Czego szukasz

Jak żyć w patchworkowej rodzinie? – wywiad z Wojciechem Eichelbergerem

Tytuł książki „Patchworkowe rodziny” sugerowałby, że jest ona skierowana tylko do rodzin po przejściach, a jest to bardzo uniwersalne kompendium wiedzy o relacjach w każdej rodzinie, nie tylko w tej zrekonstruowanej. Rozmowa Aliny Gutek i Wojciecha Eichelbergera jest przekazem uniwersalnym, z którego może czerpać każdy, bo tworzenie rodziny zawsze jest wyzwaniem, a jak mówi Wojciech Eichelberger – wyzwania są po to abyśmy w końcu pomogli sobie i dali światu odetchnąć.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 20/09/2018
książka Patchworkowe Rodziny Jak w nich żyć

W książce „Patchworkowe rodziny”, której wraz z Aliną Gutek jest Pan autorem, przytaczacie dane statystyczne, że w 2016 r. na 193 tysiące zawartych małżeństw rozwiodło się 64 tysiące. Nie ma w tym statystyk związków nieformalnych. Dlaczego tak łatwo, a na pewno łatwiej niż kiedyś rodziny się rozpadają?

Z wielu powodów jednocześnie:

  • Bo młodzi ludzie później niż jeszcze 40 lat temu dojrzewają psychicznie i cierpią na deficyt umiejętności interpersonalnych oraz inteligencji emocjonalnej. Przyczynia się do tego pandemia jedynactwa i zastępowanie realnego kontaktu z ludźmi kontaktowaniem się przez media społecznościowe.
  • Bo rodzice młodych ludzi wchodzących w małżeństwa z wielu powodów poświęcali im nie dość czasu i uwagi, a przy tym albo wymagali zbyt wiele albo odpuszczali i nie interesowali się nimi. W rezultacie młodzi ludzie nie wierzą w swoją wartość i w to, że mogą być pokochani, co uniemożliwia stworzenie trwałego związku opartego na szacunku i zaufaniu.
  • Bo na skutek rozwoju technologii antykoncepcyjnych i kryzysu religii zmalało ryzyko i kulturowa dezaprobata niewierności.
  • Bo państwo oferuje coraz więcej wsparcia dla rodziców samodzielnie wychowujących dzieci.
  • Bo awans zawodowy i finansowy w firmach i korporacjach w dużym stopniu zależy od dyspozycyjności, co promuje życie samotne czyli singlowanie.
  • Bo postępująca emancypacja kobiet sprawia, że coraz więcej kobiet nie odczuwa obyczajowej i ekonomicznej presji na trwanie w związkach z mężczyznami, którzy im z jakiś powodów nie odpowiadają.

Rodzina patchworkowa, czyli jaka?

Rodzina patchworkowa powstaje na dwa sposoby. Gdy:

1. Z pierwszej, założonej przez oboje partnerów rodziny, w której urodziło się choćby jedno wspólne dziecko, jedno z rodziców odchodzi i wiąże się z nowym partnerem/partnerką, który/która albo ma dzieci z poprzedniego związku albo/i w nowym związku pojawia się ich wspólne dziecko.
2. Osoba bezdzietna wiąże się z osobą, która ma dziecko/dzieci z poprzedniego związku.

Innymi słowy: gdy przynajmniej jedno z partnerów w związku ma tzw. przyszywane dzieci albo/i pojawia się rodzeństwo przyrodnie wobec pierworodnych dzieci, któregokolwiek z nowych partnerów to oznacza, że zaczęła się tworzyć rodzina patchworkowa.

Z jakimi problemami możemy najczęściej się spotkać w rodzinie patchworkowej?

Lista problemów jest długa i można wymienić tylko najbardziej typowe, czyli:

  • brak czasu, energii i czasami pieniędzy na obsłużenie potrzeb nowej skomplikowanej patchworkowej rodziny,
  • resentymenty po-rozstaniowe dorosłych i dzieci, które utrudniają, a czasami nawet uniemożliwiają rozsądne zarządzanie skomplikowanymi relacjami i logistyką patchworku,
  • granie dziećmi przeciwko sobie, wikłanie dzieci w koalicje i konflikt lojalności przez skonfliktowanych rodziców, którzy się rozstali,
  • wikłanie – po rozstaniu – w konflikt lojalności wspólnych przyjaciół i dalszą rodzinę,
  • zaniedbywanie pierworodnych dzieci kosztem nowych i przyszywanych,
  • zazdrość partnerów o byłych partnerów obecnych partnerów – i próby odcięcia tych ostatnich od pierworodnych dzieci, a także od ich matek lub ojców.

Jakie można wymienić pozytywne cechy, zalety rodzin patchworkowych?

Część korzyści jakie mogą odnieść dorośli uczestnicy patchworkowej rodziny jest pochodną wyzwań jakie się wiążą z projektem uczynienia z początkowego chaosu i rozbicia względnie harmonijnej całości. Zamiar taki wymaga bowiem od uczestników przyspieszonego dojrzewania emocjonalnego.

Składa się na nie:

  • duża samoświadomość własnych przekonań, emocji, motywów i psychicznych obron,
  • zdolność do przekraczania swoich nawykowych emocji i resentymentów,
  • zdolność do rozpoznawania mechanizmu, który doprowadził do rozpadu pierwotnego związku, a także własnego wkładu w ten mechanizm,
  • zdolność do brania swojej części odpowiedzialności za rozpad pierwotnego związku i poszukiwania właściwej formy zadośćuczynienia w formule rodziny patchworkowej.

Poza tym rodzina patchworkowa oferuje – szczególnie dzieciom – sporo nadzwyczajnych korzyści. Wszak pod warunkiem, że, osiągnęła choćby elementarny poziom organizacji i harmonii. Należą do nich:

  • zwiększony potencjał psychicznego i materialnego bezpieczeństwa i wsparcia,
  • zwiększony potencjał i różnorodność wzorców i strategii życiowych, z których mogą czerpać dzieci,
  • zwiększony potencjał i różnorodność relacji i związków interpersonalnych, co sprzyja rozwojowi inteligencji emocjonalnej – w szczególności empatii i tolerancji,
  • zwiększony potencjał intelektualny i zawodowy ( specjaliści z różnych dziedzin),
  • zwiększony potencjał sieci kontaktów z innymi środowiskami (networking),
  • większa ilość prezentów przy okazji różnych rocznic i świąt 🙂

Jak odnaleźć się w takiej rodzinie?

Stosować się do kilku – prostych w formule choć trudnych w zastosowaniu – zasad. Takich jak:

  • bezwzględne dochowywanie zobowiązań alimentacyjnych,
  • troska i wsparcie dla współ-rodziców pierworodnych dzieci – jeśli nie weszli w nowe związki,
  • wszystkie dzieci są nasze,
  • dobro dzieci jest najważniejsze,
  • ale – dzieci pierworodne są ważniejsze od późniejszych ( one z reguły najbardziej cierpią na skutek rozpadu pierwotnej rodziny),
  • ułatwianie dzieciom kontaktów z drugim rodzicem – jeśli tego chcą i im to nie szkodzi,
  • powstrzymywanie się w obecności dzieci od jakichkolwiek negatywnych komentarzy na temat drugiego rodzica,
  • powstrzymywanie się od szukania wsparcia u dzieci po trudnym rozstaniu z drugim rodzicem,
  • dochowywanie zasad dobrego wychowania i elementarnej kurtuazji w relacjach z pierwszą rodziną – bez względu na zachowanie drugiej strony (składanie życzeń z okazji urodzin, imienin, świąt a także dostarczanie drobnych upominków, zapraszanie na wspólne imprezy i święta, proponowanie spotkań, wspólnych wakacji przyrodniego rodzeństwa itp.)

Nie wiem czy można tak porównać, ale co może być lepsze dla dzieci, czy nawet dla dorosłych – samotny rodzic wychowujący dzieci z rozbitego związku, czy taka na nowo skonstruowana rodzina patchworkowa?

Z pewnością włączenie dziecka w patchworkowy system będzie dla niego lepszym rozwiązaniem niż życie z osamotnionym rodzicem (matką lub ojcem), który albo szuka w nim wsparcia i pociechy albo go nie znosi za to, że jest kłopotliwą pozostałością nieudanego związku.

Podjęliśmy decyzję o założeniu nowej rodziny, teraz liczymy na pełnię szczęścia, a tu okazuje się, że model funkcjonowania rodziny nowego partnera jest skrajnie różny od naszego? Jak się porozumieć bez bólu dla wszystkich?

Nie zwalczać nowej rodziny byłego partnera/partnerki – czyli nie kopać się z koniem. Stosować zasady wymienione powyżej. Zszywać patchwork wszędzie tam gdzie się pruje, także wtedy, gdy jego kawałki pochodzą z innej estetyki.

Oczywiście z wyjątkiem sytuacji, gdy nasz były partner zabrnie w nowy związek i rodzinę, które będą przejawiać objawy wyraźnej patologii – ale potwierdzonej także przez ludzi nie uwikłanych w konflikt.

Jaka jest szansa, że tworząc nową rodzinę nie będziemy powielać wzorców z poprzedniego związku? Czy to może udać? Jak można sobie pomóc?

To sprawa bardzo indywidualna. Dla bardziej, doświadczonych i dojrzałych patchworkowa rodzina może stać się udanym, dobrze funkcjonującym dziełem ich życia, w tworzeniu którego wznieśli się ponad swoje dotychczasowe ograniczenia. Dla mniej dojrzałych, będzie kolejnym, trudnym etapem ich emocjonalnej i życiowej edukacji.

Kiedy wiemy, że ten drugi związek może będzie „lepszy” niż poprzedni? Czy to można jakoś „zbadać”, sprawdzić? Przecież ukrywany związek to krótkie, wyrywane z codziennego życia spotkania?

Im lepiej znamy siebie, im więcej rozumiemy z naszego dotychczasowego życia, tym większe szanse na to, że następny związek będzie lepszy od poprzedniego.

Czy da się go stworzyć idealny model rodziny patchworkowej?

Ideały nie są po to, żeby je realizować lecz by wskazywały drogę i cel, do których warto dążyć. Lecz ukrytym, prawdziwym celem podroży ku ideałom jest nasza wewnętrzna, gruntowna przemiana, wyzwolenie się z ograniczających przeświadczeń, nawykowych emocji i stereotypowych sądów. Czyli, jak to sugeruję w tytule jednej z pierwszych moich książek, wyzwania są po to abyśmy w końcu pomogli sobie i dali światu odetchnąć.

Patchworkowa rodzina – jak każde duże wyzwanie – z pewnością sprzyja takiej realizacji.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcie: Ewa Moskalik Pieper

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Nowy Sącz stolicą macierzyństwa – II Sądeckie Forum Mam

Przez ten jeden miesiąc w roku Nowy Sącz jest stolicą macierzyństwa. Zbliża się piękny czas, nie tylko dla wszystkich zakochanych, ale przede wszystkim dla Aktywnych Mam – maj, a w maju II Sądeckie Forum Mam. Sądeczanki będą mogły świętować Dzień Matki już 25.05.2019 i poczuć się nad wyraz wyjątkowo, jak na to święto przystało.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 18/04/2019
zdjęcie z I Sądeckiego Forum Mam

Klub Aktywnych Mam

Podobnie jak w zeszłym roku, nie zabraknie wspaniałości w wielu dziedzinach. Każda mama znajdzie w programie coś dla siebie i na pewno nie będzie się nudzić.
W tym roku na zaproszenie Aktywnych Mam odpowiedzieli wspaniali goście.

Będzie coś o wychowaniu, dzieciach, relacjach w związku jak również coś innego, czyli męski punkt widzenia… Brzmi tajemniczo, ale nie chcemy za dużo zdradzać a tylko zachęcić nasze mamy, by licznie przybyły na to fantastyczne wydarzenie do Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu.

II Sądeckie Forum Mam

Przed wydarzeniem uruchomiona zostanie rejestracja, dzięki której każda mama zagwarantuje sobie miejsce podczas wykładów. Wstęp na to wydarzenie to jedyne 10 zł płatne na konto stowarzyszenia, jest to gwarancją otrzymania pamiątkowej torby z gadżetami.

Podobnie jak w ubiegłym roku na forum zaprezentują się lokalni przedsiębiorcy i sprzedawcy. Będą zachęcać do swoich usług/wyrobów i odpowiadać na wszystkie pytania uczestniczek. W tym dniu przygotowane będą specjalne rabaty i promocje.

#MamyMoc!

My kobiety wiemy, że czasem do szczęścia potrzeba nam odrobina słodyczy i ogarnianie całego domostwa staje się banalnie proste. Klub Aktywnych Mam nie zapomniał również o tym. Swoje słodkie wyroby przygotują do poczęstowania sądeccy cukiernicy i nie tylko.

Każda mama bez wyjątku ma poczuć się  jak „u siebie”, na luzie, bez spięcia i z uśmiechem na twarzy. Zapamiętać ten dzień, poznać inne kobiety/mamy, a przede wszystkim dobrze się bawić.

Będzie ciekawie i warto już dziś zapisać to wydarzenie w swoim kalendarzu!

Kto chce być na bieżąco już dziś zapraszamy do śledzenia strony na Facebooku, jak również stronę WWW, gdzie na bieżąco umieszczane będą informacje na temat tego wydarzenia.

Niech Nowy Sącz będzie stolicą macierzyństwa po raz drugi, a my mamy pokażemy siłę i to, że #MAMYMOC!

Zapraszamy Was już 25 maja 2019 r. o godz. 9:00!  do Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu! >>>

Zarejestruj się!  >>>

 

Zdjęcie: własność organizatora wydarzenia; I Sądeckie Forum Mam

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

House manager w domu pełnym kosmitów

Przeczytałam wywiad z Justyną Walczak, niezwykłą, spełnioną mamą, opowiadającą o życiu w rodzinie z dziewiątką dzieci (i z dziesiątym w drodze...). „O, ludzie, to przecież niemożliwe!” – pomyślałam, mając sama na co dzień do ogarnięcia małe kosmitki w liczbie zaledwie dwóch. Niedowierzanie, podziw i ciekawość sprawiły, że czym prędzej postanowiłam kupić książkę. O wywiadzie opowiedziałam przyjaciółce, też mamie. „To jak rozmawiać z kosmitą...!” – skwitowała. Nie wiedziała o książce, a tym bardziej o jej tytule.
  • Natalia Małozięć - 17/04/2019

Multirodzina

Książka Justyny Walczak porusza ważną kwestię, a mianowicie problem społecznego postrzegania rodzin wielodzietnych. Autorka opisując własne doświadczenia i reakcje napotykanych osób, najczęściej pisze o współczuciu, czy upatrywaniu oznak patologii w posiadaniu licznego potomstwa. Kiedyś rodzenie dzieci uznawano za całkiem normalne zjawisko, bo i podobnych rodzin było więcej… Teraz jednak, wielu obywatelom w głowie się nie mieści, że można z wyboru zostać pełnoetatową multimamą i szczęśliwym multitatą. A to właśnie ich sposób na życie!

Poświęcić się pracy zawodowej, czy zrobić karierę w macierzyństwie? Justyna już zdecydowała. Autorka książki podkreśla, iż jest kobietą świadomą, realizującą swoje powołanie. Traktuje je jako konkretną pracę do wykonania. A uzyskany dyplom lekarza? Przy częstym udzielaniu pierwszej pomocy własnym i okolicznym dzieciakom, stał się bezcenny. Wynagrodzenie? Owszem, jest – „w postaci zwielokrotnionej miłości” – pisze Justyna.

Justyna pięknie wyraża się o swoich dzieciach. Używa wielu różnych określeń, a pod każdym z nich kryje się morze miłości. Ze wzruszeniem przewiduje moment, kiedy znów będą musieli z mężem przesiąść się do wozu w normalnym rozmiarze…

Inwazja kosmitów

Tytułowi „kosmici”, czy „obcy”, jak pisze o swojej gromadce Justyna, to główni bohaterowie, czyli Walczakowa gromadka. Wydają się być „obcymi”, kiedy zmieniają się, dorośleją i wyślizgują się z rodzicielskich sieci. Stają się samodzielni i zaczynają mieć własne zdanie. Ku zdziwieniu mamy, coraz częściej krytyczne, również i wobec domowych zasad. Wychowanie zaczyna stawiać coraz większe wyzwania. Trudno nadążyć, kiedy ma się w domu przedstawicieli wszystkich rozwojowych etapów. Kosmiczne perpetuum mobile.

Rodzicom wesołej gromadki też przydaje się kosmiczny pierwiastek. Muszą zaopatrzyć się w niespożyte pokłady energii, cierpliwości i pomysłów. Zarządzanie takim statkiem kosmicznym wyczerpuje, dając jednocześnie siłę na ciąg dalszy. Cieszy, śmieszy, wzrusza, denerwuje i pogrąża w otchłani rozpaczy. Na przemian i w kółko.

Sport ekstremalny

Justyna jednak nie narzeka i nie użala się nad sobą. Nie odkrywa przed nami wszystkich swoich emocji. W swojej rodzinnej opowieści jest prawie zawsze radosna i zdystansowana. Można podziwiać jej wypracowany, zdrowy dystans do błahych spraw. Tym bardziej, że odróżnienie problemów ważnych od całej reszty, wcale nie jest łatwe.

Autorka oszczędza nam nieodłącznej przecież, ciemnej strony medalu. Nawet kiedy wylicza powody wizyt na izbie przyjęć zaprzyjaźnionego już szpitala, robi to wydawałoby się, z uśmieszkiem na ustach. „(…) czujemy się szczęśliwi, mogąc uprawiać z mężem ten sport ekstremalny (…)” – podsumowuje.

Uważam, że jednym z lepszych fragmentów jest opis „porodowego współ-doświadczenia” ojca rodziny, Wojtka. Są spore emocje i wzruszenie.

Szkoła życia

Każdy członek Walczakowej rodziny przechodzi swoistą szkołę życia. Najtrudniejsze lekcje odrabia pewnie mama, dzielnie stawiając czoła codziennym multiwyzwaniom. W książce mamy garść dowcipnych opisów logistyczno-wychowawczych wirtuozerii oraz efektywnego manipulowania zasobami w wykonaniu Justyny. Wyrazy uznania należą się również tacie, który nie tylko stara się zapewnić rodzinie ważną część „zasobów”, ale dba o to, by być aktywnym tatą, kiedy to tylko możliwe.

„Progenitura” Walczaków nie ma wyboru. Czeka ją przyśpieszony proces dorastania. Mama i tata nie mogą być na każde zawołanie. Miłość i uwaga choć mnożone, są przede wszystkim dzielone. Podział obowiązków, dyżury i wspieranie (a z czasem i zastępowanie) mamy w wielu domowych pracach, wychodzi dzieciakom na dobre. Kochają się na zabój i kiedy trzeba, bez zastanowienia stają za sobą murem. Opieka nad młodszym rodzeństwem to dla nich inwestycja w rodzinną przyszłość.

Walczakowy kosmos to miejsce niezwykłe. Ciepłe i radosne. Tu nie ma mowy o nudzie. Nie ma też czasu na niepotrzebne rozmyślania. Jest tu i teraz, do dziesiątej potęgi!

Justyna Walczak „Dom pełen kosmitów”

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Natalia Małozięć
Absolwentka Wydziału Filozoficznego UJ. Psycholog dziecięcy i trener twórczości. Komponuje i prowadzi zajęcia dla dzieci. Od 2 i pół roku po uszy zanurzona w macierzyństwie. W codziennym ogarnianiu rzeczywistości pomagają jej poczucie humoru, marzenia i opisywanie tego, co się dzieje.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail