Czego szukasz

Jak wygląda macierzyństwo w Irlandii? – historia Joanny

Najpierw były studia hotelarskie w Poznaniu, potem wyjazd jako niania do Niemiec, następnie praca w Hanowerze na Expo. Kolejny przystanek to Austria, a potem Stany Zjednoczone i program work and travel oraz management experience, jednak był problem z wizą i powrót do Polski. Co robić dalej? Wybór padł na Irlandię, bo tam wtedy rozwijał się rynek pracownika i tam poznała swojego męża. Dziś mija już 13 lat odkąd mieszka w Irlandii – Joanna, kolejna bohaterka naszego cyklu #mama za granicą.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 17/05/2018

Joanno jesteś mamą prawie 6 – cio letnich bliźniaczek i rocznego synka. Mieszkasz w Dublinie. Jak wygląda w Irlandii sytuacja kobiety, gdy zachodzi w ciążę? Z perspektywy pracownika i pracodawcy?

Razem z moimi córeczkami (Sophie i Julia) i synkiem (Theo), który właśnie skończył rok (Theo) mieszkamy w Irlandii od 2005 roku.

Zasady tutaj są proste. Zachodząc w ciążę należy zgłosić się do GP, aby potwierdzić ciąże. Następnie poinformować pracodawcę, jest to ważne chociażby ze względu na bezpieczeństwo mamy w miejscu pracy i konieczności oceny ewentualnego ryzyka.

Aby skorzystać z urlopu macierzyńskiego należy poinformować pracodawcę z co najmniej 4-tygodniowym wyprzedzeniem, a także przedstawić pracodawcy zaświadczenie lekarskie potwierdzające ciążę.

Jeśli zamierzasz skorzystać z dodatkowego 16-tygodniowego urlopu macierzyńskiego, musisz również powiadomić swojego pracodawcę z co najmniej 4-tygodniowym wyprzedzeniem. Obie te uwagi można podać w tym samym czasie.

Jeśli Twoje dziecko urodziło się na więcej niż 4 tygodnie przed terminem porodu, spełnisz warunki wypowiedzenia, jeśli poinformujesz o tym pracodawcę na piśmie w ciągu 14 dni od porodu.

Osobiście uważam, że ciąża to nie choroba tylko stan 🙂 W pierwszej bliźniaczej ciąży miałam tylko jeden dzień dla siebie, bo po prostu dziewczynom spieszyło się na świat.

Przy trzecim dziecku pod koniec ciąży było mi niestety bardzo ciężko pracować i poszłam na kilka dni zwolnienia przed porodem.

Z jakich praw i przywilejów może korzystać przyszła mama w Irlandii (zasiłki, wsparcie pracodawcy, urlopy)?

Urlop macierzyński płatny (235€ tygodniowo) przysługuje każdej mamie (lub tacie w wypadku śmierci mamy) przez okres 26 tygodni. Jest to uwarunkowane składkami płaconymi przed macierzyńskim. Po tym okresie można się ubiegać o bezpłatny urlop, max 16 tyg.

Ojciec może wziąć 2 tygodnie, również płatne €235 za tydzień.

Pracodawca może zdecydować czy będzie płacił dodatkowo mamie na macierzyńskim lub urlopie dla taty, czy nie.

Po powrocie do pracy można ubiegać się o parental leave – bezpłatny urlop na dziecko. W tej chwili wynosi on 18 tyg na dziecko do 8 go roku życia. Jest propozycja przedłużenia do 26 tyg. Urlop ten może być rozłożony nawet na godziny, jeżeli pracodawca się zgodzi.

Jak wygląda opieka prenatalna w Irlandii? Jak to wyglądało w Twoim przypadku? Jakie są warunki i opieka szpitalna?

Moja pierwsza ciąża była bliźniacza, więc byłam pod częstą opieką i za każdym razem wizyta była w szpitalu. Przy drugiej ciąży to było około 8 wizyt (na zmianę szpital lub lekarz domowy), a ciąża bez komplikacji.

Obydwie ciąże zakończyły się przez cesarkę. W pierwszej miałam skierowanie od mojego ginekologa z Polski, przy drugiej dostałam wybór w szpitalu.

Przy pierwszej ciąży w 2012 r. chciałam karmić piersią, a niestety pielęgniarki najchętniej wpychałyby butelki. Jednak byłam uparta i się udało. Przy drugiej ciąży w 2017 r. miałam duże wsparcie w szpitalu, co mnie pozytywnie zaskoczyło.

Przez ostatnie lata promuje się karmienie piersią w Irlandii, lecz Irlandia ma jedne z najniższych statystyk w Europie.

Ogólnie w Irlandii każda kobieta ma prawo do bezpłatnej opieki położniczej. Jest to niezależne od tego, czy posiadasz kartę medyczną (niskie zarobki), czy prywatne ubezpieczenie zdrowotne. W zależności od tego, gdzie mieszkasz, możesz mieć mniej lub więcej dostępnych opcji dotyczących opieki.

Opcje obejmują opiekę publiczną, opiekę półprywatną, opiekę prywatną, opiekę położnych (Midwifery-Led Unit), położne Domino (Community/Domino Midwives), położne społecznościowe (możliwość poródu w domu) i łączną opiekę przedporodową (G.P. i szpital).

Opieka publiczna:

Opieka publiczna obejmuje opiekę przedporodową, wszelką opiekę podczas porodu i połogu oraz wszelką opiekę po porodzie. Obejmuje on wszystkie koszty zakwaterowania w szpitalu dla Mamy i dziecka. Podczas każdej wizyty w publicznej przychodni przedporodowej nie można zagwarantować wizyty u tego samego lekarza czy położnej.

Kilka szpitali oferuje pacjentom publicznym wybór uczestnictwa w Klinice Położnych. W klinikach tych pracują doświadczone położne. Kliniki są dla kobiet z ciążą bez komplikacji, oferując ciągłość opiekuna tam, gdzie to możliwe w opiece przedporodowej.

Każdy szpital ustala własne kryteria dla kobiet, które mogą uczęszczać do Kliniki Położnych. Podczas porodu i zwykle w czasie porodu opiekę sprawują położne. Tylko w w wyjątkowych sytuacjach będzie obecny lekarz. Po urodzeniu dziecka zostaje się na oddziale publicznym.

Opieka półprywatna:

Opieka półprywatna oznacza różne rzeczy w różnych szpitalach. Czasami oznacza to, że widzisz konsultanta prywatnie, gdy jesteś w ciąży, ale w narodzinach dziecka będzie już uczestniczył którykolwiek z lekarzy na służbie.

Inny system to miejsce, w którym się bierze udział w „klinice półprywatnej” prowadzonej przez konsultanta. Po porodzie zwykle przebywa się na oddziale o charakterze pół-prywatnym, jeśli jest dostępna, co może oznaczać dzielenie się z pięcioma innymi matkami.

Prywatna opieka:

Jeśli masz prywatną opiekę przedporodową, zobaczysz konsultanta podczas każdej wizyty przedporodowej w szpitalu lub w prywatnych pokojach konsultanta. Opcja prywatna oznacza, że ​​widzisz tę samą osobę przy każdej wizycie. Po porodzie powinien być pewien stopień prywatności, ponieważ zazwyczaj przebywa się w prywatnym pokoju (jeśli pokój jednoosobowy jest od razu dostępny).

Midwifery-Led Unit:

W tym wypadku ciąża prowadzona jest przez położne, które oferuą szansę urodzenia dziecka w domowym otoczeniu z położną, którą się już poznało podczas opieki przedporodowej. Dotyczy to wyłącznie zdrowych kobiet (bez czynników ryzyka dla ciąży).

Matki mogą rodzić w specjalnie zaprojektowanym pokoju porodowym, w którym jest opieka położnej, którą już poznały i gdzie mogą korzystać z udogodnień takich jak muzyka, basen z wodą i pomoce wspomagające.

Matki mają możliwość wcześniejszego wypisania ze szpitala, tj. w ciągu 6-48 godzin, gdzie jedna z ekip położnych odwiedza je codziennie w domu do siódmego dnia po porodzie, kiedy opieka nad matką i dzieckiem zostanie przeniesiona na pielęgniarkę zdrowia publicznego.
Taka możliwość jest tylko w dwóch szpitalach w Irlandii:

  • MLU at Cavan General Hospital,
  • MLU at Our Lady of Lourdes Hospital, Drogheda.

Community/Domino Midwives:

Przeznaczony dla kobiet w ciąży o niskim ryzyku powikłań. Te programy Domina/Community położnych umożliwiają wizyty zespołu położnych w celu bezpłatnej opieki przedporodowej.

W ramach programu położnych środowiskowych matka ma możliwość porodu w domu lub w szpitalu. Wizyty przedporodowe odbywają się w Klinice lub w lokalnym ośrodku zdrowia. Niektóre wizyty przedporodowe mogą odbywać się w domu. Po około 18-22 tygodniach ciąży zostanie zaproponowane rutynowe skanowanie i pełne badanie fizyczne w celu oceny przydatności do schematu przez pozostałą część ciąży.

W ramach programu mama ma prawo do wypisu ze szpitala i wizyt domowych od położnej do tygodnia po urodzeniu dziecka. W Republice Irlandii istnieją 4 szpitale, w których można skorzystać z takiego programu:

  • National Maternity Hospital, Dublin (Community Midwives),
  • Rotunda Hospital, Dublin (Domino Midwives),
  • Waterford Regional Hospital (Integrated Hospital and Community Midwifery Service),
  • Wexford General Hospital (Community Midwives).

Łączona opieka przedporodowa (G.P. i szpital): wizyty przemienne u lekarza rodzinnego i w szpitalu; w szpitalu pomiędzy 12-20 tygodniem, ale w większości szpitali pierwsze USG jest robione około 18-22 tygodnia.

Szkoła rodzenia:

Część wizyt w szkole rodzenia musi być zapłacona przez pracodawcę jeżeli mama musi uczęszczać podczas godzin pracy. Ojciec również ma ten przywilej, ale tylko na dwa płatne zajęcia.

Kiedy mama wraca do domu z dzieckiem czy może korzystać z jakiejś opieki położnej, czy lekarza prowadzącego?

Można skorzystać z wcześniejszego zwolnienia ze szpitala. Przy naturalnym porodzie już na następny dzień lub nawet w tym samym dniu. Po cesarce wyszłam po 3-4 dniach.

Po powrocie do domu kilka razy przychodzi położna aby sprawdzić mamę i dziecko.

W Irlandii płaci się za wizyty u lekarza domowego, ale opieka w czasie ciąży jest darmowa oraz są dwie darmowe wizyty jak dziecko ma 2 i 6 tygodni.
Podobnie jest z wizytami pielęgniarki środowiskowej gdy dziecko ma 9, 18 i 24 miesięce.

Dzieci maja darmowego opiekę lekarza domowego do 6-go roku życia.

Jakie zobowiązania mają pracodawcy wobec mam? Czy się z nich wywiązują, a może są jakieś dodatkowe przywileje dla kobiety w ciąży lub młodej mamy?

Pracodawca powinien przeprowadzić osobną ocenę ryzyka w odniesieniu do pracownic w ciąży i tych, które niedawno rodziły lub karmią piersią. Jeżeli jest ryzyko, którego nie można wyeliminować, pracownikowi należy przyznać urlop zdrowotny i bezpieczeństwo pracy, który może trwać do początku urlopu macierzyńskiego.

Jeśli karmisz piersią, możesz mieć prawo do zwolnienia lub skrócenia godzin bez utraty wynagrodzenia przez okres do 26 tygodni po porodzie.

Jak wyglądał Twój powrót do pracy po urodzeniu córeczek?

Wróciłam do pracy jak dziewczynki skończyły 11 m-cy i moja mama przyjechała na 8 m-cy, aby nam pomóc. Przed upływem 2-go roku dziewczynki poszły do „Creche”, to rodzaj żłobka – przedszkola.

W Irlandii żłobki i przedszkola są odpłatne i nie ma opcji przedszkola państwowego. Wprawdzie są małe dofinansowania, ale koszt przedszkoli jest duży. W Dublinie to ponad €700 za miesiąc.

Czym macierzyństwo w Irlandii różni się od naszych tradycji wychowawczych? Czy coś Cię tam zaskoczyło?

Mieszkam od 2005 roku w Irlandii i wcześniej pracowałam w innych krajach. Irlandia jest krajem gdzie jest wielu obcokrajowców, więc dzieci spotykają się z różnymi narodowościami, co jest cudowne.

Wiele szkół jest katolickich, ale to nie przeszkadza aby dzieci innego wyznania chodziły do tych szkół. Do teraz pamiętam spotkanie w szkole moich córek, gdzie było jasno powiedziane, że wszystkie dzieci są mile widziane na mszy w szkole, wszystko jedno jakiego wyznania.

Twoje córeczki mają już 5 lat. Z jakich form opieki korzystałaś i korzystasz obecnie w czasie, gdy jesteście w pracy?

Ponad miesiąc temu wróciłam z macierzyńskiego i będę pracować mniej godzin (bezpłatny urlop rozbity mam na godziny). Z mężem wymieniamy się opieką. Mąż pracuje do środa do niedzieli popołudniami, a ja od poniedziałku do piątku. Dziewczynki chodzą już do szkoły. Dzieci zaczynają tu szkołę w wieku 4-5 lat, a synek będzie w domu.

Jakie rozwiązania, formy wsparcia dotyczące mam i dzieci przeniosłabyś do Polski?

Szczerze mówiąc to nie ma czegoś co bym przeniosła, bo niestety wsparcie jest małe porównując do Polski i innych krajów europejskich. Wiele mam przy drugim dziecku zostaje w domu, bo po prostu nie opłaca się pracować przy takich kosztach przedszkola.

Za co najbardziej cenisz sobie życie w Irlandii?

Jedyne czego mi brakuje to rodziny i przyjaciół, którzy zostali w Polsce oraz słońca latem i nart zima :). W Irlandii ludzie są bardziej pozytywni i pod wieloma względami jest łatwiej w Irlandii niż w Polsce, szczególnie jak się nie ma dzieci 🙂

Poza tym ciesze się, że dzieci mają styczność z wieloma innymi kulturami i mówią dwoma językami… oraz uczą się następnych.

Jest wiele rzeczy, które osobiście mi się podobają i wiele takich, które mnie irytują…ale myślę, że tak samo byłoby w każdym innym kraju.

Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: Anna Król

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Jestem dobrym przykładem, że jak się chce, to się da – Ewelina Wiercioch

Ewelina Wiercioch w 2013 r. złożyła papiery na kandydatkę na ratowniczkę TOPR i jest pierwszą po 30 latach przyjętą w szeregi elity kobietą - ratowniczką Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Czy było łatwo? - Przerażała mnie bardziej presja tego, że jestem sama jako kobieta i że nie do końca wszyscy są zadowoleni że jestem. To było bardzo trudne. Ale pokonałam to. Wiedziałam czego chcę - opowiada Ewelina, dziś również przewodniczka tatrzańska i międzynarodowa UIMLA, instruktorka narciarstwa zjazdowego, narciarstwa wysokogórskiego (ski-tourowego) oraz wspinaczki sportowej. Wybrała góry, bo tam odkryła siebie.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 12/06/2019
Ewelina Wiercioch

Ewelina jesteś pierwszą od ponad trzydziestu lat kobietą – ratowniczką TOPR. Znałaś tę organizację od środka, pracowałaś w administracji TOPR-u, Twój mąż był ratownikiem TOPR-u, jesteś córką prezesa TOPR-u i wiedziałaś, że pokutuje opinia, iż ratownictwo górskie to męskie zajęcie. A jednak zdecydowałaś się złożyć papiery. Co Tobą kierowało?

To było już dobrych kilka lat temu i moje emocje z tym związane są dzisiaj zupełnie inne. W tamtym czasie miałam bardzo trudny okres, byłam w trakcie rozwodu, przeżywałam rewolucję w życiu. Potrzebowałam bodźców, żeby się trzymać i jakoś przetrwać. Podchodzę do życia zadaniowo i tak też podeszłam do tego wyzwania.

Pracowałam w administracji kilka lat, obserwowałam pracę ratowników. Ja również nieustannie byłam w górach, w tamtym czasie startowałam w zawodach zarówno w narciarstwie wysokogórskim, jak i wspinaczkowym. Byłam aktywna. Pewnego dnia, będąc tradycyjnie po pracy na treningu na nartach skiturowych stwierdziłam… czemu nie spróbować. Naczelnik TOPR także delikatnie mnie namawiał. I stało się. Złożyłam papiery na staż kandydacki do TOPR.

Jak zostało to przyjęte w środowisku?

Oj działo się. To była dla mnie stresująca sytuacja. Zrobiłam pewnego rodzaju rewolucję w TOPR, bo po tylu latach nikt się nie spodziewał, że nagle w TOPRze pojawi się kobieta. Był to gorący okres. Nie wszyscy byli zadowoleni. Zrobiło się wokół tego wydarzenia bardzo głośno, zarówno w Zakopanem, jak i w mediach. Dałam z siebie wszystko i udało się. Dzisiaj mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumna. Nie zraziłam się, tylko konsekwentnie realizowałam to, co sobie założyłam.

Samo przyjęcie do elity Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratowniczego to jeszcze nie koniec. Jak wygląda droga do zostania ratownikiem?

Droga aby zostać ratownikiem jest dość długa. Początek tej drogi bierze się od naszej pasji chodzenia po górach. Oczywiście to nie tylko chodzenie po szlakach, ale także poza szlakami, wspinanie, czy bardzo dobra umiejętność jazdy na nartach. Nasze doświadczenie górskie, wykaz działalności to takie nasze CV.

Dodatkowo należy zdać egzaminy wstępne na staż kandydacki: medyczny, test kondycyjny na Kasprowy Wierch, wspinanie, jazdę na nartach po trasach i poza trasami, czy z topografii Tatr. Musimy mieć dwóch wprowadzających (opiekunów), którzy za nas ręczą, i którzy się nami „opiekują” podczas stażu kandydackiego.

Staż kandydacki trwa dwa lata. W tym czasie mamy cały szereg szkoleń z technik ratowniczych zarówno w lecie, jak i w zimie. Każde szkolenie zakończone jest egzaminem. Musimy także dyżurować i brać udział w wyprawach ratunkowych. Cały staż zakończony jest egzaminem. Po dwóch latach i po pomyślnym zaliczeniu wszystkiego zostajemy ratownikami ochotnikami TOPR 🙂

Podczas uroczystości Dnia Ratownika składamy Naczelnikowi TOPR przysięgę ratowniczą. To jest bardzo ważne wydarzenie. Zostaje w głowie chyba do końca życia. Ja moją przysięgę składałam w dolinie 5 Stawów Polskich.

Nie przerażały Cię te wszystkie testy, szkolenia, wyprawy? Miałaś chwilę zwątpienia?

Nie przerażały mnie szkolenia, dyżury czy wyprawy. Tym byłam podekscytowana, bo podnosiłam swoje umiejętności. To był super czas, ale miałam krótkie chwile zwątpienia. Tak jak wspomniałam, to był dla mnie ciężki okres i dużo się wówczas nałożyło.

Przerażała mnie bardziej presja tego, że jestem sama jako kobieta i że nie do końca wszyscy są zadowoleni że jestem. To było bardzo trudne. Ale pokonałam to. Wiedziałam czego chcę. Poza tym mój tata i moja rodzina bardzo mnie wspierali.

Jak wygląda praca ratownika?

W TOPR jest grupa ratowników zawodowych, którzy pracują na „etacie” i grupa ratowników ochotników. Ja jestem ratownikiem ochotnikiem. Praca ratownika zawodowego od ochotnika różni się tym, że Ci pierwsi pracują w systemie 12 godzinnym przez 7 dni, a następnie mają 7 dni wolnego. Ratownik ochotnik ma konieczność być na dyżurach społecznych co najmniej 120 godzin w ciągu roku.

Dyżurować możemy zarówno w Centrali TOPR, która znajduje się w Zakopanem, jak i w schroniskach. Jeśli jest wyprawa, a nas nie ma na Centrali to dostajemy informacje sms. Jeżeli mamy możliwość, to bierzemy udział w wyprawie.

Jesteś też przewodniczką tatrzańską, instruktorką narciarstwa zjazdowego, wysokogórskiego oraz wspinaczki sportowej. Wspólnie z ojcem, siostrą i mężem prowadzicie rodzinną firmę TAMiTU Tatry. Z Grzegorzem, Twoim mężem poznaliście się jeszcze w TOPR.

Tak, jestem w górach non stop. Albo prywatnie albo w pracy albo społecznie, jako ratownik albo na wakacjach – też w górach. Jak ja to wytrzymuje? 🙂 Na szczęście mam farta, bo cała moja rodzina chodzi po górach, dzięki temu się rozumiemy. To prawda, prowadzimy małą rodzinna firmę TAMiTU Tatry, która zajmuje się organizowaniem wypraw w góry. Jestem szczęśliwa, że pracuje z moim mężem. Rozumiemy się doskonale. Dodatkowo on jest także Ratownikiem TOPR, więc wspólnie chodzimy na dyżury.

Grzesia znam od dawna, ale nasze drogi zeszły się dopiero kilka lat temu. Przyznam, że wcześniej nie za bardzo się lubiliśmy 🙂 On był także przeciwnikiem kobiety w TOPR, brrr… do dzisiaj za to przeprasza 🙂 🙂 Nie znał mnie. Teraz już wie, że sobie dobrze radzę. Ale to wszystko nas połączyło. Cieszę się, że nasza pasja to także nasza praca, choć ma to także ciemne strony.

A jakie są ciemne strony tej pracy?

Każda praca ma swoje plusy i minusy. W mojej plusem jest to, że łączę pasję z pracą, że jestem w ciągłym ruchu, poznaję sporo świetnych ludzi, z niektórymi zawiązały się przyjaźnie. Niestety bywam bardzo zmęczona fizycznie i psychicznie. Moje życie nie kończy się po przyjściu z gór do domu, gdzie przeważnie każdy już odpoczywa. Po powrocie dopiero zaczynam życie, mam rodzinę i sporo różnych obowiązków. W górach opowiadam za ludzi, za ich bezpieczeństwo, a w domu za moją rodzinę.

Muszę też bardzo o siebie dbać. Moja działalność obarczona jest ryzykiem kontuzji, nie mogę sobie pozwolić na żadne problemy zdrowotne. No i… moja praca związana jest z czynnikiem, na który zupełnie nie mam wpływu – pogodą. A w Tatrach bywa bardzo kapryśnie 🙂

Staram się utrzymać balans pomiędzy pasją a pracą. Niestety oddając się przewodnictwu mam bardzo mało czasu, żeby być w górach wyłącznie dla siebie, z mężem czy z córką. Oczywiście znalazłam sposób żeby to w pewien sposób łączyć. Często pracuje z Grzesiem, a córkę biorę ze sobą jak idę z zaprzyjaźnionymi Klientami lub na łatwe szlaki. Mimo pewnych trudności cieszę się, jak obserwuje ludzi, którzy się rozwijają, zaczynają o siebie dbać, a niektórzy przewartościowują swoje życie.

Co jest takiego w górach, że pod ich wpływem ludzie zmieniają swoje życie?

To jest pasja. To nie muszą być góry, to może być cokolwiek co wciąga człowieka bez reszty, coś co jest tylko jego i nikt, ale to nikt mu tego nie zabierze. Pasja trzyma przy sobie podczas różnych zakrętów, trudności. Ja wybrałam góry. To prawda, zmieniły moje życie, bo znalazłam w nich coś wartościowego, odkryłam siebie.

Dzięki nim pokonuje różne bariery, jestem silna, twarda i konsekwentna, dążę w nich zawsze do celu. A żeby go osiągnąć – muszę się zmęczyć, czasami mocno zawalczyć. Nic nie przychodzi od tak i tego w nich uczę moją córkę. To także miejsce, w którym odpoczywam, w którym mam spokój. W górach nie muszę się spieszyć, myśleć o problemach „na ziemi”. W nich liczą się zupełnie inne rzeczy.

To ile czasu w ciągu roku spędzasz w górach? Da się to zliczyć?

🙂 Nie da, myślę, że co najmniej 6 dni w tygodniu. Czasami mam dość, ale zazwyczaj po dniu odpoczynku już mnie ciągnie. Nie mogę wysiedzieć w domu, nie lubię się nudzić. Fajnie jest coś robić. To nie zawsze są wysokogórskie wycieczki, wystarczy, że pójdę pobiegać i już jest dobrze 🙂

Jeszcze nie wspomniałyśmy o jednej ważnej roli w Twoim życiu – jesteś mamą nastoletniej już Oli. Czy Ola podziela Twoją pasję do gór?

Tak, moja córka ma już prawie 15 lat, kiedy to zleciało…? Ola podziela moją pasję do gór, choć nie w takim stopniu jak ja 🙂 Najbardziej lubimy się wspinać, a w zimie chodzić na skiturach. Moja córka jest przede wszystkim artystką. Dostała się do świetnego liceum plastycznego w Zakopanem. Moim zadaniem jest ją wspierać i pokazywać na własnym przykładzie, że wszystko jest możliwe i że fajnie jest fajnie żyć, z pasją.

W górach uczę ją przełamywania własnych barier, które potem wykorzystuje we własnym rozwoju. Ja też dużo zyskuję, bo „zmusza” mnie, żebym z nią jeździła po wszystkich muzeach sztuki nowoczesnej. Jak tylko pojawia się nowa wystawa to jedziemy. Raz w roku zabieram ją też do wybranej stolicy europejskiej, żeby mogła zobaczyć dzieła największych artystów. Przyznam, że te podróże są dla nas wszystkich fajne, to idealna odskocznia od gór.

Ewelina wspomniałaś mi wcześniej, że chcesz się angażować we wszelkie akcje pomagające kobietom. Czy nadal realizujesz projekt „Kobiety na szczytach”? – który ma na celu zachęcanie kobiet do chodzenia po Tatrach.

Tak, w tym roku kładę duży nacisk na kobiety. W wakacje będę organizowała wyjścia tylko dla kobiet o różnym stopniu trudności. Chcę pokazać, że góry są dostępne. Oczywiście wszystko musi odbywać się z głową. Ponadto chciałabym aktywować kobiety i przez góry pokazywać, że można i że warto mieć coś tylko dla siebie. Chciałabym żeby przestały się bać.

W tym roku kończę 40 lat, to jakiś mały przełom w moim życiu. Niektóre kobiety: młodsze, starsze które spotykam, z którymi chodzę po górach opisują się jako stare, wszystkie grube 🙂 „zablokowane”, przeważnie źle o sobie mówią. Zupełnie nie wiem skąd się to bierze? Myślę, że jestem dobrym przykładem na to, że jak się chce, to się da. Nie można szukać wymówek, tylko działać.

Kobiety w górach są także często postrzegane troszkę z przymrużeniem oka. Przyznam, że dzisiaj na szlakach spotykam w większości kobiety. Zachęcam Was dziewczyny do działania!

Nasuwa mi się taki analogiczny wniosek, że skoro dzisiaj kobiety coraz częściej wybierają na swoje wędrówki górskie szczyty, wysokie szczeble kariery też są dla nich do osiągnięcia. Jak myślisz?

Oczywiście, że są! Dla każdej z nas. Niestety kobiety wciąż są dyskryminowane, w górach także, ale to nie oznacza, że mamy przestać próbować! Żyję w rejonie, w którym jest ogromny patriarchat. Nie godzę się na to, ale przyznam, że życie wbrew zasadom, przyzwyczajeniom, pewnym zwyczajom akceptowalnym społecznie wcale nie jest łatwe. To nieustająca walka. Nie sądzę jednak, żeby to był powód rezygnowania z samej siebie i z własnego podejścia do życia, swoich ambicji! Musimy się wspierać drogie dziewczyny.

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: archiwum Eweliny

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Powrót taty? Polskie ojcostwo: pełny etat czy praca dorywcza?

Czy pojawienie się dziecka w równym stopniu zaważa na życiu obojga rodziców? Czy bycie tatą to praca dorywcza czy na pełen etat? Jak współczesne ojcostwo wpływa na życie zawodowe mężczyźni i jak to jest zostać tatą w dzisiejszych czasach? Prezentujemy wyniki raportu Nationale-Nederlanden - pracodawcy, który od kilku lat współpracuje z naszą Fundacją i wspiera pracujących rodziców!
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 12/06/2019
ojciec z przytulonym dzieckiem na rękach

Jakie jest współczesne polskie ojcostwo?

Według raportu przygotowanego przez firmą Nationale-Nederlanden – ponad 60 proc. ojców deklaruje, że spędza z dzieckiem średnio 3-8 godzin dziennie.

Nieco krytyczniej, niż mężczyźni, oceniają to zaangażowanie w opiekę nad potomstwem kobiety. Natomiast ponad 80 proc. ojców chciałoby poświęcać swoim dzieciom więcej czasu.

Co jest najtrudniejsze w byciu ojcem

Co jest najtrudniejsze w byciu tatą?

Wielu mężczyzn deklaruje, że ojcostwo to jedno z większych w ich życiu wyzwań. A prawie 1/3 panów uważa, że najtrudniejsza w byciu tatą jest umiejętność wspierania dziecka na każdym etapie jego rozwoju oraz bycia dla niego autorytetem.

O bycie autorytetem i wsparciem dla swojego dziecka, częściej martwią się też panowie przebywający w związkach partnerskich niż w małżeństwach.

Z raportu Nationale-Nederlanden wynika również, że co czwarty mężczyzna chce przygotować się do roli ojca i robi to m.in. poprzez:

  • wymianę doświadczeń z innymi ojcami (25 %),
  • czytanie literatury na temat wychowania dziecka (17 %) – potwierdza to tylko co dziesiąta kobieta,
  • sięganie po wiedzę w internecie (16 %),
  • uczęszczanie do szkoły rodzenia (15 %).

Co dziesiąty tata przyznaje, że brakuje mu pomysłów na spędzanie czasu z dzieckiem. Natomiast co piąta kobieta twierdzi, że jej partner ma takie problemy. Tymczasem 64 proc. mężczyzn uważa, że zawsze umie zaplanować takie aktywności

Narodziny dziecka a kariera zawodowa taty

Wyniki badania pokazują, że mężczyźni, którym urodziło się dziecko mniej czasu poświęcają na swoją karierę. Prawie 40% Polaków twierdzi, że odkąd w ich życiu pojawiło się dziecko, poświęcają mniej czasu na pracę. Natomiast co czwarty świeżo upieczony tata nie widzi różnicy.

39 proc. ojców natomiast przyznaje, że to partnerka zajmuje się większością obowiązków domowych, a zaledwie 7 proc. kobiet dostrzega, że partner przejął większą odpowiedzialność w tym zakresie.

Połowa mężczyzn twierdzi również, że dzielą się obowiązkami domowymi po równo. Potwierdza to tylko 29 % kobiet 🙂

Największe nierówności w opiece nad dziećmi występują wśród rolników, a najmniejsze wśród pracowników umysłowych.

Godzenie życia zawodowego z rodzinnym

Wychowanie i wykształcenie dziecka

Aż 89 % mężczyzn twierdzi, że pozwala dziecku na swobodne rozwijanie swoich talentów. Natomiast 73 % panów przyznaje się, że buduje zainteresowania dziecka z myślą o jego przyszłym zawodzie.

Mężczyźni też w zdecydowanej większości chętniej pozwalają dzieciom uczyć się na własnych błędach oraz dają dzieciom poczucie niezależności i swobody. Również w ramach poczucia swoich obowiązków rodzicielskich panowie często angażują się w rozwiązywanie problemów dziecka z rówieśnikami.

Dyscyplina

W ramach korygowania zachowania dzieci, panowie najchętniej stosują upomnienia i rozmowy dyscyplinujące oraz ograniczanie czasu spędzonego przed komputerem lub smartfonem. Takie formy kary najczęściej stosują w sytuacjach gdy dziecko niewłaściwie się zachowa, skłamie lub nadużyje zaufania rodziców.

W jakich sytuacjach stosuje się kary wobec dzieci

Finanse

Panowie aż w 80 % przyznają, że chętnie wspierają swoje dzieci finansowo poprzez dawanie im kieszonkowego. Podobny procent mężczyzn przyznaje również się do fundowania dzieciom wakacji oraz szkoleń. A 77 % respondentów przed 30 – stką przyznaje się do spełniania zachcianek swoich pociech.

Ograniczenie własnych wydatków

Dziecko zmienia wiele płaszczyzn życia obojga rodziców. Okazuje się również, że blisko 3/4 mężczyzn ogranicza wydatki na siebie po pojawieniu się na świecie dziecka. Z taką postawą częściej można się spotkać wśród mieszkańców wsi, niż dużych miast.

Odkąd mam dziecko mniej czasu poświęcam na pracę zawodową

Oszczędzanie na przyszłość

Panowie aż w 56 % deklarują posiadanie oszczędności przeznaczonych na tzw. „lepsze jutro” swoich dzieci. Do takich oszczędzanych pieniędzy najczęściej przyznają się mieszkańcy średnich miast (61 %). 1/4 rodziców wskazała moment narodzin dziecka jako ten, w którym zaczęli myśleć o zabezpieczeniu finansowym dziecka. Natomiast 47 % badanych przyznaje, że nie odkłada żadnych pieniędzy dla swojego dziecka.

Pełny raport dostępny w biurze prasowym Nationale-Nederlander >>>

A jeśli chcesz dowiedzieć się jak Nationale-Nederlanden wspiera pracujących rodziców przejdź do nasze Bazy Pracodawców Przyjaznych Mamie >>> 

Źródło: materiał Nationale-Nederlanden

Zdjęcie i grafiki: raport Nationale-Nederlanden

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail