Czego szukasz

Małe dzieci, małe miasta – duże sukcesy

Młode mamy czasem mają wątpliwości, czy zajmują się swoim dzieckiem we właściwy sposób. Brak im doświadczenia, punktu odniesienia, wsparcia. W takiej sytuacji nieoceniony okazuje się kontakt z innymi matkami, o czym przekonała się Ania Marcisz z położonej na Śląsku Czerwionki-Leszczyn. Zdecydowała się pomóc świeżo upieczonym mamom, zakładając Klub „Mamy Dzieci”. W krótkim czasie stał się on czymś więcej niż tylko miejscem wymiany doświadczeń. 

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 17/01/2014

Skąd pomysł na taki klub?

Pomysł spotkań powstał, gdy oczekiwałam na narodziny trzeciego dziecka. Wcześniej mieszkałam w Krakowie i tam z małym Stasiem i kilkumiesięczną Różą uczestniczyłam w spotkaniach dla mam w Famidze. Miałam też okazję zetknąć się z grupą „Macierzanka”, działającą prężnie przy parafii św. Józefa w Krakowie. Po przeprowadzce na Śląsk i w oczekiwaniu na narodziny Helenki pomyślałam, że dobrze byłoby zorganizować takie spotkania właśnie tu, w mojej rodzinnej miejscowości. Z doświadczenia wiedziałam już, że czas po narodzinach dziecka nie jat łatwy i możliwość rozmowy z innymi mamami ma ogromną wartość. 

Do kogo skierowane są spotkania?

Do mam oczekujących narodzin dziecka oraz mam małych dzieci (w wieku od 0 do około 5 lat).

Od kiedy działa klub i gdzie się spotykacie?

Pierwsze spotkanie mam odbyło się w grudniu 2011 roku. Moja najmłodsza córka, Helenka, miała wtedy 2 miesiące. Przez półtora roku odbywały się przy parafii św. Jerzego. Od września 2013 realizujemy projekt „Aktywne Mamy”, który jest dofinansowany ze środków Programu „Działaj Lokalnie VIII” Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności. Realizuje go Akademia Rozwoju Filantropii w Polsce i Fundusz Lokalny „Ramża”. Dlatego też od września spotykamy się w Szkole Angielskiego eduSmart i Kreatywnej Akademii smartHeads, gdzie do dyspozycji mamy dwie sale oraz opiekę dla dzieci podczas warsztatów dla mam.

Ile osób odwiedza zwykle Wasz klub?

W cotygodniowych spotkaniach regularnie bierze udział kilka mam. Miejscowość nie jest duża, więc też nie spodziewałam się dużej frekwencji. Jednak na spotkania z gośćmi, które organizujemy, przychodzi więcej. Ostatnio na spotkaniu z logopedą padł rekord – było aż 16 mam, a do tego dzieci. W sumie uczestniczyło ponad 30 osób. Było naprawdę głośno. Bardzo dużym zainteresowaniem cieszą się różnego rodzaju warsztaty, tu jednak prowadzimy zapisy, bo liczba miejsc jest ograniczona. Lista zapełnia się w szybkim tempie i praktycznie za każdym razem mamy listę rezerwową.

Jaka jest tematyka spotkań?

Staramy się, by każde spotkanie miało konkretny temat. Najczęściej prowadzą je mamy dla mam. Gościłyśmy już logopedę, położną, doradczynię laktacyjną, doulę, doradczynię chustową, ratownika medycznego. Były spotkania o rozszerzaniu diety dziecka, pieluszkach wielorazowych, naturalnych metodach planowania rodziny, czy o tworzeniu rękodzieła. Odbywały się również różne warsztaty: fotograficzno-coachingowe, dotyczące komunikacji w rodzinie oraz na temat odkrywania zdolności i pasji. Ostatnie natomiast były prowadzone przez dziewczyny z „Mamo pracuj” o tym, jak znaleźć idealną pracę, kiedy jest się mamą. W najbliższym czasie odbędą się jeszcze warsztaty zarządzania czasem oraz warsztaty chustonoszenia. Będzie też spotkanie z autorką bloga o porozumieniu bez przemocy oraz z wizażystką. W tym semestrze w ramach projektu „Aktywne Mamy” mogłyśmy również zaproponować mamom kurs języka angielskiego, podczas którego zapewniamy opiekę dla dzieci. Od czasu do czasu spotykamy się przy herbatce, bez gości i specjalnego tematu. Wówczas możemy po prostu ze sobą porozmawiać.

Wasz Klub jest stowarzyszeniem czy organizacją nieformalną?

Na razie działamy nieformalnie. W pierwszym roku utworzyła się grupa mam, która chodziła na spotkania regularnie. Razem złożyłyśmy wniosek w programie „Działaj lokalnie” i udało się – dostałyśmy dofinansowanie na spotkania i warsztaty. Czas pokaże, czy powstanie kiedyś stowarzyszenie.

Co planujecie na najbliższe miesiące? 

Do końca lutego realizujemy projekt „Aktywne Mamy”. Po jego zakończeniu być może będziemy się starać o wsparcie miasta. Liczę też bardzo, że kolejne mamy włączą się w organizowanie spotkań, bo moje dzieci rosną.

Właśnie – wychowujesz trójkę maluchów, pracujesz zawodowo, w październiku rozpoczęłaś studia doktoranckie. Oprócz tego organizujesz akcje pomocy dla placówki misyjnej prowadzonej przez siostry Boromeuszki w Zambii. Jak przy tym wszystkim znajdujesz jeszcze czas na prowadzenie klubu? 

Myślę, że to kwestia organizacji i tego, że bardzo lubię aktywny tryb życia. Spotkania są raz w tygodniu, dodatkowo zdarzają się warsztaty w soboty. Staram się planować czas tak, by zawsze w nich uczestniczyć. Do tego dochodzi jeszcze załatwianie wszelkich formalności, umawianie prowadzących spotkania, odpowiadanie na maile oraz zamieszczanie informacji na Facebooku i naszym blogu. Na szczęście te ostatnie obowiązki przejęła jedna z mam, z którą teraz razem prowadzimy klub.

Kobieta, która tak świetnie radzi sobie z tyloma zadaniami, mogłaby być inspiracją dla innych. Jak wygląda Twój zwykły dzień? 

Wstaję po 6:00 i ubieram dzieci. Najpierw jedziemy do mojej mamy, pod opieką której zostawiam 2-letnią Helenkę, a potem do przedszkola Róży. Następnym punktem jest szkoła Stasia. W końcu po przejechaniu około 55 km, co z trzema wyżej wymienionymi przystankami zajmuje mi około 1,5 godziny, docieram do pracy. Po południu znów pokonuję tę samą drogę. To, czym będę się zajmować przez resztę czasu, zależy od tego, jaki akurat jest dzień tygodnia. W poniedziałki są spotkania mam, we wtorki Staś i Róża grają w szachy, w środę mam zajęcia na uczelni, w czwartek chodzimy na mszę szkolną, a w piątek mamy rodzinny angielski. Dodam, że nie posiadamy w domu telewizora – strasznego pożeracza czasu – i to bardzo uławia życie. Po intensywnym dniu zostaje jeszcze kawałek nocy, który spędzam zwykle przed komputerem, a około północy kładę się spać.

Kto na co dzień Cię wspiera?

Przede wszystkim – mąż! Ale także moja mama, która zajmuje się Helenką, a czasem i starszymi dziećmi, gdy są chore. 

A czy masz czas dla siebie? 

Spotkania dla mam to czas dla mnie – czerpię z nich bardzo dużo i zawsze się na nie cieszę. W ciągu tygodnia znajduję też krótkie chwile na czytanie książek czy spotkania ze znajomymi (choć to już raczej całą rodziną). 

Na pewno nie brakuje mam, które chciałyby otworzyć podobne kluby w swoich miejscowościach. Od czego powinny zacząć?

Najlepiej znaleźć jeszcze dwie mamy i zaczynać razem. Ja byłam sama i wiem, że w pojedynkę nie jest to łatwe, ale jednak wciąż jak najbardziej możliwe. Na początku wzorowałam się na „Macierzance”, ponieważ bliskie mi jest ich chrześcijańskie podejście do roli kobiety i matki. Nasza grupa również powstała przy parafii i dzięki temu nie musiałam martwić się o miejsce spotkań oraz sposób dotarcia z informacją do wielu osób. Ważne dla mnie były też wsparcie i opieka księdza proboszcza. Oczywiście, spotkania można organizować w innych miejscach, np. w miejskiej bibliotece, domu kultury czy klubie malucha. Warto też mieć swoją stronę internetową czy bloga oraz profil na portalu społecznościowym i w ten sposób docierać z informacją do mam. Równie istotne jest nawiązanie kontaktu z redakcją lokalnej gazety.

Wiele mam jednak boi się porażki…

Powinny uwierzyć, że się uda i nie poddawać się, nawet jeśli na początku przyjdzie tylko jedna czy dwie osoby. Bo dla tej jednej czy dwóch mam warto takie spotkania organizować.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Mam dwie prace! Jak połączyć pracę w przedszkolu z pracą w ubezpieczeniach?

„Dwie prace, które wykonuję diametralnie różnią się od siebie, jednak mają ten sam cel - pomoc drugiemu człowiekowi” – mówi Anna Wilk, która pracuje z dziećmi ze spektrum autyzmu i równocześnie, jako doradca ubezpieczeniowy. Co dają Ani obie prace? Jak to możliwe aby je połączyć? I jak rozpocząć współpracę z MetLife Sprawdź!
  • Agnieszka Kaczanowska - 16/11/2020
Anna Wilk - doradca ubezpieczeniowy MetLife

Aniu, pracujesz w przedszkolu, z dziećmi ze spektrum autyzmu i równocześnie, choć nie w tym samym czasie oczywiście, pracujesz w ubezpieczeniach. Każda praca pełna wyzwań, jak udaje Ci się je połączyć?

Jestem dobrze zorganizowana, widzę sens w swoim działaniu, a to utwierdza mnie w przekonaniu, iż chcę się dalej rozwijać! My kobiety, mamy ogromną siłę, którą każda z nas powinna najlepiej wykorzystać.

Bycie dwuzawodowcem – dla mnie to satysfakcja i uczucie spełnienia. Dwie prace, które wykonuję diametralnie różnią się od siebie, jednak mają ten sam cel – pomoc drugiemu człowiekowi. Jako terapeuta w przedszkolu pomagam dzieciom niwelować różnorodne deficyty behawioralne oraz społeczne, natomiast jako doradca ubezpieczeniowy pomagam dorosłym zatroszczyć się o ich bezpieczną przyszłość.

Zainteresowała Cię możliwość pracy dodatkowej w firmie MetLife? Sprawdź szczegóły oferty pracy jako konsultant!

Anna Wilk

Praca w przedszkolu zajmuje Ci dzień w tygodniu, a w pozostałe dni kontaktujesz się z klientami, czy zdarza się, że jesteś potrzebna w przedszkolu w inny dzień? Masz możliwość poprzesuwania wtedy grafiku?

Dla mnie, praca doradcy MetLife daje nieograniczone możliwości w zarządzaniu czasem. Ja nie zastanawiam się, czy będę w stanie odbyć wizytę u lekarza, pojawić się na urodzinach przyjaciółki. Po prostu takie wydarzenia zapisuję w swoim kalendarzu. Nie muszę zastanawiać się czy dostanę urlop, po prostu na ten dzień nie zapisuję sobie spotkań z klientami, ten czas jest zarezerwowany dla mnie.

A odpowiadając na pytanie, to jeszcze nie było takiej okazji, ale gdyby tak się zdarzyło, to tak, mogę tak ułożyć swój grafik, by pojawić się i pomóc w przedszkolu, bez problemu.

A jak wygląda Twój dzień pracy? Czy możesz opisać taki standardowy dzień doradcy ubezpieczeniowego?

Dzień pracy zaczynam nie wcześniej niż o 9:00, standardowo sprawdzam swój kalendarz, wykonuję mnóstwo telefonów, odbywam spotkania. W ostatnich miesiącach praktycznie wyłącznie to spotkania on-line.

Przedstawiam oferty ubezpieczenia, które staram się „uszyć” na miarę potrzeb klienta, nie proponuję gotowych rozwiązań. Każdą z ofert opisuję, po czym wysyłam klientowi. Praca agenta jest niesztampowa, a dla mnie to właśnie jest najważniejsze.

Anna Wilk

A czy masz szansę pracować z innymi doradcami, spotykacie się, macie kursy, szkolenia? Skąd czerpiesz wiedzę?

Jeżeli chodzi o moją współpracę z zespołem MetLife, to jestem bardzo zadowolona. Cenię atmosferę współpracy i wzajemnego szacunku. Zawsze mogę liczyć na pomoc kolegów z biura oraz na fachowe wsparcie dyrektora. Gdy mam jakieś wątpliwości co do oferty ubezpieczenia, którą przygotowałam, bez wahania kontaktuję się z kierowniczką mojego zespołu, która zawsze mi profesjonalnie doradzi. Mam dostęp do materiałów oraz kart produktów, które ułatwiają pracę. Jako doradcy odbywamy szkolenia ogólnopolskie oraz w swoich oddziałach, min. o tym, jak rozumieć potrzeby danego klienta, jak najlepiej dopasować rozwiązanie.

Po raz pierwszy w karierze zawodowej czuję się na swoim miejscu, z pracą o takim charakterze wiążę swoją przyszłość. Niezależność ma dla mnie wielką wartość.

Zainteresowała Cię możliwość pracy dodatkowej w firmie MetLife? Sprawdź szczegóły!

Jakie plusy pracy w ubezpieczeniach jako agent dostrzegasz? Które z nich są dla Ciebie najważniejsze?

Sporo tych plusów (śmiech). Jednym z nich, o którym nie wspomniałam wcześniej, jest praca całkowicie zdalna – dla mnie świetne rozwiązanie. A dwa, to możliwość poznania ludzi z całej Polski. Często nasze zespołowe rozmowy nie dotyczą tylko ubezpieczeń i pracy, rozmawiamy o sobie, swoich troskach i radościach.

O dobrej atmosferze już wspominałam, ale ona ma jeszcze taki aspekt, że kiedy czuję, że jestem zmęczona, że potrzebuję przerwy, po prostu wstaję od biurka i idę na spacer, czy szybkie zakupy by zregenerować siły i obudzić nowe pomysły. Standardowa praca w biurze nigdy nie dawała mi takich możliwości.

Masz swoją złotą receptę na trudniejsze chwile? Co Ci dodaje siły do działania?

Praca z ludźmi to ciągłe wyzwania, każdy człowiek jest inny, ma różne oczekiwania i założenia. Staram się zawsze reagować mądrze i w zgodzie ze sobą.

A co do siły do działania, to moją są najbliżsi. Uważam się za szczęściarę, gdyż w swoim życiu osobistym odnalazłam bratnią duszę. Po ciężkim dniu pracy wracając do domu wiem, że czeka na mnie narzeczony, który w opanowany i logiczny sposób pomaga mi uporać się z trudnymi sprawami.

Zarabiaj dodatkowo

Powiedziałaś także, że do pracy w MetLife zachęciła Cię koleżanka, czym Cię przekonała?

Tak, przygodę z MetLife rozpoczęłam z polecenia mojej koleżanki. Pracę w ubezpieczeniach przedstawiała mi jako świetne rozwiązanie, swobodę w działaniu oraz codzienne wyzwania. I to właśnie mnie urzekło i przekonało, że warto spróbować! Dziś – nie żałuję 🙂 nie bez znaczenie jest także to, o czym wcześniej wspominałam: niezależność oraz elastyczny czas pracy, możliwość awansu oraz dobre zarobki.

I powiedz, jakie jest Twoje marzenie zawodowe na najbliższe miesiące, za co trzymać kciuki?

Moje marzenie zawodowe, aby być dobrym doradcą i nigdy nie odpuszczać. Ponadto trafiać na życzliwych ludzi, mieć asa w rękawie, którym zachwycę klienta. Proszę trzymaj kciuki za moje szczęście!

Trzymam mocno i serdecznie dziękuję za rozmowę!

Chcesz połączyć obecną pracę z pracą dodatkową w ubezpieczeniach? Możesz umówić się na niezobowiązującą rozmowę i o wszystko zapytać (wysyłając zgłoszenie, wybierz rolę konsultanta)!
A my trzymamy kciuki!

Poznaj inne historie, które pokazują atmosferę pracy w firmie MetLife:

Mamo, możesz wszystko! Czyli jak w zgodzie ze sobą osiągnąć zawodowy sukces?

Zdjęcie: archiwum prywatne Anny.

Grafika: własność MetLife

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 

Przerwa na karmienie a zaświadczenie od lekarza

Czy pracodawca może wymagać od pracownicy zaświadczenia lekarskiego, że ta rzeczywiście karmi dziecko piersią? Czy brak takiego zaświadczenia może być przyczyną do zwolnienia dyscyplinarnego pracownicy? Jak długo pracownica może korzystać z przerwy na karmienie dziecka? Dowiedz się!
  • Patryk Tyliszczak - 15/11/2020
młoda mama karmi piersią swoje dziecko

Wersja artykułu z 15.11.2020 r.

Zaświadczenie od lekarza – czy pracodawca może go od Ciebie wymagać?

Zdania są podzielone. Przeważająca większość przedstawicieli doktryny prawniczej twierdzi, że jest to dopuszczalne. Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) wyraziła natomiast stanowisko, opublikowane na portalu Pracuje z pełną piersią, że „nie istnieją też szczególne wymagania co do tego, jak pracownica ma udowodnić fakt karmienia dziecka. Kodeks pracy nie wymaga przedłożenia pracodawcy stosownego zaświadczenia lekarskiego. Wystarczające powinno być samo oświadczenie pracownicy.”

Zdaniem większości – tak

Jeśli chodzi o możliwość żądania przez pracodawcę zaświadczenia o karmieniu piersią, wskazuję, że teza ta powtarzana jest niezmiennie przez niemal całe grono przedstawicieli doktryny prawniczej:

1. Okres, w jakim pracownica ma prawo do korzystania z przerw na karmienie piersią nie jest limitowany, bo nie jest też limitowany okres, przez jaki może trwać takie karmienie. Dlatego jeśli pracownica znacznie przedłuża okres karmienia piersią, pracodawca może mieć uzasadnione wątpliwości co do tego, czy faktycznie korzysta ona z uprawnienia zgodnie z przeznaczeniem. W takiej sytuacji pracownica może być zobligowana przez pracodawcę do przedstawienia właściwego zaświadczenia lekarskiego. A ponieważ okres karmienia piersią bywa bardzo długi, pracodawca może również żądać okresowej aktualizacji zaświadczenia (por. Kryczka Sebastian, artykuł Sł.Pracow.2013.9.12, Pracownicze uprawnienia rodzicielskie. Teza nr 7, 181040/7).

2. Przerwy na karmienie są udzielane na wniosek pracownicy na podstawie jej oświadczenia, iż karmi dziecko piersią. Na żądanie pracodawcy obowiązana jest jednak udokumentować ten fakt odpowiednim zaświadczeniem lekarskim (por. Jaśkowski K., Maniewska E., Komentarz aktualizowany do ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (Dz.U.98.21.94), LEX/el. 2016).

3. Dla zapewnienia kobiecie karmiącej piersią spełniania jej funkcji macierzyńskich przyznano jej prawo do przerw na karmienie. Są one udzielane na wniosek pracownicy, w którym oświadcza ona, że karmi dziecko piersią. Na żądanie pracodawcy powinna jednak ten fakt udokumentować odpowiednim zaświadczeniem lekarskim. Może ono być wydane przez lekarza sprawującego opiekę nad kobietą lub dzieckiem, nie jest tu wymagany żaden sformalizowany tryb jego pozyskania. Przerwy udzielane są przez cały okres karmienia piersią (por. Gersdorf M. M., Raczkowski M., Rączka K., Kodeks pracy. Komentarz. LexisNexis, 2014).

4. Norma nie limituje wieku dziecka. Możliwa jest jednak weryfikacja wniosku pracownicy dotyczącego korzystania z przedmiotowych przerw. Pracodawca ma prawo zażądać od pracownicy informacji o rzeczywistym karmieniu dziecka – zadośćuczynienie temu żądaniu zrealizowane może być jedynie w formie zaświadczenia lekarskiego. Przepisy nie określają kompetencji lekarza uprawniających do wystawienia takiego zaświadczenia – może to być więc lekarz sprawujący opiekę nad matką i dzieckiem. Wydanie zaświadczenia nie wymaga zachowania szczególnej procedury ani zastosowania ściśle określonego formularza (por. Baran K.W. (red.), Ćwiertniak B.M., Driczinski S., Gładoch M., Góral Z., Kosut A., Książek D., Perdeus W., Piątkowski J., Skąpski M., Tomaszewska M., Włodarczyk M., Wyka T., Kodeks pracy. Komentarz, LEX, 2014).

5. Przesłankami nabycia prawa do przerw w pracy, o których mowa w art. 187 k.p., jest karmienie przez pracownicę dziecka piersią, które na żądanie pracodawcy powinno zostać przez pracownicę udokumentowane odpowiednim zaświadczeniem lekarskim oraz co najmniej 4-godzinny dobowy czas pracy (por. Derlacz-Wawrowska M., Latos-Miłkowska M., Kodeks pracy. Komentarz w perspektywie europejskiej i międzynarodowej, LEX/el., 2014).

6. Do korzystania w ciągu dnia roboczego z przerwy w pracy uprawnione są pracownice karmiące dzieci piersią. Fakt karmienia dziecka piersią powinien być przez pracownicę udowodniony. Na żądanie pracodawcy pracownica powinna przedstawić zaświadczenie lekarskie, które potwierdzi ten fakt. (…) Należy dodać, że żaden przepis nie określa wieku dziecka, do którego pracownica może korzystać z przerwy na karmienie.

Coraz częściej pracownice karmią dziecko nawet dłużej niż do ukończenia przez nie 1 roku życia. W razie wątpliwości, czy pracownica rzeczywiście nadal karmi dziecko, pracodawca ma prawo zażądać aktualnego zaświadczenia lekarskiego (por. Florek L. (red.), Celeda R., Gonera K., Goździewicz G., Hintz A., Kijowski A., Pisarczyk Ł.M., Skoczyński J., Wagner B., Zieliński T. Kodeks pracy. Komentarz.LEX, 2011).

Zdanie przeciwne wyraziła sędzia Sądu Najwyższego, obecnie w stanie spoczynku, Maria Teresa Romer, wskazująca, że prawo do przerwy na karmienie pracownica zachowuje dopóty, dopóki karmi dziecko piersią. Przepisy nie ograniczają bowiem okresu, przez który przysługuje przerwa na karmienie. Nie istnieją też szczególne wymagania co do tego, jak pracownica ma udowodnić fakt karmienia dziecka. Wystarczające powinno być samo oświadczenie pracownicy (por. Romer M.T., Prawo pracy. Komentarz. LexisNexis, 2012).

7. Z upływem czasu coraz częściej pojawiają się głosy, że pracodawca nie powinien żądać od pracownicy przedstawienia stosownego zaświadczenia od lekarza, stwierdzającego fakt karmienia piersią. Takie stanowisko można znaleźć na stronie internetowej Państwowej Inspekcji Pracy, która w jednej ze swoich opinii stwierdziła, że: „Nie ma podstaw prawnych do żądania od pracownicy karmiącej dziecko piersią przedstawienia zaświadczenia lekarskiego, potwierdzającego tę okoliczność. Żadne przepisy prawne nie przewidują również obowiązku wystawiania przez lekarzy zaświadczeń o karmieniu piersią.” (źródło: https://www.pip.gov.pl/pl/porady-prawne/rodzicielstwo/75056,przerwy-na-karmienie-piersia-a-zaswiadczenie-od-lekarza-.html).

Jako odrębny przykład, można wskazać także sytuację z 2018 r. która wydarzyła się na szczeblu ministerialnym, kiedy to do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga od jednej z pracownic Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. W przedmiotowej skardze, pracownica MSWiA wskazywała, iż w Regulaminie Pracy, nałożono na pracownice obowiązek przedkładania stosownego zaświadczenia lekarskiego, jeżeli chciały one skorzystać z przerwy na karmienie piersią. Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że taka praktyka nie znajduje oparcia w prawie. W odpowiedzi Ministerstwo zobowiązało się do zmiany stosownych postanowień regulaminu pracy, jednak w ten sposób, iż zamiast obowiązku przedstawiania przez pracownice zaświadczenia lekarskiego, wprowadzono „uprawnienie pracodawcy do jego żądania”. (źródło: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/praktyka-zadanie-od-pracownic-zaswiadczenia-lekarskiego-o-karmieniu-piersia).

Podsumowanie

Osobiście zgadzam się z tezami wskazanymi przez większość.
Podkreślić należy, że pracodawca może, ale nie musi zwrócić się do pracownicy o przedstawienie zaświadczenia lekarskiego o karmieniu dziecka piersią. Natomiast brak limitowania przez przepisy Kodeksu pracy okresu karmienia piersią, a w konsekwencji płatne zwolnienia w pracy uzasadniają obawę pracodawcy, że przerwy te nie są wykorzystywane w tym celu, na jakie są przeznaczone.

Biorąc pod uwagę wykładnię celowościową art. 187 Kodeksu pracy, przerwy te są udzielane w właśnie celu karmienia piersią, a zatem, jeżeli pracownica nie spełnia tego warunku, nie powinna korzystać z przerw.
Aby zatem zlikwidować uznaniowość stron stosunku pracy w tym temacie, na szeroką skalę rozpowszechnione są zaświadczenia lekarskie udowadniające cel omawianych zwolnień od pracy. Podkreślić należy, że pracodawca nie może w inny sposób zweryfikować wykorzystania przerw w przeznaczonym do tego celu.

Oczywiście, w przypadku istnienia prawa do korzystania z art. 187 Kodeksu pracy, pracodawca nie może nie udzielić przerwy, albowiem stanowi to wykroczenie przeciwko prawom pracownika, w myśl art. 281 pkt 5 Kodeksu pracy.

Podobnie nadmienić należy, że uporczywe żądanie od pracownicy aktualizacji zaświadczeń w przedmiocie karmienia piersią, jeżeli nie jest uzasadnione konkretnymi okolicznościami, również nie powinno mieć miejsca.

Na marginesie wskazuję, że nieprzedłożenie zaświadczenia lekarskiego na żądanie pracodawcy oraz dalsze korzystanie z przerw na karmienie wbrew stanowisku pracodawcy może nawet spowodować wypowiedzenie dyscyplinarne z powodu nieusprawiedliwionej nieobecności w pracy. Mimo tego, iż pojawiają się coraz częściej stanowiska negujące obowiązek przedstawienia stosownego zaświadczenia lekarskiego (potwierdzającego okoliczność karmienia piersią przez pracownicę) mają one wyłącznie charakter niewiążących opinii. Niestety, sam ustawodawca nie zdecydował się na rozwianie wątpliwości, skutkujących powstawaniem sprzecznych opinii. Dlatego też stanowisko wyrażone w niniejszym artykule zdaje się być uzasadnione – zaświadczenie od lekarza, stwierdzające iż pracownica karmi piersią, może być cennym dowodem w razie ewentualnego konfliktu z pracodawcą.

Wersja artykułu z 13.04. 2016 r.

Zaświadczenie od lekarza –  czy pracodawca może go od Ciebie wymagać?

Zdania są podzielone. Przeważająca większość przedstawicieli doktryny prawniczej twierdzi, że jest to dopuszczalne. Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) wyraziła natomiast stanowisko, opublikowane na portalu Pracuje z pełną piersią, że „nie istnieją też szczególne wymagania co do tego, jak pracownica ma udowodnić fakt karmienia dziecka.  Kodeks pracy nie wymaga przedłożenia pracodawcy stosownego zaświadczenia lekarskiego. Wystarczające powinno  być samo oświadczenie pracownicy.”

Zdaniem większości – tak

Jeśli chodzi o możliwość żądania przez pracodawcę zaświadczenia o karmieniu piersią, wskazuję, że teza ta powtarzana jest niezmiennie przez niemal całe grono przedstawicieli doktryny prawniczej:

1. Okres, w jakim pracownica ma prawo do korzystania z przerw na karmienie piersią nie jest limitowany, bo nie jest też limitowany okres, przez jaki może trwać takie karmienie. Dlatego jeśli pracownica znacznie przedłuża okres karmienia piersią, pracodawca może mieć uzasadnione wątpliwości co do tego, czy faktycznie korzysta ona z uprawnienia zgodnie z przeznaczeniem. W takiej sytuacji pracownica może być zobligowana przez pracodawcę do przedstawienia właściwego zaświadczenia lekarskiego. A ponieważ okres karmienia piersią bywa bardzo długi, pracodawca może również żądać okresowej aktualizacji zaświadczenia (por. Kryczka Sebastian, artykuł Sł.Pracow.2013.9.12, Pracownicze uprawnienia rodzicielskie. Teza nr 7, 181040/7).

2. Przerwy na karmienie są udzielane na wniosek pracownicy na podstawie jej oświadczenia, iż karmi dziecko piersią. Na żądanie pracodawcy obowiązana jest jednak udokumentować ten fakt odpowiednim zaświadczeniem lekarskim (por. Jaśkowski K., Maniewska E., Komentarz aktualizowany do ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (Dz.U.98.21.94), LEX/el. 2016).

3. Dla zapewnienia kobiecie karmiącej piersią spełniania jej funkcji macierzyńskich przyznano jej prawo do przerw na karmienie. Są one udzielane na wniosek pracownicy, w którym oświadcza ona, że karmi dziecko piersią. Na żądanie pracodawcy powinna jednak ten fakt udokumentować odpowiednim zaświadczeniem lekarskim. Może ono być wydane przez lekarza sprawującego opiekę nad kobietą lub dzieckiem, nie jest tu wymagany żaden sformalizowany tryb jego pozyskania. Przerwy udzielane są przez cały okres karmienia piersią (por. Gersdorf M. M., Raczkowski M., Rączka K., Kodeks pracy. Komentarz. LexisNexis, 2014).

4. Norma nie limituje wieku dziecka. Możliwa jest jednak weryfikacja wniosku pracownicy dotyczącego korzystania z przedmiotowych przerw. Pracodawca ma prawo zażądać od pracownicy informacji o rzeczywistym karmieniu dziecka – zadośćuczynienie temu żądaniu zrealizowane może być jedynie w formie zaświadczenia lekarskiego. Przepisy nie określają kompetencji lekarza, uprawniających do wystawienia takiego zaświadczenia – może to być więc lekarz sprawujący opiekę nad matką i dzieckiem. Wydanie zaświadczenia nie wymaga zachowania szczególnej procedury ani zastosowania ściśle określonego formularza (por. Baran K.W. (red.), Ćwiertniak B.M., Driczinski S., Gładoch M., Góral Z., Kosut A., Książek D., Perdeus W., Piątkowski J., Skąpski M., Tomaszewska M., Włodarczyk M., Wyka T., Kodeks pracy. Komentarz, LEX, 2014).

5. Przesłankami nabycia prawa do przerw w pracy, o których mowa w art. 187 k.p., jest karmienie przez pracownicę dziecka piersią, które na żądanie pracodawcy powinno zostać przez pracownicę udokumentowane odpowiednim zaświadczeniem lekarskim oraz co najmniej 4-godzinny dobowy czas pracy (por. Derlacz-Wawrowska M., Latos-Miłkowska M., Kodeks pracy. Komentarz w perspektywie europejskiej i międzynarodowej, LEX/el., 2014).

6. Do korzystania w ciągu dnia roboczego z przerwy w pracy uprawnione są pracownice karmiące dzieci piersią. Fakt karmienia dziecka piersią powinien być przez pracownicę udowodniony. Na żądanie pracodawcy pracownica powinna przedstawić zaświadczenie lekarskie, które potwierdzi ten fakt. (…) Należy dodać, że żaden przepis nie określa wieku dziecka, do którego pracownica może korzystać z przerwy na karmienie. Coraz częściej pracownice karmią dziecko nawet dłużej niż do ukończenia przez nie 1 roku życia. W razie wątpliwości, czy pracownica rzeczywiście nadal karmi dziecko, pracodawca ma prawo zażądać aktualnego zaświadczenia lekarskiego (por. Florek L. (red.), Celeda R., Gonera K., Goździewicz G., Hintz A., Kijowski A., Pisarczyk Ł.M., Skoczyński J., Wagner B., Zieliński T. Kodeks pracy. Komentarz.LEX, 2011).

Zdanie przeciwne wyraziła sędzia Sądu Najwyższego, obecnie w stanie spoczynku, Maria Teresa Romer, wskazująca, że prawo do przerwy na karmienie pracownica zachowuje dopóty, dopóki karmi dziecko piersią. Przepisy nie ograniczają bowiem okresu, przez który przysługuje przerwa na karmienie. Nie istnieją też szczególne wymagania co do tego, jak pracownica ma udowodnić fakt karmienia dziecka. Wystarczające powinno być samo oświadczenie pracownicy (por. Romer M.T., Prawo pracy. Komentarz. LexisNexis, 2012).

Podsumowanie

Osobiście zgadzam się z tezami wskazanymi przez większość.

Podkreślić należy, że pracodawca może, ale nie musi zwrócić się do pracownicy o przedstawienie zaświadczenia lekarskiego o karmieniu dziecka piersią. Natomiast brak limitowania przez przepisy Kodeksu pracy okresu karmienia piersią, a w konsekwencji płatne zwolnienia w pracy uzasadniają obawę pracodawcy, że przerwy te nie są wykorzystywane w tym celu, na jakie są przeznaczone.

Biorąc pod uwagę wykładnię celowościową art. 187 Kodeksu pracy, przerwy te są udzielane w właśnie celu karmienia piersią, a zatem, jeżeli pracownica nie spełnia tego warunku, nie powinna korzystać z przerw.

Aby zatem zlikwidować uznaniowość stron stosunku pracy w tym temacie, na szeroką skalę rozpowszechnione są zaświadczenia lekarskie udowadniające cel omawianych zwolnień od pracy. Podkreślić należy, że pracodawca nie może w inny sposób zweryfikować wykorzystania przerw w przeznaczonym do tego celu.

Oczywiście, w przypadku istnienia prawa do korzystania z art. 187 Kodeksu pracy, pracodawca nie może nie udzielić przerwy, albowiem stanowi to wykroczenie przeciwko prawom pracownika, w myśl art. 281 pkt 5 Kodeksu pracy.

Podobnie nadmienić należy, że uporczywe żądanie od pracownicy aktualizacji zaświadczeń w przedmiocie karmienia piersią, jeżeli nie jest uzasadnione konkretnymi okolicznościami, również nie powinno mieć miejsca.

Na marginesie wskazuję, że nieprzedłożenie zaświadczenia lekarskiego na żądanie pracodawcy oraz dalsze korzystanie z przerw na karmienie wbrew stanowisku pracodawcy może nawet spowodować wypowiedzenie dyscyplinarne z powodu nieusprawiedliwionej nieobecności w pracy.

Przeczytaj więcej o przerwie na karmienie piersią – 4 fakty, które powinnaś znać.

Logo Kancelarii Frączyk i Partnerzy

Autorem artykułu w pierwszej wersji była: Kinga Skibińska-Moskała

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Patryk Tyliszczak
Aplikant Radcowski w Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Krakowie. Z kancelarią Frączyk & Partnerzy Kancelaria Prawna związany od 2019 r. Absolwent prawa na Uniwersytecie Rzeszowskim. Jego zainteresowania zawodowe skupiają się wokół prawa cywilnego, prawa gospodarczego i prawa pracy. W kancelarii Frączyk i Partnerzy zajmuje się bieżącą obsługą prawną przedsiębiorców, a także doradztwem prawnym dla osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej. Prywatnie pasjonat kalisteniki oraz kuchni włoskiej.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×