Czego szukasz

Mama na studiach?

Basia jest mamą czteroletniego chłopca i ciągle biegnie. Do przodu, przed siebie. Oprócz zdobywania nowych umiejętności wychowawczych i kompetencji rodzicielskich chce się rozwijać zawodowo i kształcić. Czy urlop rodzicielski to dobry czas na rozpoczęcie nauki na uniwersytecie? Mama na studiach?

Basiu, dlaczego po urodzeniu synka zdecydowałaś się na studia? Miałaś czas, żeby zająć się nauką?

Po ukończeniu studiów magisterskich miałam konkretny plan na siebie, chciałam pracować w laboratorium biotechnologicznym. Poszłam więc krok dalej, zapisując się na 2-letnie studia podyplomowe, aby uzyskać uprawnienia do takiej pracy. Ukończyłam pierwszy rok z bardzo dobrymi wynikami, z końcem lipca wyszłam za mąż, a we wrześniu okazało się, że jestem w ciąży i będę mieć dziecko. W jednej chwili pojawił się dylemat: niemałe opłaty za studia kontra wydatki związane z urodzeniem dziecka. Przerwałam więc studia z perspektywą wrócenia do nich. Po dwóch latach od urodzenia synka postanowiłam wrócić do tematu, okazało się jednak, że ta droga już mnie nie interesuje. Ale co mnie interesuje? Nie umiałam wtedy odpowiedzieć sobie na to pytanie. Chciałam czegoś innego, jakiejś odmiany. Perspektywa kolejnych lat funkcjonowania w jakimś trybiku, niemożności wyjścia poza niego, to już nie było dla mnie. Nie chciałam się zamknąć w czterech ścianach laboratorium z próbkami, chciałam wyjść do ludzi.
Kilka miesięcy wcześniej mój mąż zapisał się na studia podyplomowe zgodnie ze swoimi zainteresowaniami. Stwierdziliśmy, że będziemy studiować razem. Grupa nie mogła się zamknąć, mąż był zapisany od kilku miesięcy, kiedy się zapisałam na następny dzień okazało się, że mają komplet i studia ruszają. Bardzo się cieszę, że tematyka studiów mnie zainteresowała, że miałam możliwość spotkania z ludźmi, porozmawiania z nimi na tematy inne niż domowe, wcześniej bardzo mi tego brakowało. Przy okazji prowadzący szybko zauważyli, że świetnie mi idzie i zaproponowali współpracę na uczelni. Studiowanie dało mi, więc możliwości zawodowe, ale także zyskałam jako osoba. Te dwa lata spędzone głównie w domu były fajne, ale dzięki studiom poznałam dużo fajnych osób z którymi mogłam porozmawiać także na inne tematy, związane z zajęciami, o obecnej sytuacji na rynku, czy po prostu o wszystkim i o niczym (śmiech).

Studia to dodatkowe obowiązki – zajęcia, zaliczenia i prace semestralne. Jak studiować i wychowywać dzieci?… i jeszcze pracować na przykład? Czy to da się ogarnąć?

Zajęcia odbywały się w weekendy. Kiedy byliśmy na zajęciach oboje jednocześnie nieocenioną pomocą i wsparciem była moja mama. Całe dwa dni spędzała z naszym synkiem. My wracaliśmy wieczorem. Miałam w sobie strasznie mieszane uczucia, że go zostawiam,a powinnam z nim być. Ale z drugiej strony robiłam to też z myślą o Piotrusiu. By mógł kiedyś powiedzieć, że jego mama jest Kimś, aby mu zapewnić jakiś byt, lepsze jutro. I jakoś udawało się wyjść z domu. W tygodniu na szczęście było też tak, że dostawałam zlecenia, które mogłam robić w domu popołudniami, czyli pogodzić obowiązki domowe z pracą. Przy czym miałam wrażenie, że im więcej mam zajęć tym lepiej, efektywniej wykorzystuje czas jaki mam. Mój synek dzielnie mi  pomagał, wszystko robiliśmy razem.Wiadomo było, że trzeba było posprzątać, ugotować, wyprać, zrobić zakupy. Ale też sie pobawić, poczytać bajkę. Miałam wrażenie czasem, że wspólne ugotowanie zupy było ciekawsze, niż kolejny raz układanie tych samych klocków. Kiedyś robiliśmy zakupy i Piotruś wrzucał mi ziemniaki do worka (miał wtedy 2,5 roku) i zaczepiła nas pani, mówiąc:” Taki mały, a taki pomocny”, na co ja: “Przyszła żona będzie zadowolona:)”

[view:ad_intext_superbanner_1=block]

A nauka na studia, albo po uśnięciu synka, albo on w piaskownicy, a ja w książce. Nieraz uczyłam się z nim, i do tej pory Piotruś często siada ze mną przy biurku mówiąc, że prowadzi zajecia. Brałam notatki do torebki, aby czytać je w autobusie, w trakcie gdy dziecko siedzi sobie odczuwając frajdę z wycieczki. Pewne rzeczy przychodziły mi szybciej, łatwiej, umiałam je sobie wytłumaczyć przez skojarzenia.No naprawdę wymyślałam bardzo różne formy, żeby przyswoić wiedzę. Aczkolwiek wydaje mi się też, że mój umysł był bardzo chłonny, jakby głodny po takim okresie.

Jesli nie studia dzienne – na które wiele mam po prostu nie ma czasu, to co? Jak studiować, czy – bardziej ogólnie – jak się rozwijać, zdobywać nową wiedzę?

Wspaniałe mamy teraz czasy. Wiele się nauczyłam zapisując się na kilkugodzinne kursy, często też korzystałam z platform online. Mogłam to robić o dowolnej porze. Zaprzyjaźniłam się z kilkoma mamami z sąsiedztwa i chodziłyśmy do siebie. Nasze dzieci się bawiły, a my w tym czasie sie szkoliłyśmy, albo planowałyśmy mamine biznesy:)

Czyli uczyłyście się jednocześnie? Brzmi rewelacyjnie! Fajnie, że znalazłaś taką grupę mam o podobnych zainteresowaniach…

Tak, niemalże jednocześnie się uczyłyśmy. Wymyśliłam pewien projekt do zrobienia w Internecie, a że okazało się iż tylko znajome mamy mają czas w “pewnych godzinach” czyli zanim mąż nie wróci z pracy, czy starsze dzieci ze szkoły, albo kiedy młodsze śpi to spotykałyśmy się i zastanawiałyśmy się jakie mamy doświadczenie, w czym się czujemy mocne, co chcemy robić dalej. Każda odpowiadała za coś innego, i zdawałyśmy sobie relacje. Jeśli ja się przeszkoliłam lub dowiedziałam czegoś fajnego, typu obsługa jakiegoś programu to przekazywałam dalej i tak każda z nas. Główną korzyścią dla nas był rozwój, zgłębienie tematów, dziedzin, które powstały lub rozrosły się w czasie, gdy stałyśmy się mamami i chciałyśmy być znów na bieżąco.

Czyli na naukę nigdy nie jest za późno?

Zdecydowanie na naukę nigdy nie jest za późno. Jeśli chodzi o mnie to odczuwam ciągłą potrzebę rozwoju, ciekawości świata zjawisk. Niektórzy moi znajomi mówią: “Kto wie co ona wymyśli”. I staram się, nie poddaję, próbuję. Niejednokrotnie zlecenia wymyślałam sobie sama, dzwoniąc do firm z propozycją współpracy. Wyznaję troche zasadę “”chcieć to móc”.

Dziękuję za rozmowę!

A jaka jest Twoja historia – Mamo Studentko? Napisz do nas na [email protected]

PS. Basia chciała pozostać anonimowa, dzieląc się swoją historią, dlatego nie opublikowaliśmy jej zdjęcia.

Zdjęcie: freedigitalphotos.net

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie