Czego szukasz

Jestem jak dyrygent dużej orkiestry – rozmowa ze Szczeslivą

„Blogowanie daje mi wielką satysfakcję i dodaje skrzydeł, a gdy otrzymuję maila ze zdaniem; „Szczęśliwa, kobieto! Dzięki, że jesteś!”, to wiem, że to wszystko ma sens. W blogowaniu jeszcze świetne jest to, że poszerza ono horyzonty i to często ja jestem tą osobą, która uważnie słucha – mówi Magda Kogut – Wałęcka, mama, żona i autorka bloga szczesliva.pl.

Magda Kogut - Wałęcka

Magdo, czy jesteś szczęśliwa? Pytam, bo w Polsce nadal pokutuje moda na narzekanie, a cieszenie się z własnych sukcesów przychodzi nam trudniej, dotyczy to niestety najczęściej kobiet.

Dopiero od niedawna mogę powiedzieć, że jestem świadomie szczęśliwa i celebruję to moje małe, prywatne szczęście. Na moje szczęście składają się takie prozaiczne, przyziemne kwestie, jak uśmiech moich dzieci, pełna lodówka, zapłacone rachunki, ciepła kawa o poranku, dzień bez kłótni o byle pierdołę, fakt, że wszyscy jesteśmy zdrowi i budzimy się co rano w komplecie.

Nie ukrywam jednak, że jeszcze do niedawna nie zauważałam tego, że tak naprawdę mam wszystko, i szukałam cały czas dziury w całym. Ciągle za czymś pędziłam, walczyłam z samą sobą, chciałam zawsze „więcej, mocniej, szybciej”. Teraz potrafię się zatrzymać. Przystanąć na chwilę, wziąć głęboki oddech, popatrzeć na siebie z boku i zastanowić się, czy aby na pewno idę w dobrym kierunku.

Nadal jednak miewam momenty, podczas których wchodzę w narzekające tony. Przeważnie wtedy, gdy jedno z moich dzieci walczy z jakąś infekcją, ja jestem niewyspana, a w moje ręce trafi jakiś kobiecy magazyn, w którym świat przedstawiony jest taki idealny i daleki od tego, co sama posiadam, że zastanawiam się, czy to co moje jest takie złe, czy może tamto jest takie niemożliwie idealne. Jednak szturcham samą siebie w bok i przywołuję do porządku.

Od jakiegoś czasu potrafię też doceniać samą siebie. Wcześniej bywało z tym różnie. Od kiedy jednak przybijam samej sobie piątkę za moje małe sukcesy, zauważyłam, że żyje mi się pełniej. Widzę, że odwalam dobrą robotę jako matka, żona i nie ukrywam: kobieta pracująca również, co jest krzepiące 🙂

Prowadzisz blog parentingowy Szczesliva.pl Czy dzisiaj możesz powiedzieć, że to jest Twoja praca? Czy z prowadzenia bloga można się utrzymać? Bo zapewne wielu osobom prowadzenie bloga może się jeszcze kojarzyć z hobby, z czymś co robi się dla przyjemności.

Kiedy zaczynałam moje blogowanie nie sądziłam, że kiedykolwiek będzie to moim źródłem dochodu. Traktowałam pisanie bloga jak pisanie pamiętnika, z tą różnicą, że dzieliłam się moimi zapiskami również z innymi, co sprawiało mi ogromną frajdę.

Jednak w pewnym momencie pisanie bloga, odpisywanie na e-maile i komentarze od Czytelników zaczęło zajmować mi tak wiele wolnego czasu, że z niewinnego hobby stało się zajęciem, które pochłaniało aż 4-8 godzin każdego dnia.

Wtedy zdecydowałam, że może warto, abym z mojej pasji spróbowała zrobić zajęcie, dzięki któremu dołożę się do domowego budżetu, choćby w niewielkiej części.

W chwili obecnej nie boję się stwierdzenia, że blogowanie jest moją etatową pracą. Co w tym najpiękniejsze – kocham moją pracę i uwielbiam robić, to co robię. Sprawia mi to mnóstwo frajdy przy okazji 🙂

Od kiedy prowadzisz swój blog i jakie były jego początki? Skąd taki pomysł i nazwa – szczęśliva?

Zaczęłam pisanie bloga na przełomie 2012 i 2013 roku, jednak początki tego pisania były bardzo chwiejne. Bywały miesiące, że pisałam zaledwie 1-2 notatki w miesiącu, albo porzucałam pisanie na jakiś czas. Dopiero w 2015 roku zaczęłam pisać w miarę regularnie i zaczęłam pomału zdobywać stałe grono Czytelników, z których część jest ze mną do dzisiaj, co ogromnie mnie cieszy 🙂

Powód pisania bloga był dość standardowy – będąc w ciąży narzekałam na nadmiar wolnego czasu i próbowałam go spożytkować. Z kolei po narodzinach mojego pierwszego dziecka miałam potrzebę wyżalić się innym, podzielić moimi przemyśleniami i zorientować się, czy tylko ja jestem taka padnięta i niewyspana, czy może jest takich zmęczonych matek więcej 😉

A pomysł na nazwę? Hmmm. W pogoni za moim szczęściem zdecydowałam, że może warto uderzyć w te tony i nazwą wywołać mój matczyny optymizm i podkreślać pozytywne aspekty macierzyństwa 🙂

Jesteś bardzo aktywną blogerką, bardzo dużo osób chce czytać, co piszesz i o czym myślisz. Czy odczuwasz w związku z tym jakąś presję, tworząc wpisy na swoim blogu? Czujesz większą odpowiedzialność?

Rzeczywiście, są momenty, w których dociera do mnie, że każde moje napisane słowo i zdanie jest oglądane po 1000 razy i interpretowane na wszystkie możliwe sposoby. Zdarza się, że po napisaniu artykułu, w którym dzielę się moimi spostrzeżeniami, feedback ze strony Czytelników bywa skrajny i zarzucane są mi kwestie, z którymi nie mam nic wspólnego. Ale to daje mi świadomość, że muszę uważać na słowa, dbać o to, aby jasno formułować moje myśli i nie wysyłać sprzecznych komunikatów.

Nie ukrywam też, że jestem kobietą, która nie raz zmieniła zdanie na wiele tematów i często po napisaniu jakiegoś postu i mailach od Czytelników dochodzę do wniosku, że mój punkt widzenia nie jest jedynym słusznym. A kto wie, czy nie jest mylny i może warto, abym zrewidowała moje poglądy.

W blogowaniu świetne jest to, że poszerza ono horyzonty i bywa często tak, że to ja jestem tą osobą, która uważnie słucha tego, co Czytelnicy mają do powiedzenia.

A co do odpowiedzialności, to tak – czuję odpowiedzialność za to, co piszę, jednocześnie zawsze podkreślam, że jestem tylko człowiekiem i chcę prowadzić z Czytelnikiem dialog, luźną rozmowę na tematy, którymi wspólnie możemy wytyczyć jakiś tor.

Skąd czerpiesz pomysły, co Cię zapala do kolejnych artykułów?

Zazwyczaj to codzienność mnie inspiruje. Rozmowy z moimi znajomymi, osobami napotkanymi w życiu codziennym. Dostaję również mnóstwo maili od Czytelników, którzy proszą mnie o radę bądź sugerują opublikowanie ich wiadomości na blogu, aby mogli poznać opinię innych na dany temat.

Zdecydowanie to jednak życie jest główną inspiracją i bieżące sprawy, które napotykam każdego dnia.

Jak powstają Memy? Wszystkie kwestie w nich są trafione w punkt. Można się z nimi zgadzać lub nie, ale nie można przejść obojętnie.

Memy, które publikowane są na moim Fanpage’u, są wypadkową moich inspiracji z życia codziennego, zasłyszanych sentencji i podesłanych pomysłów przez Czytelników. To krótkie hasła, które mają za zadanie rozbawić bądź dać do myślenia. Następnie grafik daje tym słownym pomysłom odrobinę koloru, ruchu i pokazuje je w formie obrazkowej. Uwielbiam te jego rysunkowe interpretacje 🙂

W zakładce „o mnie” wymieniasz kolejne role, które pełnisz w życiu. Jest tego trochę 🙂 Co robisz (i jak?), żeby dać radę i nie zwariować?

Szczerze? Średnio 5 razy dziennie mam ochotę wyjść z domu i wrócić za tydzień. Pogodzenie roli matki, żony i kobiety pracującej bywa wyzwaniem, nie ukrywam.

Pocieszam się jednak tym, że jest mnóstwo kobiet w położeniu podobnym do mojego i one jakoś pchają ten wózek, życiem zwany, więc dlaczego ja miałabym nie dać rady? 🙂

Na szczęście od jakiegoś czasu wiem, że nie jestem robotem i nie jestem samowystarczalna. Angażuję do wielu rzeczy mojego męża i resztę otoczenia. Wychodzę z założenia, że aby nie zwariować, musimy się jako kobiety nauczyć nie tylko dobrej organizacji, ale wyzbyć się przekonania, że tylko my jesteśmy w stanie sprostać każdemu zadaniu. Warto obdzielać obowiązkami również innych. Oni też świetnie sobie dadzą radę, a my wtedy mamy szansę odpocząć.

Jak wygląda Twój dzień pracy nad blogiem? Ktoś Ci pomaga, czy nad wszystkim czuwasz sama?

Mój blog jest moim kolejnym dzieckiem, jak go nazywam 🙂 To ja nadaję jemu kształt i to ja piszę na nim teksty. Przy tworzeniu memów obrazkowych korzystam z pomocy grafika. Część zdjęć robię sama, kolejną część robi dla mnie mój mąż. Korzystam również z pomocy profesjonalnego fotografa i filmowca. Nad techniczną stroną bloga, tj. hostingiem, czuwa firma hostingowa.

Mój dzień wygląda prawdopodobnie zupełnie zwyczajnie. Kiedy starszak jest w przedszkolu, a mój młodszy syn na kolanach u taty, ja wtedy ogarniam korespondencję, co zajmuje mi ok. 3-4 godziny każdego dnia. Od samych Czytelników dostaję do 100 wiadomości dziennie, jednak nie jestem w stanie odpisać na wszystkie z nich, co jest moją obecną bolączką. Junior ciągnie mnie wtedy za nogawkę i dopomina się o wspólną zabawę.

W międzyczasie gotuję obiad albo lecę do baru mlecznego po jakieś pierogi bądź żurek. Bywa, że od rana jestem na sesji zdjęciowej lub w pociągu. Cały czas się coś dzieje, co uwielbiam. Popołudniu siadam do napisania tekstu, który publikuję dla Czytelników wieczorem. Często też piszę tekst czekając w kolejce do lekarza albo w pociągu. Korzystam z każdej wolnej chwili, gdy jestem sama, aby móc popołudnia i wieczory poświęcić rodzinie.

Co robisz oprócz prowadzenia bloga parentingowego, masz jakieś inne pasje, które realizujesz „po pracy”?

To jest bardzo dobre pytanie, ponieważ całkiem niedawno uświadomiłam sobie, że odrobinę się zaniedbałam w kwestii poszerzania moich horyzontów, pasji i dbania o moje kobiece hobby.

Macierzyństwo i blogowanie zajmuje mi tak wiele czasu, że bywają momenty, w których padam wieczorem razem z dziećmi w łóżku i budzę się o 2 w nocy z potrzebą poczytania książki, obejrzenia filmu czy posłuchania muzyki. Wtedy jednak stukam się w czoło i mówię do samej siebie: „Kobieto, idź spać lepiej, bo jak Junior wstanie znowu o 5 nad ranem, to się nie pozbierasz.” 🙂 I tak właśnie kończy się moje poszerzanie horyzontów. 😉

Na przełomie grudnia i stycznia powitamy naszą córeczkę, dlatego nie sądzę, aby w najbliższych dwóch latach wiele się w tej materii zmieniło.
Marzy mi się jednak kurs hiszpańskiego i kurs salsy. Może za rok uda się temat zrealizować? 😉

Co Cię najbardziej cieszy w prowadzeniu bloga?

Najbardziej mnie cieszy to, że są osoby, dla których stanowi on wartość i jest odskocznią.

Kiedy otrzymuję maila ze zdaniem; „Szczęśliwa, kobieto! Dzięki, że jesteś!” to wiem, że to wszystko ma sens. Że bywam dla niektórych światełkiem w tunelu, a czasami udaje mi się kogoś nawet zainspirować do jakiejś zmiany. To daje mi wielką satysfakcję i dodaje skrzydeł.

A jak radzisz sobie z krytycznymi komentarzami? Czy często się z nimi spotykasz?

W momencie, w którym uświadomiłam sobie, że mój blog czyta miesięcznie ok. 1 milion użytkowników, zrozumiałam że nie ma najmniejszych szans, aby mnie wszyscy z nich głaskali po głowie. Lubię, gdy ktoś pokazuje mi odmienny od mojego punkt widzenia i potrafi go uargumentować.

Nie lubię z kolei, gdy ktoś traktuje mnie jako internetowy twór, w który można rzucać mięsem bądź traktować bez szacunku. Wtedy reaguję i bardzo szybko eliminuję takie zachowania. Dla mnie sprawa jest prosta – jeśli otwieram przed kimś mój „blogowy dom”, to mam prawo do tego, aby zweryfikować intencje potencjalnego gościa. Jeśli brakuje w wypowiedziach szacunku, to wtedy sprawę stawiam jasno.

Jakie masz plany na przyszłość?

Nie wybiegam za daleko w przyszłość, choć nie ukrywam że jednocześnie nie mogę się jej doczekać, bo zawsze przynosi coś nieoczekiwanego. W listopadzie otwieram mój internetowy Szczeslivy Sklep, w którym będę miała dla moich Czytelników mnóstwo niespodzianek! Stay tuned! 🙂

Myślisz, że popularność blogów, blogowania, to chwilowa moda, czy to może być sposób na życie? Np. pomysł na aktywność zawodową dla młodych mam?

Myślę, że blogowanie może być ciekawym kierunkiem, który warto posmakować. Czy blogowanie jest dla każdego? Zdecydowanie tak, choć im dalej z blogowaniem w las, tym okazuje się, że to wcale nie jest taka bułka z masłem, jak mogło się nam na początku wydawać.

Gdy chcemy blogować profesjonalnie i uczynić z tego blogowania nasze jedyne źródło dochodu, to okazuje się, że musimy być menadżerem, copywriterem, fotografem i filmowcem w jednym, co nie jest najłatwiejszym zadaniem.

Gdy dodamy do tego wszystkiego jeszcze takie życiowe role jak: rola matki czy żony, to okazuje się, że zaczynamy być dyrygentem naprawdę sporej orkiestry, którą trudno ujarzmić 🙂

Jak zachęciłabyś młode mamy do prowadzenia bloga? Dlaczego warto to robić? Choćby w kontekście rozwoju swoich pasji i zainteresowań?

Będąc mamą warto pamiętać o jednym – nie zapominajmy nigdy o sobie. Pamiętajmy, że nasze życie nie kręci się tylko wokół dziecka. Oprócz bycia mamą jesteśmy również kobietami, partnerkami, siostrami, córkami. Szukajmy nieustannie pomysłu na siebie. Blogowanie może być jednym z nich, choć nie musi. Nie bójmy się wychodzenia ze swojej strefy komfortu – macierzyństwo wcale nie musi nas trwale ograniczać. Ono ma potencjał wskazać nam nowe drogi rozwoju 🙂

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

Zajrzyj na blog Magdaleny >>>

Zdjęcia: archiwum Magdaleny Kogut – Wałęckiej.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Bo z własną firmą jest jak z dzieckiem…

Moja firma przeszła etap obowiązkowych szczepień. Dzięki temu jej odporność jest większa. Oczywiście nie uniknie infekcji, ale ma zapewniony podstawowy płaszcz ochronny.

Świeżo upieczona właścicielka firmy

Można powiedzieć, że jestem świeżo upieczoną właścicielką firmy. Moja działalność gospodarcza ma pół roku. Gaworzy i śmiało wyciąga ręce do ludzi. Zaczyna raczkować. Coraz częściej, ktoś nawiązuje z nią dialog.

Zanim pojawiła się na świecie, przeczytałam kilka wartościowych książek na temat dobrych praktyk biznesowych. Rozmawiałam z ludźmi, którzy zdecydowali się na rezygnację z etatu i podążanie drogą przedsiębiorczości. Korzystałam z profesjonalnego wsparcia Entrepreneur Impet. Po drodze łapałam różne okazje: kursy, spotkania, dyskusje panelowe.

Przeczytaj też: Mamo, tato, porozmawiajmy szczerze o rodzicielstwie

Nieprzespane noce

Zdobyta wiedza i wchłonięte doświadczenia innych, nie ochroniły mnie przed błędami. Pozostałam z refleksją, że w biznesie, podobnie jak w macierzyństwie -wcale nie jest tak różowo. Pojawiły się rzeczy, które właściwie nie powinny mieć miejsca. Nieprzespane noce. Zaniedbywanie siebie, rodziny i przyjaciół. Karuzela obowiązków wokół idei rozwijania firmy.

Jeżeli prowadzisz własną działalność to z pewnością wiesz, o czym mówię.

Po paru miesiącach intensywnej pracy, dzięki migrenie, która odesłała mnie na oddział neurologiczny jednego z wrocławskich szpitali, poszłam po rozum do głowy i zrobiłam krok w tył. Zatrzymałam się i postanowiłam cierpliwie rozwijać swój biznes! Spokojnie i świadomie, żeby nie zwariować od nadmiaru obowiązków oraz zawrotnego tempa, które determinuje rytm dnia.

Przeczytaj też: Niepełny etat – pełna równowaga. Z perspektywy mamy czterech córek

Mówiąc po ludzku- wyhamowałam i zmieniłam styl pracy

Wbrew logice, wycofałam się z paru planów. Zrobiłam rachunek sumienia i odpowiedziałam sobie na pytanie- dlaczego założyłam własną firmę i na czym mi tak naprawdę zależy? Mówiąc zupełnie po ludzku-wyhamowałam i zmieniłam styl pracy.

Od dwóch miesięcy funkcjonuję na innych zasadach. Pomimo tego, że pracuję zdalnie, wyznaczyłam sobie stałe godziny pracy. Przywracam do swojej codzienności systematyczne spotkania z przyjaciółmi. Wychodzę, wyjeżdżam i chociaż nadal mam mało czasu dla siebie, to już nie biegnę, nie pędzę, nie czuję, że gonią mnie terminy!

Przeczytaj jeszcze: House manager w domu pełnym kosmitów

Uważnie obserwuję poziom mojej życiowej energii. Dbam o to, żebym nie była wydrylowana. Kieruję się intuicją i zdrowym rozsądkiem.

Moja firma przeszła etap obowiązkowych szczepień. Dzięki temu jej odporność jest większa. Oczywiście nie uniknie infekcji, ale ma zapewniony podstawowy płaszcz ochronny. O pakiecie obowiązkowych szczepień dla początkujących firm, chętnie opowiem w kolejnym tekście, a teraz namawiam Cię do cierpliwego rozwijania biznesu, tak aby ten miał skrzydła i nigdy nie był kulą u Twojej nogi.

Zdjęcie: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jestem kobietą i mamą. Chcę zmieniać siebie i świat na lepsze ponieważ uważam, że łatwiej się żyje w otoczeniu, które jest przyjemne i ciekawe. Uwielbiam ilustrowane książki dla dzieci i czasem je recenzuję. Współpracuję z kwartalnikiem Ryms. W tzw. czasie wolnym pojawiam się na blogu i tam agituję, na rzecz życia z pasją :-) Jestem copywriterem - piszę i tworzę. Inspiruję firmy do kreatywnego podejścia i komunikowania swojej tożsamości. Zapraszam na betben.pl.
Podyskutuj

Pracuję z dziećmi, prowadzę biznes razem z siostrą – historia Sylwii, z Akademii Bystrzak w Płocku

Sylwia Barcińska po 6 latach pracy w korporacji zdecydowała się na założenie firmy – szukając kreatywnych zajęć dla córki, znalazła także pomysł na biznes dla siebie. W prowadzeniu firmy wspiera ją siostra Karolina, która zarządzała biznesem, gdy Sylwia była na macierzyńskim. Siostry prowadzą oddział Akademii Bystrzak w Płocku i najbardziej doceniają niezależność i elastyczność. A od września poszerzają ofertę o zajęcia z języka angielskiego, także od Bystrzaka. Przeczytaj i sprawdź czy prowadzenie własnej Akademii Bystrzak , spodoba się również Tobie!
Sylwia Barcińska bohaterka wywiadu

Już dzisiaj otwórz Akademię Bystrzak w swoim mieście i prowadź rozwijające zajęcia dla dzieci. Poznaj szczegóły biznesu!

Nowość! Od września 2021 możesz także prowadzić zajęcia z języka angielskiego Akademia Smart Kids oraz zajęcia sportowe – Dzieci w Ruchu – wszystko we współpracy z jedną firmą!

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Akademii Bystrzak, Akademii Smart Kids i Dzieci w Ruchu:
Michał Wójcik
tel.: 508 343 666
e-mail: m.wó[email protected]

Sylwia, jak rozmawiałyśmy przez telefon i zapytałam Cię o początki z Bystrzakiem, to powiedziałaś, że „to historia jak wszystkie inne”. Jesteś zatem kolejnym dowodem na to, że w mamach drzemie ogromny potencjał. Ale przewrotnie zapytam, czy nie bałaś się porzucić pracy w korporacji, by zacząć nieznaną podróż z własną firmą – oddziałem Akademii Bystrzak?

Tak, historia jak wszystkie inne, bo mamy szukając tego, co najlepsze dla swoich dzieci, oprócz znalezienia im kreatywnych zajęć, znajdują również pomysł na siebie. Czy się nie bałam?

Pewnie, że się bałam, po kilku latach ciężko z dnia na dzień zmienić wszystko. Myślałam, że będę ostatnią osobą, która otworzy własną działalność gospodarczą… Ale Bystrzak to mój powrót „do korzeni”, skończyłam pedagogikę, zawsze chciałam pracować z dziećmi i teraz to robię.

Czasem codzienność firmowa (księgowość, podatki, ubezpieczenia itp.) przytłacza, ale na zajęciach uśmiechy dzieci, ich podekscytowanie czy przypadkiem usłyszane zdawanie relacji rodzicom po zajęciach, daje satysfakcję i wywołuje uśmiech na twarzy. Wiem wtedy, że to co robimy to właśnie TO.

Powiedziałaś mi, że szukałaś kreatywnych, rozwijających zajęć dla córki i w Płocku ich nie znalazłaś. Wtedy kuzynka wspomniała Ci o Bystrzaku, po czym powiedziała „weź otwórz w Płocku Bystrzaka”. Co było dalej?

Dalej zaczęło się przeglądanie internetu, oferty innych Bystrzaków, śledzenie ich profili w mediach społecznościowych. Z każdą stroną, opisem, zdjęciem byłam coraz bardziej pewna, że Bystrzak to świetne zajęcia dla dzieciaków. Nie wiedziałam tylko czy współpraca z Centralą będzie w moim zasięgu, jak wyglądają warunki itp. Nie było nad czym się zastanawiać, zadzwoniłam na numer podany na stronie i zostałam mile zaskoczona.

Akademia Bystrzak to elastyczna współpraca, z pełną pomocą merytoryczną i marketingową. Po kilku rozmowach telefonicznych, umówiliśmy się na spotkanie, aby omówić szczegóły. Już wtedy wiedziałam, że w Płocku będzie moja Akademia Bystrzak.

Co Cię najbardziej urzekło w zajęciach Akademii Bystrzak? Ciekawa jestem tej perspektywy mamy, która szukała zajęć dla córki.

W zajęciach Bystrzakowych najbardziej spodobała mi się różnorodność. Podczas każdego spotkania dzieci mają wiele aktywności. Poznają nowe zakątki świata, pobudzają swoją wyobraźnię zamieniając się w piratów, indian czy naukowców. Wykonują kreatywne prace plastyczne, poznają techniki pamięciowe, rysują mapy myśli. Wszystko odbywa się w atmosferze zabawy, dzieci nawet nie wiedzą kiedy przyswajają nową wiedzę.

Uczą się – bawiąc, co ułatwia im zapamiętywanie. Mamy naprawdę dużo elementów geografii, biologii, historii, fizyki i chemii. Na koniec zostawiłam najważniejsze – eksperymenty! Dzieci uwielbiają je robić i obserwować, na każdych zajęciach pytają jakie dziś wykonamy doświadczenie. Niektóre z nich pokazują później rodzinie w domu.

A co jest dla Ciebie największą wartością teraz, jako franczyzobiorcy we współpracy z Bystrzakiem? Za co dałabyś im medal? 🙂

Myślę, że elastyczność. Akademia Bystrzak pozwala nam na swobodną pracę, mamy przygotowane scenariusze zajęć, karty pracy, dodatkowe materiały, książeczki, ale możemy to wszystko dopasować do siebie, do potrzeb naszych dzieci. Jeśli chcemy rozszerzyć naszą działalność, tak jak w naszym przypadku o warsztaty w szkołach czy przedszkolach, ofertę animacyjną czy kreatywne urodziny, Bystrzak nam kibicuje i często, po różnego rodzaju aktywnościach wysyła gratulacje.

Fajnie wiedzieć, że jesteśmy partnerami i razem gramy do wspólnej bramki.

Jeśli mamy jakieś wątpliwości, zawsze możemy zwrócić się o wsparcie – merytoryczne czy marketingowe.

Twoja córka uczestniczy w zajęciach Bystrzaka. Za co Natasza je lubi?

Natasza kończy właśnie drugi rok zajęć w naszym Bystrzaku, jest również naszym testerem we wszystkich pomysłach na warsztaty i animacje. Przy okazji również chodzącą reklamą – wszędzie opowiada o zajęciach, mówi o warsztatach i aktywnościach jakie będziemy prowadzić. 🙂

Kiedy zapytałam ją za co lubi Bystrzaka, powiedziała, że za wszystko – bardzo polubiła się z dziećmi, z którymi poznała się w Akademii, cieszy się, że może poszaleć artystycznie na zajęciach, jest bardzo zainteresowana nowymi miejscami na mapie, które poznaje, w domu z globusem opowiada nam później różne ciekawostki oraz oczywiście eksperymentowaniem.

Poznaj również historię Alicji, która założyła i prowadzi oddział Akademii Bystrzak w Szczecinie.

Jesteś mamą 9 – cio latki i 9 – cio miesięcznego maluszka, a we wrześniu minie dwa lata od momentu założenia przez Ciebie oddziału Bystrzaka. Opowiadałaś mi, że to Twoja siostra Karolina była dużym wsparciem, gdy Ty miałaś przerwę po urodzeniu drugiego dziecka.

Dokładnie, w tym roku szkolnym, we wrześniu pierwsze grupy rozpoczęły zajęcia, a ja trzy dni później byłam już w szpitalu na porodówce. Bardzo dużo pomogła mi moja siostra – Karolina. Tak naprawdę, oprócz prowadzenia zajęć w swoich grupach spadła na nią cała organizacja, logistyka i marketing.

Był to akurat początek kursów, dużo pytań ze strony rodziców, zapisy nowych dzieci. Jestem pewna, że bez niej nie dałabym sobie rady. Stanęła na wysokości zadania, a ja byłam spokojna, że mam zaufaną osobę, na którą mogę liczyć. Pewnie przybyło jej po tym doświadczeniu kilka siwych włosów, a ja poza wielką czekoladą mam jeszcze spory dług do spłacenia. 🙂

Karolina nadal Cię wspiera i jest Twoją „prawą ręką”.

Tak! I oprócz tego, że jest moją „prawą ręką”, od początku prowadzi zajęcia jako Trener. Dzieci ją bardzo lubią, bo to jest taki typ człowieka, który bez zastanowienia szaleje z nimi na podłodze. Ja jestem spokojniejsza, organizuję wszystko, planuję, ona zakłada na głowę pióropusz i tańczy jak Indianie lub piracką przepaskę na oko i krzyczy: Ahoj kamraci! 🙂

Na ostatnich kreatywnych urodzinach robiła sobie razem z dziewczynkami koronę i bawiła się jak księżniczka. 🙂 Taki nastrój i mi się udziela, bawimy się w trakcie zajęć, warsztatów czy animacji równie dobrze jak nasze Bystrzaki.

Zresztą ta niekończąca się wyobraźnia i otwartość to cechy pożądane w tej pracy. Wszystkie Trenerki bez mrugnięcia okiem potrafią zamienić się we wróżki, piratów czy astronautów i wyruszyć rakietą w kosmos. 🙂

Karolina to moja młodsza siostra, każda z nas jest inna i może dlatego dobrze się dogadujemy w Bystrzaku. Widzimy rozwiązania i pomysły na różne sposoby i robiąc „burzę mózgów” wychodzi zawsze coś fajnego.
Swoją drogą mam jeszcze jedną siostrę – Kasię – od czasu do czasu też nam pomaga przy organizacji urodzin, zobaczymy może później też będzie chciała dołączyć do Bystrzakowej załogi. 🙂

To prawie brzmi jak rodzinny biznes. 🙂 A jak dzisiaj wyglądają Twoje dni? Czy prowadzenie własnej działalności spełniło Twoje oczekiwania?

Z dwójką dzieci i własną firmą nie można się nudzić. Każdy dzień jest jednak inny, własna działalność daje też sporą swobodę jeśli chodzi o organizację. Kiedy potrzebuję więcej popracować, z pomocą wkracza Babcia, jeśli mamy na horyzoncie choroby jestem więcej z dziećmi. Prowadzenie działalności jako takiej nigdy nie było moim priorytetem, ale

Akademia Bystrzak to w moim przypadku robienie tego, co lubię i co zawsze chciałam robić oraz satysfakcja z radości dzieci.

A od września planujesz ruszyć z drugą marką Akademii. Opowiedz o Smart Kids.

Tak i tutaj właśnie pojawia się kolejna zaleta Bystrzaka – możliwość rozwoju i poszerzenia swojej oferty. Smart Kids to kurs językowy dla dzieci. Doskonale wiemy, jak ważna jest nauka języków obcych już od najmłodszych lat. Od września dzieci w naszym Bystrzaku będą mogły wybrać się z jeżykiem Simonem w niezwykle ciekawą, językową podróż. Będą uczyć się języka angielskiego w sposób kreatywny, łącząc sprawdzone modele z Bystrzakowych kursów.

Na jakich zasadach odbywa się współpraca z dwiema markami? Czy otwarcie Smart Kids wymaga nowych nakładów finansowych? Czy może w jakiś inny sposób trzeba się przygotować?

Pełne wsparcie otrzymujemy od naszej Centrali. Do prowadzenia kursów otrzymujemy merytoryczne materiały, karty pracy. Trenerzy prowadzący zajęcia Smart Kids również kończą specjalne szkolenie. Wszystko odbywa się w ramach umowy franczyzowej, po szczegóły odsyłam do Centrali – są różne opcje, w zależności od tego na jaki pakiet zajęć, jako franczyzobiorca się zdecydujemy.

A powiedz mi jeszcze, czy pandemia bardzo dała Wam się we znaki? Czy dużo zmian musiałaś wprowadzić? Jak jest teraz?

Oczywiście na początku, kiedy jeszcze mało wiedzieliśmy na temat wirusa łatwo nie było. Zostały zamknięte szkoły i przedszkola, w związku z tym, my również dla bezpieczeństwa przede wszystkim dzieci, zamknęliśmy naszą placówkę. Przeszliśmy na tryb zajęć online, co wymagało sporej wyobraźni i kreatywności – pokazywanie dzieciom eksperymentów, technik pamięciowych czy wykonywanie kreatywnych prac plastycznych przed monitorem było dość trudne. Tu ogromne podziękowania dla rodziców, którzy starali się jak mogli, aby zapewnić dzieciom miejsce do pracy, stałe łącze i materiały potrzebne do zajęć.

Po powrocie do zajęć stacjonarnych wprowadziliśmy szereg procedur, które pozwoliły zapewnić większe bezpieczeństwo. Na przykład zmieniony został grafik, tak aby jak najmniej dzieci było jednocześnie w placówce, dezynfekujemy i wietrzymy sale po każdych zajęciach. Myślę, że każdy z nas przyzwyczaił się do tej nowej codzienności i teraz jest już łatwiej. Dzieciom bardzo brakowało kontaktów z rówieśnikami, wielokrotnie słyszałyśmy od rodziców, że cieszą się, że ich dzieci uczestniczą w zajęciach.

Poznaj jeszcze historię Eweliny – mamy 4 dzieci – Jak pogodzić macierzyństwo z pracą?

To na koniec proszę o kilka słów do mamy, która czyta tę rozmowę, które mogą być takim paliwem do działania w kierunku własnej działalności. Może powiesz co u Ciebie przeważyło szalę?

Ja już tak mam, że jak coś sobie wymyślę to działam… Kiedy usłyszałam słowa : „Na co czekasz? Otwórz Bystrzaka!” od razu zaczęłam przeglądać Internet, dzwonić, pytać. Już planowałam gdzie będzie nasz lokal. Myślę, że jeśli taka mama, która szuka pomysłu na siebie, czuje, że takie zajęcia to jest właśnie to, nie ma co się długo zastanawiać. Trzeba spróbować. Akademia Bystrzak to fajni ludzie, którzy chętnie odpowiedzą na pojawiające się pytania, pomogą ze wszystkim.

Jeśli chce stworzyć kreatywne miejsce, pełne radości i dziecięcego śmiechu, gdzie trenerzy na zajęciach bawią się równie dobrze jak dzieci, to nie pozostaje nic innego jak to zrobić.

Dziękuję za rozmowę.

Już dzisiaj otwórz Akademię Bystrzak w swoim mieście i prowadź rozwijające zajęcia dla dzieci. Poznaj szczegóły biznesu!

Nowość! Od września 2021 możesz także prowadzić zajęcia z języka angielskiego Akademia Smart Kids oraz zajęcia sportowe – Dzieci w Ruchu – wszystko we współpracy z jedną firmą!

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Akademii Bystrzak, Akademii Smart Kids i Dzieci w Ruchu:
Michał Wójcik
tel.: 508 343 666
e-mail: [email protected]

Zdjęcia: prywatne archiwum Sylwii

Wywiad powstał w ramach akcji Franczyza dla Mamy.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie