Czego szukasz

Małe dzieci, małe miasta – duże sukcesy

Młode mamy czasem mają wątpliwości, czy zajmują się swoim dzieckiem we właściwy sposób. Brak im doświadczenia, punktu odniesienia, wsparcia. W takiej sytuacji nieoceniony okazuje się kontakt z innymi matkami, o czym przekonała się Ania Marcisz z położonej na Śląsku Czerwionki-Leszczyn. Zdecydowała się pomóc świeżo upieczonym mamom, zakładając Klub „Mamy Dzieci”. W krótkim czasie stał się on czymś więcej niż tylko miejscem wymiany doświadczeń. 

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 17/01/2014

Skąd pomysł na taki klub?

Pomysł spotkań powstał, gdy oczekiwałam na narodziny trzeciego dziecka. Wcześniej mieszkałam w Krakowie i tam z małym Stasiem i kilkumiesięczną Różą uczestniczyłam w spotkaniach dla mam w Famidze. Miałam też okazję zetknąć się z grupą „Macierzanka”, działającą prężnie przy parafii św. Józefa w Krakowie. Po przeprowadzce na Śląsk i w oczekiwaniu na narodziny Helenki pomyślałam, że dobrze byłoby zorganizować takie spotkania właśnie tu, w mojej rodzinnej miejscowości. Z doświadczenia wiedziałam już, że czas po narodzinach dziecka nie jat łatwy i możliwość rozmowy z innymi mamami ma ogromną wartość. 

Do kogo skierowane są spotkania?

Do mam oczekujących narodzin dziecka oraz mam małych dzieci (w wieku od 0 do około 5 lat).

Od kiedy działa klub i gdzie się spotykacie?

Pierwsze spotkanie mam odbyło się w grudniu 2011 roku. Moja najmłodsza córka, Helenka, miała wtedy 2 miesiące. Przez półtora roku odbywały się przy parafii św. Jerzego. Od września 2013 realizujemy projekt „Aktywne Mamy”, który jest dofinansowany ze środków Programu „Działaj Lokalnie VIII” Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności. Realizuje go Akademia Rozwoju Filantropii w Polsce i Fundusz Lokalny „Ramża”. Dlatego też od września spotykamy się w Szkole Angielskiego eduSmart i Kreatywnej Akademii smartHeads, gdzie do dyspozycji mamy dwie sale oraz opiekę dla dzieci podczas warsztatów dla mam.

Ile osób odwiedza zwykle Wasz klub?

W cotygodniowych spotkaniach regularnie bierze udział kilka mam. Miejscowość nie jest duża, więc też nie spodziewałam się dużej frekwencji. Jednak na spotkania z gośćmi, które organizujemy, przychodzi więcej. Ostatnio na spotkaniu z logopedą padł rekord – było aż 16 mam, a do tego dzieci. W sumie uczestniczyło ponad 30 osób. Było naprawdę głośno. Bardzo dużym zainteresowaniem cieszą się różnego rodzaju warsztaty, tu jednak prowadzimy zapisy, bo liczba miejsc jest ograniczona. Lista zapełnia się w szybkim tempie i praktycznie za każdym razem mamy listę rezerwową.

Jaka jest tematyka spotkań?

Staramy się, by każde spotkanie miało konkretny temat. Najczęściej prowadzą je mamy dla mam. Gościłyśmy już logopedę, położną, doradczynię laktacyjną, doulę, doradczynię chustową, ratownika medycznego. Były spotkania o rozszerzaniu diety dziecka, pieluszkach wielorazowych, naturalnych metodach planowania rodziny, czy o tworzeniu rękodzieła. Odbywały się również różne warsztaty: fotograficzno-coachingowe, dotyczące komunikacji w rodzinie oraz na temat odkrywania zdolności i pasji. Ostatnie natomiast były prowadzone przez dziewczyny z „Mamo pracuj” o tym, jak znaleźć idealną pracę, kiedy jest się mamą. W najbliższym czasie odbędą się jeszcze warsztaty zarządzania czasem oraz warsztaty chustonoszenia. Będzie też spotkanie z autorką bloga o porozumieniu bez przemocy oraz z wizażystką. W tym semestrze w ramach projektu „Aktywne Mamy” mogłyśmy również zaproponować mamom kurs języka angielskiego, podczas którego zapewniamy opiekę dla dzieci. Od czasu do czasu spotykamy się przy herbatce, bez gości i specjalnego tematu. Wówczas możemy po prostu ze sobą porozmawiać.

Wasz Klub jest stowarzyszeniem czy organizacją nieformalną?

Na razie działamy nieformalnie. W pierwszym roku utworzyła się grupa mam, która chodziła na spotkania regularnie. Razem złożyłyśmy wniosek w programie „Działaj lokalnie” i udało się – dostałyśmy dofinansowanie na spotkania i warsztaty. Czas pokaże, czy powstanie kiedyś stowarzyszenie.

Co planujecie na najbliższe miesiące? 

Do końca lutego realizujemy projekt „Aktywne Mamy”. Po jego zakończeniu być może będziemy się starać o wsparcie miasta. Liczę też bardzo, że kolejne mamy włączą się w organizowanie spotkań, bo moje dzieci rosną.

Właśnie – wychowujesz trójkę maluchów, pracujesz zawodowo, w październiku rozpoczęłaś studia doktoranckie. Oprócz tego organizujesz akcje pomocy dla placówki misyjnej prowadzonej przez siostry Boromeuszki w Zambii. Jak przy tym wszystkim znajdujesz jeszcze czas na prowadzenie klubu? 

Myślę, że to kwestia organizacji i tego, że bardzo lubię aktywny tryb życia. Spotkania są raz w tygodniu, dodatkowo zdarzają się warsztaty w soboty. Staram się planować czas tak, by zawsze w nich uczestniczyć. Do tego dochodzi jeszcze załatwianie wszelkich formalności, umawianie prowadzących spotkania, odpowiadanie na maile oraz zamieszczanie informacji na Facebooku i naszym blogu. Na szczęście te ostatnie obowiązki przejęła jedna z mam, z którą teraz razem prowadzimy klub.

Kobieta, która tak świetnie radzi sobie z tyloma zadaniami, mogłaby być inspiracją dla innych. Jak wygląda Twój zwykły dzień? 

Wstaję po 6:00 i ubieram dzieci. Najpierw jedziemy do mojej mamy, pod opieką której zostawiam 2-letnią Helenkę, a potem do przedszkola Róży. Następnym punktem jest szkoła Stasia. W końcu po przejechaniu około 55 km, co z trzema wyżej wymienionymi przystankami zajmuje mi około 1,5 godziny, docieram do pracy. Po południu znów pokonuję tę samą drogę. To, czym będę się zajmować przez resztę czasu, zależy od tego, jaki akurat jest dzień tygodnia. W poniedziałki są spotkania mam, we wtorki Staś i Róża grają w szachy, w środę mam zajęcia na uczelni, w czwartek chodzimy na mszę szkolną, a w piątek mamy rodzinny angielski. Dodam, że nie posiadamy w domu telewizora – strasznego pożeracza czasu – i to bardzo uławia życie. Po intensywnym dniu zostaje jeszcze kawałek nocy, który spędzam zwykle przed komputerem, a około północy kładę się spać.

Kto na co dzień Cię wspiera?

Przede wszystkim – mąż! Ale także moja mama, która zajmuje się Helenką, a czasem i starszymi dziećmi, gdy są chore. 

A czy masz czas dla siebie? 

Spotkania dla mam to czas dla mnie – czerpię z nich bardzo dużo i zawsze się na nie cieszę. W ciągu tygodnia znajduję też krótkie chwile na czytanie książek czy spotkania ze znajomymi (choć to już raczej całą rodziną). 

Na pewno nie brakuje mam, które chciałyby otworzyć podobne kluby w swoich miejscowościach. Od czego powinny zacząć?

Najlepiej znaleźć jeszcze dwie mamy i zaczynać razem. Ja byłam sama i wiem, że w pojedynkę nie jest to łatwe, ale jednak wciąż jak najbardziej możliwe. Na początku wzorowałam się na „Macierzance”, ponieważ bliskie mi jest ich chrześcijańskie podejście do roli kobiety i matki. Nasza grupa również powstała przy parafii i dzięki temu nie musiałam martwić się o miejsce spotkań oraz sposób dotarcia z informacją do wielu osób. Ważne dla mnie były też wsparcie i opieka księdza proboszcza. Oczywiście, spotkania można organizować w innych miejscach, np. w miejskiej bibliotece, domu kultury czy klubie malucha. Warto też mieć swoją stronę internetową czy bloga oraz profil na portalu społecznościowym i w ten sposób docierać z informacją do mam. Równie istotne jest nawiązanie kontaktu z redakcją lokalnej gazety.

Wiele mam jednak boi się porażki…

Powinny uwierzyć, że się uda i nie poddawać się, nawet jeśli na początku przyjdzie tylko jedna czy dwie osoby. Bo dla tej jednej czy dwóch mam warto takie spotkania organizować.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Mama robi kurs wirtualnej asystentki – czyli o tym, jak pracować nie wychodząc z domu

Albo wychodząc i pracując tam gdzie chcesz :) Cieszy mnie myśl, że mogę jechać w ukochany Beskid zabierając laptopa i robić to co lubię, a potem pójść z dziećmi w góry - Czy możliwa jest praca zdalna jeśli nie jesteś grafikiem, programistą ani blogerką? Oczywiście!
  • Ewa Wczelik - 12/08/2019
kobieta pracuje z domu na laptopie

Dylematy mamy i taty

Końcówka urlopu macierzyńskiego plus Przedszkolak na pokładzie. Pojawiają się pierwsze pytania i dylematy. Wracać do pracy? Zostawić Mrówkę z… tylko z kim? Niania? Żłobek?!

Żłobek odpada na starcie – nie jestem przekonana do tego typu opieki. Szukam “cioci” na etat. Robię research, trzeba sprawdzić jakie obecnie panują stawki. Szybka kalkulacja i niemały szok – braknie pensji! Nawet na waciki nie zostanie… Co teraz? Wieczorna rozmowa z mężem. Biała kartka: zaczynamy wypisywać plusy i minusy. Wreszcie jest decyzja! Mama idzie na wychowawczy.

Kamień z serca. Najgorszy jest brak decyzji, a tu jeden wieczór i już jest. Uff… Ale i tysiące myśli bombardują mi głowę. Czy aby na pewno finansowo damy radę? Czy pojedziemy na wakacje w przyszłym roku? Czy będę musiała przerwać treningi? A jeśli nam braknie na podstawowe rzeczy?

Może udałoby się znaleźć pracę, którą mogę wykonywać z domu? Taką, gdzie sama ustalę co będę robić i ile godzin na to poświęcę. Dzięki której nie będzie problemem zająć się chorym Przedszkolakiem gdy będzie taka potrzeba. Po naszym pierwszym sezonie przedszkolnym wiem, że tamtejsze prezenty to nie tylko laurki, ale i glut po kostki. Katar potrafi przerodzić się w istną walkę pod hasłem “oby tylko nie opadło na oskrzela” itd.

Kurs na szerokie wody – czyli jak znalazłam kurs wirtualnej asystentki

Pierwsza myśl: chyba nie ma takiej pracy, którą mogłabym wykonywać tylko zdalnie. Nie jestem grafikiem, programistą, blogerką itp. Zaczynam ponownie przeszukiwać internet i trafiam na informację: kurs wirtualnej asystentki na mamopracuj.pl. Czytam z wypiekami na twarzy. Nie muszę być programistą, ani grafikiem. Uff. Trochę rzeczy już potrafię. Rozmową z drugą połówką – wchodzimy w to. Idę na kurs – nie wychodząc! 🙂

Pierwsza lekcja z mentorką daje dużo nadziei. Dziewczyny współkursantki – fantastyczne. Jest moc! Lekcje odbywają się dwa razy w tygodniu wieczorami. Nawet kiedy moja Mrówka Z. się obudzi i w te pędy biegnę, by ją ululać, to nasze wirtualne spotkania są nagrywane i mogę do nich wrócić, kiedy tylko mam taką możliwość. Oprócz lekcji codziennie komunikujemy się na ​slacku​. Wymieniamy się wrażeniami, dzielimy naszymi pracami oczekując nie tylko konstruktywnej krytyki, ale i wsparcia czy pochwały. Czuję, że nabieram wiatru w żagle. Poznaję nowe rzeczy. Chłonę, ile tylko mój zmęczony i niewyspany mózg przyjmie 🙂 Idzie nowe!

Praca zdalna na końcu świata

Pisząc ten wpis jestem w “Chacie na końcu świata” w Beskidzie Niskim. Mrówka Z. drzemie w wózku, Przedszkolak ze swym najlepszym Tatą odkrywa dziką roślinność i robactwo wszelkiej maści, a ja? Ja siedzę w chacie na werandzie z kubkiem herbaty i laptopem na kolanach. Delektuję się zapachem lasu, trawy i kwiatów. Słucham jak świergolą ptaszki, odganiam upierdliwe muchy i podnosząc wzrok znad ekranu cieszę się widokiem gór. Spoglądam z ciekawością na krążącego po niebie myszołowa.

Można być realną mamą – zajmującą się dzieckiem i wirtualną asystentką, która rozwija się zawodowo.

Tak wyobrażam sobie moją przyszłą pracę: robię to co chcę i lubię, tam gdzie chcę – oczywiście jeśli tylko mam dostęp do internetu 🙂 Cieszy mnie myśl, że mogę jechać w ukochany Beskid zabierając laptopa i robić to, co lubię zawodowo, a potem pójść z dziećmi w góry. Cieszę się na myśl, że będę z Mrówką Z., że będę mogła lepiej zająć się Przedszkolakiem, jeśli zostanie w domu. Czuję po prostu wolność. Wcześniej drżałam na samą myśl, że jedno czy drugie dziecko choruje, a ja muszę powiedzieć szefowi, że znowu (!) mnie nie będzie przez dwa tygodnie… To już za mną, a kolejne wyzwania przede mną.

Ok, ale WA to nie cukiereczki, górki, ptaszki itd. To jest praca. Tak samo wartościowa jak etat, do której również trzeba się przygotowywać, doszkalać, pracować nad sobą i marką. Nawet więcej: jesteś sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. W którą stronę popłyniesz, taki cel osiągniesz. A zadbany okręt pomoże dobić do celu.

Chcesz poznać inne historie kobiet, które odmieniły swoje życie zawodowe? Przczytaj:

Powodzenia!

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Wczelik
Zawodowo wirtualna asystentka w twojaprawareka.pl. Swoją pracą pomaga przedsiębiorcom odzyskać ważny dla nich czas, aby mogli skupić się na swoim sukcesie. Prywatnie żona przewodnika beskidzkiego, mama dwojga małych odkrywców pragnąca pokazać im świat. Choć w biegu, łapie wolne chwile zaczytując się w literaturze z okresu II wojny światowej, smakuje w kuchni indyjskiej, a bywa że i coś "zaszyje" na maszynie do szycia. Najbardziej odpoczywa w Beskidzie Niskim.

Docenianie w pracy jest dla Ciebie ważne? Powiedz o tym pracodawcom! Wypełnij ankietę

Czy docenianie Twoich wysiłków i rozwoju działa na Ciebie motywująco? Czy daje Ci poczucie spełnienia i szczęścia? Czy fakt, że jesteś doceniana w pracy jest dla Ciebie ważny? A czy Ty sama doceniasz swoich przełożonych czy pracowników? Wypełnij ankietę i wygraj nagrody >>>
  • Dominika Wassermann - 12/08/2019
Indeks_doceniania _troje uśmiechniętych ludzi

Docenianie – jak wielka jest według Ciebie jego siła?

Chyba każdy z nas lubi czuć się docenionym, mieć poczucie, że to co robi jest ważne i potrzebne. W wielu miejscach pracy standardem są już kwartalne czy roczne rozmowy z przełożonym, w czasie których dostajemy informację zwrotną na temat wykonywanej przez nas pracy. Częstą praktyką jest też regularne chwalenie pracowników za perfekcyjnie wypełnione obowiązki. Niestety niektórzy pracodawcy, czy managerowie zapominają o tym prostym, acz ważnym aspekcie. Docenianie – czy jest dla Ciebie istotne?

Weź udział w badaniu na temat doceniania – Twoja opinia ma znaczenie!

Serdecznie zapraszamy Cię do wzięcia udziału w badaniu i wyrażeniu swojej opinii na temat jakim jest docenianie.

  • Czy dla Ciebie docenianie jest istotnym elementem pracy?
  • Czy ma wpływ na Twoją pracę?
  • Czy docenianie daje Ci poczucie spełnienie i szczęścia?
  • Czy dostajesz feedback od razu, czy w czasie tzw. rozmowy rocznej?
  • Czy sam/a doceniasz współpracowników i kierownictwo?

Opowiedz o tym! Weź udział w drugiej edycji badania przeprowadzanego przez @Preeshare, AmRest i @HRM Institute.

Badanie jest anonimowe, a biorąc w nim udział można wygrać super nagrody:

  • 1 x Kindle Paperwhite,
  • 5 x zestaw: kawa + kubek Starbucks + zaproszenie do kawiarni,
  • 10 x książka biznesowa,
  • 10 x voucher do Empik-u o wartości 50zł.

Zapraszamy!

Zdjęcie: indeksdoceniania.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Wassermann
Absolwentka Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, oraz Liceum Plastycznego w Nowym Wiśniczu , która po dziesięciu latach postanowiła powrócić do zajmowania się grafiką komputerową. Prywatnie "zwierzolub", opiekunka 3 kotów, miłośniczka kuchni roślinnej, spędzająca wolny czas na rowerowych wycieczkach.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail