Czego szukasz

Jestem jak dyrygent dużej orkiestry – rozmowa ze Szczeslivą

„Blogowanie daje mi wielką satysfakcję i dodaje skrzydeł, a gdy otrzymuję maila ze zdaniem; „Szczęśliwa, kobieto! Dzięki, że jesteś!”, to wiem, że to wszystko ma sens. W blogowaniu jeszcze świetne jest to, że poszerza ono horyzonty i to często ja jestem tą osobą, która uważnie słucha – mówi Magda Kogut – Wałęcka, mama, żona i autorka bloga szczesliva.pl.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 09/11/2017
Magda Kogut - Wałęcka

Magdo, czy jesteś szczęśliwa? Pytam, bo w Polsce nadal pokutuje moda na narzekanie, a cieszenie się z własnych sukcesów przychodzi nam trudniej, dotyczy to niestety najczęściej kobiet.

Dopiero od niedawna mogę powiedzieć, że jestem świadomie szczęśliwa i celebruję to moje małe, prywatne szczęście. Na moje szczęście składają się takie prozaiczne, przyziemne kwestie, jak uśmiech moich dzieci, pełna lodówka, zapłacone rachunki, ciepła kawa o poranku, dzień bez kłótni o byle pierdołę, fakt, że wszyscy jesteśmy zdrowi i budzimy się co rano w komplecie.

Nie ukrywam jednak, że jeszcze do niedawna nie zauważałam tego, że tak naprawdę mam wszystko, i szukałam cały czas dziury w całym. Ciągle za czymś pędziłam, walczyłam z samą sobą, chciałam zawsze „więcej, mocniej, szybciej”. Teraz potrafię się zatrzymać. Przystanąć na chwilę, wziąć głęboki oddech, popatrzeć na siebie z boku i zastanowić się, czy aby na pewno idę w dobrym kierunku.

Nadal jednak miewam momenty, podczas których wchodzę w narzekające tony. Przeważnie wtedy, gdy jedno z moich dzieci walczy z jakąś infekcją, ja jestem niewyspana, a w moje ręce trafi jakiś kobiecy magazyn, w którym świat przedstawiony jest taki idealny i daleki od tego, co sama posiadam, że zastanawiam się, czy to co moje jest takie złe, czy może tamto jest takie niemożliwie idealne. Jednak szturcham samą siebie w bok i przywołuję do porządku.

Od jakiegoś czasu potrafię też doceniać samą siebie. Wcześniej bywało z tym różnie. Od kiedy jednak przybijam samej sobie piątkę za moje małe sukcesy, zauważyłam, że żyje mi się pełniej. Widzę, że odwalam dobrą robotę jako matka, żona i nie ukrywam: kobieta pracująca również, co jest krzepiące 🙂

Prowadzisz blog parentingowy Szczesliva.pl Czy dzisiaj możesz powiedzieć, że to jest Twoja praca? Czy z prowadzenia bloga można się utrzymać? Bo zapewne wielu osobom prowadzenie bloga może się jeszcze kojarzyć z hobby, z czymś co robi się dla przyjemności.

Kiedy zaczynałam moje blogowanie nie sądziłam, że kiedykolwiek będzie to moim źródłem dochodu. Traktowałam pisanie bloga jak pisanie pamiętnika, z tą różnicą, że dzieliłam się moimi zapiskami również z innymi, co sprawiało mi ogromną frajdę.

Jednak w pewnym momencie pisanie bloga, odpisywanie na e-maile i komentarze od Czytelników zaczęło zajmować mi tak wiele wolnego czasu, że z niewinnego hobby stało się zajęciem, które pochłaniało aż 4-8 godzin każdego dnia.

Wtedy zdecydowałam, że może warto, abym z mojej pasji spróbowała zrobić zajęcie, dzięki któremu dołożę się do domowego budżetu, choćby w niewielkiej części.

W chwili obecnej nie boję się stwierdzenia, że blogowanie jest moją etatową pracą. Co w tym najpiękniejsze – kocham moją pracę i uwielbiam robić, to co robię. Sprawia mi to mnóstwo frajdy przy okazji 🙂

Od kiedy prowadzisz swój blog i jakie były jego początki? Skąd taki pomysł i nazwa – szczęśliva?

Zaczęłam pisanie bloga na przełomie 2012 i 2013 roku, jednak początki tego pisania były bardzo chwiejne. Bywały miesiące, że pisałam zaledwie 1-2 notatki w miesiącu, albo porzucałam pisanie na jakiś czas. Dopiero w 2015 roku zaczęłam pisać w miarę regularnie i zaczęłam pomału zdobywać stałe grono Czytelników, z których część jest ze mną do dzisiaj, co ogromnie mnie cieszy 🙂

Powód pisania bloga był dość standardowy – będąc w ciąży narzekałam na nadmiar wolnego czasu i próbowałam go spożytkować. Z kolei po narodzinach mojego pierwszego dziecka miałam potrzebę wyżalić się innym, podzielić moimi przemyśleniami i zorientować się, czy tylko ja jestem taka padnięta i niewyspana, czy może jest takich zmęczonych matek więcej 😉

A pomysł na nazwę? Hmmm. W pogoni za moim szczęściem zdecydowałam, że może warto uderzyć w te tony i nazwą wywołać mój matczyny optymizm i podkreślać pozytywne aspekty macierzyństwa 🙂

Jesteś bardzo aktywną blogerką, bardzo dużo osób chce czytać, co piszesz i o czym myślisz. Czy odczuwasz w związku z tym jakąś presję, tworząc wpisy na swoim blogu? Czujesz większą odpowiedzialność?

Rzeczywiście, są momenty, w których dociera do mnie, że każde moje napisane słowo i zdanie jest oglądane po 1000 razy i interpretowane na wszystkie możliwe sposoby. Zdarza się, że po napisaniu artykułu, w którym dzielę się moimi spostrzeżeniami, feedback ze strony Czytelników bywa skrajny i zarzucane są mi kwestie, z którymi nie mam nic wspólnego. Ale to daje mi świadomość, że muszę uważać na słowa, dbać o to, aby jasno formułować moje myśli i nie wysyłać sprzecznych komunikatów.

Nie ukrywam też, że jestem kobietą, która nie raz zmieniła zdanie na wiele tematów i często po napisaniu jakiegoś postu i mailach od Czytelników dochodzę do wniosku, że mój punkt widzenia nie jest jedynym słusznym. A kto wie, czy nie jest mylny i może warto, abym zrewidowała moje poglądy.

W blogowaniu świetne jest to, że poszerza ono horyzonty i bywa często tak, że to ja jestem tą osobą, która uważnie słucha tego, co Czytelnicy mają do powiedzenia.

A co do odpowiedzialności, to tak – czuję odpowiedzialność za to, co piszę, jednocześnie zawsze podkreślam, że jestem tylko człowiekiem i chcę prowadzić z Czytelnikiem dialog, luźną rozmowę na tematy, którymi wspólnie możemy wytyczyć jakiś tor.

Skąd czerpiesz pomysły, co Cię zapala do kolejnych artykułów?

Zazwyczaj to codzienność mnie inspiruje. Rozmowy z moimi znajomymi, osobami napotkanymi w życiu codziennym. Dostaję również mnóstwo maili od Czytelników, którzy proszą mnie o radę bądź sugerują opublikowanie ich wiadomości na blogu, aby mogli poznać opinię innych na dany temat.

Zdecydowanie to jednak życie jest główną inspiracją i bieżące sprawy, które napotykam każdego dnia.

Jak powstają Memy? Wszystkie kwestie w nich są trafione w punkt. Można się z nimi zgadzać lub nie, ale nie można przejść obojętnie.

Memy, które publikowane są na moim Fanpage’u, są wypadkową moich inspiracji z życia codziennego, zasłyszanych sentencji i podesłanych pomysłów przez Czytelników. To krótkie hasła, które mają za zadanie rozbawić bądź dać do myślenia. Następnie grafik daje tym słownym pomysłom odrobinę koloru, ruchu i pokazuje je w formie obrazkowej. Uwielbiam te jego rysunkowe interpretacje 🙂

W zakładce „o mnie” wymieniasz kolejne role, które pełnisz w życiu. Jest tego trochę 🙂 Co robisz (i jak?), żeby dać radę i nie zwariować?

Szczerze? Średnio 5 razy dziennie mam ochotę wyjść z domu i wrócić za tydzień. Pogodzenie roli matki, żony i kobiety pracującej bywa wyzwaniem, nie ukrywam.

Pocieszam się jednak tym, że jest mnóstwo kobiet w położeniu podobnym do mojego i one jakoś pchają ten wózek, życiem zwany, więc dlaczego ja miałabym nie dać rady? 🙂

Na szczęście od jakiegoś czasu wiem, że nie jestem robotem i nie jestem samowystarczalna. Angażuję do wielu rzeczy mojego męża i resztę otoczenia. Wychodzę z założenia, że aby nie zwariować, musimy się jako kobiety nauczyć nie tylko dobrej organizacji, ale wyzbyć się przekonania, że tylko my jesteśmy w stanie sprostać każdemu zadaniu. Warto obdzielać obowiązkami również innych. Oni też świetnie sobie dadzą radę, a my wtedy mamy szansę odpocząć.

Jak wygląda Twój dzień pracy nad blogiem? Ktoś Ci pomaga, czy nad wszystkim czuwasz sama?

Mój blog jest moim kolejnym dzieckiem, jak go nazywam 🙂 To ja nadaję jemu kształt i to ja piszę na nim teksty. Przy tworzeniu memów obrazkowych korzystam z pomocy grafika. Część zdjęć robię sama, kolejną część robi dla mnie mój mąż. Korzystam również z pomocy profesjonalnego fotografa i filmowca. Nad techniczną stroną bloga, tj. hostingiem, czuwa firma hostingowa.

Mój dzień wygląda prawdopodobnie zupełnie zwyczajnie. Kiedy starszak jest w przedszkolu, a mój młodszy syn na kolanach u taty, ja wtedy ogarniam korespondencję, co zajmuje mi ok. 3-4 godziny każdego dnia. Od samych Czytelników dostaję do 100 wiadomości dziennie, jednak nie jestem w stanie odpisać na wszystkie z nich, co jest moją obecną bolączką. Junior ciągnie mnie wtedy za nogawkę i dopomina się o wspólną zabawę.

W międzyczasie gotuję obiad albo lecę do baru mlecznego po jakieś pierogi bądź żurek. Bywa, że od rana jestem na sesji zdjęciowej lub w pociągu. Cały czas się coś dzieje, co uwielbiam. Popołudniu siadam do napisania tekstu, który publikuję dla Czytelników wieczorem. Często też piszę tekst czekając w kolejce do lekarza albo w pociągu. Korzystam z każdej wolnej chwili, gdy jestem sama, aby móc popołudnia i wieczory poświęcić rodzinie.

Czy robisz oprócz prowadzenia bloga parentingowego, masz jakieś inne pasje, które realizujesz „po pracy”?

To jest bardzo dobre pytanie, ponieważ całkiem niedawno uświadomiłam sobie, że odrobinę się zaniedbałam w kwestii poszerzania moich horyzontów, pasji i dbania o moje kobiece hobby.

Macierzyństwo i blogowanie zajmuje mi tak wiele czasu, że bywają momenty, w których padam wieczorem razem z dziećmi w łóżku i budzę się o 2 w nocy z potrzebą poczytania książki, obejrzenia filmu czy posłuchania muzyki. Wtedy jednak stukam się w czoło i mówię do samej siebie: „Kobieto, idź spać lepiej, bo jak Junior wstanie znowu o 5 nad ranem, to się nie pozbierasz.” 🙂 I tak właśnie kończy się moje poszerzanie horyzontów. 😉

Na przełomie grudnia i stycznia powitamy naszą córeczkę, dlatego nie sądzę, aby w najbliższych dwóch latach wiele się w tej materii zmieniło.
Marzy mi się jednak kurs hiszpańskiego i kurs salsy. Może za rok uda się temat zrealizować? 😉

Co Cię najbardziej cieszy w prowadzeniu bloga?

Najbardziej mnie cieszy to, że są osoby, dla których stanowi on wartość i jest odskocznią.

Kiedy otrzymuję maila ze zdaniem; „Szczęśliwa, kobieto! Dzięki, że jesteś!” to wiem, że to wszystko ma sens. Że bywam dla niektórych światełkiem w tunelu, a czasami udaje mi się kogoś nawet zainspirować do jakiejś zmiany. To daje mi wielką satysfakcję i dodaje skrzydeł.

A jak radzisz sobie z krytycznymi komentarzami? Czy często się z nimi spotykasz?

W momencie, w którym uświadomiłam sobie, że mój blog czyta miesięcznie ok. 1 milion użytkowników, zrozumiałam że nie ma najmniejszych szans, aby mnie wszyscy z nich głaskali po głowie. Lubię, gdy ktoś pokazuje mi odmienny od mojego punkt widzenia i potrafi go uargumentować.

Nie lubię z kolei, gdy ktoś traktuje mnie jako internetowy twór, w który można rzucać mięsem bądź traktować bez szacunku. Wtedy reaguję i bardzo szybko eliminuję takie zachowania. Dla mnie sprawa jest prosta – jeśli otwieram przed kimś mój „blogowy dom”, to mam prawo do tego, aby zweryfikować intencje potencjalnego gościa. Jeśli brakuje w wypowiedziach szacunku, to wtedy sprawę stawiam jasno.

Jakie masz plany na przyszłość?

Nie wybiegam za daleko w przyszłość, choć nie ukrywam że jednocześnie nie mogę się jej doczekać, bo zawsze przynosi coś nieoczekiwanego. W listopadzie otwieram mój internetowy Szczeslivy Sklep, w którym będę miała dla moich Czytelników mnóstwo niespodzianek! Stay tuned! 🙂

Myślisz, że popularność blogów, blogowania, to chwilowa moda, czy to może być sposób na życie? Np. pomysł na aktywność zawodową dla młodych mam?

Myślę, że blogowanie może być ciekawym kierunkiem, który warto posmakować. Czy blogowanie jest dla każdego? Zdecydowanie tak, choć im dalej z blogowaniem w las, tym okazuje się, że to wcale nie jest taka bułka z masłem, jak mogło się nam na początku wydawać.

Gdy chcemy blogować profesjonalnie i uczynić z tego blogowania nasze jedyne źródło dochodu, to okazuje się, że musimy być menadżerem, copywriterem, fotografem i filmowcem w jednym, co nie jest najłatwiejszym zadaniem.

Gdy dodamy do tego wszystkiego jeszcze takie życiowe role jak: rola matki czy żony, to okazuje się, że zaczynamy być dyrygentem naprawdę sporej orkiestry, którą trudno ujarzmić 🙂

Jak zachęciłabyś młode mamy do prowadzenia bloga? Dlaczego warto to robić? Choćby w kontekście rozwoju swoich pasji i zainteresowań?

Będąc mamą warto pamiętać o jednym – nie zapominajmy nigdy o sobie. Pamiętajmy, że nasze życie nie kręci się tylko wokół dziecka. Oprócz bycia mamą jesteśmy również kobietami, partnerkami, siostrami, córkami. Szukajmy nieustannie pomysłu na siebie. Blogowanie może być jednym z nich, choć nie musi. Nie bójmy się wychodzenia ze swojej strefy komfortu – macierzyństwo wcale nie musi nas trwale ograniczać. Ono ma potencjał wskazać nam nowe drogi rozwoju 🙂

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

Zajrzyj na blog Magdaleny >>>

Zdjęcia: archiwum Magdaleny Kogut – Wałęckiej.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail