Czego szukasz

Od czego zacząć biznes on-line? 3 sposoby na pozyskanie klientów

Zdecydowałaś się lub planujesz założyć swój biznes online, tylko jak nie zginąć w gąszczu mediów i jak dotrzeć do potencjalnych klientów? Blog, newsletter i fanpage – to pierwsze kanały dystrybucji treści, o których powinnaś pamiętać. Dlaczego blog jest ważniejszy od Facebooka z jego 2 miliardami użytkowników?

  • Krystyna Bezubik - 18/06/2018
młoda uśmiechnięta kobieta przed laptopem

Co stworzyć? Blog czy fanpage? A może newsletter? Co jest lepsze? Czy kiedykolwiek zadawałaś sobie te pytania? Podejrzewam, że tak. Przynajmniej zawsze, gdy prowadzę webinar o pisaniu na blog ekspercki te pytania padają. Biorąc pod uwagę, w jak wielu miejscach w sieci można funkcjonować, nie dziwię się, że na początku swojej drogi możesz mieć dylemat.

Kilka lat temu, gdy sama zaczynałam przygodę z prowadzeniem kursów, prowadziłam tylko newsletter, na który zapisywali się uczestnicy moich warsztatów stacjonarnych.

Potem dołożyłam do tego fanpage na Facebooku, potem blog, a z czasem kolejne profile na mediach społecznościowych. I jeśli jestem dzisiaj z czegoś dumna, to przede wszystkim z tego, że od samego początku miałam swoją własną przestrzeń w sieci czyli newsletter. Jeśli coś bym zmieniła – przed założeniem fanpage’a założyłabym blog.

Mieszkanie wynajęte czy własne?

Różnica między newsletterem, blogiem a fanpagem na Facebooku (lub na innym portalu społecznościowym) jest taka jak między wynajętym mieszkaniem a własnym.

Blog

Na blogu jesteś u siebie, oczywiście pod warunkiem, że masz własną domenę, do czego Cię zachęcam. To Twoja przestrzeń, nikt Cię z niej nie wyrzuci. Artykuł, który opublikujesz dzisiaj, będzie pracował dla Ciebie przez kolejne miesiące i lata. Naprawdę. Na moje artykuły, które publikowałam nadal wchodzą nowi czytelnicy.

Newsletter

Podobnie jest z newsletterem. To Twój magazyn, czasopismo czy poradnik, którym trafiasz bezpośrednio do skrzynki email swoich czytelników i tego nie można przecenić. Nawet jeśli ktoś nie otworzy Twojej wiadomości i tak wie, że cały czas działasz. Stajesz się dostępna w jego świadomości.

Social media

Tworząc treści na jakikolwiek portal społecznościowy, funkcjonujesz w przestrzeni, która nie należy do Ciebie. Tak jakbyś mieszkała w wynajętym mieszkaniu. To Facebook i jego algorytmy decydują o widoczności Twoich postów. Poza tym tak naprawdę nie masz pewności, czy w którymś momencie ktoś Cię nie wyrzuci na bruk lub właściciel nie uzna, że czas zamknąć ten budynek. Przesadzam? A pamiętasz portal „Nasza klasa”? Kilka lat temu wszyscy mieli swoje konto na „Naszej klasie”. Dzisiaj? Nawet nie wiem, czy NK jeszcze istnieje.

Domyślam się, że już sama wyciągnęłaś wniosek, że w biznesie online blog i newsletter są najważniejsze. Są sercami Twojego biznesu online. Oczywiście nie twierdzę, że profile w mediach społecznościowych nie mają znaczenia. Że nie warto ich prowadzić. Wręcz przeciwnie. Dzięki Facebookowi zyskałam wiele klientek, z którymi cały czas utrzymuję kontakt. Jednak ograniczenie się do samej strony na Facebooku czy Instagramie to moim zdaniem błąd. Idealnie jest, gdy masz i blog, i newsletter, i fanpage.

Jak to wszystko połączyć i nie zwariować?

Może obserwujesz jakąś znaną blogerkę czy autorkę kursów online i widzisz, że pisze na blog, wysyła newsletter, robi relację na żywo na Instagramie, aktywnie udziela się na Facebooku itd. Przecież oznacza to tworzenie treści za treścią. Kolejny tekst, kolejne zdjęcia, a doba ma tylko 24 godziny. Spać też trzeba i na pewno nie chcesz zaniedbać rodziny. Mam dla Ciebie dobrą wiadomość – nie musisz robić wszystkiego.

Na początek 2-3 miejsca w sieci

Na początku skup się na 2-3 miejscach w sieci. Już pewnie się domyślasz, że na pewno jednym z tych miejsc będzie blog, drugim newsletter, a trzecim jeden profil w mediach społecznościowych. Uwierz mi, na początek to w zupełności wystarczy.

Z czasem, gdy już znajdziesz swój rytm pracy lub zatrudnisz kogoś do pomocy, będziesz mogła dodać kolejny portal społecznościowy. Na początku naprawdę sprawdza się zasada: „Lepiej mniej, ale dokładniej”.

Połącz działania tworząc treści

Po drugie staraj się tworzyć jak najwięcej treści za jednym zamachem. Co to znaczy? Na przykład jeśli piszesz artykuł na blog, możesz od razu napisać kilka zdań do newslettera, w którym powiesz coś więcej, dodasz dodatkowe ćwiczenie albo opowiesz coś o sobie od kuchni. Równocześnie zrób zdjęcie monitora lub swojego miejsca pracy, aby pokazać, że właśnie pracujesz, że jutro ukaże się nowy artykuł.

Inny przykład? Może sięgnęłaś do jakiejś książki, gdy pisałaś artykuł na blog? Może zamieściłaś w nim inspirujący cytat? Ten sam cytat umieść na zdjęciu i wrzuć na stronę na Facebooku. W ten sposób zaoszczędzisz dużo czasu i uwolnisz głowę od myślenia o tym, jaką nową treść stworzyć.

A jakbyś miała wątpliwości…

…zaczynaj od tworzenia treści na swoje najważniejsze miejsce w sieci, czyli blog. A potem wokół tego buduj kolejne treści. Z profilu na mediach społecznościowych odsyłaj na blog. Na blogu daj czytelnikom łatwą możliwość zapisania się na Twój newsletter, a w newsletterze oprócz tego, że dasz nową treść, zachęć do wejścia na blog. Proste, prawda?

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Krystyna Bezubik
Doktor literaturoznawstwa, pisarka, nauczycielka z wieloletnim doświadczeniem i blogerka. Od ponad sześciu lat pracuj z początkującymi autorami książek i blogów eksperckich. Pokazuje im, jak pisać, by inni chcieli to czytać. Autorką kilku książek i kursów online – w tym kursu w formie e-booka: „Jak pisać na blog ekspercki, by inni chcieli to czytać”.
Podyskutuj

Sama organizuję sobie pracę i godzę to z byciem mamą

Akademia Fotografii Dziecięcej to wspaniałe miejsce, idealne dla mam, które chciałyby pięknie fotografować - mówi Olga Wojcińska, która ukończyła kurs w Akademii i dziś zarabia prowadząc własną firmę fotograficzną. - Super jest to, że można opiekując się swoimi dziećmi rozwijać się zawodowo. Dla mnie najfajniejsze było, że regularnie dostawałam kolejną dawkę wiedzy, a praktykę ćwiczyłam spędzając czas z moim dzieckiem - mówi Olga o swojej nauce w Akademii.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 08/11/2018
Olga Wojcińska

A może Ty podobnie jak Olga marzysz o pracy fotografa? Na hasło mamopracuj możesz kupić kurs w Akademii Fotografii Dziecięcej z 10% zniżką. Sprawdź szczegóły >>>

Olgo jesteś fotografem dziecięcym i rodzinnym, przygotowujesz piękne sesje z różnych okazji. Opowiedz, jak zaczęła się Twoja przygoda z fotografią?

Zawsze doceniałam piękne fotografie zrobione przez profesjonalistów. Niejednokrotnie korzystałam z sesji u kilku fotografów i bardzo podobało mi się gdy w mieszkaniu ściany były udekorowane pięknie oprawionymi fotografiami. Uważałam, że umieszczanie w ramkach na ścianie kiepskich zdjęć zrobionych komórką to profanacja.

Wszystko zaczęło się jednak dopiero po pojawieniu się na świecie mojej córeczki Amelki. Zdjęcia, które jej robiłam na początku były koszmarne 🙂 Gdy teraz na na nie patrzę, to chce mi się z nich śmiać 🙂 Nie miałam pojęcia jak to się robi 🙂

Pewnego dnia, podczas wizyty u znajomej, zobaczyłam zdjęcia jej córek zrobione przez bardzo znaną warszawską fotografkę – pięknie oprawione – zdobiące całe mieszkanie (było ich całkiem sporo). Nie mogłam się napatrzeć i postanowiłam, że muszę takie mieć. Wybraliśmy się z moją rodziną na sesję do niej. I od tego wszystko się zaczęło. Po naszej sesji postanowiłam, że zostanę fotografem dziecięcym 🙂

Co robiłaś się zanim zajęłaś się fotografią?

Pracowałam jako General Manager w klubie fitness.

Opowiedz o Akademii Fotografii Dziecięcej. Co Ci się tam podobało, co najlepiej wspominasz?

Akademia Fotografii Dziecięcej to wspaniałe miejsce, idealne dla mam, które chciałyby pięknie fotografować. Przestać fotografować w trybie automatycznym, a nie mają pojęcia co to jest ISO czy przysłona 🙂

Super jest to, że można opiekując się swoimi dziećmi rozwijać się zawodowo. Dla mnie najfajniejsze było, że regularnie dostawałam kolejną dawkę wiedzy, a praktykę ćwiczyłam spędzając czas z moim dzieckiem 🙂

Jak szybko po kursach AFD można zostać samodzielnym fotografem?

Myślę, że nie ma na to jednej odpowiedzi. Aby zostać fotografem przede wszystkim potrzebna jest samodyscyplina i determinacja. No i praca, praca, praca 🙂
Jednak uważam, że przy bardzo dużym zaangażowaniu może nastąpić to bardzo szybko.

Czy dzisiaj pracując jako fotograf jesteś w stanie utrzymać się z tej profesji?

Tak i jestem z tego bardzo dumna. Teraz otwieram swoje Foto Atelier w Konstancinie i myślę, że dzięki temu będzie jeszcze lepiej.

Jak szukałaś swoich pierwszych klientów i jak to odbywa się teraz?

Nigdy ich nie szukałam 🙂 Sami przyszli. Fotografując swoją Amelkę postanowiłam założyć fanpage, na którym publikowałam moje prace. Wielu moich znajomych mogło zobaczyć moje postępy. Poza tym zrobiłam też zdjęcia kilku znajomym z dziećmi i tak jakoś to się zaczęło.

Ktoś zobaczył moje zdjęcia i też chciał takie. Większość moich klientów to znajomi moich wcześniejszych klientów. Choć zdarza się, że ktoś zobaczył na FB moje fotografie i postanowił też mieć takie.

Co cenisz sobie najbardziej w prowadzeniu własnego biznesu?

To, że robię to co lubię i na co dzień mam kontakt z przemiłymi ludźmi. Uwielbiam też ten zachwyt rodziców, gdy dostają zdjęcia swoich dzieci 🙂 Wtedy czuję, że to co robię ma sens.

A co cenisz sobie mając własną firmę jako mama, a co Ci najbardziej przeszkadza?

Elastyczność. To, że nie pracuje od 8 do 20, lecz sama organizuje sobie czas pracy i mogę to pogodzić z byciem mamą. Jedyny minus prowadzenia firmy jako mama w Polsce, to niestety problem z chorującymi dziećmi.

Gdy dziecko zachoruje to mam problem – nie mogę iść na l4, które miałabym będąc na etacie. Wtedy nie zarabiam, a koszty prowadzenia działalności są dość wysokie.

Z kim najbardziej lubisz pracować? Z dziećmi, z dorosłymi?

Moje ulubione są zdecydowanie sesje niemowlęce (6-9 miesięcy). Dzieci są uśmiechnięte, pięknie siedzą – jeszcze nie uciekają 🙂 A zdjęcia są wychodzą wspaniałe.
Lubię też sensualną fotografię ciążową – ostatnio coraz więcej mam takich sesji.

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

A może Ty podobnie jak Olga marzysz o pracy fotografa ? Na hasło mamopracuj możesz kupić kurs w Akademii Fotografii Dziecięcej z 10% zniżką. Sprawdź szczegóły >>>

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: Olga Wojcińska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Co zyskasz biorąc udział w Kursie online Mamo Pracuj? – uczestniczki o kursie!

Opinie o naszych działaniach są dla nas bardzo ważne. Zawsze chcemy dopasować nasze działania do Waszych potrzeb. Dlatego tak bardzo cieszymy się, kiedy dzielicie się swoim zdaniem. Dziś poczytajcie co Kinga mówi o Kursie online Mamo Pracuj.
  • Anna Łabno - Kucharska - 29/10/2018
Kursantka Kinga, Kurs online Mamo Pracuj

Kingo, brałaś udział w pierwszej edycji Kursu online Mamo Pracuj? Jak się o nim dowiedziałaś?

Byłam akurat w takim momencie mojego życia, że myślałam o powrocie na rynek pracy – dlatego sprawdzałam różne oferty szkoleń, pracy dla mam i czytałam nowinki, w tym także oferty na Mamo Pracuj – stąd informacja 🙂

Masz duże doświadczenie zawodowe. Jesteś psycholożką, ale też terapeutką. Prowadziłaś szkolenia oraz różnego rodzaju projekty. Wiem też, że skończyłaś studia z zakresu doradztwa zawodowego. Mogłoby się wydawać, że nie potrzebujesz takiego kursu, a zdecydowałaś się na uczestnictwo. Co Cię przekonało?

Po pierwsze, bardzo bogaty i atrakcyjny harmonogram kursu.

Po drugie – to, że jest robiony online. Znacznie mi to ułatwiło sprawę, nie musiałam wychodzić z domu, płacić za nianię, czy wyjeżdżać do innego miasta. Przyznam się w tym miejscu, iż kiedyś myślałam, że kursy online są nie dla mnie, ale to się zmieniło od kiedy zostałam mamą :).

Po trzecie, łatwa i szybka dostępność: to, że mogę do niego właściwie sięgnąć o każdej porze, a także wrócić do tego czego potrzebuję, żeby przejrzeć ponownie.

Po czwarte – praca „niby online”, a jednak w grupie, gdyż są wspólne webinary, jest specjalna grupa na facebooku. To mi dodawało skrzydeł i motywowało do działania.

Po piąte, na rynku pracy dużo się dzieje i ciągle zmienia, to co było na studiach przedstawianych kilka lat temu, częściowo jest już nieaktualne, a warto być na bieżąco. Myślę, że ten kurs i Mamo Pracuj daje taką możliwość.

Tak jak wspominałaś – jesteś też mamą uroczej dziewczynki Lenki. Jak godziłaś swoje obowiązki z uczestnictwem w Kursie online Mamo Pracuj?

Ja byłam już wcześniej uczestniczką dwóch innych kursów online, z których ukończeniem miałam problem. Głównie dlatego, że w tym czasie często opiekowałam się sama moją córeczką Lenką, bo mąż dużo pracował i trudno mi było się zorganizować logistycznie i czasowo.

Wyciągnęłam wnioski z tych doświadczeń, którymi się z Wami tu podzielę: zrobiłam sobie plan działania – podzieliłam sobie kurs na pory dnia i zadania do zrobienia. Drukowanie materiałów do kursu zrobiłam wcześniej, gdy tylko to było możliwe tzn. panele były uwolnione, bo to też zajmuje dużo czasu. Jednocześnie jak drukowałam już sobie to segregowałam w segregatorze i coś tam poczytałam.

Przygotowałam także moją rodzinę (córkę, męża, przyjaciół, teściów – wszystkich, którzy do tej pory wypełniali często mój czas popołudniami czy wieczorami, bo np. przyjeżdżali w odwiedziny itd.) na to, że mam kurs i w związku z tym o pewnych porach będę dla bliskich niedostępna, czy „mniej dostępna”.

Oczywiście zdarzało się, że moja 2,5 letnia córeczka wpadała z zapytaniem: Mamo czy jesteś zajęta? Czy uczysz się? A ja wtedy potwierdzałam 🙂 Czasem pooglądała ze mną webinar, poprzytulała się i poszła. A w tle słyszałam jak opowiada wszystkim, że mama się uczy. Myślę, że to bardzo ważne, przygotować bliskich, tak, żeby wiedzieli, że ten kurs jest dla nas ważny. Przygotowanie bliskich do takiego kursu to może być świetna lekcja rodzinna: ucząca współpracy, kooperacji i szacunku dla potrzeb wszystkich członków rodziny. Dla mnie uroczym było usłyszeć jak moja córka tłumaczy komuś, że mamusia ma kurs i się uczy, i ona też w przedszkolu się uczy.

Kursantka Kinga, Kurs online Mamo Pracuj

Jakbyś miała wymienić 3 rzeczy, które okazały się dla Ciebie nowe i najbardziej wartościowe, to co by to było?

Dla mnie oprócz wartości merytorycznej materiałów, która jest ogromna, bo na kursie jest naprawdę sporo wartościowych rzeczy, bardzo ważne były webinary. Są na żywo, więc była możliwość wypowiadania się i zadawania pytań. To pobudza do kreatywności, do myślenia, otwiera różne „szufladki” w głowie.

A także wspólnie spędzony czas na webinarach, na grupie na facebooku był bardzo fajny, dawał mnóstwo pozytywnej energii i siły, która mnie motywowała do działania. Mam kilkuletnie doświadczenie pracy głównie z damskimi grupami, czy to wsparcia, czy to rozwoju osobistego i wiem, że z grupy kobiet, babeczek, mam wspólnie pracujących, działających razem płynie nieprawdopodobna moc zmieniania siebie, innych, świata.

Otrzymałaś dostęp do kursu na cały rok. Czy zdarza Ci się do niego wracać?

Tak, to, że kurs jest na dłużej to bardzo fajna sprawa. Wracałam i wracam do części materiałów. Zwłaszcza, że od czasu ukończenia kursu otworzyłam działalność i podjęłam dwie nowe prace. Wskazówki z kursu były dla mnie w tych doświadczeniach bardzo cenne. Zresztą nawet teraz jak mam jakiś gorszy dzień w pracy to myślę o tym, żeby zobaczyć materiały z kursu i zastanowić się przy pomocy zawartych w nich wskazówek, czy zmierzam we właściwym zawodowym i rozwojowym kierunku.

Co byś powiedziała mamom, które wahają się – chcą uczestniczyć w kursie, ale nie są do końca przekonane, czy im się on przyda lub, że nie znajdą czasu na realizację zadań, czy też uczestnictwo w webinarach?

Kiedyś popularne było takie hasło: kobiety na traktory, pamiętacie? Ja bym powiedziała: Dziewczyny, Mamy zapiszcie się na kurs! Zapytacie dlaczego?

Po pierwsze, przyda się Wam on na pewno: gdyż wzmocni Wasze poczucie własnej wartości (nie tylko na rynku pracy).

Po drugie, ubogaci Waszą bibliotekę w materiały, które można wykorzystać nie tylko do poszukiwania pracy, ale też do rozwoju osobistego.

Po trzecie, nic nie tracicie, a możecie tylko zyskać – jak nie znajdziecie czasu na kurs teraz, to możecie do niego wrócić i zaglądać w każdej wolnej chwili. A jeśli zdecydujecie się na aktywne uczestnictwo i działanie, to poczujecie moc korzyści, które z niego płyną: wzmocnicie się, poczujecie większą moc i energię do działania, wprowadzania zmian. Ja tak miałam i tak samo owocnej przygody z kursem Wam życzę 🙂

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę 🙂

Rozmawiała: Anna Łabno-Kucharska

Zdjęcia: archiwum prywatne Kingi

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Łabno - Kucharska
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail