Czego szukasz

Biznes sprawdzony przez mamy – dowiedz się jak zacząć!

Organizacja to Twoja pasja? W Twoim mieście nie ma ciekawej oferty skutecznych już na starcie i inspirujących zajęć językowych dla dzieci? Zobacz jaki biznes wybrały mamy: Joanna Sztajerwald i Alina Bogdał- Malec. Choć pracy jest bardzo dużo, obie czerpią z niej dużo satysfakcji. Ta historia może być również Twoją historią. Szukasz swojego pomysłu na biznes? Zobacz jak założyć własną szkołę Mała Lingua!

  • Franczyzadlamamy.pl - 18/01/2017
uczennice szkoły Mała Lingua

Chcesz tak jak Joanna i Alina i pracować na własnych zasadach i prowadzić wyspecjalizowaną szkołę języków obcych dla dzieci i młodzieży MAŁA LINGUA & LINGUA TEENS SPACE? Zgłoś się już dzisiaj. Na Twój telefon albo e-mail czeka Barbara Szurmak. Szukamy mam z małych i dużych miast!

Ogólnopolska sieć szkół języków obcych dla dzieci i młodzieży Mała LINGUA & LINGUA TEENS SPACE należy do Grupy PWN – włączenie do Grupy pozwoli Sieci i Marce skorzystać z renomy, jaką cieszy się marka PWN.

Barbara Szurmak

tel. 509 908 791

[email protected]

www.malalingua.com.pl

 

Mamy prowadzą własne szkoły

Joanna Sztajerwald jest mamą 4,5 letniego Leo. Po studiach prawniczych i anglistyce prowadziła prywatne zajęcia z języka angielskiego i pracowała w korporacji. Od roku współpracuje z marką Mała Lingua i prowadzi szkołę na warszawskim Żoliborzu.

Alina Bogdał-Malec jest mamą 8-letniej Weroniki i 5-letniej Karolinki. Ukończyła filologię angielską. Pracuje na etacie w szkole ponadgimnazjalnej ZSZ nr 2 w Knurowie i równocześnie od 3 lat prowadzi szkołę Mała Lingua w 40-tysięcznym Knurowie, w woj. śląskim.

Dlaczego wybrały współpracę ze szkołą językową Mała Lingua? Jak wyglądały początki tej współpracy i z czym musiały się zmierzyć?

Alino, Joanno, dlaczego zdecydowałyście się prowadzić szkołę językową dla dzieci i młodzieży? Czy to miało związek z tym, że same jesteście mamami – lingwistkami?

Joanna: Zdecydowałam się na własny biznes ponieważ chciałam mieć możliwość elastycznego kształtowania mojego czasu pracy. Jest to niezwykle ważne kiedy kobieta zostaje matką i chce jednocześnie spełniać się w obu rolach. Ponadto fakt, iż posiadam wykształcenie filologiczne daje mi możliwość lepszego zrozumienia i kontrolowania biznesu.

Mimo, że mieszkam w Warszawie, w bezpośredniej okolicy mojego miejsca zamieszkania brakowało szkoły językowej dla dzieci z prawdziwego zdarzenia, która zapewniłaby świetny program merytoryczny i dała dzieciom możliwość przebywania w komfortowych i nowoczesnych warunkach lokalowych.

Alina: Ja jestem trochę „niespokojnym duchem” i potrzebuję ciągłych wyzwań, aby móc się sprawdzić. Nie przypominam sobie sytuacji kiedy zajmowałam się tylko pracą na tzw. etacie w szkole. Kiedy zostałam mamą na chwilę sytuacja uległa zmianie. Rzeczona chwila nie trwała zbyt długo, bo tylko do momentu gdy zaczęłam intensywnie poszukiwać szkoły językowej dla moich córeczek. (Jak wpajano mi na zajęciach z metodyki, własnych dzieci nie powinno się uczyć.)

Każdego roku Rodzina Blabbersów wyrusza w fascynującą, pełną przygód i niespodziewanych zwrotów akcji podróż po Europie. Tym razem udaje się do Hiszpanii… Zobaczcie jakie wspaniałe przedstawienie przygotowali uczniowie MAŁA LINGUA na zakończenie roku szkolnego w TEATRZE SYRENA!

Opublikowany przez Mała Lingua Warszawa Żoliborz na 26 sierpnia 2016

W Knurowie i okolicach nie znalazłam szkoły, która pracowałaby metodą autorską, w pełni dedykowaną i specjalizującą się w nauczaniu dzieci, a pod tym względem zbadałam rynek szczegółowo. Jako metodyk wiem, że stosunkowo nietrudno jest zaszczepić w małym człowieku chęć do poznawania świata przez pryzmat multikulturowości, za pomocą języka obcego, którym będzie w stanie komunikować się na świecie, natomiast istotne jest, aby zrobić to umiejętnie i efektywnie, adekwatnie do wieku.

W ten sposób zrodziła się w mojej głowie myśl by znaleźć metodę specjalizującą się w nauczaniu dzieci tak, aby łączyć przyswajanie języka z mentalnością i potrzebami najmłodszych. Rozpoczęłam więc poszukiwania szkoły, która zaspokoiłaby te potrzeby. Znalazłam i rozpoczęłam współpracę na zasadzie franczyzy ze Szkołą Mała Lingua & Lingua Teens Space.

Joanno, Ty prowadzisz szkołę w Warszawie od kilku miesięcy. Od czego zaczęłaś organizować swój biznes? Jakie były Twoje pierwsze działania?

Najtrudniejszym krokiem było podjęcie decyzji (śmiech). Wszystko zaczęło się równo rok temu od podpisania umowy franczyzowej i następnie cyklu szkoleń. Jednocześnie szukałam odpowiedniego lokalu oraz omawiałam z architektami projekt jego aranżacji.

Ile pieniędzy zainwestowałaś w swój biznes? I jak szybko Twoja szkoła zaczęła na siebie zarabiać?

W moim przypadku inwestycja była dość duża, ponieważ trzeba było wyremontować i urządzić od podstaw cały lokal. Widzę ogromny potencjał dalszego rozwoju ze względu na okolicę zamieszkaną przez praktycznie same rodziny z małymi dziećmi  oraz zaufanie, którym już darzą nas nasi obecni klienci, więc liczę, na to, że moja inwestycja szybko się zwróci.

Alino, a Ty od 3 lat prowadzisz swoją szkołę w Knurowie, w woj. śląskim. Jakie były Twoje początki i jak teraz rozwijasz swój biznes? Jaki masz pomysł na dalszy rozwój?

Początki jak to bywa były trudne. W pierwszym roku działalności brutalnie zetknęłam się z rynkiem, który zweryfikował moją wizję współpracy ze szkołami niepublicznymi oraz z oczekiwaniami  społeczeństwa. Podjęłam wówczas współpracę z jedną placówką w Knurowie i z jedną w powiecie rybnickim. Nie poddałam się i dzięki determinacji, ciężkiej pracy oraz dobrej jakości usług zdołałam przekonać do siebie rodziców i dyrekcję większości szkół na terenie mojej działalności, co pozwoliło mi w kolejnym roku podjąć współpracę z większą liczbą placówek publicznych.

Aktualnie prowadzę szkołę stacjonarną w Knurowie oraz współpracuję na zasadzie Szkół Partnerskich ze Szkołami Podstawowymi w Knurowie oraz w powiecie rybnickim i nie powiedziałam tu jeszcze ostatniego słowa (śmiech). Mam zamiar rozwijać się nadal, nawiązując współpracę z dalszymi placówkami.

Moim marzeniem jest nawiązanie współpracy z każdą szkołą publiczną i przedszkolem na terenie mojej działalności. Jednocześnie chcę się również skupić na rozwoju szkoły stacjonarnej, która jest moją wizytówką w mieście.

Konkurencja w Waszej branży jest ogromna – szkoły małe i duże, lekcje prywatne, nauka przez Internet – jak zdobywacie klientów do szkoły językowej?

Joanna: Zdecydowałam się postawić na dwie rzeczy: świetną autorską metodę Mała Lingua, która odróżnia tą szkołę od innych oraz przyjazne i bezpieczne wnętrza zachęcające dzieci do nauki. Nasi klienci to głównie rodzice mieszkający w okolicy oraz ich znajomi, którym nas polecili.

Alina: Zgadza się. Konkurencja jest, ale to dobrze, ponieważ daje motywację do działania. Natomiast szkoła Mała Lingua ma niezaprzeczalne atuty w postaci autorskiej metody, i zaplecza szkoleniowego. My jesteśmy Szkołą, miejscem odkrywania talentów, nasze zajęcia to nie tylko fajna pani i niezły podręcznik, ale o wiele więcej. Ta wartość dodana budzi w rodzicach świadomość i potrzebę wybrania naszej oferty.

A dlaczego właśnie wybrałyście markę Mała Lingua? Co zdecydowało o tym, że współpracujecie z tą, a nie inną szkołą?

Joanna: W moim przypadku decydujące było to, że Mała Lingua jest szkołą językową dla dzieci i jej program oraz materiały dydaktyczne są wysoko wyspecjalizowane i w pełni uwzględniające potrzeby oraz możliwości dzieci. Przekonały mnie profesjonalnie przygotowane pomoce naukowe oraz wsparcie w postaci ciągłych szkoleń dla franczyzobiorców.

Alina: Jak już wspomniałam wierzę w efektywność metody Mała Lingua. Dzieci to specyficzny klient, bardzo wymagający, który bez ogródek wyraźnie pokaże swoje zadowolenie lub nie. Trudny klient wymaga indywidualnego podejścia, ponieważ różnimy się, każdy człowiek jest indywidualnością.

Właśnie indywidualne podejście do potrzeb i wymagań dziecka znalazłam w autorskiej metodzie nauczania języków MAŁA LINGUA & LINGUA TEENS SPACE, która w oparciu o teatralizację, wielokulturowość i postrzeganie świata wszystkimi zmysłami stymuluje wyobraźnię dzieci, co ma przełożenie na motywację.

Nasi uczniowie  zanurzeni niejako w baśniowość i motyw Rodziny Blabbersów z Livendell uczą się języka w sposób przyjemny, naturalny, jakby niechcący. Jestem przekonana o większej efektywności przyswajania języka obcego w porównaniu do standardowego nauczania. Ponadto jest to metoda uniwersalna do nauki nie tylko angielskiego, ale również innych języków, co daje szerszy wachlarz możliwości. Stąd mój wybór.

A co przekona do Waszej szkoły rodzica?

Alina: Z moich obserwacji wynika, że rodzice chcą aby dziecko było zadowolone z zajęć i chętnie na nie chodziło. Dlatego nasze zajęcia są różnorodne. Ucząc języka rozwijamy w dzieciach pasję poznawania świata. Blabbersi co roku odwiedzają różne zakątki Ziemi, poznając kulturę krajów europejskich, a w tym roku również Afrykę. Myślę, że to nas wyróżnia, jest inne i może stanowić dla rodzica atut przy wyborze szkoły bądź kursu dla dziecka. Ponadto kolorowe, ciekawe, autorskie materiały dydaktyczne, jak również pacynki-zabawki używane na zajęciach również stanowić mogą o unikalności naszej szkoły, a także efektywność metody.

Joanna: Dla mnie jako rodzica było ważne dla mnie żeby dzieci chciały się uczyć języków obcych i  żeby miały z tego przyjemność. Żeby chciały do nas przychodzić i poznawać nie tylko język,  ale również kulturę różnych krajów.

Co najbardziej Was kręci w prowadzeniu szkoły językowej? Co sprawia największą frajdę?

Joanna: Najfajniejsza jest niezależność i świadomość pracy na własny rachunek. Każdy dzień jest inny i niesie różne wyzwania, z którymi trzeba się zmierzyć. Jeżeli się udaje, to wtedy satysfakcja jest podwójna.

Alina: Dla mnie satysfakcjonujący jest moment gdy wchodzę do szkoły stacjonarnej i słyszę za drzwiami jak 4-latki śpiewają Hymn Blabbersów i inne piosenki, ile pary w płucach – wówczas widzę efekt i sens.

Cieszą mnie rozmowy z rodzicami, którzy po wakacjach zapisują dziecko na kolejny semestr, ponieważ będąc za granicą ich pociecha była w stanie skomunikować się z dziećmi z innego kraju.

Czuję się spełniona, gdy słuchacze przyprowadzają znajomych, bo są zadowoleni. W szkołach partnerskich w powiecie rybnickim, skąd pochodzę, ogromną satysfakcję daje mi poczucie, że zajęcia prowadzone z ramienia mojej filii umożliwiają dzieciom naukę na wysokim poziomie w ich własnej szkole. Ja musiałam jako dziecko jeździć na zajęcia do Rybnika, co dla moich Rodziców stanowiło nie lada wyzwanie logistyczne i było czasochłonne. Gdy mija gorączka rekrutacji wiem, że robię coś fajnego dla siebie i dla innych. To daje ogromną satysfakcję i motywuje do działania.

Alino, wspomniałaś o gorączce rekrutacji, wyobrażam sobie, że prowadzenie tego biznesu jest bardzo angażujące. A obie jesteście mamami, Ty Alino dodatkowo pracujesz na etacie w szkole – jak to wszystko ogarniacie? Rodzinę i wymagający biznes?

Alina: Ja proszę o inne pytanie! Pogodzenie życia rodzinnego z prowadzeniem biznesu oraz pracą w szkole publicznej graniczy z cudem. Cuda się zdarzają, jednak często cena jaką trzeba zapłacić bywa wysoka. W czasie rekrutacji śpię ok. 3 godzin na dobę, pracuję nocami, aby nie zabierać moim córkom czasu, który chcemy spędzać razem. Tu bilans między pracą, a rodziną może zostać zachwiany. Czasami zdarza się, że mój misterny, zorganizowany w 100% plan dnia legnie w gruzach. Cóż, mówi się, że co nas nie zabije to nas wzmocni i ja w to wierzę. Wierzę też, że z czasem będę mogła sobie pozwolić na większą swobodę, bo choć na sukces trzeba zapracować i nic nie jest dane na zawsze, to robiąc konsekwentnie swoje można wiele osiągnąć.

Joanna: W każdym biznesie początki są trudne. Ponieważ moją szkołę prowadzę dopiero od kilku miesięcy, to zdarza się, że pracuję nawet po 12 godzin. Ale widzę światełko w tunelu i wierzę, że przy dobrej organizacji pracy w kolejnych latach, czas pracy będzie krótszy, a korzyści coraz większe. Na pewno sukces nie przychodzi łatwo i szybko.

Na koniec – dlaczego warto współpracować ze szkołą Mała Lingua? I co Wam to daje?

Joanna: Mamy ogromne wsparcie całego zespołu Mała Lingua, łącznie z panią Moniką, która stara się być dostępna i dyspozycyjna dla nas mimo wielu obowiązków, które na niej ciążą. Ogromne znaczenie ma fakt, że jest to szkoła wyspecjalizowana, która koncentruje się na nauczaniu dzieci i stara się to robić jak najlepiej. Ponadto otrzymujemy dostęp do wszystkich materiałów i  pomocy dydaktycznych, a także ciągłych szkoleń.

Alina: Moim zdaniem warto ze względu na unikalną metodę i czynniki wyróżniające szkołę Mała Lingua spośród innych. Ponadto ja osobiście robię to co lubię, wyłączając kalkulacje w arkuszach Excel (śmiech), coś co sprawia mi satysfakcję, choć jest okupione wyrzeczeniami.

Dziękuję za rozmowę i życzę Wam wielu sukcesów.

  

Joanna Sztajerwald i Alina Bogdał-Malec

Spodobał Ci się ten pomysł na biznes? Chcesz poznać więcej szczegółów? Zadzwoń lub napisz:

Barbara Szurmak

tel. 509 908 791

[email protected]

www.malalingua.com.pl

Przeczytaj więcej o szkole Mała Lingua w naszym dziale pomysły na biznes.

MLLTS

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Franczyzadlamamy.pl
Franczyza dla Mamy to projekt portalu Mamo Pracuj prezentujący sprawdzone pomysły na biznes dla mam. Nie masz pomysłu na własny biznes? Skorzystaj z franczyzy! Portal Mamo Pracuj nie bierze odpowiedzialności za wyniki biznesowe prowadzenia działalności przez franczyzobiorców.
Podyskutuj

Jak założyć internetowy sklep odzieżowy?

Chcesz założyć sklep internetowy, ale nie masz pojęcia jak się za to zabrać? W tym artykule dowiesz się jak wygląda proces powstawania sklepu z odzieżą.
  • Dominika Kamińska - 21/05/2020

Od czegoś trzeba zacząć

Wszystko zaczyna się od pomysłu w głowie, ale to nie wystarczy. Na początek warto zbadać rynek i sprawdzić czego jest zdecydowanie za dużo, a czego brakuje. Mała konkurencja oznacza większą swobodę między innymi w cenach produktów, ale jak szybko zauważycie nie tylko finansowo jest to pomocne. Należy dokładnie wszystko rozplanować zaczynając od tego jakie ubrania i dla kogo będziemy sprzedawać.

Wielu początkujących przedsiębiorców popełnia duży błąd zakładając sklep internetowy, w którym znajduje się wiele niepasujących do siebie produktów, np. eleganckie krawaty, damskie stroje sportowe i ubranka dla niemowląt. Jest to kolosalny błąd, ważne jest to, aby firma od początku miała swoją grupę docelową oraz marki w zbliżonym stylu, to właśnie takie sklepy zyskują w oczach klientów. A skoro wiemy dla kogo chcemy sprzedać, to wiemy też jak zaprojektować stronę i jaką nazwę sklepu wybrać, tak aby zwrócić uwagę konsumentów.

Rozpoczynamy realizację planu

Jeśli mamy plan, to należy zacząć go realizować, czeka nas wybór pomiędzy gotowymi platformami, a zatrudnieniem dobrego programisty. Pierwsza opcja wymaga od nas co najmniej kilku godzin poświęconych na znalezienie witryny odpowiadającej naszym oczekiwaniom, a następnie skorzystania z gotowych szablonów robiąc estetyczny i łatwy w obsłudze sklep internetowy. Oczywiście nie jest to opcja darmowa, poza tym wymaga naszego własnego czasu oraz dużo kreatywnego wkładu, minusem jest także ograniczona personalizacja strony. Jeśli skorzystamy z drugiej opcji, czyli programisty, koszt będzie zdecydowanie wyższy, ale w zamian dostajemy równie dobrze działającą, unikatową stronę. Nie zapominajcie o dostosowaniu witryny do urządzeń mobilnych, brak tej wersji strony może łatwo odstraszyć potencjalnego klienta.

Ważnym aspektem jest automatyzacja procesów, na które marnują czas pracownicy, niestety niewiele stron to oferuje, a taka usługa od programisty jest nieopłacalna, warto więc stworzyć naszą stronę internetową z użyciem CStore.pl, jest to zaufana i godna uwagi platforma sprzedażowa.

Promocja sklepu

Tak samo jak nazwa ważne jest logo naszej firmy, częstym błędem jest brak zaufania do grafika, zapominamy, że mają oni ogromne doświadczenie i wiedzą co robią. Należy utworzyć też firmowego maila, numer telefonu oraz konta na portalach społecznościowych, to właśnie stąd można zdobyć wielu klientów.

Nie zapomnijcie o pozycjonowaniu strony, jest to dobra inwestycja. Sklepów jest mnóstwo, a my chcemy aby po wpisaniu frazy w wyszukiwarkę być na pierwszej stronie. Najlepszym rozwiązaniem jest powierzenie tego zadania specjalistycznej firmie, można też robić to samemu, aczkolwiek wyniki są znacznie gorsze. Po otwarciu sklepu warto podjąć współpracę z blogerami, taka forma reklamy jest coraz bardziej popularna i przede wszystkim skuteczna.

Zakup asortymentu i magazynowanie bywa trudnym etapem każdego młodego właściciela sklepu internetowego. Jeśli w naszym domu znajdzie się wystarczająco duże pomieszczenia nadające się na magazyn, to warto spróbować na początku tam. Obetnie to chociaż część kosztów związanych z rozpoczęciem biznesu. Jeśli musimy wynająć lokal, to pamiętajcie o odpowiednich warunkach, nikt nie chce dostać przesyłki z odzieżą śmierdzącą wilgocią.

Gdy nasz sklep internetowy zacznie dobrze prosperować koniecznie skontaktujcie się z firmą kurierską, dla sklepów internetowych zawsze mają korzystniejszą ofertę wraz z kurierem, który codziennie zawita do drzwi magazynu po odbiór paczek do wysyłki.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Kamińska

Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie – Mamy kupują u Mam

"Koronawirus zamknął nas wszystkich w domach, a więc to jest ten czas, kiedy możemy posłuchać samych siebie, własnych myśli i własnego ciała. Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie". O swojej firmie i dość zabawnych jej początkach opowiada Sylwia Wacławek, która zgłosiła się do naszej akcji #MamyKupująUMam.
  • Listy do Redakcji - 21/05/2020
Sylwia Wacławek

Sylwia Wacławek zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Szeroko się uśmiechnęłam widząc Waszą nową akcję Mamy kupują u Mam i wspominając jednocześnie zeszłoroczną – Stań na własnych nogach – moje pościele znalazły się w 50-tce laureatów. Pomyślałam, że i tym razem skorzystam z dobrodziejstw, które proponujecie… albo po prostu opowiem Wam swoją historię (jak dla mnie nawet trochę zabawną)

Trochę wtedy było zamieszania artykułem o mojej firmie. 😉 Najpierw czekał w kolejce na publikacje, później wkradła się błędna informacja, że produkuję naturalne kosmetyki. 🙂

Przeczytaj także: Szyję lniane pościele dla dzieci

Ha… i w momencie kiedy skończyłam czytać całość, naszła mnie pewna myśl. W sumie to dlaczego miałabym nie sprzedawać naturalnych kosmetyków? Przecież jest to bliska memu sercu idea – świetnie wpisująca w otaczanie się naturą i szycie lnianej pościeli – biodegradowalnej i niebielonej chemicznie.

Oto natura

I tak od Oto Len z konkursu, powstał sklep Oto Natura, który w swojej ofercie ma sporo naturalnych kosmetyków, środków czystości, akcesoriów itp.

Jednak, jak to często bywa, każdy kto kocha naturę i środowisko, zakochuje się również w jodze. 🙂 To jakaś dziwna zależność, ale niezwykle często spotykana. 🙂 Oczywiście też się zakochałam!

Tak więc, do mojej naturalnej oferty dołączyły również wałki do jogi i poduszki do medytacji wypełnione ekologiczną łuską gryki.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Godzina zero

Oficjalnie sklep wystartował niedawno, bo sporo czasu zajęło mi znalezienie odpowiedniego dostawcy materiałów, tworzenie grafik, opisów i wszystkich formalności, które są niezbędne do prowadzenia sklepu internetowego.

Wybiła godzina zero, a ja zamiast z entuzjazmem otwierać sklep, słyszę w wiadomościach, że pandemia koronawirusa sponiewiera cały świat. Przez moment żałowałam swoich naiwnych decyzji i wyobrażeń o własnym biznesie. Byłam na siebie zła, że nie potrafię poskromić swoich marzeń i pcham się tam, gdzie widocznie nie ma dla mnie miejsca.

No nic, jednak należę do osób, które umieją skakać, więc wszystkie „kłody” pod nogami nie są mi straszne – pomyślałam. I oczywiście…

Sposób na kwarantannę

Pierwsze zamówienie jakie znalazło się w koszyku to był wałek do jogi. Drugie – poduszka do medytacji. O zgrozo, jakie było moje zdziwienie. A przecież ta kategoria miała być tylko dodatkiem w moim sklepie.

I w końcu do mnie dotarło. Koronawirus zamknął nas wszystkich w domach, a więc to jest ten czas, kiedy możemy posłuchać samych siebie, własnych myśli i własnego ciała. Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie.

Przecież przeważnie po prostu brakuje nam odpowiedniej motywacji, ale tym razem nikt nie szukał wymówek. Ba, wszyscy szukali sposobu na domową kwarantannę.

Naturalnie, maty poszły w ruch w nie jednym domu, a wraz z nimi w sporej części w/w wałki do jogi i poduszki do medytacji.

Przeczytaj także: Tworzymy rękodzieło użytkowe w stempelkach – Mamy kupują u Mam

Mimo moich wielu obaw, działamy

A sklep okazał się strzałem w dziesiątkę. Oprócz tego, że sprawnie działa, mam ogromną satysfakcję z tego, że mogę realnie pomóc wszystkim tym, którzy zostali w domu. Wszystkim tym, których ten czas przytłacza, wszystkim którzy już dawno próbowali zrobić coś dla siebie, ale ciągle to odkładali.

Dzięki temu, że sprawnie realizujemy swoje wysyłki, nasi klienci, którzy dziś chcieli zacząć ćwiczyć jogę, następnego dnia mieli niezbędny sprzęt u siebie.

Co więcej, odezwało się do nas mnóstwo szkół jogi, które z wiadomych przyczyn nie mogą prowadzić fizycznie zajęć w swoich siedzibach – to one wpadły na świetny pomysł i zaczęły zamawiać od nas wałki do jogi dla swoich uczniów. Dzięki temu, oni prowadzą zajęcia online, a my zaopatrzamy wszystkich potrzebujących, tak by mogli praktykować jogę w domu.

Ten czas pomimo, że dla wszystkich ciężki, a pewnie też niezrozumiały, spowodował, że sklep www.otonatura.com.pl funkcjonuje lepiej niż się spodziewałam. Dostajemy masę wiadomości e-mail z podziękowaniem za tak szybką realizacje zamówień. Ogromne szczęście daje mi również to, że moi klienci naprawdę są zadowoleni z ich jakości i wykonania. To ma dla mnie ogromne znaczenie.

Chciałabym, aby wszystkie mamy, które pragną zacząć praktykować jogę mogły zrobić to już teraz. Na hasło: mamopracuj uzyskają 5% rabat w naszym sklepie.

Przeczytaj także: Mamy kupują u Mam – wspieramy Wasze biznesy. Dołącz do akcji!

Zdjęcia: prywatne archiwum Sylwii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail