Czego szukasz

Wakacyjna apteczka – co powinnaś do niej spakować?

Czym charakteryzują się wyjazdy z dziećmi? Między innymi tym, że są nieprzewidywalne. Może nie wydarzyć się nic, a może dziać się naprawdę sporo – upadki, insekty, problemy żołądkowe…W myśl przysłowia ”przezorny zawsze ubezpieczony” lepiej jest przygotować się na różne dolegliwości przed wyjazdem i mieć pod ręką wakacyjną apteczkę.

  • Kasia Myślicka - 10/07/2019
rodzina pakuje walizkę na wakacyjny wyjazd

Podstawowy zestaw nie zajmuje aż tak wiele miejsca, a skompletować go można pamiętając o kilku najważniejszych zagadnieniach:

  • temperatura i bóle,
  • ochrona przed słońcem,
  • owady i pogryzienia,
  • skaleczenia i upadki,
  • problemy żołądkowe oraz
  • choroba lokomocyjna.

Oczywiście można byłoby wymieniać różne przypadłości w nieskończoność. Jednak nie przesadzajmy z rozmiarem apteczki. Zawsze w końcu można udać się do apteki, a przy poważniejszych objawach lepiej jest skonsultować się z lekarzem.

Wakacje z dziećmi – niezbędne w apteczce

Podstawą, która zawsze powinna być pod ręką przy podróżach z dziećmi jest termometr oraz lek na ból i gorączkę.

Ochrona przeciwsłoneczna

Nie może także zabraknąć ochrony przed słońcem. To nie jest coś co zawiera apteczka, ale traktujmy ten temat poważnie. Przy kupowaniu kremu wybieramy specjalne formuły dla dzieci. Im większy filtr SPF, tym lepiej. Zwłaszcza gdy jedziemy na Południe Europy – 50 SPF nie mniej! Drugi punkt obowiązkowy, to balsam po opalaniu. Nawet, gdy stosowaliśmy krem z filtrem, skóra była narażona na działanie słońca i dobrze jest jej ulżyć i ją nawilżyć. W przypadku oparzenia, koniecznie pokryć skórę pianką na oparzenia.

Komary, kleszcze i inne owady

Spray lub żel przeciw komarom i kleszczom to podstawa, nawet jeśli nie planujemy wakacji w lesie. Dlatego że są wszędzie! Niestety. Z kolei maść łagodząca swędzenie działa cuda. Nie jestem pewna, czy to efekt placebo, ale wystarczy posmarować i narzekanie się kończy 🙂 Jeśli planujemy wakacje na wsi lub w lesie, dobrze jest mieć ze sobą zestaw do wyciągania kleszczy.

Skaleczenia i stłuczenia

To chyba najczęstsza przypadłość wakacyjna – upadki, obtarcia to chleb powszedni przy najmłodszych dzieciach. Podstawą są więc plasterki różnej wielkości, gaza i bandaż, preparat do odkażania ran. Na rozcięcia warto mieć plasterki chirurgiczne. Możemy dodatkowo zaopatrzyć się w żel pomagający w gojeniu się ran, pomaga także na poparzenia. Z kolei na potłuczenia idealny jest żel arnikowy -zapobiega robieniu się guzów. Bardzo wygodny jest w postaci sticku.

Problemy żołądkowe

Najmniej przyjemna przypadłość, niestety może się zdarzyć w najmniej odpowiednim momencie. Biegunka jest niebezpieczna z powodu odwodnienia. Warto mieć przy sobie płyny nawadniające w postaci kropli dla najmłodszych lub saszetek z rozpuszczalnym proszkiem dla starszych dzieci.

Choroba lokomocyjna

Młodszym dzieciom można podawać tylko preparaty ziołowe. Sprawdzone działanie ma imbir. Od 6-tego roku życia można podawać aviomarin. Należy pamiętać, że ma właściwości nasenne. Można także spróbować opaski uciskowej na nadgarstek.

Apteczka przygotowana, walizki spakowane, teraz tylko miejmy nadzieję, że wakacje upłyną w spokoju i nie trzeba będzie do niej sięgać.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kasia Myślicka
Mama kilkuletnich bliźniaków, które stara się zarazić swoją pasją do podróży i aktywnego trybu życia. Od kilku lat mieszka w Prowansji. Po godzinach prowadzi blog Kids&Go, na którym zamieszcza informacje o sprawdzonych miejscach na wyjazdy z dziećmi i praktyczne porady przydatne do planowania rodzinnych podróży.

Książki na wakacje, czyli co warto przeczytać w czasie urlopu

Stworzenie wakacyjnej listy książek, które polecam i które, w mojej ocenie, powinny dostarczyć czytelnikom miłych wrażeń jest naprawdę trudnym zadaniem. Wybór jest problematyczny ze względu na tematykę, bo jednak staram się unikać tytułów i fabuły, która jest przytłaczająca i smutna (tę zostawmy na jesień), jak i … mnogość świetnych książek.
  • Katarzyna Denisiuk - 19/07/2019

Podróżuję i poznaję świat … z pozycji leżaka, hamaka, kocyka

Skoro wakacje, to wyjazdy, podróże, czas na realizację marzeń i poznawanie świata. Moją propozycją są książki napisane przez polskich autorów. Obydwie dostarczają niesamowitych doznań i są pełne emocji. Nie będziecie się nudzić.

1. Dominik Szczepański „Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza” Wydawnictwo Agora SA – to świetna książka o człowieku z pasją, własnym stylem i filozofią życia, który zapisał się w historii światowego himalaizmu.

2. Tomek Michniewicz „Chrobot. Życie najzwyklejszych ludzi świata” Wydawnictwo Otwarte – to kalejdoskop historii siedmiu osób – kobiet i mężczyzn – mieszkających na czterech kontynentach, w siedmiu państwach. Różni ich wszystko – status społeczny, warunki życia, kultura, religia. Miejsce narodzin determinuje ich dalsze życie. Tomek Michniewicz ma dar opowiadania. Robi to szalenie interesująco i bardzo swobodnie, dlatego przez „Chrobot” płynie się swobodnie i z wielkim zainteresowaniem.

Napisane przez kobiety

Kolejne propozycje, to książki, w których głównymi bohaterkami są kobiety. Każda jest inna, ma inną wrażliwość, poziom determinacji i stosunek do otaczającego świata.
Dodatkowo obydwie powieści łączy fakt, że zostały zekranizowane i na ich podstawie powstały dwa kapitalne miniseriale.

3. Liane Moriarty „Wielkie kłamstewka” Wydawnictwo Prószyński i S-ka – to zaskakująca kompozycja literatury rozrywkowej i kobiecej z dużą dawką życiowych oraz uniwersalnych prawd. W zestawieniu z kapitalną kreacją głównych bohaterek, nietuzinkową eskalacją napięć i rzadko spotykanym odtworzeniem chronologii wydarzeń tworzą powieść, która dostarcza wielu pozytywnych wrażeń.

4. Elizabeth Strout „Olive Kitteridge” Wydawnictwo Wielka Litera – to piękny patchwork ludzkich losów, utkanych z ich lęków, wątpliwości, ukrytych pragnień i marzeń. Czyli tego wszystkiego co składa się na nasze jestestwo, z czym się mierzymy i czego doświadczamy. Cudowna forma oraz styl pozwalają na bardzo subiektywny odbiór oraz interpretację treści.

Klasyka

Jest dobra na wszystko i jest nieśmiertelna. Zawsze ją znajdziemy na półkach rodziców, dziadków, czy bibliotek. Warto po nią sięgnąć.

5. Aleksander Dumas „Hrabia Monte Christo” – dla niejednego czytelnika jest to książka życia. Dla entuzjastów powieści przygodowych, historycznych, miłosnych oraz teorii spiskowych. Nie ma nudy! Każdy znajdzie w niej coś fajnego.

6. Jane Austen „Rozważna i romantyczna” – to cudowna klasyka ubrana w eleganckie szaty, która przenosi czytelnika do dawnej Anglii. To powieść, która iskrzy od błyskotliwych i ironicznych uwag. Kwintesencja Jane Austen.

Ciepłe, czułe, do przytulenia

To książki, które wprawiają w dobry nastrój, ich fabuła otula nas jak miły w dotyku koc i sprawia, że ciepło się nam robi na sercu.

7. Durian Sukegawa „Kwiat wiśni i czerwona fasola” Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego – chwyta mocno za serce i przenosi czytelnika w inny wymiar, po trosze baśniowy, ale jednak realny. Autor stworzył wspaniały klimat, który sprawia, że czas zwalnia i następuje wyciszenie. A w powietrzu unosi się duch orientu i wirują płatki kwitnącej wiśni.

8. Pierre J. Mejlak „Co pozwala powiedzieć noc” Wydawnictwo Książkowe Klimaty – jest wielobarwnym, urzekającym kalejdoskopem krótkich historii, z których każda jest inna, wyjątkowa i dostarcza czytelnikowi całego spektrum emocji. Poprzez bardzo umiejętnie zbudowane napięcie wielokrotnie zaskakują mocnym, puentującym uderzeniem. Tym co łączy wszystkie opowiadania jest człowiek z jego doświadczeniami, wątpliwościami, troskami i radościami. Człowiek, który kocha, tęskni, potrzebuje bliskości, drugiej osoby, z którą chciałby przeżyć życie. Człowiek, który czuje.

Kryminał/thriller w polskim wydaniu

W zestawieniu wakacyjnych lektur nie może zabraknąć jakże popularnego literackiego gatunku. Zaproponowane powieści nie epatują przemocą i nie są krwawe. Cały kunszt opiera się na zmyślnie wykreowanej fabule.

Processed with VSCO with m5 preset

9. Katarzyna Zyskowska „Sprawa Hoffmanowej” Wydawnictwo Znak – to powieść, którą można przeżywać jak pasjonującą górską przygodę, równocześnie próbując rozwikłać zagadkę, której świadkami były tatrzańskie turnie. Ale to nie wszystko. To również podróż w meandry ludzkiego umysłu, percepcji i wspomnień. Doskonała kreacja głównej bohaterki, której tragiczna historia życia kładzie się cieniem na jej przyszłości, tworzy niepowtarzalny, klaustrofobiczny klimat. Tylko góry dają przestrzeń. Tylko tam można odnaleźć spokój, albo … śmierć.

10. Marek Stelar „Blask” Wydawnictwo Videograf SA – to powieść wielowątkowa, ciekawa, z wyrazistymi bohaterami, którzy niejedno „mają za koszulą”. Iskrzy od humoru, który celnie trafi w niejeden gust. To równocześnie bardzo dobry kryminał mocno przykuwający uwagę. Przemyślana zagadka, która została sprytnie pogmatwana, spleciona oraz związana w solidny węzeł daje czytelnikowi ogromną przyjemność z próby jej rozwikłania. Tropy i wątki, które podrzuca nam autor, przyjmują nieoczywistą formę, by finalnie ułożyć się w spójną i logiczną całość.

Życzę Wam niezapomnianych wakacji!

Zdjęcia: Katarzyna Denisiuk

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Katarzyna Denisiuk
Książkoholik od kilkudziesięciu lat i bloger książkowy od dwóch lat. Uwielbiam czytać i czytam w każdej wolnej chwili. Książka towarzyszy mi zawsze, czy to w formie papierowej, elektronicznej – niebywale wygodnej, gdyż czytnik mieści się praktycznie wszędzie, czy też audio. Przecież prasowanie i mycie okien wcale nie musi być nudne ;-) Szczęście to nie tylko czytanie, to przede wszystkim dwójka dzieci, mąż i szalony labrador.

Czy warto iść do szkoły rodzenia? Co trzeba wiedzieć?

Zdania na ten temat są podzielone i pewnie sama słyszałaś różne opinie. Jedni mówią, że szkoła rodzenia to punkt obowiązkowy w ciąży, a inni że szkoda na to czasu. Decyzji nie ułatwia fakt, że do wyboru mamy różne formy i długości zajęć: kilkutygodniowe, weekendowe lub całkowicie online ;) Zatem, czy warto iść do szkoły rodzenia? Opowiem Ci o moich doświadczeniach.
  • Agnieszka Kumorek - 17/07/2019
kobieta w ciąży

Temat szkoły rodzenia pojawił się naturalnie. I naturalnie pojawiły się pytania:

  • czy warto?
  • jeśli warto, to gdzie i jaką formę wybrać?
  • i na czym nam właściwie zależy? Czego my oczekujemy od szkoły rodzenia?

Kluczowe okazało się oczywiście ostatnie pytanie. Zwłaszcza, że mieliśmy z mężem trochę inne zdania. Ja potrzebowałam nabrać spokoju i przekonania co do miejsca, które wybraliśmy na poród. Mąż natomiast bardzo chciał dowiedzieć się jak mogę przygotować się fizycznie przed porodem i jak on może mi pomagać.

W związku z różnymi oczekiwaniami, nasze odczucia po, także były inne 😉 Ale o tym napiszę później.

Ostatecznie wybraliśmy wersję weekendową (dwa weekendy), prowadzoną przez personel szpitala, w którym będę rodziła.

Czy warto iść do szkoły rodzenia?

Według mnie… zależy 😉 Najważniejsze co odpowiesz sobie na ostatnie z pytań, które napisałam powyżej. Ja jestem zadowolona z podjętej decyzji i zaraz odpowiem dlaczego.

1. Poznajesz personel szpitala

Według mnie to największa zaleta szkoły rodzenia. Wiadomo, nie poznałam całego personelu, ale te kilka osób pozwoliło nabrać mi trochę wewnętrznego spokoju. Wykłady były prowadzone przez położne, fizjoterapeutów, lekarzy, do których można było później podejść i jeszcze chwilkę porozmawiać. W ich wypowiedziach dało się odczuć jakie zasady preferują, a ponieważ zgadzały się mniej więcej z moimi wyobrażeniami, to utwierdziłam się w wyborze tego konkretnego szpitala.

Podsumowanie: szkoła rodzenia pozwoliła mi zweryfikować wybór miejsca, w którym zamierzam powitać na świecie swoje maleństwo.

2. Dowiadujesz się jakie jest podejście szpitala do ważnych dla Ciebie kwestii

Podczas zajęć w szkole rodzenia poznałam odpowiedzi na kwestie, które interesują chyba każdą kobietę w ciąży:

  • znieczulenie – jakie, kiedy, jak się podaje, przeciwwskazania itd.
  • nacięcie krocza – też kiedy, w jaki sposób, jak później zadbać, żeby wszystko dobrze się zagoiło itd.
  • cesarka – wskazania, przebieg, możliwość kangurowania, postępowanie po itd.
  • karmienie – czy na miejscu są specjaliści do pomocy itd.

Oprócz tego dowiedziałam się m.in. ile jest położnych na dyżurze, ile jest sal porodowych, kto będzie się mną zajmował (pomagał/doradzał) podczas i po porodzie, kto może być ze mną w trakcie porodu itd.

Podsumowanie: szkoła rodzenia okazała się świetnym miejsce na zadawanie nurtujących mnie pytań (i uzyskiwania rzetelnych odpowiedzi od specjalistów w swoich dziedzinach).

3. Wiesz co będzie oczekiwane od Ciebie – przy przyjęciu, po porodzie…

… czyli trochę papierologii i nie tylko 😉

Bardzo dokładnie zapisywałam wszystko, co mówiła położna:

  • jakie dokumenty będą potrzebne przy przyjęciu do szpitala i co będę wypełniać na miejscu,
  • jak powinnam spakować się do porodu oraz co ze swojej strony zapewnia szpital.

Podsumowanie: myślę, że szkoła rodzenia zaoszczędzi mi sporo stresu przy przyjęciu do szpitala oraz zmniejszy rozmiary mojej torby do porodu.

4. Twój partner dostaje sporą dawkę wiedzy o tym, co będzie się działo

Poród, połóg, karmienie, huśtawka nastrojów, opieka nad noworodkiem…

Mój mąż bardzo interesuje się rozwojem i wychowaniem dziecka, a także fizjoterapią. Tutaj jest zdecydowanie większym specjalistą ode mnie. Są jednak tematy, które pomimo mojego ciągłego gadania o nich, odkrywał dopiero podczas szkoły rodzenia 😉

Na pewno dużo dało nam to, że mogliśmy razem słuchać o etapach porodu, o trudnościach związanych z połogiem czy o podstawowej opiece nad naszym maleństwem i wspólnie wczuwać się w rolę przyszłych rodziców.

Podsumowanie: wartość dodana szkoły rodzenia to to, że mogłam ją przeżywać razem z mężem.

5. Otrzymujesz podstawową wiedzę… wśród innych tak samo zagubionych par jak ty

Trafiłam na niezbyt aktywną grupę w szkole rodzenia. Wszyscy raczej słuchali i tylko od czasu do czasu zadawali pytania. Myślę, że w czołówce pytających był mój mąż, który próbował też rozluźnić trochę atmosferę 😛

Pomimo tego, dobrze było usłyszeć, że inne pary mają podobne problemy i obawy oraz zobaczyć, że podczas kilku warsztatów praktycznych tak samo „ostrożnie” obchodzą się z lalką, nie wiedzą jak ją ułożyć czy umyć w wanience.

Podsumowanie: mogłam poczuć więź z innymi początkującymi rodzicami i nie martwić się już tak bardzo, że sobie nie poradzę.

Czego nie oczekuj od szkoły rodzenia?

Tutaj będzie krótko. Szkoła rodzenia nie odpowie Ci na pytania:

1. Jak idealnie postępować z noworodkiem/niemowlakiem – to trochę tak jakby próbować odpowiedzieć na pytanie „Jak idealnie wychować dziecko?” – nie ma jednej odpowiedzi, wszystko i tak trzeba będzie dostosować pod potrzeby naszego maluszka.

2. Jak będzie wyglądał poród – ok, dużo przydatnych informacji się pojawi. Ja wyszłam z przekonaniem, że każdy poród jest inny i nie da się go ani zaplanować, ani przewidzieć, ani do niego tak do końca przygotować. Zwłaszcza, gdy rodzi się pierwszy raz i nawet wyobraźnia nie pomaga.

Teraz już sama musisz odpowiedzieć sobie na pytanie: czy warto iść do szkoły rodzenia?

Ja nie żałuję. Mąż raczej też, chociaż był rozczarowany, że tak mało czasu poświęcone było na jego udział/pomoc przy porodzie. Rzeczywiście część z porodu rodzinnego ograniczyła się do około godzinnych zajęć, podczas których każde ćwiczenie czy technika masażu były pokazane tylko raz. Jeśli więc chcielibyśmy się porządnie do tego przygotować, to musielibyśmy zapisać się na osobne zajęcia.

Ale… nabraliśmy z mężem przekonania (i spokoju), że nie skrzywdzimy naszego dziecka, bo nie istnieją idealne metody postępowania. Każdy ze specjalistów wypowiadał się ze swojego punktu widzenia, czasami wyrażając sprzeczne opinie, np. inaczej na kwestię chustonoszenia patrzyła położna i psycholog, a inaczej fizjoterapeutka.
A i tak najważniejsza jest miłość, którą otoczymy naszego maluszka 🙂

Powodzenia!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail