Czego szukasz

Do trzech razy… Natalie

Nie masz co robić w długi zimowy wieczór? Potrzebujesz książki, od której nie będziesz mogła się oderwać? Lekkostrawnej i przyjemnej w odbiorze? Sięgnij po najnowszą powieść Olgi Rudnickiej „Do trzech razy Natalie.” Gwarantuje dużą dozę humoru – będziesz zaśmiewać się do łez myśląc „nie, to nie dzieje się naprawdę”!

Kiedy dziewczyny z portalu Mamo Pracuj zaproponowały mi zrecenzowanie tej właśnie pozycji, byłam bardzo zaskoczona. Przede wszystkim zaskoczona tym, że tom trzeci przygód Natalii został wydany, a ja nic o tym nie wiedziałam! Pierwsze dwie części „sagi o siostrach Sucharskich” pochłonęłam za jednym posiedzeniem. Nie inaczej było tym razem – książka ta sprawiła, że ze spokojem mogę odhaczyć kolejną pozycję w wyzwaniu czytelniczym: „przeczytana w jeden weekend”. A w zasadzie nawet w czasie krótszym niż jeden weekend :).

Kto poznał poprzednie dwie powieści Olgi Rudnickiej, których głównymi bohaterkami są siostry Sucharskie wie, że z nimi nie można się nudzić. Dziewczęta są postaciami barwnymi, o niebanalnych charakterkach i budzą skrajne emocje – od sympatii, poprzez rozczulenie nieporadnością, aż do skrajnej irytacji. Jest ich pięć. Każda inna, mimo iż nazywają się tak samo. Tak, tak. Każda ma na imię Natalia. Ot taki kaprys nieżyjącego ojca – może nie chciał pomylić córek ;).  Ja cenię je przede wszystkim za to, że nie są nijakie. Uwielbiam ich cięty język, wspaniałe gry słowne i zadziorne polemiki, które ze sobą toczą. Mimo iż spierają się bez przerwy, tak naprawdę chyba jednak się lubią.

Tym razem akcja powieści zostaje przeniesiona nad morze, do uroczej miejscowości turystycznej, gdzie siostry Sucharskie spędzają wakacje z dala od mężczyzn swojego życia. Powód jest prosty, chcą im dać nauczkę za mniejsze lub większe przewinienia. Co robią? Wyjeżdżają bez słowa nie mówiąc ani dokąd jadą, ani kiedy wrócą. Co więcej postanawiają zerwać kontakt całkowicie i nie odbierać telefonów. Nie potrafią jednak usiedzieć w miejscu i natychmiast pakują się w kłopoty, na własną rękę usiłując rozwikłać tajemnicę śmierci młodej turystki. Wątek kryminalny jest jednak tylko tłem dla postaci głównych bohaterek. Można zatem wybaczyć Rudnickiej, że akcja jest przewidywalna do bólu i w zasadzie żadnych gwałtownych zwrotów akcji nie należy się spodziewać.

Mężczyźni ich życia, pozostawieni sami sobie, usiłują odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Jest to trudniejsze niż im się wydawało. Nie wiedzą gdzie są Natalie. Nie wiedzą kiedy i czy w ogóle zamierzają wrócić. A dodatkowo muszą zaopiekować się trójką dzieci, które dziewczyny pozostawiły im na głowie. Dzieciaki geny mają nie od parady i dostarczają ojczymowi i wujkom nie lada rozrywki. Szczególne brawa należą się autorce za postacie Przemka i Anielki. Pomysłowość tych dzieci nie zna granic, a sposoby manipulacji dorosłymi przyprawiają o dreszcze. Czasem naprawdę strach się bać ;).

Tymczasem z komisariatu policji w Międzyzdrojach zaczynają napływać coraz bardziej niepokojące informacje…

Podsumowując muszę przyznać, że i tym razem nie rozczarowałam się. Książkę czytało się naprawdę dobrze – akcja jest wartka, pełna humoru i zabawnych sytuacji. Momentami śmiałam się do łez. Jedyne czego żałuję to fakt, że to już ostatnie spotkanie z Nataliami. A przynajmniej tak zapowiada sama autorka.

Tytuł: Do trzech razy Natalie

Autor: Olga Rudnicka

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
PR-owiec z zawodu,fotograf z zamiłowania, na co dzień Matka Polka na etacie (http://brzuchalska.blogspot.com/). Wolę słuchać niż mówić. Kocham samotność. Marzę o napisaniu bestsellera.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie