Czego szukasz

Niania – Dziadziu, czyli jak zostałam pracującą matką

Zwyczajna-niezwyczajna historia, opowiedziana przez Mamę – córkę i jej Ojca – dziadka. „Tej historii by nie było, gdyby nie nieoceniona pomoc Taty. Wróciłam do pracy dzięki temu, że mój Tato został nianią”.

Joanna:

Kiedy byłam w ciąży przez myśl mi nie przemknęło, że kiedyś mój Tata będzie nianią mojego dziecka. A tu stało się, dziadziu jest na „etacie.

Kiedy zdecydowałam się na powrót do pracy i byłam pełna obaw, z pomocą przyszedł mój Tata! Zaproponował, że zajmie się dzieckiem, a ja będę mogła pójść do pracy. I stało się: po pierwsze wyprowadziliśmy się na wieś, po drugie zaczęłam pracować, po trzecie Dziadziu został Nianią.

W tej chwili nie widzę dla nas lepszego rozwiązania.

Dziadek – jak to się zaczęło…

Po przepracowaniu ponad 40 lat musiałem przejść na wcześniejsza emeryturę, ciężko było pogodzić się z taką sytuacją, ale nie miałem wyjścia. Firma postawiła takie, a nie inne warunki. Miałem przed sobą perspektywę życia na emeryturze, jednak wcale nie czułem się jak emeryt.

Córka po porodzie zajmowała się wnuczką ponad 17 miesięcy, w końcu zdecydowała się na podjęcie pracy, ale nie miała nikogo do opieki nad maleństwem. Nie umiała sobie wyobrazić, że zostawia dziecko z kimś obcym. Zaproponowałem, że zajmę się Emilką.

Oczywiście początki były stresujące. Asia wytłumaczyła mi jak przewijać Małą, czym smarować buzię, kiedy i co dać jeść, pić… Stres był wielki. Na początku córka dosłownie co 30 minut dzwoniła zapytać czy wszystko w porządku. Z czasem obawy były mniejsze,  Asia się wyciszyła, liczba połączeń telefonicznych zdecydowanie zmalała. No i ja jestem już spokojny, wiem, co i jak, i kiedy. Świetnie się razem z wnuczką bawimy, czytamy książki, chodzimy na spacery, karmimy kury, ganiamy się, skaczemy po błocie…Taką emeryturę polecam każdemu, nic tak nie cieszy jak uśmiech wnuka i wołanie: „DADU, DADU”(Dziadziu, Dziadziu)

Joanna:

Wiem, że Mój Tata wkłada całe serce w opiekę nad Emilką, nawet mną tak czule się nie zajmował J. Teraz to on zwraca mi uwagę, mówi: uważaj, ona nie lubi tak ciepłej herbatki, zdejmij jej ten sweterek, bo jest za ciepło, weź piłkę do kąpieli – to jej ulubiona, a posmarowałaś ją przed założeniem pieluszki?

Cieszy mnie to bardzo, bo wiem, ze Tata kocha Ją nad życie, że nic złego się nie stanie, że wszystkiego dopilnuje, że pobawi się z Emilką z zaangażowaniem, nawet zatańczy i zaśpiewa.

Za opiekę nad moją Emilką,, dbanie o Nią, pielęgnację, wysadzanie na nocnik, zabawę, wycieranie buzi, pupy, czułości, karmienie, buziaki, usypianie, cierpliwość, uśmiechy, tłumaczenie i wyjaśnianie jej świata, dziękuję Ci Tato!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama 5-letniej Emilki, zwolenniczka życia slow, czyli wiejskiej sielanki. Pogłębia tajniki zdrowej kuchni, mogłaby spędzać długie godziny w kuchni lub filcując, słuchając Tiny Turner, Fasolek i Zauchy. Od niedawna znów mama na pełnym etacie za biurkiem.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie