Czego szukasz

Poddać się czy walczyć? Jaką drogę wybrać?

Prowadzenie własnej firmy, choć jest marzeniem wielu mam, nie zawsze układa się tak jak sobie można to wymarzyć. Kłody pod nogi spadają w nieoczekiwanych momentach… Taki poruszający list dostałyśmy od jednej z Czytelniczek. Nie mamy jak pomóc, ale możemy sprawę nagłośnić, poprosić Was o pomysły, porady i mnóstwo siły dla Magdaleny!

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 27/12/2015
Rodzice i kadra z przedszkola Ptasie Mleczko

Szanowna Redakcjo!

Piszę do Państwa w bardzo ważnej dla mnie sprawie. Nazywam się Magdalena Fałta, jestem (jeszcze) właścicielem i dyrektorem Dwujęzycznego eko-Żłobka „Ptasie Mleczko” w Przemyślu.

Ten Żłobek, to spełnienie moich największych marzeń. Powstał właśnie z marzeń. Marzeń osoby, która chciała zrobić coś dobrego dla Dzieci i dla miasta w którym mieszka. Niestety grozi mi totalne bankructwo, gdyż władze naszego miasta corocznie obniżają dofinansowanie, kłamią i oszukują.

Kiedy spełniają się marzenia

Zakładając Żłobek dwa lata temu, dofinansowanie było dwa razy wyższe i miała to być tendencja wrastająca. Źródłem tego dofinansowania jest budżet Miasta Przemyśl a dofinansowanie z roku na rok maleje. Dzisiaj się dowiedziałam, że mam przyjść podpisać do Urzędu Umowę na kwotę 200 zł dofinansowania miesięcznie na jedno Dziecko. Rodzice płacą czesne w kwocie 600 zł i to już jest, jak na nasze warunki i tak najwięcej… W Żłobku jest 17 miejsc. Koszty utrzymania placówki to 15 tys miesięcznie.

Kiedy życie nie rozpieszcza

Jestem Matką czwórki Dzieci. Wychowuję Dzieci sama, gdyż Mąż wyjechał za granicę i zostawił mnie z Dziećmi i z czajnikiem z Tesco za 30 zł. Ukończyłam dzienne studia prawnicze z trójką małych dzieci pod pachą oraz dwa kierunki podyplomowych studiów pedagogicznych z czwartym dzieckiem w chuście. Planowałam rozpoczęcie aplikacji adwokackiej, chciałam zrobić karierę prawniczą i zaczęłam szukać miejsca, w którym moje najmłodsze dziecko miałoby w tym czasie gdzie przebywać. Przeraziłam się, że w naszym mieście nie ma takiego miejsca. Państwowe żłobki zostały zlikwidowane, a Pan Prezydent obiecywał wtedy w gazetach, że pomoże podmiotom prywatnym otwierającym Żłobki w postaci dofinansowania. Zaczęłam się interesować otwarciem własnej placówki. Dużo czytałam na ten temat i inspirowałam się modelem żłobków w państwach skandynawskich. Na podstawie własnych doświadczeń z dziećmi utworzył się w mojej głowie projekt super – żłobka „Ptasie Mleczko” (nazwa tak po prostu przyszła mi do głowy i wiedziałam, że to jest to).

Dodam, że oprócz tego czajnika z Tesco, nie miałam nic, ani grosza. Mąż oprócz siebie, wywiózł też pieniądze, gdyż to On zarabiał a ja studiowałam i zajmowałam się dziećmi. Powiedziałam rodzicom, że chcę założyć żłobek i usłyszałam odpowiedź w stylu „Nie ma czym, nie ma jak”. Zaczęłam szukać dotacji unijnych. Znalazłam.

Napisałam projekt i tak sobie założyłam, że jak dostanę dotację, to mnie nic i nikt już nie powstrzyma. Mój projekt uplasował się na pierwszym miejscu na 360 wniosków. Oczywiście w części finansowej zawarłam informację o rzeczywistej kwocie dofinansowania, która wynosiła 400 zł. Dzisiaj mój wniosek już by nie przeszedł. Dotację dostałam. Zwróciłam się z prośbą do Prezydenta Miasta o udostępnienie lokalu z zasobów miejskich. Napisałam oficjalny list, w którym opisałam całe przedsięwzięcie. Odpisał mi zastępca Prezydenta. Przeczytałam , że nie ma w zasobach miejskich żadnych lokali i jak chcę, to mogę sobie kupić kamienicę na ulicy Kopernika za milion złotych. Dostałam nawet szczegółową ofertę tej nieruchomości wraz z terminem przetargu. Miałam wrażenie, że to jakaś pomyłka, że to nie do mnie ten list. Zaczęłam więc szukać lokalu od prywatnych właścicieli. Znalazłam ładny dom. Na niczym się nie znałam. Rozpoczął się proces remontu adaptacyjnego. No właśnie, to był proces a nie zwykły remont. Okazało się, że ten dom jest beznadziejny, że trzeba jakieś projekty , że piwnica zła, schody, milion rzeczy zmienić i w ogóle najlepiej sobie odpuścić (a umowa wynajmu podpisana). Największym problemem była piwnica. Trzeba było ją pogłębić, zrobić jakieś kanaliki, umywalki, wentylacje. Już miałam się poddać, bo kosztorys remontu rozrósł się do niebotycznych rozmiarów. Usiadłam na ławce w Rynku i tak płakałam na głos, wyłam tak strasznie aż zachrypłam. Wróciłam do domu, pomyślałam chwilę i stwierdziłam, że trzeba pieniądze pożyczyć. Znalazłam unijny fundusz pożyczkowy, napisałam wniosek. Przeszedł. Kredyt jest na 5 lat. Remont trwa. Cały czas pieniędzy brakuje. Pożyczyłam jeszcze od brata. Udało się. Urządziłam wspaniałe miejsce, cudowne, zaczarowane, wszystko po mojemu. Piękny wystrój, piękne drewniane zabawki. Znalazłam wspaniałe dziewczyny, które ze mną (jeszcze) pracują. Na początku było ciężko. Dzisiaj mam komplet dzieci, 17 pociech wraz z ich fantastycznymi rodzicami. Nie mamy monitoringu, mamy zaufanie. „Ptasie Mleczko” było pierwszym Żłobkiem w Przemyślu, w którym zostały wprowadzone codzienne zajęcia dodatkowe. Pracuję z dziećmi na co dzień filolog języka angielskiego. Pracujemy na trzech programach językowych. W żłobku codziennie jest rytmika, zajęcia muzyczno-ruchowe, sensoplastyka, ogród, taplanie się w błocie, rzucanie kamieniami, skakanie po kałużach, powietrze, dzieciństwo. Dzieci piją tylko wodę i uwielbiają to. Jedzą ciemne pieczywo, różne „dziwne” kasze i potrawy, jest kolorowo na talerzu. Dzieci są szczęśliwe, rodzice spokojni o swoje Pociechy. Panie są cudowne, dobre, mądre, wykształcone a pracują za najniższą krajową. Organizujemy bardzo dużo imprez okolicznościowych (proszę sprawdzić na FB). Nie ma zebrań, są spotkania. Nawiązały się tu wspaniałe znajomości i przyjaźnie. „Ptasie Mleczko” podniosło poziom tego typu placówek w naszym mieście. Jesteśmy prekursorem wprowadzania zdrowych nawyków żywieniowych w żłobkach. Nie potrzebowałam do tego ustaw. Robimy coś dobrego. Naprawdę. Bez dofinansowania jednak nie dam rady. Będę musiała zamknąć żłobek w lecie. Wszystko przepadnie. Już nie wierzę w słowa „dasz radę”, „ marzenia się spełniają”, „dopóki walczysz , jesteś zwycięzcą”. Już mam tego dosyć.

Kiedy zrozumienia zupełnie brak

W lecie była rocznica żłobka. Zaprosiłam Prezydenta Miasta. Wszystkie Mamy i Córki ubrały się na biało i założyły wianki na głowy. To miał być symbol. Symbol Nas, Kobiet, Matek, które są mądre, wykształcone, piękne i które chcą się rozwijać. Ten rozwój jest możliwy tylko wtedy, gdy ma się spokojny umysł. To nie jest takie proste, pójść do pracy i zostawić dziecko z obcą osobą. Nasze mamy są spokojne o swoje dzieci.

Chciałyśmy to pokazać Panu Prezydentowi. Myślałam, że nam pomoże. Prezydent nie przyszedł, bo poszedł na imprezę z Caritasu. No ok, jak nie drzwiami to oknem. Sama poszłam do Prezydenta w tej sukience, w tym wianku i z tortem do Kancelarii. Rozmowa była bardzo uprzejma. Prezydent powiedział , że „sprawa żłobków w Przemyślu i dofinansowania jest mu bardzo bliska”. Tak się ładnie uśmiechał, a że jest przystojny, to Mu uwierzyłam. Jest super w naszym mieście. Wystarczy przejść się głównymi ulicami i policzyć puste witryny sklepów. Opłaty za wynajem lokali zarówno od prywatnych właścicieli, jaki tych od miasta są tak wysokie, że nikomu tutaj nic się nie opłaca. Mamy za to kładkę, śmieszny wodny plac zabaw, coś tam dla ryb i jest super. Może tutaj trzeba kraść, robić różne machloje albo w końcu postarać się o „znajomości”?

Kiedy nie wiadomo gdzie szukać pomocy

Teraz, właśnie w tej chwili zastanawiam się, jak obciąć koszty. Kogo zwolnić. Jak zapłacę czesne za szkołę i przedszkole moich dzieci. Będę musiała przeznaczyć na koszty żłobka alimenty i zasiłek rodzinny? Czy to jest życie? Czy to jakiś zły sen? To chory kraj czy tylko to miasto? Rozumiem teraz, dlaczego ludzie stąd uciekają. Mam wspaniałe, mądre, zdolne Dzieci. Nie wiem czy chcę, aby grały w barwach tego miasta. Nie wiem nawet czy chcę aby grały w barwach tego kraju.

Wasza Czytelniczka.

Zdjęcie: własność Przedszkole Ptasie Mleczko

Śródtytuły pochodzą od redakcji.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Prowadzę biznes, który do mnie pasuje – historia Kamili

Chciałam wspierać młodych ludzi w rozwoju i pomagać odkrywać potencjał jaki w nich drzemie - mówi Kamila, która zdecydowała się założyć biznes - taki, który odpowiada jej potrzebom i charakterowi. Kamila od pół roku prowadzi własny ośrodek Akademii JA w Krakowie. Poznaj jej historię i sprawdź, czy to także może być biznes dla Ciebie!
  • Kamila Kucwaj - 25/09/2019
Kamila_Kucwaj

Marzenia o pracy z pasją

Pamiętam, gdy jako licealistka obejrzałam film „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”. Film zrobił na mnie ogromne wrażenie! Dotykał moich głębokich pragnień. Chciałam tak jak główny bohater – nauczyciel języka angielskiego – wspierać młodych ludzi w rozwoju, budzić w nich pasję do życia i pomagać odkrywać potencjał jaki w nich drzemie.

Chcę wspierać i pomagać innym – moje pierwsze doświadczenia zawodowe

Chęć wspierania innych w rozwoju doprowadziła mnie do tego, że zostałam trenerem w dużej firmie. Bardzo interesowałam się rozwojem osobistym, ukończyłam mnóstwo szkoleń, zafascynowała mnie idea porozumienia bez przemocy (NVC). A temat emocji był mi szczególnie bliski.

Jako osoba wysoko wrażliwa przeżywam je silniej, intensywniej niż przeciętna osoba. Doświadczyłam tego jak praca z własnymi emocjami zmienia radykalnie jakość życia i relacje z innymi ludźmi. Chciałam się tą wiedzą dzielić. Nie do końca jednak wiedziałam jak.

Trzej chłopcy

Akademia JA – od pomysłu do realizacji marzenia

O Akademii JA dowiedziałam się przez przypadek, właśnie z portalu Mamo Pracuj. Pomyślałam – to jest to! Może to właśnie sposób na spełnienie mojego marzenia o pracy, która daje poczucie satysfakcji, sensu oraz większą elastyczność w łączeniu życia zawodowego i rodzinnego? Powróciło też pragnienie by wspierać w rozwoju dzieci i młodzież.

Wspieraj rozwój kompetencji miękkich u dzieci i młodzieży – załóż własny biznes z Akademią JA – dowiedz się więcej o tym pomyśle na biznes!

Zakładam własny biznes na urlopie macierzyńskim

Byłam wtedy na początku mojego urlopu macierzyńskiego, w pełni zaangażowana w opiekę nad córeczką. Zaczęłam jednak obserwować działalność Akademii JA.

Gdy po kilku miesiącach dowiedziałam się, że Agnieszka i Iwona (założycielki Akademii JA), poszukują kogoś do współpracy w Krakowie, nie wahałam się i z całą rodziną przyjechałam na spotkanie informacyjne do Gdyni.

Dziewczyny zaraziły mnie swoją pasją, wiarą w to, że program który stworzyły, naprawdę pomaga dzieciom w rozwoju emocjonalnym i społecznym. Co do tego, że takie programy są potrzebne nie miałam najmniejszych wątpliwości.

W końcu mam czas dla dzieci – historia Ani, mamy trójki dzieci, która rozwija własny biznes z Akademią JA

Zdecydowałam się założyć własny ośrodek Akademii JA

Bardzo spodobała mi się forma zajęć oraz autorskie materiały (unikatowa maskotka, pacynki, podręczniki, emonakładki, karty pracy grupowej, indywidualnej). Jako trener z wieloletnią praktyką i uczestnik szkoleń miękkich, wiedziałam jak istotna w procesie nauki jest forma zajęć: atrakcyjna i angażująca uczestników.

Widziałam jakość, na której szczególnie mi zależy. Przy tym doświadczyłam od Iwony i Agnieszki elastyczności, gotowości na dialog z drugim człowiekiem, co sprawiło, że im zaufałam i zdecydowałam się na założenie Ośrodka Akademii JA w Krakowie – Simulteo.

Jak założyć firmę z małym dzieckiem u boku?

Wsparcie męża i mamy

Po podjęciu decyzji o współpracy przyszedł czas na intensywne szkolenia w Gdyni. Było to dla mnie pewne wyzwanie, ponieważ chciałam by niespełna roczna córeczka przebywała blisko mnie. Udało się to dzięki mojemu mężowi oraz mamie, którzy również uczestniczyli w wyjazdach opiekując się Łucją. 

Jak prowadzić własny biznes?

Poza merytorycznym przygotowaniem do prowadzenia programów rozwojowych otrzymałam też wsparcie w prowadzeniu biznesu. Agnieszka i Iwona dzieliły się z właścicielami ośrodków wiedzą związaną z marketingiem, social mediami, aspektami prawnymi jak RODO, funduszami unijnymi itp. Stworzyły też grupę, na której właściciele ośrodków dzielą się doświadczeniami i dobrymi praktykami.

Najważniejsze jest jednak to, że wierzą w to co robią i w ludzi, z którymi współpracują, dając im zaufanie i elastyczność we współpracy.

Poszerzanie strefy komfortu

Oczywiście otwieranie swojego biznesu po raz pierwszy wiązało się dla mnie z poszerzaniem strefy komfortu. Obawiałam się braku doświadczenia i wiedzy w kwestiach związanych z marketingiem i organizacją biznesu. Okazało się jednak, że niepotrzebnie.

Na mojej drodze napotkałam wiele wspierających osób, którym jestem bardzo wdzięczna za pomoc i zaangażowanie.

Zapraszam na Dni Otwarte

1 października w naszym Ośrodku Akademii JA w Krakowie – Simulteo zaplanowaliśmy Dni Otwarte z bezpłatnymi warsztatami pokazowymi dla dzieci.

Zapraszam do zapoznania się z programem Dni Otwartych Simulteo i ofertą zajęć dla dzieci i młodzieży.

Akademia_ja_gadzety
Akademia JA

W październiku natomiast ruszają już regularne, cotygodniowe zajęcia wspierające rozwój emocjonalny i społeczny dzieci w wieku przedszkolnym oraz szkolnym.  

W planach mamy poszerzenie oferty o półkolonie, programy dla licealistów oraz zajęcia matematyczno – eksperymentalne dla przedszkolaków. Zależy mi na tym by wspierać w rozwoju także rodziców, gdyż to oni odgrywają decydującą rolę w wychowaniu dzieci. We współpracy z certyfikowanym trenerem porozumienia bez przemocy proponujemy cykliczne szkolenia, wspierające ich w rodzicielskiej roli.

Jak zajęcia dodatkowe mogą rozwijać nasze dzieci? – rozmowa z Agnieszką Zielonką i Iwoną Żbikowską, założycielkami Akademii JA

Kamila

Zdjęcie główne: własność Kamili

Zdjęcia w środku: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kamila Kucwaj
Założycielka i właścicielka Ośrodka Akademii JA w Krakowie – SIMULTEO,  certyfikowany trener programów „Oto JA” oraz „JA czyli kto”. Praca w której może pomagać rozwijać się innym jest jej pasją.Szczęśliwa żona oraz mama trójki wspaniałych dzieci. Uwielbia aktywne spędzanie czasu, podróże i wycieczki górskie. Zdobyła uprawnienia Przewodnika Tatrzańskiego.

Przerwa na karmienie piersią – jak naprawdę wygląda? List od Pauliny

Według prawa, kobiecie karmiącej dziecko piersią, przysługują dwie półgodzinne przerwy w pracy. Jednak co robić jeśli kierownictwo uważa, że z powodu przerwy na karmienie nie należy Ci się urlop, lub nie chce doliczyć Ci nadgodzin? Czy przerwa na karmienie zmniejsza wymiar etatu? Przeczytajcie list który dostałyśmy od Pauliny i odpowiedź prawnika.
  • Listy do Redakcji - 21/08/2019
mama całuje małe dziecko w głowę

Paulina jest młodą, pracującą i karmiącą mamą. Kiedy postanowiła skorzystać z dodatkowej wolnej godziny, przysługującej jej w pracy na karmienie piersią, nie spodziewała się, że ze strony firmy spotkają ją takie przeszkody…

Mamie decydującej się na karmienie piersią przysługuje godzinna przerwa.

Zwracam się do Państwa, jako do osób doświadczonych, z takim zapytaniem. Mam od dłuższego czasu problemy z kierowniczką, która w nieprzychylny sposób patrzy na moje karmienie piersią i wiążący się z tym skrócony czas pracy do 7h.

W obecnej firmie pracuję od pół roku. Dwa miesiące wcześniej podpisałam z nimi wiążącą umowę, że dołączę do zespołu, zrobiłam badania i dostarczyłam niezbędne dokumenty.

Przerwa w pracy na karmienie piersią – prawo czy przywilej?

Lekarz medycyny pracy poinformował mnie wówczas, iż z uwagi na karmienie przysługują mi 2 półgodzinne przerwy, lub mogę wystąpić o 1 godzinę przychodzenia później lub wychodzenia wcześniej. Pracodawca wiedział, że karmię piersią, gdyż informowałam o tym otwarcie na rozmowie kwalifikacyjnej.

Gdy dołączyłam do zespołu, przyniosłam zaświadczenie o karmieniu i dowiedziałam się, że oni muszą sprawdzić, czy w ogóle mogą to zaakceptować. Przez 2 tygodnie przychodziłam na pełen wymiar czasu – 8h, czekając na informację od kierownika. Po ponad 2 tygodniach dostałam podpisaną zgodę, że mogę wychodzić godzinę wcześniej.

Czy pracodawca może przyspieszać decyzję o zakończeniu karmienia?

Od ponad miesiąca kierowniczka pyta mnie kiedy przestanę karmić, bo ona potrzebuje kogoś, kto by pracował 8h. Nie został mi przyznany urlop 2-tygodniowy w wakacje (chociaż prosiłam o niego, bo starszy syn idzie do 1 klasy i chciałabym móc spędzić z nim trochę czasu przed szkołą), ponieważ „inni bardziej na to zasługują, bo pracują dłużej, a ty nie pracujesz w pełnym wymiarze godzin”.

Godzinna przerwa na karmienie – przepisy a rzeczywistość

Pomijam fakt, że bardzo rzadko się zdarza, żebym faktycznie była w pracy 7h, ponieważ pracując do 15 często przychodzę na 7:30, a pracując do 17:00 (mamy dyżury również 9-17 raz w tygodniu), gdzie powinnam przyjść na 10:00 do 17:00, przychodzę na 8-8:30, by zostać do 17:00, czyli na 9h.

Ostatnio kierowniczka wiedziała, że muszę wziąć komputer do domu, ponieważ mamy bardzo dużo zamówień i zleceń i nie jestem w stanie tego zrobić w pracy. Pracowałam w sobotę 5h i w niedzielę 3h przez 2 tygodnie z rzędu.

Kiedy powiedziałam, że nie będę wpisywać tego jako nadgodziny, ale poprosiłam by miała to na uwadze, gdybym potrzebowała kiedyś godzinę czy dwie wcześniej wyjść, powiedziała, że ona nie może mi uznać tego, że pracuję ponad czas jako nadgodziny, ponieważ ja nie pracuję w pełnym wymiarze godzin… Czy faktycznie tak jest? Ja bardzo często wracam do domu po tych 7-7,5 godzinach, karmię dziecko, a później otwieram laptopa i odpisuję klientom.

Jak wygląda przerwa na karmienie piersią od strony prawnej?

Szukając informacji na temat czasu pracy i przerw na karmienie znalazłam artykuł, w którym jest napisane, że postępowanie firmy i kierowniczki jest niezgodne z polskim prawem.

Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź i pomoc. Przyznam, że chciałam jak najszybciej zakończyć karmienie piersią, by wspomóc firmę i współpracowników, kolegów z działu. Jednak takie nastawienie do sytuacji i mojej osoby zdecydowanie mnie zniechęciło, tym bardziej, że naprawdę przychodzę do pracy, staram się dawać z siebie wszystko. Później i tak siedzę w domu dodatkowo, żeby później usłyszeć, że ja nie pracuję w pełnym wymiarze, więc nie mogą mi przyznać urlopu, bądź nadgodzin, które i tak robię. Uważam,że jest to po prostu nie fair w stosunku nie tylko do mam, ale również i przede wszystkim w stosunku do człowieka.

Odkąd podjęłam pracę, ani razu nie wzięłam dnia wolnego. Przez 3 dni w marcu jedynie przebywałam na zwolnieniu z uwagi na zapalenie ucha środkowego, ale i tak za te 3 dni nie dostałam żadnego wynagrodzenia, z uwagi na brak przepracowanego pełnego miesiąca (ponoć zgodnie z prawem). Nie brałam dni na dziecko, nawet podczas strajków, przychodziłam do pracy na antybiotyku, więc naprawdę każdego dnia w tej pracy byłam, choć „w niepełnym wymiarze czasu”, jak nazywa to moja szefowa.

Co o tej sytuacji mówi Mama Prawniczka?

Na początek warto rozważyć czy to na pewno praca, którą Czytelniczka chce wykonywać i pracodawca, z którym chce się związać. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że powroty na rynek pracy są trudne, ale tutaj od samego początku mamy do czynienia z próbami pomijania praw mam, wprowadzania pracownicy w błąd poprzez przekazywanie informacji niezgodnych z rzeczywistym stanem prawnym.

Czy przerwa na karmienie zmniejsza wymiar etatu?

Przede wszystkim warto zapamiętać, że korzystanie z przerw na karmienie piersią w żaden sposób nie wpływa na wymiar etatu. Pracownica zachowuje prawo do wynagrodzenia za cały etat, uprawnienia urlopowe nie zmieniają się.

Przerwa na karmienie daje prawo do skrócenia dziennego czasu pracy, ale z zachowaniem warunków umowy o pracę.

Nie jest więc prawdą, że mama nie może skorzystać z urlopu, gdyż nie pracuje w pełnym wymiarze czasu pracy.

Ponadto wymiar etatu nie ma żadnego wpływu na kolejność korzystania z uprawnień urlopowych i tego typu argumentacja jest niezgodna z przepisami. Na korzyść pracodawcy pozostaje jednak fakt, że ma on prawo do niejako dysponowania urlopem wypoczynkowym, gdyż każdorazowo musi wyrazić na niego zgodę, a w uzasadnionych przypadkach może z urlopu nawet odwołać. W tym przypadku jednak ewidentnie mamy do czynienia z utrudnieniem pracownicy skorzystania z urlopu przy powoływaniu się na argumenty, które nie są przewidziane przepisami prawa.

Przerwa na karmienie a nadgodziny

To samo dotyczy ewentualnych nadgodzin, na które pracownica wyraziła zgodę – pamiętajmy, że rodzic wychowujący dziecko musi wyrazić zgodę na pracę w godzinach nocnych, w nadgodzinach, poza stałym miejscem świadczenia pracy. Powoływanie się na fakt, iż nie mogą one zostać rozliczone, gdyż mama nie pracuje pełnego etatu, więc nie przysługują jej nadgodziny jest nadużyciem ze strony pracodawcy.

Po pierwsze to znowu wprowadzanie w błąd, gdyż jak wskazałam przerwa na karmienie nie obniża wymiaru czasu pracy. Ponadto pracodawca ma obowiązek prawidłowego rozliczenia nadgodzin oraz udzielenia dodatkowych dni wolnych lub wypłacenie dodatkowego wynagrodzenia za ten czas pracy. Takie działanie pracodawcy, jak zaprezentowano jest niezgodne z prawem.

Przerwa na karmienie przed czy po nadgodzinach?

Niewłaściwie natomiast przez Czytelniczkę interpretowany jest przywołane orzeczenie. Wyjaśnia ono bowiem, iż w przypadku wykonywania pracy w nadgodzinach, przez pracownicę korzystającą z przerw na karmienie, owe nadgodziny nie mogą być wykonywane w 8 godzinie pracy, a przerwa udzielona później.

Taki sposób korzystania zaburzałoby rzeczywisty powód korzystania z przerw, czyli konieczność karmienia dziecka w czasie dnia pracy (nawet przy wyjściu o godzinę wcześniej). Jeśli więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby w 8 godzinie pracy wykonywać dodatkową pracę w ramach nadgodzin, oznaczałoby to, że przerwa jest bezcelowa, gdyż w czasie standardowego dnia pracy nie ma potrzeby karmienia.

Dlatego praca w nadgodzinach przez mamy karmiące jest jak najbardziej możliwa, ale w takim przypadku owa przerwa powinna być wykorzystana na początku dnia pracy, w trakcie dnia lub po zrealizowaniu jej w 8h pracy, pracownica w kolejnej godzinie powinna pojawić się w miejscu pracy, celem wykonania pracy.

Niezmiennie jednak podkreślam, że sposób działania pracodawcy ewidentnie wskazuje na celowe utrudnianie pracownicy-mamie korzystanie z jej uprawnień.

Marzena Pilarz-Herzyk #MamaPrawniczka

Czy Ty znalazłaś się kiedyś w podobnej sytuacji? Napisz do nas na adres [email protected]

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail