Czego szukasz

Misia Kitka – objazdowa szkoła szycia dla dzieci

Lidia Ostólska, dziennikarka, specjalistka PR, aktorka, scenarzystka przedstawień teatralnych dla dzieci, animatorka kultury, aktywistka no i mama oczywiście. Najbardziej męczy się, kiedy nic nie robi, na szczęście to zdarza się bardzo rzadko. Od kiedy stworzyła postać Misi Kitki ciągle jest w trasie. Nie spodziewała się, że objazdowa pracownia krawiecka zyska taką sympatię najmłodszych. Nam udało się ją zastać w domu i spędzić miłe chwile przy kawie.

  • Paulina Sienczyło - 12/06/2014

W jej przypadku dwie spakowane walizki stojące w przedpokoju nie są symbolem wakacyjnego wyjazdu. Śmieje się, mówi, że gdyby tak do tego podchodzić, można byłoby powiedzieć, że na wakacje wyjeżdża niemal codziennie. Tymczasem w tych torbach na kółkach mieści się Jej całe zawodowe życie. Wykorzystuję chwilę nieuwagi naszej bohaterki i zaglądam do środka… nożyczki, szpilki, agrafki, taśmy, wstążki, guziki w kolorowych pudełeczkach, a druga naszpikowana jest tkaninami w różnych deseniach. O co chodzi? Obwoźny warsztat krawiecki? Moje myśli przerywa pytanie: „Napije się Pani czegoś? Zanim zacznę opowiadać o sobie?”  Odwracam się i widzę… postać- niczym z bajki: kolorową, groteskową i zastanawiam się, o co chodzi? Oczywiście w pośpiechu składam zamówienie na kawę i już czuję, jak z ciekawości zasycha mi w gardle. Siadamy wygodnie na sofie, w tle muzyka i zaczynają się babskie pogaduchy o biznesie.

To proszę opowiedzieć mi, czym Pani się właściwie zajmuje. Przyznaję się, zaglądałam do walizek! Teraz widzę Panią, ten strój nie wpisuje się w żaden dress code, kim Pani jest?

Sobą (śmiech)… a to co mam na sobie to dress code dedykowany dzieciom, bo na co dzień właśnie z nimi pracuję. Z myślą o najmłodszych stworzyłam Misię Kitkę, która tak właśnie wygląda.

Misia Kitka? Wpada w ucho, a czym konkretnie zajmuje się wykreowana przez Panią postać?

Tak jak Pani zauważyła, jej świat schowany jest w dwóch walizkach. Obie pękają w szwach, pełno w nich krawieckich dodatków i różnorodnych tkanin, jest jeszcze kuferek z maszyną do szycia… zagadka rozwiązana? Misia Kitka od dwóch lat prowadzi objazdowe warsztaty kroju i szycia dla dzieci.

Tego się nie spodziewałam, szycie z dziećmi? Jak Pani wpadła na ten pomysł?

Po nitce do kłębka. Najpierw szukałam kursów dla siebie, większość była w Warszawie, zatem  mój udział w nich był mało prawdopodobny. W Krakowie działo się niewiele, skorzystałam, ale nie byłam zadowolona. Wcześniej szycia uczyła mnie mama i chyba więcej mi to dało. Dlatego pomyślałam, że prowadzenie kursów dla dorosłych to jest to… Podstawą był biznes plan. On nieco ostudził marzenia. Zakup maszyn, samochodu dostawczego, wynajem lokalu, wyposażenie pracowni; bez unijnych dotacji to nie miało sensu. Wówczas wszystkie projekty były dedykowane osobom 50+ lub  trwale bezrobotnym, a ja pracowałam zawodowo. Poza tym przysłowiowe „20 tysięcy” na rozpoczęcie działalności gospodarczej to dobre dla osób, które planują biznes w oparciu o zakup laptopa i aparatu fotograficznego. W moim przypadku ta kwota pokryłaby zaledwie część wydatków.

Zatem, co się stało, że mimo wszystko zrealizowała Pani ten plan w nieco innej odsłonie?

Urodziłam dziecko. I nastąpił przełom. Jeszcze w ciąży szyłam wyprawkę dla potomka. Komplety pościeli (np. jednokolorowe z koronkowymi wstawkami), ubranka (np. lniane, klasyczne do chrztu), dekoracje do dziecięcego pokoju. I nagle moi znajomi tak, jak ja, dostrzegli niszę na rynku dziecięcych artykułów. Podobało im się to, co robię i zamawiali u mnie prezenty dla milusińskich. Cieszyło mnie to, bo zamiast biegać po sklepach i szukać upominków, miałam własnoręcznie uszyte rzeczy. Ja szyłam, dziecko rosło. Często syn towarzyszył mi w tych pracach po godzinach, siadał na moich kolanach i trzymał materiał w rączkach… i nadal tak jest tylko nie siedzi już na moich kolanach (śmiech). I tak wpadłam na pomysł prowadzenia kursów krawieckich dla dzieci. W ofercie domów kultury nie było takiej propozycji, więc ze zdobyciem klientów nie miałam problemu.

Czy bycie mamą w jakikolwiek sposób wpływa na prowadzenie biznesu?

Bez wątpienia dziecko motywuje i inspiruje, stymuluje – jak dobry szef. Jako mama więcej od siebie wymagam. Nie mam czasu na patrzenie w sufit i rozmyślanie, lubię działać, wyznaczać sobie kolejne cele. Uważam, że liczy się każdy dzień, a ja lubię zasypiać z przekonaniem, że go nie zmarnowałam.

Zatem jakie są cele, plany, marzenia Misi Kitki?

Jedno z marzeń nabrało właśnie realnego kształtu. W sprzedaży pojawiła się maszyna do szycia Misi Kitki. To ukłon w stronę klientów. Rodzice często pytali mnie maszynę, chcieli ją kupić dla swoich dzieci, czasem też dla siebie. Ciężko było mi doradzać, bo na rynku jest wielu producentów. Dla mnie znalezienie maszyny też było wyzwaniem. Pamiętam, jak o opinię pytałam wówczas  innych. I tak trafiłam na szwajcarską markę Bernina, to był strzał w dziesiątkę. Teraz Szwajcarzy zgodzili się na wersję limitowaną maszyny Misi Kitki i bardzo mnie to cieszy. Poza tym design maszyny spodobał się dzieciom, a to przedsmak kolejnych projektów.

Kolejnych? Zatem czego możemy się jeszcze spodziewać?

Chętnie o tym opowiem, bo uważam, że trzeba opowiadać o swoich planach, marzeniach, po to, aby wstyd było nam się z nich wycofać lub przyznać, że nie udało nam się ich zrealizować. Poza tym nasz rozmówca obiektywnie patrzy na całość i jego spostrzeżenia, uwagi i sugestie są bezcenne. Każdemu polecam tę metodę. Wracając do pytania… Obecnie pracuję nad książką. Po dwóch latach prowadzenia warsztatów  Misia Kitka ma bogate portfolio. Chcę wydać poradnik szycia, krok po kroku. Niestety, mimo że prowadzę warsztaty objazdowe, nie do każdego dziecka mam okazję dotrzeć, spotkać się i wspólnie coś uszyć. Mam nadzieję, że ta książka będzie doskonałym łącznikiem między nami. Poza tym w Polsce są Kluby Misi Kitki, dla nich to też będą przydatne wskazówki. Myślę, że dzieci, które uczestniczą w kursach też na regale znajdą miejsce dla książki, która mam nadzieję, będzie im się kojarzyła z kreatywnym dzieciństwem.

Przyjemnie się tego słucha, wierzę, że książka pojawi się na rynku, ale co z osobami, które nie mają tyle samozaparcia? Co powiedziałaby Pani innym mamom, które szukają swojej drogi zawodowej?

Nie każda mama musi prowadzić swój biznes. Oczywiście to jest wygodne, bo pracujemy wówczas kiedy się da, a kiedy np. zachoruje dziecko możemy zmienić proporcje. Jednak to jest kwestia charakteru. Są osoby, które muszą być prowadzone za rękę. Czują się bezpiecznie mając nad sobą szefa, który wyznaczy zakres obowiązków. I to nie jest nic złego. Własna działalność to samodyscyplina, stres, ciągła walka o przetrwanie. Nie można odpuścić, nie da się przełożyć dokumentów na biurko koleżanki, z nadzieją, że zrobi to za mnie, kiedy ja wyjadę na urlop. Od jakiegoś czasu wisi w powietrzu presja: Masz dziecko? Czas na własną działalność! Nie należy się jej poddawać. Moim zdaniem należy pić często, ale małą łyżeczką, żeby tak, jak dziecko nie zachłysnąć się i nie zniechęcić zbyt szybko. Proponuję zastanowić się nad tym, co lubię robić, czy moje hobby może być początkiem biznesu? Mamom, które są na rozdrożu i nie wiedzą, którą drogę wybrać proponuję zagłębić się w temat Spółdzielni Socjalnych. To sposób, aby zacząć robić coś na równych prawach z innymi i mieć przy boku osoby, które tak, jak my zaczynają od zera i nie chcą na tym poprzestać.

O to może być cenna wskazówka dla naszych Czytelniczek. Czy Misia Kitka musi już jechać?

Tak, dziś goszczę w Domu Kultury Inspiro w Podłężu. Trwają przygotowania do pokazu mody, dlatego cytując klasyka „(…) będzie się działo”. Cudownie jest patrzeć, jak te małe rączki tworzą kolekcję, nie wiem, kto bardziej to przeżywa: One, czy ja?– uśmiech. Zapraszam na pokaz.

Dziękuję za rozmowę!

Misia Kitka na FB 

Poznaj także hafciarki komputerowe marki Bernina!


INNE ARTYKUŁY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Paulina Sienczyło
Absolwentka zarządzania kulturą i podyplomowego zarządzania zasobami ludzkimi na UJ. Mama Igutki Frygutki i Janka Gałganka. Kiedyś z pasją oddana harcerstwu, potem fajnej pracy w Coca - Coli, obecnie poszukująca swojej drogi zawodowej. Lubi ludzi, gorącą czekoladę w czasie posiadówek niepołomickiej grupy fajnych kobiet, bieganie z kijkami po puszczy w weekendowe poranki. Jest pasjonatką zdrowego trybu życia marzącą o byciu gospodynią - nauczycielką harmonijnego życia w Beskidzie Niskim.
Podyskutuj

Jak przeprowadzić live, aby widzowie nie zasnęli z nudów

Facebook Live to narzędzie, o którym dużo się mówi. Służy do udostępniania wideo w czasie rzeczywistym bezpośrednio ze smartfona lub z kamery internetowej. Możesz porozmawiać z odbiorcami lub pokazać to, co Cię otacza. Teraz prawie każdy ma własny kanał, gdzie sam decyduje, jak często prowadzić transmisję na żywo.
  • Katarzyna Radczenko - 14/11/2018

Kiedy myślimy o prowadzeniu webinaru lub Live’a na Facebooku, wyobrażamy sobie, jak tysiące skupionych uczestników siedzą przy monitorach i uważnie słuchają każdego naszego słowa. Jednak w praktyce trudno jest utrzymać słuchaczy do samego końca. Nic dziwnego, nawet najlepszym mówcom się zdarza obserwować, jak liczba widzów nieustannie maleje. Dzisiaj spróbujemy temu zaradzić.

Po co Ci ten Live?

Facebook Live jest dobrym rozwiązaniem:

  • Dla szkoleniowców i nauczycieli. Na przykład dla krótkich zebrań i omówienia zadań nie musisz za każdym razem prowadzić spotkania na swojej platformie e-learningowej. Dobrym pomysłem jest udostępnienie krótkich wywiadów.
  • Do prezentacji swojego produktu. Możesz pokazać, jak pracujesz, jak robi się produkt lub jak korzystasz z niego.
  • Do promocji wydarzeń. Rób streamy z eventów lub pokazuj przygotowywanie do spotkania.
  • Do pozyskiwania nowych klientów i dotarcia do większej liczby odbiorców. Rzuć wyzwanie, zrób ogłoszenie, po prostu podziękuj swoim fanom i klientom, podziel się ciekawą informacją lub poproś o radę.

Dlaczego ten live jest fatalny?

Dzisiaj porozmawiamy o powodach, dla których ludzie uciekają z webinarów i transmisji na żywo na Facebooku oraz o tym, co robić, żeby uczestnicy nie zasnęli z nudów podczas Twojego przemówienia.

Powód 1. Problemy techniczne

Wyobraź sobie. Dołączasz się do live’a, chcesz się czegoś nauczyć, nawet przełożyłeś bardzo ważne spotkanie, żeby tu trafić. Brzmi prawie idealnie, no nie? Mogłoby faktycznie tak być, gdyby nie… Obrazu z kamery nie widać, dźwięk się zacina, wszyscy się skarżą na czacie na problemy techniczne. A zażenowany prowadzący w pośpiechu stara się to wszystko naprawić. Tak właśnie wygląda koszmar każdego uczestnika.

Jak tego uniknąć?

  • Zapewnij dobre połączenie internetowe.
  • Zadbaj o hałas w tle i korzystaj z zestawu słuchawkowego.
  • Wyłącz wszystkie zbędne programy i messengery. Wycisz komórkę.
  • Zadbaj o statyw. Równie dobrze na początku nadają się do tego książki.
  • Zorganizuj próbne spotkanie z przyjaciółką, niech podpowie, co jest nie tak.
  • Sprawdź sprzęt przed transmisją.
  • Na początku spotkania zapytaj uczestników, czy dobrze Cię widać i słychać.

Sprawdzić sprzęt i prędkość połączenia możesz za pomocą specjalnego testu.

Powód 2. Niekończące się przemówienie

Przegadany wstęp, powtarzanie przekazywanych informacji, szczegółowa historia firmy i Twoja biografia nie są tym, co może utrzymać uwagę widowni.

Jak tego uniknąć?

  • Skróć wstęp do 1-2 minut.
  • Podziel się na czacie linkiem do strony z opisem firmy, marki, wyczynami.
  • Przygotuj 2-3 zdania z głównymi liczbami, datami, faktami.

Powód 3. Słabe przygotowanie

Zbyt późne godziny lub niewłaściwy dzień mogą, podobnie jak i długi wstęp, zniszczyć skupienie słuchaczy. A jeśli nie masz pod ręką wszystkich materiałów i cały czas przerywasz rozmowę, żeby znaleźć następną kartkę lub link — to już kompletna porażka.

Jak tego uniknąć?

Nie warto organizować szkoleń na Facebooku w piątek wieczorem albo w weekendy. Dla większości to nie jest już czas na naukę, tylko na odpoczynek.
Ustaw limit 30 minut na jedną sesję. Uczestniczenie w spotkaniach na Facebooku jest łatwe, ale, niestety, widzom czasem jest trudniej się skupić.

Przygotuj scenariusz i trzymaj się go

Trzymaj pod ręką wszystkie potrzebne linki, informację, które chcesz napisać na czacie oraz inne rzeczy, które planujesz zademonstrować.

Jeśli zamierzasz skorzystać z ankiet, przygotuj pytania przed spotkaniem, by widzowie nie musieli czekać, aż napiszesz coś do nich. I, proszę, przynieś sobie szklankę wody.

Powód 4. Mdły obrazek

Prowadząc Live na Facebooku, pamiętaj, że najpierw odbiorcy zobaczą tylko obraz z kamery bez dźwięku. Dlatego musisz zrobić coś, co zachęci ich do kliknięcia filmu.
Jeśli zobaczą samą mówiącą głowę bez uśmiechu na tle kuchenki, to raczej ich to nie przyciągnie. Mimowolnie zaczną ziewać i scrollować zdjęcia. Jeśli do tego nie znają Cię, to niewiele osób zechce dać Ci szansę i posłuchać, o co chodzi.

Jak tego uniknąć?

  • Zadbaj o tło: może to być ładny widok, półka z książkami albo po prostu ściana. Nie siadaj naprzeciw tapety z drobnym wzorem czy w zagraconym pokoju— źle to wygląda na ekranie.
  • Pamiętaj, że jednobarwne ubranie wygląda w kadrze lepiej.
  • Uśmiechaj się. To zawsze pomaga.
  • Zachowuj się swobodnie i naturalnie. Po prostu bądź sobą. Wyobraź sobie, że mówisz do przyjaciół.

Powód 5. Za mało interaktywności

Gdy prowadzący bez ustanku o czymś opowiada, nawet jeśli jest to bardzo interesujące, nie zmienia to faktu, że taki live staje się zwykłym wykładem. A wykład, jak wiadomo, można zobaczyć i w nagraniu. Główną zaletą spotkania online jest jego interaktywność, świetne możliwości zaangażowania uczestników, komunikowanie się z nimi, zadawanie pytań i przeprowadzanie testów.

Jak tego uniknąć?

  • Korzystaj z różnych możliwości: odpowiadaj na pytania, pokazuj swój ekran, przeprowadzaj ankiety i głosowania. Co 10 minut uatrakcyjniaj za pomocą tych narzędzi swoją prezentację.
  • Zadawaj pytania uczestnikom i zapraszaj ich do rozmowy na czacie.
  • Zwracaj się do uczestników po imieniu, kiedy czytasz wiadomości na czacie.
  • Poświęć kilka minut odpowiedziom na pytania, które dostałeś wcześniej.

Powód 6. Monotonność

Z pewnością każdy miał nauczyciela, który dużo wiedział, miał duże doświadczenie i wiele mógłby nauczyć, gdyby nie jego usypiający głos. Żeby nauczyć się sztuki przemawiania, nie koniecznie musisz mieć ogromną charyzmę.

Jak tego uniknąć?

  • Przeczytaj kilka książek, obejrzyj wykłady TED o wystąpieniach publicznych i sztuce oratorskiej.
  • Ćwicz elokwencję.
  • Zanotuj, w jakim miejscu użyjesz odpowiedniej techniki.
  • Modeluj głos, zmieniaj intonację.
  • Rozluźniaj atmosferę żartami.

Moje podpowiedzi na udany live

  1. Powiedz o swojej propozycji: zachęcaj do subskrybcji kanału, zapisów na webinar lub konsultacji indywidualnej, bądź zakupu czegoś od Ciebie. Ale nie rób z tego spotkania jedynie długiej reklamy — podziel się czymś naprawdę ciekawym.
  2. Korzystaj z innych narzędzi. Live na pewno pomaga w budowaniu marki, marketingu, sprzedażach. Ale jeśli chcesz uzyskać oszałamiające wyniki, dodaj do live’ów blog, kanał na YouTube, webinary, newsletter.
  3. Pamiętaj o promocji. Live-niespodzianka – jest super, ale gdy chcesz zobaczyć tysiąc widzów na swojej transmisji, musisz zadbać o to wcześniej.
  4. Prowadź takie spotkania regularnie.
  5. Nie odpoczywaj po livie. Napisz podziękowanie za uczestniczenie w spotkaniu, przygotuj film z live’a, podziel się linkiem do niego w newsletterze oraz w innych swoich grupach, napisz post na blogu i przypomnij o swojej propozycji.

Podsumowanie

Facebook Live to świetne narzędzie do budowania wizerunku własnej marki. Ale warto pamiętać, że działa tylko wtedy, gdy odpowiednio się przygotowujesz.
Doprowadź swoje wystąpienia do perfekcji, staraj się unikać wymienionych wyżej błędów, aby żaden uczestnik nie zasnął podczas live’a.

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Katarzyna Radczenko
Jestem autorką bloga platformy do webinarów MyOwnConference. Piszę o e-learningu, promocji wydarzeń, webinarach i marketingu. 5 lat temu wykorzystałam urlop macierzyński, by zmienić podejście do życia i pracy. Od tego czasu robię tylko to, co mi się podoba i inspiruje.

Poczuj swoją moc i zacznij żyć odważnie!

Ile razy stając przed ważnym wyborem poczułaś, że coś Cię blokuje? Ile razy niezwykła okazja uciekła Ci sprzed nosa, bo brakło odwagi? Ile razy zwątpiłaś w siebie, we własne możliwości? Karolina Wilk zna i rozumie problemy kobiet, dlatego stworzyła swój nowy projekt - Program Odwaga. Przeczytaj list, który Karolina do nas napisała i... odważ się!
  • Listy do Redakcji - 14/11/2018
Karolina Wilk

Znasz to?

Przed Tobą szansa, zmiana, okazja – no w każdym razie coś, co od dawna chciałaś zrobić, po cichutku marzyłaś, więc okno możliwości się otwiera. Wiesz, że będzie otwarte bardzo krótko – chcesz, mocno chcesz przejść, ale coś Ciebie trzyma. Czujesz co raz większą presję, pojawia się co raz więcej wątpliwości i zaczynasz powtarzać starą śpiewkę:

  • Przecież ja i tak się nie nadaję
  • Są lepsi
  • Co ja mogłabym mądrego dać, jaką wartość wnieść?
  • Nie dam rady i spalę się ze wstydu
  •  Mieli racje, ze mnie nic już nie będzie.

Wersja druga, już kilka kroków dalej

Przygotowałaś się, przeczytałaś morze książek, byłaś na kursach, wykładach konferencjach i wchodzisz w to. Ale już na starcie myślisz:

  • Nie jestem wystarczająco dobra
  • W co ja się wpakowałam?
  • Zaraz się zorientują, że ja nic nie umiem
  • Jestem głupia i tyle, uwierzyłam w jakieś amerykańskie wszystko możesz mieć i co?

Wersja trzecia. A co, gdyby tak zaufać sobie?

Poczuć swoją moc i zacząć żyć z odwagą i lekkością? Zanim okno możliwości się otworzy, wiedzieć, czy ja tego naprawdę chcę? Czy to jest zgodne ze mną? Wiedzieć, gdzie jest moje TAK, a gdzie NIE. Akceptować swoją niepewność i swój strach, a jednocześnie z radością wychodzić naprzeciw zmianie.

Bo wiesz, tu nie ma znaczenia, czy chodzi o rzucenie pracy, założenie nowego biznesu, napisanie książki, czy o to, żeby przestać spotykać się z ludźmi, z którymi spotykać się nie chcesz, mówić to co mówić chcesz, czy po prostu zacząć o siebie dbać. Chodzi o brakujący element – mądrą odwagę. Twoją własną i indywidualną.

Wierzę

Wierzę w to, że każda z nas ma swój potencjał, swoje indywidualne talenty i czar. Chodzi o to, żeby je w sobie zauważyć, a później mieć ochotę z nimi iść przez swoje życie. Żeby nabrać zdrowego podejścia do przeszkód i niepowodzeń.

Widziałam wiele wspaniałych kobiet, które już wszystko miały i wciąż nie mogły zrobić kroku na przód. Dlatego postanowiłam zwołać je i utworzyć plemię kobiet na ścieżce odwagi. A ponieważ odwaga nie pochodzi tylko z głowy, przygotowałam program składający się z 8 modułów, w którym poruszymy każdy istotny element:

  1. Klucz do odwagi
  2. Krokiem pumy
  3. Unosząc się na wodzie
  4. Za rękę ze strachem
  5. Podziemne Źródło
  6. Piękny Umysł
  7. Wilk Mocy
  8. Tańcząc w koronie.

To będzie niesamowita przygoda, zapraszam!

List do nas nadesłała Karolina Wilk, która sama o sobie pisze tak: 

„Pomagam kobietom przełamywać schematy, blokady, a dzięki temu wejść na ścieżkę odwagi i lekkości zarówno w życiu prywatnym, jak i biznesowym. Jestem autorką projektów Mama Poza Schematami, Transmisje live z radochą i Kobieta na ścieżce odwagi. Uwielbiam słuchać języka hiszpańskiego, jeść oliwki i pizzę, oglądać francuskie komedie i jeździć to tu, to tam. Lubię być w ruchu, mieć swój kąt – ale nie rozsiadać się na długo”.

Dołącz do programu Karoliny już teraz!

Zdjęcia: Piegowate Kadry

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail