Czego szukasz

Więcej plusów niż minusów, czyli moja własna firma

Magdalena kierowała działem logistyki w dużej, międzynarodowej firmie produkcyjnej. Dzisiaj, będąc mamą dwóch dziewczynek, pracuje jako projektant wnętrz. Cieszy się, że pracuje z pasją i ma czas dla dzieci, wtedy, kiedy jej potrzebują.

Początki

…projektować wnętrza chciałam zawsze. Jako dziecko przestawiałam meble w swoim pokoju, na zajęciach plastycznych w szkole zawsze rysowałam wnętrza. Studiowałam jednak ekonomię, gdyż architektura wnętrz prawie nie istniała w tamtych czasach. W wolnych chwilach pomagałam jednak znajomym aranżować mieszkania, czytałam czasopisma wnętrzarskie i śledziłam trendy. Swoje własne mieszkania remontowałam regularnie, bo zmiana stała się moją naturą i uwielbiałam patrzeć na efekt ostateczny. 

Pochodzę z Gorzowa Wielkopolskiego, przeprowadziłam się jednak do Warszawy, bo tutaj mieszkał mój mąż. Kiedy na świecie pojawiła się moja pierwsza córka, jeszcze myślałam o powrocie do pracy w logistyce. Córka jednak poważnie zachorowała i mój pobyt w domu znacznie się przedłużył. Później urodziła się druga córka i stało się oczywiste, że powrót do „fabryki” staje się utrudniony. Dwoje dzieci, z czego jedno po chorobie, dom, dwa koty, mąż w korporacji. Jakoś nielogiczne wydawało mi się wracanie na etat. Nie chciałam być weekendową mamą i widzieć swoje dzieci rano i wieczorem.

Dzieci przewartościowują spojrzenie na świat, choroba córki dodała jeszcze do tego zupełnie inne spojrzenie na rzeczywistość. Oczywiste stało się dla mnie, że trzeba się cieszyć chwilą, a chwile z dziećmi są ulotne. Jednocześnie nie mogłam być tylko mamą, musiałam być też Magdą. Nigdy nie brałam pod uwagę pozostania „w domu”. Są kobiety, które to lubią, ale ja muszę pracować.

Praca zawodowa daje inny rodzaj satysfakcji niż sukcesy dzieci. I ten rodzaj satysfakcji był mi też potrzebny. 

Jak wpadłaś na taki pomysł?

Nie tyle wpadłam na pomysł, ile postanowiłam zrealizować marzenia i pasję. Postanowiłam zrobić coś dla siebie i dla dzieci i domu. Połączyć wszystko w jednym rozwiązaniu. Postanowiłam założyć firmę i projektować wnętrza, w pełnym tego słowa znaczeniu, ale także w wersji skromniejszej, stylizować. Chciałam też projektować dodatki i meble. Chciałam pogodzić bycie mamą z pracą zawodową, a pracę zawodową z pasją. Projektowanie wnętrz było dla mnie idealnym rozwiązaniem.

Jak długo czasu minęło od pomysłu do realizacji firmy Twoich marzeń?

Postanowiłam wziąć biznes we własne ręce. Przejrzałam rynek, sprawdziłam możliwości, kursy, uprawnienia i postanowiłam działać. Jak już zdecydowałam, to wszystko potoczyło się dosyć szybko. Skończyłam kurs projektowania wnętrz uprawniający do wykonywania zawodu projektanta wnętrz.

Wyszukałam i testowałam wykonawców remontów, mebli, dodatków. Stworzyłam ekipę wykonawczą, na którą mogę liczyć ja i moi klienci. Założyłam stronę internetową i profil na Facebooku. Realnie trwało to około pół roku, ale głównie dlatego, że zależało mi na pełnym profesjonalizmie mojej działalności. Cały czas coś w swojej działalności dodaję, coś zmieniam. Nie mam wciąż ostatecznego efektu, bo pojawiają się nowe pomysły i od razu chcę je realizować.

Czy miałaś wsparcie najbliższych? 

Zawsze miałam wsparcie w rodzicach, którzy nie podcinali skrzydeł, ale dodawali sił. Wierzyli we mnie i akceptowali moje pomysły. Tym razem też. Wspierają w prowadzeniu działalności gospodarczej i komentują konstruktywnie większość moich prac. Mobilizują do pracy i do szukania nowych pomysłów. Nieocenioną pomoc mam w mężu, który w najtrudniejszych chwilach powtarza, że nie mogę się poddawać, że to moje marzenia i mam je realizować. Jest wspaniałym tatą, więc czas dla siebie i pracy mam zapewniony. Kiedy tylko mogą wspierają mnie też teściowie, którzy opiekują się dziewczynkami, gdy jestem u klientów.  No i przyjaciele, i rodzeństwo. Prostują moje zapędy, wspierają w pracach nad stroną i w działaniach marketingowych. W myśl zasady, że kiedy się bardzo czegoś pragnie, cały świat to wspiera – jak mawia Paulo Cohelo.

Czy skorzystałaś z dotacji unijnych albo z urzędu pracy? 

Nie dostałam wsparcia z żadnego urzędu. Ubiegałam się o dotacje, jeszcze jako bezrobotna, ale niestety nie udało mi się niczego uzyskać. Moje wnioski przepadały ze względów formalnych. Teraz będę próbowała kolejny raz.

Jak szukasz klientów? Kończyłaś jakieś dodatkowe kursy? A może sama uczysz się wszystkiego?

Pomogło mi to, że pomagałam urządzać wnętrza znajomym, jeszcze zanim zaczęłam zajmować się tym zawodowo. Miałam już doświadczenie w pracy z klientem. Pierwsze realizacje pociągały za sobą kolejne. Klienci polecają mnie swoim znajomym. Jestem obecna na wielu portalach internetowych związanych z tematyką wnętrz. Moje poduszki ukazały się w wielu czasopismach wnętrzarskich. Jestem projektantką wnętrz marki Kate&Kate, istnieję więc w bazie tej firmy.

Kursy – tak. Skończyłam kurs projektowania wnętrz. Bez tego nie ma mowy o prawidłowym wykonywaniu mojej pracy. Dużo uczę się sama, czytam fachową literaturę, jeżdżę na targi wnętrzarskie, żeby być na bieżąco z trendami, kupuję większość czasopism wnętrzarskich.

Jaką sumę na początek musiałaś zainwestować?

Suma zależna jest od skali przedsięwzięcia. Chciałam profesjonalnie wykonywać swoją pracę, więc potrzebowałam profesjonalnego oprogramowania i przeszkolenia. Nie inwestowałam za to zbyt wiele w marketing. Jest mnóstwo możliwości bezpłatnego promowania się. Szczególnie na portalach internetowych.

Na pewno trzeba liczyć się z kosztem kursu, strony internetowej, komputera, oprogramowania, w moim przypadku także tkanin, maszyny do szycia i przynajmniej minimalnie promocji.Można ubiegać się o dotacje, mi się nie udało. Potrzebowałam więc własnych funduszy i wsparcia rodziny. 

Twoim zdaniem, czy to, że jesteś mamą w jakikolwiek sposób wpływa na prowadzenie biznesu?

Tak. Moja przyjaciółka powtarza, że jestem najlepszym „logistykiem wśród projektantów wnętrz”. Na pewno lata pracy jako szef logistyki teraz procentują. Ale mając dwójkę dzieci, ich szkołę, zajęcia dodatkowe, choroby, dom, dwa koty itp. trzeba być naprawdę dobrze zorganizowanym, żeby zdążyć ze wszystkim. Jest trudniej, niż kiedy jest się singlem. Zdecydowanie więcej tematów, spraw ma się do załatwienia i w większej ilości miejsc trzeba być właściwie równocześnie. Czasami np. mam dwa zakończenia roku u obu córek albo dwie wywiadówki i klientów w tym samym terminie. I musze być u wszystkich, bo wszyscy są dla mnie ważni.

Ale matki potrafią cuda. I bycie mamą, i bizneswoman jednocześnie powoduje, że te cuda czynimy i okazuje się, że się udaje. Udaje się te wszystkie klocki poukładać.

Jak myślisz, czy dzieci inspirują, czy utrudniają pracę?

Czasami utrudniają, ale bardzo często inspirują. Kiedy projektuję, a dziewczyny akurat mają do mnie milion pytań, jest trudniej. Na szczęście rosną i już rozumieją, że kiedy mama pracuje, to pracuje, pomimo że jest w domu. Ale kiedy kończę coś, one pierwsze oceniają moją pracę. Mają zawsze mnóstwo uwag i to jest fajne. Są moimi pomocnikami i praktycznie w każdym miejscu, które zaprojektowałam były. Testują moje poduszki, ale też same je projektują. Uczestniczą aktywnie w mojej pracy i sprawia im to wielką frajdę. Ich uwagi są czasami bardzo cenne. Szczególnie gdy projektuję pokoje dla dzieci.

Co daje Ci Twoja działalność?

Wolność. Sama sobie jestem szefem. Realizuję swoje marzenia i pasję. Mam nienormowany czas pracy, zadaniowy. Mogę więc planować życie domowe swobodnie. Jestem niezależna.

Rozwijam się w dziedzinie, która najbardziej mnie interesuje. No i jestem na każdym wydarzeniu z życia moich dzieci, zakończeniach i początkach roku szkolnego, smutkach i radościach. 

Co chciałabyś powiedzieć innym mamom, które szukają swojej drogi zawodowej?

Że warto. Jeśli ma się pomysł na siebie – warto. Trzeba wprawdzie dobrze go przemyśleć i przygotować się dobrze, żeby własny biznes przynosił konkretny dochód. Plusów jest więcej niż minusów i nie ma się czego bać.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiała Paulina Sienczyło

Strona www: www.catinside.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Podyskutuj

Jak zacząć zarabiać na tym, co się kocha? Strategia 5 kroków

Wierzę w to, że nie warto marnować życia na pracę, której się nie kocha. Mieć talenty i skąpić ich światu, pracując w miejscu, które nie jest dla nas stworzone. Wierzę, że każda z nas ma pewne uzdolnienia, które pozwalają jej dawać coś, czego inni potrzebują. Dawać coś w szczególny sposób. Nie musisz od razu stać się kimś wielkim. Nie musisz mieć rozgłosu, ale musisz zacząć słuchać swojego głosu. I za nim podążyć.

Wierzę w to, że skupienie się na tym, co nas pociąga i w czym w naturalny sposób jesteśmy dobre, tysiąc razy zwiększa nasze szanse na sukces, w tym sukces finansowy. Problem polega na tym, że nikt nas nie uczył tak myśleć o pracy. Nikt nas nie uczył uważnie przyglądać się swoim mocnym stronom. Kierujemy się lękiem częściej niż pasją, stresujemy się rozmowami kwalifikacyjnymi, boimy się założenia własnej firmy, boimy się porażek, strat, zwolnień i bezrobocia. Lęk to naturalna reakcja na kontakt z tym, co nieznane.

Jak zacząć?

1. Hamulce

Po pierwsze musisz przyznać, że najprawdopodobniej masz pewne założenia, które mogą działać jak sprawne hamulce Mercedesa klasy A i powstrzymać Cię przed wejściem na ścieżkę pracy, która jest pasją. Gdybyś ich nie miała, być może nie czytałabyś tego artykułu, ponieważ dawno zajmowałabyś się tym, co kochasz. Niektórzy to mają we krwi.

Moja babcia w wieku lat 12 wiedziała, że chce być księgową, dziś ma 82 lata i wciąż pracuje. Raz w tygodniu przyjeżdża po nią kierowca i zawozi do biura, gdzie robi audyt. Jest tak dobra w tym co robi, bo robi to co kocha. Być może nie myślałaś, że można kochać księgowość. Można. Pasja nie musi być górnolotna. Miles Davis też wiedział od dziecka, że chce być jazzmanem. Większość z nas jednak nie wie. Większość z nas musi poszukać swojej ścieżki.

Hamulce. Musisz je rozbroić, rozkręcić na części i odłożyć na bok. Hamulce to myśli, które każdy twórczy przebłysk zamieniają w matową, martwą, bezużyteczną mrzonkę. Zaczynają się od „Ale przecież…” Ale ja nie potrafię, nie umiem, nie da się, to niemożliwe i tak dalej. I co najważniejsze – każdy z hamulców wydaje się być stuprocentową prawdą, z którą nie ma co dyskutować. Tak działa ten mechanizm, którego napędową energią jest lęk. Ale skoro Ty już wiesz, możesz zapobiec tej hamującej sile.

2. Dzieciństwo

Wróć pamięcią do swoich dziecięcych i nastoletnich fantazji. Kim chciałaś być? Zapisz wszystko, co Ci przychodzi do głowy. Następnie pora na odrobinę alchemii. Poszukaj esencji dziecięcego marzenia. Nie daj się zwieść formie.

Nie chodzi o to, aby dokładnie realizować nastoletnie fantazje. Jeżeli chciałaś być aktorką, to esencją tego marzenia może być ekspozycja, sława, silne emocje. Jeżeli chciałaś być lekarzem, być może esencją jest pomaganie innym, ratowanie tego, co cenne. Te esencje mogą być realizowane w różny sposób. Niektórzy z nas mają z nimi kontakt od dziecka, inni nie. Dlatego sama musisz zobaczyć, na ile ten drugi krok będzie dla Ciebie istotny i pomocny.

Przeczytaj także: Każda kobieta ma w sobie talenty, za które ktoś inny jest w stanie zapłacić

3. Kochanie = dawanie

Weź kartkę. Wypisz wszystko to, co kochasz robić. Możesz zrobić to na zasadzie automatycznego pisania, prawie nie odrywając długopisu od kartki. Możesz zapełnić ją powoli, z namysłem. Nie cenzuruj się. Pozwól na swobodny przepływ myśli. Wypisuj rzeczy nie mające związku z pracą, bo mogą Cię naprowadzić na nowy trop. Bądź precyzyjna i wnikliwa. Dociekaj. Zastanów się głębiej. Co kochasz? Co Cię pociąga? Jakie jest drugie dno? Wszystko co napiszesz, może być punktem wyjścia do głębszej refleksji. Odwróć kartkę. Na drugiej stronie wypisz to, co chciałabyś dawać, to co Ty szczególnie możesz dać innym. To, w czym jesteś szczególnie dobra. To, co potrafisz. Albo, to co Cię pociąga.

4. Aplikacje

Ponieważ nie chodzi tu o to, aby zacząć „robić to, co się kocha”, lecz „zarabiać na tym, co się kocha”, w kolejnym kroku musisz porzucić świat ego, jego słodkich upodobań i pomyśleć o tym, czego potrzebują inni. Praca marzeń jest na przecięciu Twoich najmocniejszych stron i potrzeb innych ludzi.

Ludzie nie potrzebują tylko spraw wielkich. Są gotowi płacić za zaspokojenie drugorzędnych potrzeb. Potrzebują kogoś kto zrobi im świetne zdjęcia z wesela, kto doradzi jak zainwestować pieniądze, kto urządzi urodziny dla dziecka. Potrzebują porad, niekonwencjonalnej rozrywki, produktów i usług, które sprawiają że życie jest prostsze i piękniejsze. Popatrz na swoją kartkę. Weź każdy z zapisków pod lupę i dopisz do niego wszystkie aplikacje, czyli możliwości zastosowania, które zaspokoją potrzeby innych. Oddal perspektywę, że to Ty miałabyś się tym zająć. Potraktuj to jak ćwiczenie na wyobraźnię.

Wypisuj wszystko co Ci przychodzi do głowy, jak nie jesteś dobra w burzach mózgu i zacinasz się po pierwszym najbardziej oczywistym przykładzie, to nie rób sobie wyrzutów, tylko podsuń to zadanie komuś innemu. A co.

Przykład: „kocham gotować”.

Aplikacje: kucharz, blogger piszący o gotowaniu, osoba, która robi warsztaty kulinarne (na przykład dla dzieci, albo dla obcokrajowców, albo dla mężczyzn, których matki nie nauczyły nic oprócz robienia herbaty). Osoba, która gotuje w domu dla garstki osób, osoba która prowadzi catering albo gotuje zdrowe jedzenie dla przedszkola…

I tak z całą listą. Jak już skończysz, to zakreśl te pomysły, które najbardziej Cię pociągają.

Przeczytaj także: Jak mądrze porównywać się z innymi? Poznaj nasze podpowiedzi!

5. Test

Pomysły są niematerialne. Cała zabawa zaczyna się w łączeniu eteru z materią. Rzeczywistość ma sporo ograniczeń i cała sztuka w tym, aby sprytnie wpasować się między nie ze swoim pomysłem. Jeżeli masz pomysł i wiesz, kto może być nim zainteresowany, pora na test. Chcesz założyć szkołę językową dla bardzo małych dzieci? Twoimi klientami są ich matki. Zadzwoń do trzech matek małych dzieci i wypytaj je co sądzą o szkole językowej dla maluchów. Podoba im się taki pomysł? Czy są gotowe zapłacić za takie zajęcia? Dlaczego tak? Dlaczego nie? Co ważnego mają Ci do powiedzenia? Każdy pomysł można i należy przetestować na potencjalnych odbiorcach.

Powodzenia!

Grafika: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Założycielka Latającej Szkoły dla Kobiet www.latajacaszkola.pl, doświadczona trenerka z sześcioletnią praktyką, specjalistka od kreatywnych biznesów – redaktorka i pomysłodawczyni przewodnika „Kraków kobiet” (ha!art).
Podyskutuj

Radzisz sobie jako mama,dasz radę wrócić do pracy. Historia Natalii – projekt Mommypreneurs

"Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy? Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy" - tak Natalia Boćkowska, uczestniczka projektu Mommypreneurs, zagrzewa Cię do walki. O siebie i swoje marzenia. I ma rację, bo czasem wystarczy sięgnąć po wsparcie, po wiedzę, pójść na szkolenie. Tak zrobiła Natalia. Przeczytaj co zyskała!
Natalia Boćkowska

Natalia, skorzystałaś z projektu Mommypreneurs – Przedsiębiorcza Mama. Co Cię do tego skłoniło? Skąd ten impuls: „O, chcę wziąć w tym udział, to coś dla mnie?

Do skorzystania z projektu Mommypreneurs skłoniły mnie, chęć przebranżowienia się i uzyskania nowych doświadczeń.

Czym zajmowałaś się przed projektem i przed ciążą?

Przed ciążą pracowałam na wyspie McCafe w Manufakturze. Nie był to szczyt moich marzeń, ale pracowałam tam podczas studiów, więc miałam doświadczenie.

Czy projekt pokrywał się z Twoimi wyobrażeniami? Co sprawiało Ci największą trudność, a co było zaskakująco łatwe?

Projekt bardzo mnie zaskoczył, oczywiście w pozytywnym sensie. Na początku myślałam, że będą to jakieś podstawowe informacje na temat projektowania stron internetowych. Zostałam mile zaskoczona, bo okazało się, że kurs był od podstaw, czyli od HTML do WordPress’a.

Jeśli chodzi o trudności, to muszę wspomnieć, że brałam udział w drugiej edycji programu. Dostałam się do niego podczas pandemii. Zajęcia trwały już jakiś czas, więc największą trudnością było doścignięcie dziewczyn, które już poznały wszystkie podstawy.

Jestem po liceum plastycznym, więc zdobytą tutaj wiedzę mogłam wykorzystać do projektowania stron internetowych, co sprawiło mi olbrzymią satysfakcję.

Poznaj również historię Zuzanny!

Natalia Boćkowska

W pewnym momencie projekt został zakończony, trzeba było zacząć działać na własną rękę. Jak wspominasz te początki? Czy dzięki projektowi rzeczywiście było łatwiej?

Pandemia niestety nie sprzyja w znalezieniu nowej pracy. Niemniej odnalezienie się w nowej sytuacji i zdobycie doświadczenia pokazało mi, co chcę w życiu robić. Już wiem, że chcę zajmować się projektowaniem stron internetowych i pracować w e-marketingu. Postanowiłam wyjść naprzeciw i sama zacząć budować swoją markę, która będzie widnieć pod moim imieniem i nazwiskiem. Zapraszam do odwiedzenia moich stron na Facebooku i Instagramie. Chcę, by moja firma, dzięki wiedzy zdobytej w e-marketingu oraz grafice, pomagała w rozkręcaniu młodych biznesów.

Które korzyści ze szkolenia wydają Ci się najbardziej znaczące?

To jest trudne pytanie, bo wszystko było znaczące w szkoleniu. Przede wszystkim zdobyłam wiedzę i doświadczenie, nabrałam pewności siebie. Uwierzyłam, że mogę robić rzeczy, które lubię i które dają mi satysfakcję, motywując do dalszego działania.

Młodym mamom trudno czasem uwierzyć, że poradzą sobie z czymś nowym. Boją się wyjść z inicjatywą, zostawić dzieci pod czyjąś opieką, zadbać – dla odmiany – o siebie. Masz jakieś rady dla takich mam?

Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy?

Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy.

Przeczytaj też historię Eweliny!

Tak jak Ty, tak i Twoje dziecko potrzebuje spotkań z innymi ludźmi. Pamiętaj również, jeśli Ty będziesz się dobrze czuć, to Twoja rodzina również!

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł powstał w ramach projektu Mommypreneurs – przedsiębiorcza mama.

Zdjęcie: prywatne archiwum Natalii.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.

Polecane artykuły

oferty
pracy
Sprawdź pełną listę
baza
pracodawców
Pracodawca przyjazny rodzicom
Reklama
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×