Czego szukasz

Wizyta z dzieckiem u lekarza? Jak nie zmarnować dnia pracy?

Kilkugodzinne czekanie w kolejce na wizytę u specjalisty: endokrynologa, ortodonty albo na USG. Brzmi znajomo? Mimo, że jestem umówiona na wizytę „między 9 a 10” często zdarza się, że do gabinetu wchodzę po 12? I co wtedy? Jak nie zmarnować dnia w pracy, mimo, że nie ma mnie w biurze?

Kontrolne wizyty u specjalistów mamy zaplanowane nawet kilka miesięcy wcześniej. Czerwonym kolorem we wszystkich kalendarzach zaznaczone, że np. 10 października o 10.00 jest wizyta u endokrynologa.
Chociaż nie spędzę dnia za biurkiem, może uda się nie zmarnować dnia pracy?

W kolejce do lekarza? Też można pracować!

Wprawdzie trudno mi dzwonić do klientów, kiedy dookoła pełno ludzi. Na smartfonie też trudno zarządzać dużym portalem. Ale przecież takie czekanie mogę wykorzystać na:

1. Czytanie branżowych czasopism i książek, na które nie mam czasu na co dzień.
2. Planowanie, myślenie i projektowanie – na kartce, z ołówkiem w ręku.
3. Małą burzę mózgów dotyczącą ważnego projektu, jaki mam do zrealizowania.
4. Słuchanie podcastów, webinarów i audiobooków na smartfonie.
5. Robinie listy „to do” na jutro i na cały tydzień (tylko bez przesady, żeby nie przewalać wszystkiego z dzisiaj na jutro).
6. Wymyślanie ofert specjalnych dla klientów.
7. Robienie map myśli i graficzne przedstawianie rozwiązań i pomysłów.

Przygotuj dla dziecka:

Jeśli chcę popracować, to muszę też zadbać o rozrywkę dla dziecka. Wszystko zależy od wieku dziecka i przy półtoraroczniaku trudno będzie cokolwiek zrobić, ale ja mojej uczennicy zawsze przygotowuję:

  • książkę do czytania
  • zadanie domowe do odrobienia (żeby nie wracać do domu z zaległościami)
  • kredki i kilka kartek (mamy taki gotowy zestaw w plastikowej kopercie „podróżny”, nadaje się tez świetnie do lekarza)
  • krzyżówki dla dzieci
  • pozwalam robić zdjęcia i słuchać muzyki, jeśli nie potrzebuję akurat telefonu
  • wysyłam do pobliskiego sklepiku w hollu głównym szpitala

Wspólne siedzenie w poczekalni wykorzystujemy też na niespieszne rozmowy i ekstraprzytulanie, na które nie ma czasu, kiedy wszystko jest na szybko, szybko…

Powstałe zaległości – bo one zawsze się pojawią – nadrabiam wieczorem. Niestety.

Jeśli możesz, wybierze godzinę

Jeśli mam możliwość ustalenia godziny wizyty, to zawsze proszę o jak najpóźniejszą. Na przykład obłędnie późna dla pracującej matki 13.45 jest lepsza niż 9.45.
Wtedy wstaję bardzo wcześnie rano i pracuję tak intensywnie, żeby już bez wyrzutów sumienia odsiedzieć swoje w poczekalni i nie złościć się, że się wizyta opóźnia.
Jeśli jesteśmy umówione na 9.45 i z gabinetu wychodzę po 2 godzinach czekania, to moja motywacja do końca dnia jest zerowa i nie chce mi się już nic robić.

A jak Ty radzisz sobie z takimi dniami, kiedy czeka was ważna wizyta u lekarza a i w pracy sporo się dzieje?

Zdjęcie: Pixabay/DanielCubas

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie