Czego szukasz

Joanna, kobieta prawie spełniona

Joanna właśnie otworzyła piękne przedszkole i żłobek. Od 5 lat pracuje na własny rachunek, prowadząc firmę konsultingową i również od 5 lat samodzielnie wychowuje córkę. Jak sama mówi, urodzeniu Kasi zawdzięcza otworzenie drugiej części swojego życia. Trwa ono już 5 lat i przyznaję, że jest coraz piękniejsze, coraz bardziej jestem z niego zadowolona. Mam 35 lat i czuje się prawie spełniona – mówi Joanna.

 

Asiu, opowiedz nam swoją zawodową historię, tak od początku.

Przez kilka lat, do 2009 roku pracowałam w tzw. trzecim sektorze, w Regionalnym Ośrodku Polityki Społecznej w Krakowie, gdzie zajmowałam się głównie funduszami europejskimi –  przede wszystkim z dziedziny ekonomii społecznej. Praca w ROPS rozwinęła mnie w kierunku funduszy europejskich, dzięki niej poznałam struktury samorządu, nauczyłam się pracy na ustawach i rozporządzeniach oraz administracyjnego podejścia, co w przypadku mojej teraźniejszej działalności ma duże znaczenie.

Od 2010r. jestem właścicielką firmy konsultingowej, a od września rozpoczynam działalność Kubisiowego Ogrodu – przedszkola i żłobka.

A jak wpadłaś na pomysł przedszkola i żłobka?

Pomysł na przedszkole i żłobek zrodził się w 2009 roku, już po urodzeniu Kasi, natomiast zaczęłam go realizować od 2011 roku, wtedy stwierdziłam, że najwyższy czas zacząć działać. Było to związane z moimi doświadczeniami związanymi z wychowaniem Kasi. Nie bardzo mogę narzekać, bo wspaniale moją córką zajmowała się moja mama, jednak miałam poczucie, że rodzice wychowywali mnie i że powinni mieć teraz czas dla siebie. Wiele moich koleżanek – pracujących mam nie może sobie pozwolić na przerwę w pracy. Wydaje się, że jest dużo przedszkoli, czy punktów przedszkolnych, ale niestety wiele z nich nie miało nawet ogrodu, gdzie dzieci mogłyby się pobawić. Ponadto, w mojej gminie nie było żadnego żłobka.
Moi rodzice, jeszcze w latach 90 wybudowali dom pod Krakowem (Węgrzce), który jednak okazał się za duży czteroosobową rodzinę i stał niezamieszkały do 2012 r. Do czasu kiedy postanowiłam w nim urządzić bajkowe miejsce dla dzieci. Wokół domu jest ponad 25 arów ziemi – dziś znajduje się tam plac zabaw, sadownik, duży parking, jest mnóstwo zielonej trawy.

Brzmi super. Jak dużo czasu minęło od pomysłu do realizacji Kubisiowego Ogrodu?

Od 2011 roku – czyli 3 lata. Ponad rok czekałam na pozwolenie na budowę. W tym czasie zaczęłam też poszukiwać źródeł dofinansowania inwestycji. I z końcem 2012r. ruszyliśmy z pracami, które trwały aż do marca 2014r. Od marca do czerwca 2014 trwały odbiory (m.in. straż pożarna, później Sanepid i nadzór budowlany).

Lipiec to już prace końcowe – czyli wpis do rejestru  placówek niepublicznych prowadzonych przez wójta gminy Zielonki, zagospodarowanie terenu, rekrutacja kadry i nabór dzieci. Uff, skomplikowane to wszystko było, ale jak widać, zakończyło się sukcesem.

Czy miałaś wsparcie najbliższych?  

Hm, pierwsza moja myśl – robiłam wszystko sama. Sama wychowuję córkę, zawsze robiłam wszystko sama, mam problem z delegowaniem obowiązków. Jednak po chwili namysłu muszę przyznać, że bardzo duże wsparcie otrzymałam od moich rodziców. Jestem im ogromnie wdzięczna za nieustanne wsparcie na duchu, za pomaganie w ogarnięciu kilku rzeczy na raz (urzędy, sprawy budowlane). Dużą pomoc, praktycznie od samego początku do dziś, mam w niezwykle zdolnej projektantce – Magdalenie Kuli, dzięki której przedszkole wygląda tak pięknie.

A czy skorzystałaś ze wsparcia funduszy europejskich?

Tak, dostałam dotację z projektu PROW (Tworzenie i rozwój obszarów wiejskich) oraz z Małopolskiego Programu Operacyjnego. Dzięki temu wsparciu zrobiłam przebudowałam dom i stworzyłam dodatkową salę, w której będą się odbywać główne zajęcia ogólnorozwojowe, w tym zajęcia z terapii sensorycznych dla najmłodszych dzieciaków.

Prowadzisz przedszkole i firmę konsultingową, do tego wychowujesz córkę. Jak to się wszystko udaje pogodzić?

Od 2012 roku współpracuję z fajnymi ludźmi z Fundacji Inicjowania Rozwoju Społecznego z Poznania. To grupa otwartych osób doskonale rozumiejących sytuację współpracowników. Dzięki nim mogę dzielić wychowanie córki z obowiązkami, nie żyję w ciągłym stresie. Praca przy projektach polega na tym, że coś ma być zrobione w danym czasie – a jak i kiedy będę to robić, to już moja rzecz. Myślę, że właśnie taka forma pracy jest dogodniejsza dla mam i dla niej odeszłam z administracji i od etatu na 8 godzin dziennie.

Pochwalę się, że oprócz pracy zawodowej angażuję się również w rozwój mojej gminy (w 2013 roku otrzymałam nagrodę wójta gminy Zielonki za zaangażowanie w życie społeczne sołectwa Węgrzce.

Czasami wydaje mi się, że moja praca trwa 24 h na dobę, ale kiedy telefon dłużej nie dzwoni, to czuję się dziwnie.

Myślę, że dziecko bardzo dużo zmienia w życiu kobiety. Musi stać się ona bardziej zorganizowana. Od pewnego czasu mam zasadę, że soboty i niedziele do godziny 20 są dla mojej Kasi. Sumiennie staram się jej przestrzegać, ale nie zawsze się to udaje. Często jest tak, że córka jeździ ze mną do pracy – a to na spotkanie do Warszawy, a to do przedszkola, do księgowej.

Myślę jeszcze o czymś dodatkowym, zamierzam zająć się edukacją dzieci i młodzieży poprzez realizację fajnych projektów, nie tylko tych współfinansowanych z UE.

Kobieta renesansu jednym słowem! Czy bycie mamą uwolniło Twoją energię?

Tak:

  • jestem bardziej zorganizowana
  • spotkania, które prowadzę muszę być krótkie i konkretne
  • to, co kiedyś robiłam w 3 godziny musze zrobić w maksymalnie 2
  • moje dziecko mnie napędza, zawsze gdy jestem zmęczona, gdy mam zły dzień – moja Kasia mówi – mamo nie martw się będzie lepiej!

I to, co zawsze powtarzam: dziecko nie zamyka przed Tobą Twoich marzeń, Twojej kariery. Jasne, musisz wiele przeorganizować, ale wszystko się da. Pamiętam jak z 7-miesięczną córką jechałam na drugi koniec miasta na spotkanie z uczestniczkami projektu, bo nie miałam jej z kim zostawić. Dało się! Dziecko spowodowało, że jestem bardziej kreatywna. 

Urodzeniu Kasi zawdzięczam otworzenie jakby drugiej części mojego życia. Trwa ono już 5 lat i przyznaję, że jest coraz piękniejsze, coraz bardziej jestem z niego zadowolona. Mam 35 lat i czuje się „prawie spełniona”.

Opowiedz o Twoim najnowszym dziecku – Kubisiowym Ogrodzie – Przedszkolu ze Żłobkiem.

Kiedyś przeczytałam taki fajny napis, który trochę przeformułowałam i umieściłam na budynku:

Tutaj:

– dbamy o prawidłowy rozwój dziecka

– bawimy się, uczymy przez doświadczenie

– jesteśmy otwarci na ludzi

– rozwijamy i szukamy talentów

– dbamy o zdrowie

– Twoje dziecko jest bezpieczne!!!!

To jest motto, tym chcę się kierować w mojej placówce. Chcę, aby było to miejsce, do którego dzieci przychodzą z radością. Miejsce, w którym dużo czasu spędzają w ruchu i na swobodnej zabawie. Wszechstronnie się rozwijają, nabywają samodzielności i wiary we własne możliwości, odkrywają własne talenty. Są kreatywne, autonomiczne, wrażliwe i otwarte na świat i ludzi. Taki ma być Kubisiowy Ogród

Przedszkole działa od września, a więc trzymajcie na mnie kciuki. Teraz powstaje właśnie duży plac zabaw, na którym znajdzie się wydzielona część z zabawkami, duża piaskownica. Będzie też boisko do gier zespołowych i zabawki sprawnościowe. Dodatkową atrakcją placu jest usypana górka (do zjazdów na sankach) oraz wydzielony poza placem zabaw teren pod sadownik dla dzieci. Naprawdę trzymajcie za mnie kciuki!

Trzymamy! Dziękuję za rozmowę i życzymy sukcesów.

Ja też dziękuję. Jeśli mogę – na koniec chciałam podziękować wszystkim, którzy mnie wspierają: Rodzicom, Bliskim, Przyjaciołom, znajomym. Ale też pracownikom urzędów rozliczających mój projekt, to wspaniali młodzi ludzi, którzy traktują beneficjenta jak człowieka. FIRS-owi za dużo pracy, ale też za zrozumienie w moich „niedoczasach”.
Bankowi BPS SA. I wszystkim, tym, których nie wymieniłam, a mnie wspierają.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Podyskutuj

Polecane artykuły

oferty
pracy
Sprawdź pełną listę
baza
pracodawców
Pracodawca przyjazny rodzicom
Reklama
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie