Czego szukasz

Jasne jak słońce – mój biznes prowadzą dzieci!

O tym jak dzieci uniemożliwiając pracę, współprowadzą z nią biznes, o patentach na godzenie życia rodzinnego i zawodowego, a raczej o ich braku i o tym jak ważne jest wsparcie pozytywnych kobiet opowiada nam Paulina Mazur – pracująca mama trójki dzieci, uczestniczka pierwszej edycji Campus for Moms w Polsce. Współzałożycielka serwisu Jasne Jak Słońce. Cierpi na nieuleczalną skłonność do wyszukiwania nowych aktywności…

Paulino, jesteś jedną z uczestniczek warsztatów Campus for Moms, na których Twój pomysł był niejednokrotnie brany na tzw. warsztat. Opowiedz czytelniczkom o Twoim projekcie i czy udział w programie Campus for Moms pomógł w uruchomieniu Twojego biznesu.

Campus pojawił się na mojej drodze w najlepszym możliwym momencie. Od jakiegoś czasu realizowałyśmy z Magdą (wspólniczką) nasz pomysł na serwis z zabawnymi dziecięcymi tekstami. Wprawdzie sporo pracy koncepcyjnej było już za nami, ale okres wdrażania pomysłu ciągnął się kilka miesięcy i podczas trwania zajęć w Google’u wiele kwestii poukładało nam się w głowach. Mogłam konsultować kolejne etapy na bieżąco z naszą grupą docelową, jaką są rodzice.

Czym jest Twój projekt Jasne Jak słońce?

“Jasne jak słońce” jest miejscem do gromadzenia, publikowania, oceniania i komentowania śmiesznych i mądrych dziecięcych bon motów. No i oczywiście: miejscem, w którym można ekspresowo poprawić nastrój! Już sama nazwa jest przewrotna, jak dziecięca logika… gdy rodzice widzą nasze logo, to od razu uśmiechają się ze zrozumieniem. Wiem, że czytające to Mamy zareagują podobnie…

Skąd taki pomysł?

Moje dzieci gadają całą dobę. Jakiś czas temu zaczęłam zapisywać te dialogi i wrzucać na swojego bloga, ale szybko pomyślałam, że pewnie inni rodzice robią to samo i właściwie dlaczego nie stworzyć takiej wspólnej przestrzeni?

Jest taka prawidłowość, że kiedy rodzą nam się dzieci to instynktownie szukamy towarzystwa innych rodziców. Myślę, że to wynika m.in. z tego, że nasz świat kompletnie się zmienia i ludzie niemający dzieci nie rozumieją tego szaleństwa. Po sieci krąży mnóstwo memów bezlitośnie pokazujących jak nasi znajomi na Facebooku nie mogą już słuchać i czytać o naszych dzieciach. A my myślimy, że nie ma nic piękniejszego, mądrzejszego, zabawniejszego na świecie niż one! Dlatego pomyślałam, że takie miejsce w którym poczujemy się dobrze jest potrzebne.

Są dwie potrzeby rodziców, na które odpowiada nasz serwis: ocalania niesamowitych wspomnień związanych z ich dziećmi oraz dzielenia się tymi emocjami z innymi ludźmi – bliskimi, znajomymi, innymi rodzicami. Mam wielką nadzieję, że wszyscy oni szybko zaczną traktować to miejsce jako swoje i że przed nami wiele wspólnych wylanych ze śmiechu łez.

Ile czasu minęło od pomysłu do realizacji projektu?

Kilka miesięcy. Wszystko robiłyśmy z Magdą same, bo nie miałyśmy żadnych środków do zainwestowania. Magda jest wspaniałą dziewczyną: ma malutką córeczkę i sporo innej pracy (m.in. montuje filmy, robi strony internetowe, przemierzając przy tym cały świat na rowerze!) a “wnętrzności” serwisu robiła nocami. Policzyłam ostatnio, że w ciągu 2 lat naszej znajomości wymieniłyśmy 3750 maili poświęconych wspólnym projektom.

Dużą rolę w przyspieszaniu całego procesu odegrał Campus for Moms – na pierwszym spotkaniu pomyślałam, że zanim cykl się skończy nasz serwis musi być w sieci. Agnieszka z Mamo Pracuj powiedziała mi kiedyś: jeśli myślisz, że przyjdzie kiedyś taki moment, że projekt będzie na tyle wymuskany i dopieszczony, że nie będziesz już go chciała poprawiać, to zapomnij o tym. Zadzwoniłam wtedy do Magdy i postanowiłyśmy nie popaść w chorobę perfekcjonizmu, ale zdać się na użytkowników, którzy najlepiej podpowiedzą nam jak dalej prowadzić serwis. Niedługo potem nacisnęłyśmy “enter”.

Czy masz wsparcie w najbliższych? Ktoś jeszcze Cię wspiera?

Obie z Magdą jesteśmy raczej z tego gatunku kobiet, co walczą i trenują po cichu, a rodzina o medalach dowiaduje się z gazet (śmiech). Coś jednak w tym jest: powoli dłubałyśmy ten nasz pomysł bez zbytniego hamletyzowania, że potrzebujemy więcej czasu do pracy czy przeznaczenia jakieś części domowego budżetu na ten cel. Oczywiście konsultowałyśmy to i tamto z mężami – mój nawet wymyślił hasło reklamowe.

Jakie masz patenty na godzenie życia osobistego i zawodowego? Opowiedz nam jak wygląda Twój typowy dzień.

O rety, nie mam! Mam wrażenie, że nie godzę… Przyświeca mi jedna maksyma: im wyżej mierzysz, tym wyżej strzelasz, co w warunkach macierzyńskich oznacza, że tylko podejmując nowe wyzwanie możesz stwierdzić, czy mu podołasz. Mamy są silniejsze niż im się wydaje, co potwierdzi każda, która próbuje godzić obie te sfery. W ocenie naszych rezerw (siły, czasu, zdolności “ogarniania”) najlepiej pomaga znany ekspertyment. Często zadaję sobie pytanie co ja robiłam z czasem kiedy miałam dwoje dzieci? A jedno? A kiedy nie miałam wcale, to chyba tylko leżałam i czytałam! Perspektywa się zmienia, więc jeśli popatrzymy na dzień dzisiejszy “z przyszłości”, to się okaże, że nie jest tak źle z naszymi możliwościami.

[view:ad_intext_superbanner_1=block]

Mój dzień… Pobudka ok. 5.30, śniadanie, ubieranie, odprowadzanie do przedszkola najstarszego Gałgana w towarzystwie dwóch pozostałych, zakupy na pobliskim targu, gotowanie obiadu, plac zabaw, powrót wesołej karawany z przedszkola, walka o przetrwanie do 18.00, kąpiel, trening, praca, sen około 24.00. Dużo rzeczy, które da się robić w “międzyczasie” tak właśnie robię: na maile odpisuję z Ignasiem na kolanach, Basię angażuję do pomocy we wszystkim, spotkania zawodowe umawiam… w parku. Jakoś tak to idzie…

A czym się zajmowałaś wcześniej, przed dziećmi?

Mój mózg wyrzucił z rejestru tamten czas (śmiech). Pracowałam. Dużo i długo. “Ale to i tak było nic”, jak wspominają wszystkie mamy.

Czy to, że jesteś mamą w jakikolwiek sposób wpływa na prowadzenie biznesu? Dzieci inspirują czy utrudniają pracę?

Dzieci uniemożliwiają pracę! No chyba, że mówią fajne rzeczy, które da się publikować w serwisie, który się prowadzi. Wtedy można nawet powiedzieć, że współprowadzą biznes. Ale tak serio, to myślę, że cały okres ciąży, opieki nad niemowlakami i póżniej wychowywania straszych wyzwala jakąś nieziemską potrzebę robienia ciągle “czegoś jeszcze”. W tym sensie narodziny dzieci są jedyną w swoim rodzaju motywacją do podejmowania nowych, szalonych wyzwań.

Co chciałabyś powiedzieć innym mamom, które szukają swojej drogi zawodowej?

Mam nadzieję, że wybaczą mi bezpośredniość: żeby przestały rozmyślać, wstały i spróbowały. Jak nie tego, to czegoś innego, ale żeby nie traciły czasu na dywagacje. Od nich jeszcze nic sensownego się nie zaczęło.

I może jeszcze jedno: szukajcie wsparcia innych kobiet. Nie tych narzekających, ale takich jak Wy, które chcą próbować własnych sił w działaniu. Jak się przychodzi na jakiekolwiek spotkanie “przedsiębiorczych mam”, to od razu widać, że jest w nas potężna siła, którą trzeba zlokalizować, wydobyć i ukierunkować tam, gdzie byśmy chciały. Co jeśli mieszkacie poza dużymi miastami, gdzie takie spotkania się odbywają? Zorganizujcie własne. Zaproście kilka znajomych mam, znajdźcie jakąś fajną książkę napisaną przez kobiety, którym “się udało” i zacznijcie od porozmawiania o niej. Najtrudniej jest zacząć.

Jakie są Twoje plany i cele na najbliższy czas?

“Jasne jak słońce” jest w sieci dopiero od kilku dni. Teraz przed nami sporo pracy by go wypromować. Na chwilę obecną oddajemy użytkownikom kilka funkcjonalności – w serwisie można zapisywać teksty lub memy a potem publikować je lub przechowywać w prywatnym archiwum. Najlepiej oceniane teksty układają się w ranking TOP TEN. To oczywiście nie koniec – mamy nadzieję, że całkiem niedługo połączymy serwis z aplikacją mobilną, dzięki której już nigdy nie zapomnimy tego, co powiedziały nasze dzieci. Bo przecież co jak co, ale telefon zawsze mamy przy sobie. Nawet w piaskownicy. O tym, co będzie dalej – już niebawem.

Cele? Bardzo bym chciała, żebyśmy umiały dać zmęczonym rodzicom trochę powodów do uśmiechu. Żeby gromadząc i publikując teksty własnych dzieci, uświadamiali sobie, że ich codzienna – często monotonna praca – przynosi też takie owoce: że oto mają wspaniałe, zabawne, bystre i mądre dzieciaki! Jeśli to nam się uda, będę bardzo szczęśliwa.

Dziękuję za rozmowę.

Jasne Jak Słońce

Zobacz także filmy podsumowujace Program Campus for Moms na naszym kanale na You Tube!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Absolwentka zarządzania kulturą i podyplomowego zarządzania zasobami ludzkimi na UJ. Mama Igutki Frygutki i Janka Gałganka. Kiedyś z pasją oddana harcerstwu, potem fajnej pracy w Coca - Coli, obecnie poszukująca swojej drogi zawodowej. Lubi ludzi, gorącą czekoladę w czasie posiadówek niepołomickiej grupy fajnych kobiet, bieganie z kijkami po puszczy w weekendowe poranki. Jest pasjonatką zdrowego trybu życia marzącą o byciu gospodynią - nauczycielką harmonijnego życia w Beskidzie Niskim.
Podyskutuj

Jak zacząć zarabiać na tym, co się kocha? Strategia 5 kroków

Wierzę w to, że nie warto marnować życia na pracę, której się nie kocha. Mieć talenty i skąpić ich światu, pracując w miejscu, które nie jest dla nas stworzone. Wierzę, że każda z nas ma pewne uzdolnienia, które pozwalają jej dawać coś, czego inni potrzebują. Dawać coś w szczególny sposób. Nie musisz od razu stać się kimś wielkim. Nie musisz mieć rozgłosu, ale musisz zacząć słuchać swojego głosu. I za nim podążyć.

Wierzę w to, że skupienie się na tym, co nas pociąga i w czym w naturalny sposób jesteśmy dobre, tysiąc razy zwiększa nasze szanse na sukces, w tym sukces finansowy. Problem polega na tym, że nikt nas nie uczył tak myśleć o pracy. Nikt nas nie uczył uważnie przyglądać się swoim mocnym stronom. Kierujemy się lękiem częściej niż pasją, stresujemy się rozmowami kwalifikacyjnymi, boimy się założenia własnej firmy, boimy się porażek, strat, zwolnień i bezrobocia. Lęk to naturalna reakcja na kontakt z tym, co nieznane.

Jak zacząć?

1. Hamulce

Po pierwsze musisz przyznać, że najprawdopodobniej masz pewne założenia, które mogą działać jak sprawne hamulce Mercedesa klasy A i powstrzymać Cię przed wejściem na ścieżkę pracy, która jest pasją. Gdybyś ich nie miała, być może nie czytałabyś tego artykułu, ponieważ dawno zajmowałabyś się tym, co kochasz. Niektórzy to mają we krwi.

Moja babcia w wieku lat 12 wiedziała, że chce być księgową, dziś ma 82 lata i wciąż pracuje. Raz w tygodniu przyjeżdża po nią kierowca i zawozi do biura, gdzie robi audyt. Jest tak dobra w tym co robi, bo robi to co kocha. Być może nie myślałaś, że można kochać księgowość. Można. Pasja nie musi być górnolotna. Miles Davis też wiedział od dziecka, że chce być jazzmanem. Większość z nas jednak nie wie. Większość z nas musi poszukać swojej ścieżki.

Hamulce. Musisz je rozbroić, rozkręcić na części i odłożyć na bok. Hamulce to myśli, które każdy twórczy przebłysk zamieniają w matową, martwą, bezużyteczną mrzonkę. Zaczynają się od „Ale przecież…” Ale ja nie potrafię, nie umiem, nie da się, to niemożliwe i tak dalej. I co najważniejsze – każdy z hamulców wydaje się być stuprocentową prawdą, z którą nie ma co dyskutować. Tak działa ten mechanizm, którego napędową energią jest lęk. Ale skoro Ty już wiesz, możesz zapobiec tej hamującej sile.

2. Dzieciństwo

Wróć pamięcią do swoich dziecięcych i nastoletnich fantazji. Kim chciałaś być? Zapisz wszystko, co Ci przychodzi do głowy. Następnie pora na odrobinę alchemii. Poszukaj esencji dziecięcego marzenia. Nie daj się zwieść formie.

Nie chodzi o to, aby dokładnie realizować nastoletnie fantazje. Jeżeli chciałaś być aktorką, to esencją tego marzenia może być ekspozycja, sława, silne emocje. Jeżeli chciałaś być lekarzem, być może esencją jest pomaganie innym, ratowanie tego, co cenne. Te esencje mogą być realizowane w różny sposób. Niektórzy z nas mają z nimi kontakt od dziecka, inni nie. Dlatego sama musisz zobaczyć, na ile ten drugi krok będzie dla Ciebie istotny i pomocny.

Przeczytaj także: Każda kobieta ma w sobie talenty, za które ktoś inny jest w stanie zapłacić

3. Kochanie = dawanie

Weź kartkę. Wypisz wszystko to, co kochasz robić. Możesz zrobić to na zasadzie automatycznego pisania, prawie nie odrywając długopisu od kartki. Możesz zapełnić ją powoli, z namysłem. Nie cenzuruj się. Pozwól na swobodny przepływ myśli. Wypisuj rzeczy nie mające związku z pracą, bo mogą Cię naprowadzić na nowy trop. Bądź precyzyjna i wnikliwa. Dociekaj. Zastanów się głębiej. Co kochasz? Co Cię pociąga? Jakie jest drugie dno? Wszystko co napiszesz, może być punktem wyjścia do głębszej refleksji. Odwróć kartkę. Na drugiej stronie wypisz to, co chciałabyś dawać, to co Ty szczególnie możesz dać innym. To, w czym jesteś szczególnie dobra. To, co potrafisz. Albo, to co Cię pociąga.

4. Aplikacje

Ponieważ nie chodzi tu o to, aby zacząć „robić to, co się kocha”, lecz „zarabiać na tym, co się kocha”, w kolejnym kroku musisz porzucić świat ego, jego słodkich upodobań i pomyśleć o tym, czego potrzebują inni. Praca marzeń jest na przecięciu Twoich najmocniejszych stron i potrzeb innych ludzi.

Ludzie nie potrzebują tylko spraw wielkich. Są gotowi płacić za zaspokojenie drugorzędnych potrzeb. Potrzebują kogoś kto zrobi im świetne zdjęcia z wesela, kto doradzi jak zainwestować pieniądze, kto urządzi urodziny dla dziecka. Potrzebują porad, niekonwencjonalnej rozrywki, produktów i usług, które sprawiają że życie jest prostsze i piękniejsze. Popatrz na swoją kartkę. Weź każdy z zapisków pod lupę i dopisz do niego wszystkie aplikacje, czyli możliwości zastosowania, które zaspokoją potrzeby innych. Oddal perspektywę, że to Ty miałabyś się tym zająć. Potraktuj to jak ćwiczenie na wyobraźnię.

Wypisuj wszystko co Ci przychodzi do głowy, jak nie jesteś dobra w burzach mózgu i zacinasz się po pierwszym najbardziej oczywistym przykładzie, to nie rób sobie wyrzutów, tylko podsuń to zadanie komuś innemu. A co.

Przykład: „kocham gotować”.

Aplikacje: kucharz, blogger piszący o gotowaniu, osoba, która robi warsztaty kulinarne (na przykład dla dzieci, albo dla obcokrajowców, albo dla mężczyzn, których matki nie nauczyły nic oprócz robienia herbaty). Osoba, która gotuje w domu dla garstki osób, osoba która prowadzi catering albo gotuje zdrowe jedzenie dla przedszkola…

I tak z całą listą. Jak już skończysz, to zakreśl te pomysły, które najbardziej Cię pociągają.

Przeczytaj także: Jak mądrze porównywać się z innymi? Poznaj nasze podpowiedzi!

5. Test

Pomysły są niematerialne. Cała zabawa zaczyna się w łączeniu eteru z materią. Rzeczywistość ma sporo ograniczeń i cała sztuka w tym, aby sprytnie wpasować się między nie ze swoim pomysłem. Jeżeli masz pomysł i wiesz, kto może być nim zainteresowany, pora na test. Chcesz założyć szkołę językową dla bardzo małych dzieci? Twoimi klientami są ich matki. Zadzwoń do trzech matek małych dzieci i wypytaj je co sądzą o szkole językowej dla maluchów. Podoba im się taki pomysł? Czy są gotowe zapłacić za takie zajęcia? Dlaczego tak? Dlaczego nie? Co ważnego mają Ci do powiedzenia? Każdy pomysł można i należy przetestować na potencjalnych odbiorcach.

Powodzenia!

Grafika: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Założycielka Latającej Szkoły dla Kobiet www.latajacaszkola.pl, doświadczona trenerka z sześcioletnią praktyką, specjalistka od kreatywnych biznesów – redaktorka i pomysłodawczyni przewodnika „Kraków kobiet” (ha!art).
Podyskutuj

Radzisz sobie jako mama,dasz radę wrócić do pracy. Historia Natalii – projekt Mommypreneurs

"Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy? Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy" - tak Natalia Boćkowska, uczestniczka projektu Mommypreneurs, zagrzewa Cię do walki. O siebie i swoje marzenia. I ma rację, bo czasem wystarczy sięgnąć po wsparcie, po wiedzę, pójść na szkolenie. Tak zrobiła Natalia. Przeczytaj co zyskała!
Natalia Boćkowska

Natalia, skorzystałaś z projektu Mommypreneurs – Przedsiębiorcza Mama. Co Cię do tego skłoniło? Skąd ten impuls: „O, chcę wziąć w tym udział, to coś dla mnie?

Do skorzystania z projektu Mommypreneurs skłoniły mnie, chęć przebranżowienia się i uzyskania nowych doświadczeń.

Czym zajmowałaś się przed projektem i przed ciążą?

Przed ciążą pracowałam na wyspie McCafe w Manufakturze. Nie był to szczyt moich marzeń, ale pracowałam tam podczas studiów, więc miałam doświadczenie.

Czy projekt pokrywał się z Twoimi wyobrażeniami? Co sprawiało Ci największą trudność, a co było zaskakująco łatwe?

Projekt bardzo mnie zaskoczył, oczywiście w pozytywnym sensie. Na początku myślałam, że będą to jakieś podstawowe informacje na temat projektowania stron internetowych. Zostałam mile zaskoczona, bo okazało się, że kurs był od podstaw, czyli od HTML do WordPress’a.

Jeśli chodzi o trudności, to muszę wspomnieć, że brałam udział w drugiej edycji programu. Dostałam się do niego podczas pandemii. Zajęcia trwały już jakiś czas, więc największą trudnością było doścignięcie dziewczyn, które już poznały wszystkie podstawy.

Jestem po liceum plastycznym, więc zdobytą tutaj wiedzę mogłam wykorzystać do projektowania stron internetowych, co sprawiło mi olbrzymią satysfakcję.

Poznaj również historię Zuzanny!

Natalia Boćkowska

W pewnym momencie projekt został zakończony, trzeba było zacząć działać na własną rękę. Jak wspominasz te początki? Czy dzięki projektowi rzeczywiście było łatwiej?

Pandemia niestety nie sprzyja w znalezieniu nowej pracy. Niemniej odnalezienie się w nowej sytuacji i zdobycie doświadczenia pokazało mi, co chcę w życiu robić. Już wiem, że chcę zajmować się projektowaniem stron internetowych i pracować w e-marketingu. Postanowiłam wyjść naprzeciw i sama zacząć budować swoją markę, która będzie widnieć pod moim imieniem i nazwiskiem. Zapraszam do odwiedzenia moich stron na Facebooku i Instagramie. Chcę, by moja firma, dzięki wiedzy zdobytej w e-marketingu oraz grafice, pomagała w rozkręcaniu młodych biznesów.

Które korzyści ze szkolenia wydają Ci się najbardziej znaczące?

To jest trudne pytanie, bo wszystko było znaczące w szkoleniu. Przede wszystkim zdobyłam wiedzę i doświadczenie, nabrałam pewności siebie. Uwierzyłam, że mogę robić rzeczy, które lubię i które dają mi satysfakcję, motywując do dalszego działania.

Młodym mamom trudno czasem uwierzyć, że poradzą sobie z czymś nowym. Boją się wyjść z inicjatywą, zostawić dzieci pod czyjąś opieką, zadbać – dla odmiany – o siebie. Masz jakieś rady dla takich mam?

Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy?

Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy.

Przeczytaj też historię Eweliny!

Tak jak Ty, tak i Twoje dziecko potrzebuje spotkań z innymi ludźmi. Pamiętaj również, jeśli Ty będziesz się dobrze czuć, to Twoja rodzina również!

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł powstał w ramach projektu Mommypreneurs – przedsiębiorcza mama.

Zdjęcie: prywatne archiwum Natalii.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×