Czego szukasz

Wrócić do pracy i jej nie stracić

Od ponad 5 lat pracuję w firmie na stanowisku managerskim w sprzedaży oraz marketingu. Ponad rok temu firma, w której pracuję osiągnęła wysokie wyniki finansowe i postanowiono ją przekształcić w spółkę. 4 lata wytężonej pracy przyniosły wspaniały efekt uwieńczony sukcesem, i kolejnym awansem na stanowisko dyrektorskie.

  • Listy do Redakcji - 02/11/2012
Kobieta pracuje na laptopie

Byłam tak szczęśliwa jak nigdy dotąd, córka po wakacjach miała iść do pierwszej klasy, moje zarobki były stabilne, a mąż wykańczał nasz domek i zajmował się córką. Po 2 miesiącach od awansu okazało się, że jestem w ciąży. Zamarłam, gdyż uświadomiłam sobie, że mam 39 lat i znów będę mamą. Zaraz też powiadomiłam o tym fakcie pracodawcę, gdyż uważałam, że to będzie uczciwe, ze względu na stan początkowy spółki. Pracowałam pełną parą przez kolejne 2 miesiące. Niestety pojawiły się problemy z ciśnieniem, musiałam więc zostać na L4 do porodu. Oczywiście pracodawca, cały czas obiecywał, że moje miejsce na mnie czeka, byłam zresztą cały czas w kontakcie z firmą, gdyż, jako pracoholik wydawało mi się, że muszę mieć nadal wszystko pod kontrolą.

W grudniu przyszła na świat nasza Magdalenka, cudowna Mufinka. W kwietniu nasza firma obchodziła jubileusz, na który zostałam zaproszona, pojawiło się w firmie wielu nowych pracowników, zostałam przedstawiona, jako dyrektor działu handlowego i marketingu, wracający za 2 miesiące do teamu, uspokoiłam, więc wtedy całkiem swoją czujność.

Jak się okazało, w międzyczasie u naszej Magdalenki pojawiał się refluks, zastanawiałam się jak mam więc pogodzić powrót do pracy z opieką nad dziećmi? Złożyłam podanie o powrót do pracy na ¾ etatu, przez okres 2 miesięcy. Tą decyzją kolokwialnie mówiąc „wsadziłam kij w mrowisko” – otóż okazało się, moja Szefowa miała plan zwolnienia mnie z dnia na dzień.

Na całe szczęście moja Mufinka uratowała nas przed tak dramatyczną sytuacją. Niestety poniosłam z tego powodu konsekwencje, zarówno psychiczne jak i finansowe. Zlikwidowano mój dział, pracownicy zostali przeniesieni do drugiej spółki, a ja dostałam nowe stanowisko Regionalnego Przedstawiciela Sprzedaży.

Targały mną okropne emocje, żal, smutek jak mogłam się tak zawieść na osobie, której ufałam przez 5 lat pracy. Pracowałam po 12 godzin na dobę, a nawet i w weekendy, bo były takie potrzeby w firmie.

Zatem drogie mamy, jeśli jesteście na początku tej drogi, to bardzo dobrze zaplanujcie swój powrót do pracy, aby nie spotkała Was taka sytuacja, jaka mnie dotknęła.

Pamiętajcie, że każdej matce wracającej do pracy zaraz po zakończeniu urlopu macierzyńskiego przysługuje możliwość wykorzystania urlopu wypoczynkowego, zarówno starego jak i nowego, z bieżącego roku kalendarzowego. Ponadto, wracając do pracy w zmniejszonym wymiarze godzin jesteśmy chronione przez okres 1 roku od zwolnienia

Warto też pomyśleć o pracy na własny rachunek, może być w tym pomocny nowy projekt całkowicie dofinansowany ze środków Unii Europejskiej: http://www.eurokobieta.pl/

Ponadto osobiście chętnie udostępnię niezbędne wnioski oraz pomogę przy redagowaniu pism, lub w problemach, kiedy wszystko dookoła zacznie tracić dla Was sens, zapraszam do korespondencji na adres: [email protected]

Zapewne wiele z Was zastanawia się i co dalej, skoro piszę nadal mój pracodawca.  Otóż, wyjaśniam, że to ostatnie 3 miesiące z moim pracodawcą, złożyłam właśnie wypowiedzenie, ponieważ znalazłam nową pracę, więc pamiętajmy o tym, że: „chcieć to móc”.

Pamiętajmy, że my mamy jesteśmy często jak „macgayver’ki” podwójnie zorganizowane, na co dzień, gotowe do wszelkich zdań specjalnych.

Czas więc zapomnieć o stereotypach, że matka na etacie to tylko L4, i problemy. Czego dowodem są historie sukcesu opowiedziane na portalu Mamo Pracuj.

Daria

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Podyskutuj

Nie wróciłam do pracy, ale wykorzystałam inne możliwości – list od Kasi

Niejedna mama, która planuje powrót do pracy po urodzeniu dziecka, bije się z wieloma myślami. Czy wracać już, czy nie wracać, czy się to opłaca, czy też nie itd. Przeczytaj historię Kasi i zobacz, że jej decyzja przyniosła wiele dobrego dla niej i jej rodziny.
  • Listy do Redakcji - 15/06/2020
kobieta siedzi przy swoim biurku

Kiedy musisz podjąć decyzję, czy wrócić do pracy, czy zostać z dzieckiem w domu, pojawia się wiele kotłujących myśli w głowie. Jedną z nich jest „nie opłaca mi się wrócić do pracy”. Przekonanie, które czasami jest mocno w kobietach zakorzenione. Jednak bywa, że podjęcie decyzji o pozostaniu w domu właśnie z tego powodu, może okazać się drogą do czegoś nowego. I tak było w przypadku Kasi, która do nas napisała. Kasia nie wróciła do pracy i wyszło z tego wiele dobrego. Przeczytaj jej list!

Trudna decyzja

Dokładnie tak pomyślałam rok temu, „że nie opłaca mi się wrócić do pracy” i nie wróciłam do pracy w szkole. Zostałam z moją córką, w domu.

Pomyślałam, że połowę wypłaty oddam na prywatny żłobek plus inne koszty i wyjdę na zero. To była moja pierwsza motywacja, oczywiście bardzo chciałam być blisko mojego dziecka, ale jednak aspekt ekonomiczny troszkę tu zaważył.

Przeczytaj także historię Kasi: Musiałam odejść, ale nie poddałam się.

Diagnoza córki

Jest kilka „ale” w tym wszystkim. Dwa tygodnie od podjęcia przeze mnie – a właściwie przez nas – decyzji o pozostaniu w domu, mojej córce postawiono diagnozę: głuchota postępująca. Wtedy już wiedziałam, że moja decyzja była dobra. Zajęłam się córką na 100%.

Mój rozwój

Jestem surdopedagogiem z wykształcenia, ale to nie koniec. W maju założyłam firmę i zaczęłam współpracę z Akademią JA. Od września prowadzę zajęcia w dwóch grupach. To nadal nie koniec. 🙂 Od grudnia zaczęłam pracę jako logopeda i surdopedagog w poradni. Pracuję z małymi dziećmi do 5 roku życia, na razie dwa dni w tygodniu popołudniami, ale już wiem, że będzie tych spotkań więcej. Robię to co lubię.

Przeczytaj także: Jak przeżyć powrót do pracy? – list od Moniki

Gdybym wtedy wróciła

Gdybym rok temu wróciła do szkoły, wciąż bym tak była i rozmyślałabym co by było, albo jak się wyrwać z tego kieratu. Nie miałabym takiej satysfakcji z pracy jak teraz. Mam za sobą rewelacyjny rok, poznałam cudownych ludzi, uwierzyłam w siebie, robię to co lubię. Teraz zastanawiam się czy w ogóle wrócę do szkoły. Może jednak czasem „nie opłaca mi się wrócić do pracy”, jest podświadomą decyzją o podjęciu czegoś nowego. Czasami jest to danie sobie szansy? U mnie tak właśnie wyszło.

Wiele się wydarzyło przez ten rok. Gdybym wtedy nie podjęła takiej decyzji nie byłabym tu gdzie jestem, nie doświadczyłabym tego czego doświadczyłam i doświadczam.

Przeczytaj także: [02] Jak przygotować dziecko na powrót mamy do pracy?

Zdjęcie: Storyblocks

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Jak przeżyć powrót do pracy? – list od Moniki

Często kiedy mama wraca do pracy, w domu następuje prawdziwa rewolucja. Dlaczego? Koniecznie przeczytaj z czym zmierzyła się Monika i jak sobie poradziła.
  • Listy do Redakcji - 19/05/2020
kobieta pracuje w biurze

Tradycja a rzeczywistość

Według mnie wszystko się bierze z tradycyjnej roli kobiety, która ma wpisane w zakres swoich obowiązków opiekę nad dziećmi. Kiedyś kobieta nie pracowała, zajmowała się dziećmi, domem i było to niejako naturalne. Naturalne dla niej, w momencie kiedy dzieci pojawiły na świecie i dla całego jej otoczenia, dla wszystkich. Jednak czasy się zmieniły. Kobiety się kształcą, są przygotowywane do innej roli, do pracy, do niezależności, do samodzielności. Są odważniejsze, mają jednym słowem, więcej możliwości. To prawdziwa rewolucja.

Przeczytaj także: Szukasz pracy? Tej wiedzy będziesz potrzebować

Powrót mamy do pracy

Ja niestety też się dałam złapać w pułapkę, tylko nie wiem, czy jest to trafne określenie. Dla większości matek wracających po przerwie do pracy, wyzwaniem jest godzenie obowiązków pracownika i matki. Dla ojca, to nie jest tak wielkie wyzwanie. Wydaje się, że większość spraw i to, jak jest ustawiony podział obowiązków w domu, nadal jednak zależy od nas – kobiet.

Jeżeli stawiamy na rozwój zawodowy lub po prostu czasem musimy wrócić do pracy, to bierzemy do pomocy babcie, opiekunki, nianie, żłobki, przedszkola itp. Jeżeli decydujemy się na pozostanie w domu z dzieckiem, to też większość spraw spada na nasze barki. Zauważyłam, że coraz więcej mam wybiera taką opcję, gdyż pierwsze lata dziecka są bezcenne, i dla dziecka i dla nas mam.

Dzieci i praca

Napisałam, że dałam się złapać w pułapkę, bo będąc z dziećmi, pracowałam dorywczo na zlecenie. Nie całkiem zrezygnowałam z rozwoju zawodowego, bo chyba się tak nie da. Jak się coś już zacznie robić (czy skończy się studia lub ich nie skończy, tak jak w moim przypadku), to jednak cały czas mi czegoś brakowało lub bardziej przekonywana przez innych czułam, że coś mnie omija.

Niemożliwy powrót do poprzedniej pracy

Niczego nie żałuję, wybory podejmowałam sama i wspierał mnie w tym mąż. Twierdził, że to ode mnie wszystko zależy. Babcie były chętne do pomocy, ale więcej było z tym zamieszania, niż korzyści, więc korzystałam okazjonalnie, gdy musiałam lub okresowo/sezonowo wracając już do pracy.

Dzieci chorowały, jeden wcześniak, więc musiałam się bardziej zaangażować, niestety często rezygnując z siebie. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie kłopot z powrotem do pracy. Akurat były redukcje, owszem pracę dostałam, ale że była związana z częstymi wyjazdami, chciałam zmienić dział – bez szans. Zaczęłam szukać innej pracy i zastanawiać się mogłabym robić.

Przeczytaj także: Praca zdalna – gdzie jej szukać i w jakich zawodach?

Szukanie nowej pracy

Okazało się, że większość poprzednich pomysłów i rozwiązań nie działa, że wszystko trzeba wymyślać praktycznie na nowo. To było bardzo ciekawe, ale opatrzone dużymi kosztami. Paradoksalnie ta sytuacja sprawiła, że poczułam się młodo, jakbym po studiach szukała pracy. To bardzo odświeżające doświadczenie, choć, gdy brakuje pieniędzy, może być również frustrujące.

Człowiek jest już dojrzalszy, bardziej świadomy, może na nowo zweryfikować swoje wybory. Jednocześnie ma się świadomość, że niektórzy już osiągnęli tak wiele :), zwykle ciężko na to pracując i często kosztem rodziny, udanego związku.

Przeczytaj także: Jak przygotować się na powrót do pracy

Powrót do pracy

Po powrocie do pracy poczułam, że przez mój dom przeszła wielka rewolucja. Stare utarte schematy były tak wygodne i komfortowe dla wszystkich oprócz mnie, że aż się zastanawiałam, czy to możliwe. Mąż który zawsze się ze mną zgadzał nagle zaczął mieć inne zdanie.

Prace domowe, które mu przekazałam, a miałam wyćwiczone, robiłam szybko i perfekcyjnie, nagle zaczęły być ciężarem. Ja po pracy byłam zmęczona, a mąż je robił inaczej i dłużej, jakoś tak nieporadnie. I mimo, że mąż uczestniczył w życiu rodzinnym bardzo aktywnie, jak wracał z pracy, dużo rzeczy teraz musi się uczyć.

A ja uczę się odpuszczania, olewania, nieprzejmowania się i przekazywania spraw do załatwienia ze świadomością, że mogą one być wykonane gorzej.

Wszystko się zmienia

Jeszcze dużo przede mną, ale rewolucja trwa.

Moja bliska koleżanka, kiedyś podczas spaceru z dziećmi w parku, powiedziała, że nasi mężowie na pewno się tyle nie napracują co my i myślę, że miała rację.

Wtedy już zaczęłam inaczej patrzeć na domowe obowiązki. Nie może być tak, że mąż chodzi tylko do pracy, a jedynie do mnie należy ogarnięcie spraw rodzinnych. Gdy jestem w domu, to za wszystko odpowiadam, ale nie wszystko sama robię. Trzeba też zadbać o odpoczynek i równowagę.

Przeczytaj także: Jak naładować swoje wewnętrzne baterie (nie tylko w czasach koronawirusa)?

Teraz moim wyznacznikiem jest energia jaką mam, staram się nią dobrze zarządzać i nie robię nic ponad swoje siły. Proszę dzieci o różne rzeczy i męża oczywiście. 🙂 Niech też się czują potrzebni, spełnieni i odpowiedzialni. 🙂

Ważne jest, by co jakiś czas weryfikować nasze sprawy, zadania i obowiązki, by nikt nie czuł się bardziej obciążony. Dzieci rosną i wszystko się zmienia, my i nasze potrzeby również.

Monika

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×