Czego szukasz

Porady, jak dbać o związek codziennie

Walentynki, to taki szczególny dzień w roku, w którym celebruje się miłość bardziej niż na co dzień. Ciężko je sobie wyobrazić bez czułości, prezentów i romantycznych randek. A gdyby tak pozostać w walentynkowym klimacie przez cały rok?

  • Agnieszka Wadecka - 08/02/2018
para spędza razem czas przed telewizorem

Z ręką na sercu przyznaję, że nie jestem zwolenniczką Walentynek. Nigdy nie mogłam się wczuć w ten klimat i zrozumieć fenomenu tego święta. Wcale nie chodzi o to, że to nie nasza tradycja, nic z tych rzeczy. Nurtuje mnie dlaczego w jeden dzień w roku ludzie okazują sobie miłość, decydują się na szczególne gesty, stwarzają romantyczną atmosferę. Dlaczego jeden raz, a nie codziennie? Uważam, że o związek powinno się dbać cały rok.

Na co dzień

Najlepsze, co możemy sobie oferować to wspólnie spędzony czas. W codziennym pędzie trudno wygospodarować takie chwile, w których ma się ten czas tylko we dwoje. Warto wybrać jeden (choć może być i więcej) wieczór w tygodniu i spędzić go w miły sposób. Mogą to być rozmowy i plany na przyszłość, oglądanie filmów, zagranie w Scrabble lub inną ulubioną grę.

Nie warto rezygnować z czułości. Okazywanie sobie uczuć nie jest zarezerwowane tylko dla zakochanej młodzieży. Trzymanie się za ręce na spacerze, buziak na dzień dobry i dobranoc, czy czułe przytulanie wyzwalają hormony szczęścia i budują poczucie bezpieczeństwa, co odbija się na jakości relacji.

Czy małżonkom wypada ze sobą flirtować? Wiele par myśli, że skoro już są ze sobą, to można zrezygnować z „szaleństw”, bo nic się nie zmieni. Błąd. Może być gorzej. Jeśli nie zawalczymy o drugą połówkę to nie mamy pewności, czy nie spróbuje szukać szczęścia gdzie indziej. Podgrzewanie atmosfery poprzez maile, smsy, wymowne spojrzenia pomoże wprowadzić w bardzo romantyczny klimat. Zdecydowanie warto flirtować!

Nie tylko od święta

Nie powinno się także odkładać na jeden dzień wspólnych kolacji i wyjść do kina. Umawianie się na randki w mieście pomoże przełamać rutynę w związku i wyprowadzić z błędnego myślenia, że małżeństwa to już tylko siedzą w domu z dziećmi. A można pójść o krok dalej i wybrać się na tańce, szczególnie jeśli nigdy tego nie robiliście. Radość jaką daje taniec i bliskość fizyczna wyjdzie na dobre każdej parze.

Nic tak dobrze nie poprawia samopoczucia jak dobre jedzenie. Wspólne gotowanie i konsumpcja poprawi humory i relacje w związku. Wspaniałym pomysłem na spędzenie miłego poranku z mężem, będzie zjedzenie niedzielnego śniadania w łóżku albo smażenie naleśników w piżamach. Przygotowanie obiadu we dwoje przyniesie ogrom frajdy, nauczy jak miło dzielić się obowiązkami i jak przyjemnie wykonuje się je razem.

Najważniejszą rzeczą dla par, a szczególnie dla zapracowanych rodziców jest czas tylko dla siebie, niezakłócony ciągłym „mamo, jeść”, „tato, siku”, „bo ona/on mnie bije”. Niektórzy uważają, że wakacyjny wyjazd bez dzieci jest zbyt egoistyczny, inni po prostu lubią urlop z dziećmi. Mimo wszystko warto czasem wyjechać gdzieś bez pociech i poświęcić całą uwagę ukochanej osobie. Jeżeli nie ma takiej możliwości to proponuję wziąć dzień wolnego w pracy i spędzić go z małżonkiem. Wyjść na spacer, do kina, na lunch, albo przeleżeć w łóżku aż do godziny zero, kiedy trzeba odebrać potomstwo.

Element zaskoczenia

Każdy lubi miłe niespodzianki, ja wręcz uwielbiam być zaskakiwana. Z pewnością partner będzie zachwycony, gdy dostanie niespodziewanie miły upominek albo voucher dla was na wyjazd na termy. Niespodzianką może być kolacja przy świecach, gdy mąż wraca po pracy do domu albo odwiedzenie go w pracy w czasie przerwy ze smaczną przekąską. Myślę, że każdy pomysł będzie świetny, a on będzie się cieszył z poświęconej mu uwagi i na pewno będzie chciał się odwdzięczyć.

Czasami warto spróbować czegoś nowego, czegoś na co nigdy nie było okazji, lub czegoś szalonego, co nigdy wcześniej nie wpadło do głowy. Może odważni zdecydują się na skok ze spadochronem, choć mogą to być również zupełnie normalne rzeczy – wyjście razem na paintball, na specjalny masaż, lub na sushi, jeśli jeszcze nigdy go nie jedliście. Wspólne przeżywanie nowych rzeczy bardzo zbliża, zacieśnia więzi i pozwala odkryć jak zachowujecie się w nadzwyczajnych sytuacjach.

Nie rezygnujcie z siebie i wspólnego czasu, korzystajcie z chwil tylko dla dwojga, zwłaszcza wtedy, gdy jesteście pogrążonymi w obowiązkach rodzicami.

Życzę Wam wszystkim udanych i romantycznych Walentynek. Każdego dnia!

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama trójki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.
Podyskutuj

Od korporacji do własnej firmy. Pomagamy w spełnieniu marzenia Agnieszki

Determinacja kobiet w realizacji marzeń jest niesamowita, dlatego my ani chwili nie wahamy się, aby pomagać nagłaśniać takie historie! Poznajcie Agnieszkę, która już raz zrealizowała swoje marzenie i stworzyła kultową kawiarnię w Trójmieście "Ciuciubabka"! A teraz wydaje książkę! Książkę niezwykłą jak cała jej historia. Zobacz i pomóż Agnieszce zrealizować swoje marzenie!
  • Listy do Redakcji - 12/11/2018
Szkice Matki po Godzinach

Od korporacji do własnej firmy

Dzień dobry,

mam na imię Agnieszka 🙂

Przez 15 lat byłam korpokicią, po czym jeden kopniak od losu, wyrzucił mnie ze strefy komfortu, dając mi szansę, na spełnienie swojego marzenia – otwarcie rodzinnej kawiarni. Szpilki zamieniłam na trampki, zebrania zarządu na siedzenie na podłodze i lepienie z ciastoliny. Dziś od ponad 4 lat prowadzę rodzinną kawiarnię Ciuciubabka w Gdyni, w której tworzę przestrzeń dla mam – przestrzeń pełną spotkań, wykładów, ciepłej kawy i świętego spokoju.

Jednak przede wszystkim jestem kobietą po 40-tce. Kobietą, która idzie swoją drogą rozwoju. Czasem powoli, czasem na rowerze, czasem we łzach, czasem na skrzydłach, z poobdzieranymi kolanami, ściskając w dłoni małą dłoń córki.

Moja książka

Napisałam książkę o mnie i o każdej kobiecie. O tym, jak to jest spotkać się ze sobą, zaakceptować i pokochać siebie. O tym, czego się boimy, co nas wzrusza, skąd czerpiemy siłę i co sprawia, że nie ma dla nas rzeczy niemożliwych.

Napisałam książkę po to, aby każda kobieta czując, że jest niepowtarzalna, zrozumiała, że ma powtarzalne problemy, zmartwienia i słabości. Jest taka jak ja, Ty, Twoja siostra, przyjaciółka, czy mama.
Książkę swoimi trafnymi ilustracjami uświetni blogerka rysunkowa Matka po godzinach.

Z pomocą crowfundingu

Książkę wydaję samodzielnie, pozyskując na to środki ze zbiórki crowdfundingowej na serwisie polakpotrafi.pl.

Do końca zbiórki pozostało jeszcze 15 dni i około 4000 zł do uzbierania. Pod tym linkiem jest więcej info o zbiórce, o książce, o mnie.

Tam też można kupić książkę w przedsprzedaży zostając naszym współwydawcą.

Agnieszka Łukomska

Kawiarnia Ciuciubabka

Książka „Jak będę duża zostanę sobą”

Zdjęcia i grafiki: właśność autorki i Matki po Godzinach!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Sama organizuję sobie pracę i godzę to z byciem mamą

Akademia Fotografii Dziecięcej to wspaniałe miejsce, idealne dla mam, które chciałyby pięknie fotografować - mówi Olga Wojcińska, która ukończyła kurs w Akademii i dziś zarabia prowadząc własną firmę fotograficzną. - Super jest to, że można opiekując się swoimi dziećmi rozwijać się zawodowo. Dla mnie najfajniejsze było, że regularnie dostawałam kolejną dawkę wiedzy, a praktykę ćwiczyłam spędzając czas z moim dzieckiem - mówi Olga o swojej nauce w Akademii.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 08/11/2018
Olga Wojcińska

A może Ty podobnie jak Olga marzysz o pracy fotografa? Na hasło mamopracuj możesz kupić kurs w Akademii Fotografii Dziecięcej z 10% zniżką. Sprawdź szczegóły >>>

Olgo jesteś fotografem dziecięcym i rodzinnym, przygotowujesz piękne sesje z różnych okazji. Opowiedz, jak zaczęła się Twoja przygoda z fotografią?

Zawsze doceniałam piękne fotografie zrobione przez profesjonalistów. Niejednokrotnie korzystałam z sesji u kilku fotografów i bardzo podobało mi się gdy w mieszkaniu ściany były udekorowane pięknie oprawionymi fotografiami. Uważałam, że umieszczanie w ramkach na ścianie kiepskich zdjęć zrobionych komórką to profanacja.

Wszystko zaczęło się jednak dopiero po pojawieniu się na świecie mojej córeczki Amelki. Zdjęcia, które jej robiłam na początku były koszmarne 🙂 Gdy teraz na na nie patrzę, to chce mi się z nich śmiać 🙂 Nie miałam pojęcia jak to się robi 🙂

Pewnego dnia, podczas wizyty u znajomej, zobaczyłam zdjęcia jej córek zrobione przez bardzo znaną warszawską fotografkę – pięknie oprawione – zdobiące całe mieszkanie (było ich całkiem sporo). Nie mogłam się napatrzeć i postanowiłam, że muszę takie mieć. Wybraliśmy się z moją rodziną na sesję do niej. I od tego wszystko się zaczęło. Po naszej sesji postanowiłam, że zostanę fotografem dziecięcym 🙂

Co robiłaś się zanim zajęłaś się fotografią?

Pracowałam jako General Manager w klubie fitness.

Opowiedz o Akademii Fotografii Dziecięcej. Co Ci się tam podobało, co najlepiej wspominasz?

Akademia Fotografii Dziecięcej to wspaniałe miejsce, idealne dla mam, które chciałyby pięknie fotografować. Przestać fotografować w trybie automatycznym, a nie mają pojęcia co to jest ISO czy przysłona 🙂

Super jest to, że można opiekując się swoimi dziećmi rozwijać się zawodowo. Dla mnie najfajniejsze było, że regularnie dostawałam kolejną dawkę wiedzy, a praktykę ćwiczyłam spędzając czas z moim dzieckiem 🙂

Jak szybko po kursach AFD można zostać samodzielnym fotografem?

Myślę, że nie ma na to jednej odpowiedzi. Aby zostać fotografem przede wszystkim potrzebna jest samodyscyplina i determinacja. No i praca, praca, praca 🙂
Jednak uważam, że przy bardzo dużym zaangażowaniu może nastąpić to bardzo szybko.

Czy dzisiaj pracując jako fotograf jesteś w stanie utrzymać się z tej profesji?

Tak i jestem z tego bardzo dumna. Teraz otwieram swoje Foto Atelier w Konstancinie i myślę, że dzięki temu będzie jeszcze lepiej.

Jak szukałaś swoich pierwszych klientów i jak to odbywa się teraz?

Nigdy ich nie szukałam 🙂 Sami przyszli. Fotografując swoją Amelkę postanowiłam założyć fanpage, na którym publikowałam moje prace. Wielu moich znajomych mogło zobaczyć moje postępy. Poza tym zrobiłam też zdjęcia kilku znajomym z dziećmi i tak jakoś to się zaczęło.

Ktoś zobaczył moje zdjęcia i też chciał takie. Większość moich klientów to znajomi moich wcześniejszych klientów. Choć zdarza się, że ktoś zobaczył na FB moje fotografie i postanowił też mieć takie.

Co cenisz sobie najbardziej w prowadzeniu własnego biznesu?

To, że robię to co lubię i na co dzień mam kontakt z przemiłymi ludźmi. Uwielbiam też ten zachwyt rodziców, gdy dostają zdjęcia swoich dzieci 🙂 Wtedy czuję, że to co robię ma sens.

A co cenisz sobie mając własną firmę jako mama, a co Ci najbardziej przeszkadza?

Elastyczność. To, że nie pracuje od 8 do 20, lecz sama organizuje sobie czas pracy i mogę to pogodzić z byciem mamą. Jedyny minus prowadzenia firmy jako mama w Polsce, to niestety problem z chorującymi dziećmi.

Gdy dziecko zachoruje to mam problem – nie mogę iść na l4, które miałabym będąc na etacie. Wtedy nie zarabiam, a koszty prowadzenia działalności są dość wysokie.

Z kim najbardziej lubisz pracować? Z dziećmi, z dorosłymi?

Moje ulubione są zdecydowanie sesje niemowlęce (6-9 miesięcy). Dzieci są uśmiechnięte, pięknie siedzą – jeszcze nie uciekają 🙂 A zdjęcia są wychodzą wspaniałe.
Lubię też sensualną fotografię ciążową – ostatnio coraz więcej mam takich sesji.

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

A może Ty podobnie jak Olga marzysz o pracy fotografa ? Na hasło mamopracuj możesz kupić kurs w Akademii Fotografii Dziecięcej z 10% zniżką. Sprawdź szczegóły >>>

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: Olga Wojcińska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail