Czego szukasz

Nie będę dobrą mamą, jeśli nie będę szczęśliwą kobietą

Jest żoną, mamą pięciu synów, a od 5 lat bloguje. W dodatku wspólnie z rodziną i z mężem prowadzi sklep z zabawkami. Wydawać by się mogło, że już nic się nie da wycisnąć z życia przy takiej ilości funkcji i obowiązków. A jednak jak sama mówi, znajduje czas na randki z mężem, tajskie masaże i dobre wino. – Wychodzę z założenia, że nie będę dobrą mamą, jeśli nie będę szczęśliwą kobietą – mówi Patrycja Biegańska – autorka bloga MamaGang i przywódczyni całego gangu chłopaków.

Domyślam się, że to pytanie, na które już nie raz odpowiadałaś. Dlaczego zaczęłaś pisać blog? Jak długo go prowadzisz i skąd nazwa – MamaGang?

Bloga MamaGang założyłam półtora roku temu, po zamknięciu poprzedniego. Odkąd zaczęłam blogować 5 lat temu, wiedziałam, że to jest temat dla mnie – uwielbiam pisać, mam wiele do powiedzenia, duże doświadczenie – nie tylko związane z macierzyństwem – którymi chciałabym się dzielić. Gdy skończyłyśmy przygodę z BPM wiedziałam, że będzie mi tego bardzo brakować, dlatego nie namyślałam się długo! Za to bardzo długo myślałam nad nazwą – chciałam, by czytelnik od razu wiedział, gdzie wchodzi. Że to miejsce mamy – przywódczyni całego gangu chłopaków 😉 Chyba się udało, nazwa ma bardzo dobry feedback od czytelników.

Niestety brakuje mi czasu, by robić to regularnie i tak często, jak powinnam, ale staram się utrzymywać codzienny, bliski kontakt z czytelnikami przez social media – facebook, instagram.

Rzeczywiście wygląda na to, że po prostu lubisz blogowanie 🙂 Jak wspomniałaś, prowadziłaś już wcześniej blog Boginie Przy Maszynie. To może zacznijmy od początku. Jak zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem?

Bloga zaczęłyśmy prowadzić z przyjaciółką 5 lat temu, gdy obie miałyśmy małe dzieci i potrzebowałyśmy zrobić coś dla siebie. Znaleźć swoje miejsce w niejako dniu świstaka, znanym każdej młodej mamie, taki kawałek rzeczywistości, które mogłybyśmy kształtować całkowicie po swojemu, wedle własnego pomysłu, upodobań, no i takie 5 minut dla siebie pośród obowiązków 😉

Dlatego założyłyśmy bloga, zaczęłyśmy szyć, a w rok później powstała marka z naszymi ubrankami dla dzieci! Niestety z racji innych obowiązków, które zaczęły nas przytłaczać, musiałyśmy zrezygnować z tego przedsięwzięcia po 3 latach. Ale do dziś traktuję MamaGang, jako moje miejsce, moją przestrzeń, gdzie nic mnie nie ogranicza.

Zastanawiam się jak to musi wyglądać u Ciebie? Liczna gromadka dzieci, blog, mąż – przecież On też potrzebuje Twojej uwagi – i jeszcze nowo otwarty sklep stacjonarny. Masz jakąś magiczną różdżkę? Jak wygląda Twój dzień?

Szczerze, sama się czasem zastanawiam, jak to się udaje 😉 Dzień zaczynam od mocnej kawy z mlekiem i miodem, bez niej nawet nie myślę o tym, co mam dziś do zrobienia! Potem wyprawianie dzieci do szkoły, przegląd maili i notatek, listy asapów, i zaczynam odhaczać kolejne rzeczy. Niestety od roku blog jest na ostatnim miejscu w obowiązkach, gdyż musiałam się mocno zaangażować w prawdziwe źródło naszego utrzymania, czyli sklep z zabawkami DAMI.

Stała praca to natłok obowiązków, a te w domu też nie znikają, dzieci potrzebują stale dużo uwagi, zaangażowania, rozmowy, wspólnego spędzania czasu. O sobie i mężu też nie zapominam, na szczęście lubimy te same rzeczy, które nas relaksują, dlatego wieczory spędzamy wspólnie przy filmach, serialach, staramy się wychodzić na spacery we dwoje, a nawet randki! Dziadkowie wtedy opiekują się dziećmi.

Mimo tego co mówisz, że blog jest na ostatnim miejscu, to jednak stale jest na nim coś nowego. Jest odzwierciedleniem tego co na co dzień dzieje się w Twojej rodzinie.Nie masz oporów, żeby opowiadać o swoim życiu?

Może to jakiś rodzaj ekshibicjonizmu? 😉 Lubię pokazywać nasze życie, dom, dzieciaki. Może ktoś pomyśli, że się chwalę, i chyba trochę tak jest, bo jestem bardzo dumna z naszej rodziny i z naszych dzieci. Głównie dlatego, że to wszystko prawda, nie mam potrzeby kolorowania rzeczywistości. Ogromnie się kochamy, dzieciaki skoczyłyby za sobą w ogień, a my umiemy korzystać z życia, poprzez codzienne rozrywki typu kino, jedzenie, gry i zabawy, podróże. Nie odkładamy niczego na później, ani przytulania, ani przyjemności.

Myślę, że po prostu warto to pokazać, że rodzina – szczególnie nawet tak duża rodzina – daje ogromne szczęście, dużo radości z małych rzeczy, codziennie. Nie jest to żadne poświęcenie, jak wiele osób stereotypowo myśli. Duża rodzina to był nasz świadomy wybór i codziennie jestem wdzięczna, że nam się udało to marzenie zrealizować, i jednocześnie, że udaje się utrzymać ten poziom satysfakcji, o jaki nam chodziło.

To teraz drugie z serii – domyślam się – powtarzających się pytań 🙂 Jak to jest być #momof5? Jesteś otoczona mężczyznami, pewnie niejedna kobieta Ci może zazdrościć 🙂

Ostatnio dużo o tym myślałam: ja naprawdę jestem królową w domu. Mam wrażenie, że ciągle rozkazuję 😉 Mąż większość dnia spędza w pracy, wraca później niż ja, więc na mnie spada ogarnianie dzieci, zajęć dodatkowych, lekarzy, szkolnych spraw. To ja głównie podejmuję decyzje o sprawach mniejszych, o większych decydujemy wspólnie, ale każda z mam wie, że życie składa się głównie z mniejszych 😉 Więc nie ukrywam, że czasem jest mi ciężko, szczególnie, że muszę zapanować nad piątką chłopców w różnym wieku, z różnymi oczekiwaniami, potrzebami, pomysłami.

Starsi weszli w wiek, że się ciągle kłócą o wszystko, rywalizują ze sobą, czasem też ćwiczą moją cierpliwość, która już chyba dawno wyparowała 😉 Momentami mam ochotę uciec na Księżyc, a jednocześnie wiem, że beze mnie by się to wszystko zawaliło – i oprócz poczucia odpowiedzialności, to jest też miłe uczucie, być tak potrzebną. Chcąc nie chcąc – muszę ogarniać, wiec najlepiej to po prostu polubić!

Co dla Ciebie jest kluczowe w wychowaniu dzieci? Co chcesz im przekazać?

Zawsze powtarzam: jedyne, czego chcę od moich dzieci, to wychować ich na dobrych i szczęśliwych ludzi. Chcę, by miały dobre, współczujące serce i pomocne dłonie, a oprócz tego – by były szczęśliwe, robiły to co lubią, były samodzielne. Niczego konkretnego nie oczekuję, ani świadectw z paskiem, ani doktoratów, ani dużych pieniędzy. Ale jednocześnie uczę, że bez ciężkiej pracy nie można niczego osiągnąć w życiu, a własne szczęście ponad cudzym nieszczęściem nie da żadnej prawdziwej przyjemności. Takie podstawy. Reszta mnie naprawdę nie interesuje.

Śledząc wpisy na Twoim blogu łatwo zauważyć, że nie jesteś mamą narzekającą, ale zawsze uśmiechniętą i taką ze zdrowym dystansem. Z czego to wynika? Z ilości dzieci pod Twoimi skrzydłami i doświadczenia? Czy po prostu jesteś taką osobą?

Zdecydowanie jest to podejście do życia w ogóle. Mam taki charakter, że do wszystkiego podchodzę z entuzjazmem, optymizmem, energią. Dla niektórych nawet pewnie jestem trochę nadpobudliwa, ale z drugiej strony, inaczej nie ogarnęłabym tylu rzeczy naraz. Właściwie to nawet nie rozumiem, jak można inaczej podchodzić do codziennych wyzwań i dość trudno dogaduję się z osobami, które pracują dużo wolniej niż ja. Ja muszę mieć wszystko od ręki zrobione i załatwione, nie rozumiem pojęcia „zaraz” czy „pomyślę o tym jutro”.

Gdyby nie wrodzony entuzjazm, na zrobienie wielu rzeczy po prostu nie starczyłoby mi siły, a tak mam coś, co mnie od środka nakręca. I dzięki temu nastawieniu wiele w życiu mi się udaje. Widzę to w codziennej pracy – jak ja dzwonię, by coś załatwić, zawsze zostaje załatwione według moich oczekiwań. Od razu wiem, że mi się uda, i ta druga strona chyba też to czuje 😉

To samo z dystansem. Gdybym miała się wszystkim przejmować, co więcej, gdyby to przejmowanie się miało wpływać na moje codzienne funkcjonowanie, pewnie często nie mogłabym wstać z łóżka. Staram się robić swoje i nie myśleć o tym, co inni powiedzą, bo już wiem, że to nie ma sensu. I jednocześnie nikogo nie oceniam, chociaż nie zawsze rozumiem. Ale każdy musi znaleźć receptę na swoje szczęście, mieć własny pomysł na życie. Ale wydaje mi się, że żyjąc z uśmiechem, optymizmem, jest po prostu łatwiej.

Jeszcze pytanie o blog? Czy sama tworzysz wszystko co na nim widzimy, czy ktoś Ci pomaga?

Blog to mój kawałek świata, z nikim się nim nie dzielę i nie korzystam z pomocy. Czasem konsultuję się z koleżankami blogerkami, gdy napotykam na problem, ale nie mam potrzeby zatrudniać fachowej pomocy.

Zupełnie niedawno otworzyliście sklep z zabawkami. To wielkie przedsięwzięcie. I to nie jest Wasza pierwsza przygoda ze sklepem z zabawkami. Opowiedz trochę o tym.

Firma DAMI ZABAWKI to firma rodzinna męża. Założona 18 lat temu przez jego rodziców, teraz przeszła na niego i siostrę. Ale musiałam i ja się zaangażować, gdyż rozmiar tego przedsięwzięcia zdecydowanie przerasta dwie osoby. W tej chwili zatrudniamy już ponad 30 osób, mamy dwie wielkie placówki, sprzedaż detaliczną stacjonarną i online, ale także hurtową na skalę ogólnopolską, oraz import i eksport.

Ostatnio otworzyliśmy w Gdyni nowy, ogromny sklep stacjonarny, największy w Polsce sklep z zabawkami! 1200 metrów i ponad 5000 różnych produktów. W tej chwili do mnie należy przypilnowanie i rozwinięcie tego przedsięwzięcia. Stawiam przede wszystkim na obsługę klienta, dobrą zabawę, nie tylko na sprzedaż! Miejsce to ma przyciągnąć całe rodziny i zapewnić nie tylko wybór i niskie ceny, ale przede wszystkim wspólnie miło spędzony czas. Co tydzień robimy warsztaty, gry, zabawy, konkursy, rozdajemy darmowe upominki wszystkim dzieciom, które chcą z nami spędzić czas 🙂 Dziecko jest naszym głównym klientem, a dla dziecka liczy się tylko dobra zabawa. Myślę, że to dość innowacyjne podejście do prowadzenia biznesu w Polsce, chociaż bardzo popularne za granicą.

Znajdujesz czas dla siebie i tylko dla siebie albo na randki z mężem? Jak wtedy organizujesz opiekę dla swoich pięciu chłopaków?

Wychodzę z założenia, że nie będę dobrą mamą, jeśli nie będę szczęśliwą kobietą. Dlatego dbam o swoje przyjemności, czas dla siebie, czas dla nas tylko we dwoje. Z racji pracy często z mężem podróżujemy, nawet raz w miesiącu, dlatego mam czas się wyspać i spokojnie pogadać. Chodzimy też na randki, może niezbyt często, ale uwielbiamy tajskie masaże, dobre jedzenie i kino 😉

Mam wspaniałych rodziców, którzy uwielbiają swoje wnuki i zawsze możemy na nich liczyć. To prawdziwi wojownicy, żadne wyzwanie im nie straszne, ani nagła choroba dziecka, ani wyprawienie do szkoły na 7:30, dlatego jestem spokojna, że dadzą sobie radę, a dzieci ich nie wykończą. Ale także w domu dbamy o swój komfort. Mamy zasadę, że po 21.30 nie ma już dzieci w salonie – mogą sobie poczytać przed spaniem, ale od 21:30 (w weekendy po 22) mamy czas dla siebie. Oglądamy wtedy filmy, czasem pijemy wino (z zasady również nie pijemy alkoholu przy dzieciach), rozmawiamy, albo i nie 😉

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: dwa pierwsze Rafał Mroziński (TrochęFajnyFotograf.pl); pozostałe zdjęcia: Patrycja Biegańska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

15 pomysłów na śniadania do szkoły, które zachwycą dzieci

To dopiero początek roku, więc jeszcze moc jest z nami i mamy chęci i pomysły przygotowując dziecku śniadanie do szkoły. Ale gdy przyjdzie październik i ponury listopad, pewnie będzie trudniej. Dlatego zrobiłam listę ratunkową. Zobacz, może będziesz chciała z niej skorzystać!
śniadania do szkoły

Śniadania do szkoły

Nie zawsze lubiane przez dzieci i czasem budzące grozę w rodzicach: śniadania do szkoły, nie muszą być codzienną udręką. Mogą stać się przyjemnością dla obu stron. Jeśli nie masz czasu na przygotowywanie bardzo zdrowych i własnoręcznie zrobionych oraz w niekończących się ilościach przekąsek, zdaj się na to co dostępne na bazarach i w sklepach, a co nie straszy tablicą Mendelejewa w składnikach na etykiecie.

Postaraj się, żeby było zdrowo, z jak najmniejszą ilością cukru (bo cukier przeszkadza dziecku skupić się na lekcjach, a tego przecież nie chcesz 🙂 ) i … skonsultuj menu ze swoją pociechą. Razem ustalcie co lubi dostawać do zjedzenia w szkole, a może po jakimś czasie da się też namówić do zapakowania np. warzyw na parze.

Przeczytaj także: Jak przetrwać poranek i nie zwariować? 

Zdrowy wybór

Moda na zdrowe odżywianie trwa w najlepsze i to bardzo dobrze, bo w ten sposób do każdego dojdzie choć znikoma wiedza o tym co trzeba, a czego nie powinniśmy jeść. Jednak nasze dzieci często mają w nosie modę, zwłaszcza jeśli chodzi o jedzenie, a jeśli  kierują się modą, to niestety taką, która nas rodziców stawia na baczność. Podjadanie czipsów, słodkich batoników, czy innych niezdrowych przekąsek bywa wśród dzieci nagminne. Dlatego warto rozmawiać i tłumaczyć do skutku, samemu przy tym ostentacyjnie i z zachwytem podgryzając marchewkę. Działanie przez przykład…działa!

10 pomysłów na śniadania do szkoły

1. Owoce – jabłka, gruszki, winogrona, śliwki – jeszcze teraz jest ich dostatek, a zimą banany, mandarynki, pomarańcze, pokrojony w paski melon.

2. Warzywa w słupki i nie tylko (czyli wszystko co da się pokroić: rzodkiewki, marchewki, fasolka szparagowa, papryka, ogórek, seler naciowy, rzepa, kalarepa i pomidorki koktajlowe.

3. Niezawodne (nie zawsze niestety 🙂 ) kanapki – a co w środku to już tylko kwestia wyobraźni i oczywiście gustu dziecka – wszelkiego rodzaju pasty roślinne, ulubione dżemy, masło orzechowe (jeśli może zjeść), pasztet, wędlina (dzieci lubią kabanosy), sery – czyli czego dusza zapragnie. Warto też zmieniać rodzaj pieczywa.

4. Nabiał – są dzieci, które uwielbiają wszelkiego rodzaju sery oraz jajka. Bardzo wdzięczne do spakowania do śniadaniówki są jaja przepiórcze, ale jaja kurze przekrojone wzdłuż też dadzą radę. 🙂 Jeśli Twoje dziecko lubi np. mozzarellę możesz przygotować sałatkę Caprese, (fajna jest też ta mozzarella w postaci małych kuleczek), a ser biały wykorzystać do zrobienia pasty np. z awokado.

5. Suszone owoce i orzechy – to świetny pomysł na dodatek do zimowego śniadania i nie tylko. Zimą o świeże owoce zdecydowanie trudniej, a dzieciom potrzeba witamin przez cały rok.

6. Domowe tosty – nawet na zimno są smaczne i chętnie zjadane, a może czasem uda się w nich przemycić jakieś warzywo, albo pieczywo z ciemniejszej mąki. 🙂

Poznaj także przepisy na smaczne i szybkie śniadania na ciepło – w domu

7. Napoje mleczne i jogurty – bardzo lubiane przez większość dzieciaków, mogą być do picia i do wyjadania łyżeczką (a idealny byłby jogurt naturalny z granolą, którą wspólnie z dziećmi można przygotować w domu).

8. Domowe wypieki – ulubione ciasto, ciasteczka zbożowe, rogaliki – oczywiście najbardziej pożądane byłyby wypieki bez cukru, albo choć z mniejszą jego ilością. 😉

9. Naleśniki i pancakes lub inne placki przekładane ulubionym powidłem, dżemem (pewnie same placki naleśnikowe też cieszyłyby się dużym powodzeniem. 🙂 )

10. Gofry – dzieci je uwielbiają, Zjedzą suche, ale można też dodać do nich owoce. Pomarańcze, winogorna, mandarynki mogą być jako dodatek lub owoce dodane do ciasta. U nas sprawdziły się z borówkami.

11. Sałatka z ulubionych składników – najlepiej z takich, które najbardziej lubi Twoje dziecko, może być groszek, kukurydza, ugotowany makraon i fasolka szparagowa i np. kawałki kurczka. To wszystko polane odrobiną oliwy z oliwek.

12. Mięsne kotlety mielone w bułce plus ogórek kiszony – coś na kształt domowego hamburgera – dzieciom, które lubią inne warzywa, można przemycić w środku paprykę (nawet konserwową) i plasterek cebuli (to już pewnie nie dla wszystkich, choć znam dzieci, które ją bardzo lubią 😉 )

13. Wrap a la McDonalds – taki udawany, bo zależy co masz. Można zrobić z placka jak na naleśniki, a można z omleta, który można zrobić bardzo szybko. Zawijamy w nim co nam wpadnie do głowy. U nas smarujemy białym serkiem i przemycamy paski ogórka (kiszonego lub świeżego), papryki, ale przede wszystkim z wrapem świenie wchodzi sałata i rukola.

14. Sałatka owocowa – nie wszystkie owoce są lubiane przez nasze dzieci, moje np. nie przepadają za ananasem i kiwi, ale jak pomieszam im to w sałatce, to znika wszystko. Czasem okraszę to rodzynkami, czasem dodam odrobinę miodu, bywa, że i łyżkę jogortu.

15. Coś do picia – woda, herbata, soki i przeciery owocowe – oczywiście najzdrowsza woda lub o tej porze roku ciepła herbata, jeśli jednak dziecko nie chce jeść żadnych owoców i warzyw, to alternatywą jest właśnie sok. Najlepiej jednak wybierać te bez cukru, albo przynajmniej omijać szerokim łukiem napoje słodzone.

A może przydadzą Ci się przepisy na szybkie obiady, takie, które zrobisz w 15 minut?

Zdjęcie: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

10 pomysłów na obiady sezonowe na koniec lata

Nie wiem jak Wy, ale ja mam tak, że jak ziemia obradza w swoje przepyszne dary z przyjemnością korzystam z nich zanim znikną i znowu trzeba będzie czekać rok. Jasne, w supermarketach można kupić wszystko przez cały rok, ale takie świeże, sezonowe a najlepiej z własnego ogródka najlepiej smakują. Obecnie mamy sezon na śliwki, jagody, pomidory, ogórki, cukinie, ale też i grzyby. Jeśli nie wiecie do czego je wykorzystać podrzucamy Wam kilka pomysłów na obiady sezonowe, które bez problemu zrobi nawet początkująca pani domu.
obiady sezonowe

10 pomysłów na obiady sezonowe na koniec lata

Łatwe i nieco trudniejsze, szybkie i takie, które trzeba zacząć przygotowywać już wieczór wcześniej. Wszystkie pyszne i sycące. Wypróbuj je koniecznie póki masz dostępne świeżutkie składniki. Nasze przepisy pomogą Ci przegonić nudę z kuchni.

Przeczytaj także: 5 pomysłów na szybkie i zdrowe sałatki

1. Pampuchy z owocami

  • 250 ml letniego mleka
  • 0.5 kg mąki
  • szczypta soli
  • pół kostki świeżych drożdży lub opakowanie suszonych
  • kostka masła
  • 1 całe jajko i 1 żółtko (temp. pokojowa)
  • łyżeczka cukier do wyrośnięcia drożdży
  • cynamon
  • 0.5 litra jagód

Drożdże rozpuścić w letnim mleku, dodać łyżeczkę cukru. Wymieszać i poczekać aż wyrosną. Mąkę wsypać do miski, delikatnie posolić, dodać jajko i żółtko i wyrośnięte drożdże. Wyrobić – ciasto ma się kleić do rąk. Zrobić 13 kulek, do każdej włożyć łyżkę jagód lub 5 wiśni (jeśli mamy). Zalepić i odłożyć w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Wyrośnięte gotować po 2 i pół minuty z każdej strony. Podawać posypane cukrem, cynamonem i polane roztopionym masłem.

2. Gazpacho (doskonale na upalne dni)

  • 5-6 dużych o bardzo dojrzałych pomidorów
  • świeży ogórek
  • czerwona papryka
  • czerwona lub biała cebula
  • 1 kromka czerstwego chleba namoczonego w wodzie
  • 2 ząbki czosnku
  • 2-3 łyżek dobrej oliwy
  • 1/2 łyżeczki octu cherry lub winnego
  • 1/3 szklanki wody mineralnej

Pomidory sparzyć, obrać ze skorki i usunąć nasiona. Do blendera wrzucić wszystkie posiekane warzywa, czosnek przeciśnięty przez praskę, namoczony chleb, wlać wodę i oliwę i wsypać przyprawy. Zblendować. Tak przygotowany płyn schłodzić w lodówce przez co najmniej 3 godziny. Podawać w niewielkich szklanych naczyniach z kostkami lodu, przybrane warzywami, pestkami dyni lub słonecznika i świeżą kolendrą.

Sprawdź: Przepisy na obiady, które zrobisz w 15 minut

3. Racuchy ze śliwkami lub jabłkiem (renetą)

  • 250 ml mleka
  • 250 g mąki
  • ok. pół kostki drożdży
  • olej roślinny
  • cukier puder
  • 2 łyżki cukru
  • 2 jajka

Drożdże rozpuścić w małej części letniego mleku z odrobiną cukru. Pozostawić do wyrośnięcia, aż podwoją objętość. W misce rozbić jajka, miksować z cukrem, dodać resztę mleka i mąkę, łyżkę oleju. Następnie dodać wyrośnięte drożdże. Zmiksować i pozostawić do wyrośnięcia. Śliwki pokroić w kosteczkę lub cienkie paseczki, jeśli robimy z jabłkami (reneta) to zetrzeć je na tarce o dużych oczkach. Owoce dodać do ciasta i wymieszać. Smażyć na oleju. Podawać posypane cukrem pudrem.

4. Zupa krem z zielonych warzyw

  • 150 g zielonej cukinii
  • 150 g zielonego groszku
  • 200 g brokuła
  • 2 pory (biała część)
  • 1 ząbek czosnku
  • 1,5 l bulionu
  • śmietanka 18% (opcjonalnie)
  • 2 łyżki oliwy
  • sól, pieprz

Do garnka wlać oliwę, rozgrzać delikatnie, zaromatyzować przekrojonym czosnkiem, uważając, żeby się nie przypalił. Czosnek wyjąć, wrzucić posiekanego pora, zeszklić, potem oddać cukinię i brokuła, lekko przesmażyć. Zalać bulionem, dodać zielony groszek, przyprawić solą i pieprzem. Gotować do miękkości, uważając, by zupa nie straciła zielonego koloru. Zblendować. Opcjonalnie można zabielić śmietanką, jogurtem naturalnym, a dla osób lubiących ostrzejsze smaki, polecam dodanie kuminu i ostrej papryki. Najlepiej smakują z groszkiem ptysiowym lub domowymi grzankami.

Co pić do obiadu? Sprawdź przepisy na bezalkoholowe drinki

5. Leczo z kurczakiem i ryżem z przepisu Ewy

  • 3-4 papryki (mogą być różnokolorowe)
  • 3-4 średnie cukinie
  • 0,5 kg pomidorów
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • pierś z kurczaka ( można bez mięsa, a można z kiełbasą i boczkiem – wersja z kurczakiem jest delikatniejsza np. z myślą o dzieciach)
  • oregano
  • tymianek
  • sól
  • pieprz
  • masło klarowane
  • oliwa z oliwek
  • bułka do podgryzania

Warzywa umyć i pokroić w kostkę. Pomidory obrać ze skórki i też pokroić w kostkę. Pierś z kurczaka również pokroić na małe kawałki i wrzucić na rozgrzaną oliwę i masło. Dusić. Dodać pokrojone w kostkę wszystkie warzywa oprócz pomidorów. Dusić do 10 minut. Dodać 4-5 łyżek ryżu. Dusić, aż ryż zmięknie. na koniec dodać pomidory. Dusić jeszcze chwilkę. Wszystko przyprawić ziołami i solą oraz pieprzem wg. upodobań. Moje dzieci uwielbiają to z białą bułką posmarowaną masłem. Rozpusta. 🙂

6. Zupa krem z czerwonych warzyw

  • 1.5 kg pomidorów świeżych
  • 3 duże czerwone papryki
  • Papryczka chilli (opcjonalnie)
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 czerwone cebule
  • 2 łyżki oliwy
  • Sól, pieprz, czerwona papryka

Papryki zgrillować na patelni grillowej lub w piekarniku. Obrać ze skorki i usunąć nasiona. Pomidory sparzyć i obrać. Na lekko rozgrzaną patelnię wlać oliwę i wrzucić przekrojony czosnek, może być w łupince. Chwilę aromatyzować oliwę, wyjąć czosnek, wrzucić posiekane cebule, pokrojone pomidory i zgrillowane papryki. Lekko poddusić. Na koniec dodać posiekane i pozbawione nasion papryczki chilli (opcjonalnie). Wrzucić do garnka, zalać bulionem, gotować na małym ogniu do miękkości. Przyprawić solą, pieprzem, czerwoną papryka. Polecam również dodanie papryki wędzonej w proszku. Gdy płyn się zredukuje, zblendować zupę. Podawać ze świeżą kolendrą i grzankami.

Przeczytaj: Bajkowe koktajle dla dzieci

7. Knedle ze śliwkami (wersja najprostsza i najszybsza bez ziemniaków)

  • 0,5 kg mąki
  • letnie mleko pomieszane z wodą pół na pół
  • śliwki

Wyrobić z tego ciasto. Po wyrobieniu wałkować i wykrawać krążki. Na krążkach położyć śliwki, zawinąć i zrobić kulki/knedle. Gotować w osolonej wodzie. Podawać polane śmietaną rozmieszaną z cukrem.

8. Zupa borowikowa

  • 350-400 g borowików
  • 5 ziaren ziela angielskiego
  • 2 liście laurowe
  • sól, pieprz
  • 1 cebula
  • pół szklanki słodkiej śmietany 18%
  • 1 łyżka mąki pszennej
  • 1 pęczek natki pietruszki

Dzień wcześniej grzyby pokroić w plastry i zalać zimną wodą. Dodać przekrojoną na pół cebulę, liście laurowe i ziele angielskie. Zagotować i odstawić. Wyjąć przyprawy i cebulę. Doprowadzić zupę do wrzenia i zagęścić zmieszaną mąką ze śmietaną. Doprawić do smaku solą i pieprzem oraz posypać posiekaną natką pietruszki.

Zobacz też: Czy warto mieć ogródek działkowy

9. Pierś kurczaka faszerowana kurkami

  • 4 piersi kurczaka
  • 20 dag kurek
  • 10 dag sera żółtego pokrojonego w kostkę
  • 8 suszonych pomidorów pokrojonych w kostkę
  • pół cebuli pokrojonej w kostkę
  • 1 łyżeczka tymianku
  • sól, pieprz
  • 2 cytryny
  • oliwa

Kurki obsmażyć z cebulą i pomidorami. Ostudzić, wymieszać z serem i tymiankiem, przyprawić do smaku. Piersi kurczaka nakłuć cienkim nożem, trzonkiem od łyżki powiększyć kieszeń. Do otworów nałożyć farsz i usmażyć powoli na oliwie. Podawać z połówką cytryny.

10. Filety z łososia z sosem ze świeżych malin

  • 30 dag filetów z łososia bez skóry
  • sól morska
  • pieprz
  • 2–3 łyżki roztopionego masła
  • 10 dag malin
  • dymka bez szczypioru
  • łyżka cukru
  • łyżeczka musztardy dijon
  • 2 łyżki oliwy
  • 2 łyżeczki czerwonego octu winnego np. o smaku malinowym

Filety posypać solą oraz świeżo mielonym czarnym pieprzem. Do niewielkiego naczynia żaroodpornego wlać masło i ułożyć łososia. Piec 15 min w temp. 200°C. 3/4 malin zmiksować, przetrzeć przez sito do garnka. Dodać sparzoną gorącą wodą posiekaną cebulkę, cukier, musztardę, oliwę i ocet winny. Wszystko zmiksować na gładki sos. Gotować na małym ogniu przez 5 min bez przykrycia, aż sos zgęstnieje, doprawić solą oraz pieprzem. Pozostałe maliny użyć do dekoracji.

Smacznego!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Szczęśliwa żona i mama czwórki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie