Czego szukasz

Biznes sprawdzony przez mamy – dowiedz się jak zacząć!

Organizacja to Twoja pasja? W Twoim mieście nie ma ciekawej oferty skutecznych już na starcie i inspirujących zajęć językowych dla dzieci? Zobacz jaki biznes wybrały mamy: Joanna Sztajerwald i Alina Bogdał- Malec. Choć pracy jest bardzo dużo, obie czerpią z niej dużo satysfakcji. Ta historia może być również Twoją historią. Szukasz swojego pomysłu na biznes? Zobacz jak założyć własną szkołę Mała Lingua!

uczennice szkoły Mała Lingua

Chcesz tak jak Joanna i Alina i pracować na własnych zasadach i prowadzić wyspecjalizowaną szkołę języków obcych dla dzieci i młodzieży MAŁA LINGUA & LINGUA TEENS SPACE? Zgłoś się już dzisiaj. Na Twój telefon albo e-mail czeka Barbara Szurmak. Szukamy mam z małych i dużych miast!

Ogólnopolska sieć szkół języków obcych dla dzieci i młodzieży Mała LINGUA & LINGUA TEENS SPACE należy do Grupy PWN – włączenie do Grupy pozwoli Sieci i Marce skorzystać z renomy, jaką cieszy się marka PWN.

Barbara Szurmak

tel. 509 908 791

[email protected]

www.malalingua.com.pl

 

Mamy prowadzą własne szkoły

Joanna Sztajerwald jest mamą 4,5 letniego Leo. Po studiach prawniczych i anglistyce prowadziła prywatne zajęcia z języka angielskiego i pracowała w korporacji. Od roku współpracuje z marką Mała Lingua i prowadzi szkołę na warszawskim Żoliborzu.

Alina Bogdał-Malec jest mamą 8-letniej Weroniki i 5-letniej Karolinki. Ukończyła filologię angielską. Pracuje na etacie w szkole ponadgimnazjalnej ZSZ nr 2 w Knurowie i równocześnie od 3 lat prowadzi szkołę Mała Lingua w 40-tysięcznym Knurowie, w woj. śląskim.

Dlaczego wybrały współpracę ze szkołą językową Mała Lingua? Jak wyglądały początki tej współpracy i z czym musiały się zmierzyć?

Alino, Joanno, dlaczego zdecydowałyście się prowadzić szkołę językową dla dzieci i młodzieży? Czy to miało związek z tym, że same jesteście mamami – lingwistkami?

Joanna: Zdecydowałam się na własny biznes ponieważ chciałam mieć możliwość elastycznego kształtowania mojego czasu pracy. Jest to niezwykle ważne kiedy kobieta zostaje matką i chce jednocześnie spełniać się w obu rolach. Ponadto fakt, iż posiadam wykształcenie filologiczne daje mi możliwość lepszego zrozumienia i kontrolowania biznesu.

Mimo, że mieszkam w Warszawie, w bezpośredniej okolicy mojego miejsca zamieszkania brakowało szkoły językowej dla dzieci z prawdziwego zdarzenia, która zapewniłaby świetny program merytoryczny i dała dzieciom możliwość przebywania w komfortowych i nowoczesnych warunkach lokalowych.

Alina: Ja jestem trochę „niespokojnym duchem” i potrzebuję ciągłych wyzwań, aby móc się sprawdzić. Nie przypominam sobie sytuacji kiedy zajmowałam się tylko pracą na tzw. etacie w szkole. Kiedy zostałam mamą na chwilę sytuacja uległa zmianie. Rzeczona chwila nie trwała zbyt długo, bo tylko do momentu gdy zaczęłam intensywnie poszukiwać szkoły językowej dla moich córeczek. (Jak wpajano mi na zajęciach z metodyki, własnych dzieci nie powinno się uczyć.)

Każdego roku Rodzina Blabbersów wyrusza w fascynującą, pełną przygód i niespodziewanych zwrotów akcji podróż po Europie. Tym razem udaje się do Hiszpanii… Zobaczcie jakie wspaniałe przedstawienie przygotowali uczniowie MAŁA LINGUA na zakończenie roku szkolnego w TEATRZE SYRENA!

Opublikowany przez Mała Lingua Warszawa Żoliborz na 26 sierpnia 2016

W Knurowie i okolicach nie znalazłam szkoły, która pracowałaby metodą autorską, w pełni dedykowaną i specjalizującą się w nauczaniu dzieci, a pod tym względem zbadałam rynek szczegółowo. Jako metodyk wiem, że stosunkowo nietrudno jest zaszczepić w małym człowieku chęć do poznawania świata przez pryzmat multikulturowości, za pomocą języka obcego, którym będzie w stanie komunikować się na świecie, natomiast istotne jest, aby zrobić to umiejętnie i efektywnie, adekwatnie do wieku.

W ten sposób zrodziła się w mojej głowie myśl by znaleźć metodę specjalizującą się w nauczaniu dzieci tak, aby łączyć przyswajanie języka z mentalnością i potrzebami najmłodszych. Rozpoczęłam więc poszukiwania szkoły, która zaspokoiłaby te potrzeby. Znalazłam i rozpoczęłam współpracę na zasadzie franczyzy ze Szkołą Mała Lingua & Lingua Teens Space.

Joanno, Ty prowadzisz szkołę w Warszawie od kilku miesięcy. Od czego zaczęłaś organizować swój biznes? Jakie były Twoje pierwsze działania?

Najtrudniejszym krokiem było podjęcie decyzji (śmiech). Wszystko zaczęło się równo rok temu od podpisania umowy franczyzowej i następnie cyklu szkoleń. Jednocześnie szukałam odpowiedniego lokalu oraz omawiałam z architektami projekt jego aranżacji.

Ile pieniędzy zainwestowałaś w swój biznes? I jak szybko Twoja szkoła zaczęła na siebie zarabiać?

W moim przypadku inwestycja była dość duża, ponieważ trzeba było wyremontować i urządzić od podstaw cały lokal. Widzę ogromny potencjał dalszego rozwoju ze względu na okolicę zamieszkaną przez praktycznie same rodziny z małymi dziećmi  oraz zaufanie, którym już darzą nas nasi obecni klienci, więc liczę, na to, że moja inwestycja szybko się zwróci.

Alino, a Ty od 3 lat prowadzisz swoją szkołę w Knurowie, w woj. śląskim. Jakie były Twoje początki i jak teraz rozwijasz swój biznes? Jaki masz pomysł na dalszy rozwój?

Początki jak to bywa były trudne. W pierwszym roku działalności brutalnie zetknęłam się z rynkiem, który zweryfikował moją wizję współpracy ze szkołami niepublicznymi oraz z oczekiwaniami  społeczeństwa. Podjęłam wówczas współpracę z jedną placówką w Knurowie i z jedną w powiecie rybnickim. Nie poddałam się i dzięki determinacji, ciężkiej pracy oraz dobrej jakości usług zdołałam przekonać do siebie rodziców i dyrekcję większości szkół na terenie mojej działalności, co pozwoliło mi w kolejnym roku podjąć współpracę z większą liczbą placówek publicznych.

Aktualnie prowadzę szkołę stacjonarną w Knurowie oraz współpracuję na zasadzie Szkół Partnerskich ze Szkołami Podstawowymi w Knurowie oraz w powiecie rybnickim i nie powiedziałam tu jeszcze ostatniego słowa (śmiech). Mam zamiar rozwijać się nadal, nawiązując współpracę z dalszymi placówkami.

Moim marzeniem jest nawiązanie współpracy z każdą szkołą publiczną i przedszkolem na terenie mojej działalności. Jednocześnie chcę się również skupić na rozwoju szkoły stacjonarnej, która jest moją wizytówką w mieście.

Konkurencja w Waszej branży jest ogromna – szkoły małe i duże, lekcje prywatne, nauka przez Internet – jak zdobywacie klientów do szkoły językowej?

Joanna: Zdecydowałam się postawić na dwie rzeczy: świetną autorską metodę Mała Lingua, która odróżnia tą szkołę od innych oraz przyjazne i bezpieczne wnętrza zachęcające dzieci do nauki. Nasi klienci to głównie rodzice mieszkający w okolicy oraz ich znajomi, którym nas polecili.

Alina: Zgadza się. Konkurencja jest, ale to dobrze, ponieważ daje motywację do działania. Natomiast szkoła Mała Lingua ma niezaprzeczalne atuty w postaci autorskiej metody, i zaplecza szkoleniowego. My jesteśmy Szkołą, miejscem odkrywania talentów, nasze zajęcia to nie tylko fajna pani i niezły podręcznik, ale o wiele więcej. Ta wartość dodana budzi w rodzicach świadomość i potrzebę wybrania naszej oferty.

A dlaczego właśnie wybrałyście markę Mała Lingua? Co zdecydowało o tym, że współpracujecie z tą, a nie inną szkołą?

Joanna: W moim przypadku decydujące było to, że Mała Lingua jest szkołą językową dla dzieci i jej program oraz materiały dydaktyczne są wysoko wyspecjalizowane i w pełni uwzględniające potrzeby oraz możliwości dzieci. Przekonały mnie profesjonalnie przygotowane pomoce naukowe oraz wsparcie w postaci ciągłych szkoleń dla franczyzobiorców.

Alina: Jak już wspomniałam wierzę w efektywność metody Mała Lingua. Dzieci to specyficzny klient, bardzo wymagający, który bez ogródek wyraźnie pokaże swoje zadowolenie lub nie. Trudny klient wymaga indywidualnego podejścia, ponieważ różnimy się, każdy człowiek jest indywidualnością.

Właśnie indywidualne podejście do potrzeb i wymagań dziecka znalazłam w autorskiej metodzie nauczania języków MAŁA LINGUA & LINGUA TEENS SPACE, która w oparciu o teatralizację, wielokulturowość i postrzeganie świata wszystkimi zmysłami stymuluje wyobraźnię dzieci, co ma przełożenie na motywację.

Nasi uczniowie  zanurzeni niejako w baśniowość i motyw Rodziny Blabbersów z Livendell uczą się języka w sposób przyjemny, naturalny, jakby niechcący. Jestem przekonana o większej efektywności przyswajania języka obcego w porównaniu do standardowego nauczania. Ponadto jest to metoda uniwersalna do nauki nie tylko angielskiego, ale również innych języków, co daje szerszy wachlarz możliwości. Stąd mój wybór.

A co przekona do Waszej szkoły rodzica?

Alina: Z moich obserwacji wynika, że rodzice chcą aby dziecko było zadowolone z zajęć i chętnie na nie chodziło. Dlatego nasze zajęcia są różnorodne. Ucząc języka rozwijamy w dzieciach pasję poznawania świata. Blabbersi co roku odwiedzają różne zakątki Ziemi, poznając kulturę krajów europejskich, a w tym roku również Afrykę. Myślę, że to nas wyróżnia, jest inne i może stanowić dla rodzica atut przy wyborze szkoły bądź kursu dla dziecka. Ponadto kolorowe, ciekawe, autorskie materiały dydaktyczne, jak również pacynki-zabawki używane na zajęciach również stanowić mogą o unikalności naszej szkoły, a także efektywność metody.

Joanna: Dla mnie jako rodzica było ważne dla mnie żeby dzieci chciały się uczyć języków obcych i  żeby miały z tego przyjemność. Żeby chciały do nas przychodzić i poznawać nie tylko język,  ale również kulturę różnych krajów.

Co najbardziej Was kręci w prowadzeniu szkoły językowej? Co sprawia największą frajdę?

Joanna: Najfajniejsza jest niezależność i świadomość pracy na własny rachunek. Każdy dzień jest inny i niesie różne wyzwania, z którymi trzeba się zmierzyć. Jeżeli się udaje, to wtedy satysfakcja jest podwójna.

Alina: Dla mnie satysfakcjonujący jest moment gdy wchodzę do szkoły stacjonarnej i słyszę za drzwiami jak 4-latki śpiewają Hymn Blabbersów i inne piosenki, ile pary w płucach – wówczas widzę efekt i sens.

Cieszą mnie rozmowy z rodzicami, którzy po wakacjach zapisują dziecko na kolejny semestr, ponieważ będąc za granicą ich pociecha była w stanie skomunikować się z dziećmi z innego kraju.

Czuję się spełniona, gdy słuchacze przyprowadzają znajomych, bo są zadowoleni. W szkołach partnerskich w powiecie rybnickim, skąd pochodzę, ogromną satysfakcję daje mi poczucie, że zajęcia prowadzone z ramienia mojej filii umożliwiają dzieciom naukę na wysokim poziomie w ich własnej szkole. Ja musiałam jako dziecko jeździć na zajęcia do Rybnika, co dla moich Rodziców stanowiło nie lada wyzwanie logistyczne i było czasochłonne. Gdy mija gorączka rekrutacji wiem, że robię coś fajnego dla siebie i dla innych. To daje ogromną satysfakcję i motywuje do działania.

Alino, wspomniałaś o gorączce rekrutacji, wyobrażam sobie, że prowadzenie tego biznesu jest bardzo angażujące. A obie jesteście mamami, Ty Alino dodatkowo pracujesz na etacie w szkole – jak to wszystko ogarniacie? Rodzinę i wymagający biznes?

Alina: Ja proszę o inne pytanie! Pogodzenie życia rodzinnego z prowadzeniem biznesu oraz pracą w szkole publicznej graniczy z cudem. Cuda się zdarzają, jednak często cena jaką trzeba zapłacić bywa wysoka. W czasie rekrutacji śpię ok. 3 godzin na dobę, pracuję nocami, aby nie zabierać moim córkom czasu, który chcemy spędzać razem. Tu bilans między pracą, a rodziną może zostać zachwiany. Czasami zdarza się, że mój misterny, zorganizowany w 100% plan dnia legnie w gruzach. Cóż, mówi się, że co nas nie zabije to nas wzmocni i ja w to wierzę. Wierzę też, że z czasem będę mogła sobie pozwolić na większą swobodę, bo choć na sukces trzeba zapracować i nic nie jest dane na zawsze, to robiąc konsekwentnie swoje można wiele osiągnąć.

Joanna: W każdym biznesie początki są trudne. Ponieważ moją szkołę prowadzę dopiero od kilku miesięcy, to zdarza się, że pracuję nawet po 12 godzin. Ale widzę światełko w tunelu i wierzę, że przy dobrej organizacji pracy w kolejnych latach, czas pracy będzie krótszy, a korzyści coraz większe. Na pewno sukces nie przychodzi łatwo i szybko.

Na koniec – dlaczego warto współpracować ze szkołą Mała Lingua? I co Wam to daje?

Joanna: Mamy ogromne wsparcie całego zespołu Mała Lingua, łącznie z panią Moniką, która stara się być dostępna i dyspozycyjna dla nas mimo wielu obowiązków, które na niej ciążą. Ogromne znaczenie ma fakt, że jest to szkoła wyspecjalizowana, która koncentruje się na nauczaniu dzieci i stara się to robić jak najlepiej. Ponadto otrzymujemy dostęp do wszystkich materiałów i  pomocy dydaktycznych, a także ciągłych szkoleń.

Alina: Moim zdaniem warto ze względu na unikalną metodę i czynniki wyróżniające szkołę Mała Lingua spośród innych. Ponadto ja osobiście robię to co lubię, wyłączając kalkulacje w arkuszach Excel (śmiech), coś co sprawia mi satysfakcję, choć jest okupione wyrzeczeniami.

Dziękuję za rozmowę i życzę Wam wielu sukcesów.

  

Joanna Sztajerwald i Alina Bogdał-Malec

Spodobał Ci się ten pomysł na biznes? Chcesz poznać więcej szczegółów? Zadzwoń lub napisz:

Barbara Szurmak

tel. 509 908 791

[email protected]

www.malalingua.com.pl

Przeczytaj więcej o szkole Mała Lingua w naszym dziale pomysły na biznes.

MLLTS

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Franczyza dla Mamy to projekt portalu Mamo Pracuj prezentujący sprawdzone pomysły na biznes dla mam. Nie masz pomysłu na własny biznes? Skorzystaj z franczyzy! Portal Mamo Pracuj nie bierze odpowiedzialności za wyniki biznesowe prowadzenia działalności przez franczyzobiorców.
Podyskutuj

Jak zacząć zarabiać na tym, co się kocha? Strategia 5 kroków

Wierzę w to, że nie warto marnować życia na pracę, której się nie kocha. Mieć talenty i skąpić ich światu, pracując w miejscu, które nie jest dla nas stworzone. Wierzę, że każda z nas ma pewne uzdolnienia, które pozwalają jej dawać coś, czego inni potrzebują. Dawać coś w szczególny sposób. Nie musisz od razu stać się kimś wielkim. Nie musisz mieć rozgłosu, ale musisz zacząć słuchać swojego głosu. I za nim podążyć.

Wierzę w to, że skupienie się na tym, co nas pociąga i w czym w naturalny sposób jesteśmy dobre, tysiąc razy zwiększa nasze szanse na sukces, w tym sukces finansowy. Problem polega na tym, że nikt nas nie uczył tak myśleć o pracy. Nikt nas nie uczył uważnie przyglądać się swoim mocnym stronom. Kierujemy się lękiem częściej niż pasją, stresujemy się rozmowami kwalifikacyjnymi, boimy się założenia własnej firmy, boimy się porażek, strat, zwolnień i bezrobocia. Lęk to naturalna reakcja na kontakt z tym, co nieznane.

Jak zacząć?

1. Hamulce

Po pierwsze musisz przyznać, że najprawdopodobniej masz pewne założenia, które mogą działać jak sprawne hamulce Mercedesa klasy A i powstrzymać Cię przed wejściem na ścieżkę pracy, która jest pasją. Gdybyś ich nie miała, być może nie czytałabyś tego artykułu, ponieważ dawno zajmowałabyś się tym, co kochasz. Niektórzy to mają we krwi.

Moja babcia w wieku lat 12 wiedziała, że chce być księgową, dziś ma 82 lata i wciąż pracuje. Raz w tygodniu przyjeżdża po nią kierowca i zawozi do biura, gdzie robi audyt. Jest tak dobra w tym co robi, bo robi to co kocha. Być może nie myślałaś, że można kochać księgowość. Można. Pasja nie musi być górnolotna. Miles Davis też wiedział od dziecka, że chce być jazzmanem. Większość z nas jednak nie wie. Większość z nas musi poszukać swojej ścieżki.

Hamulce. Musisz je rozbroić, rozkręcić na części i odłożyć na bok. Hamulce to myśli, które każdy twórczy przebłysk zamieniają w matową, martwą, bezużyteczną mrzonkę. Zaczynają się od „Ale przecież…” Ale ja nie potrafię, nie umiem, nie da się, to niemożliwe i tak dalej. I co najważniejsze – każdy z hamulców wydaje się być stuprocentową prawdą, z którą nie ma co dyskutować. Tak działa ten mechanizm, którego napędową energią jest lęk. Ale skoro Ty już wiesz, możesz zapobiec tej hamującej sile.

2. Dzieciństwo

Wróć pamięcią do swoich dziecięcych i nastoletnich fantazji. Kim chciałaś być? Zapisz wszystko, co Ci przychodzi do głowy. Następnie pora na odrobinę alchemii. Poszukaj esencji dziecięcego marzenia. Nie daj się zwieść formie.

Nie chodzi o to, aby dokładnie realizować nastoletnie fantazje. Jeżeli chciałaś być aktorką, to esencją tego marzenia może być ekspozycja, sława, silne emocje. Jeżeli chciałaś być lekarzem, być może esencją jest pomaganie innym, ratowanie tego, co cenne. Te esencje mogą być realizowane w różny sposób. Niektórzy z nas mają z nimi kontakt od dziecka, inni nie. Dlatego sama musisz zobaczyć, na ile ten drugi krok będzie dla Ciebie istotny i pomocny.

Przeczytaj także: Każda kobieta ma w sobie talenty, za które ktoś inny jest w stanie zapłacić

3. Kochanie = dawanie

Weź kartkę. Wypisz wszystko to, co kochasz robić. Możesz zrobić to na zasadzie automatycznego pisania, prawie nie odrywając długopisu od kartki. Możesz zapełnić ją powoli, z namysłem. Nie cenzuruj się. Pozwól na swobodny przepływ myśli. Wypisuj rzeczy nie mające związku z pracą, bo mogą Cię naprowadzić na nowy trop. Bądź precyzyjna i wnikliwa. Dociekaj. Zastanów się głębiej. Co kochasz? Co Cię pociąga? Jakie jest drugie dno? Wszystko co napiszesz, może być punktem wyjścia do głębszej refleksji. Odwróć kartkę. Na drugiej stronie wypisz to, co chciałabyś dawać, to co Ty szczególnie możesz dać innym. To, w czym jesteś szczególnie dobra. To, co potrafisz. Albo, to co Cię pociąga.

4. Aplikacje

Ponieważ nie chodzi tu o to, aby zacząć „robić to, co się kocha”, lecz „zarabiać na tym, co się kocha”, w kolejnym kroku musisz porzucić świat ego, jego słodkich upodobań i pomyśleć o tym, czego potrzebują inni. Praca marzeń jest na przecięciu Twoich najmocniejszych stron i potrzeb innych ludzi.

Ludzie nie potrzebują tylko spraw wielkich. Są gotowi płacić za zaspokojenie drugorzędnych potrzeb. Potrzebują kogoś kto zrobi im świetne zdjęcia z wesela, kto doradzi jak zainwestować pieniądze, kto urządzi urodziny dla dziecka. Potrzebują porad, niekonwencjonalnej rozrywki, produktów i usług, które sprawiają że życie jest prostsze i piękniejsze. Popatrz na swoją kartkę. Weź każdy z zapisków pod lupę i dopisz do niego wszystkie aplikacje, czyli możliwości zastosowania, które zaspokoją potrzeby innych. Oddal perspektywę, że to Ty miałabyś się tym zająć. Potraktuj to jak ćwiczenie na wyobraźnię.

Wypisuj wszystko co Ci przychodzi do głowy, jak nie jesteś dobra w burzach mózgu i zacinasz się po pierwszym najbardziej oczywistym przykładzie, to nie rób sobie wyrzutów, tylko podsuń to zadanie komuś innemu. A co.

Przykład: „kocham gotować”.

Aplikacje: kucharz, blogger piszący o gotowaniu, osoba, która robi warsztaty kulinarne (na przykład dla dzieci, albo dla obcokrajowców, albo dla mężczyzn, których matki nie nauczyły nic oprócz robienia herbaty). Osoba, która gotuje w domu dla garstki osób, osoba która prowadzi catering albo gotuje zdrowe jedzenie dla przedszkola…

I tak z całą listą. Jak już skończysz, to zakreśl te pomysły, które najbardziej Cię pociągają.

Przeczytaj także: Jak mądrze porównywać się z innymi? Poznaj nasze podpowiedzi!

5. Test

Pomysły są niematerialne. Cała zabawa zaczyna się w łączeniu eteru z materią. Rzeczywistość ma sporo ograniczeń i cała sztuka w tym, aby sprytnie wpasować się między nie ze swoim pomysłem. Jeżeli masz pomysł i wiesz, kto może być nim zainteresowany, pora na test. Chcesz założyć szkołę językową dla bardzo małych dzieci? Twoimi klientami są ich matki. Zadzwoń do trzech matek małych dzieci i wypytaj je co sądzą o szkole językowej dla maluchów. Podoba im się taki pomysł? Czy są gotowe zapłacić za takie zajęcia? Dlaczego tak? Dlaczego nie? Co ważnego mają Ci do powiedzenia? Każdy pomysł można i należy przetestować na potencjalnych odbiorcach.

Powodzenia!

Grafika: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Założycielka Latającej Szkoły dla Kobiet www.latajacaszkola.pl, doświadczona trenerka z sześcioletnią praktyką, specjalistka od kreatywnych biznesów – redaktorka i pomysłodawczyni przewodnika „Kraków kobiet” (ha!art).
Podyskutuj

Radzisz sobie jako mama,dasz radę wrócić do pracy. Historia Natalii – projekt Mommypreneurs

"Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy? Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy" - tak Natalia Boćkowska, uczestniczka projektu Mommypreneurs, zagrzewa Cię do walki. O siebie i swoje marzenia. I ma rację, bo czasem wystarczy sięgnąć po wsparcie, po wiedzę, pójść na szkolenie. Tak zrobiła Natalia. Przeczytaj co zyskała!
Natalia Boćkowska

Natalia, skorzystałaś z projektu Mommypreneurs – Przedsiębiorcza Mama. Co Cię do tego skłoniło? Skąd ten impuls: „O, chcę wziąć w tym udział, to coś dla mnie?

Do skorzystania z projektu Mommypreneurs skłoniły mnie, chęć przebranżowienia się i uzyskania nowych doświadczeń.

Czym zajmowałaś się przed projektem i przed ciążą?

Przed ciążą pracowałam na wyspie McCafe w Manufakturze. Nie był to szczyt moich marzeń, ale pracowałam tam podczas studiów, więc miałam doświadczenie.

Czy projekt pokrywał się z Twoimi wyobrażeniami? Co sprawiało Ci największą trudność, a co było zaskakująco łatwe?

Projekt bardzo mnie zaskoczył, oczywiście w pozytywnym sensie. Na początku myślałam, że będą to jakieś podstawowe informacje na temat projektowania stron internetowych. Zostałam mile zaskoczona, bo okazało się, że kurs był od podstaw, czyli od HTML do WordPress’a.

Jeśli chodzi o trudności, to muszę wspomnieć, że brałam udział w drugiej edycji programu. Dostałam się do niego podczas pandemii. Zajęcia trwały już jakiś czas, więc największą trudnością było doścignięcie dziewczyn, które już poznały wszystkie podstawy.

Jestem po liceum plastycznym, więc zdobytą tutaj wiedzę mogłam wykorzystać do projektowania stron internetowych, co sprawiło mi olbrzymią satysfakcję.

Poznaj również historię Zuzanny!

Natalia Boćkowska

W pewnym momencie projekt został zakończony, trzeba było zacząć działać na własną rękę. Jak wspominasz te początki? Czy dzięki projektowi rzeczywiście było łatwiej?

Pandemia niestety nie sprzyja w znalezieniu nowej pracy. Niemniej odnalezienie się w nowej sytuacji i zdobycie doświadczenia pokazało mi, co chcę w życiu robić. Już wiem, że chcę zajmować się projektowaniem stron internetowych i pracować w e-marketingu. Postanowiłam wyjść naprzeciw i sama zacząć budować swoją markę, która będzie widnieć pod moim imieniem i nazwiskiem. Zapraszam do odwiedzenia moich stron na Facebooku i Instagramie. Chcę, by moja firma, dzięki wiedzy zdobytej w e-marketingu oraz grafice, pomagała w rozkręcaniu młodych biznesów.

Które korzyści ze szkolenia wydają Ci się najbardziej znaczące?

To jest trudne pytanie, bo wszystko było znaczące w szkoleniu. Przede wszystkim zdobyłam wiedzę i doświadczenie, nabrałam pewności siebie. Uwierzyłam, że mogę robić rzeczy, które lubię i które dają mi satysfakcję, motywując do dalszego działania.

Młodym mamom trudno czasem uwierzyć, że poradzą sobie z czymś nowym. Boją się wyjść z inicjatywą, zostawić dzieci pod czyjąś opieką, zadbać – dla odmiany – o siebie. Masz jakieś rady dla takich mam?

Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy?

Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy.

Przeczytaj też historię Eweliny!

Tak jak Ty, tak i Twoje dziecko potrzebuje spotkań z innymi ludźmi. Pamiętaj również, jeśli Ty będziesz się dobrze czuć, to Twoja rodzina również!

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł powstał w ramach projektu Mommypreneurs – przedsiębiorcza mama.

Zdjęcie: prywatne archiwum Natalii.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×