Czego szukasz

Rozwód z orzeczeniem o winie i alimenty dla eksmałżonka

Co oznacza rozwód z orzeczeniem o winie? Kiedy sąd uzna jednego w współmałżonków winnym? Kto decyduje o podziale opieki nad dziećmi? Czy po rozwodzie możesz dostać alimenty na siebie? Na jakich warunkach? Rozwód to jedno z najbardziej stresujących wydarzeń w życiu, więc warto znać swoje prawa w tej sytuacji.

  • Kinga Skibińska - Moskała - 26/07/2016
Księgi prawne na stole

Jacek i Ewelina byli parą z długim stażem przedmałżeńskim. Poznali się w liceum, po 12 latach wzięli ślub i wystarczyły im trzy kolejne lata, żeby mieć siebie nawzajem serdecznie dość. Jacek, magister rachunkowości, zdaniem Eweliny, zmienił się nie do poznania po rozpoczęciu pracy w międzynarodowej korporacji.

Po półtora roku ciągłego szarpania się małżonkowie podjęli decyzję o rozwodzie – zgodnie uznali, że przeprowadzą rozwód szybko i bezboleśnie, bez orzekania o czyjejkolwiek winie. W celu podjęcia rozmów o podziale wspólnego majątku Ewelina udała się do ich wspólnego mieszkania, gdzie zastała męża i jego uroczą koleżankę z pracy, o którą zresztą wielokrotnie się niegdyś kłócili.

Okazało się, że romans Jacka trwa znacznie dłużej aniżeli ich faktycznie rozstanie, zaś ich nieporozumienia były spowodowane głównie jego kłamstwami. Ewelina chce natychmiast rozwieść się z mężem, ale słyszała, że może wiele zyskać, jeżeli sąd orzeknie rozwód z wyłącznej winy męża.

Na czym polega kwestia orzekania o winie podczas rozwodu?

Kodeks rodzinny i opiekuńczy operuje określeniem „winy” za zupełny i trwały rozkład pożycia jako przesłanki orzeczenia rozwodu. Dla uznania małżonka za winnego rozkładu pożycia sąd musi uznać, że naruszył on ciążące na nim obowiązki małżeńskie określone w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym (dalej „Kro”), w tym obowiązki moralne wobec małżonka i rodziny, takie jak:

  • zobowiązanie do wspólnego pożycia (obejmujące więź duchową, fizyczną i gospodarczą),
  • wzajemna pomoc,
  • wierność,
  • współdziałanie dla dobra rodziny oraz rozstrzygania wspólnie o istotnych sprawach rodziny (art. 23 i 24 Kro).

Czy orzekanie o winie jest konieczne?

Zasadą jest, że sąd orzeka czy i który z małżonków ponosi winę rozkładu pożycia. Jednakowoż na zgodne żądanie małżonków Sąd odstąpi od tego obowiązku – wówczas następują skutki takie, jak gdyby żaden z małżonków nie ponosił winy. Skutkiem tego wniosku Sąd nie będzie badał kwestii winy rozkładu pożycia, a co za tym idzie postępowanie w sprawie o rozwód zakończy się w przeciągu jednej lub dwóch rozpraw, o ile małżonkowie nie posiadają wspólnych małoletnich dzieci lub nie wypracowali wspólnego, racjonalnego i zgodnego z dobrem dzieci porozumienia w przedmiocie wykonywania władzy rodzicielskiej nad nimi.

Opieka nad dziećmi

Na marginesie wskazać bowiem należy, że w wyroku orzekającym rozwód sąd rozstrzyga o władzy rodzicielskiej nad wspólnym małoletnim dzieckiem obojga małżonków i o kontaktach rodziców z dzieckiem oraz orzeka, w jakiej wysokości każdy z małżonków jest obowiązany do ponoszenia kosztów utrzymania i wychowania dziecka.

Dodatkowo wskazać należy, że Sąd uwzględnia porozumienie małżonków o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem po rozwodzie, jeżeli jest ono zgodne z dobrem dziecka.

Nie dostaniesz rozwodu jeśli…

Zasadą jest, zgodnie z art. 56 § 1 Kro, że każdy z małżonków może żądać, ażeby sąd rozwiązał małżeństwo przez rozwód, jeżeli tylko między małżonkami nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia. Rozwód nie jest jednak dopuszczalny, jeżeli żąda go małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia, chyba że drugi małżonek wyrazi zgodę na rozwód albo że odmowa jego zgody na rozwód jest w danych okolicznościach sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. Dzięki temu ograniczeniu chroniony jest małżonek niewinny rozkładu pożycia.

Alimenty dla eksmałżonka?

Orzeczenie winy któregokolwiek z małżonków może spowodować skutek w postaci powstania obowiązku alimentacyjnego po stronie drugiego małżonka.

Zgodnie z art. 60 § 1 Kro małżonek rozwiedziony, który znajduje się w niedostatku, może żądać od drugiego małżonka rozwiedzionego dostarczania środków utrzymania w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego, o ile nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia.

Przykładowo, świadczeń alimentacyjnych może zatem żądać rozwiedziony małżonek w sytuacjach, gdy:

a) winni rozkładu pożycia są oboje małżonkowie;
b) winny rozkładu pożycia jest małżonek zobowiązany do alimentów;
c) sąd na zgodny wniosek nie ustalał winy rozkładu pożycia stron;
d) sąd stwierdził, że żadna ze stron nie była winna rozpadu rodziny.

W celu uzyskania alimentów konieczność popadnięcia w niedostatek nie ma zastosowania, gdy drugi małżonek został uznany za winnego rozkładu pożycia. Wówczas małżonek niewinny, nawet w przypadku, gdy rozwód nie pociąga za sobą istotnego pogorszenia jego sytuacji materialnej, może domagać się orzeczenia przez sąd, że małżonek wyłącznie winny obowiązany jest przyczyniać się w odpowiednim zakresie do zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb jego jako małżonka niewinnego.

Podkreślić należy, że obowiązek dostarczania środków utrzymania małżonkowi rozwiedzionemu wygasa w razie zawarcia przez tego małżonka nowego małżeństwa.

Obowiązek alimentacyjny wygasa także z upływem pięciu lat od orzeczenia rozwodu, gdy zobowiązanym jest małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za winnego rozkładu pożycia, chyba że ze względu na wyjątkowe okoliczności sąd, na żądanie uprawnionego, przedłuży wymieniony termin pięcioletni.

Podsumowując, sytuacja Eweliny i Jacka wymaga zrobienia bilansu zysków i strat w zakresie orzekania o winie małżonka w toku postępowania rozwodowego. Nie bez znaczenia jest okoliczność uprawniająca do świadczenia alimentacyjnego dla małżonka niewinnego rozkładowi pożycia. Z drugiej jednak strony postępowanie rozwodowe toczy się wówczas przez znacznie dłuższy czas, zaś małżonkowie, w ramach obrony swojego stanowiska, wyciągają wiele szczegółów pożycia oraz przedstawiają je w korzystny dla nich sposób, co wiąże się niewątpliwie z dużymi emocjami po przeciwnej stronie.

fraczyk_partnerzy_logo_640x197
Bibliografia:
Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Małżeństwo. Komentarz do art. 1-61(6) Grzegorz Jędrejek (Warszawa 2013)

Powyższy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny. Zamieszczonych w nim treści nie należy traktować jako porady prawnej w konkretnej sprawie ani źródła prawa. W celu uzyskania bardziej szczegółowych informacji lub indywidualnej porady prawnej z gwarancją odpowiedzialności, należy skontaktować się z prawnikiem.

Źródło zdjęcia: pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kinga Skibińska - Moskała
Radca prawny i członkini Okręgowej Izby Radców Prawnych w Krakowie. Absolwentka prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Świadczy usługi zarówno doraźnego, jak i stałego doradztwa prawnego na rzecz podmiotów gospodarczych oraz osób fizycznych na obszarze województwa małopolskiego i śląskiego. Prywatnie pasjonatka narciarstwa alpejskiego i Les Mills BODYPUMP® oraz wielbicielka psów.
Podyskutuj

Kalendarz wakacyjny DIY i rodzinna lista przyjemności

Jak pokazać dzieciom, że ponad 11 tygodni wakacji to dużo czasu i fajnie aby cieszyć się z każdego dnia? Jak pokazać, że czekają na nich różne atrakcje (wspólne wyjazdy, obóz czy wyjazd z babcią) ale też, że są dni kiedy musimy wymyślić coś fajnego aby było fajnie, po prostu? Z pomocą przyszły kredki, kartka i rodzinna burza mózgów. I tak powstają nasze wakacyjne kalendarze DIY! Co sądzisz o tym pomyśle?
  • Agnieszka Kaczanowska - 18/06/2019

Kalendarz wakacyjny DIY

Próbowałam pokazać na zwykłym kalendarzu ile mamy dni wakacji, co się będzie działo i kiedy. Ale to nie działało, to było jakieś abstrakcyjne… Dlatego razem z moją wesołą gromadką, już trzeci rok, przygotowujemy wakacyjne kalendarze DIY 😉

Każde dziecko, z moją pomocą lub bez (na szczęście w tym roku tylko jedno jej potrzebowało) ;-), rysuje na dużej kartce z bloku technicznego swój kalendarz. Zaznaczają każdy dzień wakacji i wszystkie już zaplanowane atrakcje: wyjazd z rodzicami, obóz w górach (starsze) czy to co chcieliby robić – każdego dnia.

A tak wyglądają  kalendarze moich dzieci 😉

Lista rodzinnych przyjemności

Aby nie było, że tylko oni „pracują”, ja w tym czasie spisuję listę przyjemności.

Lista przyjemności, to tworzona razem lista pomysłów na wspólne spędzenie czasu. Liczą się zarówno małe atrakcje jak lody, dużo lodów i jeszcze więcej lodów, jak i podróż wodnym tramwajem, jazda konna, spanie na kempingu czy odwiedziny koleżanek z nocowaniem, a nawet pomalowanie paznokci ;-).

Oczywiście rodzice też swoje przyjemności dodają (no może nie wszystkie trzeba pisać ;-))

Listę wieszamy na lodówce, czy w innym widocznym miejscu aby każdego dnia widzieć i planować kolejne przyjemności.

A może przyda Ci się nasze 101 pomysłów na udane wakacje? >>>

Co potrzebne aby powstał kalendarz?

  • Kartka A3 (njalepsza, nie za duża nie za mała) z bloku technicznego, może być kolorowa
  • Kredki, pisaki, co tam jeszcze chcecie 😉
  • Linijka i ołówek i gumka

No i jeszcze kartka dodatkowa na listę przyjemności 😉

Spodobał Ci się nasz pomysł?

Zrób swój kalendarz lub listę lub i jedno i drugie i podeślij do nas!

Na pewnie zaglądniemy!

Zdjęcia: własność autorki i jej dzieci 😉

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  

Gdybym robiła remont generalny drugi raz, to…

Remont generalny to jest wyzwanie! Kto przeżył ten wie. Kto planuje, ten niedługo się dowie. Zwłaszcza jeśli zabieramy się za to pierwszy raz w życiu ;) Tak było w moim przypadku. Błędów oczywiście nie udało się uniknąć. Ale z efektu końcowego jestem zadowolona. Jeśli jesteś ciekawa na co dzisiaj zwróciłabym większą uwagę, to zapraszam do lektury artykułu!
  • Agnieszka Kumorek - 18/06/2019
kobieta i mężczyzna podczas remontu

Długo zabierałam się za opisanie naszej jesiennej „przygody”. W końcu minęło już pół roku odkąd wprowadziliśmy się do własnego mieszkania. Emocje opadły i mogłam na spokojnie pomyśleć nad tym, co zrobiliśmy dobrze, a co można było zrobić lepiej 😉

Bo z perspektywy czasu zmieniłabym kilka rzeczy, i…

…gdybym robiła remont generalny drugi raz, to…

Rezerwowałabym ekipę remontową dużo wcześniej

Wiedzieliśmy, że budowlańcy mają długie terminy oczekiwania, więc zaczęliśmy szukać ekipy (w naszym odczuciu) dużo wcześniej. Chcieliśmy, żeby remont zaczął się od września lub października, więc 3 miesiące wcześniej mąż obdzwaniał poleconych specjalistów.

Jak się okazało to już było za późno 😉 Ludzie z polecenia mieli zajęcie na pół roku do przodu, a nawet dłużej. Odpowiadali nam, że mogą przyjść, ale w grudniu…

Na szczęście nam jakoś się udało. Zapraszaliśmy kilka ekip i porównywaliśmy ich wyceny i nasze odczucia 😉 Remont generalny ruszył od końcówki września.

Moja rada: remont generalny, a nawet kupno mieszkania do remontu, warto zacząć od „zaklepania” dobrej ekipy.

Pamiętałabym, że ekipa to Twoi pracownicy a nie koledzy

Brzmi jak oczywista oczywistość. Klient płaci, klient wymaga. Ale kiedy ekipa ma tyle lat co ty, to można trochę o tym zapomnieć…a to niedobrze. „Koleżeńskie” relacje sprawdzały się, gdy wszystko szło dobrze.

Wiadomo jednak, że sielanka nie trwała cały czas i musieliśmy wyegzekwować oczywiste błędy, powiedzieć co nam się nie podoba, negocjować – wtedy rozmowa robiła się trudna.

Moja rada: warto zachować większy dystans z ekipą. Nie trzeba być bardzo oficjalnym, ale podział ma być jasny – zatrudniona osoba/fachowiec robi wszystko najlepiej jak się da, a zatrudniający wymaga i egzekwuje to, na co się umawialiście.

Przygotowałabym się wcześniej na to, że zgranie terminów i materiałów jest trudne 😉

Nie wiem do końca jak opisać ten punkt, bo jest bardzo obszerny. Przy remoncie dobrze mieć naprawdę mocnego skilla logistyki (albo mocne nerwy :P).

W umowie remontowej mieliśmy rozpisane etapy prac, co będzie potrzebne do ich realizacji itp. Nie mieliśmy gdzie trzymać materiałów, więc wszystko chcieliśmy załatwiać na bieżąco. No i się zaczęło… codzienne (a nawet częściej) wizyty w Castoramie, objazdówka po sklepach z drzwiami, wybór meblarza, który zrobi meble do kuchni na wymiar, dogadywanie się z terminem montowania paneli, ogarnięcie elektryki…

Ja nie zdawałam sobie sprawy, że po pierwsze: nawet na coś o standardowych wymiarach czeka się tak długo, po drugie: każdą z tych rzeczy montują inne osoby (o zgrozo), które trzeba ze sobą zgrać, bo inaczej prace stoją…

Nawet jak to piszę, to biorę dwa głębokie oddechy, bo wszystko mi się przypomina 😉

Moja rada/rady: przygotować się psychicznie, że tak już po prostu jest. Załatwiać wszystko najwcześniej jak się da (w końcu niektórych rzeczy nie trzeba przechowywać, np. zgód na podłączenie trzeciej fazy :P). Jeśli ma się taką możliwość, to wziąć ekipę, która zajmie się kilkoma rodzajami prac lub kompleksowo wszystkim.

Dwa razy zastanowiłabym się nad robieniem projektu mieszkania

To już jest rzecz bardzo względna. Znam wiele osób, które zrobiły projekt, trzymały się go i dzięki temu zaoszczędziły sporo czasu i nerwów. My podeszliśmy do tematu zbyt spontanicznie. Zrobiliśmy projekt, podobał się nam… i na tym się skończyło 😉 Nie płaciliśmy za opcję z dokładnymi wymiarami… a przy rynku wtórnym niestety co chwilkę wychodziły nowe kwestie pod tytułem „tego się tak nie da zrobić”. To wystająca rurka, to ściana nie-nośna, ale z żelbetonu 😉 , to drzwi, które były 70, ale nowe 70 już nie pasują, konieczność zrobienia podwieszanego sufitu lub ściana, która musi pójść pod innym kątem, bo „coś tam”.

Sporo rzeczy musieliśmy modyfikować/zmieniać w trakcie.

Moja rada: robić projekt od A do Z, nie bać się dopłacić za dokładne wymiary itd. Inaczej może się okazać, że z niego po prostu nie skorzystamy 😉

Na koniec podsumuję, co w moim odczuciu zrobiliśmy dobrze (taki optymistyczny akcent) 🙂

  • wszystko było zapisane w umowach i na wszystko – WSZYSTKO – braliśmy pisemne zgody, dzięki czemu uniknęliśmy kilku mało przyjemnych sytuacji;
  • przed remontem, w trakcie i po poprosiliśmy znajomego, który zna się na budowniczych kwestiach i który powiedział nam: na co mamy zwrócić uwagę, co jest zrobione super, a do czego ekipa ewidentnie się nie przyłożyła;
  • nie kupowaliśmy najtańszych materiałów, dużo czasu poświęcaliśmy na porównywaniu stosunku ceny do jakości produktów – dzięki czemu z większości jesteśmy bardzo zadowoleni;
  • poinformowaliśmy wcześniej sąsiadów o planowanym remoncie, wywiesiliśmy też kartkę, że „przepraszamy za niedogodności” i dbaliśmy, żeby na korytarzu każdego dnia był porządek a prace nie przedłużały się do późnego wieczoru;
  • prawie codziennie byliśmy w mieszkaniu, żeby zobaczyć postępy prac, dzięki czemu na bieżąco mogliśmy ustalać z ekipą co jest ok, a co chcemy zmienić. Przy rynku wtórnym okazało się to bardzo ważne – wychodziło mnóstwo rzeczy, które zmuszały nas do zmiany wcześniejszych planów.

Remont generalny przeżyliśmy. W najbliższym czasie nie chcemy do tego wracać 😉 Wiemy już, że jest to bardzo czasochłonne zajęcie, które wymaga sporo cierpliwości.

Dzisiaj siedzimy w naszym salonie i wspominamy to wszystko z uśmiechem 🙂
Tobie też tego życzę. Powodzenia!

Zdjęcie artykułu: źródło 123rf.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail