Czego szukasz

Mama na językach

Czasami, gdy wszystko inne zawodzi, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Tak zrobiła Kasia, która po roku szukania pracy, postanowiła założyć własną szkołę językową.

Kasiu, jesteś mamą dwóch córeczek, dość długo byłaś z nimi w domu. Czym się kierowałaś, podejmując taką decyzję?

W pierwszą ciążę zaszłam, kończąc studia na Wydziale Lingwistyki w indywidualnym toku nauczania. Pracę magisterską pisałam więc po pierwszym karmieniu o 4 rano, bujając nad córką karuzelą. Dawało mi dużo satysfakcji, że daję sobie radę.

A skąd myśl o powrocie do pracy?

Po ponad dwóch latach urodziłam drugą córkę. Już wtedy często łapało mnie przygnębienie i frustracja. Rok przed pójściem młodszej córki do przedszkola zaczęłam więc szukać pracy. Siedząc w domu, przecież nie przestałam interesować się tym, co dzieje się na zewnątrz. Oczywiście, widmo kryzysu straszyło, że wrócić do pracy będzie tylko trudniej. Poza tym coraz więcej koleżanek po powrocie do pracy po macierzyńskim dostawało wypowiedzenia. Bałam się, że trzydziestolatki z dwójką dzieci nikt nie zechce przyjąć… Nie myliłam się.

Jak długo szukałaś pracy i w jakich branżach?

Szukałam rok. W czasie opieki nad dziewczynkami w domu brałam chałtury z zakresu grafiki, to jednak nie było moje wymarzone zajęcie. Chciałam robić coś, z czego ktoś inny mógłby skorzystać, a jednocześnie żebym mogła się spełniać. W czasach bezdzietnych pracowałam z osobami niepełnosprawnymi, zaczęłam więc szukać głównie w III sektorze. To byłaby dla mnie wymarzona praca – pomaganie i zarabianie w jednym. To było jednak zbyt piękne. Frustracja rosła – nie dostawałam żadnych odpowiedzi, a mąż pracujący po kilkanaście godzin rzadko bywał w domu. Nie widząc perspektyw zatrudnienia na etat, zaczęłam szukać możliwości założenia własnej działalności.

Skąd pomysł na szkołę językową?

Nie wchodziło w grę zakładanie fundacji, więc szukałam takich usług, które służą rozwojowi ludzi i ich pasji oraz podwyższaniu kwalifikacji. Koleżanka w tym czasie rozwijała szkołę językową na Ursynowie. Pomyślałam: czemu nie zorganizować wysokiej jakości kursów, spełniających wymagania najbardziej wymagających słuchaczy, a jednocześnie zasilić domowy budżet? W ten sposób, po 6 latach spędzonych poza rynkiem pracy, spróbowałam swoich sił.

Kto Cię wspierał?

Czułam wsparcie z każdej strony. Tylko mąż obawiał się, że to zbyt ryzykowne – owszem, skończyłam studia na Wydziale Lingwistyki, ale nie jestem filologiem, nie będę sama uczyć języków obcych. Koleżanka natomiast, z której profesjonalizmu i doświadczenia korzystam, uważała, że filia szkoły na Muranowie to doskonały pomysł dla mnie na pogodzenie pracy z wychowywaniem dzieci, a dla niej na rozszerzenie zasięgu swojej szkoły. Moja Mama wspiera mnie pomysłami i doradza mi na każdy temat, bo ma wieloletnie doświadczenie w zarządzaniu. Sama też wierzy, że dam sobie radę na trudnym rynku usług. Znajomi, którzy dowiadywali się, że zakładam swoją firmę, również trzymali za mnie kciuki i życzyli powodzenia. Mam nadzieję, że nadal trzymają te kciuki 😉

Jak godzisz obowiązki zawodowe z macierzyńskimi?

Prowadzenie własnej działalności pozwala mi na interwencję w domu w trudnych sytuacjach. Jeśli dziecko nagle zachoruje czy ma zajęcia otwarte dla rodziców w przedszkolu – ja jestem na miejscu i do dyspozycji. Oczywiście, nie zawsze jest to łatwe. Uważam, że tylko najwyższa jakość usług ma sens, więc dopinanie „na ostatni guzik” kursów, podcierając pupy moich przedszkolaków nie jest proste i wymaga dużo samodyscypliny. 😉 Wiedząc jakie to trudne, chętnie zatrudniam lektorów-kobiety, które wracają na rynek pracy po urodzeniu dziecka. Lektorzy to freelancerzy, więc często trudno o stałą współpracę, zwłaszcza jeśli pracodawca słyszy, że w domu lektor zostawił małe dziecko. Dla mnie natomiast to szczególny atut.

Jak doświadczenia macierzyństwa wpłynęły na Twoją pracę?

Od momentu założenia firmy myślałam, co mogłabym zaproponować matkom? Kursy angielskiego dla małych dzieci są teraz bardzo popularne, więc pomyślałam, że możnaby umożliwić naukę mamom w towarzystwie dzieci. W ten sposób powstała grupa angielskiego dla rodziców w Klubie Mam na Muranowie, gdzie mamy uczyły się angielskiego, a dzieci bawiły się w tym czasie pod moją opieką. Nikomu nie przeszkadzało, że dziecko jednego dnia było marudne, albo że mama musi nakarmić piersią swojego malucha. Sądząc po opiniach mam – zajęcia cieszyły się dużą popularnością i przychylnością. W tej chwili Muranowski Klub Mam szuka nowej lokalizacji i jest w zawieszeniu, ale chętnie wróciłabym do tej formy zajęć, również w innych Klubach.

Wspomniałaś o Muranowie. Skąd wybór tej lokalizacji?

To proste – mieszkam tu. Ale jestem też lokalną patriotką. Bardzo lubię Muranów, jego historię, klimat i ludzi tu mieszkających. Coraz więcej tu młodych, zakładających rodziny, mimo że osiedle jest starzejące się. Okolica się zmienia, rozwija, ale wciąż pamięta o historii. Dużo tu się dzieje, działa ruch sąsiedzki. Mam nadzieję, że moja szkoła wtopi się w ten krajobraz. A ja kocham Muranów!

Jak dziewczynki zareagowały na Twój powrót do pracy?

Och, to było bardzo miłe. Starsza była bardzo dumna, cieszy się, że pracuję niedaleko jej przedszkola, chwali się, że pracuje u mnie Amerykanin. 😉 Na młodszej nie zrobiło to dużego wrażenia, zaczęłam na dobre pracować, gdy ona poszła do przedszkola, więc to przede wszystkim wpłynęło na jej życie.

A jak Ty się czujesz w nowej roli?

Ja się czuję bardzo dobrze, niecały miesiąc trwało przyzwyczajanie się do pracy na dwa etaty: domowy i zawodowy, ale pogodziłam to. Ciągle czuję niepewność, czy poradzę sobie z trudnym rynkiem usług, ale mam nadzieję, że stawiając na wysoką jakość usług (co naprawdę jest dla mnie najważniejsze, to nie chwyt reklamowy!) i organizację stanę się kobietą sukcesu.

Dziękuję za rozmowę!

EQ Szkoła Języków Obcych na Muranowie – www.eq.edu.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama Joasi, z zawodu redaktor i korektor, z wykształcenia psycholog i polonista, a z zamiłowania żeglarz. Aktualnie Zastępca redaktora naczelnego magazynu Jachting. Żadnej pracy się nie boi, lubi śpiewać i śmiać się z byle czego.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie