Czego szukasz

Kuchnia cała w czekoladzie

Joanna, mama na urlopie macierzyńskim założyła bloga „Kuchnia w czekoladzie”. Czy ta nazwa nie brzmi smakowicie? Ale kuchnia w czekoladzie to nie tyko przepisy na desery. Jak mama 5-miesięcznego bobasa znalazła pomysł na siebie i dzieli się z czytelnikami swoją pasją?

Joannę chciałam poznać, odkąd tylko znalazłam jej bloga w sieci. Okazało się, że mieszka w moich rodzinnych stronach (okolice Gorlic) i jest bardzo ciekawą osobą…

 

Asiu, blogi kulinarne cieszą się dużą popularnością, czy w Twoim przypadku były inspiracją, do założenia własnego?

 

Rzeczywiście, blogi kulinarne są bardzo modne, bo samo gotowanie stało się modne i jeśli nie mamy z nim „praktycznie” nic wspólnego, to i tak dopada nas z Internetu, telewizji, bądź z czasopism. Moje pierwsze spotkanie z kuchnią miało miejsce dość wcześnie, można śmiało stwierdzić, że w garnkach lubię mieszać od małego. Najpierw były to niewinne zabawy „w kuchnię polową”: mieszałam ziemię z wodą, czasem wbiłam jajko, dolałam mleka czy mąki.

Mój pomysł na bloga zrodził się niedawno i śmiało mogę powiedzieć że dopiero „raczkuje”.

Dlaczego i Ty postanowiłaś zostać blogerką?

 

Będąc w ciąży miałam sporo wolnego czasu, ponieważ byłam na zwolnieniu lekarskim. Zaczęłam dodawać przepisy na różne portale kulinarne. Później doszło wysyłanie przepisów do gazet. Okazało się że czasem można na publikacjach zdobyć parę złotych, co dla mnie było dodatkowym plusem. Kiedy przeszły mi moje „ciążowe” dolegliwości zabrałam się za przygotowywanie kolejnych smakołyków. Wszystko dokładnie notowałam, a jednej potrawie potrafiłam zrobić nawet kilkadziesiąt zdjęć, tylko po to, by wybrać te najlepsze. Domownicy i znajomi zaczęli zachęcać i powtarzać: „Załóż bloga!”. Ja nie wierzyłam w siebie i w to, że mogę w ogóle prowadzić bloga. Długo zwlekałam i ciągle odkładałam, aż w końcu po narodzinach synka „dojrzałam” do tej decyzji.

Czyli dziecko wyzwoliło w Tobie odwagę do działania?

Można to tak ująć. Na przekór opinii, że przy małym dziecku nie mamy czasu na nic, to ja ten czas znalazłam i myślę, że dobrze nam z tym moim blogowaniem. I mnie i mojemu synkowi. No i dzięki temu, że jest to blog kulinarny, nigdy nie ma problemu z brakiem obiadu w domu (śmiech)…

Świetny argument! Skąd bierzesz przepisy, którymi dzielisz się z czytelnikami?

Moim źródłem są często zeszyty Mamy i Teściowej, które w swoich zbiorach mają stare i często niedoceniane przez nikogo przepisy. Dla mnie one są najbardziej wartościowe. Czasem podpatruję co gotują inni blogerzy i inspiruję się ich potrawami, tworząc moje niepowtarzalne receptury.

 

Kuchnia z czekoladą to słodki i kaloryczny blog. Czy nie uważasz, że teraz, kiedy kobiety dbają o zdrowe nawyki i ograniczają słodycze, prowadzisz niszowego bloga?

 

Blog jest głównie słodki z nazwy, bo tak naprawdę w Kuchni w czekoladzie jest ostro, słodko, słono, pikantnie – smaki mieszają się, przenikają. Nazwa pochodzi od kolorów mojego królestwa – meble oraz ściany mojej kuchni mają odcień mlecznej i białej czekolady. A na blogu można znaleźć zróżnicowane przepisy i nawet kobiety dbające o linię coś dla siebie wybiorą. Poza tym już od jakiegoś czasu stwierdzam, że na tym świecie jedzenie jest jedną z większych przyjemności, dlaczego więc mamy jej sobie odmawiać?

Czy urodzenie dziecka zmieniło Twoje przepisy? Czy na blogu publikujesz pomysły na dania dla maluchów?

 

I tu pojawia się problem… Mój synek Oluś ma wprawdzie dopiero 5 miesięcy, więc wszelkie słodkości jeszcze przed nim, ale już teraz mam problem jeśli chodzi o podawanie mu zwykłych deserów z jabłek czy marchewek. Chciałabym żeby było jak najzdrowiej, najsmaczniej. Niedługo pewnie będzie próbował domowych kisielów, może jakiś rosołek na swojskiej kurce ugotuję i zobaczymy czy Oluś to zaakceptuje.

A jakie masz plany na swoją pracę zawodową? Wracasz do pracy?

 

Obecnie jestem na urlopie macierzyńskim, ale powrotu do pracy już nie mam. Dlatego to właśnie blog stał się moim oknem na przyszłość. Mam nadzieję, że do końca urlopu macierzyńskiego będę mogła powiedzieć, że blog to moja praca zawodowa. Mam sporo pomysłów nie tylko na nowe potrawy, ale też na to, jak uczynić z mojego blogowania pełnoetatowe zajęcie.

Blogowanie i zarabianie to marzenie wielu mam. Będę trzymać kciuki.

Kiedy gotujesz, pieczesz, opisujesz i fotografujesz potrawy? Jednym słowem – jak wygląda prowadzenie bloga kulinarnego, kiedy równocześnie zajmujesz się małym dzieckiem? Gotujesz? Kto wtedy robi zdjęcia? Ile razy choćby trzeba wytrzeć ręce…

 

Ha ha, rozśmieszyłaś mie tym wycieraniem rąk… jak sobie przypomnę ile razy aparat był w mące lub w

cieście, to aż się za głowę łapię.

Samo prowadzenie bloga nie jest trudne ani ciężkie, ale żeby mieć swoich stałych odbiorców potrzeba systematyczności. Staram się ich pozyskać przez dodawanie przepisów praktycznie codziennie, ewentualnie co drugi dzień.

Zdjęcia  robię sama, zarówno te w trakcie przygotowywania posiłku jak i efektu końcowego. Do tych szczególnie się przykładam, bo wiadomo, że najpierw jedzą oczy… Jeśli więc zdjęcie będzie marne, to nikogo nawet nie zainteresuje przepis. Przyznam też, że często brudzę kilka talerzy, by zobaczyć na którym potrawa wygląda najefektowniej…

Kiedy w kuchni pojawia się „Mały Pomocnik” wtedy mycia i wycierania rąk jest naprawdę sporo… Na szczęście / nieszczęście w tej chwili mój mąż nie pracuje zawodowo, więc pogodzić blogowanie z opieką nad dzieckiem to nie problem. Kiedy on zajmuje się synkiem, ja dodaję i wysyłam przepisy. Choć przyznam że najlepiej „pracuje” mi się późnym wieczorem, kiedy obaj moi Mężczyźni już śpią. Nic mnie wtedy nie rozprasza…

Dziękuję za rozmowę i trzymam kciuki za Twoje plany!

 

Rozmawiała Joanna Majorek

Blog i zdjęcia: Kuchnia w czekoladzie

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama 5-letniej Emilki, zwolenniczka życia slow, czyli wiejskiej sielanki. Pogłębia tajniki zdrowej kuchni, mogłaby spędzać długie godziny w kuchni lub filcując, słuchając Tiny Turner, Fasolek i Zauchy. Od niedawna znów mama na pełnym etacie za biurkiem.
Podyskutuj

Fryzjer Warszawa – którego najlepiej wybrać?

Fryzura jest poniekąd wizytówką człowieka. To jak dbamy o włosy jest odzwierciedleniem tego jak dbamy o siebie. Planując wizytę u fryzjera w Warszawie, warto zapoznać się z różnymi, dostępnymi ofertami i wybrać tę, która oferuje najlepsze zabiegi pielęgnacyjne i fryzjerskie dla włosów.
kobieta w salonie fryzjerskim ma przycinane blond włosy

Kolor i długość dopasowane do twarzy

Niezależnie od tego, czy planujesz dużą zmianę wizerunkową, czy tylko drobne zmiany w długości włosów, warto udać się do profesjonalnego salonu. Fryzjer powinien podchodzić do każdego klienta indywidualnie. Najlepiej jeżeli potrafi on dobrze wytłumaczyć klientowi w jakiej fryzurze, będzie wyglądać najkorzystniej. Często zdarza się tak, że pewna wizja fryzury, która spodobała nam się u kogoś innego, nie będzie dobrze wyglądać dobrana do naszego kształtu twarzy i koloru karnacji. Wtedy dobrze jest zaufać sprawdzonemu fryzjerowi, który najlepiej będzie wiedział, jaką fryzurę dobrać. Koloryzacja i strzyżenie to podstawowe zabiegi fryzjerskie, które mogą jednak uratować zniszczone włosy. Końcówki warto podcinać co kilka miesięcy, by włosy pozostawały w dobrej kondycji.

Pielęgnacja na najwyższym poziomie

Pielęgnacja włosów jest niezwykle ważna. Każda osoba ma swoją indywidualną strukturę włosów. Dobierając kosmetyki do pielęgnacji, należy dobrze zapoznać się charakterystyką włosów, między innymi z ich porowatością oraz PEH. Raz na jakiś czas warto udać się do sprawdzonego salonu fryzjerskiego i skorzystać z zabiegu pielęgnacyjnego.

Keratyna dla wymagających

Codzienne prostowanie włosów może być prawdziwą udręką. Jeżeli chcemy, aby nasze włosy przez długi czas zachowywały równy wygląd, najlepszym rozwiązaniem będzie skorzystanie z zabiegu keratynowego prostowania. Keratyna sprawia, że włosy stają się nie tylko wygładzone, ale również gładkie, lśniące i sprężyste. Takie zabieg daje efekty, które mogą utrzymywać się od kilku tygodni do nawet kilku miesięcy.

Odrobina szaleństwa na co dzień

Hitem ostatnich sezonów jest zdecydowanie przedłużanie włosów różnymi metodami. Jest to opcja bardzo korzystna, gdy chcemy zobaczyć jak będziemy się czuć w dłuższych niż dotychczas włosach. Profesjonalne salony fryzjerskie w Warszawie oferują takie zabiegi w różnych cenach. Należy pamiętać, że taka usługa powinna być wykonana bardzo starannie, tak by nie zniszczyć naturalnych włosów. Doczepiane włosy powinny być również materiałem wysokiej jakości, dobranym indywidualnie do klienta.

W Warszawie wszystkie te zabiegi, zrealizowane na najwyższym poziomie można wykonać w salonie Hairmate. Firma ta posiada kilka fili, położonych na terenie całego miasta, więc bardzo prosto można wybrać lokalizację dostosowaną do swoich potrzeb.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:

Plakaty ze złotem – poznaj najgorętszy trend ostatnich miesięcy

Złote dodatki to prawdziwy hit w świecie aranżacji wnętrz. Pasują do stylu retro i boho, do glamour i scandi, nawet do industrialnie i minimalistycznie urządzonej przestrzeni. Dokładnie tak jak plakaty ze złoconym nadrukiem z kolekcji Redro. To przepis na wystrój, który nabierze blasku!
wnętrze mieszkania na ścianie plakat ze złotem

Ścienne dekoracje są w stanie zmienić o wiele więcej, niż się wydaje. I mowa nie tylko o fototapetach czy tapetach. Złoty plakat z kolekcji Redro to jak magiczne zaklęcie – dosłownie w oka mgnieniu nada dotychczasowej stylizacji zupełnie nowej jakości. A to wszystko nie za sprawą czarów, lecz innowacyjnej technologii.

Dekoracja, która ozłoci wystrój

Plakaty ze złotymi wzorami zostały stworzone w oparciu o specjalną technologię druku, w której wykorzystuje się złotą folię. To właśnie ona jest odpowiedzialna za to, że plakat naprawdę błyszczy niczym drogocenny kruszec, przepięknie odbijając promienie słoneczne. Metaliczny połysk sprawia, że taka ozdoba od razu przyciąga wzrok, dlatego jest znakomitym pomysłem na szybką i efektowną metamorfozę wnętrza.

Dzięki temu, że ścienna dekoracja mieni się metalicznym blaskiem, wzór prezentuje się inaczej w zależności od tego, pod jakim kątem na niego spojrzymy, lub od tego, jakie światło będzie na niego padać. Jest to więc ozdoba, która nie tylko urozmaici, ale i ożywi przestrzeń. To właśnie sprawia, że jest to tak wyjątkowa dekoracja wnętrza.

Złote plakaty do każdego wnętrza

Mogłoby się wydawać, że złoty plakat to propozycja przede wszystkim do pełnej przepychu aranżacji w stylu glamour. Tymczasem to tylko jedna z wielu możliwości, bo błyszczące wzory są naprawdę uniwersalne.

W przypadku eleganckiego wnętrza zachwycająco będzie się prezentować wzór imitujący drogocenny marmur inkrustowany złotym żyłkowaniem. Ale ten sam plakat można także wykorzystać do ozdobienia minimalistycznej stylizacji, dzięki czemu nie tylko nabierze charakteru, ale i stanie się bardziej przytulna. Marmur to wciąż niezwykle gorący trend, dlatego takie złote plakaty w ramie z pewnością warto rozważyć.

W tym sezonie dużą popularnością cieszy się także estetyka japandi – styl łączący w sobie daleką północ i Kraj Kwitnącej Wiśni. Właśnie dlatego w kolekcji Redro nie mogło zabraknąć plakatu ze wzorem inspirowanym Orientem. Złoty japoński pejzaż z pagodami będzie się przepięknie prezentować w stonowanym wystroju, gdy pozwolimy mu grać główną rolę w przestrzeni.

Na uwagę zasługują również wyjątkowe wzory o astrologicznym charakterze pasujące jak ulał do stylu boho. Kompozycje przygotowane przez Redro prezentują odległe gwiazdy i Księżyc, które dzięki złotemu wydrukowi, mienią się na czarnym tle jak na nocnym firmamencie.

Dyptyk, tryptyk, a może gallery wall?

Świetnym pomysłem na wykorzystanie plakatów jest stworzenie z nich większej całości – dyptyku bądź tryptyku – a wzory z kolekcji Redro nadają się do tego znakomicie. Na ścianie mogą zagościć floralne kompozycje, wizerunki dzikich zwierząt, wspomniany już wcześniej marmur w różnych wariantach kolorystycznych bądź astrologiczne przedstawienia w duchu boho. Tak zestawione złote plakaty do sypialni zawieszone nad wezgłowiem łóżka są znakomitym pomysłem na szybkie odświeżenie wystroju.

Z kolei w salonie sprawdzi się efektowna gallery wall. Moda na taką dekorację ściany cieszy się niesłabnącą popularnością, a złote wzory pozwolą nadać dobrze znanej aranżacyjnej propozycji nowej jakości. Mieniące się i połyskujące przedstawienia będą się zachwycająco prezentować w towarzystwie czarno-białych fotografii i minimalistycznych abstrakcji.

Złote plakaty i naprawdę złota myśl!

To wciąż nie wszystkie propozycje przygotowane przez firmę Redro. W kolekcji znajdują się także typograficzne plakaty. Ich zaletą jest nie tylko ponadczasowy charakter, ale także wpadająca w oko forma. Plakat czarno złoty z połyskującym napisem od razu przyciągnie wzrok.

Wartościowe sentencje często określa się mianem „złotych myśli”. W przypadku takich ściennych dekoracji mamy do czynienia dosłownie ze złotymi myślami, czego znakomitym przykładem jest pogodnie nastrajające hasło: „Stars can’t shine without darkness”. Taki plakat, oprawiony w ramę i zawieszony w najbardziej reprezentacyjnej części salonu, sprawi, że wystrój będzie nas pozytywnie nastrajał każdego dnia.

Złoto nigdy nie wychodzi z mody i zawsze pięknie się prezentuje. Dlatego plakaty ze złotej kolekcji Redro to znakomity pomysł na ozdobienie wnętrza. Bogactwo wzorów oraz fakt, że mieniące się przedstawienia będą korespondować z tak wieloma stylizacjami, sprawia, że to aranżacyjny „must have”!

Tekst przygotowany we współpracy z Redro.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:

Polecane artykuły

oferty
pracy
Sprawdź pełną listę
baza
pracodawców
Pracodawca przyjazny rodzicom
Reklama
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×