Czego szukasz

Jak zachęcić małe dzieci do górskich wycieczek?

Przyjście na świat dzieci nie powinno oznaczać rezygnowania z naszych pasji. Co więcej, wskazane jest pielęgnować i rozwijać je wspólnie z dziećmi. I to już od najmłodszych lat! Główne ograniczenia siedzą w nas. Jeśli po narodzinach dzieci powiemy sobie, że to już koniec aktywnego życia, to faktycznie tak będzie. Jeśli natomiast zdecydujemy się zabierać dziecko ze sobą wszędzie tam, gdzie spędzamy aktywnie czas, to jedyne na co się narażamy to to, że zarazimy malucha życiem z pasją.

  • Kasia Myślicka - 02/01/2019

Dzieci mogą jeździć z nami na wyprawy nurkowe, surfingowe, wspinaczkowe, a nawet motorowe! Na wyjazdy w góry i nad morze. Potrzebujemy tylko trochę cierpliwości, elastyczności, partnerstwa rodziców i być może zwolnienia rytmu.

Pierwsze wyprawy w góry

We współczesnym świecie, gdy jest tyle sprzętu dla bobasów, wyjście w góry z kilkumiesięcznym dzieckiem nie jest problemem. Wybór nosideł jest tak duży, że jedynym zmartwieniem może być wybór odpowiedniego sprzętu. Warto jest dobrze przestudiować temat i wybrać sprzęt polecany przez specjalistów.

Co jednak z maluchami, które nie chcą już siedzieć w nosidle i w miarę sprawnie się poruszają. Od trzeciego roku życia można powoli rezygnować z wózka i rozpoczynać początkowo niedługie, a z czasem coraz dłuższe spacery. Dzieci w tym wieku są w stanie chodzić całkiem sporo. W tej pierwszej fazie bardzo się sprawdzają tereny pagórkowate, gdzie trzeba się wspiąć na niewielkie wzgórze. To takie mini-treningi przed wyprawami w góry.

Wyprawy w góry z kilkulatkiem

Rodzinne chodzenie po górach to jeden z najpiękniejszych sposobów spędzania wolnego czasu. Klucze do sukcesu są dwa. Po pierwsze dziecko przyzwyczajone do chodzenia od najmłodszych lat chętniej wyruszy w trasę. Trudno wymagać od dziecka wożonego wszędzie w wózku, żeby nagle zapałało miłością do kilkukilometrowych wędrówek. Drugim jest odpowiedni szlak. Wejście na szczyt być może jest jeszcze abstrakcyjnym pojęciem dla kilkulatka. Niby widok ładny, ale kawałek wcześniej też już był niczego sobie, więc czym się tu zachwycać.

Poszukajmy tras, których celem jest coś, co porusza wyobraźnię małego wędrowcy: wodospad, jezioro górskie, kapliczka, ruiny zamku. To inspiracja do opowiadania legend czy wymyślonych na poczekaniu historii. Do takiego celu dzieciom idzie się łatwiej, a potem jest o czym rozmawiać i co wspominać.

Warto także skorzystać z wyjść z przewodnikiem, który z zapałem i szczegółami opowie o okolicach i żyjących w nich roślinach i zwierzętach. Ciekawie opowiedziane historie zapadają dzieciom w pamięć. A entuzjazm pasjonatów może tylko pozytywnie je nastawić do obcowania z przyrodą.

Piknik pod wiszącą skałą

Chyba nie ma dziecka, które nie lubiłoby pikniku na łonie natury. Zwyczajna kanapka zjedzona w miejscu z pięknym widokiem smakuje o niebo lepiej. Pamiętajmy więc o nieograniczonej czasem przerwie w wędrówce. To moment nie tylko na jedzenie, ale także na swobodną zabawę patykami, kamieniami i tym wszystkim, co dzieci znajdą wokół. To jest tak naprawdę ich moment na doświadczanie natury.

Popołudniowe przyjemności

Sprawdzonym sposobem jest połączenie wyprawy na górskie szlaki z jakąś przyjemnością po południu już w dolinie. Prawdopodobnie największą frajdą jest wyjście na basen lub do parku wodnego. Poszukajmy więc noclegu w miejscowości, która tego typu atrakcje ma.

A może nasze dziecko marzy o przejażdżce kucykiem lub lubi podglądać zwierzęta w mini-zoo? Sprawdźmy przed wyjazdem, jakie atrakcje oferuje wybrana przez nas miejscowość. Niech wyjazd w góry będzie kojarzył się dzieciom z fantastycznie spędzonym czasem. Wtedy na pewno będą chciały wracać.

Zdjęcia: Kasia Myślicka

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kasia Myślicka
Mama kilkuletnich bliźniaków, które stara się zarazić swoją pasją do podróży i aktywnego trybu życia. Od kilku lat mieszka w Prowansji. Po godzinach prowadzi blog Kids&Go, na którym zamieszcza informacje o sprawdzonych miejscach na wyjazdy z dziećmi i praktyczne porady przydatne do planowania rodzinnych podróży.

Jak milczeć w takiej sytuacji?

Wydarzenia ostatnich dni nie pozwalają nam przejść obojętnie i nie wyrazić naszego głębokiego żalu i smutku. Mamy nadzieję, że nie będzie tak jak przewiduje wielu komentatorów, że tylko na chwilę przyjdzie opamiętanie, a potem wszystko wróci do "normy".
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 15/01/2019
kwiat lilii wodnej

Czy rzeczywiście będzie tak, przytaczając za prof. Ewą Marciniak, że “język polityki po tragicznym wydarzeniu w Gdańsku, zmieni się na język współczucia, refleksji, zadumy, taki, jaki na co dzień mógłby i powinien charakteryzować polityków, ale będzie to trwało krótko. Niewykluczone, że stanie się podobnie, jak po śmierci Jana Pawła II”?

Mamy nadzieję, że będzie inaczej

Jako Fundacja Mamo Pracuj staramy się łączyć, nie dzielić i docierać do rozwiązań, które będą ułatwiać życie każdej rodzinie, dlatego wyrażamy głęboką nadzieję, że jako społeczeństwo zaczniemy się wspierać, zamiast zwalczać i odnajdziemy wspólny język, który nie będzie ranił żadnej ze stron. A jeśli nie potrafimy znaleźć odpowiednich słów do sytuacji, to lepsze niech będzie milczenie.

Zdjęcie: Pixabay.com

Źródło cytatu: pomorska.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

Na narty z maluchem – poradnik

Narty to jeden z najbardziej rodzinnych sportów. Nie dość, że kilka dni na białych stokach niesamowicie naładowuje energią na resztę zimy, to jeszcze jest to idealny sposób na wspólne spędzanie czasu. Zanim jednak będziemy mogli wspólnie szusować po stokach, nasze dzieci czeka nauka jazdy na nartach, a to nie zawsze odbywa się bezproblemowo.
  • Kasia Myślicka - 10/01/2019
grupa dzieci w szkółce narciarskiej

Trudne początki

Kto z nas nie widział zapłakanych, szlochających dzieci oddawanych naprędce instruktorom szkółek narciarskich. Bo rodzice śpieszyli się sami pojeździć. Czasami w imię naszych ambicji narzucamy maluchom zajęcia, na które jeszcze nie są gotowe.

Przy pierwszych wyjazdach na narty z dziećmi musimy się nastawić, że rytm nie będzie taki sam jak wtedy, gdy jeździliśmy sami. I że na pewno sami pojeździmy mniej. Po prostu jest to cena, którą musimy zapłacić za chęć zainteresowania dzieci naszym hobby. Warto więc jest nie spinać się i podejść do tematu z dużą cierpliwością.

Od kiedy nauka jazdy na nartach

Każde dziecko jest inne. Niektóre maluchy od początku ochoczo zakładają narty i ruszają za instruktorem, inne szybko się męczą. 4 lata mogą być dobrym momentem na pierwsze próby. Chociaż zdarza się, że dzieci, które zaczynają naukę w wieku 6 lat, momentalnie nadrabiają zaległości. Na pewno dzieciom, które w ciągu roku są aktywne, są przyzwyczajone do wysiłku fizycznego, spacerów i biegania, będzie łatwiej.

Warunki pogodowe

Oczywiście czekanie na warunki idealne nie jest możliwe, jednak ważne jest, żeby te pierwsze lekcje nie odbywały się w warunkach ekstremalnych. Dotkliwe zimno może w skuteczny sposób zniechęcić do nauki jazdy na nartach.

Sprzęt i odpowiednie ubrania

Jeśli jest to debiut naszych dzieci, skupmy się na wygodnym i ciepłym ubraniu. Koszulki termiczne, polary, skarpetki narciarskie i dobre rękawiczki to podstawa. Kombinezon czy spodnie to sprawa indywidualna. Spodnie mogą być z przeznaczeniem na dwa sezony. Można spokojnie je podwinąć. Jeśli wybieramy się na Południe Europy – Andora, Alpy Południowe we Francji czy południowe stoki we Włoszech – pamiętajmy, żeby dzieci nie przegrzać.

W słoneczne dni w południe, zawłaszcza na osłoniętych stokach, będą mogły jeździć tylko w koszulce termicznej i polarze. W słoneczne dni pamiętajmy koniecznie o ochronie przed słońcem – zawsze woźmy ze sobą kremy z filtrem i okulary słoneczne!

Na pierwszy sezon lepiej jest skorzystać ze sprzętu z wypożyczalni. Ten w najmniejszych rozmiarach zazwyczaj jest w dobrym stanie. W następnych sezonach można skorzystać z giełd narciarskich i sprzętu z drugiej ręki. Dzieci przecież rosną tak szybko! Jeśli już inwestować, to w dobry kask.

Lekcje z instruktorem

Zanim zapiszemy kilkuletnie dziecko do szkółki narciarskiej i zapłacimy za kilka dni z góry, warto sprawdzić, czy jest już gotowe na rozpoczęcie przygody z narciarstwem.

Zarezerwujmy 2 godziny z instruktorem i zobaczmy, czy faktycznie już ma na tyle silne nogi, żeby spędzać kilka godzin na nauce. Czasami my rodzice na siłę chcemy przyspieszyć pewne procesy.

Niektórzy rodzice zapewne zdecydują się na korzystanie tylko z usług instruktora na początku. Jest to dobra opcja, jeśli w naszym ośrodku nie ma kameralnych zajęć grupowych.

Wybór szkółki

Jeśli nasz maluch ma dopiero 3-4 lata, zacznijmy od miejsca kameralnego, z własnym stokiem tuż przy budynku szkółki. Komfort małego narciarza jest naprawdę ważny. Stok zarezerwowany tylko dla najmłodszych dzieci, wygodny wyciąg dywanowy – to podstawa.

Ważne jest też to, żeby dzieci nie musiały zbyt długo stać w miejscu i czekać na zebranie grupy. To przy sporym mrozie może być dla nich traumatycznym przeżyciem. Jeśli zmęczy się przed końcem zajęć, dziecko powinno mieć możliwość pobawienia się w ciepłym miejscu.

Małe grupy także pozwalają maluchom lepiej się odnaleźć na stoku. Ważne jest, żeby miały instruktora skoncentrowanego na ich potrzebach. Doświadczenie mówi, że znane szkoły na stokach w Europie, takie jak ESF (Ecole du Ski Français) czy Scuola Nacionale Sci we Włoszech mają dosyć spore grupy i lepiej jest tam wysyłać starsze dzieci.

Rozkład dnia na nartach z maluchem

Istnieje kilka opcji w szkółkach narciarskich w zależności od szkoły i kraju. Można wysłać dzieci do przedszkola narciarskiego, gdzie będzie miało zajęcia na nartach połączone z zabawą, a także posiłki. Tak jest na przykład w jardins de neige i klubach Piou-Piou we Francji.

Na kolejnych etapach w szkołach nauki można skorzystać z lekcji rano i po południu. Jednak na obiad trzeba dzieci odebrać. Podobnie jest w wielu oficjalnych szkołach we Włoszech. Co nie znaczy, że w dużych ośrodkach nie ma szkół całodziennych.

Bogata oferta zajęć całodziennych jest w Andorze – połączenie nauki z innymi zajęciami na dworze (np. rakiety) i pod dachem.

Rodzinny wyjazd na narty

Każda rodzina rządzi się swoimi prawami. Jeśli jednak wychodzimy z założenia, że wyjazd w góry służy także byciu razem, pobądźmy razem naprawdę. Najmłodsze dzieci na pewno docenią czas spędzony z rodzicami. Idealnie, na początek wybierzmy ranne zajęcia w szkole, a popołudniami wspólne rozrywki.

W dużych ośrodkach nie brakuje dodatkowych atrakcji jak lodowiska czy basen. Czasami największą frajdę dzieci mają po prostu na sankach.

Wyjazdy w grupie przyjaciół

Oczywiście wyjazdy na narty są zawsze najweselsze, jeśli jedziemy z grupą przyjaciół i dziećmi w podobnym wieku. Po pierwsze dzieciom jest raźniej podczas zajęć w szkole narciarskiej. Po drugie, na pewno nie będą narzekać na nudę ani w restauracji ani wieczorami.

A jeśli jeszcze wydzielimy jeden z pokoi na dziecięcą sypialnię i ulokujemy tam wszystkie maluchy, radość będzie gwarantowana. Co tu dużo mówić, dzieci muszą się dobrze bawić, żeby entuzjastycznie reagować na następne wyjazdy narciarskie!

Zdjęcia: Kasia Myślicka

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kasia Myślicka
Mama kilkuletnich bliźniaków, które stara się zarazić swoją pasją do podróży i aktywnego trybu życia. Od kilku lat mieszka w Prowansji. Po godzinach prowadzi blog Kids&Go, na którym zamieszcza informacje o sprawdzonych miejscach na wyjazdy z dziećmi i praktyczne porady przydatne do planowania rodzinnych podróży.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail