Czego szukasz

Jakie zawody mogą zniknąć? I czy trzeba bać się robotów?

Skoro, zdaniem ekspertów 44% obecnie istniejących zawodów zostanie zautomatyzowanych, czyli zastąpionych robotami, co się stanie z nami, ludźmi zatrudnionymi na tych stanowiskach? Czy mamy powody do obaw? Zapraszam do ciekawej rozmowy z Mają Gojtowską, ekspertem m.in. w zakresie HR i employer branding, która odpowiada na ważne pytanie: Jakie zawody mogą zniknąć?

  • Agnieszka Kaczanowska - 19/12/2017
Czy trzeba bać się robotów?

Specjaliści podkreślają, że 44% zawodów istniejących obecnie zostanie zautomatyzowanych. Czy to oznacza, że ludzie przestaną być potrzebni w 44% zawodów? Jakie zawody mogą zniknąć? Dopytuję się, bo to trochę przerażające…

Rzeczywiście na pierwszy rzut oka liczby nie nastrajają optymistycznie. Sztuczna inteligencja już dziś zmienia rynek pracy. Wkracza tam, gdzie człowiek wykonuje żmudne, powtarzające się działania. Nie wpływa to jednak na negatywne postrzeganie rozwiązań z obszaru sztucznej inteligencji. Tak naprawdę, jak wynika m.in. z badań przeprowadzonych przez Infuture hatalska foresight institute prawie połowa Polaków deklaruje, że automatyzacja pracy jest normalną konsekwencją rozwoju technologicznego. Patrzą więc na nią jeśli nie pozytywnie, to przynajmniej neutralnie.

Maju, jakie zawody mogą zniknąć? Jakie branże będą najbardziej zagrożone?

Szczególnie zagrożone są zawody związane z transportem, logistyką, ale także te z obszaru pracy biurowej, rynku ubezpieczeń, finansów, call center, sprzedaży etc. Już dziś AI zastępuje kasjerów – w wielu sklepach wielkoformatowych dostępne są przecież samoobsługowe kasy płatnicze. Z drugiej jednak strony szacuje się, że 60% zawodów, w których ludzie będą pracować za 10 lat jeszcze nie powstało. Na miejsce każdego zawodu, który wymiera tworzone są nowe. Przykładem na to jest oferta pracy, która wpadła mi ostatnio w ręce. Polski start-up Emplocity poszukuje… trenera bota, jednym słowem człowieka, który zadba o to, by (ro)bot pracował jak należy.

A co się stanie z osobami, które te zawody wykonują?

Kolejne zawody będą znikać. To pewne. Ale na ich miejsce będą pojawiać się nowe. Rolą pracowników jest śledzenie trendów, świadomość zmiany, a pracodawców – zachęcania swoich ludzi do ciągłego uczenia, rozwijania, a finalnie zmiany kwalifikacji zawodowych.

Dla mnie największym zaskoczeniem był robot IBM Watson, który potrafi lepiej postawić diagnozę niż lekarz…. czy lekarze też mogą stracić pracę?

Sztuczna inteligencja i nowe technologie mogą zmieniać pracę człowieka, ale nigdy go nie zastąpią. W przypadku lekarzy może to oznaczać, że będą korzystać z zupełnie nowych narzędzi, będą inaczej kontaktować się z pacjentami, będą mogli lepiej analizować konkretne przypadki.

Ja się tak zastanawiam, czy my ludzie mamy jakąś przewagę jeszcze wobec robotów? Bo skoro lekarz, kierowca, może nawet rekruter znikną, to które zawody/nasze umiejętności nie mają szans z robotami?

Oglądałaś film “Sully”, pokazujący kulisy feralnego lotu US Airways 1549, którego finałem było lądowanie samolotu na rzece Hudson?

Nie, jeszcze nie! 😉

To postaram się mocno nie spoilerować. W pewnym momencie główny bohater całej historii kap. Chesley Sullenberger, w toku śledztwa prowadzonego przez Narodową Radę Bezpieczeństwa staje się winnym. Śledczy próbują go obarczyć winą, za wypadek, a w toku postępowania powołują się na loty wykonywane na symulatorze lotów.

Moim zdaniem to fajne pokazanie starcia maszyny z człowiekiem – pracownikiem. Nie będę zdradzała fabuły, ale mój wniosek jest jeden. Trudno jest zastąpić człowieka, a przede wszystkim jego emocje. Jak ma się to np. do branży HR? Sztuczna inteligencja może ułatwić pracę rekruterów – już dostępne są narzędzia do analiz CV, czy automatyzacji kontaktów z kandydatami, ale w najbliższej przyszłości nie wierzę, że do pracy będą przyjmowały nas roboty. Mogą dokonać wstępnej selekcji, ale ostatecznie piłka będzie zawsze po stronie człowieka.

To dobrze! A jak się przygotować na zmiany już teraz? Co robić? W jakim kierunku się rozwijać, a może nawet inaczej, jak pomóc naszym dzieciom już teraz, aby w przyszłości miały pracę ciekawą, rozwijającą i dobrze płatną?

Przede wszystkim być otwartym na zmiany, nowości, nowe technologie. Nie warto bać się przebranżowienia. Bo jest to możliwe – na rynku mnóstwo jest kursów programowania, czy testowania. Część jest płatna, ale spora część to rozwiązania darmowe. Dzięki nim możemy zdobywać zupełnie nowe zawody i zaczynać pracę od nowa.

I ja się pod tym całkowicie podpisuję!
Dziękuję za rozmowę.


maja gojtowskaRozmawiałam z Mają Gojtowską, która pomaga firmom traktować swoich kandydatów i pracowników przynajmniej tak dobrze, jak klientów. Ekspert w zakresie PR i komunikacji wewnętrznej z 8-letnim doświadczeniem zdobytym w międzynarodowych organizacjach i agencjach public relations. Specjalizuje się w employer brandingu i komunikacji w obszarze rekrutacji i HR. O skutecznym budowaniu wizerunku pisze na stronie www.gojtowska.com.

 

 

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  
Podyskutuj

House manager w domu pełnym kosmitów

Przeczytałam wywiad z Justyną Walczak, niezwykłą, spełnioną mamą, opowiadającą o życiu w rodzinie z dziewiątką dzieci (i z dziesiątym w drodze...). „O, ludzie, to przecież niemożliwe!” – pomyślałam, mając sama na co dzień do ogarnięcia małe kosmitki w liczbie zaledwie dwóch. Niedowierzanie, podziw i ciekawość sprawiły, że czym prędzej postanowiłam kupić książkę. O wywiadzie opowiedziałam przyjaciółce, też mamie. „To jak rozmawiać z kosmitą...!” – skwitowała. Nie wiedziała o książce, a tym bardziej o jej tytule.
  • Natalia Małozięć - 17/04/2019

Multirodzina

Książka Justyny Walczak porusza ważną kwestię, a mianowicie problem społecznego postrzegania rodzin wielodzietnych. Autorka opisując własne doświadczenia i reakcje napotykanych osób, najczęściej pisze o współczuciu, czy upatrywaniu oznak patologii w posiadaniu licznego potomstwa. Kiedyś rodzenie dzieci uznawano za całkiem normalne zjawisko, bo i podobnych rodzin było więcej… Teraz jednak, wielu obywatelom w głowie się nie mieści, że można z wyboru zostać pełnoetatową multimamą i szczęśliwym multitatą. A to właśnie ich sposób na życie!

Poświęcić się pracy zawodowej, czy zrobić karierę w macierzyństwie? Justyna już zdecydowała. Autorka książki podkreśla, iż jest kobietą świadomą, realizującą swoje powołanie. Traktuje je jako konkretną pracę do wykonania. A uzyskany dyplom lekarza? Przy częstym udzielaniu pierwszej pomocy własnym i okolicznym dzieciakom, stał się bezcenny. Wynagrodzenie? Owszem, jest – „w postaci zwielokrotnionej miłości” – pisze Justyna.

Justyna pięknie wyraża się o swoich dzieciach. Używa wielu różnych określeń, a pod każdym z nich kryje się morze miłości. Ze wzruszeniem przewiduje moment, kiedy znów będą musieli z mężem przesiąść się do wozu w normalnym rozmiarze…

Inwazja kosmitów

Tytułowi „kosmici”, czy „obcy”, jak pisze o swojej gromadce Justyna, to główni bohaterowie, czyli Walczakowa gromadka. Wydają się być „obcymi”, kiedy zmieniają się, dorośleją i wyślizgują się z rodzicielskich sieci. Stają się samodzielni i zaczynają mieć własne zdanie. Ku zdziwieniu mamy, coraz częściej krytyczne, również i wobec domowych zasad. Wychowanie zaczyna stawiać coraz większe wyzwania. Trudno nadążyć, kiedy ma się w domu przedstawicieli wszystkich rozwojowych etapów. Kosmiczne perpetuum mobile.

Rodzicom wesołej gromadki też przydaje się kosmiczny pierwiastek. Muszą zaopatrzyć się w niespożyte pokłady energii, cierpliwości i pomysłów. Zarządzanie takim statkiem kosmicznym wyczerpuje, dając jednocześnie siłę na ciąg dalszy. Cieszy, śmieszy, wzrusza, denerwuje i pogrąża w otchłani rozpaczy. Na przemian i w kółko.

Sport ekstremalny

Justyna jednak nie narzeka i nie użala się nad sobą. Nie odkrywa przed nami wszystkich swoich emocji. W swojej rodzinnej opowieści jest prawie zawsze radosna i zdystansowana. Można podziwiać jej wypracowany, zdrowy dystans do błahych spraw. Tym bardziej, że odróżnienie problemów ważnych od całej reszty, wcale nie jest łatwe.

Autorka oszczędza nam nieodłącznej przecież, ciemnej strony medalu. Nawet kiedy wylicza powody wizyt na izbie przyjęć zaprzyjaźnionego już szpitala, robi to wydawałoby się, z uśmieszkiem na ustach. „(…) czujemy się szczęśliwi, mogąc uprawiać z mężem ten sport ekstremalny (…)” – podsumowuje.

Uważam, że jednym z lepszych fragmentów jest opis „porodowego współ-doświadczenia” ojca rodziny, Wojtka. Są spore emocje i wzruszenie.

Szkoła życia

Każdy członek Walczakowej rodziny przechodzi swoistą szkołę życia. Najtrudniejsze lekcje odrabia pewnie mama, dzielnie stawiając czoła codziennym multiwyzwaniom. W książce mamy garść dowcipnych opisów logistyczno-wychowawczych wirtuozerii oraz efektywnego manipulowania zasobami w wykonaniu Justyny. Wyrazy uznania należą się również tacie, który nie tylko stara się zapewnić rodzinie ważną część „zasobów”, ale dba o to, by być aktywnym tatą, kiedy to tylko możliwe.

„Progenitura” Walczaków nie ma wyboru. Czeka ją przyśpieszony proces dorastania. Mama i tata nie mogą być na każde zawołanie. Miłość i uwaga choć mnożone, są przede wszystkim dzielone. Podział obowiązków, dyżury i wspieranie (a z czasem i zastępowanie) mamy w wielu domowych pracach, wychodzi dzieciakom na dobre. Kochają się na zabój i kiedy trzeba, bez zastanowienia stają za sobą murem. Opieka nad młodszym rodzeństwem to dla nich inwestycja w rodzinną przyszłość.

Walczakowy kosmos to miejsce niezwykłe. Ciepłe i radosne. Tu nie ma mowy o nudzie. Nie ma też czasu na niepotrzebne rozmyślania. Jest tu i teraz, do dziesiątej potęgi!

Justyna Walczak „Dom pełen kosmitów”

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Natalia Małozięć
Absolwentka Wydziału Filozoficznego UJ. Psycholog dziecięcy i trener twórczości. Komponuje i prowadzi zajęcia dla dzieci. Od 2 i pół roku po uszy zanurzona w macierzyństwie. W codziennym ogarnianiu rzeczywistości pomagają jej poczucie humoru, marzenia i opisywanie tego, co się dzieje.
Podyskutuj

Czy dziecko przekreśla karierę? Wcale nie!

Ciąża to czas szczególny, a zarazem nośny temat, wokół którego jednak narasta wiele mitów. Jeden z nich mówi o zmniejszeniu zdolności intelektualnych lub nawet pewnym regresie, któremu czoło muszą stawić wszystkie przyszłe mamy. Nic bardziej mylnego! Co więcej, wykorzystanie błogosławionego stanu na naukę i doszkalanie się to najlepszy sposób, w jaki można spożytkować okres oczekiwania na przyjście naszego dziecka.
  • Małgorzata Słoma - 16/04/2019
kobieta w ciąży czyta książkę

Jesteś w ciąży? Twój mózg pracuje wydajniej!

Wydaje się, że biologicznie nie ma lepszego czasu dla kobiety na podnoszenie swoich kompetencji zawodowych i zdobywanie wiedzy jak okres ciąży. Może to brzmieć jak demagogia, szczególnie dla tych z nas, które wciąż wspominają bądź nadal przeżywają nudności, osłabienie czy wahania nastrojów.

Prawda jest jednak taka, że choć z naturalnych przyczyn ciąża często osłabia organizm, ma jednocześnie niesamowicie zbawienny wpływ na procesy myślowe. Wraz ze zmieniającym się ciałem także i mózg „przeprogramowuje” się, przygotowując tym samym na przyjście potomka. Organizm przyszłej mamy przechodzi prawdziwą hormonalną rewolucję, która pozytywnie oddziałuje na mózg, stymulując jego funkcjonowanie m.in. poprzez wyostrzanie się zmysłów, rozwijanie spostrzegawczości oraz podzielności uwagi. Celem tych zmian ma być przygotowanie kobiety do trudnej sztuki zorganizowania czasu, gdy na świecie pojawi się wyczekiwany maluch.

Dobre rozwiązanie dla przyszłych mam, którym okres ciąży upływa w większym stopniu na zwolnieniu chorobowym lub po prostu siedzeniu w domu to właśnie nauka, która z jednej strony jest lekiem na nudę, z drugiej zwiększy atrakcyjność zawodową kobiety. Wiele kobiet decyduje się w tym czasie na podszlifowanie języka obcego lub poznanie nowego, udział w szkoleniach i kursach, które rozszerzają ich horyzonty czy samodzielne dokształcanie się z wybranych dziedzin.

Ciąża i kariera?

Czy znaczy to jednak, że panie w stanie błogosławionym zmuszone są do ciągłego biegania między uczelnią a domem? Absolutnie nie! Obecnie, żądne nowej wiedzy ciężarne mogą wybierać wśród szeregu dostępnych metod, pomagającym im w przyswajaniu wiadomości.

Największy w tym udział ma rozwój nowych mediów i rynku nowych technologii, dzięki którym zdobywanie informacji i dokształcanie się stało się nie tylko bardziej dostępne, ale również niezwykle komfortowe i… sympatyczne. Bo któż zaprzeczy, że np. uczenie się języka obcego, słuchając audiobooka podczas spaceru nie jest połączeniem przyjemnego z pożytecznym? Albo uczenie się podczas kursu e-learningowego, który można włączyć i przerwać o dowolnej porze dnia i nocy?

Zaletą szkoleń on-line jest, oprócz wygody, możliwość dopasowania ich stopnia zaawansowania do poziomu wiedzy kursanta. Ponadto w przypadku pozytywnego przejścia danej ścieżki szkoleniowej, względnie zaliczenia egzaminu końcowego, uczestnik otrzymuje certyfikat poświadczający zdobyte przez niego umiejętności, które może śmiało dodać do swojego CV i zapunktować tym samym u obecnego bądź przyszłego pracodawcy.

Ty sobie lepiej odpocznij…

Wydaje się, że ciąża, zwłaszcza spędzona w domowym zaciszu, to okres zmniejszonej aktywności kobiety, w tym również intelektualnej. Nacisk społeczeństwa na to, by przyszła mama dużo odpoczywała, nie nadwyrężała się, często prowadzi do absurdalnej sytuacji, w której ciężarna zaczyna czuć się w obowiązku… nic nie robić czy wręcz się nudzić.

Warto wyprowadzić przyszłe mamy z tego błędnego toku myślenia i podpowiedzieć im, że czas oczekiwania na potomstwo mogą spędzić konstruktywnie, z pożytkiem nie tylko dla dziecka, ale i dla siebie, nabywając nowe umiejętności, a nawet przekwalifikowując się. Oferta dostępnych na rynku kursów i szkoleń e-learningowych i pomocnych w nauce e-booków niemal z każdej dziedziny jest na tyle obszerna i interesująca, że każda kobieta z łatwością znajdzie coś odpowiedniego dla siebie.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Małgorzata Słoma
Jest doświadczoną i pełną pasji edukatorką pracującą dla firmy teb.pl, która po dniu spędzonym w biurze wraca do domu, gdzie z radością i uśmiechem stawia czoła swojej drugiej, pełnoetatowej pracy, jaką jest wychowywanie swoich dwóch córeczek, Basi oraz Jagody.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail