Czego szukasz

Jak zrobić stronę internetową za darmo w mniej niż godzinę

Podobno żyjemy w czasach, w których nie ma nic za darmo. A jednak! Możesz stworzyć i uruchomić własną stronę internetową, nie płacąc za to ani grosza, a jedynie angażując swój czas i chęci. Sprawdź, jak to zrobić.

  • Zofia Kowalska - 13/02/2018
laptop, notes i telefon na stole

Darmowy kreator

Na rynku istnieje kilka naprawdę godnych polecenia kreatorów stron internetowych, z których możesz skorzystać za darmo. Należą do nich WordPress, Wix, WebWave, Joomla czy Drupal. Jedne z nich mają mniej, inne bardziej zaawansowane rozwiązania.

Najlepiej, jeśli poczytasz na temat każdego z nich, „przeklikasz się” i sama ocenisz, gdzie pracuje Ci się najwygodniej i najefektywniej. Tym, co łączy większość kreatorów stron internetowych, dostępnych w sieci, jest istnienie systemu do zarządzania treścią, znanego większości, jako CMS.

Dzięki temu, nie znając się praktycznie wcale na programowaniu, jesteś w stanie za pomocą jednego, intuicyjnego panelu stworzyć własną stronę WWW i zarządzać całym contentem, jaki będziesz na niej zamieszczała.

Darmowy szablon

We własnoręcznym tworzeniu swojej strony internetowej, szczególne miejsce zajmuje szablon. Wiele portali oferuje darmowe szablony. Wystarczy, że wpiszesz w wyszukiwarce hasło „darmowe szablony stron internetowych”, a Twoim oczom ukaże się niezliczona ilość wyników, odpowiadających Twojemu zapytaniu.

Bazując na gotowym szablonie, jesteś w stanie stworzyć własną stronę WWW o wiele szybciej niż gdybyś musiał budować go samodzielnie. Jeśli czujesz się na siłach, możesz gotowy, darmowy szablon przerobić według własnych potrzeb.

Darmowy hosting

By Twoja strona internetowa mogła ujrzeć światło dzienne i trafić do sieci, niezbędny będzie hosting. Jest to usługa, w której „rezerwujesz” dla swojej strony WWW miejsce na serwerze firmy, która go udostępnia i który stale połączony jest z internetem, dzięki czemu zapewnia płynne działanie stronom takim, jak Twoja.

Na rynku istnieje wiele ofert darmowego hostingu (kolejny raz skorzystaj z wyszukiwarki). Zwykle rozwiązania tego typu są w pewien sposób limitowane, np. posiadają mniejszą przestrzeń na dysku czy transfer. Czy darmowy hosting Ci wystarczy? To wszystko zależy od ilości i formatów treści, jakie będziesz udostępniał na swojej stronie internetowej.

Na początku powinien być wystarczający, jednak, gdy zaczniesz publikować duże ilości zdjęć, filmów itd., może się okazać, że niezbędne będzie skorzystanie z w pełni funkcjonalnego hostingu, za który będziesz musiał zapłacić.

Co, jeśli nie masz czasu na tworzenie własnej strony WWW, a chcesz ją mieć?

Jeśli niekoniecznie możesz poświęcić czas na stworzenie własnej strony internetowej albo zwyczajnie brakuje Ci do tego chęci i nie czujesz, żebyś był zafascynowany samodzielnym stworzeniem strony WWW, a jednocześnie masz potrzebę jej posiadania, w każdym momencie możesz zwrócić się o pomoc do specjalistów. Skontaktuj się z agencją interaktywną Offon – www.offon.pl. Przedstaw swoje potrzeby i uzyskaj darmową wycenę. Przekonaj się, jak wiele dobrego Tobie i Twojej stronie internetowej mogą przynieść rozwiązania szyte na miarę.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Zofia Kowalska
Podyskutuj

Założyłam firmę, a teraz poszukuję mam do współpracy – list od Ani

Ania Konstantynowicz jest mamą 3 dzieci i wiosną zostawiła pracę w korporacji, aby założyć własną firmę - oddział Akademii JA w Warszawie. Teraz Ania szuka mam, które będą chciały z nią współpracować - wystarczy kilka godzin tygodniowo. "Dziewczyny nie bójcie się zmian i bądźcie otwarte na nowe możliwości" - mówi Ania. Sprawdź, czy ta praca dodatkowa to wymarzone zajęcie dla Ciebie?
  • Agnieszka Kumorek - 09/07/2018
Anna Konstantynowicz z Ośrodka Akademia JA w Warszawie

Drogie dziewczyny z Mamo Pracuj,

Piszę do Was, ponieważ chciałam Wam podziękować za opublikowanie wywiadu z Agnieszką i Iwoną z Akademii JA. To dzięki niemu jestem dzisiaj właśnie w tym miejscu, w którym jestem :-). Czyli gdzie? zapytacie. Otóż otworzyłam Ośrodek Akademii JA w Warszawie, choć jeszcze kilka miesięcy temu zupełnie nie miałam takich planów.

Z początkiem tego roku zostawiłam świetną pracę w korporacji, jako mama trójki dzieci czułam, że moja energia nie idzie w odpowiednim kierunku, a moje dzieci potrzebują zdecydowanie więcej mojej uwagi, niż byłam w stanie im dać. Zdałam sobie sprawę, że to jest wyjątkowy czas w życiu moich dzieci, który bardzo szybko minie i nigdy nie wróci. Za kilka lat to ja będę zabiegać o wspólnie spędzony czas. Stąd taka decyzja.

Anna Konstantynowicz z dziećmi

Czytając Wasz artykuł na Mamo Pracuj, miałam wrażenie, że skierowany jest właśnie do mnie, uświadomił mi, że wcale nie muszę rezygnować z rozwoju osobistego i pracy, aby być z moimi dziećmi. W mojej głowie zrodziły się nowe perspektywy. Nawiązałam kontakt z Agnieszką i Iwoną, odbyłam szkolenie trenerskie i dziś jestem właścicielem swojego własnego Ośrodka Akademii JA w Warszawie – EMOTKA, zapraszam na stronę www EMOTKI (www.emotka.waw.pl). Tak wyglądała moja droga do własnego biznesu, portal MamoPracuj mocno się do tego przyczynił :-). Za co dziękuję!

Praca dodatkowa dla mamy! Szukam osób do współpracy!

Obecnie stoję przed kolejnym wyzwaniem – szukam ciekawych osób chętnych do współpracy. Portal Mamo Pracuj czytają mamy, być może któreś z nich są zainteresowane tematem rozwoju emocjonalnego dzieci, chciałyby zdobyć wiedzę jak ten rozwój wspierać i prowadzić zajęcia dla dzieci i młodzieży w północno-wschodniej części Warszawy i okolicach, wystarczy dysponować kilkoma wolnymi godzinami tygodniowo.

W szczególności zachęcam do kontaktu osoby, które na co dzień pracują z dziećmi lub młodzieżą i czerpią z tego satysfakcję. Posiadane wykształcenie bez wątpienia będzie pomocne, ale nie jest kluczowe. Najważniejsze w tej roli są zaangażowanie i pasja, ponieważ każdy przyszły trener przechodzi certyfikowane szkolenie w Akademii JA, gdzie zdobędzie wiedzę, której próżno szukać na uczelniach.

Dziewczyny nie bójcie się zmian i bądźcie otwarte na nowe możliwości, a odnalezienie własnej drogi to tylko kwestia czasu.

W moim przypadku to motto sprawdziło się doskonale.

Dziękujemy Aniu za Twój list 🙂

Jeśli chciałabyś zostać Trenerką w ośrodku Akademii JA EMOTKA, sprawdź szczegóły TUTAJ i aplikuj!

Anna Konstantynowicz z dziećmi

Zdjęcia: archiwum prywatne Ani

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbatki w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.

Po każdej burzy wychodzi słońce – historia Doroty, która tworzy wianki

Warto spełniać swoje marzenia, mieć własne aspiracje, podjąć się tej fantastycznej przygody, nie poddawać się presji świata, który pędzi w szalonym tempie nie wiadomo dokąd. Warto ustalić własny harmonogram, który pogodzi życie zawodowe z życiem rodzinnym i cieszyć się tym. Bo szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko - mówi Dorota, mama dwójki dzieci, właścicielka marki Simple Stories by Dorothy, która z pasją tworzy piękne, unikalne wianki.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 05/07/2018

Kiedy pojawił się pomysł na Twój własny biznes i dlaczego właśnie taki? Jak wyglądały początki?

Od zawsze kochałam rękodzieło… Gdzieś we mnie tkwił ten zalążek żeby tworzyć, ale nigdy nie patrzyłam na to pod kątem prowadzenia biznesu – raczej takie domowe malowanie obrazów, tworzenie rozmaitych ozdób, dekorowanie domu. W końcu pojawił się impuls, aby przekuć to w pracę. Uświadomiłam sobie, że realizowanie własnych pasji i zarabianie na tym może być fantastyczną przygodą w stronę samorealizacji. Może być czymś, co przyniesie mi nie tylko olbrzymią radość, bo tworzenie naprawdę mi ją sprawia, ale również pozwoli zapłacić rachunki 🙂

Jak wygląda proces projektowania, wymyślania nowych produktów?

Projektowanie to zawsze impuls. To jest coś, co przychodzi do głowy w trakcie spaceru, czasami się przyśni, czasami po prostu patrząc na naturę pragnę odwzorować jakieś piękne motywy, które nas otaczają na co dzień. Są dni, kiedy mam wenę i tworzę kilka nowych wzorów dziennie, są dni, że nad jednym wiankiem siedzę 10 godzin… bo cały czas coś nie pasuje i nie jestem zadowolona z efektu. Nie ma na to zasady, bo to nie jest produkcja.

Postanowiłam wypracować własny styl, iść własną drogą, więc to też sprawia, że nie idę na kompromisy… wszystko ma być od początku do końca perfekcyjne i w moim stylu. Dużym wsparciem w procesie twórczym jest dla mnie również Sonia z Soni Marie Studio, bo jest dla mnie ogromną inspiracją i zawsze służy dobrą radą.

Jak wygląda Twoje planowanie pracy?

Gdy urodził się mój pierwszy synek, wszystko było proste. Jadł i spał na zmianę. Jak przychodziły momenty, że nie spał lub nie jadł, to po prostu sobie siedział, oglądał otaczający go świat i rozkosznie się przy tym cieszył. Wtedy w każdej wolnej chwili siadałam i tworzyłam. Wszystko było proste, nie rozumiałam jeszcze trudów macierzyństwa. Owszem – zdarzały się momenty, kiedy chorował, ząbkował i cała masa innych rzeczy, jakie przytrafiają się dzieciom, ale nie stanowiło to większego problemu. To był czas, gdy właśnie zaczynałam tworzyć wianki, więc zamówień nie było szczególnie dużo, byłam w stanie to wszystko pogodzić…

Problemy zaczęły się, gdy urodziła się moja córeczka. Absolutnie ciężki przypadek – płakała i w dzień i w nocy… Nie miałam minuty, gdy mogłam spokojnie usiąść, nie wyrabiałam się z niczym. Lekarze tłumaczyli to początkowo kolkami. Uspokajali, że przejdzie, gdy skończy 6 miesięcy. Nie przeszło. Później była wersja, że może ząbkuje, więc muszę poczekać aż skończy około roczek, wtedy powinno przejść… Nie przeszło 🙂

Później przechodziliśmy masę różnych badań na nietolerancje pokarmowe, testowanie różnych pokarmów, kolejne badania – i tak w kółko. Nie wyrabiałam się ani z życiem prywatnym, ani z zawodowym. Zamówienia spływały, córeczka non stop płakała, a ja siadałam i płakałam razem z nią. Od ciągłego noszenia jej na rękach dorobiłam się zapalenia mięśni dłoni i nadgarstka.

Wtedy zrozumiałam, że czasami trzeba przełożyć pewne sprawy i skupić się na tym, na czym najbardziej mi zależy, czyli na mojej rodzinie. Na szczęście wszystko minęło w dniu 2 urodzin mojej córeczki – jak ręką odjął – stała się wesołym i pogodnym dzieckiem. Znowu mogłam wrócić do tworzenia! Znowu mogłam zająć się rozwojem Simple Stories by Dorothy!

Jak godzisz pracę i życie rodzinne, wychowanie dzieci? Czy jest to w ogóle możliwe?

Początkowo w ciągu dnia zajmowałam się dziećmi, w nocy tworzyłam w domu wianki. Rozwiązanie skuteczne, ale tylko na krótką metę. Nie da się niestety przez tygodnie nie spać nocami i funkcjonować. Ograniczyłam wtedy pracę do minimum, decydując się, że jednak wolę skupić się na dzieciach.

Teraz, gdy jestem mamą 5 – cio letniego synka, który jest fantastycznie samodzielny oraz 3 – letniej córeczki, która stała się bardzo wesołym i pogodnym dzieckiem, przeniosłam pracownię z domowego zacisza do pracowni poza domem. To pozwala mi nabrać dystansu, oddzielić pracę od domu. A przede wszystkim pozwala mi oddzielić bycie mamą od spraw zawodowych.

Co w prowadzeniu własnego biznesu jako mama najbardziej Ci przeszkadza, a co wyjątkowo cenisz?

Z pewnością przeszkadza nieprzewidywalność… można mówić o super organizacji czasu, planowaniu wszystkiego z uwzględnieniem posiadania dzieci i innych pięknych frazesach. Ale w zderzeniu z rzeczywistością okazuje się, że to nijak nie działa. Nie przewidzimy, kiedy dzieci mają trzydniówkę albo jelitówkę. To jest niestety ten moment, kiedy najbardziej zorganizowana mama rozkłada ręce i po prostu zostaje w domu starając się być wsparciem dla własnych dzieci.

A co cenię? Ten moment, kiedy własne dzieci doceniają to, co robisz zawodowo. Ostatnio od mojego synka usłyszałam, że jestem najwspanialszym „wiankostworem”, jakiego zna. Córeczka z kolei jak tylko „dorwie” moje wianki, zakłada je na głowę i tańczy jak rusałka na polanie wśród polnych kwiatów. Ma przy tym tak rozanielone oczy, że wiem – ta radość wynika z faktu, że podobają jej się moje wianki. Jest szczęśliwa, gdy może je założyć.

Jaka historia czy anegdota w czasie prowadzenia własnej firmy najbardziej Ci zapadła w pamięć?

Gdy pracowałam jeszcze w domu, nocami rozkładałam wszystkie kwiaty i narzędzia do robienia wianków, bo to był jedyny moment, kiedy mogłam tworzyć. Jednak zawsze pilnowałam, żeby wszystko skrzętnie pochować na najwyższe półki zaraz po skończeniu pracy, żeby dzieci nie miały do tego dostępu. Nie tylko po to, aby nie niszczyły kwiatów i wianków, ale też ze względu na narzędzia – pistolet na klej na gorąco, nożyczki i inne ostre narzędzia.

Pewnego dnia dostałam pilne zlecenie na wianek ślubny… czasami się śmieję, że jestem pogotowiem wiankowym, ale tak faktycznie jest! W środę w nocy zamówiony, na sobotę potrzebny. Pilnie! Usiadłam więc do tego zamówienia absolutnie zmęczona, po ciężkim dniu. Skończyłam chyba o 3 w nocy… Nawet nie wiem kiedy po skończonej pracy zasnęłam na kanapie w salonie, nie sprzątając całego warsztatu.

Gdy rano otworzyłam oczy ogarnęło mnie przerażenie, widziałam, że moje dzieci biegają już pełne werwy. Przerażenie wzmocniło się, gdy zobaczyłam na sobie pukle czarnych włosów! Mam bardzo długie, czarne włosy, byłam przekonana, że ekstremalny tryb życia i nie spanie po nocach dało o sobie znać! Zaczęłam tracić włosy!! Ale po chwili zobaczyłam, że to mój starszy synek biega po domu z nożyczkami, uradowany, że w końcu ma do nich dostęp. Straciłam kilka pasemek, wianek też pocięty… Cieszę się, że tylko tyle strat było 🙂 Chociaż przyznam, że fryzjer się zdziwił jak mnie zobaczył…

Gdybyś miała wskazać kroki milowe Twojego biznesu, jakie by to były momenty?

Mogłabym powiedzieć, że krokiem milowym było skończenie 2 roku życia przez moją córeczkę, a co za tym idzie – przespane noce i więcej czasu na pracę. Ale to nieprawda. Milowym krokiem było zrozumienie, że są rzeczy ważne i ważniejsze, że po każdej burzy wyjdzie słońce. Że warto w życiu mieć obrany cel, mieć marzenie do którego się dąży, ale nie poddawać się presji – robić to, co uważa się za słuszne i to, co podpowiada nam serce.

Jaką radę dałabyś  mamom, które planują założenie własnej firmy?

Że warto! Warto spełniać swoje marzenia, mieć własne aspiracje, podjąć się tej fantastycznej przygody… ale tylko wtedy, gdy jesteśmy w stanie zrozumieć, że należy iść własną drogą, zgodnie z własnym sumieniem i we własnym rytmie. Nie poddawać się presji świata, który pędzi w szalonym tempie nie wiadomo dokąd. Warto ustalić własny harmonogram, który pogodzi życie zawodowe z życiem rodzinnym i cieszyć się tym. Bo szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko…

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Zdjęcia: Soni Marie

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail