Czego szukasz

Mama na językach

Czasami, gdy wszystko inne zawodzi, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Tak zrobiła Kasia, która po roku szukania pracy, postanowiła założyć własną szkołę językową.

  • Dorota Ciborowska - 12/09/2012

Kasiu, jesteś mamą dwóch córeczek, dość długo byłaś z nimi w domu. Czym się kierowałaś, podejmując taką decyzję?

W pierwszą ciążę zaszłam, kończąc studia na Wydziale Lingwistyki w indywidualnym toku nauczania. Pracę magisterską pisałam więc po pierwszym karmieniu o 4 rano, bujając nad córką karuzelą. Dawało mi dużo satysfakcji, że daję sobie radę.

A skąd myśl o powrocie do pracy?

Po ponad dwóch latach urodziłam drugą córkę. Już wtedy często łapało mnie przygnębienie i frustracja. Rok przed pójściem młodszej córki do przedszkola zaczęłam więc szukać pracy. Siedząc w domu, przecież nie przestałam interesować się tym, co dzieje się na zewnątrz. Oczywiście, widmo kryzysu straszyło, że wrócić do pracy będzie tylko trudniej. Poza tym coraz więcej koleżanek po powrocie do pracy po macierzyńskim dostawało wypowiedzenia. Bałam się, że trzydziestolatki z dwójką dzieci nikt nie zechce przyjąć… Nie myliłam się.

Jak długo szukałaś pracy i w jakich branżach?

Szukałam rok. W czasie opieki nad dziewczynkami w domu brałam chałtury z zakresu grafiki, to jednak nie było moje wymarzone zajęcie. Chciałam robić coś, z czego ktoś inny mógłby skorzystać, a jednocześnie żebym mogła się spełniać. W czasach bezdzietnych pracowałam z osobami niepełnosprawnymi, zaczęłam więc szukać głównie w III sektorze. To byłaby dla mnie wymarzona praca – pomaganie i zarabianie w jednym. To było jednak zbyt piękne. Frustracja rosła – nie dostawałam żadnych odpowiedzi, a mąż pracujący po kilkanaście godzin rzadko bywał w domu. Nie widząc perspektyw zatrudnienia na etat, zaczęłam szukać możliwości założenia własnej działalności.

Skąd pomysł na szkołę językową?

Nie wchodziło w grę zakładanie fundacji, więc szukałam takich usług, które służą rozwojowi ludzi i ich pasji oraz podwyższaniu kwalifikacji. Koleżanka w tym czasie rozwijała szkołę językową na Ursynowie. Pomyślałam: czemu nie zorganizować wysokiej jakości kursów, spełniających wymagania najbardziej wymagających słuchaczy, a jednocześnie zasilić domowy budżet? W ten sposób, po 6 latach spędzonych poza rynkiem pracy, spróbowałam swoich sił.

Kto Cię wspierał?

Czułam wsparcie z każdej strony. Tylko mąż obawiał się, że to zbyt ryzykowne – owszem, skończyłam studia na Wydziale Lingwistyki, ale nie jestem filologiem, nie będę sama uczyć języków obcych. Koleżanka natomiast, z której profesjonalizmu i doświadczenia korzystam, uważała, że filia szkoły na Muranowie to doskonały pomysł dla mnie na pogodzenie pracy z wychowywaniem dzieci, a dla niej na rozszerzenie zasięgu swojej szkoły. Moja Mama wspiera mnie pomysłami i doradza mi na każdy temat, bo ma wieloletnie doświadczenie w zarządzaniu. Sama też wierzy, że dam sobie radę na trudnym rynku usług. Znajomi, którzy dowiadywali się, że zakładam swoją firmę, również trzymali za mnie kciuki i życzyli powodzenia. Mam nadzieję, że nadal trzymają te kciuki 😉

Jak godzisz obowiązki zawodowe z macierzyńskimi?

Prowadzenie własnej działalności pozwala mi na interwencję w domu w trudnych sytuacjach. Jeśli dziecko nagle zachoruje czy ma zajęcia otwarte dla rodziców w przedszkolu – ja jestem na miejscu i do dyspozycji. Oczywiście, nie zawsze jest to łatwe. Uważam, że tylko najwyższa jakość usług ma sens, więc dopinanie „na ostatni guzik” kursów, podcierając pupy moich przedszkolaków nie jest proste i wymaga dużo samodyscypliny. 😉 Wiedząc jakie to trudne, chętnie zatrudniam lektorów-kobiety, które wracają na rynek pracy po urodzeniu dziecka. Lektorzy to freelancerzy, więc często trudno o stałą współpracę, zwłaszcza jeśli pracodawca słyszy, że w domu lektor zostawił małe dziecko. Dla mnie natomiast to szczególny atut.

Jak doświadczenia macierzyństwa wpłynęły na Twoją pracę?

Od momentu założenia firmy myślałam, co mogłabym zaproponować matkom? Kursy angielskiego dla małych dzieci są teraz bardzo popularne, więc pomyślałam, że możnaby umożliwić naukę mamom w towarzystwie dzieci. W ten sposób powstała grupa angielskiego dla rodziców w Klubie Mam na Muranowie, gdzie mamy uczyły się angielskiego, a dzieci bawiły się w tym czasie pod moją opieką. Nikomu nie przeszkadzało, że dziecko jednego dnia było marudne, albo że mama musi nakarmić piersią swojego malucha. Sądząc po opiniach mam – zajęcia cieszyły się dużą popularnością i przychylnością. W tej chwili Muranowski Klub Mam szuka nowej lokalizacji i jest w zawieszeniu, ale chętnie wróciłabym do tej formy zajęć, również w innych Klubach.

Wspomniałaś o Muranowie. Skąd wybór tej lokalizacji?

To proste – mieszkam tu. Ale jestem też lokalną patriotką. Bardzo lubię Muranów, jego historię, klimat i ludzi tu mieszkających. Coraz więcej tu młodych, zakładających rodziny, mimo że osiedle jest starzejące się. Okolica się zmienia, rozwija, ale wciąż pamięta o historii. Dużo tu się dzieje, działa ruch sąsiedzki. Mam nadzieję, że moja szkoła wtopi się w ten krajobraz. A ja kocham Muranów!

Jak dziewczynki zareagowały na Twój powrót do pracy?

Och, to było bardzo miłe. Starsza była bardzo dumna, cieszy się, że pracuję niedaleko jej przedszkola, chwali się, że pracuje u mnie Amerykanin. 😉 Na młodszej nie zrobiło to dużego wrażenia, zaczęłam na dobre pracować, gdy ona poszła do przedszkola, więc to przede wszystkim wpłynęło na jej życie.

A jak Ty się czujesz w nowej roli?

Ja się czuję bardzo dobrze, niecały miesiąc trwało przyzwyczajanie się do pracy na dwa etaty: domowy i zawodowy, ale pogodziłam to. Ciągle czuję niepewność, czy poradzę sobie z trudnym rynkiem usług, ale mam nadzieję, że stawiając na wysoką jakość usług (co naprawdę jest dla mnie najważniejsze, to nie chwyt reklamowy!) i organizację stanę się kobietą sukcesu.

Dziękuję za rozmowę!

EQ Szkoła Języków Obcych na Muranowie – www.eq.edu.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dorota Ciborowska
Mama Joasi, z zawodu redaktor i korektor, z wykształcenia psycholog i polonista, a z zamiłowania żeglarz. Aktualnie Zastępca redaktora naczelnego magazynu Jachting. Żadnej pracy się nie boi, lubi śpiewać i śmiać się z byle czego.
Podyskutuj

Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie – Mamy kupują u Mam

"Koronawirus zamknął nas wszystkich w domach, a więc to jest ten czas, kiedy możemy posłuchać samych siebie, własnych myśli i własnego ciała. Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie". O swojej firmie i dość zabawnych jej początkach opowiada Sylwia Wacławek, która zgłosiła się do naszej akcji #MamyKupująUMam.
  • Listy do Redakcji - 21/05/2020
Sylwia Wacławek

Sylwia Wacławek zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Szeroko się uśmiechnęłam widząc Waszą nową akcję Mamy kupują u Mam i wspominając jednocześnie zeszłoroczną – Stań na własnych nogach – moje pościele znalazły się w 50-tce laureatów. Pomyślałam, że i tym razem skorzystam z dobrodziejstw, które proponujecie… albo po prostu opowiem Wam swoją historię (jak dla mnie nawet trochę zabawną)

Trochę wtedy było zamieszania artykułem o mojej firmie. 😉 Najpierw czekał w kolejce na publikacje, później wkradła się błędna informacja, że produkuję naturalne kosmetyki. 🙂

Przeczytaj także: Szyję lniane pościele dla dzieci

Ha… i w momencie kiedy skończyłam czytać całość, naszła mnie pewna myśl. W sumie to dlaczego miałabym nie sprzedawać naturalnych kosmetyków? Przecież jest to bliska memu sercu idea – świetnie wpisująca w otaczanie się naturą i szycie lnianej pościeli – biodegradowalnej i niebielonej chemicznie.

Oto natura

I tak od Oto Len z konkursu, powstał sklep Oto Natura, który w swojej ofercie ma sporo naturalnych kosmetyków, środków czystości, akcesoriów itp.

Jednak, jak to często bywa, każdy kto kocha naturę i środowisko, zakochuje się również w jodze. 🙂 To jakaś dziwna zależność, ale niezwykle często spotykana. 🙂 Oczywiście też się zakochałam!

Tak więc, do mojej naturalnej oferty dołączyły również wałki do jogi i poduszki do medytacji wypełnione ekologiczną łuską gryki.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Godzina zero

Oficjalnie sklep wystartował niedawno, bo sporo czasu zajęło mi znalezienie odpowiedniego dostawcy materiałów, tworzenie grafik, opisów i wszystkich formalności, które są niezbędne do prowadzenia sklepu internetowego.

Wybiła godzina zero, a ja zamiast z entuzjazmem otwierać sklep, słyszę w wiadomościach, że pandemia koronawirusa sponiewiera cały świat. Przez moment żałowałam swoich naiwnych decyzji i wyobrażeń o własnym biznesie. Byłam na siebie zła, że nie potrafię poskromić swoich marzeń i pcham się tam, gdzie widocznie nie ma dla mnie miejsca.

No nic, jednak należę do osób, które umieją skakać, więc wszystkie „kłody” pod nogami nie są mi straszne – pomyślałam. I oczywiście…

Sposób na kwarantannę

Pierwsze zamówienie jakie znalazło się w koszyku to był wałek do jogi. Drugie – poduszka do medytacji. O zgrozo, jakie było moje zdziwienie. A przecież ta kategoria miała być tylko dodatkiem w moim sklepie.

I w końcu do mnie dotarło. Koronawirus zamknął nas wszystkich w domach, a więc to jest ten czas, kiedy możemy posłuchać samych siebie, własnych myśli i własnego ciała. Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie.

Przecież przeważnie po prostu brakuje nam odpowiedniej motywacji, ale tym razem nikt nie szukał wymówek. Ba, wszyscy szukali sposobu na domową kwarantannę.

Naturalnie, maty poszły w ruch w nie jednym domu, a wraz z nimi w sporej części w/w wałki do jogi i poduszki do medytacji.

Przeczytaj także: Tworzymy rękodzieło użytkowe w stempelkach – Mamy kupują u Mam

Mimo moich wielu obaw, działamy

A sklep okazał się strzałem w dziesiątkę. Oprócz tego, że sprawnie działa, mam ogromną satysfakcję z tego, że mogę realnie pomóc wszystkim tym, którzy zostali w domu. Wszystkim tym, których ten czas przytłacza, wszystkim którzy już dawno próbowali zrobić coś dla siebie, ale ciągle to odkładali.

Dzięki temu, że sprawnie realizujemy swoje wysyłki, nasi klienci, którzy dziś chcieli zacząć ćwiczyć jogę, następnego dnia mieli niezbędny sprzęt u siebie.

Co więcej, odezwało się do nas mnóstwo szkół jogi, które z wiadomych przyczyn nie mogą prowadzić fizycznie zajęć w swoich siedzibach – to one wpadły na świetny pomysł i zaczęły zamawiać od nas wałki do jogi dla swoich uczniów. Dzięki temu, oni prowadzą zajęcia online, a my zaopatrzamy wszystkich potrzebujących, tak by mogli praktykować jogę w domu.

Ten czas pomimo, że dla wszystkich ciężki, a pewnie też niezrozumiały, spowodował, że sklep www.otonatura.com.pl funkcjonuje lepiej niż się spodziewałam. Dostajemy masę wiadomości e-mail z podziękowaniem za tak szybką realizacje zamówień. Ogromne szczęście daje mi również to, że moi klienci naprawdę są zadowoleni z ich jakości i wykonania. To ma dla mnie ogromne znaczenie.

Chciałabym, aby wszystkie mamy, które pragną zacząć praktykować jogę mogły zrobić to już teraz. Na hasło: mamopracuj uzyskają 5% rabat w naszym sklepie.

Przeczytaj także: Mamy kupują u Mam – wspieramy Wasze biznesy. Dołącz do akcji!

Zdjęcia: prywatne archiwum Sylwii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Plusy posiadania własnej domeny

Jeśli zakładasz swoją stronę WWW, to możesz skorzystać z własnej domeny, zdecydować się na subdomenę w adresie firmy hostingowej albo postawić na darmowy alias. Co oznaczają poszczególne rozwiązania? Dlaczego tym najlepszym jest posiadanie własnej domeny? Na co powinieneś zwrócić uwagę, wybierając adres?
  • Alicja Zielińska - 20/05/2020
dłonie na klawiaturze

Adres strony www

Kiedy już kupiłeś hosting, musisz zdecydować, z jakiego adresu będziesz korzystać. To on będzie pojawiać się w wyszukiwarkach internetowych, to z niego będą korzystać użytkownicy, wchodząc na stronę. Do wyboru masz kilka rozwiązań. Oto plusy i minusy każdego z nich:

Subdomena

Załóżmy, że wybrałeś hosting w AZ.pl. Firma daje Ci możliwość korzystania z darmowej subdomeny w tym adresie. Co to oznacza? Że do Twojej dyspozycji może być np. adres nazwa_serwera.nazwa_domeny_twojego_operatora. Możesz go używać całkowicie za darmo. Jeśli usługi nie przedłużysz, to wtedy z tego adresu może zacząć korzystać dowolny inny użytkownik. I to jest największy minus tej propozycji.

Subdomena jest do Twojej dyspozycji do momentu, kiedy jesteś klientem danej firmy hostingowej. Jeśli zdecydujesz się na takie rozwiązanie, to wybierz hosting w sprawdzonej marce. Dlaczego? Jeżeli firma upadnie, to stracisz adres.

Alias

Pojęcie to dotyczy nie tylko adresów stron WWW, ale również e-maili. Alias to alternatywny adres. Co to oznacza? Załóżmy, że zdecydowałeś się na skorzystanie z darmowego hostingu i adres Twojej strony jest nieatrakcyjny.

Często w takich przypadkach użytkownicy decydują się na używanie aliasu. Jak to działa? Firma, która jest abonentem atrakcyjnego adresu, daje Ci możliwość skorzystania z niego. Ale uwaga: w przypadku standardowego aliasu w wyszukiwarce będzie zaindeksowana w dalszym ciągu strona z długim adresem. Może to być dobry wybór, jeśli dopiero uczysz się tworzenia i prowadzenia stron WWW, ale na pewno nie w przypadku strony firmowej czy jakiegokolwiek serwisu, który budujesz dla użytkowników

Domena

W przypadku domeny jesteś abonentem i płacisz za możliwość korzystania z niej przez rok lub dłuższy okres. Jest to zdecydowanie najlepsze rozwiązanie. Dlaczego? Przede wszystkim pracujesz na swoją markę – do kiedy będziesz przedłużać adres, będzie on pozostawać do Twojej dyspozycji – nie jesteś uzależniony od tego, że ktoś Ci kiedyś odbierze możliwość korzystania z darmowej subdomeny.

Domeny są bardzo tanie – możliwe, że adres z rozszerzeniem .pl zarezerwujesz za kilka złotych, a czasami nawet za darmo. Jakie jeszcze korzyści daje własna domena? Poczta e-mail, z której dotąd korzystałeś, może mieć takie rozszerzenie. Np. Twoim adresem będzie: [email protected] Jeśli używałeś innych adresów, to wtedy pocztę możesz przekierować na nowy albo wszystkie wiadomości odbierać w jednym programie pocztowym. Pamiętaj, żeby zdecydować się na taki adres, który będzie łatwy do zapamiętania dla zainteresowanych, którzy mogą stać się twoimi klientami lub po prostu użytkownikami strony.

Ponadto własna domena nie wiąże Cię z żadną firmą hostingową na stałe. Domenę rejestrujesz u wybranego operatora i nie ma znaczenia, z jakiego hostingu będziesz korzystać. Nawet jeśli wybrałeś usługę serwerową w tej samej firmie, gdzie zarejestrowałeś domenę, to adres możesz przekierować na zewnętrzny hosting. Natomiast, żeby przenieść obsługę domeny do innej firmy, wystarczy że skorzystasz z opcji transferu. Wybór własnej nazwy jest najlepszą opcją, jeśli chodzi o adres strony www.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail