Czego szukasz

Pomysły same do mnie przychodzą!

Kamila jest blogerką i podróżniczką. Organizuje spotkania i warsztaty wyjazdowe dla kobiet, pokazuje jak można zarabiać na podróżach. Zachęca kobiety, szczególnie młode mamy, aby ruszyły z miejsca i zaczęły podróżować. Sama jest mamą Anielki i Franka. Mieszkała przez 4 lata w Japonii, zjeździła z plecakiem Azję Południowo-Wschodnią, przejechała autem Maroko i przemierzała na biegówkach tereny wokół Trondheim w Norwegii… dużo jak na jedną mamę, prawda?

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 27/02/2015

Kamilo, dlaczego zostałaś „mamą w podróży”?

Uczucie i pragnienie, żeby wieść taki tryb życia – będąc w podróży – pojawiło się podczas wyprawy do Kambodży. Pamiętam moment rozmowy z napotkanym wtedy, dużo bardziej doświadczonym podróżnikiem z Europy, który powiedział mi, że jak to poczułam, to już mi nie przejdzie. Ja lubię uczucie kiedy jestem w drodze, w nieznanym mi miejscu. Cel nie jest taki ważny, chodzi o samo bycie w drodze. Wędrówka dodaje mi siły. Mój organizm ładuje akumulatory podczas podróży. Po urodzeniu dzieci zatrzymałam się – prawie zaprzestałam podróży. Myślę, że wiele mam narzuca sobie taką blokadę. Ale przyszedł moment, kiedy postanowiłam wprowadzić w życie radykalną zmianę i wrócić do tego, co kocham najbardziej.

Wiem, że byłaś też w Japonii. Co Cię tam zaprowadziło?

Wyjechałam do Japonii na studia. Dzięki studiom miałam szansę poznać japońską kulturę i zwyczaje. Nauczyłam się, że wszędzie – nawet najdalej od domu – można poznać ludzi, którzy są ciekawi Ciebie i chętni, żeby się zaprzyjaźnić, niezależnie od tego jak odmienna jest ich kultura. Od tamtej pory w podróżowaniu zawsze najbardziej liczy się dla mnie drugi człowiek.

Twój blog ikimasa, to biznes, czy hobby?

Ikimasa.pl to projekt, dzięki któremu zarabiam – bloguję i podróżuję. Ważnym aspektem mojego bloga jest dzielenie się wiedzą, na temat tego jak wprowadzić w swoim życiu trwałą zmianę i zacząć podróżować. Organizuję więc wyjazdy rozwojowe dla kobiet, na które chciałabym sama pojechać, w miejsca, które sama chciałabym odwiedzić. Tajemnica to dobrze opracowany program wyjazdu i doskonale dobrany team, a z takim współpracuję. Staram się wychodzić naprzeciw potrzebom kobiet. W ofercie mam również warsztaty stacjonarne.  Ich celem jest pokazanie jak wielka moc tkwi w nas – kobietach i jak bardzo możemy być sprawcze, jeśli tylko znajdziemy w sobie odwagę i wiarę we własne zdolności. Z radością dzielę się tym, co mogę im przekazać.

Opowiedz proszę o wyprawach, które planujesz na wiosnę.

Na wyjazd w Gorce podczas równonocy wiosennej nie ma już wolnych miejsc. Wyjazdy w Gorce będą cykliczne zawsze w momencie przejścia pór roku – kolejne w czasie przesilenia letniego (noc świętojańska), równonocy jesiennej, i znów przesilenia zimowego. Wiosną planuję też zorganizować warsztaty wyjazdowe dla mam z córkami. Widzę na swoim przykładzie jak bardzo wspólne wyjazdy i wędrówki zbliżają. Dlatego zamarzyło mi się, by stworzyć ku temu mamom i córkom odpowiednią przestrzeń. Z kolei w czerwcu planuję wyprawę rowerową dla kobiet po Warmii, także połączoną z warsztatami rozwojowymi. W listopadzie bardzo chcę zorganizować podróż dla grupy kobiet do  Japonii. I koniecznie chcę zorganizować prawdziwą górską wyprawę dla kobiet – razem przełamujemy swoje wewnętrzne bariery i zdobywamy wymagający szczyt. Jeszcze nie wiem gdzie, ale już wiem z kim.

Pomysły same do mnie przychodzą. Znam dużo ciekawych osób, które mają wyjątkowe, niepowtarzalne umiejętności. Zapraszam je do współpracy i razem współtworzymy coś niezwykłego. Przez to, że te osoby znam, wiem, że podejmą się zadania w pełni profesjonalnie.

Czy podróżujecie całą rodziną? Twoje dzieci lubią podróże tak bardzo jak Ty?

Podróżujemy całą rodziną, ale jeśli mój mąż akurat nie może, nie jest to dla mnie powód, by zrezygnować z podróży. Czasem zdarza mi się gdzieś jechać tylko z córką, synek wtedy zostaje pod opieką taty, który radzi sobie doskonale. Moje dzieci uwielbiają wspólne rodzinne wyjazdy. Najbardziej te w dzikie miejsca, do zaszytej w głuszy chaty gdzie wstajemy rano, witamy się z kotami, pieskami, karmimy króliki mleczem, a potem spędzamy cały dzień wędrując z mapą w poszukiwaniu skarbów lub kąpiąc się w jeziorze.

To skoro mam tu prawdziwą ekspertkę od podróży, to powiedz jak wybrać się w podróż z małymi dziećmi? Jak zaplanować podróż i dokąd pojechać?

Najlepiej najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie – jaki jest mój styl podróżowania? Co chcę pokazać moim dzieciom? Jeśli my będziemy szczęśliwe w podróży, jest duże prawdopodobieństwo, że nasze dzieci również. Ja lubię dzikie wędrówki, ale są mamy które będą miały frajdę buszując z córką po sklepach z baletkami we wszystkich kolorach tęczy (są takie w Barcelonie), a jeszcze inne będą najszczęśliwsze spędzając urlop nad wodą. Planując z dziećmi podróż, niezależnie od tego, czy do innego miasta, na plażę czy w leśną głuszę – warto zadbać o to, żeby dziecko się nie nudziło.

Czy macierzyństwo zmieniło Twoje podróżowanie? Długie wyprawy do odległych zakątków – dalej masz na to czas?

Tak, zdecydowanie zmieniło i to całkowicie. Ja po prostu po urodzeniu dzieci przestałam podróżować. Jestem zła na siebie, że straciłam tyle czasu, że sama sobie wmówiłam, że się nie da. Bo są za małe, bo mnie na to nie stać, bo to za duży kłopot. Podróże kojarzyły mi się z taką przyjemnością, że w tym czasie poświęcenia – oddania się dzieciom po prostu nie było na nie miejsca. Bo przecież robiłabym coś miłego dla siebie. Tak samo jak nie było miejsca na malowanie paznokci czy odprężającą kąpiel w gorącej wodzie. Nie wiem czemu tak się dzieje, ale trzeba z tym walczyć. Dlatego teraz zrobiłam piwot i wracam znów na swoje tory – by wieść życie wypełnione podróżami, a nawet poszłam dalej – zaczęłam na nich zarabiać.

Dalej wyruszasz w długie, samotne podróże?

Jeśli wyjeżdżam sama to maksymalnie na 4-5 dni. Mój 3-letni synek, którego od niemowlęcia nosiłam w chuście nadal jest bardzo do mnie przywiązany i słabo znosi zbyt długie rozstania. Wychodzę z założenia, że samotny wyjazd by naładować akumulatory, zrobić coś dla siebie, spotkać się z inspirującymi osobami, zaplanować coś ciekawego jest potrzebny i ważny. Ale mi te kilka dni w zupełności wystarczy. Jeśli to ma być dłuższa podróż – 2-3 tygodnie to zdecydowanie wolę jechać z rodziną. Ja chcę pokazać moim dzieciom jak najwięcej, a nie tylko im opowiedzieć.

Mama w podróży, tata na straży?

Tak, podczas moich wyjazdów dziećmi zajmuje się mąż. Kończy się to zazwyczaj tym, że cała trójka ląduje u dziadków. Nie powiem, że jest łatwo. W rodzinie to ja jestem inicjatorem wszelkich wyjazdów i zdecydowanie częściej mnie nie ma w domu niż mojego męża. Nie jest to dobrze postrzegane przez rodziców. Ale dla mnie najważniejsze jest to, co myśli mój mąż. Liczy się jego akceptacja. Jeśli dobrze zaplanuję miesiąc – tak, że jeden z weekendów poświęcam na wyjazd, kolejny wyjeżdżamy gdzieś wspólnie, a jeszcze następny – spędzamy rodzinnie w domu to potem znów mogę z czystym sumieniem jechać. Ważne by zachować równowagę i dbać zarówno o rozkręcanie podróżniczego biznesu, jak i o życie rodzinne. Przecież wszystko to robię, żebyśmy mieli dla siebie więcej czasu i wiedli ciekawe, pełne przygód życie – wspólnie.

Mam do Ciebie jeszcze mnóstwo pytań, mam nadzieję, że zgodzisz się na kolejne spotkanie?

Oczywiście, z największą przyjemnością.

To jesteśmy umówione! Dziękuję Ci za rozmowę.

Blog Kamili www.ikimasa.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie – Mamy kupują u Mam

"Koronawirus zamknął nas wszystkich w domach, a więc to jest ten czas, kiedy możemy posłuchać samych siebie, własnych myśli i własnego ciała. Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie". O swojej firmie i dość zabawnych jej początkach opowiada Sylwia Wacławek, która zgłosiła się do naszej akcji #MamyKupująUMam.
  • Listy do Redakcji - 21/05/2020
Sylwia Wacławek

Sylwia Wacławek zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Szeroko się uśmiechnęłam widząc Waszą nową akcję Mamy kupują u Mam i wspominając jednocześnie zeszłoroczną – Stań na własnych nogach – moje pościele znalazły się w 50-tce laureatów. Pomyślałam, że i tym razem skorzystam z dobrodziejstw, które proponujecie… albo po prostu opowiem Wam swoją historię (jak dla mnie nawet trochę zabawną)

Trochę wtedy było zamieszania artykułem o mojej firmie. 😉 Najpierw czekał w kolejce na publikacje, później wkradła się błędna informacja, że produkuję naturalne kosmetyki. 🙂

Przeczytaj także: Szyję lniane pościele dla dzieci

Ha… i w momencie kiedy skończyłam czytać całość, naszła mnie pewna myśl. W sumie to dlaczego miałabym nie sprzedawać naturalnych kosmetyków? Przecież jest to bliska memu sercu idea – świetnie wpisująca w otaczanie się naturą i szycie lnianej pościeli – biodegradowalnej i niebielonej chemicznie.

Oto natura

I tak od Oto Len z konkursu, powstał sklep Oto Natura, który w swojej ofercie ma sporo naturalnych kosmetyków, środków czystości, akcesoriów itp.

Jednak, jak to często bywa, każdy kto kocha naturę i środowisko, zakochuje się również w jodze. 🙂 To jakaś dziwna zależność, ale niezwykle często spotykana. 🙂 Oczywiście też się zakochałam!

Tak więc, do mojej naturalnej oferty dołączyły również wałki do jogi i poduszki do medytacji wypełnione ekologiczną łuską gryki.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Godzina zero

Oficjalnie sklep wystartował niedawno, bo sporo czasu zajęło mi znalezienie odpowiedniego dostawcy materiałów, tworzenie grafik, opisów i wszystkich formalności, które są niezbędne do prowadzenia sklepu internetowego.

Wybiła godzina zero, a ja zamiast z entuzjazmem otwierać sklep, słyszę w wiadomościach, że pandemia koronawirusa sponiewiera cały świat. Przez moment żałowałam swoich naiwnych decyzji i wyobrażeń o własnym biznesie. Byłam na siebie zła, że nie potrafię poskromić swoich marzeń i pcham się tam, gdzie widocznie nie ma dla mnie miejsca.

No nic, jednak należę do osób, które umieją skakać, więc wszystkie „kłody” pod nogami nie są mi straszne – pomyślałam. I oczywiście…

Sposób na kwarantannę

Pierwsze zamówienie jakie znalazło się w koszyku to był wałek do jogi. Drugie – poduszka do medytacji. O zgrozo, jakie było moje zdziwienie. A przecież ta kategoria miała być tylko dodatkiem w moim sklepie.

I w końcu do mnie dotarło. Koronawirus zamknął nas wszystkich w domach, a więc to jest ten czas, kiedy możemy posłuchać samych siebie, własnych myśli i własnego ciała. Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie.

Przecież przeważnie po prostu brakuje nam odpowiedniej motywacji, ale tym razem nikt nie szukał wymówek. Ba, wszyscy szukali sposobu na domową kwarantannę.

Naturalnie, maty poszły w ruch w nie jednym domu, a wraz z nimi w sporej części w/w wałki do jogi i poduszki do medytacji.

Przeczytaj także: Tworzymy rękodzieło użytkowe w stempelkach – Mamy kupują u Mam

Mimo moich wielu obaw, działamy

A sklep okazał się strzałem w dziesiątkę. Oprócz tego, że sprawnie działa, mam ogromną satysfakcję z tego, że mogę realnie pomóc wszystkim tym, którzy zostali w domu. Wszystkim tym, których ten czas przytłacza, wszystkim którzy już dawno próbowali zrobić coś dla siebie, ale ciągle to odkładali.

Dzięki temu, że sprawnie realizujemy swoje wysyłki, nasi klienci, którzy dziś chcieli zacząć ćwiczyć jogę, następnego dnia mieli niezbędny sprzęt u siebie.

Co więcej, odezwało się do nas mnóstwo szkół jogi, które z wiadomych przyczyn nie mogą prowadzić fizycznie zajęć w swoich siedzibach – to one wpadły na świetny pomysł i zaczęły zamawiać od nas wałki do jogi dla swoich uczniów. Dzięki temu, oni prowadzą zajęcia online, a my zaopatrzamy wszystkich potrzebujących, tak by mogli praktykować jogę w domu.

Ten czas pomimo, że dla wszystkich ciężki, a pewnie też niezrozumiały, spowodował, że sklep www.otonatura.com.pl funkcjonuje lepiej niż się spodziewałam. Dostajemy masę wiadomości e-mail z podziękowaniem za tak szybką realizacje zamówień. Ogromne szczęście daje mi również to, że moi klienci naprawdę są zadowoleni z ich jakości i wykonania. To ma dla mnie ogromne znaczenie.

Chciałabym, aby wszystkie mamy, które pragną zacząć praktykować jogę mogły zrobić to już teraz. Na hasło: mamopracuj uzyskają 5% rabat w naszym sklepie.

Przeczytaj także: Mamy kupują u Mam – wspieramy Wasze biznesy. Dołącz do akcji!

Zdjęcia: prywatne archiwum Sylwii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Plusy posiadania własnej domeny

Jeśli zakładasz swoją stronę WWW, to możesz skorzystać z własnej domeny, zdecydować się na subdomenę w adresie firmy hostingowej albo postawić na darmowy alias. Co oznaczają poszczególne rozwiązania? Dlaczego tym najlepszym jest posiadanie własnej domeny? Na co powinieneś zwrócić uwagę, wybierając adres?
  • Alicja Zielińska - 20/05/2020
dłonie na klawiaturze

Adres strony www

Kiedy już kupiłeś hosting, musisz zdecydować, z jakiego adresu będziesz korzystać. To on będzie pojawiać się w wyszukiwarkach internetowych, to z niego będą korzystać użytkownicy, wchodząc na stronę. Do wyboru masz kilka rozwiązań. Oto plusy i minusy każdego z nich:

Subdomena

Załóżmy, że wybrałeś hosting w AZ.pl. Firma daje Ci możliwość korzystania z darmowej subdomeny w tym adresie. Co to oznacza? Że do Twojej dyspozycji może być np. adres nazwa_serwera.nazwa_domeny_twojego_operatora. Możesz go używać całkowicie za darmo. Jeśli usługi nie przedłużysz, to wtedy z tego adresu może zacząć korzystać dowolny inny użytkownik. I to jest największy minus tej propozycji.

Subdomena jest do Twojej dyspozycji do momentu, kiedy jesteś klientem danej firmy hostingowej. Jeśli zdecydujesz się na takie rozwiązanie, to wybierz hosting w sprawdzonej marce. Dlaczego? Jeżeli firma upadnie, to stracisz adres.

Alias

Pojęcie to dotyczy nie tylko adresów stron WWW, ale również e-maili. Alias to alternatywny adres. Co to oznacza? Załóżmy, że zdecydowałeś się na skorzystanie z darmowego hostingu i adres Twojej strony jest nieatrakcyjny.

Często w takich przypadkach użytkownicy decydują się na używanie aliasu. Jak to działa? Firma, która jest abonentem atrakcyjnego adresu, daje Ci możliwość skorzystania z niego. Ale uwaga: w przypadku standardowego aliasu w wyszukiwarce będzie zaindeksowana w dalszym ciągu strona z długim adresem. Może to być dobry wybór, jeśli dopiero uczysz się tworzenia i prowadzenia stron WWW, ale na pewno nie w przypadku strony firmowej czy jakiegokolwiek serwisu, który budujesz dla użytkowników

Domena

W przypadku domeny jesteś abonentem i płacisz za możliwość korzystania z niej przez rok lub dłuższy okres. Jest to zdecydowanie najlepsze rozwiązanie. Dlaczego? Przede wszystkim pracujesz na swoją markę – do kiedy będziesz przedłużać adres, będzie on pozostawać do Twojej dyspozycji – nie jesteś uzależniony od tego, że ktoś Ci kiedyś odbierze możliwość korzystania z darmowej subdomeny.

Domeny są bardzo tanie – możliwe, że adres z rozszerzeniem .pl zarezerwujesz za kilka złotych, a czasami nawet za darmo. Jakie jeszcze korzyści daje własna domena? Poczta e-mail, z której dotąd korzystałeś, może mieć takie rozszerzenie. Np. Twoim adresem będzie: [email protected] Jeśli używałeś innych adresów, to wtedy pocztę możesz przekierować na nowy albo wszystkie wiadomości odbierać w jednym programie pocztowym. Pamiętaj, żeby zdecydować się na taki adres, który będzie łatwy do zapamiętania dla zainteresowanych, którzy mogą stać się twoimi klientami lub po prostu użytkownikami strony.

Ponadto własna domena nie wiąże Cię z żadną firmą hostingową na stałe. Domenę rejestrujesz u wybranego operatora i nie ma znaczenia, z jakiego hostingu będziesz korzystać. Nawet jeśli wybrałeś usługę serwerową w tej samej firmie, gdzie zarejestrowałeś domenę, to adres możesz przekierować na zewnętrzny hosting. Natomiast, żeby przenieść obsługę domeny do innej firmy, wystarczy że skorzystasz z opcji transferu. Wybór własnej nazwy jest najlepszą opcją, jeśli chodzi o adres strony www.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail