Czego szukasz

Jak zabrałam się do korekty

Kiedy zaszłam w ciążę, byłam przekonana, że natychmiast po urlopie macierzyńskim wracam do pracy. W końcu to pracę bardzo kochałam, realizowałam się, pracowałam z zapałem. Biegałam radośnie do niej do końca ciąży. I wydawało mi się naturalne, że wrócę natychmiast. I nagle urodziła się ona. Maleńka, bezbronna i rozczulająca. Może, gdyby macierzyński trwał krócej, nie zdążyłabym się zakochać. Niestety, wpadłam. Szukanie opiekunek przyprawiało mnie o zawrót głowy, a gdy w końcu znalazłam taką, której nic nie mogłam zarzucić, poryczałam się jak dziecko, że wcale nie chcę wracać do pracy, nawet do tej ukochanej.

  • Beata Ostrowska - 20/01/2012

Kamień z serca, ale…

Podjęłam decyzję o wychowawczym. Kamień spadł mi z serca, ale do mojego życia zaczęła wdzierać się rutyna. Pomimo cudu bycia z dzieckiem, było mi po prostu nudno. Poza tym, gdzieś czułam, że mój byt ogranicza się jedynie do zmiany pieluch i „gugania” nad córką. Czułam się źle ze sobą. Musiałam coś zrobić. Chwytałam się różnych rzeczy, skupiłam się na decoupage’u i trochę zarabiałam w ten sposób, ale czułam, że zarabianie na tego rodzaju pasji odbiera mi radość tworzenia i robienia czegoś wyłącznie dla przyjemności. Zrezygnowałam.

I wtedy pojawiła się propozycja…

I wtedy pojawiła się propozycja zrobienia korekty książki. Najpierw wpadłam w panikę, bo takie ważne nazwisko, a nigdy tego nie robiłam, poza tym, że skończyłam kiedyś odpowiednie studia, ale w zupełnie innej specjalizacji, zaczęłam się wahać, czy dam radę, ale jednocześnie tak niezwykle mnie ekscytowało, że ktoś stawia przede mną wyzwanie, że mogę się sprawdzić. Spróbowałam. Poszłam na kurs, wróciłam do wertowania publikacji na  temat współczesnych zmian w zasadach językowych, żeby być na bieżąco. I zaczęło się… Najpierw w niewielkich ilościach i dosyć niepewnie… tyle, ile mogłam sobie pozwolić najpierw przy jednym dziecku, później przy małym dziecku i ciąży, i następnie przy dwójce małych dzieci.

Etat? Nie, dziękuję!

A później dzieci poszły do przedszkola, a ja poczułam, że powrót na etat nie jest dla mnie. Nie widziałam siebie wychodzącej rano do pracy, późnych powrotów, dojazdów. Nie chciałam też zostać żoną przy mężu ani gospodynią domową (w tym akurat jestem bardzo kiepska). Chciałam rozwinąć skrzydła i udało się. Zatrudniłam własnego męża do zrobienia strony internetowej, puszczenia reklam. Pracuję w domu dla wielu firm, szukanie zleceń nie jest już takie trudne, jak mi się na początku wydawało. Teraz działa już chyba poczta pantoflowa. Tak jest najlepiej i oczywiście najłatwiej. Gdy ktoś nas poleca. Ja jestem w pracy rzeczywiście tylko wtedy, gdy coś jest do zrobienia. Nie marnuję czasu na dojazdy, na niepotrzebne rozmowy towarzyskie, rozwijam się, ponieważ zlecenia są bardzo różnorodne: od książek o podróżowaniu, wychowywaniu dzieci, tekstów reklamowych, po akty prawne, trochę piszę, coraz odważniej i myślę, że coraz lepiej. Dzieci nie siedzą do późna w przedszkolu, a kiedy są chore, nie muszę obawiać się, co powie mój pracodawca, po prostu przekładam wtedy możliwe terminy albo pracuję wieczorem, gdy dziećmi może zająć się mąż. Pracuję w domu, parku, a czasem, gdy nie mam wyjścia, na placu zabaw;)

No i nadal „siedzę” w domu 😉

Oczywiście taki rodzaj pracy to nie są same plusy. Społecznie nadal „nie mam pracy”, ponieważ nie wychodzę do biura w szpilkach i z teczką, nie jeżdżę na wyjazdy integracyjne, nie dostaję „trzynastek” i mogę w każdej chwili zostać bez grosza, a! i nadal „siedzę” w domu. To dosyć frustrujące. Dzieciom też trudno jest zaakceptować, że mama przy komputerze, to mama w pracy, której nie powinno się teraz rysować kota na plecach. Szukanie zleceń może być kłopotliwe. Kiedy nic nie spływa do skrzynki, pojawia się niepokój: a może już nic nie przyślą? Nie można sobie pozwolić na gorsze dni, bo jest się rozliczanym z każdej literki, każdego niedotrzymanego terminu i łatwo zleceniodawcę stracić. Poza tym, oczywiście nie każdy jest się w stanie w domu zorganizować i do pracy zmusić. Wiem, że ten styl pracy nie jest dla każdego. Ale mi pozwolił przetrwać trudny czas macierzyństwa, a teraz daje mi wielkie zadowolenie, udało mi się zorganizować zleceniodawców, z którymi pracuję już 6 rok, co jakiś czas pojawiają się nowi, czasem na chwilę, czasem zostają na dłużej. Nie narzekam na nadmiar wolnego czasu, czasami świat wiruje, a oczy pieką od skaczących literek, ale jednocześnie czuję, że dom i dzieci mam na oku i nie muszę angażować całego świata, żeby móc pracować. A mam wrażenie, że w dzisiejszych zabieganych czasach jestem w wyjątkowej sytuacji. 

Zapraszam na             

Beata Ostrowska stale wspópracuje z Mamo Pracuj jako korektorka tekstów. Dziękujemy!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Beata Ostrowska
Korektorka (www.dokorekty.pl), na co dzień z komputerem podczas pracy nad tekstami. Po pracy na dywanie z córkami wśród baletek, kredek i tysiąca rzeczy niezbędnych, w weekend krążąca po Warszawie i szukająca miejsc, gdzie można wejść z dziećmi bez poczucia winy. W wakacje z całą rodziną, przyjaciółmi i dobytkiem na rowerach zwiedzająca na razie Polskę i Europę, ma nadzieję na cały świat.
Podyskutuj

Odkąd jestem mamą, praca zdalna to mój sposób na życie – Mamy kupują u Mam

"Praca zdalna jest dla mnie sposobem na życie, odkąd zostałam mamą. Wtedy też postanowiłam zostać prawnikiem pracującym zdalnie, co jeszcze kilka lat temu (a było to w 2016 roku) było sporą nowością. Wiele osób pytało mnie o to, jak można świadczyć pomoc prawną zdalnie? A ja odpowiadając na wiele zapytań ze strony moich klientów, o to czy sprawę możemy załatwić telefonicznie, poprzez skype, czy e-mail odpowiadałam: „Możemy!” - opowiada Kinga Lalowicz, żona, mama dwójki dzieci, prawnik, a także kolejny gość naszej akcji #MamyKupująUMam.
  • Listy do Redakcji - 31/05/2020
Kinga Lalowicz

Kinga Lalowicz zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Do marca tego roku prowadziłam także stacjonarną kancelarię prawną w Krakowie oraz szkolenia dla branży nieruchomości z zakresu inwestowania w nieruchomości, konstruowania umów najmu, podnajmu itp. Ten czas jednak się skończył z dnia na dzień. Powstało wiele pytań o to co dalej….

Zanurzyłam się w sieci na 100%

Najpierw uruchomiłam porady prawne on-line, następnie sklep z produktami elektronicznymi, takimi jak wzory umów. Ostatnio w moim sklepie w sprzedaży jest także mój e-mail kurs on-line, o tym jak zacząć inwestować w nieruchomości. W trakcie nagrywania natomiast jest duży program on-line o house flippingu i całym procesie inwestycyjnym, na który możesz się zapisać już dzisiaj: https://www.lalowicz.pl/kurs-dla-inwestorow-w-nieruchomosci/

Przeczytaj także: Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie – Mamy kupują u Mam

Kinga Lalowicz

Co zatem zrobiłam, żeby uratować mój biznes, gdy wybuchł Covid19?

Zanurzyłam się w sieci na 100%! Do tej pory był to jeden z filarów mojej działalności, ale nie jedyny. Po wybuchu epidemii od razu podjęłam decyzję kontynuacji tych działań, ale na 100%. Zawsze o tym marzyłam, ale potrzeby klientów były inne: chcieli spotykać się oko w oko, woleli szkolenia stacjonarne niż on-line itp. W obecnych czasach, życie zmusiło nas do zaprzestania tych działań, stąd moja decyzja o wykorzystaniu internetu do świadczenia wszystkich moich usług.

Muszę przyznać, że w całym otaczającym nas zamieszaniu zw. z koronowirusem nie jest łatwo się odnaleźć… Wirus Covid-19, który jest przyczyną pandemii, spowodował również zmasowane ataki hakerskie, przeciążenie sieci itp. Została zaatakowana moja strona internetowa, dlatego chwilowo na nią nie mogłam zapraszać, a sprzedaż kursu dotyczącego inwestowania w nieruchomości została wstrzymana do odwołania.

Dodam, że wszyscy informatycy pracują obecnie 24h na dobę, dlatego musiałam czekać w kolejce na pomoc specjalistów od IT i dopiero po dwóch tygodniach moja strona, sklep z produktami elektronicznymi i platforma kursowa znowu ruszyła. To był dla mnie ogromny stres, który mnie odciął od moich klientów …

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Cała rodzina na pokładzie

Dodatkowo, jako mama dwójki dzieci (w wieku 4,5 i 6,5 lat) łączę moją pracę zawodową z wychowywaniem i nauczaniem dzieci w domu, którym przedszkole zamknięto z dnia na dzień. Wcześniej pracowałam tylko wtedy, gdy dzieci były w przedszkolu, teraz opieką dzielę się z mężem. Oboje pracujemy zdalnie, więc udaje nam się to zorganizować w miarę z sukcesem. Mamy wrażenie, że ogólnie taki system nam służy, choć dopiero się go uczymy, będąc wszyscy razem, całą rodziną na pokładzie. 🙂

Wiem jednak, że czas epidemii, to bardzo ciężki okres dla wszystkich, w tym dla moich klientów: wynajmujących i inwestujących w nieruchomości. Spotkałam się np. z wieloma przypadkami wypowiedzianych umów najmu z dnia na dzień, wstrzymanych transakcji notarialnych itp.

Staram się w tych trudnych czasach wyjaśniać zapisy umów, wspierać transakcje w branży nieruchomości oraz pomagam prowadzić biznes tym, którzy profesjonalnie zajmują się obrotem nieruchomościami.

Serdecznie zapraszam w moje internetowe progi: https://www.lalowicz.pl/, a także https://www.facebook.com/kingalalowicz/, oraz https://www.linkedin.com/in/kingalalowicz/ i do sklepu z moimi produktami, który znajdziesz tu: https://www.lalowicz.pl/sklep/

Przeczytaj także: Jestem właścicielką szkoły angielskiego – Mamy kupują u Mam

Zdjęcia: własność Kinga Lalowicz

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Jestem właścicielką szkoły angielskiego – Mamy kupują u Mam

"Wielu rodziców nie wie, jak kreatywnie wykorzystywać angielskie książki w domu, więc tworzę gotowe narzędzia i uczę rodziców, jak uczyć swoje pociechy angielskiego w domu, z pasją i zaangażowaniem, budować relacje ze swoimi dziećmi poprzez czytanie obcojęzycznej literatury" - takim zdaniem opisuje dzisiaj siebie Aneta Dargiel-Ledwożyw, przedsiębiorcza mama, która prowadzi szkołę angielskiego i zgłosiła się do naszej akcji #MamyKupująUMam. Przeczytaj jak Aneta radzi sobie w czasie pandemii!
  • Listy do Redakcji - 28/05/2020
Aneta Dargiel-Ledwożyw

Aneta Dargiel – Ledwożyw zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Kiedy ktoś prosi, opowiedz mi swoją historię w kilku zdaniach, to nie ukrywam, że to nie lada wyzwanie. W życiu robię wiele rzeczy, których istnienie zawdzięczam głównie własnej wyobraźni i uporowi odziedziczonemu po przedsiębiorczej babci Sabinie.

Na dzień dzisiejszy najmocniej określa mnie takie oto zdanie „Wielu rodziców nie wie, jak kreatywnie wykorzystywać angielskie książki w domu, więc tworzę gotowe narzędzia i uczę rodziców, jak uczyć swoje pociechy angielskiego w domu, z pasją i zaangażowaniem, budować relacje ze swoimi dziećmi poprzez czytanie obcojęzycznej literatury” .

Przeczytaj także: Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie – Mamy kupują u Mam

Transformacja do świata online

Jestem też właścicielką szkoły angielskiego, która w czasach koronawirusa przeszła niemałą, przyspieszoną transformację do świata online. Na razie z sukcesem – jak będzie dalej, przyszłość pokaże.

Jak zareagowałam na zmieniającą się sytuację? Zadziwiająco ze spokojem. Bardziej niż o firmę, głowę zaprzątała mi troska o zdrowie moich najbliższych, gdyż wiem, że zawodowo zawsze sobie jakoś poradzę. Nie ma takiej sytuacji, z której nie ma wyjścia.

Książeczki i nauka angielskiego, pomimo nie są to potrzeby pierwszego rzędu, nie przestały być ważne dla moich klientów, być może dlatego,że chociaż na chwilę pomagają im zapomnieć o trudnościach dnia codziennego.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Zarażam miłością do książek

Jestem też Mamą dwójki córek, które staram się zarażać miłością do czytania książek, bo głęboko wierzę, że ma to sens i w przyszłości zaprocentuje. Dzisiaj cieszę się chwilami, kiedy zamiast gier online – wybierają książki, których czytania domagają się wieczorową porą.

Takimi małymi sukcesami staram się dzielić z rodzicami, którzy czasami szukają drogowskazu. Stąd też pomyślałam o Państwa czytelnikach, którzy zapewne kochają książki, bo jakże by inaczej. 😉

Przeczytaj także: Tworzymy rękodzieło użytkowe w stempelkach – Mamy kupują u Mam

Z chęcią zaproponuję rodzicom 15% rabat na wszystkie książki dostępne u mnie.

Zdjęcia: archiwum prywatne Anety

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail