Czego szukasz

Pomysły same do mnie przychodzą!

Kamila jest blogerką i podróżniczką. Organizuje spotkania i warsztaty wyjazdowe dla kobiet, pokazuje jak można zarabiać na podróżach. Zachęca kobiety, szczególnie młode mamy, aby ruszyły z miejsca i zaczęły podróżować. Sama jest mamą Anielki i Franka. Mieszkała przez 4 lata w Japonii, zjeździła z plecakiem Azję Południowo-Wschodnią, przejechała autem Maroko i przemierzała na biegówkach tereny wokół Trondheim w Norwegii… dużo jak na jedną mamę, prawda?

Kamilo, dlaczego zostałaś „mamą w podróży”?

Uczucie i pragnienie, żeby wieść taki tryb życia – będąc w podróży – pojawiło się podczas wyprawy do Kambodży. Pamiętam moment rozmowy z napotkanym wtedy, dużo bardziej doświadczonym podróżnikiem z Europy, który powiedział mi, że jak to poczułam, to już mi nie przejdzie. Ja lubię uczucie kiedy jestem w drodze, w nieznanym mi miejscu. Cel nie jest taki ważny, chodzi o samo bycie w drodze. Wędrówka dodaje mi siły. Mój organizm ładuje akumulatory podczas podróży. Po urodzeniu dzieci zatrzymałam się – prawie zaprzestałam podróży. Myślę, że wiele mam narzuca sobie taką blokadę. Ale przyszedł moment, kiedy postanowiłam wprowadzić w życie radykalną zmianę i wrócić do tego, co kocham najbardziej.

Wiem, że byłaś też w Japonii. Co Cię tam zaprowadziło?

Wyjechałam do Japonii na studia. Dzięki studiom miałam szansę poznać japońską kulturę i zwyczaje. Nauczyłam się, że wszędzie – nawet najdalej od domu – można poznać ludzi, którzy są ciekawi Ciebie i chętni, żeby się zaprzyjaźnić, niezależnie od tego jak odmienna jest ich kultura. Od tamtej pory w podróżowaniu zawsze najbardziej liczy się dla mnie drugi człowiek.

Twój blog ikimasa, to biznes, czy hobby?

Ikimasa.pl to projekt, dzięki któremu zarabiam – bloguję i podróżuję. Ważnym aspektem mojego bloga jest dzielenie się wiedzą, na temat tego jak wprowadzić w swoim życiu trwałą zmianę i zacząć podróżować. Organizuję więc wyjazdy rozwojowe dla kobiet, na które chciałabym sama pojechać, w miejsca, które sama chciałabym odwiedzić. Tajemnica to dobrze opracowany program wyjazdu i doskonale dobrany team, a z takim współpracuję. Staram się wychodzić naprzeciw potrzebom kobiet. W ofercie mam również warsztaty stacjonarne.  Ich celem jest pokazanie jak wielka moc tkwi w nas – kobietach i jak bardzo możemy być sprawcze, jeśli tylko znajdziemy w sobie odwagę i wiarę we własne zdolności. Z radością dzielę się tym, co mogę im przekazać.

Opowiedz proszę o wyprawach, które planujesz na wiosnę.

Na wyjazd w Gorce podczas równonocy wiosennej nie ma już wolnych miejsc. Wyjazdy w Gorce będą cykliczne zawsze w momencie przejścia pór roku – kolejne w czasie przesilenia letniego (noc świętojańska), równonocy jesiennej, i znów przesilenia zimowego. Wiosną planuję też zorganizować warsztaty wyjazdowe dla mam z córkami. Widzę na swoim przykładzie jak bardzo wspólne wyjazdy i wędrówki zbliżają. Dlatego zamarzyło mi się, by stworzyć ku temu mamom i córkom odpowiednią przestrzeń. Z kolei w czerwcu planuję wyprawę rowerową dla kobiet po Warmii, także połączoną z warsztatami rozwojowymi. W listopadzie bardzo chcę zorganizować podróż dla grupy kobiet do  Japonii. I koniecznie chcę zorganizować prawdziwą górską wyprawę dla kobiet – razem przełamujemy swoje wewnętrzne bariery i zdobywamy wymagający szczyt. Jeszcze nie wiem gdzie, ale już wiem z kim.

Pomysły same do mnie przychodzą. Znam dużo ciekawych osób, które mają wyjątkowe, niepowtarzalne umiejętności. Zapraszam je do współpracy i razem współtworzymy coś niezwykłego. Przez to, że te osoby znam, wiem, że podejmą się zadania w pełni profesjonalnie.

Czy podróżujecie całą rodziną? Twoje dzieci lubią podróże tak bardzo jak Ty?

Podróżujemy całą rodziną, ale jeśli mój mąż akurat nie może, nie jest to dla mnie powód, by zrezygnować z podróży. Czasem zdarza mi się gdzieś jechać tylko z córką, synek wtedy zostaje pod opieką taty, który radzi sobie doskonale. Moje dzieci uwielbiają wspólne rodzinne wyjazdy. Najbardziej te w dzikie miejsca, do zaszytej w głuszy chaty gdzie wstajemy rano, witamy się z kotami, pieskami, karmimy króliki mleczem, a potem spędzamy cały dzień wędrując z mapą w poszukiwaniu skarbów lub kąpiąc się w jeziorze.

To skoro mam tu prawdziwą ekspertkę od podróży, to powiedz jak wybrać się w podróż z małymi dziećmi? Jak zaplanować podróż i dokąd pojechać?

Najlepiej najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie – jaki jest mój styl podróżowania? Co chcę pokazać moim dzieciom? Jeśli my będziemy szczęśliwe w podróży, jest duże prawdopodobieństwo, że nasze dzieci również. Ja lubię dzikie wędrówki, ale są mamy które będą miały frajdę buszując z córką po sklepach z baletkami we wszystkich kolorach tęczy (są takie w Barcelonie), a jeszcze inne będą najszczęśliwsze spędzając urlop nad wodą. Planując z dziećmi podróż, niezależnie od tego, czy do innego miasta, na plażę czy w leśną głuszę – warto zadbać o to, żeby dziecko się nie nudziło.

Czy macierzyństwo zmieniło Twoje podróżowanie? Długie wyprawy do odległych zakątków – dalej masz na to czas?

Tak, zdecydowanie zmieniło i to całkowicie. Ja po prostu po urodzeniu dzieci przestałam podróżować. Jestem zła na siebie, że straciłam tyle czasu, że sama sobie wmówiłam, że się nie da. Bo są za małe, bo mnie na to nie stać, bo to za duży kłopot. Podróże kojarzyły mi się z taką przyjemnością, że w tym czasie poświęcenia – oddania się dzieciom po prostu nie było na nie miejsca. Bo przecież robiłabym coś miłego dla siebie. Tak samo jak nie było miejsca na malowanie paznokci czy odprężającą kąpiel w gorącej wodzie. Nie wiem czemu tak się dzieje, ale trzeba z tym walczyć. Dlatego teraz zrobiłam piwot i wracam znów na swoje tory – by wieść życie wypełnione podróżami, a nawet poszłam dalej – zaczęłam na nich zarabiać.

Dalej wyruszasz w długie, samotne podróże?

Jeśli wyjeżdżam sama to maksymalnie na 4-5 dni. Mój 3-letni synek, którego od niemowlęcia nosiłam w chuście nadal jest bardzo do mnie przywiązany i słabo znosi zbyt długie rozstania. Wychodzę z założenia, że samotny wyjazd by naładować akumulatory, zrobić coś dla siebie, spotkać się z inspirującymi osobami, zaplanować coś ciekawego jest potrzebny i ważny. Ale mi te kilka dni w zupełności wystarczy. Jeśli to ma być dłuższa podróż – 2-3 tygodnie to zdecydowanie wolę jechać z rodziną. Ja chcę pokazać moim dzieciom jak najwięcej, a nie tylko im opowiedzieć.

Mama w podróży, tata na straży?

Tak, podczas moich wyjazdów dziećmi zajmuje się mąż. Kończy się to zazwyczaj tym, że cała trójka ląduje u dziadków. Nie powiem, że jest łatwo. W rodzinie to ja jestem inicjatorem wszelkich wyjazdów i zdecydowanie częściej mnie nie ma w domu niż mojego męża. Nie jest to dobrze postrzegane przez rodziców. Ale dla mnie najważniejsze jest to, co myśli mój mąż. Liczy się jego akceptacja. Jeśli dobrze zaplanuję miesiąc – tak, że jeden z weekendów poświęcam na wyjazd, kolejny wyjeżdżamy gdzieś wspólnie, a jeszcze następny – spędzamy rodzinnie w domu to potem znów mogę z czystym sumieniem jechać. Ważne by zachować równowagę i dbać zarówno o rozkręcanie podróżniczego biznesu, jak i o życie rodzinne. Przecież wszystko to robię, żebyśmy mieli dla siebie więcej czasu i wiedli ciekawe, pełne przygód życie – wspólnie.

Mam do Ciebie jeszcze mnóstwo pytań, mam nadzieję, że zgodzisz się na kolejne spotkanie?

Oczywiście, z największą przyjemnością.

To jesteśmy umówione! Dziękuję Ci za rozmowę.

Blog Kamili www.ikimasa.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie