Czego szukasz

Sposób lepszy niż siła

Marketing – mówi się, że jest okrutny i rządzi się twardymi prawami. Jeśli prowadzi go męska ręka, zapewne to prawda. Kiedy jednak przybiera nie tyle kobiecą, co matczyną twarz, nagle łagodnieje i okazuje się, że można sobie z nim poradzić również inaczej. Nie siłą, a sposobem. Przekonała się o tym Joanna Staniszewska, która opowiada nie tylko o oswajaniu marketingu, ale też pomoże odpowiedzieć na pytanie, które zadaje sobie wiele z Was: jaką drogą zawodową chcę iść w życiu?

Joanna Staniszewska

Ekspertki marketingu nie powinno się przedstawiać – ona zrobi to najlepiej. Także – do dzieła.

Jak już wspomniałaś, zajmuję się marketingiem, jestem konsultantką, a także współwłaścicielką firmy doradztwa marketingowego you’ll. Jednoosobową działalność gospodarczą prowadzę od dwóch lat, natomiast od kwietnia tego roku działam w ramach kooperatywy niezależnych firm pod marką you’ll marketing + branding razem z trzema wspólniczkami: Anną Tylikowską, Ewą Piórko i Marleną Ostrowską.

Jesteś zadowolona z tego, że postanowiłaś zaprosić do współpracy nowe osoby?

Zdecydowanie tak. Taka partnerka i wspólniczka, jaką jest Ania, to spełnienie moich marzeń. Spełnieniem marzeń jest także cudowny zespół, jaki tworzymy w czwórkę.

Od zawsze byłaś związana z marketingiem?

Tak. Pracowałam kilka lat jako brand managerka marek kosmetycznych GOLDWELL i KMS California. Wcześniej prowadziłam marketing marki odzieżowej Diverse. W 2007 roku poznałam obecnego męża i zaczęłam pomagać mu w promocji jego własnej firmy i imprez, jakie organizował. To Tomek wymyślił 10 minut festiwal – festiwal krótkich filmów online. Jego złożona promocja utwierdziła mnie w przekonaniu, że moje pomysły są dobre i bardzo skuteczne. Że umiem zarządzać projektami bez zewnętrznych instrukcji. Wtedy postanowiłam stopniowo odejść.

W tym czasie agencji reklamowych w Trójmieście na pewno nie brakowało. Skąd więc pomysł, by działać samodzielnie?

Zauważyłam, że wiedza połączona z praktyką marketingu jest potrzebna, szczególnie wśród mikro, małych i średnich przedsiębiorstw. Agencje i liczni podwykonawcy oczekiwali, że klient będzie wiedział, czego chce. Ja dałam przedsiębiorcy prawo do niewiedzy. Teraz mój pomysł i także format ma już naśladowców.

[view:ad_intext_superbanner_1=block]

Wspomniałaś o mężu. Mogłaś liczyć na jego pomoc?

Tak, wspierał mnie radą i jest wieloletnim klientem. Sama natomiast starałam się dobrze wykorzystać oferowane szkolenia dla przedsiębiorców. Nie da się jednak ukryć, że kluczową rolę odegrali moi rodzice, którzy zdecydowali się zostać inwestorami.

Wasz zespół liczy tylko cztery osoby. Jak sobie radzicie z firmą, która stale się rozwija?

W zespole potrafimy wiele rzeczy robić samodzielnie, nie boimy się nowych wyzwań i nie mamy problemu z wynoszeniem śmieci z biura, przygotowaniem rozliczeń, obsługą klientów i robieniem wielu różnych czynności w ramach jednego projektu. Współpracujemy też z wieloma sprawdzonymi, często zaprzyjaźnionymi podwykonawcami z różnych obszarów branży reklamowej. Chętnie uczymy stażystów.

A jak bycie mamą wpływa na Twoją karierę zawodową?

Mój rytm pracy wyznacza czas otwarcia i zamknięcia przedszkola. Czasem stoję przed wyborem – wywiadówka czy konferencja. Trudniej też znaleźć czas dla siebie. W takiej sytuacji odreagowanie pracy jest bardzo potrzebne dla higieny psychicznej.

Odgrywanie dwóch ról jednocześnie ma jednak swoje plusy…

Macierzyństwo pomaga w dobrej organizacji pracy i koordynacji wielu wątków równocześnie. Mam też dodatkową motywację, aby osiągnąć sukces – chęć zapewnienia jak najlepszych warunków rozwoju nie tylko sobie, ale głównie dzieciom. Poza tym one ogromnie inspirują.

W jaki sposób?

Przede wszystkim pomagają w upraszczaniu nadmiernie skomplikowanego świata. Czasem staram się patrzeć ich oczami na moje otoczenie biznesowe. Wtedy odpowiedzi, w którą stronę pójść, przychodzą same i są bardzo jasne.

Każde z trójki Twoich dzieci stanowi dla Ciebie inspirację?

Tak. Dwunastoletnia Ewa jest bardzo pracowita – chodzi do klasy pływackiej oraz tańczy taniec jazzowy. W tej dziedzinie ma już sporo sukcesów. Z kolei obserwując 17-letniego Adama uczę się, jak postępować z młodymi stażystami, pokoleniem Y i Z. Czteroletnia Ania natomiast, co może zaskoczyć, doskonale wie, czego chce. Potrafi wspaniale komunikować otoczeniu swoje potrzeby, z manipulacjami włącznie. Często jej reakcje, pytania i odpowiedzi wprawiają mnie w zdumienie. Czerpię inspirację z jej uporu. Nieraz wygrywa, a jej determinacja jest po prostu skuteczna.

Trójka dzieci to jednak przede wszystkim masa obowiązków, która na pewno utrudnia pracę.

Oczywiście, że tak. Czas musi zostać podzielony. Zdarzają się nieprzewidziane sytuacje, które uniemożliwiają realizację planów. Trudniej jest odpocząć, zregenerować się i zadbać o swoje potrzeby, rozrywkę czy przyjemności. Bez dzieci odczuwałabym jednak pustkę w życiu. Nie są przeszkodą w realizacji siebie.

Co daje Ci Twoja działalność?

Może brzmi to górnolotnie, ale czuję, że mam wpływ na świat. Moją misją jest pomagać i wydobywać z ludzi i z ich idei to, co najpiękniejsze i najbardziej wartościowe.

Czy nie kłóci się to z twardymi regułami, którymi rządzi się Twoja branża?

Marketing delikatnie mówiąc „nie mówi całej prawdy”, a ja byłam tego świadkiem. Wiem, jak to wygląda „od kuchni”. Zrozumiałam jednak, że tak nie musi być. Można promować dobre wartości, uczciwe przedsięwzięcia, wartościowe idee. Tym, którzy nie mają pieniędzy na promocję, można pokazać, co mogą zrobić sami. Są klienci, którym odmawiamy współpracy, jeżeli nas nie przekonali, że wnoszą pozytywną zmianę do swojego otoczenia. W sposób szczególny traktujemy projekty użyteczne społecznie – ekologiczne, kulturalne, non profit.

Co najbardziej lubisz w swojej pracy?

Możliwość poznawania wielu ludzi, uczenia się od nich i cieszenia się ich sukcesem.

Co powiedziałabyś innym mamom, które szukają swojej drogi zawodowej?

Im mniej lęku w Was, tym bliżej jesteście siebie i swoich marzeń. Miejcie odwagę wyjść ze swojej strefy komfortu.

Tobie na pewno łatwo to powiedzieć, ponieważ od początku wiedziałaś, co chcesz robić w życiu. Wiele osób natomiast dopiero poszukuje swojej ścieżki pracy. Od czego powinny zacząć?

Polecam przygotowanie notatki o sobie – powinna mieć nie więcej niż jedną stronę A4. Odpowiedzcie w niej na następujące pytania: Kim jestem teraz? Co osiągnęłam na tle zawodowym? Jakie mam wykształcenie? Jakie są moje umiejętności, zainteresowania, wyróżniki? Co mogę zaoferować, a czego szukam? Na pierwsze pytanie można odpowiedzieć na końcu, po uzupełnieniu pozostałych punktów, ale niech będzie na samej górze notatki. Ten trudny proces jest w efekcie bardzo przyjemną drogą do poznania lepiej siebie i swojej „wartości rynkowej”. Nie „sprzedamy” siebie innym, jeżeli sami siebie nie „kupiliśmy”.

Dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiały: Paulina Sienczyło i Monika Przybyłek-Woźniak

 

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie