Czego szukasz

Jaka powinna być wilgotność w domu?

Czy wilgotność powietrza jest ważna? Wilgotność powietrza jest to ilość pary wodnej w powietrzu. Jest to bardzo ważny parametr, który określa jakość powietrza. Chcesz się dowiedzieć, jaka jest optymalna wartość wilgotności w naszych domach i mieszkaniach? Sprawdź, jak zachować tą wartość stałą, bez względu na pogodę za oknem.

  • Dominika Kamińska - 18/12/2018

Wilgotność powietrza w domu

Mimo, że wilgotność powietrza kojarzy nam się z wilgocią, a ta jest dość nieprzyjemnym zjawiskiem, to optymalna wilgotność powietrza odgrywa ogromną rolę w naszych domach. Dzięki odpowiedniej wilgotności powietrza dobrze nam się oddycha i czujemy się komfortowo.

Jak mierzona jest wilgotność powietrza?

Wilgotność powietrza w mieszkaniu i w każdym innym miejscu na ziemi mierzona jest tak samo. Jest to procentowy stosunek ilości pary wodnej w powietrzu do maksymalnej jej ilości, jaka może wystąpić w danych warunkach. Maksymalna ilość pary wodnej w powietrzu jest zależna od temperatury.

Co to znaczy? Jeśli ochłodzisz powietrze o kilka stopni, to mimo, że jest to nadal to samo powietrze, z taką samą ilością wody w postaci pary, to jego wilgotność się zwiększy. Zauważyć to można w chłodnych domach i piwnicach. Jeśli wejdziemy do piwnicy latem, to wilgotność powietrza jest tam wyższa. Dlatego, że w piwnicach mamy chłodniej niż na zewnątrz, to powietrze w niej wydaje się być wilgotne, a wręcz zatęchłe.

Mówiąc o wilgotności powietrza, mamy na myśli jej względną wartość. Jest to więc względna wilgotność powietrza. Wilgotność powietrza mierzymy specjalnymi przyrządami, które nazywają się wilgotnościomierzami.

Jaka powinna być wilgotność w domu?

Mimo, że często jest nam trudno utrzymać prawidłową wilgotność powietrza, ma ona dość szeroki zakres. Lekarze rekomendują, aby domach i mieszkaniach utrzymać wilgotność na poziomie od 40% do 60%. Dotyczy to także innych pomieszczeń, w których przebywamy. Zachowując względną wilgotność powietrza na tym poziomie zarówno w domu, jak i w pracy czy w pomieszczeniach, gdzie spędzamy wolny czas, dbamy o swój komfort i zdrowie.

Zastanawiasz się, jak powinno się więc regulować względną wilgotność powietrza w naszych mieszkaniach? Najłatwiej robić to temperaturą. Zauważ, że to w sezonie grzewczym najczęściej mówimy o suchym powietrzu w naszych mieszkaniach. Im wyższa temperatura powietrza, tym więcej pary wodnej może się w nim znajdować. Dlatego też, by utrzymać wilgotność na odpowiednim poziomie, powinniśmy zachować stosunkowo stałą temperaturę powietrza.

Co robić, gdy powietrze jest suche?

O suchym powietrzu mówimy, gdy jego wilgotność jest niższa niż 40%. Długotrwałe przebywanie w pomieszczeniu, w którym powietrze jest suche, ma negatywny wpływ na nasze zdrowie. Z czasem zaczniemy zauważać problemy z oddychaniem. Będzie nas drapać w gardle, może wystąpić wysuszenie śluzówki nosa oraz oczu. Jesteśmy wtedy bardziej podatni na różnego rodzaju infekcje.

Ucierpi także nasza skóra. Problemy skórne będą objawiać się swędzeniem, atopią, stanami zapalnymi, a nawet alergiami skórnymi. W ogóle alergicy są bardzo wrażliwi na suche powietrze. Sprawia ono, że w pomieszczeniu unosi się więcej drobnoustrojów oraz kurzu. Prócz alergików, szczególnie narażone na działanie suchego powietrza są małe dzieci.

Skutki suchego powietrza odczuje cały nasz dom. Elementy drewniane, porcelana, papier, wosk oraz warzywa i owoce mają zdolność absorbowania wilgoci. Jeśli powietrze jest za suche, mogą one się kurczyć, krzywić, a nawet pękać.

Jeśli ogrzewamy nasze mieszkania i zaczynamy odczuwać skutki zbyt suchego powietrza (mogą to być piekące oczy, spierzchnięte usta itp.) warto zastanowić się nad tym, jak powietrze nawilżyć.

Bardzo skutecznym sposobem są nawilżacze powietrza. Istnieje mnóstwo rodzajów nawilżacza. Działają one na różne sposoby. Możemy wybrać ich wielkość, czy kolor. Niektóre to po prostu małe naczynia do powieszenia na kaloryferze, inne zaś są elektryczne. Niektóre mają funkcję oczyszczania powietrza, inne włączają się same, gdy tylko wilgotność spadnie. Nawilżacz powietrza dla dziecka jest bardzo wskazany ponieważ można sterować dość skutecznie wilgotnością a co za tym idzie utrzymywać wilgotność na idealnym poziomie.

Pogoda nam pomaga nawilżyć powietrze. W deszczowe dni, gdy temperatura w mieszkaniu wzrasta, a wilgotność maleje, wiele pań domu zaczyna w pomieszczeniach suszyć pranie. Jest to idealny sposób, by pranie było suche, a wilgotność powietrza wzrosła.

Jeśli zauważysz u swojego dziecka tak zwany suchy nosek i podejrzewasz, że źródłem tego problemu jest zbyt suche powietrze, rozwieś na noc przy jego łóżeczku mokre czyste ręczniki lub pieluszki. Sprawdź jednak, czy nie są one zbyt wilgotne, by woda z nich nie kapała.

Co jednak, jeśli powietrze jest zbyt wilgotne?

Problem ze zbyt wysoką wilgotnością może mieć różne źródła. Chwilowo zbyt wysoka wilgotność powstaje podczas gotowania, czy kąpieli. Może być także wynikiem złej izolacji domu, zalania, a nawet zbyt wysokiej wilgotności na zewnątrz, czy bliskiej obecności lasów, zbiorników wodnych. Wysoka wilgotność powietrza, czyli taka powyżej 60%, powoduje rozwój bakterii i grzybów w mieszkaniu.

Bakterie i grzyby rozwijające się w naszych domach, gdy mamy zbyt wysoką wilgotność, powodują bardzo nieprzyjemny zapach. Są one również niebezpieczne dla zdrowia, jeśli musimy przebywać w ich towarzystwie dłuższy czas.

Gdy w pomieszczeniu, gdzie się znajdujemy panuje zbyt wysoka wilgotność, ciężko nam się oddycha. Szybciej się męczymy i czujemy ogólny dyskomfort. W dodatku para wodna skrapla się na chłodniejszych elementach. Ta skroplona na ścianach, czy np oknach może przyspieszać rozwój grzybów i pleśni.

Zanim zaczniemy działać, spróbujmy sprawdzić, sąd wzięła się w naszym domu wilgoć. Jeśli jest wynikiem gotowania, rozwieszonego prania, czy kąpieli, najłatwiej przewietrzyć pomieszczenia, gdzie się pojawiła. Jeśli zastanawiasz się, jak długo masz wietrzyć, to musisz wziąć pod uwagę to, czy na zewnątrz pada oraz jak bardzo wilgotne powietrze masz w domu.

Jeśli jednak wilgotność powietrza przekroczyła normę z powodu np. zalania mieszkania, samo wietrzenie z pewnością nie pomoże. Także włączenie ogrzewania nie pomoże na dłuższą metę. Gdy ciepłe powietrze napełni się maksymalnie parą wodną, uniemożliwi dalsze wysychanie. W takim przypadku konieczne jest zastosowanie osuszacza powietrza. Tak jak w przypadku nawilżaczy, również w tym przypadku mamy duży wybór.

Jeśli zauważyliśmy już na naszych ścianach pleśń i grzyby, samo osuszanie nie wystarczy. Należy pozbyć się ich za pomocą specjalnych środków przeciwgrzybiczych. Mają one często w swoim składzie chlor. Ten zaś skutecznie rozprawia się z grzybami i pleśnią.

Utrzymuj prawidłową wilgotność

Utrzymanie prawidłowej wilgotności i zarazem temperatury w mieszkaniu wpływa na dobre samopoczucie i komfort mieszkańców. Jeśli mamy problemy ze zbyt wysoką, lub zbyt niską wilgotnością, warto zadbać o to by wróciła ona do normy.

Zbyt suche powietrze powoduje, że jesteśmy bardziej narażeni na infekcje, które w okresie jesienno-zimowym tak często nas atakują. Za duża wilgotność zaś może powodować, że w naszym domu zagości pleśń i grzyby. Długie przebywanie w ich towarzystwie może prowadzić nawet do pojawienia się u nas alergii, czy astmy. A wy? Jak radzicie sobie ze zbyt suchym, lub wilgotnym powietrzem w waszych domach?

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Kamińska

Jak milczeć w takiej sytuacji?

Wydarzenia ostatnich dni nie pozwalają nam przejść obojętnie i nie wyrazić naszego głębokiego żalu i smutku. Mamy nadzieję, że nie będzie tak jak przewiduje wielu komentatorów, że tylko na chwilę przyjdzie opamiętanie, a potem wszystko wróci do "normy".
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 15/01/2019
kwiat lilii wodnej

Czy rzeczywiście będzie tak, przytaczając za prof. Ewą Marciniak, że “język polityki po tragicznym wydarzeniu w Gdańsku, zmieni się na język współczucia, refleksji, zadumy, taki, jaki na co dzień mógłby i powinien charakteryzować polityków, ale będzie to trwało krótko. Niewykluczone, że stanie się podobnie, jak po śmierci Jana Pawła II”?

Mamy nadzieję, że będzie inaczej

Jako Fundacja Mamo Pracuj staramy się łączyć, nie dzielić i docierać do rozwiązań, które będą ułatwiać życie każdej rodzinie, dlatego wyrażamy głęboką nadzieję, że jako społeczeństwo zaczniemy się wspierać, zamiast zwalczać i odnajdziemy wspólny język, który nie będzie ranił żadnej ze stron. A jeśli nie potrafimy znaleźć odpowiednich słów do sytuacji, to lepsze niech będzie milczenie.

Zdjęcie: Pixabay.com

Źródło cytatu: pomorska.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

Na narty z maluchem – poradnik

Narty to jeden z najbardziej rodzinnych sportów. Nie dość, że kilka dni na białych stokach niesamowicie naładowuje energią na resztę zimy, to jeszcze jest to idealny sposób na wspólne spędzanie czasu. Zanim jednak będziemy mogli wspólnie szusować po stokach, nasze dzieci czeka nauka jazdy na nartach, a to nie zawsze odbywa się bezproblemowo.
  • Kasia Myślicka - 10/01/2019
grupa dzieci w szkółce narciarskiej

Trudne początki

Kto z nas nie widział zapłakanych, szlochających dzieci oddawanych naprędce instruktorom szkółek narciarskich. Bo rodzice śpieszyli się sami pojeździć. Czasami w imię naszych ambicji narzucamy maluchom zajęcia, na które jeszcze nie są gotowe.

Przy pierwszych wyjazdach na narty z dziećmi musimy się nastawić, że rytm nie będzie taki sam jak wtedy, gdy jeździliśmy sami. I że na pewno sami pojeździmy mniej. Po prostu jest to cena, którą musimy zapłacić za chęć zainteresowania dzieci naszym hobby. Warto więc jest nie spinać się i podejść do tematu z dużą cierpliwością.

Od kiedy nauka jazdy na nartach

Każde dziecko jest inne. Niektóre maluchy od początku ochoczo zakładają narty i ruszają za instruktorem, inne szybko się męczą. 4 lata mogą być dobrym momentem na pierwsze próby. Chociaż zdarza się, że dzieci, które zaczynają naukę w wieku 6 lat, momentalnie nadrabiają zaległości. Na pewno dzieciom, które w ciągu roku są aktywne, są przyzwyczajone do wysiłku fizycznego, spacerów i biegania, będzie łatwiej.

Warunki pogodowe

Oczywiście czekanie na warunki idealne nie jest możliwe, jednak ważne jest, żeby te pierwsze lekcje nie odbywały się w warunkach ekstremalnych. Dotkliwe zimno może w skuteczny sposób zniechęcić do nauki jazdy na nartach.

Sprzęt i odpowiednie ubrania

Jeśli jest to debiut naszych dzieci, skupmy się na wygodnym i ciepłym ubraniu. Koszulki termiczne, polary, skarpetki narciarskie i dobre rękawiczki to podstawa. Kombinezon czy spodnie to sprawa indywidualna. Spodnie mogą być z przeznaczeniem na dwa sezony. Można spokojnie je podwinąć. Jeśli wybieramy się na Południe Europy – Andora, Alpy Południowe we Francji czy południowe stoki we Włoszech – pamiętajmy, żeby dzieci nie przegrzać.

W słoneczne dni w południe, zawłaszcza na osłoniętych stokach, będą mogły jeździć tylko w koszulce termicznej i polarze. W słoneczne dni pamiętajmy koniecznie o ochronie przed słońcem – zawsze woźmy ze sobą kremy z filtrem i okulary słoneczne!

Na pierwszy sezon lepiej jest skorzystać ze sprzętu z wypożyczalni. Ten w najmniejszych rozmiarach zazwyczaj jest w dobrym stanie. W następnych sezonach można skorzystać z giełd narciarskich i sprzętu z drugiej ręki. Dzieci przecież rosną tak szybko! Jeśli już inwestować, to w dobry kask.

Lekcje z instruktorem

Zanim zapiszemy kilkuletnie dziecko do szkółki narciarskiej i zapłacimy za kilka dni z góry, warto sprawdzić, czy jest już gotowe na rozpoczęcie przygody z narciarstwem.

Zarezerwujmy 2 godziny z instruktorem i zobaczmy, czy faktycznie już ma na tyle silne nogi, żeby spędzać kilka godzin na nauce. Czasami my rodzice na siłę chcemy przyspieszyć pewne procesy.

Niektórzy rodzice zapewne zdecydują się na korzystanie tylko z usług instruktora na początku. Jest to dobra opcja, jeśli w naszym ośrodku nie ma kameralnych zajęć grupowych.

Wybór szkółki

Jeśli nasz maluch ma dopiero 3-4 lata, zacznijmy od miejsca kameralnego, z własnym stokiem tuż przy budynku szkółki. Komfort małego narciarza jest naprawdę ważny. Stok zarezerwowany tylko dla najmłodszych dzieci, wygodny wyciąg dywanowy – to podstawa.

Ważne jest też to, żeby dzieci nie musiały zbyt długo stać w miejscu i czekać na zebranie grupy. To przy sporym mrozie może być dla nich traumatycznym przeżyciem. Jeśli zmęczy się przed końcem zajęć, dziecko powinno mieć możliwość pobawienia się w ciepłym miejscu.

Małe grupy także pozwalają maluchom lepiej się odnaleźć na stoku. Ważne jest, żeby miały instruktora skoncentrowanego na ich potrzebach. Doświadczenie mówi, że znane szkoły na stokach w Europie, takie jak ESF (Ecole du Ski Français) czy Scuola Nacionale Sci we Włoszech mają dosyć spore grupy i lepiej jest tam wysyłać starsze dzieci.

Rozkład dnia na nartach z maluchem

Istnieje kilka opcji w szkółkach narciarskich w zależności od szkoły i kraju. Można wysłać dzieci do przedszkola narciarskiego, gdzie będzie miało zajęcia na nartach połączone z zabawą, a także posiłki. Tak jest na przykład w jardins de neige i klubach Piou-Piou we Francji.

Na kolejnych etapach w szkołach nauki można skorzystać z lekcji rano i po południu. Jednak na obiad trzeba dzieci odebrać. Podobnie jest w wielu oficjalnych szkołach we Włoszech. Co nie znaczy, że w dużych ośrodkach nie ma szkół całodziennych.

Bogata oferta zajęć całodziennych jest w Andorze – połączenie nauki z innymi zajęciami na dworze (np. rakiety) i pod dachem.

Rodzinny wyjazd na narty

Każda rodzina rządzi się swoimi prawami. Jeśli jednak wychodzimy z założenia, że wyjazd w góry służy także byciu razem, pobądźmy razem naprawdę. Najmłodsze dzieci na pewno docenią czas spędzony z rodzicami. Idealnie, na początek wybierzmy ranne zajęcia w szkole, a popołudniami wspólne rozrywki.

W dużych ośrodkach nie brakuje dodatkowych atrakcji jak lodowiska czy basen. Czasami największą frajdę dzieci mają po prostu na sankach.

Wyjazdy w grupie przyjaciół

Oczywiście wyjazdy na narty są zawsze najweselsze, jeśli jedziemy z grupą przyjaciół i dziećmi w podobnym wieku. Po pierwsze dzieciom jest raźniej podczas zajęć w szkole narciarskiej. Po drugie, na pewno nie będą narzekać na nudę ani w restauracji ani wieczorami.

A jeśli jeszcze wydzielimy jeden z pokoi na dziecięcą sypialnię i ulokujemy tam wszystkie maluchy, radość będzie gwarantowana. Co tu dużo mówić, dzieci muszą się dobrze bawić, żeby entuzjastycznie reagować na następne wyjazdy narciarskie!

Zdjęcia: Kasia Myślicka

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kasia Myślicka
Mama kilkuletnich bliźniaków, które stara się zarazić swoją pasją do podróży i aktywnego trybu życia. Od kilku lat mieszka w Prowansji. Po godzinach prowadzi blog Kids&Go, na którym zamieszcza informacje o sprawdzonych miejscach na wyjazdy z dziećmi i praktyczne porady przydatne do planowania rodzinnych podróży.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail