Czego szukasz

Myślisz, że OC w życiu prywatnym nie jest dla Ciebie? Przeczytaj, to zmienisz zdanie!

Mówiąc o ubezpieczeniu OC, myślimy przede wszystkim o polisie komunikacyjnej, bez której nie wolno poruszać się po drogach. Ale OC to nie tylko polisa dla posiadaczy pojazdów mechanicznych. Warto przyjrzeć się także ofercie OC w życiu prywatnym. Po co OC mamie, która nie jeździ samochodem, a większość czasu poświęca dzieciom? Oto 10 powodów!

  • Agata Ambroziak-Rogulska - 08/04/2019
mama z córeczką na rowerze w parku, zapina jej kask rowerowy

To OC, o którym piszemy – nie jest oczywiście obowiązkowe, ale 10 wymienionych poniżej przypadków pokazuje, że warto je mieć. Większość z przedstawionych historii albo już przytrafiła się rodzicom, albo przytrafi się za chwilę. A bez odpowiedniego ubezpieczenia ich finansowe konsekwencje zawsze muszą ponieść rodzice.

1. Zniszczenie ekspozycji w sklepie

Kilka miesięcy temu sieć obiegło zdjęcie zrobione w jednej z drogerii. Była na nim droga, zniszczona przez dziecko, paleta z cieniami do powiek. To klasyczny przypadek, gdy za szkodę wyrządzoną przez dziecko musi zapłacić rodzic. Jeśli nie ma wykupionego OC w życiu prywatnym, koszty – często bardzo wysokie – musi pokryć z własnej kieszeni. Analogicznie do sytuacji z cieniami mają się ubrania czy nawet artykuły spożywcze. Sklep zawsze ma prawo, by dochodzić pokrycia strat. A każda mama wie, że wystarczy chwila nieuwagi, by podczas zakupów dziecko wywołało zamieszanie.

2. Zniszczenie telefonu kolegi w szkole

Szkoła, dzwonek, przerwa, zabawa, harmider. Nasze dziecko wytrąca koledze z ręki telefon komórkowy, który spada na ziemię. Szybka pęka, czasem komórka przestaje działać. Rodzice poszkodowanego dziecka zwracają się do nas z żądaniem pokrycia kosztów naprawy lub odkupienia telefonu. Bo mają do tego prawo. Jeśli rodzic nie ma OC w życiu prywatnym, musimy za to zapłacić.

3. Wybicie szyby sąsiadom

Wcale nie potrzeba złych intencji, by zwykła piłka przypadkiem narobiła sporych problemów. Bo piłka, jak wiadomo, lubi żyć własnym życiem i lecieć tam, gdzie nie powinna. Zamiast do bramki wpada czasem w okno sąsiada i tłucze szybę. Ktoś musi za to zapłacić. Kto? Rodzic dziecka, które piłkę kopnęło. OC w życiu prywatnym sprawi, że nie będzie musiał tego robić. Uczyni to ubezpieczyciel.

4. Zarysowanie rowerem auta sąsiadów

Sytuacja bardzo podobna do poprzedniej, ale prawdopodobieństwo wystąpienia dużo większe. Zwłaszcza w miastach. I dotyczy tak samo małych dzieci, które jeżdżą na rowerkach czterokołowych, jak i tych starszych, które dopiero nauczyły się jeździć na dwóch. A wpadnięcie na zaparkowany przy chodniku samochód może przytrafić się także dzieciom zupełnie dużym. Każdy z tych przypadków łączy jedno. Za zlikwidowanie szkody muszą zapłacić rodzicie. Jeśli mają OC w życiu prywatnym, wydatek może pokryć LINK4.

5. Kolizja rowerowa

Coraz cieplejsze i dłuższe dni sprawiają, że sezon rowerowy za chwilę rozpocznie się na dobre. Pamiętamy o bezpieczeństwie na drogach i ścieżkach rowerowych, ale przecież nie zawsze i nie nad wszystkim da się zapanować. Dlatego może dochodzić do rowerowych kolizji, zarówno wśród dorosłych, jak i dzieci. Ich konsekwencją może być uszczerbek na zdrowiu czy konieczność prywatnych wizyt u lekarza. Może też zdarzyć się tak, że konieczna będzie naprawa roweru osoby, z którą się zderzymy. A to wszystko kosztuje i jeśli do kolizji dojdzie z naszej winy, będziemy musieli zapłacić. W takich przypadkach z kłopotów wybawi nas właśnie OC w życiu prywatnym.

6. Rolki, deskorolki, hulajnogi

To scenariusz podobny do kolizji rowerowej, ale może być dużo bardziej dramatyczny w skutkach, bo nad tymi pojazdami trudniej zapanować.

7. Narty

Zima co prawda się skończyła, ale w związku z tym, że OC w życiu prywatnym w LINK4 działa 12 miesięcy od chwili zawarcia umowy, to wykupienie go nawet wczesną wiosną sprawi, że obejmie ochroną kolejny sezon zimowy. A nikogo nie trzeba przekonywać, że wypad na narty może nieść za sobą nie tylko przyjemność. Wystarczy, że my lub nasze dziecko wpadniemy na kogoś na stoku i kłopot gotowy. Roszczenia za tego typu wypadki są coraz częstsze. Warto się zabezpieczyć, by nie ponosić nieprzewidzianych kosztów.

8. Zakupy

Wjechanie wózkiem w innych klientów, czy zarysowanie nim samochodu na parkingu? To tylko dwie z niezliczonej ilości sytuacji, które mogą skutkować kłopotami. Bo za porysowaną czy wgniecioną karoserię trzeba zapłacić. Nikt nie powie przecież, że nic się nie stało. I właśnie wtedy OC w życiu prywatnym sprawia, że nasz budżet nie topnieje. Warto mieć taki wentyl bezpieczeństwa?

9. Zalanie sąsiada

To jedna z podstawowych sytuacji, gdy OC w życiu prywatnym jest na wagę złota. W przypadku awarii pralki, z której woda zaleje sąsiadów z dołu, za szkody powstałe w mieszkaniu piętro niżej musimy zapłacić my. A to niemałe pieniądze. Mieszkanie może wymagać osuszenia, odmalowania. Konieczne może być ponowne położenie tapet czy płytek, a nawet parkietu. Krótko mówiąc: musimy zrobić komuś remont. Zamiast liczyć na łaskawość pralki, lepiej wykupić polisę i spać spokojnie.

10. Zniszczenie komuś ubrania, butów czy innych części garderoby

Nie trzeba zbyt mocno się wysilać, by wyobrazić sobie sytuację, gdy trzymając w ręku kubek z kawą czy sokiem, pędzimy przed siebie i w ciągu jednej sekundy zawartość kubka ląduje na nowej i drogiej sukience koleżanki. Niezbędna jest pralnia, za którą trzeba zapłacić. Bez OC w życiu prywatnym taki rachunek trzeba będzie pokryć z własnej kieszeni.

OC w życiu prywatnym

OC w życiu prywatnym kosztuje już od 38 zł (przy sumie gwarancyjnej 30 tys. zł) i jest to tylko jeden z elementów pakietu LINK4 Mama, czyli ubezpieczenia dla dzieci i rodziców.

LINK4 Mama to także:

  • łóżko szpitalne dla rodzica (lub innego prawnego opiekuna), by mógł czuwać przy swoim chorym dziecku,
  • pomoc domowa gdy – w wyniku nieszczęśliwego wypadku – rodzic będzie zmuszony do pozostania w łóżku,
  • korepetycje dla dziecka, gdy w wyniku choroby nie będzie chodzić do szkoły dłużej niż siedem dni.

Szczegóły dotyczące produktów LINK4 Mama i LINK4 Dziecko dostępne są pod numerem 604 14 14 14, albo na stronie www.link4mama.pl. Tam znajdują się też ogólne warunki ubezpieczenia.

Chcesz wiedzieć więcej? Przeczytaj, czego najbardziej boją się współczesne mamy i jak można te obawy zmniejszyć? 

Partnerem artykułu jest firma LINK4 oferująca polisę dla rodziców LINK4 Mama

AdvertisementZdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agata Ambroziak-Rogulska
W LINK4 pracuję od 6 lat. Obecnie na stanowisku dyrektora Departamentu Produktu. Ukończyłam prawo na Uniwersytecie Wrocławskim, z branżą ubezpieczeniową związana jestem od początku kariery. Pasjonuje mnie historia, szczególnie historia Rosji i okresu napoleońskiego. Uwielbiam jazdę na nartach i jestem kibicem piłki ręcznej.

Nowy Sącz stolicą macierzyństwa – II Sądeckie Forum Mam

Przez ten jeden miesiąc w roku Nowy Sącz jest stolicą macierzyństwa. Zbliża się piękny czas, nie tylko dla wszystkich zakochanych, ale przede wszystkim dla Aktywnych Mam – maj, a w maju II Sądeckie Forum Mam. Sądeczanki będą mogły świętować Dzień Matki już 25.05.2019 i poczuć się nad wyraz wyjątkowo, jak na to święto przystało.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 18/04/2019
zdjęcie z I Sądeckiego Forum Mam

Klub Aktywnych Mam

Podobnie jak w zeszłym roku, nie zabraknie wspaniałości w wielu dziedzinach. Każda mama znajdzie w programie coś dla siebie i na pewno nie będzie się nudzić.
W tym roku na zaproszenie Aktywnych Mam odpowiedzieli wspaniali goście.

Będzie coś o wychowaniu, dzieciach, relacjach w związku jak również coś innego, czyli męski punkt widzenia… Brzmi tajemniczo, ale nie chcemy za dużo zdradzać a tylko zachęcić nasze mamy, by licznie przybyły na to fantastyczne wydarzenie do Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu.

II Sądeckie Forum Mam

Przed wydarzeniem uruchomiona zostanie rejestracja, dzięki której każda mama zagwarantuje sobie miejsce podczas wykładów. Wstęp na to wydarzenie to jedyne 10 zł płatne na konto stowarzyszenia, jest to gwarancją otrzymania pamiątkowej torby z gadżetami.

Podobnie jak w ubiegłym roku na forum zaprezentują się lokalni przedsiębiorcy i sprzedawcy. Będą zachęcać do swoich usług/wyrobów i odpowiadać na wszystkie pytania uczestniczek. W tym dniu przygotowane będą specjalne rabaty i promocje.

#MamyMoc!

My kobiety wiemy, że czasem do szczęścia potrzeba nam odrobina słodyczy i ogarnianie całego domostwa staje się banalnie proste. Klub Aktywnych Mam nie zapomniał również o tym. Swoje słodkie wyroby przygotują do poczęstowania sądeccy cukiernicy i nie tylko.

Każda mama bez wyjątku ma poczuć się  jak „u siebie”, na luzie, bez spięcia i z uśmiechem na twarzy. Zapamiętać ten dzień, poznać inne kobiety/mamy, a przede wszystkim dobrze się bawić.

Będzie ciekawie i warto już dziś zapisać to wydarzenie w swoim kalendarzu!

Kto chce być na bieżąco już dziś zapraszamy do śledzenia strony na Facebooku, jak również stronę WWW, gdzie na bieżąco umieszczane będą informacje na temat tego wydarzenia.

Niech Nowy Sącz będzie stolicą macierzyństwa po raz drugi, a my mamy pokażemy siłę i to, że #MAMYMOC!

Zapraszamy Was już 25 maja 2019 r. o godz. 9:00!  do Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu! >>>

Zarejestruj się!  >>>

 

Zdjęcie: własność organizatora wydarzenia; I Sądeckie Forum Mam

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

House manager w domu pełnym kosmitów

Przeczytałam wywiad z Justyną Walczak, niezwykłą, spełnioną mamą, opowiadającą o życiu w rodzinie z dziewiątką dzieci (i z dziesiątym w drodze...). „O, ludzie, to przecież niemożliwe!” – pomyślałam, mając sama na co dzień do ogarnięcia małe kosmitki w liczbie zaledwie dwóch. Niedowierzanie, podziw i ciekawość sprawiły, że czym prędzej postanowiłam kupić książkę. O wywiadzie opowiedziałam przyjaciółce, też mamie. „To jak rozmawiać z kosmitą...!” – skwitowała. Nie wiedziała o książce, a tym bardziej o jej tytule.
  • Natalia Małozięć - 17/04/2019

Multirodzina

Książka Justyny Walczak porusza ważną kwestię, a mianowicie problem społecznego postrzegania rodzin wielodzietnych. Autorka opisując własne doświadczenia i reakcje napotykanych osób, najczęściej pisze o współczuciu, czy upatrywaniu oznak patologii w posiadaniu licznego potomstwa. Kiedyś rodzenie dzieci uznawano za całkiem normalne zjawisko, bo i podobnych rodzin było więcej… Teraz jednak, wielu obywatelom w głowie się nie mieści, że można z wyboru zostać pełnoetatową multimamą i szczęśliwym multitatą. A to właśnie ich sposób na życie!

Poświęcić się pracy zawodowej, czy zrobić karierę w macierzyństwie? Justyna już zdecydowała. Autorka książki podkreśla, iż jest kobietą świadomą, realizującą swoje powołanie. Traktuje je jako konkretną pracę do wykonania. A uzyskany dyplom lekarza? Przy częstym udzielaniu pierwszej pomocy własnym i okolicznym dzieciakom, stał się bezcenny. Wynagrodzenie? Owszem, jest – „w postaci zwielokrotnionej miłości” – pisze Justyna.

Justyna pięknie wyraża się o swoich dzieciach. Używa wielu różnych określeń, a pod każdym z nich kryje się morze miłości. Ze wzruszeniem przewiduje moment, kiedy znów będą musieli z mężem przesiąść się do wozu w normalnym rozmiarze…

Inwazja kosmitów

Tytułowi „kosmici”, czy „obcy”, jak pisze o swojej gromadce Justyna, to główni bohaterowie, czyli Walczakowa gromadka. Wydają się być „obcymi”, kiedy zmieniają się, dorośleją i wyślizgują się z rodzicielskich sieci. Stają się samodzielni i zaczynają mieć własne zdanie. Ku zdziwieniu mamy, coraz częściej krytyczne, również i wobec domowych zasad. Wychowanie zaczyna stawiać coraz większe wyzwania. Trudno nadążyć, kiedy ma się w domu przedstawicieli wszystkich rozwojowych etapów. Kosmiczne perpetuum mobile.

Rodzicom wesołej gromadki też przydaje się kosmiczny pierwiastek. Muszą zaopatrzyć się w niespożyte pokłady energii, cierpliwości i pomysłów. Zarządzanie takim statkiem kosmicznym wyczerpuje, dając jednocześnie siłę na ciąg dalszy. Cieszy, śmieszy, wzrusza, denerwuje i pogrąża w otchłani rozpaczy. Na przemian i w kółko.

Sport ekstremalny

Justyna jednak nie narzeka i nie użala się nad sobą. Nie odkrywa przed nami wszystkich swoich emocji. W swojej rodzinnej opowieści jest prawie zawsze radosna i zdystansowana. Można podziwiać jej wypracowany, zdrowy dystans do błahych spraw. Tym bardziej, że odróżnienie problemów ważnych od całej reszty, wcale nie jest łatwe.

Autorka oszczędza nam nieodłącznej przecież, ciemnej strony medalu. Nawet kiedy wylicza powody wizyt na izbie przyjęć zaprzyjaźnionego już szpitala, robi to wydawałoby się, z uśmieszkiem na ustach. „(…) czujemy się szczęśliwi, mogąc uprawiać z mężem ten sport ekstremalny (…)” – podsumowuje.

Uważam, że jednym z lepszych fragmentów jest opis „porodowego współ-doświadczenia” ojca rodziny, Wojtka. Są spore emocje i wzruszenie.

Szkoła życia

Każdy członek Walczakowej rodziny przechodzi swoistą szkołę życia. Najtrudniejsze lekcje odrabia pewnie mama, dzielnie stawiając czoła codziennym multiwyzwaniom. W książce mamy garść dowcipnych opisów logistyczno-wychowawczych wirtuozerii oraz efektywnego manipulowania zasobami w wykonaniu Justyny. Wyrazy uznania należą się również tacie, który nie tylko stara się zapewnić rodzinie ważną część „zasobów”, ale dba o to, by być aktywnym tatą, kiedy to tylko możliwe.

„Progenitura” Walczaków nie ma wyboru. Czeka ją przyśpieszony proces dorastania. Mama i tata nie mogą być na każde zawołanie. Miłość i uwaga choć mnożone, są przede wszystkim dzielone. Podział obowiązków, dyżury i wspieranie (a z czasem i zastępowanie) mamy w wielu domowych pracach, wychodzi dzieciakom na dobre. Kochają się na zabój i kiedy trzeba, bez zastanowienia stają za sobą murem. Opieka nad młodszym rodzeństwem to dla nich inwestycja w rodzinną przyszłość.

Walczakowy kosmos to miejsce niezwykłe. Ciepłe i radosne. Tu nie ma mowy o nudzie. Nie ma też czasu na niepotrzebne rozmyślania. Jest tu i teraz, do dziesiątej potęgi!

Justyna Walczak „Dom pełen kosmitów”

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Natalia Małozięć
Absolwentka Wydziału Filozoficznego UJ. Psycholog dziecięcy i trener twórczości. Komponuje i prowadzi zajęcia dla dzieci. Od 2 i pół roku po uszy zanurzona w macierzyństwie. W codziennym ogarnianiu rzeczywistości pomagają jej poczucie humoru, marzenia i opisywanie tego, co się dzieje.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail