Czego szukasz

Sprawdzony biznes, który nie boi się konkurencji – załóż własną szkołę Early Stage

Kiedy Magda Kowalko była w ciąży, wróciła z Warszawy do rodzinnego miasta. Aktywna zawodowo, nie chciała rezygnować ze swojej pracy w Early Stage, więc… otworzyła szkołę Early Stage w Ełku. Jedyne czego się bała, to konkurencji, ale już dzisiaj Magda wie, że zachwycone dzieci i wysoka jakość zajęć są jej najsilniejszą bronią. Sprawdź czy Ty też możesz założyć swój wymarzony biznes z Early Stage!

  • Franczyzadlamamy.pl - 19/02/2018
Magda Kowalko franczyzobiorca Early Stage z Ełku z rodziną

Myślisz o własnym biznesie? Lubisz pracować z dziećmi?

A może chciałabyś skorzystać ze sprawdzonego pomysłu na biznes, który działa od 25 lat?

Załóż własną szkołę Early Stage w Twoim mieście i prowadź zajęcia z języka angielskiego dla dzieci!

Przekonaj się, czy to biznes dla Ciebie!

Zadzwoń już teraz!

Na Twój telefon czeka Iza Mieszała
mail: [email protected]
tel.: 500-278-376

 

 

magdalena kowalko

Magdo, przez 3 lata pracowałaś jako lektor, a później metodyk języka angielskiego w szkole Early Stage w Warszawie. Kiedy założyłaś własną rodzinę, zdecydowałaś się na powrót w rodzinne strony – do Ełku, ale wcale nie rozstałaś się z Early Stage, tylko tam założyłaś własną szkołę. Opowiedz o tej „rewolucji” w Twoim życiu.

„Rewolucja” to rzeczywiście trafne słowo. Gdy zaszłam w ciążę, postanowiłam, że na pewno na jakiś czas wrócę do Ełku, głównie ze względu na rodzinę. Wiedziałam, że będę miała wsparcie najbliższych i będzie mi ze wszystkim łatwiej. Cieszyłam się na myśl o dziecku i byciu mamą, ale wiadomo, że były też obawy związane z nową rolą. W głowie pojawiało się mnóstwo pytań, m.in. „co dalej?”, „iść na urlop macierzyński na pół roku czy rok?”, „szukać w Ełku jakiejś pracy czy wracać do Warszawy?” i milion innych.

Na szczęście jeszcze przed wyjazdem do Ełku spotkałam się z Tonią, współwłaścicielką Early Stage, która w rozmowie zapytała, czy nie myślałam o otwarciu ES w Ełku. Szczerze, takie pytanie uznałam za wielki komplement i było mi miło, że Tonia we mnie wierzy.

Pamiętam, jak powiedziała, że daje „zielone światło” na Early Stage w Ełku. I wtedy zapaliła się lampka nad moją głową – eureka! Przecież od czasów studenckich marzyłam o własnej szkole! Przerażała mnie tylko wizja tworzenia własnych materiałów, grafiki, prowadzenia i organizacji kampanii reklamowej itp. A tu – proszę bardzo, wszystko w zasięgu ręki, wystarczy się dobrze zorganizować i efektywnie wykorzystać wszystko, co daje ES, szkoła którą przecież już bardzo dobrze znałam i do której byłam przekonana.

Mówiłaś, że Ełk ma „tylko” 60 tys. mieszkańców i bałaś się, że szkoła nie będzie miała klientów. Zwłaszcza, że w Ełku już wcześniej działały inne szkoły językowe… Czy właśnie tego – braku klientów – obawiałaś się najbardziej?

Tak, najbardziej bałam się braku klientów, oraz wstyd przyznać – „roboty papierkowej” i wszystkich tych rozliczeń księgowych. Później okazało się, że zupełnie niepotrzebnie 🙂

Ale równocześnie Twój mąż mówił Ci, że to super pomysł. Co ostatecznie przekonało Cię, że warto założyć własną szkołę Early Stage?

Mój mąż Tomek od samego początku nie miał wątpliwości, że Early Stage w Ełku „zadziała”, że swoją osobą i zajęciami będę przyciągała rzesze dzieci. Dziękuję mu za to, że tak we mnie wierzył i popychał do działania, bo trochę mi tej odwagi na samym początku brakowało.

Ostatecznie do założenia własnej szkoły Early Stage przekonał mnie prestiż szkoły. Byłam przekonana do Early Stage od samego początku naszej współpracy. Ciekawe, autorskie materiały pięknie oprawione muzycznie, metoda trafiająca do dzieci – dużo rymu, rytmu, ruchu, humoru – po prostu wiedziałam, że będzie co w Ełku reklamować 🙂 Dodatkowo bardzo bogate zaplecze metodyczne, szkolenia oferowane przez szkołę, to wszystko dawało poczucie bezpieczeństwa.

Plus sam fakt, że szkoła działa już od 25 lat – to przecież o czymś świadczy. Wiedziałam, że w kampanii reklamowej będę mogła użyć wielu solidnych argumentów, żeby przekonać rodziców dlaczego ich dzieci powinny uczyć się właśnie w Early Stage.

Jak przygotowywałaś się do otwarcia szkoły? W tym czasie urodziłaś córeczkę, byłaś więc jednocześnie świeżo upieczoną mamą i przedsiębiorcą 🙂

W czerwcu 2015 r. przyszła na świat Lidzia. Pierwsze miesiące po porodzie poświęciłam wyłącznie jej i mężowi Tomkowi, nie skupiałam myśli na pracy, ale miałam już plan. Wczesne planowanie działań jest bardzo ważne. Postanowiłam, że jesienią zacznę rozglądać się za jakimś lokalem, a w styczniu ruszę do szkół, żeby podpytać dyrekcję o możliwości wynajęcia sal lekcyjnych.

Z kampanią reklamową chciałam wystartować już wiosną – postawiłam na udział w lokalnych festynach. Sądziłam, że najlepiej będzie jak rodzice i dzieci zobaczą mnie w akcji, chociaż troszkę poznają Early Stage poprzez czynny udział w różnego rodzaju grach i zabawach. Skontaktowałam się z Urzędem Miasta z propozycją organizacji atrakcji dla dzieci/stanowiska ES na różnych eventach, co spotkało się z pozytywną reakcją. Chciałam pokazać ES na większości imprez wiosenno-letnich w Ełku, łącznie z Dniami Otwartymi w szkołach, i na szczęście dzięki determinacji i dobrej organizacji pracy, udało się zainteresować spore grono dzieci i rodziców.

Mówiłaś, że na każdym kroku miałaś wsparcie rodziny, np. dziadków, którzy do dzisiaj opiekują się Twoją córką. Czy to Twoja „tajna broń”? Jak wygląda Twój typowy dzień pracy? Kiedy jesteś panią od angielskiego, kiedy bizneswoman, a kiedy najukochańszą mamą?

Oj tak, dziadkowie to zdecydowanie moja „tajna broń”! 🙂 Mam ogromne szczęście, że dziadkowie są tak zaangażowani w opiekę nad Lidką. Dużo zawdzięczam szczególnie mamie, która mimo aktywnego trybu życia spędza z Lidzią sporo czasu. Świadomość, że córcia świetnie się bawi i jest w gronie rodziny, podczas gdy ja pracuję, daje mi komfort psychiczny.

Poza tym, całkiem nieźle zorganizowaliśmy się też z mężem – Tomek ma pierwszą, a ja drugą zmianę. Do południa jestem w domu z córką. Staram się jak najefektywniej wykorzystywać ten czas. Jemy razem śniadania, bawimy się, chodzimy na spacery i nad jezioro. Pracę zaczynam po południu, zwykle ok. godz. 13, wtedy opiekę nad Lidką przejmują dziadkowie i później mąż, a ja do godz. 19 włączam tryb pani od angielskiego.

Myślę, że bizneswoman jestem non stop – odbieram i wykonuję telefony o różnych porach, koresponduję mailowo, biorę udział w spotkaniach z rodzicami bądź dyrekcją szkół czy innymi władzami. Przy dobrej organizacji pracy da się to wszystko pogodzić.

Mamą jestem 24h na dobę – nie tylko do południa i wieczorami, w pracy też myślami jestem z Lidzią i dostaję smsowe update’y co tam u niej słychać 🙂

magdalena kowalko

Twoja szkoła działa już drugi rok. Masz obecnie około 100 uczniów, których uczycie w 3 placówkach w Ełku – świetny wynik! Gratuluję! Czyli nie trzeba się było bać konkurencji?

Dziękuję! Sama jestem w szoku. Liczba uczniów po pierwszym roku szkolnym prawie się podwoiła, co bardzo dobrze świadczy o szkole 🙂 Okazuje się, że poczta pantoflowa to najlepsza reklama. Jeśli szkoła wywiązuje się ze swoich obietnic, dzieci wracają z zajęć uśmiechnięte, widać efekty nauki, to wieść o takim super miejscu jak Early Stage szybko się rozchodzi. Wielkie billboardy nie są potrzebne, zniżki i promocje, mnóstwo gadżetów też nie.

Na samym początku pracy jako przedsiębiorca jeszcze nie zdawałam sobie z tego sprawy. Dziś wiem, że chodzi o jakość, a Early Stage może się poszczycić najwyższą jakością nauczania.

Jakie były składniki Twojego sukcesu? Dzięki czemu go osiągnęłaś?

Na pewno dzięki wierze w siebie, której jak wcześniej wspomniałam, nabrałam jeszcze więcej dzięki mężowi – on utwierdzał mnie w przekonaniu, że jestem super nauczycielką z powołania i nadaję się do prowadzenia własnego biznesu.

Do składników sukcesu dodać szczyptę kontaktów z właściwymi osobami, kilo praktycznej wiedzy od Early Stage – wszystkie materiały, przewodniki, gigantyczny know-how i wsparcie na co dzień, dwa kilo dążenia do wyznaczonych sobie celów, tonę optymizmu i pracowitości i voila – sukces gwarantowany.

Magdo, wkrótce urodzisz drugie dziecko, a cały czas prowadzisz zajęcia w szkole. Po porodzie nie zostawisz firmy na rok i myślami na pewno cały czas będziesz „w pracy”. Równocześnie wraz z powiększeniem rodziny jeszcze trudniej będzie zachować równowagę między życiem prywatnym a zawodowym. Gdzie Twoim zdaniem tkwi sekret udanej rodziny i sukcesów zawodowych?

Zgadza się, w maju spodziewamy się kolejnej córeczki, a ja już we wrześniu planuję powrót do sali lekcyjnej. Oczywiście wszystko stopniowo, ale jednak będę ciągle żyła pracą. Zachowanie równowagi między życiem prywatnym a zawodowym z pewnością nie jest takie łatwe, a przy dwójce dzieci będzie jeszcze większym wyzwaniem.

Jestem jednak dobrej myśli. Jeśli teraz udaje się to pogodzić, to postaramy się to tak utrzymać. Czasem pracuję późnymi wieczorami, gdy córcia już śpi – wtedy przygotowuję zajęcia, ogarniam sprawy organizacyjne itp. Zdarza się, że razem szykujemy coś w ciągu dnia – rysujemy, wycinamy, drukujemy – Lidzia chętnie pomaga mi w przygotowaniach do lekcji, a przy okazji sama chętnie uczy się angielskiego.

Weekendy staramy się spędzać wspólnie całą rodziną, to czas odpoczynku i zbierania sił na kolejne dni. Zdarzają się weekendy pracujące, ale wtedy też dajemy radę – dzięki dziadkom 🙂

magdalena kowalko

Kiedy prowadzisz własny biznes, to z jednej strony masz wymarzoną elastyczność. A z drugiej strony myślami jesteś cały czas w pracy. Nie da się zamknąć drzwi, wyjść i zapomnieć 🙂 Co Ci dało to, że założyłaś własną szkołę, że przeszłaś na swoje?

Poczucie spełnienia. Jest tak jak mówisz – nie da się zamknąć drzwi, wyjść i zapomnieć. W głowie ciągle Early Stage. Jednak świadomość, że prowadzę własną cudowną szkołę (z wspaniałymi uczniami, których serdecznie pozdrawiam i ściskam!) w moim pięknym rodzinnym mieście na Mazurach daje mi ogromną satysfakcję.

Mam pracę, którą kocham i jestem otoczona tymi, których kocham. Nie potrzeba mi nic więcej 🙂

Czego mogę Ci życzyć na koniec naszej rozmowy?

Aby Early Stage w Ełku rozwijało się w takim tempie jak do tej pory, albo z jeszcze większym rozmachem. Oraz szczęśliwego rozwiązania i zdrowia dla całej naszej rodziny 🙂

W takim razie, niech wszystko się spełni! Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.

Magda odnalazła swoją wymarzoną pracę! Jeśli Ty też chciałabyś prowadzić biznes pod sprawdzoną marką i oferować najwyższą jakość zajęć językowych dla dzieci w swoim mieście – skontaktuj się już teraz! 

Na Twój telefon czeka Iza Mieszała
mail: [email protected]
tel.: 500-278-376

Przekonaj się już dziś, czy to biznes dla Ciebie!

Zapraszamy na webinar!

Weź udział w webinarze 21.02.2018 i dowiedz się jak prowadzić własną szkołę!

Tonia Bochińska – współwłaścicielka Early Stage odpowie na wszystkie Twoje pytania. Zapisz się na webinar! 

Obejrzyj historię Violetty Wandzlewicz, która prowadzi szkołę Early Stage w Bydgoszczy

early stage logo

Zdjęcia: archiwum Magdaleny Kowalko, zdjęcie tytułowe – autor Aneta Lewoń

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Franczyzadlamamy.pl
Franczyza dla Mamy to projekt portalu Mamo Pracuj prezentujący sprawdzone pomysły na biznes dla mam. Nie masz pomysłu na własny biznes? Skorzystaj z franczyzy! Portal Mamo Pracuj nie bierze odpowiedzialności za wyniki biznesowe prowadzenia działalności przez franczyzobiorców.
Podyskutuj

Pracująca zawodowo mama jest jak strażak na dyżurze!

Agnieszka i Karolina zaraz po studiach założyły swój biznes. To nie był impuls, ani marzenie, ale potrzeba realizowania swoich pasji. Dziś mija 10 lat odkąd wspólnie prowadzą firmę projektującą wnętrza Goryjewska.Górnisiewicz. Zaczynały od pierwszych projektów w piwnicy Agnieszki, a dziś zatrudniają kilka osób. W przeciągu tych 10 lat, Agnieszka i Karolina nie tylko rozwijały firmę, ale również założyły swoje rodziny, co wiąże się z godzeniem obowiązków zawodowych i rodzinnych. Jak sobie radzą opowiadają w naszej rozmowie.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 13/09/2018

Karolino, Agnieszko Wasza pracownia goryjewska.górnisiewicz w tym roku obchodzi swoje dziesięciolecie. To kawał czasu. Zaczynałyście razem ją prowadzić jeszcze jako studentki Wydziału Architektury Wnętrz na krakowskiej ASP. Opowiedzcie jak wyglądały początki Waszej działalności. Czy marzyłyście o własnej firmie, czy to był impuls?

Agnieszka: Nie był to impuls, ale też nie marzenie. Chciałyśmy po prostu robić to co było naszą pasją i chciałyśmy robić to dobrze.

Karolina: Będąc jeszcze na studiach zaczęłyśmy wspólnie projektować, żeby zdobyć doświadczenie. Nie chciałyśmy wraz z obroną pracy znaleźć się w punkcie zerowym. Byłyśmy po prostu cholernie ambitne i pracowite 🙂

Agnieszka: Niesione falą entuzjazmu, nie wiedziałyśmy jeszcze na co się piszemy. 🙂

Karolina: Parafrazując Jana Kulczyka, gdybyśmy wiedziały, że nie da się pewnych rzeczy zrobić, to nie osiągnęłybyśmy ich. 🙂

Na Waszej stronie znalazłam też informację, że obie wykładacie na Wydziale Architektury Wnętrz, czyli stawiacie nie tylko na prowadzenie firmy, ale również na ciągły rozwój.

Karolina: Rozwój w naszej branży jest niezwykle ważny. Zawsze śledzimy obowiązujące trendy i nowości. Praca na uczelni była kontynuacją naszej pracy naukowej.

Agnieszka: Rozwijamy się na wielu płaszczyznach. Chcąc pogłębiać swoją wiedzę z zakresu architektury wnętrz obie skończyłyśmy studia trzeciego stopnia i obroniłyśmy prace doktorskie. Nasz zawód nie pozwala na stanie w miejscu, a kontakt ze studentami pobudza kreatywność i intelekt.

Karolina: Daje też dużo satysfakcji i radości.

Wasze pierwsze biuro mieściło się w mieszkaniu, w suterenie. Dziś zatrudniacie kilka osób. Jak Wam się razem pracuje? Czy po tylu latach, można powiedzieć, że rozumiecie się bez słów? Czy zawsze się we wszystkim zgadzacie?

Karolina: Zaczynałyśmy projektować w piwnicy u Agnieszki, gdzie stworzyłyśmy sobie pracownię.

Agnieszka: Dziś zatrudniamy projektantów i z powodzeniem możemy powiedzieć, że firma rozwija się dynamicznie.

Karolina: Myślę, że zawsze rozumiałyśmy się bez słów, co między innymi było powodem podjęcia decyzji o wspólnej pracy.

Agnieszka: Nie znaczy to, że zawsze się ze sobą zgadzamy, ale dzięki temu, że mamy do siebie zaufanie, możemy konfrontować swoje pomysły i dochodzić do jak najlepszych rozwiązań.

Karolina: Podstawą działania naszej firmy jest to, że lubimy ze sobą przebywać, pracować i nadajemy na tych samych falach estetycznych.

Agnieszka: Oraz świetnie się uzupełniamy.

Na co dzień oprócz wspólnego prowadzenia firmy przyjaźnicie się i wspieracie prywatnie. Tak było chociażby wtedy, gdy rodziły się Wasze dzieci. Jak to nazwałaś Agnieszko – że jesteście mistrzyniami pracy na zmianę? 🙂

Karolina: Mam wrażenie, jakby rodzenie dzieci, było niekończącym się procesem w naszym duecie. Od początku dzieci są nieodłącznym elementem naszej pracy zawodowej.

Agnieszka: Pracujemy na zmiany. Jest to możliwe dzięki przyjaźni i ogromnemu zaufaniu, którym darzymy siebie nawzajem.

Karolina: Ja widzę to trochę inaczej. Moja starsza córka po prostu wychowała się w pracowni, a Agnieszka szybko wracała z obu urlopów macierzyńskich. Każda z nas próbuje znaleźć, jak najlepsze rozwiązanie, choć bywa to trudne  🙂

Macie w sumie czwórkę dzieci. Jak łączycie prowadzenie firmy z życiem rodzinnym?

Agnieszka: Najlepiej, jak się tylko da. Praca nie jest priorytetem lub chciałabym, żeby tak było 🙂 Pracująca zawodowo mama jest, jak strażak na dyżurze. Pożar trzeba gasić często równocześnie na różnych frontach. Jest bezawaryjną maszyną wielozadaniową. 🙂

Karolina: Jak chyba wszystkie pracujące zawodowo mamy próbujemy się rozdwoić.

Ważne jest, żeby odpuszczać sobie i nie widzieć tylko tego czego nie zrealizowałyśmy w danym dniu. Trzeba przygotować się na to, że nie zawsze będzie idealnie i nauczyć się dobrze ustawiać priorytety. Pomaga również dobry system i organizacja.

Jak rozwiązujecie kwestię urlopów i wakacyjnych wyjazdów?

Agnieszka: Wciąż testujemy różne rozwiązania. Czasem jeździmy na zmiany, czasem zamykamy pracownię na czas urlopu.

Karolina: W związku z tym, że nasi pracownicy są coraz bardziej samodzielni, postanowiłyśmy w tym roku pojechać na wakacje wspólnie.

Agnieszka: Mimo dziesięciu lat, czeka nas pierwszy urlop razem.

Karolina: Przyznam, że nie możemy się już doczekać, bo jedziemy do Toskanii, gdzie czeka nas mnóstwo inspiracji i pięknych widoków.

Wierzę, że jako sprawnie działający zawodowo team, tym bardziej sprawdzicie się na wspólnych wakacjach 🙂 Co mogłybyście przekazać kobietom, które marzą o własnej firmie, ale wciąż się wahają?

Agnieszka: Może to zabrzmi banalnie, ale zawsze warto walczyć o swoje marzenia, bo nikt za nas ich nie spełni , a życie nie będzie na nas czekać.

Karolina: Ja mogę powiedzieć, że jesteśmy żywym przykładem tego, że się da i nie warto się bać, bo jak mówi przysłowie, strach ma wielkie oczy.

Co w prowadzeniu własnego biznesu najbardziej Wam jako mamom przeszkadza, a co wyjątkowo sobie cenicie?

Karolina: To ciekawe pytanie… Dla mnie to, że jestem mamą jest tak naturalne, że nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Wyzwaniem jest na pewno ustanowienie granic. Nasi klienci muszą zrozumieć, że w weekendy nie zajmujemy się pracą, a po godzinie 16.00 rozmowa z nami, odbywa się przy akompaniamencie płaczu, krzyku lub nieustająco powtarzanego słowa maamoo 🙂

Rodzina daje mi balans, dzięki niej nie wpadłam jeszcze w pracoholizm i mam inne życie poza biurem, co dla wielu naszych koleżanek, które nie mają dzieci, nie jest takie oczywiste.

Agnieszka: Mnie bycie mamą nie przeszkadza w prowadzeniu firmy, ale czasem biznes potrafi przeszkadzać w byciu mamą, trzeba pilnować aby pomiędzy tymi strefami panowała równowaga. Dla mnie koktajl pt: pracująca mama to mieszanka idealna, zbilansowana doza samorealizacji i niezależności z domieszką rodzinnej oazy i zmiany pieluch.

Bardzo dziękuję Wam za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik-Pieper

Zdjęcia: K. Łysek; Dorota Ostrowska.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Jak połączyć wychowanie dzieci i pracę zawodową? – list do redakcji

Dostajemy od Was listy, które publikujemy na portalu, bo dają nam energię do działania, ale nie tylko. Często również pokazują ciekawe inicjatywy i historie, od których można czerpać i inspirować się. Tym razem napisała do nas Katarzyna. To krótka, ale bardzo fajna historia. Przeczytajcie, bo po raz kolejny okazuje się, że chcieć to móc!
  • Listy do Redakcji - 12/09/2018

Jak połączyć wychowanie dzieci i pracę zawodową?

Obserwuję Waszą stronę i FB już od jakiegoś czas, ponieważ długo szukałam miejsca dla siebie, które pozwoliłoby mi połączyć wychowanie moich dzieci i pracę zawodową. Zrządzeniem losu znalazłam na jednej z lokalnych grup dla mam na Facebooku, ogłoszenie o pracy w klubiku dziecięcym Coco Cafe. Ogłoszenie było o tyle zaskakujące, że właścicielka napisała o możliwości przychodzenia z własnym dzieckiem.

Dla mnie jako mamy maluchów (syn ma 3,5 roku, a córka niecałe 2 lata) było to niesamowicie komfortowe rozwiązanie. Nie musiałam oddawać mojej córeczki do żłobka, a z synem też mogłam spędzić więcej czasu. Praca była idealna nie tylko dlatego, że godziny pracy 9 – 14 były super, ale ponieważ uwzględniała to, że dzieci czasem chorują i trzeba z nimi spędzić więcej czasu w domu. Ponieważ jest nas więcej możemy, w razie potrzeby, zastąpić jedna drugą.

Mama pracuje

Kasia też jest mamą, która pracowała w tym klubiku przyprowadzając do niego własną córkę. Kontynuuje ten właśnie model zatrudniania, bo wie jak często mamom jest trudno rozstać się z dzieckiem, a chciałyby też mieć własne pieniądze.

Wartością dodaną jest to, że dziecko oprócz bliskości mamy ma możliwość uczestniczenia we wszystkich proponowanych zajęciach, dzięki temu zyskuje pewność siebie. Moja córka dostała się do żłobka i wiem, że będzie jej znacznie łatwiej zaadaptować się do planu dnia obowiązującego w placówce.

Rodzice, którzy zostawiają nam swoje dzieci oprócz ciekawych zajęć i konkretnego usystematyzowanego planu dnia, podobnego do przedszkolnego, mają także możliwość, jeśli dziecko tego potrzebuje, być z nim na zajęciach.

Miejsce dla mamy

Piszę to ponieważ tak mało jest możliwości i miejsc gdzie mama i dziecko mogą być razem, tak by dziecko korzystało z możliwości przebywania z innymi maluchami, a mama mogła trochę zarobić.

Jestem wdzięczna Kasi za to, że dostrzegła potrzebę stworzenia takiego miejsca i że nie boi się zatrudniać właśnie mam z maluchami łamiąc stereotyp, że mama z małym dzieckiem to zły pracownik.

Kasia

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail