Czego szukasz

Urzędy nie chcą przyznawać „kosiniakowego” bo… Nie!

Napisała do nas zawiedzona Czytelniczka. Choć odrobiła wszystkie lekcje ze znajomości prawa jakie jej przysługują, spodziewając się dziecka i będąc na własnej działalności gospodarczej, urzędy kolejno odmawiają jej stosownych zasiłków… Dlaczego? Czyjaś niewiedza? Zła wola? Złe przepisy? Mamy już odpowiedź prawnika.

  • Listy do Redakcji - 26/07/2016

Dziewczyny,

Może zainteresuje Was temat 1000 zł zasiłku rodzicielskiego na dziecko w mojej osobistej historii – kobiety mającej własną działalność, której ZUS nie przyznał prawa do zasiłku i jak to wcale nie jest pewne, że dostanę zasiłek od miasta. Bo chyba to wszystko wcale nie jest takie łatwe jak ustawodawca obiecywał, a przynajmniej jak czytałam na Waszym portalu, że powinno być…

Początek historii w ZUS…

ZUS odmówił mi prawa do świadczenia wg własnych reguł. Z tego, co już wiem, jedne ZUS-y uznają takie prawo w przypadkach jak mój, a inne nie. Miałam pecha – trafiło na ten drugi przypadek. Jest to osobna historia, ale ona rozpoczyna tę ważniejszą – kosiniakowe. Złożyłam więc do Urzędu Miasta wniosek o „kosiniakowe” poparty decyzją ZUS-u. Po dwóch tygodniach zostałam wezwana, by złożyć wyjaśnienia odnośnie mojej firmy. Jak się okazało, urzędnicy zapytali ZUS czy zawiesiłam działalność. A ponieważ tego nie zrobiłam, wezwali mnie do złożenia oświadczenia, że moja firma nie przeszkadza mi w sprawowaniu bezpośredniej opieki nad dzieckiem i prosili o opisanie tego, jak wygląda mój obecny zakres obowiązków. Nadal nie wiem, jaką decyzję podejmie Urząd Miasta. Równie ciekawe jest, co ja mam teraz zrobić ze składkami na ZUS. Moja księgowa zaczyna poszukiwać wykładni, bo chyba jednak jej nie ma. Gdyż jeśli mam płacić pełne składki, to do tego ewentualnie otrzymywanego świadczenia będę musiała jeszcze dopłacać. A z zapowiedzi ustawodawców wynikało, że wysokość tego świadczenia będzie dla każdego taka sama, nie obniżana o należny ZUS, więc być może nie powinnam przez ten rok płacić żadnych składek?

Myślę, że może to dotyczyć wielu przedsiębiorczych kobiet, dla których ta ustawa też została napisana. Mam nadzieję, że uda się troszkę tę sytuację rozjaśnić, byśmy wiedziały, jak ten mechanizm ma działać w naszym przypadku w praktyce.

Im dalej w las, tym…

Moja księgowa kontaktowała się z ZUS-em i jak się okazuje, urzędnicy nie mają żadnych wytycznych na wypadek sytuacji takiej jak moja – prawo tego nie przewiduje. Mają dopiero je wypracować.

W międzyczasie dostałam już odpowiedź ZUS-u: nie uznaje kosiniakowego jako zasiłku macierzyńskiego i zobowiązuje do płacenia składek w pełnej wysokości. Ustawodawca zapomniał bowiem nałożyć na państwo obowiązek płacenia za matkę składek w takim przypadku…

Poprosiłyśmy więc radcę prawnego Izabelę Odziemiec o jej opinie na ten temat:

Droga Czytelniczko!

Niestety z własnego doświadczenia wiem, że ZUS należy do instytucji, które nie mają podstawowej wiedzy na temat obowiązujących przepisów prawa dotyczących ubezpieczeń społecznych. Przekonałam się o tym już nie raz wygrywając sprawy przeciwko ZUS w sądzie. Na kanwie mojej praktyki mogę stwierdzić, że nawet najbardziej „bezsensowne” decyzje ZUS obowiązują w obrocie prawnym, a jedynym wyjściem, by stawić czoła bezdusznym urzędnikom jest długa i kosztowna droga sądowa. Podobnie jest w Twoim przypadku – o sytuacji wyrównania zasiłku do wysokości świadczenia rodzinnego stanowi art. 31 ust. 3 a ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. Zgodnie z tym artykułem w przypadku otrzymywania zasiłku macierzyńskiego niższego niż kwota świadczenia rodzicielskiego, określonego w ustawie z dnia 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych (Dz.U. z 2015 r.poz. 114, z późn. zm. ), kwotę zasiłku macierzyńskiego pomniejszonego o zaliczkę na podatek dochodowy od osób fizycznych podwyższa się do wysokości świadczenia rodzicielskiego.

W tej sytuacji mogę tylko doradzić wystąpienie do Prezesa ZUS o ponowne rozstrzygnięcie sprawy, co może być nieskuteczne i/lub wystąpienie z pozwem do sądu o zapłatę różnicy kwoty z wnioskiem o przywrócenie terminu do złożenia pozwu do sądu po stwierdzeniu, że są podstawy do tego, by sąd przywrócił termin do złożenia pozwu.

Pozdrawiam serdecznie,
r.pr. Izabela Odziemiec

http://3zkancelaria.pl/
https://www.facebook.com/3zkancelaria-786440601409852/

Izabela Odzieniec – radca prawny, absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie. Doświadczenie zawodowe przy obsłudze przedsiębiorstw oraz klientów indywidualnych zdobywała zarówno w kancelariach prawnych jak i w międzynarodowych korporacjach. Specjalizuje się w doradztwie dla przedsiębiorstw z zakresu prawa spedycyjnego i transportowego oraz celnego, odszkodowań gospodarczych. Prowadzi sprawy o rozwód, dotyczące władzy rodzicielskiej i kontaktów z dziećmi, kładąc nacisk na porozumienie rodzicielskie. Publikuje artykuły dla serwisu infor.pl. z zakresu prawa pracy. Prowadzi aktywną działalność na rzecz rodziców i ich praw, w ramach wolontariatu współpracując z Fundacją „Be Proactive”, „MaMa”.

izabela_odziemiec_400

Zdjęcie: główne Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Podyskutuj

Jak przeżyć powrót do pracy? – list od Moniki

Często kiedy mama wraca do pracy, w domu następuje prawdziwa rewolucja. Dlaczego? Koniecznie przeczytaj z czym zmierzyła się Monika i jak sobie poradziła.
  • Listy do Redakcji - 19/05/2020
kobieta pracuje w biurze

Tradycja a rzeczywistość

Według mnie wszystko się bierze z tradycyjnej roli kobiety, która ma wpisane w zakres swoich obowiązków opiekę nad dziećmi. Kiedyś kobieta nie pracowała, zajmowała się dziećmi, domem i było to niejako naturalne. Naturalne dla niej, w momencie kiedy dzieci pojawiły na świecie i dla całego jej otoczenia, dla wszystkich. Jednak czasy się zmieniły. Kobiety się kształcą, są przygotowywane do innej roli, do pracy, do niezależności, do samodzielności. Są odważniejsze, mają jednym słowem, więcej możliwości. To prawdziwa rewolucja.

Przeczytaj także: Szukasz pracy? Tej wiedzy będziesz potrzebować

Powrót mamy do pracy

Ja niestety też się dałam złapać w pułapkę, tylko nie wiem, czy jest to trafne określenie. Dla większości matek wracających po przerwie do pracy, wyzwaniem jest godzenie obowiązków pracownika i matki. Dla ojca, to nie jest tak wielkie wyzwanie. Wydaje się, że większość spraw i to, jak jest ustawiony podział obowiązków w domu, nadal jednak zależy od nas – kobiet.

Jeżeli stawiamy na rozwój zawodowy lub po prostu czasem musimy wrócić do pracy, to bierzemy do pomocy babcie, opiekunki, nianie, żłobki, przedszkola itp. Jeżeli decydujemy się na pozostanie w domu z dzieckiem, to też większość spraw spada na nasze barki. Zauważyłam, że coraz więcej mam wybiera taką opcję, gdyż pierwsze lata dziecka są bezcenne, i dla dziecka i dla nas mam.

Dzieci i praca

Napisałam, że dałam się złapać w pułapkę, bo będąc z dziećmi, pracowałam dorywczo na zlecenie. Nie całkiem zrezygnowałam z rozwoju zawodowego, bo chyba się tak nie da. Jak się coś już zacznie robić (czy skończy się studia lub ich nie skończy, tak jak w moim przypadku), to jednak cały czas mi czegoś brakowało lub bardziej przekonywana przez innych czułam, że coś mnie omija.

Niemożliwy powrót do poprzedniej pracy

Niczego nie żałuję, wybory podejmowałam sama i wspierał mnie w tym mąż. Twierdził, że to ode mnie wszystko zależy. Babcie były chętne do pomocy, ale więcej było z tym zamieszania, niż korzyści, więc korzystałam okazjonalnie, gdy musiałam lub okresowo/sezonowo wracając już do pracy.

Dzieci chorowały, jeden wcześniak, więc musiałam się bardziej zaangażować, niestety często rezygnując z siebie. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie kłopot z powrotem do pracy. Akurat były redukcje, owszem pracę dostałam, ale że była związana z częstymi wyjazdami, chciałam zmienić dział – bez szans. Zaczęłam szukać innej pracy i zastanawiać się mogłabym robić.

Przeczytaj także: Praca zdalna – gdzie jej szukać i w jakich zawodach?

Szukanie nowej pracy

Okazało się, że większość poprzednich pomysłów i rozwiązań nie działa, że wszystko trzeba wymyślać praktycznie na nowo. To było bardzo ciekawe, ale opatrzone dużymi kosztami. Paradoksalnie ta sytuacja sprawiła, że poczułam się młodo, jakbym po studiach szukała pracy. To bardzo odświeżające doświadczenie, choć, gdy brakuje pieniędzy, może być również frustrujące.

Człowiek jest już dojrzalszy, bardziej świadomy, może na nowo zweryfikować swoje wybory. Jednocześnie ma się świadomość, że niektórzy już osiągnęli tak wiele :), zwykle ciężko na to pracując i często kosztem rodziny, udanego związku.

Przeczytaj także: Jak przygotować się na powrót do pracy

Powrót do pracy

Po powrocie do pracy poczułam, że przez mój dom przeszła wielka rewolucja. Stare utarte schematy były tak wygodne i komfortowe dla wszystkich oprócz mnie, że aż się zastanawiałam, czy to możliwe. Mąż który zawsze się ze mną zgadzał nagle zaczął mieć inne zdanie.

Prace domowe, które mu przekazałam, a miałam wyćwiczone, robiłam szybko i perfekcyjnie, nagle zaczęły być ciężarem. Ja po pracy byłam zmęczona, a mąż je robił inaczej i dłużej, jakoś tak nieporadnie. I mimo, że mąż uczestniczył w życiu rodzinnym bardzo aktywnie, jak wracał z pracy, dużo rzeczy teraz musi się uczyć.

A ja uczę się odpuszczania, olewania, nieprzejmowania się i przekazywania spraw do załatwienia ze świadomością, że mogą one być wykonane gorzej.

Wszystko się zmienia

Jeszcze dużo przede mną, ale rewolucja trwa.

Moja bliska koleżanka, kiedyś podczas spaceru z dziećmi w parku, powiedziała, że nasi mężowie na pewno się tyle nie napracują co my i myślę, że miała rację.

Wtedy już zaczęłam inaczej patrzeć na domowe obowiązki. Nie może być tak, że mąż chodzi tylko do pracy, a jedynie do mnie należy ogarnięcie spraw rodzinnych. Gdy jestem w domu, to za wszystko odpowiadam, ale nie wszystko sama robię. Trzeba też zadbać o odpoczynek i równowagę.

Przeczytaj także: Jak naładować swoje wewnętrzne baterie (nie tylko w czasach koronawirusa)?

Teraz moim wyznacznikiem jest energia jaką mam, staram się nią dobrze zarządzać i nie robię nic ponad swoje siły. Proszę dzieci o różne rzeczy i męża oczywiście. 🙂 Niech też się czują potrzebni, spełnieni i odpowiedzialni. 🙂

Ważne jest, by co jakiś czas weryfikować nasze sprawy, zadania i obowiązki, by nikt nie czuł się bardziej obciążony. Dzieci rosną i wszystko się zmienia, my i nasze potrzeby również.

Monika

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

W każdym kryzysie dostrzegam szansę – Mamy kupują u Mam

Poznaj Oliwię Samelak. Jest pierwszą kobietą - mamą, która zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Oliwia jest psychologiem i prowadzi własną działalność. Przeczytaj jak ze swoim biznesem radzi sobie Oliwia w czasie pandemii! A może Ty też chcesz wziąć udział w naszej akcji i wypromować swój biznes wśród innych mam?
  • Listy do Redakcji - 03/05/2020
Oliwia z synkiem podczas zabawy

Oliwia Samelak zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym zajmuje się Oliwia, jaką prowadzi działalności i jak sobie teraz radzi!

Nie trzeba wybierać, albo dziecko, albo samorozwój

Nazywam się Oliwia Samelak, jestem psychologiem i ekonomistką, piszę pracę doktorską z połączenia tych dwóch dziedzin wiedzy na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Uwielbiam psychologię tak bardzo, że od dziecka czytałam książki psychologiczne wieczorami przy zgaszonym świetle. 🙂 Wstawałam też zawsze o piątej rano, żeby móc się uczyć.

Od prawie dwóch lat opiekuję się moim małym synkiem, przebywając z nim w domu i to jest absolutnie najpiękniejsze doświadczenie w moim życiu. Kiedy usłyszałam o epidemii koronawirusa, potraktowałam to jako szansę na spełnienie swoich „psychologicznych” marzeń. Przeczytałam w internecie, że polski rząd będzie finansował „pomoc psychologiczną w kwarantannie”.

Zaczęłam szukać ofert, żeby przyłączyć się do tej akcji, ale niczego nie znalazłam. Nie zastanawiając się długo, około 3 marca utworzyłam stronę na facebooku „Pomoc psychologiczna w kwarantannie”, która okazała się wielkim strzałem w dziesiątkę, bo uzyskała w ciągu 3 tygodni aż 1000 polubień.

Można być szczęśliwą i spełnioną we wszystkich obszarach

Przed urodzeniem dziecka, pracowałam na etacie i bałam się działać w moim wymarzonym zawodzie „psychologa”. Miałam różne ograniczające mnie przekonania, typu „Jesteś za mało kompetentna, żeby pomagać ludziom”, „Psychologia jest dla świrów”, „Najpierw musisz obronić doktorat, a dopiero później zaczniesz myśleć o własnym biznesie”, „Nie nadajesz się do biznesu, bo nie umiesz wymagać od ludzi zapłaty”, itp.

Po urodzeniu dziecka zdecydowałam, że już nie wrócę na etat, bo chciałam zostać z synem. Spędzanie 8 h w biurze wydało mi się kompletnie pozbawione sensu w porównaniu z możliwością bycia mamą na pełen etat. Mój synek Leoś, to jest moja największa miłość. 🙂 Będąc w domu, znajdowałam czas na samorozwój. Zaczęłam chodzić na terapię własną i kształcić się w zakresie mojego ulubionego nurtu terapeutycznego – terapii akceptacji i zaangażowania. Otworzyłam przewód doktorski. Sprowadziłam do Poznania „biodanzę”, jest to terapeutyczna forma tańca. Uwielbiam tańczyć, prowadzę stronę na ten temat, gdyby któraś z mam była zainteresowana. 🙂

Wierzę, że można być kobietą szczęśliwą i spełnioną we wszystkich obszarach, że nie trzeba wybierać „albo dziecko, albo samorozwój”. Bardzo ważne jest umieć sobie zorganizować wsparcie otoczenia.

Będąc na urlopie wychowawczym, za namową mojej znajomej położnej, zaczęłam jeździć po domach i wspierać psychologicznie kobiety w ciąży i po urodzeniu dziecka. Zdobyłam doświadczenie we współpracy indywidualnej z kobietami i dało mi to dużo radości. Napisałam też serię artykułów dla kobiet.

Pisałam też artykuły z serii „Człowiek jako marka”. To jest mój autorski projekt, który ma pokazywać światu wspaniałych, inspirujących ludzi . Pisałam m.in. o najdłużej żyjącej kobiecie po przeszczepie nerki, o mojej przyjaciółce, która ma 82 lata i nadal gra w tenisa. 🙂

Przeczytaj także: Mamy kupują u Mam – wspieramy Wasze biznesy. Dołącz do akcji!

W każdym kryzysie dostrzegam szansę

Jednak tak naprawdę dopiero epidemia koronawirusa uświadomiła mi, że życie jest potwornie krótkie i że

trzeba już teraz zacząć w pełni żyć życiem swoich marzeń. Nie ma innej chwili na podjęcie działania niż „DZIŚ”.

Założyłam stronę „Pomoc psychologiczna w kwarantannie„, która w niespełna 3 tygodnie przyciągnęła aż 1000 osób. 🙂 Okazało się, że wystarczy zrobić pierwszy krok, otworzyć się na życie i zaczynają się dziać niesamowite rzeczy.

Mam to szczęście, że mąż mi dużo pomaga i wspiera mnie we wszelkich działaniach. Mam też wspaniałych przyjaciół. Myślę, że wielu kobietom brakuje tego wsparcia, dlatego rozmowa z psychologiem przez telefon, może im pomóc otworzyć się na pełnię swoich możliwości i znaleźć nowe rozwiązania.

Badania wykazują, że wystarczy mieć chociaż jeden przyjazny „głos” w swoim życiu, żeby nie dać się pochłonąć lękowi. 🙂

Uważam, że nie jest tak, że nagle człowiek doznaje olśnienia w swoim życiu. To jest raczej długotrwały proces pracy nad sobą i zdobywania dojrzałości, który owocuje po pewnym czasie wielkimi odkryciami.

Czuję się niesamowicie spełniona podczas tego kryzysu, aż mi jest czasem głupio, że jestem taka szczęśliwa, kiedy inni cierpią, ale wtedy bardzo szybko staram się im pomóc.

Myślę, że to też wynika z mojej natury, że ja w każdym kryzysie dostrzegam szansę i bardzo szybko się adaptuję do okoliczności. Są też ludzie, którzy nie tolerują zmian i im jest teraz dużo gorzej. Warto potraktować ten czas jako okazję do poprawy jakości własnego życia we wszystkich obszarach.

Oliwia ma dla Was 50% zniżki na pierwszą konsultację telefoniczną na hasło: mamopracuj.

Zobacz także jak wyglądała wcześniej akcja Mamy kupują u Mam!

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Zdjęcia: Natalia Nordling

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×