Czego szukasz

Nauka on-line? To była najlepsza decyzja jaką podjęłam!

Olga Wachowiak zdecydowała, że chce pracować z domu i nie chce, by jej syn Bruno zbyt dużo czasu spędzał w żłobku. W 3 godziny podjęła decyzję i zaczęła naukę on-line. Odnalazła pasję na kursie WordPress&Freelancing. Przekonaj się czy to jest również świetne rozwiązanie dla Ciebie. Nabór do kolejnej edycji kursu już ruszył! Zgłoś się już dziś!

  • Joanna Gotfryd - 02/02/2018
Olga Wachowiak, absolwentka kursu WordPress & Freelancing

Chcesz uczyć się on-line i zdobyć nowy zawód? Tworzyć strony internetowe oparte na WordPressie i zarabiać na zleceniach z całego świata?

Zgłoś się już teraz!

Kolejna edycja kursu WordPress & Freelancing rusza wkrótce!

 

A jeśli chcesz zrobić kurs finansowany przez pożyczkę z Ministerstwa Rozwoju, to sprawdź jak ubiegać się o taką pożyczkę.

Olgo ukończyłaś gospodarkę przestrzenną i ochronę środowiska. W trakcie urlopu macierzyńskiego intensywnie myślałaś co dalej… Czy szukałaś nauki on-line i interesowała Cię praca z domu, właśnie po to, żeby ją połączyć z wychowywaniem dziecka?

Mniej więcej 🙂 Urlop macierzyński zbliżał się ku końcowi, ja nie miałam pracy, do której mogłam wrócić, a tryb pracy mojego męża (24/7) nie ułatwiał planowania. Myślałam intensywnie, ale każdemu pomysłowi brakowało czegoś, co dałoby poczucie, że to pozwoli mi zachować równowagę dom – praca.

Kiedy dostałam maila od Was o kursie, po raz pierwszy w życiu wiedziałam, że to doprowadzi mnie co najmniej do pasji, a docelowo być może stanie się również źródłem dochodu.

Możliwość nauki online, to była jedyna opcja wchodząca w grę, wszystko pasowało idealnie, tym bardziej, że bardzo chciałam, aby moja praca chociaż częściowo mogła odbywać się zdalnie – z domu, tak aby syn nie musiał spędzać codziennie długich godzin w żłobku. Teraz jest tam codziennie przez 4 godziny, a ja mam wystarczająco dużo czasu, żeby wszystko zrobić.

Mówiłaś mi, że w 3 godziny podjęłaś decyzję, że zapisujesz się na kurs WordPress i Freelancing i postanowiłaś, że będziesz robić strony internetowe. Co Cię przekonało do zmiany do zawodu, sięgnięcia po nowe?

Ukończyłam 2 kierunki studiów, zrobiłam podyplomówkę, ale ani nie mogłam znaleźć pracy, ani chyba też nie zabiegałam o to zbytnio. Broniłam się przed pracą w zawodzie, bo nie byłam pewna, czy na pewno chcę to robić.

Chwytałam się innych prac, czas uciekał, ale kiedy urodził się mój syn Bruno, wiedziałam, że to najwyższy czas, aby podjąć decyzję. Mimo, że nigdy nie byłam związana zawodowo z branżą IT, obsługa komputera nigdy nie sprawiała mi większych kłopotów, dlatego tworzenie stron internetowych od razu wydało mi się dobrą metodą na połączenie przyjemnego z pożytecznym.

To była najszybciej podjęta decyzja w moim życiu 😉 I najlepsza.

Wspominałaś mi w rozmowie, że zachwyciła Cię nauka on-line. Co konkretnie było dla Ciebie odkryciem?

Zawsze podchodziłam z dystansem do tej metody. Nie wierzyłam, że ktoś będzie w stanie zmotywować mnie za pomocą połączenia video. Ale mentorki: Sylwia i Ola przekazywały nam tak cenne wskazówki i wiedzę, że nie musiały nas motywować, same drążyłyśmy, szukałyśmy dalej, mimo że czasem ciężko było wyrobić się z bieżącym materiałem.

Tak jest do dziś, nadal mam zapisane dziesiątki zakładek w przeglądarce, ich liczba się nie zmniejsza, bo ciągle przybywają nowe. Bardzo wygodna była również możliwość oglądania lekcji w późniejszym czasie, większość z nas ma dzieci, nie zawsze udawało się pojawić przed komputerem na czas. Dostęp do materiałów był nieograniczony czasowo, za to też ogromny plus dla kursu.

Czy logistycznie też wszystko działało jak w zegarku? Kiedy się uczyłaś, czy Twój synek współpracował z Tobą, np. w kwestii drzemek? 🙂

Z pomocą przychodził mąż, to on musiał dogadać się z rocznym Brunem w kwestii współpracy 🙂 Jestem mu za to bardzo wdzięczna, bo dogadali się świetnie!

Ja zamykałam się w innym pokoju i mogłam spokojnie uczestniczyć w większości lekcji, które odbywały się wieczorami. Uczyłam się i siedziałam przy komputerze w każdej wolnej chwili, podczas drzemek malucha, czasem nawet nocami. Tu ja starałam się dopasować do dziecka. Ale tego właśnie potrzebowałam: elastyczności.

Przy odpowiedniej dawce motywacji prawie wszystko można pogodzić.

Ukończyłaś kurs w listopadzie i właśnie w sieci pojawiła się Twoja pierwsza strona www.pracowniaochach.pl – przepiękna! Tego wszystkiego nauczyłaś się na kursie?

Tego wszystkiego nauczyłam się dzięki kursowi i godzinom spędzonym na czytaniu, szukaniu i próbowaniu. Od tej strony – to będzie nazwa firmy, którą planuję w niedalekiej przyszłości otworzyć, a strona, która budowała się w mojej głowie od początku trwania kursu, jest na razie jej zalążkiem.

Dziewczyny z Pracowni Och.Ach! wiedziały czego oczekują, jak ma wyglądać ich strona, co bardzo mi pomogło i na pewno takich klientów życzę sobie na przyszłość.

Strona tworzona była na płatnym motywie, czego nie miałam okazji próbować w trakcie kursu, więc to też było dla mnie duże doświadczenie i duży krok naprzód. Teraz zaczynam współpracę nad stroną www.osteomika.pl, a w kolejce czeka www.witrazeskowronski.pl, której treści będę przenosić, a wizualnie stronę budować od początku – to też nowe wyzwanie. Także dzieje się! 🙂

wordpress freelancing

Mówiłaś, że z kursantkami z Twojej grupy stworzyłyście silną grupę wsparcia, jesteście ciągle w kontakcie?

Tak, cały czas mamy ze sobą kontakt, utworzyłyśmy grupę na FB i czynnie dzielimy się doświadczeniami, problemami i to nie tylko związanymi z WordPressem!

Dołączyła do nas także Sylwia – mentorka. Po zakończonym kursie nadal pojawia się mnóstwo pytań, zaskakują nas nowe sprawy, o których wcześniej nawet nie pomyślałyśmy.

Pomagamy sobie jeśli tylko potrafimy. Niektóre z nas miały już nawet okazję się spotkać. Myślę, że każdej z nas daje to dużo siły, wszystkie jedziemy w końcu na tym samym wózku! 🙂

Opowiedziałaś mi, że WordPressa traktujesz jako pierwszy krok do głębszego wejścia w branżę IT, początek do dalszej nauki – jakie teraz plany rozwojowe przed Tobą? Mówiłaś mi, że całe życie szukałaś pasji i że jesteś bardzo podekscytowana, tym co Cię czeka… 🙂

Marzy mi się, aby docelowo być front-end developerem z prawdziwego zdarzenia. Chciałabym nadal zajmować się tym, co widzimy na stronie, ale w sposób zdecydowanie bardziej zaawansowany, móc tworzyć dynamiczne, nowoczesne strony.

Zdaję sobie sprawę, że jeszcze długa droga przede mną, a dalsze kursy są niestety kosztowne i wymagają poświęcenia większej ilości czasu i energii, na co mam nadzieję będę mogła pozwolić sobie w ciągu najbliższych paru lat.

Na razie pokochałam WordPressa i rzeczywiście odnalazłam pasję, dlatego wcale nie chcę za szybko się z nim rozstawać.

Na pewno w wolnych chwilach będę zaznajamiać się z językami: HTML i CSS, których nawet bardzo podstawowa znajomość już teraz mi się przydaje.

Korzystałaś z pożyczki z Ministerstwa Rozwoju. Jak wyglądały formalności – czy jest się czego bać, czy to wszystko sprawnie poszło?

Korzystałam z pożyczki na kształcenie z Ministerstwa Rozwoju, dzięki czemu mam możliwość umorzenia spłaty 20-25% wartości całego kursu. Formalności mają to do siebie, że zawsze trzeba wypełnić mnóstwo pól, podenerwować się, że potrzebne są jakieś zaświadczenia, ale wiedząc, że niesie to za sobą jakieś korzyści – warto.

W tym przypadku nie było większych problemów po drodze, większość spraw załatwiałam przez internet, co przy małym dziecku znacznie ułatwiało sprawę.

Jak zachęciłabyś mamy, by uwierzyły w siebie? By zawalczyły o swoją przyszłość zawodową?

Przede wszystkim warto czasem rzucić się na głęboką wodę, nie myśleć o tym, czy na pewno mamy czas i czy kolejny obowiązek nas nie przytłoczy. Być może ta decyzja pozwoli właśnie odpuścić sobie inne rzeczy, którym poświęcałyśmy dotychczas za dużo energii i zająć się czymś co będzie sprawiać nam przyjemność (a dodatkowo można na tym zarabiać).

Pewności nie ma nigdy, tym bardziej warto ryzykować!

Dziękuję Ci za rozmowę!

Chcesz tak jak Olga uczyć się on-line i zdobyć nowy zawód?

Zgłoś się już teraz!

Kolejna edycja kursu WordPress & Freelancing rusza wkrótce!

A jeśli chcesz zrobić kurs finansowany przez pożyczkę z Ministerstwa Rozwoju, to sprawdź jak ubiegać się o taką pożyczkę.

wordpress freelancing

Zdjęcie: archiwum Olgi Wachowiak

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

HTML & CSS – języki pierwszego kontaktu dla początkujących

Czy HTML i CSS to dobre języki dla początkujących? Od czego zacząć naukę programowania? I czy znając tylko HTML i CSS już można szukać pracy? - na nasze pytania odpowiada Radek Madecki, mentor kursów Frontend i HTML & CSS. Jeśli chciałabyś spróbować, ale nie wiesz, czy sobie poradzisz, albo czy świat kodów i skryptów jest dla Ciebie - koniecznie przeczytaj naszą rozmowę.
  • Joanna Gotfryd - 01/09/2019
Radosław Madecki

Radosław Madecki jest mentorem kursu Frontend Developer, który przygotowuje do pracy z HTML oraz CSS. Na co dzień pracuje w Clearcode jako Node oraz Frontend Developer. 

Radku, czy HTML i CSS to najłatwiejsze języki programowania? Takie w sam raz dla początkujących? Czy to dobry pomysł, żeby właśnie przez naukę HTML i CSS sprawdzić, czy programowanie mi się spodoba?

Tak na dobrą sprawę, to oba te języki są językami znaczników, a nie programowania (chociaż z tych dwóch, CSS’owi bliżej do bycia takim). Różnica polega na tym, że praca z nimi przypomina bardziej pisanie opowieści dla naszego komputera. Od jej początku do końca – wtedy on wyświetla to w formie strony.

Dopiero w JavaScript, frontendowcy mają okazję zetknąć się z logiką, funkcjami, tymi wszystkimi rzeczami, które sprawiają, że zaczyna się programowanie, a nie tylko kodowanie. Z tego właśnie powodu…

HTML i CSS są jak najbardziej najlepszymi językami “pierwszego kontaktu” i pozwalają w stosunkowo przyjemny sposób wejść w świat IT.

Gdzie można wykorzystać znajomość tych języków – czy znając tylko HTML i CSS można spróbować już szukać pracy? Czy to dopiero wstęp do dalszej nauki? Taki pierwszy krok, takie „przedszkole” programistyczne?

To jest dobre pytanie. Znałem kolegę, który nie był ani lakiernikiem, ani mechanikiem z zawodu. Po prostu nauczył się polerować lampy w samochodach, przez co wyglądały jak nowe. Nie musiał nawet wiedzieć jak działa silnik aby fajnie dorabiać sobie na boku w branży motoryzacyjnej.

Odpowiedź na to pytanie brzmi: tak, można pracować znając tylko te 2 języki, ale oczywiście wraz z rozwijaniem swoich umiejętności, poszerzaniem ich zakresu, będą do nas trafiać lepsze oferty oraz czekają nas większe zarobki.

Kto powinien nauczyć się HTML i CSS? Gdzie one mogą się przydać?

Tak naprawdę frontend (czyli HTML, CSS i Java Script) może trafiać do osób o wielu profilach. Każdy może znaleźć w tym coś dla siebie, ale przede wszystkim będzie to przydatne osobom pracującym w marketingu internetowym, administratorom stron firmowych, grafikom czy influencerom. No i oczywiście osoby chcące być web developerami :).

Jakby nie patrzeć, to cały świat idzie w kierunku informatyzacji, więc jedno jest pewne – taka wiedza nam na pewno nie zaszkodzi, a jest duża szansa na to, że kiedyś okaże się przydatna.

Jesteś mentorem dwóch kursów w Coders Trust – Kurs Frontend oraz właśnie kurs HTML i CSS, który jest fragmentem Frontendu i możnaby powiedzieć jest taką zerówką dla programistów. Czego uczycie się na kursie i jak wygląda nauka?

Kurs Frontend, który prowadzę i koordynuję skupia się na przygotowaniu kursanta do podjęcia pierwszej pracy na stanowisku frontend developera. Bootcamp dzieli się na 3 etapy, każdy z nich zawiera od dwóch do kilku zadań zaliczeniowych. Uczymy HTML & CSS w najnowszych wersjach, pokazujemy techniki RWD, poprawne praktyki w webdevelopmencie. Oczywiście nie mogłoby też zabraknąć JavaScript oraz Reacta. To taki zestaw, który pozwala poczuć się w miarę swobodnie i przy odpowiednim zaangażowaniu – znaleźć pracę nawet już na kursie.

Natomiast kurs HTML & CSS to fragment całego kursu Frontend, ale wyodrębniony jako osobny moduł nauki i pozwalający przekonać się – przy mniejszej inwestycji czasowej i pieniężnej – czy to jest coś, co mi się podoba, czy chcę pracować w przyszłości jako programista.

Nauka jest całkowicie zdalna, a kursanci mają cykliczne lekcje na żywo i możliwość indywidualnych konsultacji z mentorem. Kurs HTML & CSS trwa 4 tygodnie – kursanci uczą się w swoim tempie, przerabiając materiały dostępne 24/7 na platformie kursowej, a lekcje na żywo i konsultacje odbywają się w terminie, który odpowiada wszystkim uczestnikom kursu – najczęściej wieczorem.

Z jakimi wyzwaniami spotykają się kursanci?

Oczywiście każdy kursant startuje z innego poziomu, dlatego każdego spotykają też różne wyzwania. Bywają osoby tak zdeterminowane, że pomimo “bycia z roczników”, które nie wychowywały się z komputerem, smartfonami, mając sporo braków, są w stanie wyjść na prymusów w grupie i dzielić się wiedzą z koleżankami i kolegami z kursu. Niestety jest też czasem w drugą stronę – osoby którym coś idzie łatwo na początku, zaczynają to lekceważyć i szybko lądują na samym końcu.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Jeśli chcesz spróbować najłatwiejszego kursu programowania, żeby przekonać się, czy świat IT jest dla Ciebie – sprawdź program kursu HTML & CSS i zapisz się już teraz!

Kolejna edycja kursu startuje już wkrótce!

Więcej o HTML & CSS przeczytasz tutaj >>

Jeśli chcesz skorzystać z dofinansowania nauki – zadzwoń pod nr 691  950 343 – Agata, Paulina lub Martyna z Coders Trust pomogą Ci we wszystkich formalnościach.

Zdjęcie: prywatne archiwum Radka

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Czy humanistka może odnaleźć się w branży IT?

"Spójrz za siebie i zobacz ile już osiągnęłaś! Doceniaj samą siebie i po prostu rób kolejne kroki. Z nikim się nie ścigaj". Jeśli chcesz dowiedzieć się: Jak psycholożka może zostać testerką oprogramowania? Czy można uczyć się nowych rzeczy będąc mamą? Gdzie znaleźć wsparcie i jak motywować się do pracy? - przeczytaj niesamowitą historię Agnieszki, która odnalazła swoje miejsce w IT! #MamoPracujwIT!
  • Agnieszka Kaczanowska - 04/08/2019
Agnieszka Wakuła z dwójką dzieci

Agnieszko, Twoja historia jest super! Gratuluje całej drogi i sukcesu. Czy stawiając pierwsze kroki wiedziałaś o tym, że to nie jest łatwa droga?

Każdego wieczoru kiedy siadałam do nauki, czułam, że jest to trudne. Dla humanistki, osoby spoza branży – było to coś zupełnie nowego. Naukę rozpoczęłam podczas urlopu macierzyńskiego z drugim dzieckiem, kiedy miałam czas na przemyślenia. Mój mąż zainspirował mnie do nauki Front-end’u i razem znaleźliśmy bootcamp on-line, gdzie codziennie przez 3 miesiące uczyłam się jak kodować strony internetowe.

Wtedy najtrudniejsze było dla mnie takie uporządkowanie czasu, abym mogła wieczorem w miarę wypoczęta usiąść do robienia projektów czy zadań praktycznych. Nauczyłam się dzięki temu bardzo dobrze organizować swój czas, jak również czas mojej rodziny. Myślałam wtedy, że wygospodarowanie czasu na naukę jest w tym procesie zmiany branży najtrudniejsze, później okazało się, że jest też wiele innych spraw, które nie ułatwiają tej drogi.

A skąd pomysł na branżę IT?

Inspiracją była rozmowa z kolegą, który wszedł do IT. Mój mąż pracował jako grafik, więc pomyślałam o połączeniu sił i robieniu stron internetowych. Później w IT zaczął pracować także mąż. Opowiadał o tym, jakie są udogodnienia dla pracowników. Bardzo mnie to zafascynowało. Po przeczytaniu kolejnych artykułów i informacji na temat testowania, stwierdziłam, że to jest coś dla mnie.

Najpierw trafiłam do Geek Girls Carrots, gdzie pomagałam w organizowaniu cyklicznych spotkań. Następnie poszłam na meetup testerski i poznałam kolegę, z którym rozpoczęłam budowę społeczności testerskiej w Bydgoszczy. Zaczęliśmy organizację comiesięcznych meetup’ów, na które mógł przyjść każdy. Można tam było się dowiedzieć o testowaniu oprogramowania i podszkolić z narzędzi potrzebnych do takiej pracy. Byłam bardzo zmotywowana do przygotowywania tych spotkań i do tego, aby prezentacje były jak najbardziej merytoryczne i przystępne.

Właśnie ten projekt ŁuczniczQA miał decydujący wpływ na to, że moja motywacja nie spadała. Uczyłam się systematycznie i miałam świetną okazję do networkingu, który dodał mi skrzydeł podczas pisania CV i odważenia się, aby pójść na rozmowę kwalifikacyjną.

Jak do nas trafiłaś? Jak dowiedziałaś się o projekcie #MamoPracujwIT?

Wiedzę techniczną czerpałam głównie od prelegentów podczas meetup’ów ŁuczniczQA  oraz z blogów i grup poświęconych tematyce testowania. Byłam zdumiona, jak wiele wartościowej wiedzy można znaleźć w sieci bez wychodzenia z domu. W którymś momencie trafiłam na Facebooku na grupę #MamoPracujwIT. Czytałam z zapartym tchem historie dziewczyn, które przeszły drogę, na którą ja już jedną nogą weszłam.

Za każdym razem gdy miałam gorszy dzień i przychodziły mi do głowy czarne myśli, to czytałam którąś z historii. Polecam każdemu taki sposób na motywowanie siebie do nauki, powtarzania, pisania CV czy przygotowywania się do rozmowy kwalifikacyjnej.

portret kobiety

Ile czasu zajęła Ci droga od pomysłu do znalezienia pracy? Jakie etapy dzieliły te dwa kroki milowe i co działo się pomiędzy?

Pomysłów było kilka. Pierwszy, to praca w roli Front-end Developera, w domu, poza etatem. W wakacje zrobiłam kurs internetowy. Wkrótce znalazłam Geek Girls Carrots, które organizowały kurs z Java Script. Dostałam się na niego, ale podczas kursu poczułam, że to nie to. Rozmawiałam z osobami, które weszły w świat testowania i rok później poszłam na rozmowę kwalifikacyjną.

Było to dla mnie przełomowe wydarzenie, ponieważ prosto po studiach dostałam pracę w szkole, gdzie pracowałam 9 lat. Okazało się, że ta rozmowa to było jedno z najcenniejszych doświadczeń. Zyskałam większą pewność siebie, ponieważ udało mi się przejść aż trzy z czterech etapów rekrutacji. Sama rozmowa była bardzo profesjonalna i merytoryczna, a jej niesamowitym efektem był mail od firmy z feedbackiem co mi poszło dobrze, a czego muszę się jeszcze nauczyć. To był mój drogowskaz na kolejne pół roku, po którym już z zupełnie innym nastawieniem poszłam na kolejną rozmowę kwalifikacyjną, która zakończyła się dla mnie pomyślnie.

Jak się uczyłaś? Czy byłaś na kursie? Jeśli tak, to jak go oceniasz?

Naukę rozpoczęłam od płatnego kursu on-line, a potem korzystałam z darmowych zasobów wiedzy w internecie (blogi, grupy na FB) oraz z wiedzy przekazywanej podczas bezpłatnych meetup’ów. Jeździłam też na darmowe konferencje i eventy związane z tematyką testowania. Jestem zadowolona z każdej z tych metod, jednak gdybym drugi raz miała przejść tę drogę, to zaczęłabym od darmowych kursów, np. na Udemy, aby sprawdzić, czy to mnie interesuje. W płatnym kursie najbardziej cenię fakt, że miałam mentora, który wprowadzał mnie w nowe tematy, tłumaczył i sprawdzał moje projekty, o których mogłam z nim porozmawiać.

Jak uważasz, czy lepiej z kursem czy lepiej samemu? Wiesz, że wiele razy słyszymy od Czytelniczek, że boją się zaryzykować, wydać pieniądze na kurs – bo nie mają gwarancji, że ktoś je potem zatrudni. Ty się nie bałaś? 😉 Jeśli jednak tak, to jak poradziłaś sobie z wątpliwościami?

Na początku nie myślałam o tym czy ktoś mnie zatrudni, ponieważ chciałam otworzyć działalność z mężem. Bardziej chodziło mi o to, aby poznać coś nowego. W mojej pracy zawodowej przeżywałam impas, więc ogromnie cieszyło mnie, że się rozwijam i uczę nowych rzeczy.

Byłam zafascynowana, że jestem w stanie zakodować stronę internetową, napisać wiele wierszy kodu. Zdawałam sobie sprawę, że zmiana branży to projekt raczej długofalowy i zależny od mojej determinacji. Pomyślałam sobie, że skoro studia trwają 3-5 lat, to nauka nowego zawodu pewnie wymaga też dłuższego okresu czasu.

A jak znajdowałaś czas na pracę? Co Cię motywowało?

Zaczynając naukę byłam na urlopie macierzyńskim i wtedy ogromnym wsparciem był dla mnie mój mąż, który mnie motywował i pomagał mi w organizacji dnia oraz opieki nad dziećmi. Po powrocie do pracy miałam już doświadczenie w organizowaniu czasu i starałam się tak planować dzień, aby codziennie siadać do nauki.

Motywowało mnie to, że miałam swoją listę rzeczy i odhaczałam systematycznie kolejne punkty. Motywowały mnie też meetup’y, networking z ludźmi z branży i otrzymywane od nich wsparcie. Poznałam wielu fantastycznych testerów, którzy chętnie dzielili się swoją wiedzą i dawali mi wskazówki dotyczące tego, czego się uczyć i w jakiej kolejności, a nawet, z jakich źródeł wiedzy warto korzystać. Branża IT gromadzi wiele inspirujących i pomocnych osób, o czym się nie raz przekonałam.

Wiem, że zaangażowałaś się w działalność społeczności kobiet w IT w Bydgoszczy, czy to trochę pomogło?

To pomogło mi najbardziej! Dowiedziałam się jakie firmy w Bydgoszczy przyjmują juniorów, jakie firmy polecają specjaliści dla takich świeżaków jak ja 🙂 Mogłam z pierwszej ręki dowiedzieć się, jakie umiejętności są kluczowe, czego warto się nauczyć na początek, aby potem te nowe informacje były bardziej przystępne. Poza tym, taka społeczność to swojego rodzaju grupa wsparcia, która dodaje wiatru w żagle.

Jak szukałaś pracy? I czy od razu ją znalazłaś?

Pracy zaczęłam szukać po roku nauki i moim celem było dostanie się na staż do firmy międzynarodowej. Szukałam ofert pracy w internecie oraz pytałam testerów, jakie firmy byłyby dobre na start. Na meetup’ach dowiedziałam się, że wiele mniejszych firm szuka pracowników, jednak ich oferty nie zawsze są widoczne na popularnych portalach. Właśnie w taki sposób znalazłam firmę, w której obecnie pracuję.

Jak oceniasz rynek pracy dla juniorów? Często się mówi, że czas juniorów już minął i teraz trudno znaleźć pracę.

Branża IT potrzebuje ludzi do pracy, dlatego zamiast myśleć „minął czas juniorów”, warto pomyśleć „co ja mogę zrobić, aby zainteresować pracodawcę?”. Warto szukać różnych rozwiązań, prosić o pomoc albo o feedback po rozmowach kwalifikacyjnych. Byłam na konferencji, podczas której rekruter opowiadał, że ważne jest, aby próbować zrobić trudne zadanie, bo wiele osób rezygnuje już na tym pierwszym etapie rekrutacji. Warto spróbować zrobić chociaż pół zadania albo przesłać pomysł na rozwiązanie go. Wykazać się zaangażowaniem. Jeśli nie uda nam się za pierwszym razem pomyślnie przejść rekrutacji, to idźmy na rozmowę jeszcze raz.

Jakieś podpowiedzi, rady, sugestie? Gdybyś miała jedną myśl, którą chciałabyś się podzielić z dziewczynami, to co byś im powiedziała?

Zrób pierwszy krok i znajdź więcej osób, które też się uczą, aby się wspólnie motywować.

Przemyśl na czym Ci zależy, zrób sobie plan nauki i trzymaj się go. Dziewczynom, które są w połowie drogi powiedziałabym – spójrz za siebie i zobacz ile już osiągnęłaś!

Doceniaj sama siebie i po prostu rób kolejne kroki. Z nikim się nie ścigaj, rób to w swoim tempie, ale systematycznie. Otaczaj się ludźmi, którzy Cię dopingują – może to być społeczność w internecie.

Najlepszą nagrodą za te wszystkie poświęcone na naukę wieczory jest to, że jak już dostałam pracę i zrealizowałam tak trudny projekt życiowy jak zmiana branży – zobaczyłam, że naprawdę mogę wiele zrobić. Poczucie mojej wartości wzrosło i dzięki temu mam siłę na kolejne wyzwania.

Bardzo dziękuję ci za rozmowę i życzę powodzenia w dalszym szukaniu swoich ścieżek!

Spodobał Ci się wywiad z Agnieszką? Chciałabyś poznać inne niesamowite historie mam, które zmieniły swoje życie zawodowe i znalazły swoje miejsce w IT? Przeczytaj:

>>>Jak mama 4 dzieci została programistką? Historia Toli>>>

>>>Farmaceutka w branży IT – czułam, że to była ostatnia szansa na zmiany>>>

>>>W rok zmieniłam swoje życie i zostałam testerką – historia Agaty>>>

>>>Zaciśnij zęby i próbuj – mówi Ula, mama 3 dzieci i support engineer>>>

Zdjęcia: Dawid Stube, prywatne archiwum Agnieszki

Rozmawiała: Agnieszka Kaczanowska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail