Czego szukasz

Mam na imię Agnieszka

Mamo, mamoo, mamooo… Są dni, w które zapominam, że mam imię. Większość znajomych zwraca się do mnie używając pierwszego członu mojego nazwiska i na ten bodziec reaguję jak pies Pawłowa. Na dziecięce mamooo… coraz częściej głuchnę. Raz czy dwa odsyknęłam Młodej, że mam na imię Agnieszka, nie Mama, i ona to podchwyciła. Teraz, kiedy chce koniecznie zwrócić moją uwagę, odzywa się do mnie po imieniu. Mamo, mamoo, mamooo… No, Agnieszka, do ciebie mówię. I to jest dopiero dziwne uczucie.

  • Agnieszka Nietresta-Zatoń - 21/07/2016

Mamooo… no, weśśś…

Dlaczego? Bo moja córka utożsamia mnie tylko z tą jedną rolą, którą gram zresztą od niedawna, z rolą matki. Kiedy czasem zbiera nas na takie babskie pogaduszki, a z racji Jej wieku zbiera nas coraz częściej, Młoda przyjmuje objawy mojej pozamatczynej egzystencji ze zdumieniem i nierzadko bez akceptacji. Zrazu zżymam się i złoszczę, no bo jak to tak, ale potem uświadamiam sobie, że przecież ona zna mnie tylko 13 lat! To całe Jej życie i raptem malutki wycinek mojego. Czasem wpuszczam się w maliny i mówię: „kiedy jak miałam tyle lat, co ty teraz…” i chcę skończyć, opowiadając jakąś smaczną historyjkę, ale Młoda wywraca oczami i mówi: „mamooo… no, weśśś…”.

A ja przecież nie chcę ani pouczać, ani żadnych dydaktycznych smrodków przemycać – ja bym Jej chciała opowiedzieć siebie. Siebie prawdziwą, bo przecież – co już wie, co doskonale wyczuła – mama na imię Agnieszka, nie – mama. Tylko że Młoda jest jeszcze za młoda na tę wiedzę i – co już wiem, co doskonale wyczuwam – wcale jej nie pożąda. Dla Niej jestem i być może na zawsze pozostanę tylko mamą. Wiecie, kiedy to do mnie ostatnio dotarło z całą mocą? Kiedy słuchałam ostatniej piosenki Sylwii Grzeszczak „Tamta dziewczyna”.

Tak, wiem, że wokalistka snuje swoją opowieść dla niego, z którym już nie dotyka gwiazd – nie dla małoletniej córki, ale ja słuchając słów piosenki zdałam sobie sprawę, że słowa

Tamta dziewczyna, tak mało o niej wiesz
Ma siłę by marzyć i tak zazdroszczę jej

dotyczą także i naszej matczyno-córczynej relacji. Wierzcie lub nie, ale im starsza moja Córka, tym bardziej do mnie podobna, choć oczywiście nie ma dnia, żeby się tego podobieństwa nie wypierała; żeby się nie odżegnywała od jakichkolwiek wpływów moich na Nią, z genami włącznie. Paradoksalnie za słowami nie idą czyny, gdyż ponieważ:

  • słucha muzyki, którą i ja uwielbiam (no, dobrze big love do Red Hotów sprzedałam ja Jej, za to Ona podsuwa mi takie kawałki, z którymi już nigdy się nie rozstanę i gdyby nie Młoda, nie znałabym ani tytułów, ani wykonawców – jeno te mruczane pod nosem refreny)
  • tłumacząc mi co dni, jak fatalnie się ubieram, z a b r a ł a  mi z szafy i przywłaszczyła sobie bezceremonialnie moje ulubione spodnie, bluzkę, parę szmat zwiewnych i definiujących mnie jako wieczne dziecię kfjat…
  • złości się tak samo jak ja: furia w stanie czystym, wybuch, rozbłysk, trzask drzwiami… koniec
  • odziedziczyła moją nadnadnadwrażliwość, musi się więc często-gęsto-i-skutecznie opancerzać, co może dawać złudzenie, że jest harda, twarda i nieczuła
  • odziedziczyła też mój upór (często ośli) oraz głębokie wewnętrzne przekonanie, że dostęp do tego, co dla Niej dobre ma tylko Ona – i wie to już teraz, i walczy o swoje, i często na swoim stawia – zazdroszczę Jej tego, bo sama nauczyłam się walczyć o siebie za późno.

Reasumując, jak na referacik przystało, mam nadzieję, że kiedyś z mojej świetnej nastoletniej Córki wyrośnie świetna Kobieta, która nie da sobie w kasze dmuchać i będzie dobrym towarzyszem życia dla innych. Mam nadzieję… – ja to wiem!

Opowiem Ci siebie prawdziwą

No, więc, Córko, tamta dziewczyna, o której nie chcesz słuchać jest taka jak Ty. Jest tak bardzo taka jak Ty, że chyba nie powinnam się dziwić, że nie chcesz uwierzyć w jej istnienie. To zrozumiałe – chcesz przeżyć życie po swojemu, a nie być moją młodszą wierną kopią.

Gdybyś jednak zajrzała tu kiedyś, na ten mamopracujowy portal, i za lat sto odkryła ten tekst, i ze zdumieniem skonstatowała, że jego autorka to także twoja matka, to podpowiadam Ci, co jeszcze Cię czeka. Otóż:

  • będziesz siedziała na niejednym krawężniku sącząc jakiś zakazany trunek wprost z butelki i delektowała się faktem, że słońce świeci, powietrze jest, cudownie jest, dwie ręce masz, dwie nogi masz
  • będziesz tańczyła i śpiewała, jako i teraz to robisz i robisz najwspanialej na świecie, w miejscach zupełnie do tego nieprzeznaczonych
  • będziesz zakochiwać się na zabój w nieodpowiednich facetach, w tym bohaterach literackich i filmowych (o ile mnie nos nie myli, już Ci się zaczęło…), ale będziesz jednocześnie udawać, że fszyscy faceci to śfinie
  • staniesz kiedyś na jakiejś plaży albo ryneczku małego miasta, na środku szosy albo na wysokiej górze i poczujesz, że możesz wszystko, że właśnie tu i teraz w Twoich żyłach płynie życie
  • uciekniesz mi, wsiądziesz w pociąg byle jaki i słuchając głosu serca, intuicji czy-jak-to-się-tam-nazywa postawisz wszystko na jedna kartę

A ja wciąż będę Twoją mamą. Ale… ale może kiedyś uda mi się opowiedzieć Ci mnie prawdziwą. I może przyjmiesz tę opowieść bez żenady. Bo ja, moja droga nastoletnia Córko, naprawdę mam na imię Agnieszka i ode tego mogłaby się zacząć ta historia…

Dlaczego akurat teraz zebrało mnie na takie snuje? Bo wyjeżdżając na obóz, zabrałaś moje ukochane spodnie (wieśniackie, obciachowe, żalowe, słowem – rossspacz-szara-jak-ty-możesz-w-tym-szicie-chodzić!) i moją bluzkę. I kiedy ukradkiem zerkałam, jak przeglądasz się w tych ciuszkach w lustrze, zobaczyłam siebie. To była tamta dziewczyna… I nie mieszka parę myśli stąd – mieszka ze mną. Mieszka we mnie.

agnieszka_nietresta

Zdjęcie: Własność autorki

Grafika tytułowa: ZarysowanaWu.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Nietresta-Zatoń
Nałogowa czytelniczka, która kocha pisać i pisarka, która nie umie żyć bez czytania. Autorka powieści "Oaza spokoju" i "Pustostan". Copywriterka, webwriterka, blogerka. Matka, żona i kociara z tytułem naukowym.
Podyskutuj

Mama w pracy, wiosna w szafie

Za oknem słońce, w powietrzu czuć wiosnę, czas więc na zmiany w szafie pracującej (lub pracy szukającej) mamy! Do wyboru mamy ogrom możliwości. Miks trendów, jaki można obserwować już od kilku lat, nadal się utrzymuje. Oznacza to, że tak naprawdę modne jest wszystko to, co aktualnie masz ochotę na siebie włożyć! Warto jednak przybliżyć kilka najsilniejszych trendów i podpowiedzieć, co spośród nich nadaje się do ubrania do pracy.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 27/02/2019
młoda kobieta przegląda swoja garderobę

Po pierwsze pastele

To trend wręcz stworzony do biura. Pastele sprawdzą się zarówno jako baza pod oficjalny żakiet czy kolor garsonki, jak również w wersji total look, czyli rozbielone barwy od stóp do głów. Tu jednak trzeba uważać, żeby całość zestawienia nie wyglądała zbyt cukierkowo. Najlepiej jako bazę wybrać biel lub beż i dodać dwa kolory pastelowe. Idealnym dodatkiem będzie odrobinę bardziej wyrazista pod względem tonacji biżuteria lub pasek, które podkreślą stylizację.

W makijażu warto postawić na naturalne podkreślenie urody, z palety cieni świeżości doda delikatny róż czy beż. Można podkreślić oczy kreską nad linią górnych rzęs (nadal bardzo modne), co wydobędzie ich kształt.

Po drugie neony

Intensywny pomarańczowy, kobalt, zieleń, żółć i róż. W wersji do pracy najlepiej zdecydować się na jedną z tych barw, zestawiając ją z bardziej stonowanymi dodatkami. Akcent można położyć w zasadzie na każdy element stylizacji: bluzce, żakiecie, spodniach/spódnicy, sukience, butach czy dodatkach. Jeśli w firmie nie obowiązuje ścisły dress code można pokusić się też o intensywny kolor paznokci czy niezbyt grubą neonową kreskę eye-linerem na górnej powiece. Odradzam jednak takie eksperymenty na oficjalne spotkania. Intensywnie kolorowy makijaż zostawmy lepiej na imprezę.

Półprzezroczystości

Zwiewne bluzki z cieniutkiego materiału do pracy? Jak najbardziej! Ten niezwykle kobiecy trend zagościł w świecie mody na dobre. Lekko przezroczysta koszula idealnie pasuje do marynarki czy blezera. Kusząca, a jednak stosowna. Należy jedynie pamiętać o tym, żeby efekt końcowy był subtelny, warto więc zaopatrzyć się w odpowiednią bieliznę. Taką stylizację najlepiej podkreślić makijażem naturalnym, gładką cerą i lekko zaróżowionymi policzkami. Odważniejszym polecam usta w kolorze wina.

Motywy zwierzęce

Aby przełamać monotonię, warto przekonać się do motywów fauny i flory. W sklepach można znaleźć nie tylko lamparcie cętki czy paski zebry, ale również wzory ptaków czy kwiatów. Taki motyw może znaleźć się zarówno na bluzce czy żakiecie, jak i na sukience, spódnicy, a nawet spodniach! Najbezpieczniej jednak zdecydować się na jeden wzorzysty element ubioru w ramach jednego zestawienia. Będziemy mieć pewność, że wszystko do siebie pasuje i nie ma przeładowania stylizacji.

Czas na zmiany

Pierwsze powiewy wiosny są świetnym pretekstem do zmian w wyglądzie. Pora więc pozbyć się już zimowych szarości, grubych płaszczy, swetrów i otworzyć się na nowe, świeże kolory. Warto wpuścić do swojej szafy odrobinę słońca, soczystej trawy czy błękitu nieba. W mojej już znalazło się kilka wiosennych akcentów, które nastrajają mnie pozytywnie każdego ranka. Gorąco polecamy!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Matka trójki dzieci na Wall Street, czyli zmiana kursu

Jak się pracuje młodej kobiecie w banku inwestycyjnym na Wall Street? Dyskryminacja kobiet widoczna gołym okiem, a w najbliższej perspektywie kryzys finansowy. Na dodatek bohaterka książki „Zmiana kursu” ma trójkę dzieci i niepracującego męża na głowie. Prawa do sfilmowania książki kupiła Reese Whiterspoon!
  • Joanna Gotfryd - 21/02/2019
książka Zmiana kursu

Być kobietą na Wall Street

Isabelle ma 36 lat, trójkę małych dzieci, niepracującego męża i jest dyrektorem zarządzającym w jednym z banków przy Wall Street. Niewiele kobiet pracuje w branży finansowej, a te, które pracują zastanawiają się czy próbować rozbić szklany sufit, działając jako „klub szklanego sufitu”, czy przyłączyć się do „wroga”?

Isabelle z jednej strony nie podoba się traktowanie jakiego doświadczają kobiety w banku, ale z drugiej strony uodporniła się i puszcza między uszy niewybredne zachowanie kolegów. To dzięki temu udało się jej zajść tak wysoko.

Mama trójki dzieci na Wall Street

Równocześnie kiedy Isabelle próbuje ukrywać w pracy, że jest matką (nie opowiada o dzieciach i swoich wyzwaniach związanych z rodzicielstwem), jej koledzy, mężowie niepracujących żon, chwalą się swoim ojcostwem na prawo i lewo. Kiedy spotkanie zarządu przeciąga się do późnych godzin wieczornych, Isabellę omija zabawa z dziećmi i możliwość poczytania im bajek przed snem. Trzeba przekupić nianię, żeby kolejny raz została dłużej.

Mąż Belli postanawia doskonalić się w jodze i dbaniu o własne ciało. Gardzi pracą na etat i zarabianiem dużych pieniędzy, co nie przeszkadza mu bez skrupułów korzystać z profitów i karty kredytowej opłacanej przez żonę.

Mieszkając na Upper West Side na Manhattanie i posyłając dzieci do najbardziej prestiżowego przedszkola przy Piątej Alei trzeba dopasować się do ludzi z wyższych sfer. Z jednej pensji opłacić kredyt, nianię, przedszkole, panią do sprzątania i osobę, która wyprowadza psa.

Kryzys finansowy

Jest rok 2008, nadciąga poważny kryzys finansowy. Isabelle przeczuwa, że rynek się zmieni, a wraz z nim zmieni się wszystko. Równocześnie na horyzoncie pojawia się były narzeczony głównej bohaterki, zabójczo przystojny i bogaty finansista Henry, który zaczyna pracę dla największego klienta Belli – co oznacza częste spotkania i rozmowy przez telefon.

Reese Whiterspoon

„Zmiana kursu” to bardzo dowcipna, choć w rzeczywistości mało śmieszna historia – jak życie każdej przepracowanej matki, osadzonej w toksycznym środowisku i mającej cały dom na głowie.

Książkę, wydaną niedawno przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka napisała Maureen Sherry, była dyrektor zarządzająca w dużym banku na Wall Street, a prawa do sfilmowania tej historii kupiła Reese Whiterspoon.

Zdjęcie: Marta Puchalska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail