Czego szukasz

Bezpieczne przejazdy dla dzieci, czyli MotoMamy w akcji

Potrzeba matką… pomysłu! Edyta Kotowicz połączyła nowe trendy, potrzeby swoich koleżanek, dodała energię i pasję działania i stworzyła – MotoMums, bezpieczne przejazdy dla dzieci. Czym MotoMums jest a czym nie jest, i dlaczego prawie pokłóciłam się z mężem kiedy rozmawialiśmy o pomyśle Edyty? Zapraszam do wywiadu!

  • Agnieszka Kaczanowska - 06/05/2016
Chłopiec w aucie

Edyta, wiesz Ty to siebie sprytnie wymyśliłaś. I zupełnie nie dziwi mnie fakt, że z takim zaangażowaniem i pasją działasz dalej. Zaraz damy linka do DDTVN ale opowiedz jak na to wpadłaś?

Niestety to nie wielka pomysłowość. Tylko obserwacja zapracowanych kobiet. Zastanów się kiedy ostatnio miałaś czas na chwilę dla siebie? Medytację, spacer, sięgnięcia po książkę… Pracując i mając na głowie inne obowiązki, okazuje się, że czasu codziennie jest za mało. A oczywiście nasze potrzeby zostają na końcu listy. Jest takie super zdanie powiedziane przez Michelle Obama:

Musimy bardziej się starać, aby stawiać samych siebie wyżej na liście naszych codziennych zadań.

Ale żeby to zrobić niektóre z tych zadań ktoś musi wykonać za nas. Zadanie bycia szoferem dziecka, na które pracujący rodzice w dużych miastach przeznaczają tygodniowo wiele godzin, jest zdecydowanie jednym z nich.

MotoMums – to taka ekskluzywna mamowa taksówka? Bo taka mama zadba nie tylko o dostarczenie z miejsca na miejsce ale o czapkę na głowię i zapiętą kurtkę?

Tylko nie taksówka. 😉 Wszyscy wiemy jakie mamy doświadczenia z taksówkami. Baaaardzo różne. To kto przyjedzie i jak będzie wyglądał przejazd to loteria. I dlatego żadna mama nie bierze taksówki pod uwagę jako rozwiązania, kiedy ma problem z przewiezieniem syna czy córki. A jeżeli już naprawdę musi, to zazwyczaj oprócz pieniędzy, płaci za to też słoną cenę nerwów i stresu.

MotoMamy to usługa odprowadzania i opieki nad dzieckiem podczas przewożenia go z punktu A do B, ale świadczona przez osobę, która ma doświadczenie w opiece nad dziećmi. W praktyce są to przeważnie inne mamy. MotoMama nie tylko odprowadzi dziecko, ale jeżeli przyjadą na miejsce za wcześnie albo dziecko się spóźnia, poczeka. Jest też cały czas w kontakcie telefonicznym z rodzicem, a po „dostarczeniu” pasażera wysyła sms.

moto_mums_DDTVN_640

Chodzi też o to, żeby z dzieckiem jeździła znana osoba. Czyli jedna MotoMama, którą w razie czego zastąpi inna znana MotoMama, a nie za każdym razem inny, nieznajomy kierowca. Dziecko i rodzic znają MotoMamę, m.in. kim jest z zawodu, ile ma dzieci, co lubi, jakim samochodem jeździ, jak oceniają ją inni rodzice. Rodzice oraz dzieci poznają MotoMamę osobiście przed pierwszym przejazdem, a starsze dzieci mają jej zdjęcie i umawiają się z nią na wymyślone przez siebie hasło.

Masz za sobą pierwsze testy i podróże mam, jak to wypadły?

Dzieci są zachwycone. Chyba najbardziej przekonuje je to, że czują się trochę małymi klientami. Bardzo fajnie też działa, jeżeli z jedną MotoMamą jedzie więcej niż jedno dziecko. Dzieci lubią jeździć razem, podczas gdy dla rodziców koszt wtedy jest niewielki, a zysk ogromny. Mamy odkrywają nagle, że mogą mieć dodatkowych kilka godzin, które wcześniej spędzały stojąc w korku. Dostaję od nich super maile z podziękowaniami, a nawet zdarzyły się pyszne pralinki, bo daję im coś, czego nie mogły do tej pory kupić. Czas. Ten czas jest często wręcz niezbędny, żeby poradzić sobie ze wszystkimi obowiązkami. Żeby znaleźć chociaż chwilę dla siebie i na odpoczynek. Żeby nie jechać z wypiekami na twarzy, kiedy praca notorycznie pokrywa się z godziną odbioru dziecka.

To jest poważny problem mam i większości z nas, kobiet. Chcemy być perfekcyjne: „Dlaczego, ktoś obcy miałby wozić moje dziecko. To mój obowiązek. Sama muszę dać sobie ze wszystkim radę.” W rezultacie pracująca mama albo mama w wielodzietnej rodzinie nie uśmiecha się i nie ma czasu, żeby kreatywnie i satysfakcjonująco spędzić czas ze swoimi dziećmi. Zwyczajnie nie ma już na to sił, po kolejnym dniu, w którym „dała sobie ze wszystkim sama radę”. A MotoMama to przecież nie jest ktoś obcy. To mama, która mieszka w naszej okolicy. Zdarzyło się na przykład, że MotoMama znała wychowawczynię w szkole, w której odebrała dziecko, bo ta była kiedyś nauczycielką jej syna. To kobiety z tej samej społeczności. Kiedyś, dawno temu, przed czasem wielkich miast, żyłyśmy blisko siebie, znałyśmy się i pomagałyśmy sobie. Czas do tego wrócić. A Internet, opinie innych mam, profile połączone z wieloletnią historią w mediach społecznościowych, to umożliwiają. Dają możliwość odnalezienia, poznania się i zabezpieczenie, na którym buduje się pełna zaufania współpraca i relacje.

Twój pomysł ma dwa elementy ciekawe z punktu widzenia mamy: 1. ułatwienie w logistyce rodzinnej, a 2. możliwość dorobienia sobie dla każdej zmotoryzowanej mamy. Czy tak? A jakie są wymogi aby zostać MotoMamą?

MotoMamy to kobiety takie jak my, więc jeżdżą bardzo różnymi samochodami. Rodzic, który wynajmuje MotoMamę dostaje informacje o pojeździe wcześniej. Ponieważ MotoMamy to większości mamy, często mają w samochodach podstawki i foteliki. W razie ich braku zapewniam je ja.

Na razie z każdą MotoMamą poznaję się osobiście. Spędzamy ze sobą około godzinę na rozmowie, na podstawie której powstaje profil MotoMamy. Potem robimy razem testowe przejazdy, bo MotoMama zawsze musi upewnić się, że pas jest zapięty, na dłuższej trasie ma dla dziecka wodę, nawiązuje relacje z pasażerem. Ponieważ ja i MotoMamy jeździmy dużo razem poznajemy się bardzo dobrze. MotoMamy to bardzo różne kobiety. Od pań, które mają już małe wnuki i chcą sobie dorobić, bo matki, które nie chodzą do pracy i zajmują się tylko dziećmi, bo mogą sobie na to pozwolić, a MotoMamą są z chęci wspierania innych mam. Są też przedstawicielki wolnych zawodów jak na przykład fotografki czy nauczycielki języków obcych. Czasem na pokładzie samochodu jest dziecko MotoMamy, dlatego, że przejazd odbywa się przy okazji jechania gdzieś z własnym dzieckiem.

moto_mums_opinie_640

W przyszłości, gdy MotoMums będzie rosło i nie będę miała kontaktu z każdą MotoMamą, mnie i moje osobiste zaangażowanie zastąpi system. Za pomocą GPS będzie można śledzić auto oraz wysyłać powiadomienie, w razie gdyby samochód wyjechał z trasy. Chcę też, aby baza MotoMam rosła jak drzewo. To znaczy ja rekrutuję pierwsze MotoMamy, a w przyszłości to one mogą zarekomendować kolejne. Ich ocena w profilu powiązana będzie z oceną zarekomendowanych przez nie MotoMam. Dlatego wciągnięcie mamy w świadczenie usługi będzie odpowiedzialnością. Nie będzie można po prostu zarejestrować się i zacząć jeździć. Trzeba będzie znać dobrze kogoś, kto nas wprowadzi.

Bardzo jestem ciekawa jak to w szczegółach sobie wymyśliłaś. Bo dyskutowaliśmy z mężem ten pomysł. Ja: hurra, genialne – bo czasem to mi bokami wychodzi wożenie córek i ciąganie wszędzie ze sobą małego syna. Ale mój mąż się zawahał…. I podał mocny argument, a mianowicie taki, że jak on miałby zaufać jakiejś bądź co bądź obcej kobiecie i oddać dzieci do zawiezienia? A jak kilka razy zawiezie a potem porwie… Wiem wiem, że musimy sobie ufać ale prędzej podam pin do karty 😉 To może już lepiej zaufać taksówkarzowi?

Taksówkarz otrzymuje licencję, gdy wnosi za nią opłatę. Następnie rejestruje się w korporacji, której płaci za to, aby otrzymywać od niej zlecenia. To wszystko. Nie ma żadnych wyszukanych standardów, które musi spełniać. Nawet jeżeli chodzi o kwotę nie możemy być jej pewni, bo istnieje wiele sposobów na to, aby zmanipulować taksometr. Więc, taksówkarze już od dawna nie budzą zaufania w większości klientów.

Matki, z którymi rozmawiałam jednogłośnie mówią, że nie wysłałyby nigdy dziecka taksówką. Są też takie dzieci, które nigdy nie wsiadłyby same do taksów, ale pojadą samochodem z inną mamą. To właśnie działa dokładnie tak, jak wożenie dzieci znajomych na zajęcia. Tylko dzięki MotoMums łatwiej znaleźć tę pomoc, bo jest w okolicy mama, która wozi swoje dziecko na zajęcia w pobliżu, ale nie dokładnie na te same. Albo jest mama, której dzieci już przestały chodzić na zajęcia, ale ona sama ma czas i mieszka niedaleko. Dzięki MotoMums takie matki w dużym mieście mogą się odnaleźć.

Na całym świecie takie nowe systemy (znane jako ekonomia współdzielenia czyli sharing economy) łączą ludzi, którzy dzielą się dobrami takimi jak czas, mieszkanie, samochód czy pieniądze i sami, oddolnie ulepszają swoją codzienność. Jeżeli chodzi na przykład o transport w U.S.A. rodzi się właśnie usługa przewozów, w której kierowcami są tylko kobiety, a pasażerami tylko kobiety i dzieci do lat 13.  Dlatego, żeby było bezpieczniej, wygodniej, lepiej. Amerykanie i amerykańskie media oszaleli na jej punkcie. MotoMamy są tym samym rozwiązaniem tylko tu u nas.

A jakie masz plany podboju? Wspominałaś o innych miastach, a nawet państwach?

MotoMamy na razie są tylko w Warszawie. Za MotoMums nie stoi duży kapitał, ani inwestor. Dlatego piszę do innych mam, które prowadzą kluby mam, blogi albo kawiarnie z prośbą o pomoc w szerzeniu idei. To matki zadecydują, czy MotoMums będą jeździły i pomagały sobie nawzajem czy nie. W Stanach ludzie poprzez udostępnianie idei, w które wierzą, że mogą zmienić ich codzienność pokazują dla niej poparcie. Tak dzieje się choćby w przypadku wspomnianych wyżej przejazdów tylko dla kobiet. Mam nadzieję, że u nas też MotoMums znajdą siłę w kobietach.

MotoMamy w przyszłości nie będą tylko wozić dzieci. Wśród MotoMam, które już się zgłosiły, że chciałyby zostać MotoMamą są nauczycielki, masażystki, opiekunki dla dzieci. Mogą więc, dzięki sieci kontaktów, która powstanie wokół MotoMums oferować sobie nawzajem wiele mobilnych usług takich jak gotowanie, robienie zakupów, lekcje języka dla dzieci czy masaże. Już teraz mogą zgłaszać się w super świeżej grupie na Facebooku >>>

Bardzo chciałabym, żeby MotoMamus działały w wielu krajach, bo podobna usługa jest do tej pory tylko w U.S.A. Już przeprowadziłam wywiady na ulicach Berlina i wiem, że z tym samym problemem boryka się każdy rodzic, który musi dowozić gdzieś dziecko samochodem w dużym mieście.

Wiem, że jest jeszcze coś do chciałaś dodać na koniec.

Tak. W każdej firmie są mamy, którym czasem przydałaby się pomoc MotoMamy. Dlatego zapraszam do korzystania z wyjątkowej możliwości umówienia się na trwające kwadrans spotkania informacyjne w korporacjach. Wystarczy zarezerwować z wyprzedzeniem termin. Wiem, że dla niektórych korporacji będzie to obawa. „Ale czy pokazując, że współpracujemy z MotoMums nie pokazujemy, że nasze pracownice nie mają czasu na dom?” Nie. Pokażemy, że rozumiemy jak naprawdę wygląda życie pracujących kobiet i one to docenią!

Edyta, trzymam mocno kciuki i jak będzie już w Krakowie to ja się piszę! Dziękuję za rozmowę.

Zdjęcie: MotoMums

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Podyskutuj

Video: Pozytywny wizerunek podczas rekrutacji

Jak zminimalizować stres podczas rozmowy rekrutacyjnej? Jak dobrze się do niej przygotować, jak nie dać się zaskoczyć? Na te i wiele innych pytań odpowiadały nasze ekspertki z firmy Bosch w ramach programu #MotherEmpower. Zobacz nasze video!
  • Stasia Serwińska - 01/07/2020

Rozmowa kwalifikacyjna bywa jednym z najbardziej stresujących wydarzeń w naszym życiu. Na szczęście możemy zminimalizować ten stres przygotowując się do takiej rozmowy.

Co zrobić aby wypaść pozytywnie podczas rekrutacji?

Obejrzyj nagranie webinaru z ekspertkami firmy Bosch i przygotuj się najlepiej jak potrafisz!

Webinar prowadzony był w ramach programu #MotherEmpower realizowanego we współpracy z firmą Robert Bosch.

Czego dowiesz się z nagrania?

  • Jak się przygotować do rozmowy?
  • Jak odświeżyć/stworzyć swoje CV?
  • Co warto zrobić przed spotkaniem?
  • Jakim być na rozmowie?
  • Jak sobie radzić ze stresem?
  • Jak rozmawiać o przerwie w pracy?
  • Jak przedstawić swoje kompetencje i umiejętności, aby zainteresować rekrutera?
  • Jakie umiejętności są teraz najbardziej poszukiwane?
  • Jak mówić o sukcesach, a także o porażkach?
  • Jakich błędów unikać?
  • Jak nie dać się zaskoczyć na rozmowie – czyli słownik korpomowy 😉

Chcesz zobaczyć prezentację z webinaru?

Kim są nasze ekspertki?

Katarzyna Nieroda, HR Business Partner w Robert Bosch
Sama o sobie mówi: „Psycholog, sympatyk człowieka i jego rozwoju. Kompetencje zawodowe zdobywałam na studiach magisterskich na Uniwersytecie SWPS, a także podczas studiów podyplomowych na SGH. Od 17 lat zajmuję się szeroko rozumianym obszarem HR, rekrutacjami, rozwojem, talentami i szkoleniami. Obecnie jako HR Business Partner wspieram managerów Bosch w obszarze HR. Bardzo lubię samorozwój oraz wszelkie aspekty pozwalające na poszerzanie swoich kompetencji miękkich. Prywatnie jestem żoną Przemka, mamą 4 letniego Antka i 7 letniego Franka”.


Agnieszka Goś, HR Business Partner w Robert Bosch
Absolwentka psychologii Uniwersytetu SWPS od wielu lat związana z obszarem HR. Doświadczenie zdobywała w takich firmach jak Nestle i Philips, pełniąc funkcje związane z rekrutacją, szkoleniami i rozwojem, zarządzaniem talentami. Aktualnie pracuje w Bosch jako HR Business Partner oraz Team Leader Zespołu Rekrutacji wspierając managerów Bosch z obszaru IT. Prywatnie mama dwojga prawie dorosłych nastolatków.

Chcesz dowiedzieć się więcej o firmie Robert Bosch? Zobacz pełny profil firmy w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom i poznaj aktualne oferty o pracę!

Webinar odbył się 2.06.2020.

Zdjęcia i logotypy: własność firmy Robert Bosch.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Stasia Serwińska
W Mamo Pracuj koordynuje projekt "Odważ się mamo i wróć z nami do pracy" oraz wspiera inne działania Fundacji. Jest żoną faceta, który nie zna słów "Nie wiem, nie umiem" i mamą 3 energicznych dzieci. Pasjonatka rozwoju, miłośniczka sportu i górskich wycieczek, a książki są dla niej ważniejsze niż nowe ubrania :) Uwielbia wyzwania i ciekawe historie, pisane ludzkim doświadczeniem.

30 pomysłów na pracę dodatkową

Jesteś w domu z dzieckiem, a chciałabyś się dalej rozwijać zawodowo? A może domowy budżet trzeba podreperować? Bez względu na to, jaką masz sytuację, zawsze warto rozważyć podjęcie pracy dodatkowej. Jakiej? Mamy 31 propozycji dla Ciebie, którą wybierzesz?
  • Dorota Ciborowska - 29/06/2020
kobieta pracująca zdalnie na laptopie

Wybór jest duży, ale wcale nie łatwy. Po pierwsze, pamiętaj, że Twoje studia czy poprzednia praca nie muszą Cię ograniczać. Oczywiście, jeśli jesteś osobą z wyższym wykształceniem, najłatwiej będzie Ci szukać pracy związanej z kierunkiem studiów, które ukończyłaś. Ale nie musi tak być. Weź też pod uwagę swoje zainteresowania, ukończone szkolenia i kursy, czy też wrodzone zdolności i pasje. Bądź elastyczna i nie zakładaj z góry, że polonistka nie może zostać grafikiem.

Plusy i minusy

Pracować można z domu lub w niepełnym wymiarze godzin, np. popołudniami i w weekendy. Jest to największy plus pracy dodatkowej. Minusem są natomiast koszty, które najczęściej musimy ponieść, jeśli praca nie jest zgodna z naszym profilem zawodowym. Są to koszty oprogramowania, dodatkowych kursów lub dojazdów. Niemniej jednak, warto zainwestować, bo może się zdarzyć, że praca dodatkowa wyznaczy nowy kierunek w Twojej karierze.

Pamiętaj też, że nie jest łatwo pogodzić pracę w domu z opieką nad małym dzieckiem, więc najpierw dobrze się zastanów, czy Twój maluch pozwoli Ci np. siedzieć kilka godzin dziennie przy komputerze.

Przeczytaj także: Czy praca zdalna to dobre rozwiązanie dla mamy?

Pomysły na pracę dodatkową z domu

Korekta i redakcja – poprawianie tekstów pisanych zarówno do Internetu, jak i do gazet, może być ciekawą opcją, ale jest też bardzo popularne. Najczęściej nie wymaga się w tej pracy wyższego wykształcenia.

Tłumaczenia – większość tłumaczy pracuje z domu, jeśli więc znasz dobrze jakiś język, możesz śmiało próbować szukać takiego zajęcia. Im mniej popularny język, tym bardziej potrzebny tłumacz.

Pisanie – wiele portali szuka autorów, recenzentów i felietonistów. Jeśli lubisz pisać, warto podesłać swoje teksty do różnych portali, a nuż komuś się spodobają. Wcale nie musisz mieć wykształcenia humanistycznego, żeby zarabiać na pisaniu.

Wyszukiwanie informacji – wiele portali potrzebuje osób, które będą wyszukiwać różne informacje: o gwiazdach, wydarzeniach na świecie, nowych trendach.

Wprowadzanie danych – praca wymagająca uważności i biegłej obsługi klawiatury, ale może wykonywać ją każdy. Na ogół wprowadzane są dane z ankiet lub sondaży.

Korepetycje – jeśli lubisz uczyć i masz ukończone studia kierunkowe, możesz udzielać korepetycji. Polski, angielski, historia, biologia i matematyka, to najpopularniejsze przedmioty. Może w okolicy jakiś gimnazjalista potrzebuje pomocy? Warto wywiesić ogłoszenia.

Call center – wiele firm umożliwia wykonywanie ankiet telefonicznych z domu. Dostaniesz wtedy telefon na kartę i bazę firm/osób, do których masz zadzwonić. Praca męcząca, ale ciekawa.

Przepisywanie i formatowanie tekstów – prace magisterskie, licencjackie, i wszelkie teksty, których autorzy nie potrafią obsługiwać komputera. Często starsze osoby nie potrafią używać Worda, a potrzebują napisać na komputerze podanie lub artykuł.

Sprzedaż internetowa – handel w e-sklepach kwitnie. Być może ktoś szuka osoby do obsługi swojego e-sklepu? A może sama masz żyłkę handlowca? A sprzedać można wszystko, chociażby ciuszki po dziecku lub rękodzieło.

Rękodzieło – tu potrzebny jest tylko talent: malarski, szycie, lepienie itp. Swoje produkty możesz sprzedawać sama, na przykład na Etsy lub zaproponować sklepom z rękodziełem.

Grafika i DTP – żeby zająć się DTP i grafiką komputerową wystarczy ukończyć odpowiedni kurs lub po prostu poświęcić trochę czasu na poznanie właściwych programów, np. bezpłatnej Canvy czy profesjonalnych programów InDesign, Photoshop. No dobrze, przydałoby się też trochę pomysłowości i zdolności plastycznych.

Fotoedycja – obróbka zdjęć, przygotowywanie ich do druku, fotomontaż – praca może dostarczyć dużo przyjemności. Wesprzesz fotografa w jego pracy, a on skupi się na robieniu zdjęć.

Projektowanie stron internetowych – tu również potrzebna będzie przede wszystkim nauka narzędzi internetowych i inwencja twórcza. Najpopularniejsza platforma do obsługi stron internetowych to WordPress, a Ty możesz zarabiać na zleceniach od firm z całego świata!

Blogowanie – tak, na blogu można zarobić. Jeśli znajdziesz ciekawy temat i zdobędziesz czytelników, możesz reklamować produkty znanych marek lub sprzedawać produkty pod Twoją marką. Na pewno znasz co najmniej kilka blogów, które odniosły niesamowity sukces.

Wypełnianie płatnych ankiet – można je wypełniać przez Internet, a można jeździć na specjalnie organizowane spotkania w firmach badawczych. Pieniądze nie są duże, ale jak raz znajdziesz się w bazie firmy, będą Cię zapraszać regularnie.

Programy afiliacyjne  – chodzi o polecanie produktów innych osób, które podzielą się z Tobą zyskiem od sprzedaży. Jeśli masz dużo znajomych i jesteś aktywna w social media, to może być fajny pomysł na pracę dodatkową.

Przeczytaj także: [5] Plusy i minusy pracy zdalnej. Czy znasz je wszystkie?

Praca w weekendy i popołudnia:

Catering – jeśli gotowanie jest Twoją pasją, możesz ją realizować za pieniądze. Często cateringu potrzebują firmy na swoich imprezach integracyjnych lub spotkaniach biznesowych.

Organizacja imprez – to każda mama potrafi. 😉 Na pewno organizowałaś już niejeden rodzinny zjazd, dlaczego więc na tym nie zarobić?

Hostessa – wiele firm szuka kobiet do promocji swoich produktów w hipermarketach lub na imprezach marketingowych. Jeśli nie straszny Ci cały dzień na nogach i szeroki uśmiech, to dobra okazja, żeby wyrwać się z domu i zarobić. 🙂

Kelnerka lub barmanka – kontakt z ludźmi, wspominki z młodych lat… Taka praca może być naprawdę odświeżająca. Zastanów się tylko, czy po całym dniu lub wieczorze w restauracji, dasz radę jeszcze pobiec z dzieckiem na spacer.

Opieka nad starsza osobą –  dorywcze zajęcie, na kilka godzin dziennie, albo na kilka godzin w tygodniu. Może starsza pani potrzebuje kogoś do umycia okien, albo pomocy do zrobienia zakupów? Sprawdź czy w Twojej okolicy nie ma kogoś, kto z wdzięcznością wynagrodzi Cię za Twoją pomoc.

Asystent osoby niepełnosprawnej – praca trudna i wymagająca, ale też ciekawa. Pomocy często szukają osoby niewidome lub jeżdżące na wózkach, bo poruszanie się po naszych miastach na wózku to wyzwanie (mamy dobrze o tym wiedzą, ile wysokich krawężników i schodów „wyrasta” na drodze).

Wyprowadzanie psa – starsza pani nie ma sił na spacer ze swoim pupilem? Sąsiad często jeździ w delegacje? Taką pracę możesz połączyć z codziennymi spacerami z dzieckiem.

Wizaż – jeśli świetnie robisz makijaż, manicure itp., a na dodatek fascynuje Cię zmienianie cudzego wyglądu, możesz zrobić w domu małe studio wizażu.

Konsultantka, dystrybucja kosmetyków i perfum – Avon, FM group, czyli firmy, które zatrudniają kobiety do dystrybucji kosmetyków i perfum. Jeśli tylko łatwo nawiązujesz kontakty i nie masz oporów przed sprzedawaniem różnych produktów koleżankom, to masz duże pole do popisu.

Marketing sieciowy, czyli sprzedaż bezpośrednia – np. Oriflame, Forever Living Products czy Colway.

Tajemniczy klient – praca dla kochających zakupy. Polega na udawaniu klienta w sklepie i zdaniu później raportu pracodawcy. Firmy zajmujące się takimi badaniami na ogół określają dokładnie, jakie cechy danego sklepu należy wziąć pod lupę.

Sprzątanie – praca niełatwa, ale nie trzeba do niej żadnych kursów ani specjalnych uprawnień 🙂 chyba, że chcesz myć okna na wysokości.

Sprzątanie grobów – praca na ogół sezonowa, choć niektórzy potrzebują takiej pomocy cały rok (osoby starsze, niepełnosprawne).

Wieczorowa lub nocna opieka nad dziećmi – może Twoja sąsiadka chce wyjść wieczorem z domu, a nie ma z kim zostawić dziecka? Zaproponuj swoje usługi.

Przeczytaj także: Praca w biurze vs praca z domu – porównanie

Przeczytaj także: Praca zdalna – gdzie szukać i w jakich zawodach? 

Jak widać, sposobów na pracę dodatkową jest mnóstwo. I ile mam, tyle pomysłów na pracę dodatkową. Co Wy, drogie Czytelniczki możecie doradzić innym mamom?

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dorota Ciborowska
Mama Joasi, z zawodu redaktor i korektor, z wykształcenia psycholog i polonista, a z zamiłowania żeglarz. Aktualnie Zastępca redaktora naczelnego magazynu Jachting. Żadnej pracy się nie boi, lubi śpiewać i śmiać się z byle czego.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail