Logo Mamo Pracuj
Open menu
Pracuj

Znajdź wymarzoną pracę i pracodawcę.

Rozwijaj się

Pozwól się wesprzeć w rozwoju.

Inspiruj się

Sprawdź nasze propozycje dla Ciebie.

ZAINSPIRUJ SIĘ

Powrót do pracy po przerwie macierzyńskiej – jak coaching pomaga odnaleźć swoją drogę zawodową

  • Iza Kłodzińska
  • 24 marca 2026
  • 10 MIN. CZYTANIA
Jak coaching pomaga odnaleźć swoją drogę zawodową - Iza Kłodzińska
O coachingu mówi się coraz więcej. Na jedno z pytań, od których zaczynam współpracę: “czy słyszałaś o coachingu? Miałaś z nim już do czynienia?” coraz więcej kobiet odpowiada: “tak”. A jednak wciąż sporo osób wierzy w uproszczoną, wypaczoną wersję tego procesu rozwojowego. Wydaje im się, że sesje coachingowe są po to, żeby usłyszeć "dasz radę! Jesteś zwyciężczynią! Wystarczy tylko chcieć”. I ma to magicznie zmienić nasze życie.

Mama wracająca do pracy jest często pełna obaw i napięcia, zmęczona, bez jasnych odpowiedzi, czuje presję decyzji i targają nią sprzeczne emocje. Ostatnim, czego potrzebuje jest stwierdzenie, że da radę, bo jest zwycięzcą. A jednak wciąż uważam, że proces coachingowy może dać jej ogromne wsparcie i ułatwić powrót do pracy. Bo coaching nie daje gotowych rozwiązań, wskazówek i wyświechtanych płytkich haseł motywacyjnych. Coaching to coś znacznie cenniejszego, głębszego i transformującego.

Dlaczego powrót do pracy po macierzyństwie to moment szczególnie wrażliwy?

Zanim przejdę do omówienia etapów procesu coachingowego, zatrzymam się na moment w miejscu, w którym jest mama wracająca na rynek pracy. Jest to często punkt zwrotny w jej życiu, a na pewno w jej życiu zawodowym. To moment, kiedy zachodzi zmiana w naszym poczuciu tożsamości, zmieniają się priorytety. Coś co kiedyś było ważne, dziś schodzi na drugi plan. Trzeba inaczej rozdysponować swoje zasoby energii. Nie przybyło nam sił, a rzeczy, na których trzeba się skupić, jest więcej. Zmienia się też sposób myślenia o pracy. Jeśli kiedyś myślało się o sobie głównie w kategoriach ról zawodowych, teraz rola mamy często, jeśli nie wychodzi na pierwszy plan, to na pewno plasuje się wysoko i silnie wpływa na nasze poczucie tożsamości. Powrót do pracy po przerwie macierzyńskiej to nie jest powrót tej samej osoby do starego życia zawodowego. To wejście w nowe, z nowym spojrzeniem na kluczowe aspekty. I właśnie dlatego coaching w tym momencie może być wielkim wsparciem i wygląda trochę inaczej niż klasyczne planowanie kariery.

Etap 1: Gdzie jestem? – porządkowanie punktu wyjścia.

„Aha… czyli może nie kompletny chaos, tylko rozdroże…”

Na początku procesu coachingowego jest moment zatrzymania, tak odległy od “biegnij, dasz radę!”. Praca rozpoczyna się od osadzenia w obecnym momencie życia. Od nazwania realnej sytuacji zarówno zawodowej, jak i prywatnej. Oglądamy różne obszary naszego życia po to, aby osadzić nasz powrót do pracy w szerszym kontekście. Żeby dostrzec powiązania i zależności. Żeby zauważyć, że życie zawodowe nie jest oderwane od pozostałych ważnych dla nas obszarów. Żeby zdać sobie sprawę z naszych ograniczonych zasobów i potrzeby ich odpowiedniego rozdysponowania. Nasuwa mi się tu skojarzenie z systemem naczyń połączonych, jeśli na coś przeznaczę za dużo swojej energii braknie mi jej na coś innego. To również etap, w którym zaczynamy oddzielać fakty od ocen. Zaczynamy zauważać uproszczenia, z których nawet nie zdawałyśmy sobie sprawy. Czy to, że ostatnio jestem ciągle zmęczona znaczy, że jestem słabsza niż kiedyś? Czy to, że czasem niepewnie czuję się w roli mamy znaczy, że nie poradzę sobie z obowiązkami zawodowymi? Etap “gdzie jestem?” pomaga uporządkować chaos, jaki być może zapanował ostatnio w naszym życiu. Dzięki temu zaczynamy w nim dostrzegać miejsce na dołożenie kolejnego elementu, jakim jest życie zawodowe.

Etap 2: Gdzie zmierzam? – wizja bez presji.

„Czyli mogę wrócić do pracy… ale trochę na swoich zasadach?”

Kolejnym krokiem jest określenie, jak nasze życie zawodowe ma wyglądać za jakiś czas. Bo żeby określić, jakie podjąć kroki, musimy wiedzieć, gdzie mają nas one zaprowadzić. I nie chodzi tu o tworzenie wielkiego planu na lata, choć można też tak podejść do tematu. Częściej raczej skupiamy się na takim horyzoncie czasowym, który zapewni nam zawodową stabilność i bezpieczeństwo. Zaczynamy zatem dotykać tematu motywacji. Czy w pracy najważniejsze jest dla mnie pewne wynagrodzenie? Czy potrzebuję jasnej ścieżki kariery z nakreślonymi możliwościami awansu? A może chciałabym przede wszystkim robić coś, do czego czuję, że mam predyspozycje i talent, coś, co daje mi poczucie sensu? Żadna z tych motywacji nie jest ani lepsza, ani gorsza. Mogą się zmieniać w czasie. Warto zbadać, co jest teraz dla nas najważniejsze, bo może to wpływać na nasze decyzje zawodowe i miejsce, do którego wracamy po przerwie macierzyńskiej. Praca nad wizją to poza wyłonieniem się odpowiedzi na pytanie “gdzie zmierzam?” również zadanie kolejnego – “po co chcę tam dotrzeć?”. Czemu akurat to miejsce lub te warunki będą dla mnie dobre? Czemu chcę porozmawiać z szefem o elastycznym czasie pracy? Czemu chcę zapytać o zmianę moich obowiązków? Czemu chcę zaproponować powrót na inne stanowisko? A może nawet mam ochotę na szukanie pracy w innej firmie? Nie zadowalamy się odpowiedzią, “bo tu mnie nie rozumieją”, badamy jakie środowisko wpłynie na nasze poczucie bycia zrozumianą. Pracujemy na naszych wartościach, tym co jest dla nas ważne i dopiero potem szukamy miejsca pracy, które jest z tym zgodne. Nie odwrotnie. To często pierwszy moment, w którym pozwalamy sobie na pytanie „czego ja teraz chcę?”, a nie tylko „czego się ode mnie oczekuje i wymaga?”. A sam fakt, że dopuściłyśmy do siebie takie pytanie sprawia, że wiatr w nasze żagle zaczyna coraz silniej dmuchać.

Etap 3: Jaki jest mój cel? – konkrety dopasowane do życia.

„Okej… czyli zaczynam widzieć, czego tak naprawdę szukam.”

Teraz przychodzi czas na coraz większe konkrety. Zaczynamy szukać opcji i możliwości. Potrzebujemy też dookreślić horyzont czasowy naszych działań. Jeśli chcemy wrócić na to samo stanowisko pracy, okres osadzenia się po powrocie będzie krótszy niż czas potrzebny na szukanie innych opcji. Warto też zdać sobie sprawę z tego, że powrót do pracy po przerwie macierzyńskiej to nie jest tylko pierwszy dzień lub tydzień naszej aktywności zawodowej. Zanim mama, maluszek, partner i ewentualnie pozostałe dzieci przyzwyczają się do nowej rzeczywistości, zaadaptują się w nowych warunkach, może minąć dużo więcej czasu. Im szybciej zdamy sobie z tego sprawę, z tym mniejszą frustracją będzie się to dla nas wiązać. Czasami pracujemy też na krótko i długoterminowych celach. To znaczy, wiem, że za kilka miesięcy chcę szukać innej pracy, ale na ten moment nie jestem na to gotowa i chcę na jakiś czas wrócić na swoje stare stanowisko. Wtedy szukamy pomysłów na to, co przez najbliższe miesiące mogę zrobić, żeby móc aplikować na interesujące mnie stanowisko, jak już będę gotowa. Cel zawsze powinien być realistyczny, możliwy do udźwignięcia, osadzony w aktualnej sytuacji rodzinnej. Nie sztuką jest wymyślić ambitny cel, sztuką jest zdefiniować go w taki sposób, aby był on jednocześnie wykonalny w prawdziwym życiu.

Etap 4: Jakie są Twoje zasoby? – odbudowa sprawczości.

„Czekaj… to ja naprawdę już tyle potrafię?”

Jest to mój ulubiony etap procesu coachingowego. Zwykle po takiej sesji (lub sesjach) wiatr w żagle już nie delikatnie dmucha, ale wieje z całą siłą. Nasz umysł lubi skupiać się na tym, co nam nie wyszło. Lubi porównywać nas do innych, lubi myśleć o tym, co jest do zrobienia, poprawy, załatwienia. Jest to niewątpliwie przydatny mechanizm w kontekście rozwoju ludzkości i ewolucji człowieka. Ale czasem, zwłaszcza gdy nie dopuszczamy do siebie innej perspektywy, potrafi męczyć, frustrować, zniechęcać i wzbudzać napięcie. A to skutecznie podcina nam skrzydła i sprawia, że nie dostrzegamy dostępnych możliwości. Dlatego tak ważne jest, aby spojrzeć na siebie i naszą obecną sytuację z innego punktu widzenia. Dostrzec to, w czym jesteśmy dobre, co nam się do tej pory udało, z czego jesteśmy dumne, co już umiemy i czego ostatnio się nauczyłyśmy. Wiele mam widzi głównie braki i zastanawia się nad tym, jak je nadrobić. Coaching pomaga się docenić, zobaczyć, co już jest. Jesteśmy w określonym miejscu, bo doszłyśmy do niego dzięki naszym cechom, umiejętnościom, decyzjom, wyborom. Dzięki naszym zasobom. I to one wesprą nas teraz w realizacji zawodowego celu. Teraz nie tylko wiem, gdzie chcę dotrzeć, ale też wiem, dlaczego mi się to uda.

Etap 5: Co robić? – plan bez przytłoczenia

„Okej… czyli pierwszy krok wcale nie musi być wielką rewolucją. Co za ulga!”

I z takiego zasobnego miejsca zaczynamy opracowywać konkretne kroki prowadzące na nas do naszego celu. Nie po to, żeby kurczowo się ich trzymać, ale po to, żeby poczuć, że jesteśmy na właściwej ścieżce.  Po to, żeby objąć refleksją fakt, że jesteśmy już w innym miejscu niż na początku procesu coachingowego i że zaprowadziły nas tu nasze wybory i działania. Uświadamianie sobie tego co jakiś czas jest najlepszym sposobem na podtrzymanie naszej motywacji. I dodanie nam sił do dalszych działań. Widzimy efekty naszego wysiłku i nasze poczucie sprawczości się wzmacnia. I nie ma to nic wspólnego z tym, że “teraz mogę wszystko i jestem już tylko zwyciężczynią”. Ale raczej “chcę spróbować, bo znam swoją wartość i wiem, że mam coś cennego do zaoferowania”. Paradoksalnie plan działania jest też potrzebny po to…, żeby móc go zmienić. Bo na przykład pojawiły się w międzyczasie nowe pomysły, nowe możliwości, nowe kontakty, o których nie wiedziałyśmy wyruszając w naszą drogę. Ale pojawiły się one dzięki temu, że zrobiłyśmy już kilka kroków, stanęłyśmy stabilniej na nogach i teraz patrzymy już z innej perspektywy. I właśnie to jest piękno coachingu.

Etap 6: Jak to robić? – wsparcie w trakcie, nie tylko na starcie. 

„Okej… czyli to naprawdę zaczyna działać – i nie muszę przechodzić przez to sama.”

W trakcie procesu coachingowego często udaje nam się zauważyć, które z naszych przekonań nas hamują. Rolą coacha jest poszerzenie perspektywy klienta, zwrócenie uwagi na inne punkty widzenia po to, aby wzbogacić postrzeganie danego tematu. Można wówczas dojść do wniosku, że dane przekonanie może już nam nie służyć i pojawi się przestrzeń do tego, by zastąpić je bardziej wspierającym podejściem. Coach nie podpowiada, nie radzi, nie wygłasza płytkich “dasz radę!”. Coach poszerza perspektywę, pomaga dostrzec coś, czego do tej pory nie widziałyśmy, pogłębia dany temat i pomaga zidentyfikować dostępne dla nas możliwości i opcje. W tym miejscu chciałabym też wspomnieć o tym, że coaching nie bez powodu nazywa się tak, jak się nazywa. Końcówka -ing wskazuje na to, że jest to proces. Nie da się zawrzeć wszystkiego, o czym dziś wspomniałam w jednej sesji. Niezwykle cenne jest również to, co dzieje się pomiędzy sesjami. Często spotkanie zaczyna się od “przyszło mi jeszcze coś do głowy odnośnie tego, o czym ostatnio rozmawiałyśmy” albo “jedno z twoich pytań cały czas do mnie wraca i uświadomiłam sobie, że…”. Bardzo zapadło mi w pamięć porównanie poczynione przez jednego z moich nauczycieli coachingu ze Wszechnicy Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przyrównał on sesje coachingowe do sprężynki, która pomiędzy spotkaniami napędza nas do nowych przemyśleń lub działań. Taki efekt jest niemożliwy do wypracowania tylko jednym spotkaniem. Coaching to nie jednorazowy zryw, ale proces rozwojowy będący towarzyszeniem w zmianie.

Podsumowanie. Dla kogo coaching może być realnym wsparciem?

Powrót do pracy po przerwie macierzyńskiej jest niewątpliwie dużą zmianą, do tego rozciągniętą w czasie. Mogą się z nią wiązać przeróżne wątpliwości i wyzwania. Pojawia się wiele pytań i często trudno nam znaleźć na nie odpowiedzi. I właśnie wtedy z pomocą może przyjść coaching tworzący przestrzeń, w której te wszystkie wątpliwości i pytania są bardzo mile widziane.

Zobacz więcej

+3 tys. mam w newsletterze

© Mamopracuj 2024

Przejdź do treści