w budowanie marki pracodawcy, co jest bardzo pozytywnym zjawiskiem. Dobre kampanie robią nie tylko duże firmy, posiadające równie duże budżety, ale także mniejsze organizacje.

Nagrody w konkursie przyznawane są w siedmiu kategoriach:

  • Strategia,
  • Kampania rekrutacyjna off-line,
  • Kampania internetowa,
  • Wewnętrzna kampania wizerunkowa,
  • Innowacja EB,
  • Film rekrutacyjny / wizerunkowy,
  • Strona / Zakładka kariera / Landing page.

Nasz wspólny projekt z Capgemini Polska otrzymał główną nagrodę w kategorii Kampania rekrutacyjna off-line 2019

Wkrótce opiszemy projekt w szczegółach!

A tymczasem zapraszamy do profilu Capgemini Polska w naszej Bazie Pracodawców Przyjaznych Mamie! 

Wyróżnienia w tej kategorii należą do: IKEA Retail, PZU, Toyota Motor Manufacturing Poland.

Serdecznie gratulujemy!

Employer Branding Excellence Awards statuetki

Nagrodzeni w pozostałych kategoriach to:

Kategoria Strategia EB 2019
Zwycięzca: Netguru
Wyróżnienie: Freightliner PL, Eko-Okna, McDonald’s Polska, Lidl Polska

Kategoria Kampania internetowa 2019
Zwycięzca: AmRest
Wyróżnienie: Budimex, Empik, EY, mBank

Kategoria Wewnętrzna kampania wizerunkowa 2019
Zwycięzca: Credit Agricole Bank Polska, McDonald’s Polska
Wyróżnienie: Data Art, Deloitte Polska, Accenture, Roche Polska

Kategoria Innowacja EB 2019
Zwycięzca: PwC
Wyróżnienie: Accenture, Capgemini Polska, Solaris Bus & Coach

Kategoria Film rekrutacyjny / wizerunkowy 2019
Zwycięzca: Atos Global Delivery Center Polska
Wyróżnienie: Lidl Polska, Performante, Edge One Solutions, EY

Kategoria Strona / Zakładka kariera / Landing page 2019
Zwycięzca: DGS Poland
Wyróżnienie: Danone, Fabryka Farb i Lakierów Śnieżka, Aviva

Wszystkim zwycięzcom, wyróżnionym oraz uczestnikom serdecznie gratulujemy!

Każdemu należą się ogromne brawa!

Źródło i zdjęcia: HRM Institute oraz archiwum prywatne

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

Jestem dobrym przykładem, że jak się chce, to się da – Ewelina Wiercioch

Ewelina Wiercioch w 2013 r. złożyła papiery na kandydatkę na ratowniczkę TOPR i jest pierwszą po 30 latach przyjętą w szeregi elity kobietą - ratowniczką Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Czy było łatwo? - Przerażała mnie bardziej presja tego, że jestem sama jako kobieta i że nie do końca wszyscy są zadowoleni że jestem. To było bardzo trudne. Ale pokonałam to. Wiedziałam czego chcę - opowiada Ewelina, dziś również przewodniczka tatrzańska i międzynarodowa UIMLA, instruktorka narciarstwa zjazdowego, narciarstwa wysokogórskiego (ski-tourowego) oraz wspinaczki sportowej. Wybrała góry, bo tam odkryła siebie.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 12/06/2019
Ewelina Wiercioch

Ewelina jesteś pierwszą od ponad trzydziestu lat kobietą – ratowniczką TOPR. Znałaś tę organizację od środka, pracowałaś w administracji TOPR-u, Twój mąż był ratownikiem TOPR-u, jesteś córką prezesa TOPR-u i wiedziałaś, że pokutuje opinia, iż ratownictwo górskie to męskie zajęcie. A jednak zdecydowałaś się złożyć papiery. Co Tobą kierowało?

To było już dobrych kilka lat temu i moje emocje z tym związane są dzisiaj zupełnie inne. W tamtym czasie miałam bardzo trudny okres, byłam w trakcie rozwodu, przeżywałam rewolucję w życiu. Potrzebowałam bodźców, żeby się trzymać i jakoś przetrwać. Podchodzę do życia zadaniowo i tak też podeszłam do tego wyzwania.

Pracowałam w administracji kilka lat, obserwowałam pracę ratowników. Ja również nieustannie byłam w górach, w tamtym czasie startowałam w zawodach zarówno w narciarstwie wysokogórskim, jak i wspinaczkowym. Byłam aktywna. Pewnego dnia, będąc tradycyjnie po pracy na treningu na nartach skiturowych stwierdziłam… czemu nie spróbować. Naczelnik TOPR także delikatnie mnie namawiał. I stało się. Złożyłam papiery na staż kandydacki do TOPR.

Jak zostało to przyjęte w środowisku?

Oj działo się. To była dla mnie stresująca sytuacja. Zrobiłam pewnego rodzaju rewolucję w TOPR, bo po tylu latach nikt się nie spodziewał, że nagle w TOPRze pojawi się kobieta. Był to gorący okres. Nie wszyscy byli zadowoleni. Zrobiło się wokół tego wydarzenia bardzo głośno, zarówno w Zakopanem, jak i w mediach. Dałam z siebie wszystko i udało się. Dzisiaj mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumna. Nie zraziłam się, tylko konsekwentnie realizowałam to, co sobie założyłam.

Samo przyjęcie do elity Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratowniczego to jeszcze nie koniec. Jak wygląda droga do zostania ratownikiem?

Droga aby zostać ratownikiem jest dość długa. Początek tej drogi bierze się od naszej pasji chodzenia po górach. Oczywiście to nie tylko chodzenie po szlakach, ale także poza szlakami, wspinanie, czy bardzo dobra umiejętność jazdy na nartach. Nasze doświadczenie górskie, wykaz działalności to takie nasze CV.

Dodatkowo należy zdać egzaminy wstępne na staż kandydacki: medyczny, test kondycyjny na Kasprowy Wierch, wspinanie, jazdę na nartach po trasach i poza trasami, czy z topografii Tatr. Musimy mieć dwóch wprowadzających (opiekunów), którzy za nas ręczą, i którzy się nami „opiekują” podczas stażu kandydackiego.

Staż kandydacki trwa dwa lata. W tym czasie mamy cały szereg szkoleń z technik ratowniczych zarówno w lecie, jak i w zimie. Każde szkolenie zakończone jest egzaminem. Musimy także dyżurować i brać udział w wyprawach ratunkowych. Cały staż zakończony jest egzaminem. Po dwóch latach i po pomyślnym zaliczeniu wszystkiego zostajemy ratownikami ochotnikami TOPR 🙂

Podczas uroczystości Dnia Ratownika składamy Naczelnikowi TOPR przysięgę ratowniczą. To jest bardzo ważne wydarzenie. Zostaje w głowie chyba do końca życia. Ja moją przysięgę składałam w dolinie 5 Stawów Polskich.

Nie przerażały Cię te wszystkie testy, szkolenia, wyprawy? Miałaś chwilę zwątpienia?

Nie przerażały mnie szkolenia, dyżury czy wyprawy. Tym byłam podekscytowana, bo podnosiłam swoje umiejętności. To był super czas, ale miałam krótkie chwile zwątpienia. Tak jak wspomniałam, to był dla mnie ciężki okres i dużo się wówczas nałożyło.

Przerażała mnie bardziej presja tego, że jestem sama jako kobieta i że nie do końca wszyscy są zadowoleni że jestem. To było bardzo trudne. Ale pokonałam to. Wiedziałam czego chcę. Poza tym mój tata i moja rodzina bardzo mnie wspierali.

Jak wygląda praca ratownika?

W TOPR jest grupa ratowników zawodowych, którzy pracują na „etacie” i grupa ratowników ochotników. Ja jestem ratownikiem ochotnikiem. Praca ratownika zawodowego od ochotnika różni się tym, że Ci pierwsi pracują w systemie 12 godzinnym przez 7 dni, a następnie mają 7 dni wolnego. Ratownik ochotnik ma konieczność być na dyżurach społecznych co najmniej 120 godzin w ciągu roku.

Dyżurować możemy zarówno w Centrali TOPR, która znajduje się w Zakopanem, jak i w schroniskach. Jeśli jest wyprawa, a nas nie ma na Centrali to dostajemy informacje sms. Jeżeli mamy możliwość, to bierzemy udział w wyprawie.

Jesteś też przewodniczką tatrzańską, instruktorką narciarstwa zjazdowego, wysokogórskiego oraz wspinaczki sportowej. Wspólnie z ojcem, siostrą i mężem prowadzicie rodzinną firmę TAMiTU Tatry. Z Grzegorzem, Twoim mężem poznaliście się jeszcze w TOPR.

Tak, jestem w górach non stop. Albo prywatnie albo w pracy albo społecznie, jako ratownik albo na wakacjach – też w górach. Jak ja to wytrzymuje? 🙂 Na szczęście mam farta, bo cała moja rodzina chodzi po górach, dzięki temu się rozumiemy. To prawda, prowadzimy małą rodzinna firmę TAMiTU Tatry, która zajmuje się organizowaniem wypraw w góry. Jestem szczęśliwa, że pracuje z moim mężem. Rozumiemy się doskonale. Dodatkowo on jest także Ratownikiem TOPR, więc wspólnie chodzimy na dyżury.

Grzesia znam od dawna, ale nasze drogi zeszły się dopiero kilka lat temu. Przyznam, że wcześniej nie za bardzo się lubiliśmy 🙂 On był także przeciwnikiem kobiety w TOPR, brrr… do dzisiaj za to przeprasza 🙂 🙂 Nie znał mnie. Teraz już wie, że sobie dobrze radzę. Ale to wszystko nas połączyło. Cieszę się, że nasza pasja to także nasza praca, choć ma to także ciemne strony.

A jakie są ciemne strony tej pracy?

Każda praca ma swoje plusy i minusy. W mojej plusem jest to, że łączę pasję z pracą, że jestem w ciągłym ruchu, poznaję sporo świetnych ludzi, z niektórymi zawiązały się przyjaźnie. Niestety bywam bardzo zmęczona fizycznie i psychicznie. Moje życie nie kończy się po przyjściu z gór do domu, gdzie przeważnie każdy już odpoczywa. Po powrocie dopiero zaczynam życie, mam rodzinę i sporo różnych obowiązków. W górach opowiadam za ludzi, za ich bezpieczeństwo, a w domu za moją rodzinę.

Muszę też bardzo o siebie dbać. Moja działalność obarczona jest ryzykiem kontuzji, nie mogę sobie pozwolić na żadne problemy zdrowotne. No i… moja praca związana jest z czynnikiem, na który zupełnie nie mam wpływu – pogodą. A w Tatrach bywa bardzo kapryśnie 🙂

Staram się utrzymać balans pomiędzy pasją a pracą. Niestety oddając się przewodnictwu mam bardzo mało czasu, żeby być w górach wyłącznie dla siebie, z mężem czy z córką. Oczywiście znalazłam sposób żeby to w pewien sposób łączyć. Często pracuje z Grzesiem, a córkę biorę ze sobą jak idę z zaprzyjaźnionymi Klientami lub na łatwe szlaki. Mimo pewnych trudności cieszę się, jak obserwuje ludzi, którzy się rozwijają, zaczynają o siebie dbać, a niektórzy przewartościowują swoje życie.

Co jest takiego w górach, że pod ich wpływem ludzie zmieniają swoje życie?

To jest pasja. To nie muszą być góry, to może być cokolwiek co wciąga człowieka bez reszty, coś co jest tylko jego i nikt, ale to nikt mu tego nie zabierze. Pasja trzyma przy sobie podczas różnych zakrętów, trudności. Ja wybrałam góry. To prawda, zmieniły moje życie, bo znalazłam w nich coś wartościowego, odkryłam siebie.

Dzięki nim pokonuje różne bariery, jestem silna, twarda i konsekwentna, dążę w nich zawsze do celu. A żeby go osiągnąć – muszę się zmęczyć, czasami mocno zawalczyć. Nic nie przychodzi od tak i tego w nich uczę moją córkę. To także miejsce, w którym odpoczywam, w którym mam spokój. W górach nie muszę się spieszyć, myśleć o problemach „na ziemi”. W nich liczą się zupełnie inne rzeczy.

To ile czasu w ciągu roku spędzasz w górach? Da się to zliczyć?

🙂 Nie da, myślę, że co najmniej 6 dni w tygodniu. Czasami mam dość, ale zazwyczaj po dniu odpoczynku już mnie ciągnie. Nie mogę wysiedzieć w domu, nie lubię się nudzić. Fajnie jest coś robić. To nie zawsze są wysokogórskie wycieczki, wystarczy, że pójdę pobiegać i już jest dobrze 🙂

Jeszcze nie wspomniałyśmy o jednej ważnej roli w Twoim życiu – jesteś mamą nastoletniej już Oli. Czy Ola podziela Twoją pasję do gór?

Tak, moja córka ma już prawie 15 lat, kiedy to zleciało…? Ola podziela moją pasję do gór, choć nie w takim stopniu jak ja 🙂 Najbardziej lubimy się wspinać, a w zimie chodzić na skiturach. Moja córka jest przede wszystkim artystką. Dostała się do świetnego liceum plastycznego w Zakopanem. Moim zadaniem jest ją wspierać i pokazywać na własnym przykładzie, że wszystko jest możliwe i że fajnie jest fajnie żyć, z pasją.

W górach uczę ją przełamywania własnych barier, które potem wykorzystuje we własnym rozwoju. Ja też dużo zyskuję, bo „zmusza” mnie, żebym z nią jeździła po wszystkich muzeach sztuki nowoczesnej. Jak tylko pojawia się nowa wystawa to jedziemy. Raz w roku zabieram ją też do wybranej stolicy europejskiej, żeby mogła zobaczyć dzieła największych artystów. Przyznam, że te podróże są dla nas wszystkich fajne, to idealna odskocznia od gór.

Ewelina wspomniałaś mi wcześniej, że chcesz się angażować we wszelkie akcje pomagające kobietom. Czy nadal realizujesz projekt „Kobiety na szczytach”? – który ma na celu zachęcanie kobiet do chodzenia po Tatrach.

Tak, w tym roku kładę duży nacisk na kobiety. W wakacje będę organizowała wyjścia tylko dla kobiet o różnym stopniu trudności. Chcę pokazać, że góry są dostępne. Oczywiście wszystko musi odbywać się z głową. Ponadto chciałabym aktywować kobiety i przez góry pokazywać, że można i że warto mieć coś tylko dla siebie. Chciałabym żeby przestały się bać.

W tym roku kończę 40 lat, to jakiś mały przełom w moim życiu. Niektóre kobiety: młodsze, starsze które spotykam, z którymi chodzę po górach opisują się jako stare, wszystkie grube 🙂 „zablokowane”, przeważnie źle o sobie mówią. Zupełnie nie wiem skąd się to bierze? Myślę, że jestem dobrym przykładem na to, że jak się chce, to się da. Nie można szukać wymówek, tylko działać.

Kobiety w górach są także często postrzegane troszkę z przymrużeniem oka. Przyznam, że dzisiaj na szlakach spotykam w większości kobiety. Zachęcam Was dziewczyny do działania!

Nasuwa mi się taki analogiczny wniosek, że skoro dzisiaj kobiety coraz częściej wybierają na swoje wędrówki górskie szczyty, wysokie szczeble kariery też są dla nich do osiągnięcia. Jak myślisz?

Oczywiście, że są! Dla każdej z nas. Niestety kobiety wciąż są dyskryminowane, w górach także, ale to nie oznacza, że mamy przestać próbować! Żyję w rejonie, w którym jest ogromny patriarchat. Nie godzę się na to, ale przyznam, że życie wbrew zasadom, przyzwyczajeniom, pewnym zwyczajom akceptowalnym społecznie wcale nie jest łatwe. To nieustająca walka. Nie sądzę jednak, żeby to był powód rezygnowania z samej siebie i z własnego podejścia do życia, swoich ambicji! Musimy się wspierać drogie dziewczyny.

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: archiwum Eweliny

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail