Czego szukasz

Jestem dobrym przykładem, że jak się chce, to się da – Ewelina Wiercioch

Ewelina Wiercioch w 2013 r. złożyła papiery na kandydatkę na ratowniczkę TOPR i jest pierwszą po 30 latach przyjętą w szeregi elity kobietą – ratowniczką Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Czy było łatwo? – Przerażała mnie bardziej presja tego, że jestem sama jako kobieta i że nie do końca wszyscy są zadowoleni że jestem. To było bardzo trudne. Ale pokonałam to. Wiedziałam czego chcę – opowiada Ewelina, dziś również przewodniczka tatrzańska i międzynarodowa UIMLA, instruktorka narciarstwa zjazdowego, narciarstwa wysokogórskiego (ski-tourowego) oraz wspinaczki sportowej. Wybrała góry, bo tam odkryła siebie.

Ewelina Wiercioch

Ewelina jesteś pierwszą od ponad trzydziestu lat kobietą – ratowniczką TOPR. Znałaś tę organizację od środka, pracowałaś w administracji TOPR-u, Twój mąż był ratownikiem TOPR-u, jesteś córką prezesa TOPR-u i wiedziałaś, że pokutuje opinia, iż ratownictwo górskie to męskie zajęcie. A jednak zdecydowałaś się złożyć papiery. Co Tobą kierowało?

To było już dobrych kilka lat temu i moje emocje z tym związane są dzisiaj zupełnie inne. W tamtym czasie miałam bardzo trudny okres, byłam w trakcie rozwodu, przeżywałam rewolucję w życiu. Potrzebowałam bodźców, żeby się trzymać i jakoś przetrwać. Podchodzę do życia zadaniowo i tak też podeszłam do tego wyzwania.

Pracowałam w administracji kilka lat, obserwowałam pracę ratowników. Ja również nieustannie byłam w górach, w tamtym czasie startowałam w zawodach zarówno w narciarstwie wysokogórskim, jak i wspinaczkowym. Byłam aktywna. Pewnego dnia, będąc tradycyjnie po pracy na treningu na nartach skiturowych stwierdziłam… czemu nie spróbować. Naczelnik TOPR także delikatnie mnie namawiał. I stało się. Złożyłam papiery na staż kandydacki do TOPR.

Jak zostało to przyjęte w środowisku?

Oj działo się. To była dla mnie stresująca sytuacja. Zrobiłam pewnego rodzaju rewolucję w TOPR, bo po tylu latach nikt się nie spodziewał, że nagle w TOPRze pojawi się kobieta. Był to gorący okres. Nie wszyscy byli zadowoleni. Zrobiło się wokół tego wydarzenia bardzo głośno, zarówno w Zakopanem, jak i w mediach. Dałam z siebie wszystko i udało się. Dzisiaj mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumna. Nie zraziłam się, tylko konsekwentnie realizowałam to, co sobie założyłam.

Samo przyjęcie do elity Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratowniczego to jeszcze nie koniec. Jak wygląda droga do zostania ratownikiem?

Droga aby zostać ratownikiem jest dość długa. Początek tej drogi bierze się od naszej pasji chodzenia po górach. Oczywiście to nie tylko chodzenie po szlakach, ale także poza szlakami, wspinanie, czy bardzo dobra umiejętność jazdy na nartach. Nasze doświadczenie górskie, wykaz działalności to takie nasze CV.

Dodatkowo należy zdać egzaminy wstępne na staż kandydacki: medyczny, test kondycyjny na Kasprowy Wierch, wspinanie, jazdę na nartach po trasach i poza trasami, czy z topografii Tatr. Musimy mieć dwóch wprowadzających (opiekunów), którzy za nas ręczą, i którzy się nami „opiekują” podczas stażu kandydackiego.

Staż kandydacki trwa dwa lata. W tym czasie mamy cały szereg szkoleń z technik ratowniczych zarówno w lecie, jak i w zimie. Każde szkolenie zakończone jest egzaminem. Musimy także dyżurować i brać udział w wyprawach ratunkowych. Cały staż zakończony jest egzaminem. Po dwóch latach i po pomyślnym zaliczeniu wszystkiego zostajemy ratownikami ochotnikami TOPR 🙂

Podczas uroczystości Dnia Ratownika składamy Naczelnikowi TOPR przysięgę ratowniczą. To jest bardzo ważne wydarzenie. Zostaje w głowie chyba do końca życia. Ja moją przysięgę składałam w dolinie 5 Stawów Polskich.

Nie przerażały Cię te wszystkie testy, szkolenia, wyprawy? Miałaś chwilę zwątpienia?

Nie przerażały mnie szkolenia, dyżury czy wyprawy. Tym byłam podekscytowana, bo podnosiłam swoje umiejętności. To był super czas, ale miałam krótkie chwile zwątpienia. Tak jak wspomniałam, to był dla mnie ciężki okres i dużo się wówczas nałożyło.

Przerażała mnie bardziej presja tego, że jestem sama jako kobieta i że nie do końca wszyscy są zadowoleni że jestem. To było bardzo trudne. Ale pokonałam to. Wiedziałam czego chcę. Poza tym mój tata i moja rodzina bardzo mnie wspierali.

Jak wygląda praca ratownika?

W TOPR jest grupa ratowników zawodowych, którzy pracują na „etacie” i grupa ratowników ochotników. Ja jestem ratownikiem ochotnikiem. Praca ratownika zawodowego od ochotnika różni się tym, że Ci pierwsi pracują w systemie 12 godzinnym przez 7 dni, a następnie mają 7 dni wolnego. Ratownik ochotnik ma konieczność być na dyżurach społecznych co najmniej 120 godzin w ciągu roku.

Dyżurować możemy zarówno w Centrali TOPR, która znajduje się w Zakopanem, jak i w schroniskach. Jeśli jest wyprawa, a nas nie ma na Centrali to dostajemy informacje sms. Jeżeli mamy możliwość, to bierzemy udział w wyprawie.

Jesteś też przewodniczką tatrzańską, instruktorką narciarstwa zjazdowego, wysokogórskiego oraz wspinaczki sportowej. Wspólnie z ojcem, siostrą i mężem prowadzicie rodzinną firmę TAMiTU Tatry. Z Grzegorzem, Twoim mężem poznaliście się jeszcze w TOPR.

Tak, jestem w górach non stop. Albo prywatnie albo w pracy albo społecznie, jako ratownik albo na wakacjach – też w górach. Jak ja to wytrzymuje? 🙂 Na szczęście mam farta, bo cała moja rodzina chodzi po górach, dzięki temu się rozumiemy. To prawda, prowadzimy małą rodzinna firmę TAMiTU Tatry, która zajmuje się organizowaniem wypraw w góry. Jestem szczęśliwa, że pracuje z moim mężem. Rozumiemy się doskonale. Dodatkowo on jest także Ratownikiem TOPR, więc wspólnie chodzimy na dyżury.

Grzesia znam od dawna, ale nasze drogi zeszły się dopiero kilka lat temu. Przyznam, że wcześniej nie za bardzo się lubiliśmy 🙂 On był także przeciwnikiem kobiety w TOPR, brrr… do dzisiaj za to przeprasza 🙂 🙂 Nie znał mnie. Teraz już wie, że sobie dobrze radzę. Ale to wszystko nas połączyło. Cieszę się, że nasza pasja to także nasza praca, choć ma to także ciemne strony.

A jakie są ciemne strony tej pracy?

Każda praca ma swoje plusy i minusy. W mojej plusem jest to, że łączę pasję z pracą, że jestem w ciągłym ruchu, poznaję sporo świetnych ludzi, z niektórymi zawiązały się przyjaźnie. Niestety bywam bardzo zmęczona fizycznie i psychicznie. Moje życie nie kończy się po przyjściu z gór do domu, gdzie przeważnie każdy już odpoczywa. Po powrocie dopiero zaczynam życie, mam rodzinę i sporo różnych obowiązków. W górach opowiadam za ludzi, za ich bezpieczeństwo, a w domu za moją rodzinę.

Muszę też bardzo o siebie dbać. Moja działalność obarczona jest ryzykiem kontuzji, nie mogę sobie pozwolić na żadne problemy zdrowotne. No i… moja praca związana jest z czynnikiem, na który zupełnie nie mam wpływu – pogodą. A w Tatrach bywa bardzo kapryśnie 🙂

Staram się utrzymać balans pomiędzy pasją a pracą. Niestety oddając się przewodnictwu mam bardzo mało czasu, żeby być w górach wyłącznie dla siebie, z mężem czy z córką. Oczywiście znalazłam sposób żeby to w pewien sposób łączyć. Często pracuje z Grzesiem, a córkę biorę ze sobą jak idę z zaprzyjaźnionymi Klientami lub na łatwe szlaki. Mimo pewnych trudności cieszę się, jak obserwuje ludzi, którzy się rozwijają, zaczynają o siebie dbać, a niektórzy przewartościowują swoje życie.

Co jest takiego w górach, że pod ich wpływem ludzie zmieniają swoje życie?

To jest pasja. To nie muszą być góry, to może być cokolwiek co wciąga człowieka bez reszty, coś co jest tylko jego i nikt, ale to nikt mu tego nie zabierze. Pasja trzyma przy sobie podczas różnych zakrętów, trudności. Ja wybrałam góry. To prawda, zmieniły moje życie, bo znalazłam w nich coś wartościowego, odkryłam siebie.

Dzięki nim pokonuje różne bariery, jestem silna, twarda i konsekwentna, dążę w nich zawsze do celu. A żeby go osiągnąć – muszę się zmęczyć, czasami mocno zawalczyć. Nic nie przychodzi od tak i tego w nich uczę moją córkę. To także miejsce, w którym odpoczywam, w którym mam spokój. W górach nie muszę się spieszyć, myśleć o problemach „na ziemi”. W nich liczą się zupełnie inne rzeczy.

To ile czasu w ciągu roku spędzasz w górach? Da się to zliczyć?

🙂 Nie da, myślę, że co najmniej 6 dni w tygodniu. Czasami mam dość, ale zazwyczaj po dniu odpoczynku już mnie ciągnie. Nie mogę wysiedzieć w domu, nie lubię się nudzić. Fajnie jest coś robić. To nie zawsze są wysokogórskie wycieczki, wystarczy, że pójdę pobiegać i już jest dobrze 🙂

Jeszcze nie wspomniałyśmy o jednej ważnej roli w Twoim życiu – jesteś mamą nastoletniej już Oli. Czy Ola podziela Twoją pasję do gór?

Tak, moja córka ma już prawie 15 lat, kiedy to zleciało…? Ola podziela moją pasję do gór, choć nie w takim stopniu jak ja 🙂 Najbardziej lubimy się wspinać, a w zimie chodzić na skiturach. Moja córka jest przede wszystkim artystką. Dostała się do świetnego liceum plastycznego w Zakopanem. Moim zadaniem jest ją wspierać i pokazywać na własnym przykładzie, że wszystko jest możliwe i że fajnie jest fajnie żyć, z pasją.

W górach uczę ją przełamywania własnych barier, które potem wykorzystuje we własnym rozwoju. Ja też dużo zyskuję, bo „zmusza” mnie, żebym z nią jeździła po wszystkich muzeach sztuki nowoczesnej. Jak tylko pojawia się nowa wystawa to jedziemy. Raz w roku zabieram ją też do wybranej stolicy europejskiej, żeby mogła zobaczyć dzieła największych artystów. Przyznam, że te podróże są dla nas wszystkich fajne, to idealna odskocznia od gór.

Ewelina wspomniałaś mi wcześniej, że chcesz się angażować we wszelkie akcje pomagające kobietom. Czy nadal realizujesz projekt „Kobiety na szczytach”? – który ma na celu zachęcanie kobiet do chodzenia po Tatrach.

Tak, w tym roku kładę duży nacisk na kobiety. W wakacje będę organizowała wyjścia tylko dla kobiet o różnym stopniu trudności. Chcę pokazać, że góry są dostępne. Oczywiście wszystko musi odbywać się z głową. Ponadto chciałabym aktywować kobiety i przez góry pokazywać, że można i że warto mieć coś tylko dla siebie. Chciałabym żeby przestały się bać.

W tym roku kończę 40 lat, to jakiś mały przełom w moim życiu. Niektóre kobiety: młodsze, starsze które spotykam, z którymi chodzę po górach opisują się jako stare, wszystkie grube 🙂 „zablokowane”, przeważnie źle o sobie mówią. Zupełnie nie wiem skąd się to bierze? Myślę, że jestem dobrym przykładem na to, że jak się chce, to się da. Nie można szukać wymówek, tylko działać.

Kobiety w górach są także często postrzegane troszkę z przymrużeniem oka. Przyznam, że dzisiaj na szlakach spotykam w większości kobiety. Zachęcam Was dziewczyny do działania!

Nasuwa mi się taki analogiczny wniosek, że skoro dzisiaj kobiety coraz częściej wybierają na swoje wędrówki górskie szczyty, wysokie szczeble kariery też są dla nich do osiągnięcia. Jak myślisz?

Oczywiście, że są! Dla każdej z nas. Niestety kobiety wciąż są dyskryminowane, w górach także, ale to nie oznacza, że mamy przestać próbować! Żyję w rejonie, w którym jest ogromny patriarchat. Nie godzę się na to, ale przyznam, że życie wbrew zasadom, przyzwyczajeniom, pewnym zwyczajom akceptowalnym społecznie wcale nie jest łatwe. To nieustająca walka. Nie sądzę jednak, żeby to był powód rezygnowania z samej siebie i z własnego podejścia do życia, swoich ambicji! Musimy się wspierać drogie dziewczyny.

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: archiwum Eweliny

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Koronawirus – prawa pracujących rodziców – zasiłek ZUS i wniosek do pobrania

Od poniedziałku w całym kraju również najmłodsze dzieci nie uczęszczają do przedszkoli i żłobków. W związku z tym po raz kolejny przed rodzicami spore wyzwania związane z zapewnieniem opieki dzieciom i łączeniem jej z obowiązkiem wykonywania swoich zawodowych powinności. Rodzicom dzieci do lat 8 przysługuje specjalny zasiłek opiekuńczy - mamy wniosek do pobrania - złóż wniosek do ZUS. Jakie prawa mają rodzice starszych dzieci? Sprawdź!
mama z dziećmi w domu

Aktualizacja 07.04

W związku z przedłużeniem obostrzeń do 18 kwietnia 2021 r. w tym czasie rodzicom dzieci do lat 8 przysługuje dodatkowy zasiłek opiekuńczy.

Aktualizacja 29.03

Do 11.04. 2021 r. z uwagi na ponowne zamknięcie placówek przedszkolnych i żłobków, rodzicom dzieci do lat 8 przysługuje dodatkowy zasiłek opiekuńczy.

Aktualizacja 30.12.2020

Od 28 grudnia ponownie przysługuje dodatkowy zasiłek opiekuńczy, w wysokości 80 % wynagrodzenia, który dotychczas przysługiwał do 24 grudnia. W razie konieczności, okres jego wypłaty ma zostać wydłużony.

Zatem dodatkowy zasiłek opiekuńczy będzie wypłacany przez 21 dni, w okresie od 28 grudnia 2020 r. do 17 stycznia 2021 r.

Aktualizacja 04.11.2020

Zasiłki dla rodziców są przewidziane na takich zasadach, jak było to wiosną, na takich zasadach, gdy będą musiałby być stosowane – powiedział premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji w dniu 04.11. dotyczącej nowych obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa. Zaznaczył, że wciąż opiekę stacjonarną sprawują żłobki oraz przedszkola.

Aktualizacja 26.08.2020

Dodatkowy zasiłek opiekuńczy będzie przysługiwał do 20 września rodzicom dzieci do lat 8 w przypadku zamknięcia placówki edukacyjnej – żłobka, przedszkola lub szkoły z powodu koronawirusa.

Sytuacja będzie na bieżąco monitorowana i mogą zostać wprowadzone zmiany. Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej będzie podejmować decyzje we współpracy z MEN.

Aktualizacja 9.07.2020

Mimo wcześniejszych zapowiedzi, że zasiłek będzie obowiązywał tylko do 12.07, Minister Marlena Maląg ogłosiła, że zasiłek opiekuńczy zostanie przedłużony o kolejne 2 tygodnie – do 26.07.

Zasiłek przysługuje rodzicom dzieci do lat 8, które nie mogą korzystać z opieki przedszkoli i żłobków- czy to z powodu zamknięcia placówek, czy też decyzji rodzica o nieposłaniu dzieci na zajęcia.

Dodatkowy zasiłek przysługuje także ubezpieczonym rodzicom dzieci:

  • do 16 lat, które mają orzeczenie o niepełnosprawności,
  • do 18 lat, które mają orzeczenie o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności,
  • które mają orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego.

Czy to ostateczny termin obowiązywania zasiłku, czy zasiłek będzie przedłużany od 27.07? Dowiemy się w najbliższych dniach.

Aktualizacja 29.05.

Od 25.05 w życie weszły nowe przepisy, według których, zasiłek opiekuńczy przysługuje do 14 czerwca br. Nie zmieniły się zasady wypłacania zasiłku opiekuńczego oraz to, że przysługuje on rodzicom dzieci do 8 roku życia. O wsparcie mogą się starać również rodzice, którzy pomimo otwarcia placówek, do których uczęszczają ich dzieci, nie zdecydowali się wysłać ich tam posłać.

Aktualizacja 13.05

Na konferencji prasowej premier zapowiedział, że od 25 maja br. przywrócone zostaną zajęcia opiekuńczo-wychowawcze z możliwością prowadzenia zajęć dydaktycznych dla uczniów klas I-III szkół podstawowych.

Utrzymany zostanie obowiązek realizowania podstawy programowej. W zależności od sytuacji w danej szkole dyrektor zdecyduje czy będzie to kształcenie w formie stacjonarnej, czy z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość.

Aktualizacja 30.04

Minister Rodziny Pracy i Polityki ogłosiła przedłużenie wypłacania zasiłku opiekuńczego do 24 maja. To rozwiązanie jest skierowane do tych rodziców, którzy nie będą mogli posłać dziecka do żłobka czy przedszkola, z powodu zamknięcia placówek.

Aktualizacja 29.04

Premier ogłosił, że od 6 maja otwierane będą żłobki i przedszkola w nowym reżimie sanitarnym. Jednakże nie wszystkie placówki i nie od razu. Decyzję podejmować będą lokalne władze z przedstawicielami sanepidu.

Od środy 6 maja organy prowadzące te placówki mogą je otworzyć, mając na uwadze wytyczne Głównego Inspektoratu Sanitarnego, a także Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Ważne! Ze względu na sytuację epidemiologiczną organ prowadzący może ograniczyć liczebność grupy przedszkolnej lub ograniczyć liczbę dzieci objętych opieką w żłobkach.

Ważne! Jednostka samorządu terytorialnego na podstawie dotychczasowych przepisów ogólnych może zamknąć wszystkie żłobki i przedszkola na swoim terenie.

Szkoły pozostają zamknięte do 24 maja.

Zasiłek będzie utrzymany dla tych rodziców, którzy nie mogą posłać swoich pociech do żłobków czy przedszkoli – zapowiedział premier.

Aktualizacja 27.04

Zgodnie z przewidywaniami placówki szkolne, przedszkola i żłobki pozostają zamknięte do 24 maja 2020.

Jednocześnie rząd przedłużył okres obowiązywania zasiłku opiekuńczego do 3 maja. Wkrótce powinny zostać przedstawione decyzje dotyczące prowadzenia pewnych form działalności opiekuńczej w części placówek.

Aktualizacja 9.04

Szkoły, przedszkola i żłobki pozostaną zamknięte przynajmniej do 26.04. W związku z tym rodzice mogą wnioskować o przedłużenie zasiłku opiekuńczego.
Egzaminy maturalne i egzaminy ósmoklasisty odbędą się najwcześniej w czerwcu.

Przeczytaj także: Mama – pracownica, a obniżenie etatu?

Jeden rodzic na urlopie a drugi na zasiłku opiekuńczym? Czy to możliwe?

Pytanie od Czytelniczki:

Mąż pracuje, aktualnie sprawuje opiekę nad synkiem, ponieważ nasz synek chodzi do żłobka, który teraz jest zamknięty i nie mieliśmy osoby, która mogłaby z nim zostać. Ja pracuje, w przyszłym tygodniu moja firma ma cały tydzień wolnego w związku z czym muszę wziąć urlop. Czy w takim przypadku skoro ja będę w domu mąż musi zrezygnować z opieki nad dzieckiem i wrócić do pracy?

Odpowiedź:

Zgodnie z przepisami zasiłek opiekuńczy nie przysługuje, jeżeli poza ubezpieczonym są inni członkowie rodziny pozostający we wspólnym gospodarstwie domowym, mogący zapewnić opiekę dziecku. Nie dotyczy to jednak opieki sprawowanej nad chorym dzieckiem w wieku do 2 lat.

Zasiłek opiekuńczy przysługuje zatem za okresy, w których dziecko nie miało zapewnionej opieki.

Członkiem rodziny, który nie może zapewnić dziecku opieki jest m.in. osoba chora, całkowicie niezdolna do pracy, pracownik, który odpoczywa po nocnej zmianie, prowadzi działalność gospodarczą.

Jeżeli więc matka dziecka przebywa na urlopie wypoczynkowym, to jest osobą, która może zapewnić opiekę dziecku. W takim przypadku ojciec dziecka nie powinien w tym okresie korzystać z zasiłku opiekuńczego.

Aktualizacja 29.03

Rodzic może złożyć oświadczenie do wypłaty dodatkowego zasiłku opiekuńczego z powodu konieczności sprawowania opieki nad dzieckiem do lat 8 z powodu nieprzewidzianego zamknięcia placówki, które jest wnioskiem o wypłatę zasiłku na dalszy (kolejny) okres.

Oświadczenie można złożyć tak jak do tej pory.

Aktualnie trwają prace nad zmianą ustawy, która wprowadziła dodatkowy zasiłek opiekuńczy. Nowe rozwiązania mają obowiązywać z mocą wsteczną od 26 marca 2020 r.

Aktualizacja 23.03.

Szkoły zamknięte do Świąt Wielkanocnych. Rodzicom dzieci do lat 8 będzie przysługiwał nadal zasiłek opiekuńczy, na kolejne 14 dni. Brak informacji nt. wsparcia dla rodziców starszych dzieci.

Aktualizacja 12.03

Aby skorzystać z dodatkowego zasiłku opiekuńczego, wystarczy złożyć oświadczenie do swojego pracodawcy. Wzór oświadczenia mamy do pobrania na końcu tego artykułu.

Zasiłek opiekuńczy a własna firma

Osoby prowadzące działalność pozarolniczą składają oświadczenie w ZUS.

Propozycje zmian w prawie do pilnego wprowadzenia

O wszelkich zmianach w przepisach będziemy informować Was na bieżąco – pojawiły się propozycje, aby:

  • zasiłek był wypłacany w wysokości 100, a nie jak dotąd 80% wynagrodzenia,
  • byli nim objęci rodzice dzieci powyżej 8 roku życia.

Aktualizacja 21.04.

31.03. została uchwalona przez Sejm ustawa, która wprowadza zmiany o dodatkowym zasiłku opiekuńczym:

Zmiany te polegają na:

  • wydłużeniu o kolejne 14 dni okresu, przez który przysługuje dodatkowy zasiłek opiekuńczy, do 26.04.2020 r.
  • przyznaniu prawa do tego zasiłku rodzicom dzieci niepełnosprawnych w wieku powyżej 8 lat.

Interesują Cię kwestie prawne związane z macierzyństwem?

Zapisz się do naszego newslettera i otrzymaj cały zestaw prawnych artykułów na każdy etap macierzyństwa.

Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych na zasadach określonych w polityce prywatności. W każdej chwili zgodę możesz wycofać.

Zasiłek a praca zdalna

Istotna z punktu widzenia pracowników i pracodawców jest również kwestia, czy pracownik, który świadczy pracę poza zakładem pracy czyli tzw. pracę zdalną, ma prawo do pobierania zasiłku opiekuńczego? Odpowiedź jest przecząca – pracownikowi, który pracuje zdalnie nie przysługuje zasiłek opiekuńczy, natomiast przysługuje mu wynagrodzenie od pracodawcy na normalnych zasadach.

reklama przedszkole online

Treść artykułu 11.03

Zamknięte szkoły – dodatkowy zasiłek opiekuńczy dla rodziców dzieci do lat 8.

W związku z informacją o zamknięciu szkół w całej Polsce pracownik, który ma dziecko do 8 roku życia może skorzystać z dodatkowego zasiłku opiekuńczego. Musi wypełnić załączone dokumenty a oryginał należy dostarczyć do ZUS.

UWAGA! Jeśli w szkole, przedszkolu czy żłobku będą w okresie tych 14 dni prowadzone dyżury zasiłek nie będzie przysługiwał.

Wniosek do pobrania

Na końcu artykułu znajdziesz do pobrania:

  • oświadczenie o sprawowaniu opieki nad dzieckiem do lat 8
  • wniosek do ZUS o wypłatę zasiłku opiekuńczego z powodu sprawowania opieki nad dzieckiem do lat 8

Specustawa dotycząca koronawirusa – jakie daje prawa i nakłada obowiązki?

W dniu 8 marca 2020 r. weszła w życie ustawa z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. z 2020 r., poz. 374).

Jakie rozwiązania dotyczące stosunków pracowniczych wprowadzonych ww. ustawą weszły w życie?

I. Możliwość polecenia wykonywania pracy zdalnej

W celu zwalczania zakażenia, zapobieganiu rozprzestrzenianiu się, profilaktyki oraz zwalczaniu skutków choroby wywołanej koronawirusem pracodawca może polecić pracownikowi wykonywanie przez oznaczony czas pracy określonej w umowie o pracę poza miejscem jej stałego wykonywania (praca zdalna).

Przeczytaj także: Praca zdalna – gdzie szukać i w jakich zawodach

„Specustawa” nie wskazuje jednak, w przypadku jakiego rodzaju prac możliwe jest polecenie wykonywania pracy w formie pracy zdalnej, jak również warunków wykonywania tej pracy – jest to szczególnie istotne z uwagi na brak jakichkolwiek regulacji dotyczących pracy zdalnej w Kodeksie pracy.

Z uwagi na powyższe, w tym zakresie konieczne jest każdorazowe, indywidualne rozstrzyganie przez pracodawców każdego przypadku i dobór odpowiednich środków (faktycznych i prawnych) zapewniających zgodność wykonywania pracy zdalnej z przepisami prawa pracy.

II. Dodatkowy zasiłek opiekuńczy w przypadku zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola lub szkoły

Ubezpieczonemu zwolnionemu od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki nad dzieckiem do lat 8, przysługuje dodatkowy zasiłek opiekuńczy za okres nie dłuższy niż 14 dni w przypadku zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola lub szkoły do których uczęszcza dziecko, z powodu koronawirusa.

Ww. dodatkowy zasiłek nie wchodzi do „puli” podstawowego zasiłku opiekuńczego.

Sytuacja pracowników opiekujących się dziećmi w wieku powyżej 8 lat:

W sytuacji zamknięcia szkoły i konieczności sprawowania opieki nad dzieckiem w wieku ponad 8 lat, pracownik nie ma możliwości skorzystania z dodatkowego zasiłku opiekuńczego, o którym mowa powyżej. W takiej sytuacji pracownik może zawnioskować o 2 dni (lub 16 godzin) opieki nad dzieckiem do lat 14, zgodnie z art. 188 kodeksu pracy (tj. o ile dotychczas takiego zwolnienia nie wykorzystał).

Przeczytaj także – Zwolnienie na dziecko – komu przysługuje opieka na dziecko zdrowe

Dalsza nieobecność pracownika może zostać uzgodniona z pracodawcą np. w formie urlopu wypoczynkowego lub urlopu bezpłatnego. Również w tej sytuacji możliwe jest uzgodnienie wykonywania przez pracownika pracy w formie pracy zdalnej (przy spełnieniu powyżej wskazanych warunków).

Przeczytaj także: Koronawirus a praca – obowiązki pracowników i pracodawców

Jeżeli jednak pracownik nie ma możliwości zawnioskowania o urlop wypoczynkowy czy też wykonywania pracy w formie pracy zdalnej, ale jednocześnie jego sytuacja osobista powoduje, iż nie ma możliwości wykonywania pracy z uwagi na konieczność sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem w opisywanej sytuacji, pracodawca może uznać ww. nieobecność pracownika za nieobecność usprawiedliwioną niepłatną.

Każdorazowo jednak zaleca się analizę konkretnego stanu faktycznego pod kątem oceny, czy taka nieobecność w pracy faktycznie jest usprawiedliwiona (m.in. wiek dziecka, możliwość zapewnienia opieki przez innego członka rodziny itp.).

III. Możliwość zastosowania obowiązkowej hospitalizacji, kwarantanny lub nadzoru epidemiologicznego

W celu zapobiegania szerzeniu się zakażeń koronawirusem, istnieje możliwość zastosowania wobec osób chorych albo osób podejrzanych o zachorowanie obowiązkowej hospitalizacji. Ponadto wobec osób zdrowych, które pozostawały w styczności z osobami chorymi, będzie można zastosować obowiązkową kwarantannę lub nadzór epidemiologiczny, jeżeli tak postanowią organy inspekcji sanitarnej, przez okres nie dłuższy niż 21 dni, licząc od ostatniego dnia styczności z osobami chorymi. Decyzje w ww. przypadkach co do zasady będzie wydawał państwowy powiatowy inspektor sanitarny lub państwowy graniczny inspektor sanitarny.

Zgodnie ze stanowiskiem ZUS, za czas kwarantanny ubezpieczonemu będzie przysługiwało wynagrodzenie chorobowe lub zasiłek chorobowy.

Obowiązujące przepisy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa traktują bowiem na równi niezdolność do pracy z powodu choroby z niemożnością wykonywania pracy w wyniku decyzji wydanej przez właściwy organ albo uprawniony podmiot na podstawie przepisów o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

IV. Stosowanie przepisów ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. 2019 r., poz. 1239 t.j. ze zm.) do zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2

Na mocy rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 27 lutego 2020 r. w sprawie zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 (Dz. U. z 2020 r., poz. 325), które weszło w życie w dniu 28 lutego br., przepisy ww. ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi stosuje się wobec zakażeń koronawirusem.

Powyższe oznacza m.in., iż w stanach zagrożenia epidemicznego i epidemii, może zostać wprowadzone w drodze odpowiedniego rozporządzenia np. czasowe ograniczenie funkcjonowania określonych instytucji lub zakładów pracy, nakaz udostępnienia nieruchomości, lokali, terenów i dostarczenia środków transportu do działań przeciwepidemicznych przewidzianych planami przeciwepidemicznymi, czasowe ograniczenie określonych zakresów działalności przedsiębiorców, a także czasowe ograniczenie korzystania z lokali lub terenów oraz obowiązek ich zabezpieczenia.

Dziękujemy p. Hannie Kelmie z firmy Szwak i Spółka za pomoc w przygotowaniu tekstu.

Dziękujemy Pani adw. Liliannie Skiba za aktualizację artykułu.

Zdjęcie: 123 rf

Załączniki

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:

381 dni pandemii: jak dziś radzą sobie pracujące mamy?

Kiedy w styczniu 2020 roku zaczęto wspominać o niebezpiecznym wirusie, który pojawił się „gdzieś w Chinach”, nie poświęcały sprawie szczególnej uwagi – jak zresztą większość z nas. Miały na głowie pracę, dzieci, dom, a w wolnych chwilach planowały wakacje, rezerwowały miejsca w restauracji na spotkania z przyjaciółmi albo szukały kreacji na zbliżające się imprezy. Ot, zwykłe życie, za którym wszystkie już bardzo tęsknią. One, czyli trzy „zwykłe” kobiety, kobiety takie jak Ty. Starające się godzić rolę mamy, żony, pracownika albo właściciela firmy. Jak radzą sobie po roku?
mama z córką na górskim szlaku

381 dni pandemii: jak dziś radzą sobie pracujące mamy?

Oto trzy historie trzech mam. Ich refleksje, garść doświadczeń i wspomnień ubranych w słowa i podsumowujących 381 dni pandemii. Tyle właśnie mija od ogłoszenia pierwszego lockdownu w Polsce. Czy zdołały się przyzwyczaić, czy czekają na powrót „normalności”, którą wcześniej znały? Czy można się pogodzić z taką rzeczywistością, czy ich codzienność opiera się na czekaniu aż to wszystko się skończy?

Zapytałyśmy o to Kamillę, Magdę i Martę. A jaka jest Twoja historia? Może chcesz nam ją opowiedzieć?

Kamilla, mama dwóch córek, rejestratorka medyczna: „Czas pandemii zdecydowanie nie jest moim sprzymierzeńcem”


Kamilla, jakie było Twoje życie przed pandemią?

Kamilla: Krótko mówiąc: cudowne i wspaniałe, choć wcześniej tak tego nie postrzegałam. Jak pewnie każdy z nas miałam różne zastrzeżenia do własnego trybu życia, w efekcie czego na początku ubiegłego roku postanowiłam, że zmienię pracę. Na przełomie lutego i marca zakończyłam współpracę z firmą z branży medycznej, w której pracowałam kilka lat.

Nastawiłam się na zmiany, na coś nowego, na nowe doświadczenia i możliwości. Ale najpierw chciałam odetchnąć. Wspólnie z mężem postanowiliśmy, że do nowej pracy pójdę dopiero po wakacjach, zwłaszcza że trudno byłoby mi wziąć urlop od razu po zatrudnieniu.
To był fantastyczny czas z pięknymi planami: w maju wyjazd z przyjaciółkami do Włoch, w czerwcu romantyczny wypad na Maltę z mężem. Bilety – jak nigdy! kupione już ponad pół roku wcześniej. Planowaliśmy też spędzić trochę czasu z dziećmi nad morzem. Córki z niecierpliwością czekały na wakacyjny obóz sportowy. W perspektywie mieliśmy tyle cudownych wydarzeń!


To właśnie wtedy zarządzono lockdown?

Kamilla: Tak. Nie zdawałam sobie sprawy, że jakiś wirus może wprowadzić w moim życiu taki chaos. Pojawiła się złość, frustracja, rozgoryczenie. Jestem osobą dorosłą, a mimo wszystko bardzo ciężko było pogodzić się z tym, że na nic tak naprawdę nie mam wpływu, nie mogę nic zaplanować i ktoś decyduje za mnie (tu patrz: rząd). Zdawałam sobie rzecz jasna sprawę, że jest to konieczne dla dobra nas wszystkich, ale bardzo trudno było mi to zaakceptować. W mediach przez cały czas podawane były rosnące liczby zachorowań i zgonów na COVID. Cały czas żyliśmy nadzieją, że sytuacja się poprawi i zniosą restrykcje. Tak się jednak nie stało. Nasze plany legły w gruzach.

Co było najtrudniejsze?


Kamilla: Najgorsze z tego wszystkiego było oznajmić dziewczynkom, że obóz się nie odbędzie. Strasznie to przeżyły. Zawody, na które bardzo długo się przygotowywały, też zostały odwołane. Ta sytuacja i cały lockdown wpłynęła niekorzystnie na nasze relacje. Ciągle siedzieliśmy razem w domu. Znudzeni i źli. Nikt ze znajomych, a nawet znajomych naszych znajomych nie chorował na koronawirusa, dlatego niezrozumiałe były dla nas te wszystkie obostrzenia. Jednak pod koniec lata były już pierwsze zachorowania wśród bliskiej rodziny. Nie ukrywam, że pojawił się lekki niepokój. Zaczęłam uświadamiać dobie, że wszystkie zakazy i nakazy zasłaniania ust i nosa są potrzebne. Gdybyśmy nie stosowali się do zaleceń, to może ktoś z nas byłyby już osobą zakażoną.

A jak z pracą? Udało Ci się coś znaleźć w tym trudnym czasie?

Kamilla: Czas pandemii zdecydowanie nie jest moim sprzymierzeńcem, także pod tym kątem. Byłam pewna, że szybko coś znajdę. To jednak nie było wcale takie łatwe, szukałam pracy ponad 3 miesiące. Ofert jak na lekarstwo, bo to był czas redukcji etatów. W końcu dostałam pracę w przychodni, która współpracuje z NFZ, zatrudniłam się jako rejestratorka medyczna. Trochę szalony krok w czasie szalejącej pandemii zatrudniać się właściwie w epicentrum, ale nie żałuję. Ogrom pracy sprawił, że przestałam myśleć o błahych rzeczach dnia codziennego. Skupiłam się w 100% na pracy i na rodzinie. Wiem, że do zupełnej normalności pewnie nigdy już nie wrócimy, ale cierpliwie czekam na moment, kiedy będzie można normalnie podróżować, wyjść ze znajomymi do kina czy na kolację. Bardzo mi tego brakuje.

Marta, mama dwóch synów, psycholog: „Najgorsza jest bezsilność. Ale staram się tworzyć namiastki normalności”

Marta, na jakim etapie życia byłaś, gdy stało się jasne, że mamy do czynienia z epidemią?

Marta: Gdy rok temu pandemia oficjalnie zagościła w życiach ludzi na całym świecie, ja byłam jeszcze w trakcie urlopu macierzyńskiego. Część obostrzeń była dla mnie odczuwalna bardziej, chociażby konieczność pamiętania o noszeniu maseczki, inne były mniej dokuczliwe, bo będąc na urlopie macierzyńskim większość czasu spędzałam i tak z dziećmi w domu, bądź na naszym podwórku. Najtrudniejsze zarówno wtedy, jak i teraz, było dla mnie ograniczenie kontaktu z bliskimi osobami, szczególne odczuwalne w czasie świąt.

A jak wyglądał Twój powrót do pracy?

Marta: Słyszałam o nauczaniu zdalnym, ale pomyślałam, że młoda jestem, na komputerze się znam, więc poradzę sobie, gdy już będzie trzeba. Dlatego przeżyłam mały szok, gdy okazało się, że to wszystko wcale nie jest takie proste. Trudno pomagać i wspomagać uczniów, gdy są oni daleko, gdzieś po drugiej stronie komputera, nie zawsze widoczni czy słyszalni.

Jak sobie radzisz – jako mama, jako pracownik?

Marta: Myślę, że najważniejsze jest, żeby starać się dostosować do zmiany i oswajać lęk, który niestety sytuacja epidemiczna ciągle podsyca. Pierwsza, druga, teraz trzecia fala – to ciągle do nas wraca i końca nie widać. Brak takiej normalności czasem powodował u mnie poczucie bezsilności i braku wpływu na cokolwiek. Jednak po takich trudniejszych momentach łapałam wiatr w żagle i starałam się tworzyć tę normalność: w domu organizowałam wspólne aktywności, np. zabawy w domki z prześcieradeł. Gotowałam obiady, mając dwóch małych pomocników: jeden skrobał marchewkę, a drugi nadzorował moje mieszanie w garnku. Cieszyłam się z zimy, śniegu, sanek, bałwanów. Idealna zima na okres pandemii!

A dzieci? Wpływ pandemii na ich psychikę zauważasz nie tylko w domu, ale i w pracy…

Marta: Myślę, że trudności związane z pandemią częściowo odczuwa mój starszy, czteroletni syn, szczególnie w sytuacjach, gdy nie może jechać ze mną do sklepu lub gdy z powodu kwarantanny nie może zobaczyć się z babcią czy dziadkiem. Ale z drugiej strony widzę, że szybko przyswoił zasady higieny, więc gdy np. pojawimy się w razem kościele czy w sklepie, pierwszy szuka urządzenia do dezynfekcji. Uczy mnie też, że kiedy chcę kichnąć, to muszę przysunąć rękę w okolicy łokcia do nosa. To też są efekty uczęszczania przez niego do przedszkola, bo na szczęście przedszkola były otwarte.

W pracy, kiedy już we wszystko się wdrożyłam, a chwilę mi to zajęło, bo miałam wrażenie, że po urlopie macierzyńskim wracam do pracy jakby z połową mózgu (śmiech), to z chęcią organizowałam spotkania indywidualne z uczniami, oczywiście zachowując wszystkie zasady reżimu sanitarnego. Jednak praca twarzą w twarz ma zupełnie inny, o wiele lepszy charakter….

Ucieszyłam się niezmiernie, gdy klasy 1-3 wróciły do szkół, to był taki trochę powrót do normalności. Uczniowie też się cieszyli. Widać jak trudny jest też dla nich ten okres pandemii, brak kontaktu z rówieśnikami, ciągle zdalne lekcje, zmęczenie komputerem, trudności ze skupieniem.

Szczególnie trudne wydaje się to być dla uczniów klas starszych, którzy już bardzo długo funkcjonują zamknięci w domach. Niestety nie bez wpływu jest to na zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży, nierzadko rozluźnienie związane z nauką zdalną, spędzanie lekcji w piżamach w łóżku doprowadza do marazmu, braku chęci do jakichkolwiek aktywności, wyjść z domu, kontaktów nawet telefonicznych z innymi, zamknięcia w sobie i ostatecznie do pojawienia się objawów depresji.

Interesują Cię nasze propozycje dla rodziców?

Zapisz się do newslettera Mamo Pracuj i nie przegap żadnych nowości!

Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych na zasadach określonych w polityce prywatności. W każdej chwili zgodę możesz wycofać.


Jak postrzegasz ten trudny rok?

Marta: Myśląc o tym całym roku, dostrzegam całe mnóstwo zmian, do których wiem, że można się dostosować i je oswoić. Jednak jedno towarzyszy mi cały czas – to lęk o zdrowie i życie moich najbliższych. Doświadczyliśmy koronawirusa w najbliższej rodzinie, co przyniosło mnóstwo strachu, niepokoju, bezsilności. Chorują moi bliscy, znajomi i członkowie ich rodzin. Zachorowania z różnym przebiegiem, niektóre bardzo poważne. Niektórym nie udało się wyzdrowieć. Martwię się o rodziców, dzieci.

Jednak pomimo tych niepokojów, będą raczej optymistką. Staram się bardziej doceniać każdy wspólny dzień z moimi bliskimi, znajdować czas dla dzieci, przytulać je i całować, żeby „wyrzucać” w naszych organizmach hormony szczęścia. Z utęsknieniem czekam na cieplejsze dni i wierzę, że wszystko będzie w końcu dobrze.

Magda, matka dwóch córek, właścicielka Pracowni Cukierniczej: „Teraz widzę, co jest w życiu najważniejsze”

Magda, jak oceniasz dziś swoje życie?

Magda: Ogólnie rzecz biorąc, jestem szczęściarą. Mam dwie cudowne córki (prawie 9-letnią Agatę oraz niespełna 6-letnią Zuzkę) i kochanego męża. W tych dziwnych czasach to jest podstawą naszego szczęścia, bo wszystko inne jest zmienne i niepewne.

Wiem jednak, że pandemia uderzyła w Twoje życie zawodowe. Jak się trzyma „Tartaletka”?

Magda: Kiedy wybuchła pandemia, moja firma istniała na rynku zaledwie 1,5 roku. Jej założenie było krokiem milowym w moim życiu. Kobieta po 30-tce, ukończone dwa kierunki studiów, ale zachciało mi się pójść w inną stronę. Otworzyłam Pracownię Cukierniczą. Postawiłam wszystko na jedną kartę i wynajęłam lokal.

Udało się! Zainteresowanie moimi wypiekami było bardzo duże. Niestety wiosenny lockdown wszystko postawił pod znakiem zapytania. Zlecenia nagle zaczęły znikać. Stała współpraca z zaprzyjaźnioną kawiarnią ostatecznie utrzymała się na minimalnym poziomie i tak już mija rok. Mimo niewielkich dochodów mam nadzieję, że kiedyś wszystko wróci do normy. Kocham to co robię i nie wyobrażam sobie innego życia.

A dzieci? Jak sobie radzą?

Magda: Brakuje nam wcześniejszego życia, podróży, wyjść do kina, do restauracji. Dzieci wciąż pytają, kiedy będzie normalnie. Starsza córka tęskni za szkołą. Ja w tym wszystkim widzę jednak jakiś sens. Tak już mam. Teraz widzę, co jest w życiu najważniejsze. Czy naprawdę muszę iść do galerii wydać lekką ręką pieniądze na rzeczy, bez których mogłabym się obejść? Czy tak ważna jest kolejna zabawka dla dzieci? Otóż nie. Najważniejsza jest rodzina i zdrowie. Tego staram się nauczyć moje córki. Spędzamy teraz razem więcej czasu.

Jesienią cała nasza czwórka przeszła zakażenie koronawirusem. Nie było łatwo. Bardzo to przeżyłam – fizycznie i psychicznie. Czas kwarantanny wykorzystaliśmy na bycie razem. Tak po prostu. Ale teraz jesteśmy zdrowi. Nam się udało, ale niestety nie wszystkim naszym bliskim jest dane dalej cieszyć się dobrym zdrowiem, a nawet życiem. Myślę, że pandemia zmieni nas na zawsze. Od nas tylko zależy, jak będzie wyglądał świat, gdy w końcu wirus zniknie.

Zdjęcie główne: Canva

Pozostałe zdjęcia: archiwa prywatne bohaterek wywiadu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×