Czego szukasz

Spółdzielnia – bo razem jest o wiele łatwiej

To historia sześciu pozornie słabych kobiet z małych miejscowości, które dokonały rzeczy wielkiej i postanowiły zmienić swoje życie, zakładając spółdzielnię socjalną. Przeczytajcie, jak sobie radzą!

Kolorowe pranie suszy się na sznurku

Marto, napisałaś do nas o swojej historii, ale także historii kilku innych kobiet, bo Wasze losy się połączyły. Działacie, pracujecie, ba, same stworzyłyście  dla siebie miejsca pracy. Jak to się stało?

Inowrocławska Spółdzielnia Socjalna została założona przez 6 kobiet. Nasze drogi spotkały się w 2013 roku, kiedy ruszył projekt unijny z dotacją na założenie spółdzielni socjalnej. Projekt był skierowany do osób zagrożonych wykluczeniem społecznym, w tym długotrwale bezrobotnych – spełniałyśmy to założenie: ja byłam krótko po studiach i właśnie odbywałam staż, o projekcie dowiedziałam się z Internetu. Trzy kolejne osoby o projekcie dowiedziały się z GOPS-u, od dawna nie pracowały. Pozostałe dwie Panie były spoza projektu – szukałyśmy jednej osoby, ale pojawiły się dwie. To najstarsze osoby w naszym zespole, ponadto nie uczestniczyły w szkoleniach, na których my poznawaliśmy się przez pół roku – były więc pełne obaw, ale pokonały strach i zdecydowały się na wspólne działanie.

Dlaczego spółdzielnia socjalna? Co to Wam dało? Nie byłoby prościej własną działalność gospodarczą?

Spółdzielnia socjalna wydawała nam się „bezpieczniejsza”. Trudno od razu puścić się na nieznaną wodę, żadna z nas wcześniej nie prowadziła działalności gospodarczej, świadomość, że ten rejs będziemy pokonywać wspólnie, wspierając się wzajemnie, dodała nam odwagi. Ponadto najstarsze z naszych członkiń były już po 50-tce a świat teraz bardzo szybko się zmienia i pędzi do przodu – trudno byłoby im prowadzić własną działalność, zdając się tylko na siebie, z powodu braku niektórych umiejętności. Są za to bogate w doświadczenie, którego mi, jako osobie młodej, mogłoby zabraknąć. Uzupełniamy się nawzajem, zagrzewamy do działania, gdy któraś z nas opada z sił – w jednoosobowej działalności gospodarczej nie znalazłybyśmy tego wsparcia.

zalozycieliki_innowroclawska_spoldzielnia_640_500

Jak się dogadujecie skoro dzieli Was tak wiele lat?

W naszym przypadku różnice wiekowe nie stanowiły problemu. Doceniamy doświadczenie najstarszych osób w naszym zespole, u mnie koleżanki dostrzegły młodzieńczy entuzjazm – takie połączenie daje możliwość podejmowania racjonalnych decyzji. Warto podkreślić, że w spółdzielni socjalnej głos każdego członka jest równie ważny i tak właśnie siebie traktujemy – z należytym szacunkiem, ale na równi. To oczywiście nie oznacza, że każdy robi co chce – jest podział zadań, ale nie wynika on z wieku, tylko z umiejętności, które posiadają poszczególne osoby. Całkiem dobrze się ze sobą dogadujemy – zarówno w pracy, jak i poza nią: zwłaszcza teraz, kiedy już pierwsze obawy wynikające z ryzyka prowadzenia wspólnej działalności zniknęły i lepiej się poznałyśmy.

Czym różni się spółdzielnia od własnej działalności?

Już sam cel działania tych podmiotów jest różny. Spółdzielnie socjalne mają przede wszystkim służyć reintegracji zawodowej i społecznej członków poprzez pracę. Pamiętajmy, że w ich skład wchodzą osoby zagrożone wykluczeniem społecznym: osoby długotrwale bezrobotne, niepełnosprawne, uzależnione po zakończonym leczeniu lub więźniowie po odbytych karach. Ten wymiar społeczny spółdzielni wysuwa się na pierwszy plan, przed dążeniami do maksymalizacji zysków. Ponadto, aby spółdzielnia mogła istnieć, musi liczyć minimum 5 członków i ich zatrudniać. Inna jest również podstawa prawna stosowana do tych podmiotów, inne dokumenty. Spółdzielnie rozliczają się w oparciu o pełną księgowość, czyli bardziej rozbudowaną aniżeli w przypadku działalności indywidualnej. Ale spółdzielnie socjalne to również przywileje – np. możliwość refundacji składek ZUS, co nie jest dostępne dla działalności jednoosobowej. Inna jest również skala odpowiedzialności – członek spółdzielni odpowiada jedynie do wysokości wniesionych udziałów, natomiast w przypadku jednoosobowej działalności gospodarczej odpowiada się całym swoim majątkiem.

Jaką działalność wykonujecie?

Świadczymy usługi sprzątające: sprzątanie domówi mieszkań, biur i innych pomieszczeń, klatek schodowych, sprzątanie po budowach i remontach. Zajmujemy się również myciem okien oraz praniem dywanów, tapicerki meblowej i samochodowej. Ponadto świadczymy usługę opieki nad grobami i opieki nad osobami starszymi.

Możecie opowiedzieć jak zdobyłyście pierwszego klienta?

Pierwszego klienta pozyskałyśmy jeszcze przed rozpoczęciem działalności. To była jedna z uczelni wyższych. Wcześniej pracowały w niej dwie panie, które zakładały z nami spółdzielnię – zostały zwolnione ze względów organizacyjnych: ich miejsce miała zająć firma zewnętrzna. Jako spółdzielnia spełniałyśmy ten wymóg a naszym dodatkowym atutem było to, że panie doskonale znały już ten obiekt i zostawiły po sobie dobre wrażenie z lat poprzednich.

Jak sobie radzicie?

Całkiem nieźle, zważywszy na to, że wiele osób nadal nie wierzy w spółdzielnie socjalne i wyznaje pogląd, że ich działanie się kończy wraz z zakończeniem projektów i odcięciem od zewnętrznych źródeł finansowania. My staramy się udowadniać, że jest inaczej. Działamy od niespełna 3 lat, dofinansowanie skończyło się po roku a my nadal istniejemy, mamy zlecenia i pracę. Dzięki wysokiej jakości usług pozyskujemy stałych Klientów – większość z nich towarzyszy nam od naszego założenia. Oczywiście, mamy problemy – one są nieuniknione w każdej firmie, ale staramy się nie poddawać i szukać rozwiązań, by je przezwyciężyć. Ostatnio sporym wyzwaniem stało się dla nas niesprawne auto, którego naprawa jest nieopłacalna a nie stać nas na zakup nowego. Stąd nasze zainteresowanie finansowaniem społecznościowym.

Jakie plany?

Chciałybyśmy dalej się rozwijać, pozyskać kolejne zlecenia i móc zatrudniać kolejne osoby, które są w trudnej sytuacji. Obecnie jest to utrudnione przez niesprawny samochód, bowiem nie możemy podjąć zlecenia, jeśli nie będziemy w stanie na nie dotrzeć. Podejmujemy się więc tylko tego, co jesteśmy w stanie wykonać, przeorganizować w razie jakby auto ponownie odmówiło posłuszeństwa. Ale nie poddajemy się – wierzymy, że nasze problemy są przejściowe. My naprawdę widzimy szansę dla spółdzielni socjalnej  na lokalnym rynku. Dlatego właśnie tak bardzo walczymy o przezwyciężenie tego problemu. Wierzymy, że dzięki projektowi na polakpotrafi.pl i wsparciu przychylnych nam osób, uda nam się zakupić auto a tym samym rozwijać dalej. Co prawda crowdfunding jest dość nowatorskim sposobem pozyskiwania środków na spełnienie marzeń, ale nie boimy się wyzwań – bo warto próbować. Każda złotówka i/lub podanie informacji o naszej akcji dalej ma dla nas ogromne znaczenie. Nawet najmniejsza wpłata, przybliża nas do celu – właśnie na tym polega siła finansowania społecznościowego: na ilości wpłat a nie na wielkości wpłacanych kwot. Wierzymy w spółdzielczość socjalną i wierzymy w ludzi, dlatego wybraliśmy ten sposób przełamania trudności. Mamy nadzieję, że postawiliśmy na właściwą kartę.

Na co zbieracie?

Celem naszego projektu jest zebranie środków na zakup auta niezbędnego do naszego dalszego funkcjonowania i rozwoju. Nie mamy tu na myśli jakiegoś super samochodu – chodzi nam tylko o to, żeby było na tyle sprawne, by umożliwiało nam dotarcie do Klienta ze sprzętem i środkami chemicznymi potrzebnymi do realizacji usługi. Szczegóły projektu można poznać na portalu polakpotrafi.pl
oraz na naszym profilu na Facebooku.

samochod_spoldzielnia_innowroclawska300

Możesz? Pomóż! Będziemy wdzięczni za każde wsparcie.

No to trzymamy kciuki!

Rozmawiała: Agnieszka Czmyr-Kaczanowska

Zdjęcia: główne – pixabay/utroja0, pozostałe: własność Inowrocławskiej Spółdzielni Socjalnej

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Podyskutuj

Jak zacząć zarabiać na tym, co się kocha? Strategia 5 kroków

Wierzę w to, że nie warto marnować życia na pracę, której się nie kocha. Mieć talenty i skąpić ich światu, pracując w miejscu, które nie jest dla nas stworzone. Wierzę, że każda z nas ma pewne uzdolnienia, które pozwalają jej dawać coś, czego inni potrzebują. Dawać coś w szczególny sposób. Nie musisz od razu stać się kimś wielkim. Nie musisz mieć rozgłosu, ale musisz zacząć słuchać swojego głosu. I za nim podążyć.

Wierzę w to, że skupienie się na tym, co nas pociąga i w czym w naturalny sposób jesteśmy dobre, tysiąc razy zwiększa nasze szanse na sukces, w tym sukces finansowy. Problem polega na tym, że nikt nas nie uczył tak myśleć o pracy. Nikt nas nie uczył uważnie przyglądać się swoim mocnym stronom. Kierujemy się lękiem częściej niż pasją, stresujemy się rozmowami kwalifikacyjnymi, boimy się założenia własnej firmy, boimy się porażek, strat, zwolnień i bezrobocia. Lęk to naturalna reakcja na kontakt z tym, co nieznane.

Jak zacząć?

1. Hamulce

Po pierwsze musisz przyznać, że najprawdopodobniej masz pewne założenia, które mogą działać jak sprawne hamulce Mercedesa klasy A i powstrzymać Cię przed wejściem na ścieżkę pracy, która jest pasją. Gdybyś ich nie miała, być może nie czytałabyś tego artykułu, ponieważ dawno zajmowałabyś się tym, co kochasz. Niektórzy to mają we krwi.

Moja babcia w wieku lat 12 wiedziała, że chce być księgową, dziś ma 82 lata i wciąż pracuje. Raz w tygodniu przyjeżdża po nią kierowca i zawozi do biura, gdzie robi audyt. Jest tak dobra w tym co robi, bo robi to co kocha. Być może nie myślałaś, że można kochać księgowość. Można. Pasja nie musi być górnolotna. Miles Davis też wiedział od dziecka, że chce być jazzmanem. Większość z nas jednak nie wie. Większość z nas musi poszukać swojej ścieżki.

Hamulce. Musisz je rozbroić, rozkręcić na części i odłożyć na bok. Hamulce to myśli, które każdy twórczy przebłysk zamieniają w matową, martwą, bezużyteczną mrzonkę. Zaczynają się od „Ale przecież…” Ale ja nie potrafię, nie umiem, nie da się, to niemożliwe i tak dalej. I co najważniejsze – każdy z hamulców wydaje się być stuprocentową prawdą, z którą nie ma co dyskutować. Tak działa ten mechanizm, którego napędową energią jest lęk. Ale skoro Ty już wiesz, możesz zapobiec tej hamującej sile.

2. Dzieciństwo

Wróć pamięcią do swoich dziecięcych i nastoletnich fantazji. Kim chciałaś być? Zapisz wszystko, co Ci przychodzi do głowy. Następnie pora na odrobinę alchemii. Poszukaj esencji dziecięcego marzenia. Nie daj się zwieść formie.

Nie chodzi o to, aby dokładnie realizować nastoletnie fantazje. Jeżeli chciałaś być aktorką, to esencją tego marzenia może być ekspozycja, sława, silne emocje. Jeżeli chciałaś być lekarzem, być może esencją jest pomaganie innym, ratowanie tego, co cenne. Te esencje mogą być realizowane w różny sposób. Niektórzy z nas mają z nimi kontakt od dziecka, inni nie. Dlatego sama musisz zobaczyć, na ile ten drugi krok będzie dla Ciebie istotny i pomocny.

Przeczytaj także: Każda kobieta ma w sobie talenty, za które ktoś inny jest w stanie zapłacić

3. Kochanie = dawanie

Weź kartkę. Wypisz wszystko to, co kochasz robić. Możesz zrobić to na zasadzie automatycznego pisania, prawie nie odrywając długopisu od kartki. Możesz zapełnić ją powoli, z namysłem. Nie cenzuruj się. Pozwól na swobodny przepływ myśli. Wypisuj rzeczy nie mające związku z pracą, bo mogą Cię naprowadzić na nowy trop. Bądź precyzyjna i wnikliwa. Dociekaj. Zastanów się głębiej. Co kochasz? Co Cię pociąga? Jakie jest drugie dno? Wszystko co napiszesz, może być punktem wyjścia do głębszej refleksji. Odwróć kartkę. Na drugiej stronie wypisz to, co chciałabyś dawać, to co Ty szczególnie możesz dać innym. To, w czym jesteś szczególnie dobra. To, co potrafisz. Albo, to co Cię pociąga.

4. Aplikacje

Ponieważ nie chodzi tu o to, aby zacząć „robić to, co się kocha”, lecz „zarabiać na tym, co się kocha”, w kolejnym kroku musisz porzucić świat ego, jego słodkich upodobań i pomyśleć o tym, czego potrzebują inni. Praca marzeń jest na przecięciu Twoich najmocniejszych stron i potrzeb innych ludzi.

Ludzie nie potrzebują tylko spraw wielkich. Są gotowi płacić za zaspokojenie drugorzędnych potrzeb. Potrzebują kogoś kto zrobi im świetne zdjęcia z wesela, kto doradzi jak zainwestować pieniądze, kto urządzi urodziny dla dziecka. Potrzebują porad, niekonwencjonalnej rozrywki, produktów i usług, które sprawiają że życie jest prostsze i piękniejsze. Popatrz na swoją kartkę. Weź każdy z zapisków pod lupę i dopisz do niego wszystkie aplikacje, czyli możliwości zastosowania, które zaspokoją potrzeby innych. Oddal perspektywę, że to Ty miałabyś się tym zająć. Potraktuj to jak ćwiczenie na wyobraźnię.

Wypisuj wszystko co Ci przychodzi do głowy, jak nie jesteś dobra w burzach mózgu i zacinasz się po pierwszym najbardziej oczywistym przykładzie, to nie rób sobie wyrzutów, tylko podsuń to zadanie komuś innemu. A co.

Przykład: „kocham gotować”.

Aplikacje: kucharz, blogger piszący o gotowaniu, osoba, która robi warsztaty kulinarne (na przykład dla dzieci, albo dla obcokrajowców, albo dla mężczyzn, których matki nie nauczyły nic oprócz robienia herbaty). Osoba, która gotuje w domu dla garstki osób, osoba która prowadzi catering albo gotuje zdrowe jedzenie dla przedszkola…

I tak z całą listą. Jak już skończysz, to zakreśl te pomysły, które najbardziej Cię pociągają.

Przeczytaj także: Jak mądrze porównywać się z innymi? Poznaj nasze podpowiedzi!

5. Test

Pomysły są niematerialne. Cała zabawa zaczyna się w łączeniu eteru z materią. Rzeczywistość ma sporo ograniczeń i cała sztuka w tym, aby sprytnie wpasować się między nie ze swoim pomysłem. Jeżeli masz pomysł i wiesz, kto może być nim zainteresowany, pora na test. Chcesz założyć szkołę językową dla bardzo małych dzieci? Twoimi klientami są ich matki. Zadzwoń do trzech matek małych dzieci i wypytaj je co sądzą o szkole językowej dla maluchów. Podoba im się taki pomysł? Czy są gotowe zapłacić za takie zajęcia? Dlaczego tak? Dlaczego nie? Co ważnego mają Ci do powiedzenia? Każdy pomysł można i należy przetestować na potencjalnych odbiorcach.

Powodzenia!

Grafika: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Założycielka Latającej Szkoły dla Kobiet www.latajacaszkola.pl, doświadczona trenerka z sześcioletnią praktyką, specjalistka od kreatywnych biznesów – redaktorka i pomysłodawczyni przewodnika „Kraków kobiet” (ha!art).
Podyskutuj

Radzisz sobie jako mama,dasz radę wrócić do pracy. Historia Natalii – projekt Mommypreneurs

"Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy? Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy" - tak Natalia Boćkowska, uczestniczka projektu Mommypreneurs, zagrzewa Cię do walki. O siebie i swoje marzenia. I ma rację, bo czasem wystarczy sięgnąć po wsparcie, po wiedzę, pójść na szkolenie. Tak zrobiła Natalia. Przeczytaj co zyskała!
Natalia Boćkowska

Natalia, skorzystałaś z projektu Mommypreneurs – Przedsiębiorcza Mama. Co Cię do tego skłoniło? Skąd ten impuls: „O, chcę wziąć w tym udział, to coś dla mnie?

Do skorzystania z projektu Mommypreneurs skłoniły mnie, chęć przebranżowienia się i uzyskania nowych doświadczeń.

Czym zajmowałaś się przed projektem i przed ciążą?

Przed ciążą pracowałam na wyspie McCafe w Manufakturze. Nie był to szczyt moich marzeń, ale pracowałam tam podczas studiów, więc miałam doświadczenie.

Czy projekt pokrywał się z Twoimi wyobrażeniami? Co sprawiało Ci największą trudność, a co było zaskakująco łatwe?

Projekt bardzo mnie zaskoczył, oczywiście w pozytywnym sensie. Na początku myślałam, że będą to jakieś podstawowe informacje na temat projektowania stron internetowych. Zostałam mile zaskoczona, bo okazało się, że kurs był od podstaw, czyli od HTML do WordPress’a.

Jeśli chodzi o trudności, to muszę wspomnieć, że brałam udział w drugiej edycji programu. Dostałam się do niego podczas pandemii. Zajęcia trwały już jakiś czas, więc największą trudnością było doścignięcie dziewczyn, które już poznały wszystkie podstawy.

Jestem po liceum plastycznym, więc zdobytą tutaj wiedzę mogłam wykorzystać do projektowania stron internetowych, co sprawiło mi olbrzymią satysfakcję.

Poznaj również historię Zuzanny!

Natalia Boćkowska

W pewnym momencie projekt został zakończony, trzeba było zacząć działać na własną rękę. Jak wspominasz te początki? Czy dzięki projektowi rzeczywiście było łatwiej?

Pandemia niestety nie sprzyja w znalezieniu nowej pracy. Niemniej odnalezienie się w nowej sytuacji i zdobycie doświadczenia pokazało mi, co chcę w życiu robić. Już wiem, że chcę zajmować się projektowaniem stron internetowych i pracować w e-marketingu. Postanowiłam wyjść naprzeciw i sama zacząć budować swoją markę, która będzie widnieć pod moim imieniem i nazwiskiem. Zapraszam do odwiedzenia moich stron na Facebooku i Instagramie. Chcę, by moja firma, dzięki wiedzy zdobytej w e-marketingu oraz grafice, pomagała w rozkręcaniu młodych biznesów.

Które korzyści ze szkolenia wydają Ci się najbardziej znaczące?

To jest trudne pytanie, bo wszystko było znaczące w szkoleniu. Przede wszystkim zdobyłam wiedzę i doświadczenie, nabrałam pewności siebie. Uwierzyłam, że mogę robić rzeczy, które lubię i które dają mi satysfakcję, motywując do dalszego działania.

Młodym mamom trudno czasem uwierzyć, że poradzą sobie z czymś nowym. Boją się wyjść z inicjatywą, zostawić dzieci pod czyjąś opieką, zadbać – dla odmiany – o siebie. Masz jakieś rady dla takich mam?

Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy?

Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy.

Przeczytaj też historię Eweliny!

Tak jak Ty, tak i Twoje dziecko potrzebuje spotkań z innymi ludźmi. Pamiętaj również, jeśli Ty będziesz się dobrze czuć, to Twoja rodzina również!

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł powstał w ramach projektu Mommypreneurs – przedsiębiorcza mama.

Zdjęcie: prywatne archiwum Natalii.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.

Polecane artykuły

oferty
pracy
Sprawdź pełną listę
baza
pracodawców
Pracodawca przyjazny rodzicom
Reklama
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×