Czego szukasz

Misia Kitka – objazdowa szkoła szycia dla dzieci

Lidia Ostólska, dziennikarka, specjalistka PR, aktorka, scenarzystka przedstawień teatralnych dla dzieci, animatorka kultury, aktywistka no i mama oczywiście. Najbardziej męczy się, kiedy nic nie robi, na szczęście to zdarza się bardzo rzadko. Od kiedy stworzyła postać Misi Kitki ciągle jest w trasie. Nie spodziewała się, że objazdowa pracownia krawiecka zyska taką sympatię najmłodszych. Nam udało się ją zastać w domu i spędzić miłe chwile przy kawie.

  • Paulina Sienczyło - 12/06/2014

W jej przypadku dwie spakowane walizki stojące w przedpokoju nie są symbolem wakacyjnego wyjazdu. Śmieje się, mówi, że gdyby tak do tego podchodzić, można byłoby powiedzieć, że na wakacje wyjeżdża niemal codziennie. Tymczasem w tych torbach na kółkach mieści się Jej całe zawodowe życie. Wykorzystuję chwilę nieuwagi naszej bohaterki i zaglądam do środka… nożyczki, szpilki, agrafki, taśmy, wstążki, guziki w kolorowych pudełeczkach, a druga naszpikowana jest tkaninami w różnych deseniach. O co chodzi? Obwoźny warsztat krawiecki? Moje myśli przerywa pytanie: „Napije się Pani czegoś? Zanim zacznę opowiadać o sobie?”  Odwracam się i widzę… postać- niczym z bajki: kolorową, groteskową i zastanawiam się, o co chodzi? Oczywiście w pośpiechu składam zamówienie na kawę i już czuję, jak z ciekawości zasycha mi w gardle. Siadamy wygodnie na sofie, w tle muzyka i zaczynają się babskie pogaduchy o biznesie.

To proszę opowiedzieć mi, czym Pani się właściwie zajmuje. Przyznaję się, zaglądałam do walizek! Teraz widzę Panią, ten strój nie wpisuje się w żaden dress code, kim Pani jest?

Sobą (śmiech)… a to co mam na sobie to dress code dedykowany dzieciom, bo na co dzień właśnie z nimi pracuję. Z myślą o najmłodszych stworzyłam Misię Kitkę, która tak właśnie wygląda.

Misia Kitka? Wpada w ucho, a czym konkretnie zajmuje się wykreowana przez Panią postać?

Tak jak Pani zauważyła, jej świat schowany jest w dwóch walizkach. Obie pękają w szwach, pełno w nich krawieckich dodatków i różnorodnych tkanin, jest jeszcze kuferek z maszyną do szycia… zagadka rozwiązana? Misia Kitka od dwóch lat prowadzi objazdowe warsztaty kroju i szycia dla dzieci.

Tego się nie spodziewałam, szycie z dziećmi? Jak Pani wpadła na ten pomysł?

Po nitce do kłębka. Najpierw szukałam kursów dla siebie, większość była w Warszawie, zatem  mój udział w nich był mało prawdopodobny. W Krakowie działo się niewiele, skorzystałam, ale nie byłam zadowolona. Wcześniej szycia uczyła mnie mama i chyba więcej mi to dało. Dlatego pomyślałam, że prowadzenie kursów dla dorosłych to jest to… Podstawą był biznes plan. On nieco ostudził marzenia. Zakup maszyn, samochodu dostawczego, wynajem lokalu, wyposażenie pracowni; bez unijnych dotacji to nie miało sensu. Wówczas wszystkie projekty były dedykowane osobom 50+ lub  trwale bezrobotnym, a ja pracowałam zawodowo. Poza tym przysłowiowe „20 tysięcy” na rozpoczęcie działalności gospodarczej to dobre dla osób, które planują biznes w oparciu o zakup laptopa i aparatu fotograficznego. W moim przypadku ta kwota pokryłaby zaledwie część wydatków.

Zatem, co się stało, że mimo wszystko zrealizowała Pani ten plan w nieco innej odsłonie?

Urodziłam dziecko. I nastąpił przełom. Jeszcze w ciąży szyłam wyprawkę dla potomka. Komplety pościeli (np. jednokolorowe z koronkowymi wstawkami), ubranka (np. lniane, klasyczne do chrztu), dekoracje do dziecięcego pokoju. I nagle moi znajomi tak, jak ja, dostrzegli niszę na rynku dziecięcych artykułów. Podobało im się to, co robię i zamawiali u mnie prezenty dla milusińskich. Cieszyło mnie to, bo zamiast biegać po sklepach i szukać upominków, miałam własnoręcznie uszyte rzeczy. Ja szyłam, dziecko rosło. Często syn towarzyszył mi w tych pracach po godzinach, siadał na moich kolanach i trzymał materiał w rączkach… i nadal tak jest tylko nie siedzi już na moich kolanach (śmiech). I tak wpadłam na pomysł prowadzenia kursów krawieckich dla dzieci. W ofercie domów kultury nie było takiej propozycji, więc ze zdobyciem klientów nie miałam problemu.

Czy bycie mamą w jakikolwiek sposób wpływa na prowadzenie biznesu?

Bez wątpienia dziecko motywuje i inspiruje, stymuluje – jak dobry szef. Jako mama więcej od siebie wymagam. Nie mam czasu na patrzenie w sufit i rozmyślanie, lubię działać, wyznaczać sobie kolejne cele. Uważam, że liczy się każdy dzień, a ja lubię zasypiać z przekonaniem, że go nie zmarnowałam.

Zatem jakie są cele, plany, marzenia Misi Kitki?

Jedno z marzeń nabrało właśnie realnego kształtu. W sprzedaży pojawiła się maszyna do szycia Misi Kitki. To ukłon w stronę klientów. Rodzice często pytali mnie maszynę, chcieli ją kupić dla swoich dzieci, czasem też dla siebie. Ciężko było mi doradzać, bo na rynku jest wielu producentów. Dla mnie znalezienie maszyny też było wyzwaniem. Pamiętam, jak o opinię pytałam wówczas  innych. I tak trafiłam na szwajcarską markę Bernina, to był strzał w dziesiątkę. Teraz Szwajcarzy zgodzili się na wersję limitowaną maszyny Misi Kitki i bardzo mnie to cieszy. Poza tym design maszyny spodobał się dzieciom, a to przedsmak kolejnych projektów.

Kolejnych? Zatem czego możemy się jeszcze spodziewać?

Chętnie o tym opowiem, bo uważam, że trzeba opowiadać o swoich planach, marzeniach, po to, aby wstyd było nam się z nich wycofać lub przyznać, że nie udało nam się ich zrealizować. Poza tym nasz rozmówca obiektywnie patrzy na całość i jego spostrzeżenia, uwagi i sugestie są bezcenne. Każdemu polecam tę metodę. Wracając do pytania… Obecnie pracuję nad książką. Po dwóch latach prowadzenia warsztatów  Misia Kitka ma bogate portfolio. Chcę wydać poradnik szycia, krok po kroku. Niestety, mimo że prowadzę warsztaty objazdowe, nie do każdego dziecka mam okazję dotrzeć, spotkać się i wspólnie coś uszyć. Mam nadzieję, że ta książka będzie doskonałym łącznikiem między nami. Poza tym w Polsce są Kluby Misi Kitki, dla nich to też będą przydatne wskazówki. Myślę, że dzieci, które uczestniczą w kursach też na regale znajdą miejsce dla książki, która mam nadzieję, będzie im się kojarzyła z kreatywnym dzieciństwem.

Przyjemnie się tego słucha, wierzę, że książka pojawi się na rynku, ale co z osobami, które nie mają tyle samozaparcia? Co powiedziałaby Pani innym mamom, które szukają swojej drogi zawodowej?

Nie każda mama musi prowadzić swój biznes. Oczywiście to jest wygodne, bo pracujemy wówczas kiedy się da, a kiedy np. zachoruje dziecko możemy zmienić proporcje. Jednak to jest kwestia charakteru. Są osoby, które muszą być prowadzone za rękę. Czują się bezpiecznie mając nad sobą szefa, który wyznaczy zakres obowiązków. I to nie jest nic złego. Własna działalność to samodyscyplina, stres, ciągła walka o przetrwanie. Nie można odpuścić, nie da się przełożyć dokumentów na biurko koleżanki, z nadzieją, że zrobi to za mnie, kiedy ja wyjadę na urlop. Od jakiegoś czasu wisi w powietrzu presja: Masz dziecko? Czas na własną działalność! Nie należy się jej poddawać. Moim zdaniem należy pić często, ale małą łyżeczką, żeby tak, jak dziecko nie zachłysnąć się i nie zniechęcić zbyt szybko. Proponuję zastanowić się nad tym, co lubię robić, czy moje hobby może być początkiem biznesu? Mamom, które są na rozdrożu i nie wiedzą, którą drogę wybrać proponuję zagłębić się w temat Spółdzielni Socjalnych. To sposób, aby zacząć robić coś na równych prawach z innymi i mieć przy boku osoby, które tak, jak my zaczynają od zera i nie chcą na tym poprzestać.

O to może być cenna wskazówka dla naszych Czytelniczek. Czy Misia Kitka musi już jechać?

Tak, dziś goszczę w Domu Kultury Inspiro w Podłężu. Trwają przygotowania do pokazu mody, dlatego cytując klasyka „(…) będzie się działo”. Cudownie jest patrzeć, jak te małe rączki tworzą kolekcję, nie wiem, kto bardziej to przeżywa: One, czy ja?– uśmiech. Zapraszam na pokaz.

Dziękuję za rozmowę!

Misia Kitka na FB 

Poznaj także hafciarki komputerowe marki Bernina!


INNE ARTYKUŁY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Paulina Sienczyło
Absolwentka zarządzania kulturą i podyplomowego zarządzania zasobami ludzkimi na UJ. Mama Igutki Frygutki i Janka Gałganka. Kiedyś z pasją oddana harcerstwu, potem fajnej pracy w Coca - Coli, obecnie poszukująca swojej drogi zawodowej. Lubi ludzi, gorącą czekoladę w czasie posiadówek niepołomickiej grupy fajnych kobiet, bieganie z kijkami po puszczy w weekendowe poranki. Jest pasjonatką zdrowego trybu życia marzącą o byciu gospodynią - nauczycielką harmonijnego życia w Beskidzie Niskim.
Podyskutuj

Jedna odpowiedź do “Misia Kitka – objazdowa szkoła szycia dla dzieci”

  1. Szyj.pl napisał(a):

    Bezpieczeństwo to ważny parametr jeśli chodzi o maszynę do szycia dla dzieci. Wyłącznie bezpieczne, renomowane i polecane maszyny wraz ze szczegółowym opisem znajdziesz na http://www.szyj.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czy mieszkając za granicą, można założyć firmę w Polsce?

Osoby fizyczne mające miejsce zamieszkania inne niż Polska coraz częściej decydują się na założenie działalności właśnie na terenie naszego kraju. Pierwszym pytaniem, które może się pojawić w takiej sytuacji jest to, czy taką działalność w ogóle będzie można założyć, skoro nie zamieszkuję w Polsce.
  • Wioleta Bednarek - 14/01/2018

Odpowiedź na pytanie, czy mieszkając za granicą można założyć działalność gospodarczą w Polsce jest bardzo prosta – można 🙂 Poniżej prezentujemy warunki, które należy spełnić, aby można było taką działalność założyć.

Kto może założyć firmę w Polsce?

W myśl polskich przepisów prawa podejmowanie, wykonywanie i zakończenie działalności gospodarczej jest wolne dla każdego na równych prawach.

Co do zasady w Polsce jednoosobową działalność gospodarczą może założyć osoba fizyczna, która ukończyła 18 lat oraz posiada pełną zdolność do czynności prawnych, którą nabywa się z chwilą uzyskania pełnoletniości.

Zgodnie z ustawą o swobodzie działalności gospodarczej, działalność w Polsce na takich samych zasadach jak polscy obywatele, będą mogli założyć obcokrajowcy:

  • z państw Unii Europejskiej,
  • z państw członkowskich Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA) – stron umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym,
  • z państw niebędących stronami umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym, które mogą korzystać ze swobody przedsiębiorczości na podstawie umów zawartych przez te państwa z Unią Europejską i jej państwami członkowskimi.

Działalność w Polsce mogą założyć również obywatele innych państw niż te wymienione powyżej. Konieczne jest wówczas spełnienie dodatkowych warunków opisanych poniżej:

1. Posiadanie w Rzeczypospolitej Polskiej:

  • zezwolenia na pobyt stały,
  • zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej,
  • zezwolenia na pobyt czasowy udzielony członkowi rodziny cudzoziemca w celu połączenia z rodziną,
  • statusu uchodźcy,
  • ochrony uzupełniającej,
  • zgody na pobyt ze względów humanitarnych lub zgody na pobyt tolerowany,
  • zezwolenia na pobyt czasowy i pozostania w związku małżeńskim, zawartym z obywatelem polskim zamieszkałym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej,
  • zezwolenia na pobyt czasowy w celu wykonywania działalności gospodarczej, udzielone ze względu na kontynuowanie prowadzonej już działalności gospodarczej na podstawie wpisu do CEIDG.

2. Korzystanie w Rzeczypospolitej Polskiej z ochrony czasowej,
3. Posiadanie ważnej Karty Polaka,
4. Bycie członkiem rodziny cudzoziemca będącego lub nie będącego obywatelem Unii Europejskiej.

O czym pamiętać zakładając firmę? 5 ważnych zagadnień

Składki ZUS – w którym kraju podlegamy ubezpieczeniu?

W sytuacji, gdy osoba prowadząca działalność na terytorium Polski zamieszkuje w innym kraju członkowskim Unii Europejskiej podlega ona ustawodawstwu tego państwa, w którym prowadzona jest działalność gospodarcza. Nie ma znaczenia w takim wypadku fakt miejsca zamieszkania tej osoby.
Inaczej sytuacja wygląda w przypadku prowadzenia działalności w Polsce i dodatkowo zatrudnienia na umowę o pracę w jednym z państw członkowskich Unii Europejskiej. W takim wypadku osoba ta podlega przepisom prawa państwa, w którym wykonuje pracę na podstawie podpisanej umowy o pracę.

Czy na macierzyńskim można założyć firmę? Czy warto i jak to zrobić?

Podatki – właściwość urzędu skarbowego

Osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą w Polsce, mające miejsce zamieszkania inne niż adres prowadzenia działalności podlegają na terenie Rzeczypospolitej Polskiej obowiązkowi podatkowemu tylko od dochodów (przychodów) osiąganych na terenie Polski (jest to tzw. ograniczony obowiązek podatkowy).

Zgodnie z ustawą o podatku dochodowym za dochody osiągane na terytorium Polski uważa się dochody z:

  • pracy wykonywanej na terytorium RP na podstawie stosunku służbowego, stosunku pracy, pracy nakładczej oraz spółdzielczego stosunku pracy, bez względu na miejsce wypłaty wynagrodzenia;
  • działalności wykonywanej osobiście na terytorium RP, bez względu na miejsce wypłaty wynagrodzenia;
  • działalności gospodarczej prowadzonej na terytorium RP;
  • położonej na terytorium RP nieruchomości lub praw do takiej nieruchomości;
  • papierów wartościowych oraz pochodnych instrumentów finansowych
    niebędących papierami wartościowymi;
  • tytułu przeniesienia własności udziałów (akcji) w spółce;
  • tytułu należności regulowanych.

Wg polskich przepisów właściwość urzędu skarbowego dla celów podatku dochodowego i podatku VAT określana jest wg miejsca zamieszkania przedsiębiorcy prowadzącego jednoosobową działalność gospodarczą.

W sytuacji, gdy osoba prowadząca działalność w Polsce posiada miejsce zamieszkania inne niż terytorium Polski, to w takim wypadku właściwym organem podatkowym jest Naczelnik Drugiego Urzędu Skarbowego Warszawa – Śródmieście.

11 zalet samozatrudnienia. Znasz je wszystkie?

Założenie działalności krok po kroku – jakie czynności należy wykonać?

Krok 1 – Złożenie wniosku CEiDG-1

Jednoosobową działalność gospodarczą możemy założyć w dowolnym urzędzie miasta lub gminy na terenie całej Polski.
Na wniosku CEiDG-1 podajemy pełną i skróconą nazwę firmy, a także wskazujemy kody PKD określające rodzaj wykonywanej przez nas działalności gospodarczej.

W kolejnych krokach wskazujemy wybór formy opodatkowania podatkiem dochodowym (do wyboru mamy zasady ogólne, podatek liniowy, ryczałt od przychodów ewidencjonowanych lub kartę podatkową), a także wskazujemy naczelnika urzędu skarbowego, pod który będziemy podlegać (w przypadku osób niemających miejsca zamieszkania na terenie Polski właściwym urzędem skarbowym dla celów podatku VAT i podatku dochodowego PIT jest Naczelnik Drugiego Urzędu Skarbowego Warszawa – Śródmieście).

Od 20 maja 2017 roku przedsiębiorca na wniosku CEiDG-1 może dokonać również zgłoszenia do ZUS. Wraz ze złożeniem wniosku CEiDG-1 możemy złożyć następujące dokumenty: ZUS ZUA, ZUS ZZA, ZUS ZCNA, ZUS ZIUA i ZUS ZWUA.

Krok 2 – Rejestracja do ZUS-u

W momencie, gdy przedsiębiorca nie dokona zgłoszenia do ZUS na wniosku CEiDG-1 będzie musiał tego dokonać na oddzielnym wniosku. Na podstawie wniosku CEiDG-1 przedsiębiorca zostaje zarejestrowany w ZUS jako płatnik.

Konieczna będzie jeszcze jednak rejestracja jako ubezpieczonego, której dokonujemy na formularzu ZUS ZUA i ZUS ZZA.

Krok 3 – Zgłoszenie do VAT

Ostatnią już kwestią do rozważenia przez przedsiębiorcę na początku własnego biznesu jest rejestracja do VAT.
Większość podatników może korzystać ze zwolnienia z VAT już od samego początku prowadzonej firmy.

Możemy skorzystać ze zwolnienia podmiotowego (do limitu osiąganego przychodu w wysokości 200 000 zł) lub zwolnienia przedmiotowego (ze względu na rodzaj prowadzonej działalności).

Przedsiębiorca, który zdecyduje się na bycie VAT-owcem, składa do właściwego urzędu skarbowego (Drugiego Urzędu Skarbowego Warszawa – Śródmieście) wniosek VAT-R.

Podatnik, który przy rejestracji do VAT chciałby od razu uzyskać numer VAT-UE, na deklaracji VAT-R zaznacza wówczas odpowiednie pola w części C3. Informacje dotyczące wykonywania transakcji wewnątrzwspólnotowych.

Działalność w Polsce można założyć samodzielnie lub zlecić to firmie zewnętrznej. Z pewnością druga opcja jest wygodniejsza dla przyszłego przedsiębiorcy, pozwoli ona zaoszczędzić czas związany z wizytami w urzędach na rozwój swojego biznesu.

Jak założyć firmę – co, gdzie, jak i kiedy? Q&A

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Wioleta Bednarek
InFakt łączy obsługę księgową przez biuro rachunkowe z dostępem do aplikacji www oraz mobile. Firma specjalizuje się w obsłudze branż IT, Internet, reklama, media. Osoby, które nie prowadzą jeszcze działalności, mogą skorzystać z pomocy i usługi Zakładania Firmy (specjalna oferta dla Mamopracuj).
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Biznes z przyjaciółką – ręcznie malowane kubki

Justyna i Kasia to dwie przyjaciółki, które tworzą ręcznie malowane kubki oraz inne cudowne rękodzieła. Swój talent przekuły w biznes, kiedy pojawiły się dzieci, a świat stanął na głowie. Jaki jest ich przepis na sukces? Jak godzą macierzyństwo z biznesem? Poznajcie Pracownię Faramuszka!
  • Agnieszka Kumorek - 09/01/2018
Justyna i Kasia, Pracownia Faramuszka

Kiedy się poznałyście i skąd pomysł na biznes związany z rękodziełem?

Poznałyśmy się na studiach – obie jesteśmy paniami magister Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstawa UJ 🙂 Zaprzyjaźniłyśmy się dość późno, bo dopiero na trzecim roku, chyba przy okazji jakiegoś wspólnego projektu i…tak zostało, a to już prawie 10 lat!

Obie jesteśmy kreatywne, od zawsze lubiłyśmy prace plastyczne, próbowałyśmy różnych technik. Kasię ciągnęło bardziej w kierunku rysunku, akwareli, malowania na szkle, a mnie do pracy z papierem, kartkami okolicznościowymi, zaproszeniami. Na początku była z nami jeszcze Paulina – fanka decoupage i renowacji staroci.

Szybko okazało się, że to nasze wspólne hobby. Pojawiały się jakieś pierwsze prace, głównie jako odskocznia od codziennych zajęć. Zaczęłyśmy nieśmiało myśleć o tym, że mógłby być to sposób na podreperowanie studenckiego budżetu.

Pierwszym wspólnym „projektem” były ręcznie lepione aniołki z masy solnej. Klejone w 3 pary rąk, na stole kuchennym w mieszkaniu rodziców Kasi. Rozprowadzane wśród znajomych, rodziny, znajomych znajomych i rodziny rodziny 😉

Spodobały się bardzo, więc miałyśmy dziką satysfakcję. Aniołki te zresztą lepimy do dziś, z sentymentu, jako naszą Faramuszkową tradycję świąteczną.

Później pomyślałyśmy o tym, aby zająć się zaproszeniami ślubnymi, wymyśliłyśmy kilka kolekcji. Same stworzyłyśmy swoją pierwszą stronę internetową, bazując na naszej wiedzy z zajęć na studiach! Zamieszczałyśmy tam zdjęcia naszych prac, traktując bardziej jako galerię internetową.

Później skończyły się studia, zaczęła praca, wyszłyśmy za mąż, Kasia urodziła synka, czasu było już mało i na jakiś czas porzuciłyśmy naszą przygodę z rękodziełem.

Pracownia Faramuszka

Ale udało się – wystartowałyście jednak z Faramuszką 🙂

Praca pracą, rodzina rodziną, ale to rękodzieło dalej siedziało nam w głowie 🙂 Nasza strona internetowa nadal działała. Pojawiła się klientka, która zachwyciła się naszymi zaproszeniami i koniecznie chciała zamówić je na swój ślub. Wtedy znowu pomyślałyśmy o tym, żeby wrócić do naszego hobby – tym razem na poważnie.

Kasi i tak już świat stanął na głowie po urodzeniu pierworodnego. Chyba pomyślała, że skoro dała radę urodzić syna, to nic jej już nie straszne 😉 Optymizmem zaraziła mnie. Popracowałyśmy trochę nad sceptycznymi mężami i podjęliśmy wspólnie decyzję – zakładamy firmę.

Nie da się rozwijać skrzydeł bez legalnej działalności. Chciałyśmy móc sprzedawać nasze produkty, reklamować się, dołączyć do portali sprzedażowych, a do tego potrzebna była nam firma. Pracownia Faramuszka działa od 5 czerwca 2014 roku.

Kiedy zakładałyśmy firmę, miałyśmy zajmować się głównie tworzeniem zaproszeń ślubnych! Pomysł na malowanie kubków powstał w głowie Kasi, a reszta ekipy początkowo podeszła do niego sceptycznie, bo przecież tyle jest już kubków na rynku, kto by chciał kupować kolejne. Jednak co nam szkodziło spróbować.

Wymyśliłyśmy pierwszą serię Kubków Oswajaczy. Były to kubeczki z rysunkami przedstawiającymi różne lęki, miały pomagać w ich „oswajaniu”. Okazało się, że ludzie bardzo chętnie kupują oswajacze lęku przed pająkami, lęku wysokości czy lęku przed potworem spod łóżka. Przy okazji pytali o możliwość namalowania kubków ze wzorami według własnego pomysłu. Część z tych pomysłów wprowadzałyśmy do naszej stałej oferty.

I tak nasza kolekcja rozrosła się o inne modele, a także o ofertę kubka na specjalne życzenie. Teraz zajmujemy się głównie malowaniem kubków. Strach pomyśleć co by było, gdyby Kasia nie wpadła na ten pomysł 🙂

Dlaczego faramuszka?

Nazwa powstała jeszcze na studiach, wymyśliłyśmy ją we trójkę. Chciałyśmy sympatyczną nazwę, bez nadęcia. Pomyślałyśmy, że mogłoby to być stare, zapomniane polskie słowo, określające jakiś miły upominek, drobiazg, przedmiot.

Tak odkryłyśmy faramuszkę – czyli drobiazg, błahostkę. Pasowała idealnie 🙂

ręcznie malowane kubki

Czy wszystko układało się po Waszej myśli? Jakie były początki?

Wszystkie formalności związane z założeniem firmy załatwiałyśmy same, bazując na wiedzy z Internetu oraz na pomocy zaprzyjaźnionej księgowej. Nie miałyśmy problemu z formalnościami, szybko przebrnęłyśmy przez biurokrację. Nasza stara strona internetowa już działała, ale niezbyt zachęcała do zakupów.

I tu znowu na pomoc przyszli znajomi, koleżanka Kasi potrzebowała zrobić stronę do swojego portfolio. Z całą przyjemnością pozwoliłyśmy jej na to 🙂 Same zrobiłyśmy zdjęcia i opisy naszych produktów. Zarejestrowałyśmy się na kilku portalach sprzedażowych m.in. DaWanda i Pakamera i czekałyśmy na pierwsze zamówienia.

Zaczęły spływać, na początku powolutku, stopniowo coraz więcej. Nasza strona internetowa nie była sklepem, więc klienci musieli składać zamówienia przez maile, część przez fanpage na facebooku.

Na każdego maila trzeba było odpisać, zamówienie wpisać odręcznie, wraz z adresem i dodatkowymi życzeniami do arkusza w Excelu oraz sprawdzić czy wpłynęła płatność. Kubek namalować, zapakować i nadać, wypełniając odręcznie list przewozowy.

Gdy zamówień było kilkanaście – kilkadziesiąt, żaden problem, ale nadszedł Dzień Matki 2015 roku, gdzie zamówień było nagle kilkaset. Pracy był ogrom, zaczęły się zarwane noce, pomyłki w zamówieniach, braki towaru.

Oczywiste stało się, że jeśli nie usprawnimy pracy, to nie przetrwamy kolejnego tak intensywnego miesiąca. Nikt nam nie doradzał co robić, wszystkich rozwiązań szukałyśmy same.

W styczniu 2016 roku miałyśmy już sklep internetowy stworzony przez profesjonalną firmę, umowy z przewoźnikami, kontakty u hurtowników i internetowy program do obsługi zamówień. Życie stało się łatwiejsze, kryzys zażegnany! 🙂

A jak prowadzi się Wam biznes we dwójkę? 😉 Macie swoje obszary działania czy wszystko robicie wspólnie?

Obie malujemy kubki, większość wzorów jest Kasi, część moich. Dodatkowo zajmuję się zaproszeniami i papeterią ślubną, która wciąż jest w naszej ofercie i ma się dobrze 🙂

Poza tym odpowiadam za kontakt z klientem, odpisuję na maile, prowadzę konto na Instagramie oraz utrzymuję ład i porządek w naszych sklepach.

Obie prowadzimy nasze konto na Facebooku, robimy zdjęcia produktom, suszymy kwiaty do zaproszeń i wspólnie wymyślamy nowe wzory kubków.

Za wszystkie sprawy urzędowe i biurowe oraz dostawy produktów odpowiada mąż Kasi, powszechnie zwany Prezesem 🙂 Mój mąż też wspomaga nas w okresach największego ruchu.

Dogadujemy się świetnie, jesteśmy chyba bardziej jak rodzina, niż wspólnicy. Mamy ze sobą stały kontakt i pełne zaufanie. Wszystkie ważniejsze decyzje podejmujemy wspólnie.

Jesteśmy dla siebie nawzajem największym wsparciem, motywatorem i krytykantem, a to chyba najlepsze połączenie w biznesie 🙂

ręcznie malowane kubki

Jak godzicie biznes z macierzyństwem?

Obie jesteśmy mamami. Kasia ma już 4 letniego synka i 2 letnią córkę, ja mam 10 miesięcznego synka. Jest ciężko, bo pracujemy głównie nocami, ale dzięki wszystkim usprawnieniom, które udało nam się z czasem wprowadzić, teraz pracuje nam się lżej niż na początku istnienia firmy.

Mężowie bardzo nas wspierają, bo Faramuszka to też takie nasze „wspólne dziecko”, chyba zresztą najbardziej wymagające 🙂 Ja pracuję dodatkowo w Bibliotece Jagiellońskiej, ale obecnie przebywam na urlopie macierzyńskim. Później planuję zostać w domu z synkiem.

Nie udałoby mi się połączyć opieki nad dzieckiem, pracy na pełen etat oraz pracy na nocną zmianę w Faramuszce, więc na razie urlop wychowawczy wydaje się najlepszym rozwiązaniem.

Wkładacie dużo serca w swoją pracę, i dbacie o szczegóły. Do Waszych ręcznie malowanych kubków dołączacie saszetkę herbaty – czy to jest Wasz przepis na sukces?

Zdecydowanie! Jeśli wkłada się dużo serca w swoją pracę, to widać to w jej efektach. Zwracamy bardzo dużą uwagę na szczegóły, czy to we wspomnianej ręcznie szytej saszetce (a saszetki szyje Prezes 😉 ), czy opakowaniu naszych kubków. Mamy bardzo pozytywny odzew od naszych klientów, którzy piszą często, że paczki są ślicznie zapakowane, a otwierając pudełko czują się jakby dostali prezent. Takie opinie utwierdzają nas w przekonaniu, że warto poświęcić więcej czasu na dopracowanie takich, wydawałoby się nieistotnych, szczegółów.

Co powiedziałybyście mamom, które dopiero zastanawiają się nad założeniem własnego biznesu?

Powiedziałybyśmy, że warto spróbować i nie odkładać tej decyzji na później. Najważniejsze to mieć pomysł na siebie, oparcie w najbliższych i pozytywne nastawienie, a wtedy nie taki biznes straszny!

Gdybyśmy te 3 lata temu nie podjęły decyzji o założeniu firmy, pewnie dalej tworzyłybyśmy do szuflady i dla znajomych, mając głowy pełne pomysłów i niezrealizowanych planów na później, z narastającym żalem, że mogłyśmy spróbować.

A jeśli myśl o prowadzeniu firmy w pojedynkę przeraża, może warto znaleźć wspólnika i, tak jak my, radzić sobie razem?

Dziękuję za rozmowę!

Ręcznie malowane kubki oraz inne piękne rękodzieła od Kasi i Justyny z Pracowni Faramuszka znajdziecie w ich sklepie internetowym faramuszka.pl 🙂

Rozmawiała: Agnieszka Kumorek

Zdjęcia: prywatne archiwum Pracowni Faramuszka

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbatki w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail