Czego szukasz

Szkoła językowa – kobiecy pomysł na biznes

Dlaczego szkoła językowa to świetny pomysł na biznes dla mamy? „Bo nikt inny tak dobrze nie zrozumie potrzeb rodziców odnośnie edukacji dzieci jak inna mama” – mówi Katarzyna Rojkowska, mama trójki dzieci i właścicielka sieci szkół językowych Leader School i Leonardo School. Ty też marzysz o własnym biznesie? Takim, który będzie pasował do Ciebie i rytmu Twojej rodziny? Gdzie kobiety świetnie się sprawdzają? Skorzystaj z 20-letniego doświadczenia specjalistów Leader School i Leonardo School, i stwórz swoją własną szkołę językową. Jakie warunki trzeba spełnić i od czego zacząć? Sprawdź!

  • Franczyzadlamamy.pl - 31/01/2017

Chciałabyś połączyć sprawdzony pomysł na biznes z robieniem tego, co kochasz? Otwórz szkołę Leader School lub Leonardo School. Zadzwoń lub napisz już dzisiaj:

Wojciech Rojkowski, tel. 502616097 e-mail: [email protected]

lub zapytaj Katarzyny Rojkowskiej, która od 20 lat zarządza siecią Leader School: tel. 502290167, e-mail: [email protected]

www.leonardoschool.pl

Rozmawiamy z panią Katarzyną Rojkowską – mamą trójki dzieci i menadżer sieci szkół języka angielskiego Leader School i Leonardo School. Zaraża innych swoją pasją działania pokazując, że kluczem jest robienie tego co się kocha!

Pani Katarzyno, 20 lat temu założyła Pani pierwszą szkołę Leader School – skąd pomysł na własną szkołę językową?

Jestem psychologiem i jestem świadoma jak ważny jest dla człowieka właściwy rozwój edukacyjny oraz komfort zdobywania nowych umiejętności. Stąd od samego początku wraz z mężem podjęliśmy decyzję o stworzeniu miejsca edukacyjnego, które będzie kojarzyć się ludziom z bardzo dobrą edukacją dostosowaną do indywidualnych potrzeb.

A skąd pomysł na drugą sieć Leonardo School?

Leader School to dojrzały koncept franczyzowy. Jestem bardzo dumna z moich franczyzobiorców, bo świetnie realizują wspólne cele i doskonale radzą sobie na rynku. Zauważyliśmy, że dzieci stanowią coraz większy odsetek naszych klientów i stworzyliśmy miejsce dedykowane tylko im, czyli miejsce gdzie czują się najważniejsze i cała uwaga jest skierowana tylko na nie.

W Leonardo School wszytko jest podporządkowane dzieciom od wystroju wnętrz, projektu mebli, specjalnych szkoleń dla lektorów i trenerów oraz samej metody nauczania Leo English, Leo Maniak i wszystkich niezbędnych pomocy dydaktycznych, których łącznie mamy ponad 660. Tworząc Leonardo School stworzyliśmy zupełnie nową jakość i podejście do edukacji dzieci. Wspólnie ze szkołami Leonardo School udało nam się zbudować taką przestrzeń edukacyjną, w której dzieci chcą przebywać, a nawet z której nie chcą czasami wychodzić (śmiech).

Pracujecie Państwo według autorskiej metody – czym ona się wyróżnia?

Ucząc dzieci korzystamy z dwóch metod: Leo English Method do nauki języka angielskiego dzieci od trzeciego roku życia oraz Metoda Leo Maniak, czyli uczenie dzieci w wieku szkolnym jak mają się uczyć, by nauka była efektywna, a wiedza trwała.

Leo English – to metoda nauki, w której każda lekcja jest precyzyjnie zaplanowana, a nauczyciele dysponują bogatym wachlarzem różnorodnych aktywności i pomocy dydaktycznych, dzięki czemu angażują dzieci w naukę języka przez działania ruchowe, muzycznie, plastyczne, a nawet smakowe.

Nauczyciele mówią tylko w języku angielskim, polski nie jest potrzebny, wystarczy dobrze przygotowany nauczyciel, który potrafi zobrazować swoim ciałem, gestami podawane polecenia. Niezwykłą sztuką jest zachęcić dzieci, by same mówiły po angielsku – w Leo English to się udaje – dzieci są rozgadane i rozśpiewane. Np. śpiewając piosenki, skomponowane specjalnie dla Leo English, uczą się ważnych konstrukcji gramatycznych.

Leo Maniak – to dwuletni program, gdzie uczniowie klas od 2 do 6 SP poznają techniki pamięciowe, mind mapping, techniki efektywnego czytania. Dzięki tym narzędziom sprawniej czytają, poprawiają swoje rozumienie czytanego tekstu, lepiej zapamiętują treści, potrafią samodzielnie opracować tekst, wybrać najważniejsze informacje i za pomocą technik pamięciowych szybko je zapamiętać. Uczą się samodzielnie notować, przygotować się do napisania dobrego opowiadania czy wypracowania.

Leo Maniak to też nasza niesamowita metoda nauki ortografii. Z ortografią jest tak, że jedni nie mają z nią żadnych problemów, a oni muszą poszukać innych metod uczenia niż te, które poznają w szkole, no i Leo Maniakowa ortografia jest dla tych drugich. Leo Maniak to też praca nad lepszą koncentracją, większym poczuciem własnej wartości, lepsza komunikacja w grupie, technika autoprezentacji, Leo Maniacy uczą się jak zaprezentować swoją wiedzę.

Dlaczego jest tak ważne, by dzieci uczyły się według określonej metody, a nie chodziły na kurs?

Bardzo dziękuję za to pytanie. Różnica pomiędzy nauką wg metody a kursem często nie jest dostrzegana bezpośrednio przez klientów. My w Leonardo School rodzicowi, który przychodzi na zajęcia z trzyletnim dzieckiem możemy dokładnie określić, czego dziecko się nauczy i co będzie umiało za 3 czy 4 lata. Nauka wg metody Leo English czy Leo Maniak jest zaprogramowanym i przewidywalnym procesem. Tu nie ma miejsca na przypadkowość.

Każdy Lektor czy Trener dokładnie wie jak poprowadzić każdą lekcję, co dziecko powinno znać na danym poziomie, jakie aktywności wprowadzić, by zdobyć pełną uwagę dzieci. Stworzone przez nas metody powodują, że każdej placówce Leonardo School jest zapewniona wysoka jakość nauczania, a nasi partnerzy mają gwarancję, że ich lektorzy są dobrze przygotowani do pracy. To daje im zdecydowanie większe możliwości w pozyskiwaniu klientów.

Leader School oraz Leonardo School działa według modelu franczyzowego – kto może zostać Państwa franczyzobiorcą i dlaczego tak świetnie w tym biznesie sprawdzają się kobiety?

Oczywiście, że naszą ofertę kierujemy do wszystkich, którzy myślą o założeniu własnej firmy i chcieliby realizować się w zakresie edukacji. Jednakże dostrzegamy, że Leonardo School w dużej części współtworzymy my – kobiety. Są wśród nas zarówno młode mamy, które tą drogą wróciły do pracy zawodowej po urlopie macierzyńskim, są również kobiety, które po przygodzie pracy w korporacjach poczuły potrzebę zamiany i tworzenia czegoś swojego. Oczywiście sieć Leonardo School współtworzą również mężczyźni i nikogo nie chciałabym dyskryminować, ale z doświadczeń wiem, że w edukacji dzieci ten pierwiastek kobiecy wnosi bardzo dużo ciepła i opiekuńczości, a właśnie takie są nasze placówki Leonardo School.

A czym się różni Leader School od Leonardo School?

Leader School to sieć szkół, które w swojej ofercie ma zajęcia zarówno dla dzieci jak i dorosłych (klientom dorosłym oferujemy BLS Method do nauki języka angielskiego i niemieckiego), natomiast Leonardo School to oferta tylko dla dzieci.

Czy rozpoczynając współpracę z Państwem można wybrać tylko jeden model placówki i założyć tylko szkołę dla dzieci?

Tak. Nasi franczyzobiorcy otwierają albo Leader School albo Leonardo School.

A z jaką inwestycją wiąże się otwarcie własnej szkoły? I jak szybko następuje zwrot z inwestycji?

Leonardo School to inwestycja na poziomie od 40 do 70 tys. zł. Natomiast Leader School to inwestycja na poziomie od 70 do 130 tys. zł. Zwrot z inwestycji następuje od roku do trzech lat.

Warto wspomnieć, że oferujemy częściowy leasing – to ciekawa opcja, bo znacząco zmniejsza ten pierwszy początkowy nakład i stanowi comiesięczny koszt dla firmy. Leasingiem możemy objąć np. meble czy pakiet startowy.

Czy szkoły mają własne siedziby, czy np. zajęcia odbywają się w wynajętych salach w szkołach?

Wszystkie nasze placówki mają swoje siedziby, ale z racji dużej ilości klientów, a także ze względu na wygodę naszych uczniów również pracujemy w lokalnych szkołach i przedszkolach.

Co wyróżnia Państwa szkołę na konkurencyjnym rynku szkół językowych?

Mamy wiele zalet, które nas wyróżniają. Wśród nich wymienię tylko to, iż:

  • każdy nasz partner startuje z naszym dwudziestoletnim doświadczeniem w tej branży,
  • za każdym naszym partnerem stoi zespół ekspertów, których zadaniem jest wspieranie placówek i czuwanie nad jakością.

To, za co szczególnie rynek nas docenia, to fakt, że w szkołach Leader School czy Leonardo School uczymy metodami. Na przykład, jeśli ktoś chce otworzyć szkołę językową to szuka lokalu i zatrudnia lektora, a ten lektor proponuje właścicielowi szkoły sposób, w jaki będzie uczył i z jakiego podręcznika będzie korzystał. Gdy odchodzi lektor często następuje zmiana sposobu uczenia i zmiana podręcznika, stąd tak wiele opinii na rynku, że dziecko ciągle uczy się tego samego.

Nasze metody są tak przygotowane, by nasi klienci przez cały proces nauki mieli zapewniony progres i gwarancję na osiągnięcie zamierzonych efektów. Wykorzystywanie metod przekłada się na lojalność klienta. Na przełomie lat nasi najmłodsi klienci nie wiadomo kiedy stali się licealistami, a w niektórych naszych placówkach nasi klienci pozakładali rodziny i teraz przyprowadzają swoje dzieci.

Co daje Pani (i franczyzobiorcom marki) najwięcej satysfakcji z pracy?

Nic tak nie cieszy jak uśmiechnięta buzia dziecka, które z radością przychodzi na zajęcia. Dużo satysfakcji daje też współpraca z ludźmi, którzy z pasją podchodzą do swojej pracy i głęboko wierzą, że nauczanie innych może przynosić tyle frajdy. Mnie osobiście ogromną satysfakcje dają i napędzają do dalszego działania sukcesy moich franczyzobiorców.

Jakie wsparcie otrzymuje osoba, która zaczyna z Państwem współpracę?

Z satysfakcją mogę powiedzieć, że udało nam się stworzyć kompleksowy system wsparcia dla naszych franczyzobiorców.

Sukces naszych partnerów jest naszym sukcesem, a każde potknięcie mojego partnera jest moim potknięciem.

Zaczynamy od analizy rynku, czyli określamy potencjał, szacujemy wydatki. Kolejnym krokiem jest dwustopniowe szkolenie, które kompleksowo przygotowują naszych partnerów. Pomoc techniczno-prawna w zakresie doboru lokalu, dostarczenie wyposażenia, rekrutacja i szkolenia lektorów, wsparcie w zakresie promocji i reklamy i wiele, wiele innych. Wszystkie szczegóły z tego zakresu można znaleźć na stronie www.leonardoschool.pl zakładka „franczyza”.

Po uruchomieniu placówki następuje regularna współpraca zarówno pomiędzy mną a szkołami, jak i pomiędzy samymi szkołami. Wspólnie ustalamy strategie reklamowe, szkoły wymieniają się swoimi doświadczeniami i dzielimy się pomysłami w zakresie działań marketingowych.

A w jakich miastach szukają Państwo franczyzobiorców?

Nasi franczyzodawcy świetnie sobie radzą w miastach już od 20 tys. mieszkańców.

Podsumowując; dlaczego uważa Pani, że prowadzenie własnej szkoły jest dobrym pomysłem na biznes dla mamy?

Na powodzenie przedsięwzięcia mają wpływ czynniki zewnętrzne, czyli chociażby takie jak fakt, iż obecnie bardzo dynamicznie rozwija się sektor usług, czy fakt, że pojawiły się na rynku dodatkowe pieniądze z programu 500+, gdzie jak pokazują badania i nasze doświadczenie, rodzice te pieniądze chętnie inwestują w edukację swoich dzieci, kolejnym czynnikiem zewnętrznym jest to, że nadal w szkołach publicznych, mimo wielu starań, nauka języka obcego jest na niewystarczającym poziomie.

Zaś czynnikiem wewnętrznym, który decyduje o sukcesie firmy jest to jaką ofertą rynkową dysponuje. Ostatnie badania pokazują, że my Polacy jesteśmy w stanie zapłacić więcej za wyższą jakość usług. Doświadczamy tego codziennie, gdzie w rozmowach z naszymi klientami słyszymy, że doceniają naszą pracę.

A jak zachęciłaby zachęci Pani mamy, które szukają nowych wyzwań zawodowych do współpracy z Państwem?

Nikt lepiej nie zrozumie kobiety jak kobieta i nikt lepiej nie zrozumie mamy jak inna mama. W sieci placówek Leader School i Leonardo School mamy wiele mam, które z powodzeniem prowadzą swoją działalność, są wśród nas mamy czwórki, a nawet piątki dzieci, więc posiadamy naprawdę duże doświadczenie jak pogodzić prowadzenie firmy z życiem rodzinnym.

Świetna rekomendacja! Z kim mają się skontaktować mamy, które chcą zapytać o szczegóły?

W przypadku Leader School i Leonardo School proszę o kontakt z Wojciechem Rojkowskim, tel. 502616097 e-mail: [email protected]

Zapraszam też wszystkie zainteresowane mamy do kontaktu bezpośrednio ze mną, tel. 502290167, e-mail: [email protected] Chętnie odpowiem na wszystkie pytania.

A ja dziękuję za rozmowę.

www.leonardoschool.pl

leo-englishleo-maniak

Zdjęcia: własność Leader School i Leonardo School

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Franczyzadlamamy.pl
Franczyza dla Mamy to projekt portalu Mamo Pracuj prezentujący sprawdzone pomysły na biznes dla mam. Nie masz pomysłu na własny biznes? Skorzystaj z franczyzy! Portal Mamo Pracuj nie bierze odpowiedzialności za wyniki biznesowe prowadzenia działalności przez franczyzobiorców.
Podyskutuj

Pomóż stanąć na własnych nogach – zdecyduj kto wygra 30 tysięcy na rozwój biznesu!

Kto wygra 30 tysięcy na rozwój swojego produktu i biznesu? Zdecyduj i zagłosuj. Konkurs Stań na własnych nogach, właśnie wszedł w 2 etap - głosowania na jeden z wybranych 50 zgłoszeń. Zobacz wybrane produkty i oddaj swój głos! Głosowanie trwa do 5 września, a każda klubowiczka Rossmann może oddać tylko 1 głos!
  • Joanna Gotfryd - 01/08/2019
sofa, nogi kobiety i laptop na kolanach - plakat zapowiadający akcję Rossmanna

Stań na własnych nogach – prawie 500 zgłoszeń!

Konkurs Stań na własnych nogach, to akcja, którą organizujemy wspólnie z firmą Rossmann. Od 15 czerwca do 20 lipca można było zgłosić do konkursu swój produkt, tworzony z pasją, który ma szanse stać się biznesem i dać niezależność finansową jego twórczyni.

Do konkursu zgłoszono prawie 500 prac konkursowych! Komisja konkursowa złożona z przedstawicieli Rossmann i Fundacji Mamo Pracuj miała bardzo trudne zadanie – wybranie 50 prac, które przejdą do 2 etapu konkursu.

Wśród zgłoszonych prac było dużo zabawek – lalek, szydełkowanych misiów oraz książeczek. Sporo zgłoszeń dotyczyło akcesoriów dla dzieci – kocyków, wielorazowych pieluszek, personalizowanych przedmiotów czy produktów idealnych na prezent, np. z okazji urodzenia dziecka.

Przedsiębiorcze i twórcze kobiety do konkursu zgłosiły także ręcznie robione kosmetyki – szampony, mydła i kremy – bez konserwantów, na bazie naturalnych składników.

Nie zabrakło także artykułów dla domu – ozdobnych bibelotów, naturalnych świec i dekoracyjnych przedmiotów.

Wśród zgłoszonych prac była też odzież i akcesoria modowe, a także akcesoria wpisujące się w trend zero waste – wielorazowe artykuły higieniczne i zamienniki jednorazowych foliówek na zakupy.

Zobacz jakie produkty znalazły się w 2 etapie konkursu! >>

Głosowanie na najlepszy produkt

Teraz klubowicze Rossmann mogą zagłosować na najlepszy – ich zdaniem – produkt.

Głosowanie potrwa od 1 sierpnia do 5 września. Każdy klubowicz Rossmann może zagłosować tylko jeden raz, dlatego warto starannie przejrzeć wybrane do 2 etapu prace.

Zwycięzców, którzy otrzymają nagrody – pierwszą – 30 tysięcy złotych, oraz drugą i trzecią – odpowiednio – 20 i 10 tysięcy – poznamy już 10 września.

Zagłosuj, pomóż stanąć na własnych nogach! >>>

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Moda mi w duszy gra – historia Justyny, właścicielki marki Just.Slow

"Moje ubrania mają nie być modne, bo moda jest chwilowa i ulotna. Chcę, żeby ubrania just.slow były uniwersalne i ponadczasowe. Żeby można je było włożyć zawsze i na wiele okazji (...)". O pasji, modzie i tworzeniu własnej marki odzieżowej będąc mamą malutkich dziewczynek, rozmawiamy z Justyną Dziatkowską, projektantką, twórczynią proekologicznej odzieżowej marki Just.Slow.
  • Agnieszka Kałużna - 29/07/2019
Justyna Dziatkowska, justslow.eu

Kiedy tak naprawdę narodziło się marzenie o własnej marce?

Kiedy zrodziło się marzenie… Tak naprawdę, odkąd pamiętam miałam smykałkę do kreowania i tworzenia czegoś własnego. Mam spore zdolności manualne. Jako nastolatka kupowałam odzież w second hand’ach i przerabiałam je po swojemu lub szyłam z niej zupełnie nowe rzeczy. Ze starych dżinsów potrafiłam uszyć ręcznie plisowaną spódnicę i to bez użycia maszyny do szycia, torebkę dodawaną do gazety jako forma reklamy obszywałam materiałem, by mieć coś oryginalnego. Czyli od zawsze byłam związana z modą i projektowaniem.

Chęć stworzenia własnej linii odzieży zrodziła się tak naprawdę wraz z pojawieniem się na świecie moich dzieci. Pierwotnie pomysł na biznes był nieco inny, związany z inną dziedziną, niemniej jednak cały czas był związany z branżą modową. Z czasem ewoluował, by finalnie zatrzymać się na projektowaniu i szyciu ubrań dla kobiet.

A skąd czerpiesz inspirację?

Jeżeli chodzi o kroje ubrań, to pomysł na pierwszą kolekcję i jej formę wynikał z moich własnych potrzeb. Pierwszą córkę bardzo długo karmiłam piersią i brakowało mi ubrań, w których mogłabym wygodnie i bez skrępowania nakarmić dziecko. Te dostępne na rynku, dedykowane mamom karmiącym, kompletnie do mnie nie przemawiały i daleko odbiegały od mojego gustu i bliskiej mi estetyki. Poza tym wyszłam z założenia, że karmienie piersią, choć to piękny czas, jest tylko przejściowym okresem w moim życiu i tak samo byłoby z ubraniami. Dbam o małą zawartość szafy, lubię minimalizm i prostotę, a także rozsądnie kupuję, więc zbędne wydatki na ubrania „na chwilę” nie wchodzą w grę.

Kiedy miała pojawić się na świecie moja druga córka, postanowiłam przełożyć rodzące się w mojej głowie pomysły na papier. Zaprojektowałam sukienkę i bluzkę dla mnie idealną. Miały spełniać funkcję zasadniczą, czyli dawać możliwość karmienia piersią, ale przede wszystkim miały pięknie wyglądać i być wygodne.

Oczywiście nie odkryłam przysłowiowej Ameryki i inspirację zaczerpnęłam z historii mody. Kopertowa sukienka czy bluzka, która pojawia się w mojej pierwszej kolekcji już od stuleci była noszona w formie kimona. W latach 30. pojawiła się w kolekcjach Elsy Schiaparelli, by stać się masowym modelem w okresie Wielkiego Kryzysu. W latach 70. amerykańska designerka i guru kobiecej mody, Diane Von Furstenberg, zafascynowana kulturą Dalekiego Wschodu zaczęła eksperymentować z małymi kopertowymi topami i materiałami. Jej pomysły szybko ewoluowały i powstała sukienka kopertowa, którą w 1975 roku sprzedała w około pięciu milionach egzemplarzy!

To bardzo ciekawe. Nie miałam o tym pojęcia! A powiedz, z myślą o kim projektujesz swoje ubrania? O mamach karmiących?

Moje ubrania tworzone są z myślą o kobietach. Wiem, że to może banalne stwierdzenie, ale tak rzeczywiście jest. Jestem zwykłą kobietą i mamą. Nie jestem ideałem, nie mam wyglądu i aparycji wybiegowej modelki. Dlatego ważne jest dla mnie, by moje ubrania leżały dobrze na takich kobietach jak ja. Zwyczajnych, nieidealnych, pełnych niedoskonałości.

Dla naszych Czytelniczek Justyna przygotowała specjalny 10% rabat na zakupy hasło: mamopracuj, ważny do końca 31.08.2019 r.

Każda z nas jest inna i każda zasługuje na to, żeby wyglądać pięknie i czuć się komfortowo. Taka idea przyświeca mi w projektach. Stąd też wybór pierwszego kroju. Sukienka kopertowa to strój, który pasuje do każdego typu sylwetki. Dzięki wiązaniu sama decydujesz o głębokości dekoltu czy wysokości talii. To krój dla kobiet, które chcą się czuć kobietami. Nie wymaga wysiłku i nadaje się na każdą okazję. Pasuje do każdego miejsca na świecie i odpowiada potrzebom współczesnych kobiet.

Zależy mi na tym, żeby moje ubrania były nowoczesne, więc dużą inspiracją jest też dla mnie miasto. Lubię miejskie życie, więc inspiruje mnie architektura, kolory miasta, ulice, ludzie…. Połączenie nowoczesnych krojów z naturalnych materiałów, w których każda z nas może pokazać się w dowolnym miejscu miejskiej dżungli to dla mnie priorytet.

Jak docierasz do grupy odbiorców?

Na chwilę obecną pracuję nad zbudowaniem fajnej społeczności w social mediach. Prowadzę fanpage na Facebooku i oczywiście konto na Instagramie – zapraszam do odwiedzenia 😉. Ważne jest dla mnie, żeby dotrzeć nie tylko do osób zainteresowanych modą, ale także do mam karmiących piersią, bo stąd wywodzi się pomysł na odzież i do osób zainteresowanych ekologicznymi i przyjaznymi środowisku wyborami.

Na pewno moje kolejne działania będą opierały się na rozsądnej i ciekawej reklamie. Mam też nadzieję, że w jesiennej edycji targów branżowych np. krakowski Kiermash czy targi dla mamy i dziecka uda mi się pokazać swoje produkty. Wszystko jest jednak zależne od najmłodszej w rodzinie (śmiech).

Masz dwoje malutkich dzieci. Jak udaje ci się łączyć te dwie przestrzenie: zawodową i rodzinną?

Oczywiście nie jest lekko. Dziewczynki są na tyle małe, że wymagają ciągłej opieki i uwagi. Trudno wymagać od nich samodzielności, skoro jedna dopiero co przestała być noworodkiem… Myślę, że to kwestia motywacji i dobrej organizacji. Oczywiście nic na siłę, wbrew sobie czy ze szkodą dla dzieci lub rodziny. We wszystkim trzeba mieć umiar i trochę luzu.

Wierzę, żę trzeba dać sobie taką ewentualność, że nie wszystko zawsze idzie zgodnie z planem. Czasem tak po prostu bywa. Dla mnie to nie jest powód do stresu czy załamania, a motywacja do pracy i szukania sposobów na rozwiązanie danej trudności.

Mam jasno wytyczone cele i do nich dążę. Jasne jest, że nie jestem samowystarczalna i nieocenionym wsparciem jest dla mnie mój partner. To bardzo ważne, żeby mieć przy sobie kogoś, kto wesprze, zmotywuje, odciąży w jakichś obowiązkach lub czasem wykona coś za ciebie. Bez niego wiele rzeczy nie byłoby możliwych.

To prawda. A teraz jeszcze z tej „zawodowej beczki”: slow fashion czyli świadome podejście do mody to ostatnio prężnie rozwijający się trend. Co wyróżnia markę Just Slow na tym tle?

Moje ubrania mają nie być modne, bo moda jest chwilowa i ulotna. Chcę, żeby ubrania just.slow były uniwersalne i ponadczasowe. Żeby można je było włożyć zawsze i na wiele okazji, a także, żeby pasowały do innych rzeczy, które już się w szafie znajdują. Stąd wybór bardzo stonowanych i jednolitych kolorów.

Moje ubrania mają być stylowe i kobiece. Podkreślać nasze atuty i ukrywać to, co aktualnie chcemy ukryć (o ile chcemy, śmiech). Dlatego tak ważny jest dla mnie krój. Oczywiście ogromne znaczenie ma to, z czego są wykonane i dlatego do pierwszej kolekcji został użyty dość unikatowy materiał, jakim jest bambus. Wybór nie jest przypadkowy i został poprzedzony wnikliwym rozeznaniem na rynku odzieżowym i tekstylnym.

Wiem, że ważne jest dla ciebie działanie w zgodzie z troską o naszą planetę. Jak to przekłada się na twoją pracę?

W codziennym, domowym życiu staram się myśleć, co wybieram. Ograniczam zużycie środków chemicznych, zastępuję je naturalnymi. To samo tyczy się kosmetyków. Sięgam po te ekologiczne, na bazie naturalnych składników. Staram się wybierać to, co jest w szkle lub zupełnie bez opakowania, a jeżeli już w plastiku, to takim, który nadaje się do recyklingu.

Podobnie w pracy. Wykroje układane są w szwalni tak, aby zminimalizować ilość odpadków, ubrania pakowane są bez użycia folii czy plastikowych elementów. Kartoniki czy papier, w którym wysyłam ubrania pochodzą z recyklingu. Uprawy bambusa, z którego uszyte są ubrania są ekologiczne, bo bambus rośnie szybko i nie wymaga kompletnie używania pestycydów. A sama tkanina jest niezwykle wytrzymała, dzięki czemu będzie długo służyła. To są małe, ale myślę, że dobre wybory, którymi mogę się przysłużyć naszej planecie.

Jasne, kropla drąży skałę! A powiedz, gdyby ktoś chciał coś przymierzyć, zobaczyć, dotknąć… można was spotkać stacjonarnie?

Marzę o swoim butiku i wierzę, że kiedyś będę mogła do niego zapraszać, ale na razie moje ubrania można jednak już teraz zobaczyć stacjonarnie w concept store FREEDOM w Krakowie, przy ulicy Parkowej 1. Serdecznie zapraszam wszystkich z Krakowa i nie tylko do odwiedzenia tego zaczarowanego miejsca. Na pewno będę szukała kolejnych miejsc, w innych miastach, które pozwolą na stacjonarną sprzedaż.

W jakim kierunku chciałabyś rozwijać markę?

Chciałabym zachować autentyczność i spójność marki. To, co tworzę jest w 100% zgodne ze mną i moim gustem. Zależy mi, żeby tak pozostało. Na pewno chciałabym mieć większą liczbę modeli, poszerzyć asortyment o dzianiny, np. swetry czy kardigany z bambusowej przędzy, a także w przyszłości o dodatki, które mogłyby być świetnym uzupełnieniem czy dopełnieniem tak prostych ubrań.

Niemniej jednak dalszy rozwój marki pod kątem kreacji, dalej widzę w takim minimalistycznym wydaniu, bo to mi w duszy gra. Interesują mnie też ekologiczne i nietypowe materiały, np. te tkane z przędzy konopnej czy pokrzywy. Jak już wcześniej wspomniałam na liście marzeń jest też własne miejsce, własny butik z ubraniami, ale do tego jeszcze daleka droga…

Co czujesz, gdy spotykasz na ulicy dziewczynę w sukience od Just Slow?

To wspaniałe uczucie, zobaczyć kogoś w ubraniu swojego projektu. Odbieram to jako nagrodę za moją pracę i potwierdzenie, że nie poszła na marne. Czuję się dowartościowana i mam apetyt na więcej.

Moja ostania klientka wybrała sukienkę w kolorze ecru na swój ślub cywilny… nie ukrywam, że wspaniale było „towarzyszyć” jej w tak wyjątkowym dniu.

Gdzie widzisz się za dwa-trzy lata?

Chciałabym robić nadal to, co kocham, co mnie interesuje, czyli tworzyć swoją markę odzieżową i być związana z branżą mody. Chciałabym się rozwijać w tym kierunku i poszerzać swoją wiedzę z zakresu konstrukcji odzieży, materiałoznawstwa, a także psychologii i marketingu mody. Chciałabym poszerzać swoją ofertę o kolejne, ekologiczne i nietypowe materiały. Krokiem rozwoju dla firmy z pewnością będą zagraniczne rynki sprzedaży i to też jest cel na mojej liście. Niemniej jednak, najważniejsza jest rodzina i za dwa-trzy lata, chciałabym nadal mieć dla niej czas i to jest mój priorytet.

Czym jest dla ciebie sukces?

Sukces nie ma dla mnie wymiaru materialnego. Sukces jest dla mnie uczuciem spełnienia i radości. Spokojem ducha i satysfakcją, że każdego dnia można się realizować i robić to, co się lubi, tak jak się lubi. To uczucie stabilizacji i komfortu psychicznego dzięki pracy, którą dobrze wykonałam i która znalazła grupę odbiorczą.

Co powiedziałabyś młodej mamie, które ma marzenie, ale nie bardzo wie, jak zacząć?

Żeby się nie bała. Żeby marzyła i realizowała marzenia. Żeby szukała wsparcia i pomocy w dążeniu do celu, bo znajdzie je zawsze. Mamy teraz naprawdę duże możliwości zarówno zmiany ścieżki zawodowej, jak i próbowania sił we własnym biznesie. Jest wiele miejsc, w których możemy się dokształcić, wyszkolić czy przebranżowić. Podobnie z możliwościami pozyskania środków na biznes.

Nie należy się obawiać, że się nie uda, że się nie da rady… bo kto jak nie my? Kobiety-mamy 🙂 Myślę też, że najlepszym wsparciem i motywacją jesteśmy same dla siebie, dlatego warto szukać i gromadzić wokół siebie takie kobiety, które próbują. Które się nie poddają i realizują swoje marzenia. One są dla nas najlepszym przykładem i pokazują, którędy można iść.

Dziękuję za rozmowę i życzę ci powodzenia w realizacji marzeń!

Dziękuję!

Zapraszamy na zakupy ze specjalnym 10% rabatem! Hasło: mamopracuj, ważny do końca 31.08.2019 r.

Zdjęcie główne i rodzinne: archiwum prywatne Justyny; zdjęcia z sesji: Anna Bąk Kolory Studio Fotografii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kałużna
Spełniająca się żona, mama urwisa i urwiski, przedsiębiorca, redaktorka, muzyk. Z wykształcenia rosjoznawczyni i wokalistka. Ostatnio odkryłam, że artystyczną pasję można realizować... piekąc torty! Kocham słowo pisane, dobrą kuchnię, podróże w nieznane i letnie burze. I mocno wierzę w to, że samorealizacja ma wiele odsłon, często równolegle występujących.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail