Czego szukasz

Jak szukać pracy, będąc etatową mamą – część 1

Znakomita większość kobiet decydujących się na potomstwo jeszcze w ciąży zakłada, że niedługo po porodzie wróci do pracy. W pewnym stopniu łatwiej mają te, których pracodawcy rzeczywiście nie traktują ciąży jak choroby, a macierzyństwa jako zła koniecznego i chętnie witają młode mamy wracające z urlopów macierzyńskich. Ale są i takie, które zmuszone są szukać nowej pracy, ponieważ w starej nie ma już dla nich miejsca. Jak więc przekonać potencjalnego pracodawcę do swoich umiejętności i jak w ogóle zabrać się za szukanie pracy? Zapraszam do pierwszej części artykułu!

  • Dominika Cienkiewicz - 18/04/2012

Jak szukać pracy?

Podejmując próbę odpowiedzenia sobie na pytanie – jak szukać pracy jako świeżo upieczona mama, chcąca rozwijać się zawodowo, zadałam sobie pytanie: jaka jest różnica, jeśli w ogóle jest, między mamami i nie-mamami w sposobie poszukiwania pracy?

Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to czas. Nie-mamy mają go zdecydowanie więcej niż mamy. Bo zarówno poszukiwanie pracy, jak i sama praca wymagają czasu, którego mamy nie będą w stanie poświęcić dziecku. Pytaniem więc zasadniczym jest tutaj – jak dużo czasu mama chce poświęcić pracy? Przecież już poszukiwanie pracy samo w sobie jest pracą! To jak projekt: z przygotowaniem, planem, określonymi celami i ofertą.

Cele projektu: „szukam pracy”

Zatrzymajmy się na chwilkę przy wspomnianych celach. Odpowiadając na pytanie: „Jak dobrze określić swoje cele” wykorzystajmy regułę SMART, z jej najistotniejszymi kryteriami, które powinny spełniać dobre i sensowne cele.

Zaczynając od początku, cel winien być konkretny (ang. Specific). Nie wystarczy ogólne stwierdzenie: „chcę znaleźć pracę”. Trzeba włożyć w przygotowanie trochę wysiłku, określając konkretnie: jaka praca w obecnym okresie mojego życia (przy założeniu, że bycie mamą jest jednym z priorytetów) da mi spełnienie zawodowe, ile chcę/mogę zarabiać, a przede wszystkim, ile czasu chcę poświęcić na pracę, a ile na wychowywanie dziecka.

Kolejna cecha dobrego celu to mierzalność (ang. Measurable). To nic innego jak określona miara realizacji celu, czyli np. znajdę pracę w ciągu najbliższych 5 miesięcy. Warto tu uwzględnić realny czas, jaki mogę poświęcić sobie, będąc wciąż pełnoetatową mamą. Założenie bowiem znalezienia pracy w dwa tygodnie prawdopodobnie zrodzi jedynie frustrację i zniechęcenie. Natomiast założenie realnych możliwości i czasu – da podstawy do przygotowania spokojnego i konsekwentnego działania.

Cel też musi być osiągalny (ang. Achievable). Za tym idzie konieczność określenia swoich zasobów, tego, co potrafię, w czym mam doświadczenie, jakie są moje aspiracje zawodowe. Warto też zastanowić się, czego się nauczyłam przez ostatni rok czy dwa i czy to może być przydatne dla potencjalnego pracodawcy. Świetną metodą, wspomagającą analizę swoich mocnych i słabych stron, jest analiza SWOT, ale o tym nieco później.

Cel też winien być racjonalny (ang. Rational). Cel ma sens wyłącznie w odniesieniu do realnego życia i powinien uwzględniać nasze priorytety. W tym więc przypadku jako młoda mama może warto rozważyć pracę na ½ lub ¾ etatu, pracując jako freelancer czy wszelkie inne opcje czasowe, jakie przewiduje kodeks pracy i wola pracodawcy. Tu też warto wrócić do samego początku reguły SMART – ile czasu racjonalnie jestem w stanie poświęcić pracy, nie zaniedbując obowiązków, które mam jako mama?

I na sam koniec, cel musi też być możliwy do prześledzenia (ang. Trackable). Na każdym etapie realizacji celu musimy umieć określić, na ile zbliżamy się do jego osiągnięcia.

Ważne jest to, że takie monitorowanie działań daje możliwość ich korygowania. Trzeba więc ustalić konkretny harmonogram czynności, np. codziennie przez pół godziny przeglądać oferty pracy. Ważne, by nie zostawiać tego na święte: „kiedy dzieci pójdą już spać”, bo wtedy zwykle myśli się już tylko o tym, by odpocząć, a poszukiwanie pracy nie należy do tej kategorii aktywności. Można wyznaczyć sobie 2 określone dni w tygodniu, w których wysyłane są aplikacje. Ważne jest też, by sprawdzać i zapisywać, na które z nich przychodzą odpowiedzi, aby zorientować się, gdzie mamy największe szanse.

Czy mama może być elastyczna?

Drugą znaczącą różnicą w podziale mamy i nie-mamy obok czasu jest bez wątpienia elastyczność. Nie-mamy w założeniu są bardziej dyspozycyjne niż mamy. I tu znowu zahaczamy o wspomniany czas, tym razem już w pracy.

Oczywiście, żaden pracodawca nie może skłonić swojego pracownika do zostawania po godzinach, chyba że jest to wcześniej uzgodnione przez obie strony. Niemniej jednak wiadomo, że im pracownik bardziej elastyczny (czytaj: w tzw. sytuacji podbramkowej oddaje się do dyspozycji pracodawcy), tym cenniejszy (w tym konkretnym aspekcie) dla niego. Pytanie więc, czy jako mama:

  1. Jestem w stanie być równie elastyczna jak nie-mama?

  2. Co mogę pracodawcy zaproponować w zamian za moją „ograniczoną dyspozycyjność czasową” – jeśli takowa występuje?

Zatrzymajmy się przy pierwszym pytaniu. Zastanów się, co w tej kwestii możesz zaoferować pracodawcy? Porozmawiaj z partnerem, dziadkami, przyjaciółmi – na ile mogą Cię wesprzeć. Rozglądnij się w okolicy za klubami, żłobkami, przedszkolami – jak wygląda ich dostępność? A może istnieje opcja pracy z domu, czyli telepraca? – warto takie pytania sobie przygotować i zadać pracodawcy, kiedy już zaprosi nas na rozmowę kwalifikacyjną.

Kobieta, Mama, Pracownik

Szukając dalszych znaczących różnic, podjęłam próbę przeprowadzenia sondy wśród znajomych. Pytałam: jaka jest – jeśli jest – różnica między mamami pracującymi a pracującymi nie-mamami? Odpowiedzi były w większości jednokierunkowe: mamy są mniej pewnymi pracownikami niż nie-mamy. Bo „zagrożenie” kolejnej ciąży, bo choroby dzieci, bo mniej dyspozycyjne itd. Choć to konkluzja mocno stereotypowa, trzeba się z nią zmierzyć. Nietrudno jest bowiem przyjąć jako prawdę, że wszyscy mamy równe szanse, skoro rzeczywistość „nieco” odbiega od tego założenia. Dowodem tego jest choćby to, że wiele kobiet odkłada decyzję o urodzeniu dziecka w obawie przed potencjalnymi, negatywnymi zawodowymi konsekwencjami. Obiegowe i znane są też opinie, że decyzja o dziecku to kres kariery zawodowej bądź w najlepszym przypadku – znaczne wydłużenie drogi do spektakularnego awansu. A pracodawca chce mieć oczywiście nie tylko najlepszych pracowników, ale i stabilnych. Nie przepada za nieoczekiwanymi niespodziankami, które wymuszają niekoniecznie pożądaną zmianę. I to jest poniekąd zrozumiałe – bo sprawdzony i stabilny pracownik zwiększa gwarancję realizacji wyznaczonych celów, a to w konsekwencji daje sukces przekładalny na zysk. Po to właśnie organizuje się procesy rekrutacyjne, włączając rozmowy kwalifikacyjne, centra ocen, angażując head hunterów lub firmy stricte zajmujące się pozyskiwaniem właściwych ludzi na określone stanowiska i wymyśla się nowe sposoby sprawdzania umiejętności kandydatów, by zwiększyć realną szansę na sukces.

I tu właśnie przechodzimy do sedna… W kwestii kompetencji fakt bycia mamą nie przekreśla i nie odbiera posiadanych zawodowych umiejętności. A wręcz przeciwnie! To – posługując się słownikiem zawodowym – równoległy projekt, który rozwija nie tylko nowe umiejętności, ale też bywa źródłem dodatkowych inspiracji i motywacji! Znam wiele kobiet, które będąc mamami są świetne w tym, co robią profesjonalnie! To kwestia zdobytych umiejętności, portfolio dokonań i sukcesów, do których bez wątpienia należy zaliczyć urodzenie dziecka. Mało tego, fakt wydania na świat potomka często dodaje im energii, nowego celu, zapału i motywacji do tego, by być spełnionymi zawodowo i szczęśliwymi kobietami właśnie dlatego, że stały się mamami. To jakby dodatkowy cel i motywator do tego, by doskonalić w sobie umiejętność zarządzania sobą w czasie, a co za tym idzie stałego zwiększania efektywności wykonywanych czynności. Macierzyństwo wzmacnia też cierpliwość i poczucie odpowiedzialności, budzi pokłady kreatywności, a co więcej – chęć podjęcia pracy innej niż ta na etacie mamy. A nie ma cenniejszego pracownika niż taki, który ma kompetencje i chce pracować.

Jak więc znaleźć takie ogłoszenie, które da nam szansę, by przekonać pracodawcę, że to właśnie ja – mama jestem najlepszą kandydatką na wybrane stanowisko?

Rzecz kluczowa w poszukiwaniu pracy tkwi w tym, by nie tylko znać swoje zasoby, które chcemy zaoferować, ale też dowiedzieć się dokładnie kogo i czego poszukuje potencjalny pracodawca i gdzie jest ten punkt, w którym możemy się spotkać. By dobrze go poznać, niezbędny będzie dobry plan działania.

Ale o tym w kolejnej części artykułu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Cienkiewicz
Psycholog i certyfikowany trener. Od przeszło 6 lat związana z obszarem Zarządzania Zasobami Ludzkimi. Specjalizuje się w rozwijaniu potencjałów ludzi i ich "umiejętności miękkich". Fanka gór wysokich i podróży. Wróciła do pracy kiedy synek skończył pierwszy roczek.
Podyskutuj

Bycie mamą to styl życia

Różnorodność w biznesie to temat ważny i bardzo popularny. Czy dotyczy on także nas - rodziców? Dotyczy, a jakże! Jak się okazuje status rodzinny mieści się w kategorii "różnorodność", o którą tak się dba, szczególnie w dużych firmach. Dlaczego zatem czasem jeszcze ukrywamy fakt bycia rodzicem? I czy to w ogóle jest możliwe? Zapraszamy do lektury felietonu Moniki Sońty, która słuchając o środowiskach LGBT, odkrywa ważną prawdę o byciu mamą!
  • Monika Sońta - 09/04/2019
mama z małym dzieckiem na rękach

Raczej o tym nie wspominaj

Opowiem Wam o wydarzeniu, na którym poczułam, że bycie mamą to bycie w korporacyjnej mniejszości. Nie, nie dlatego, że w środowiskach zawodowych nie ma mam, ale dlatego, że zazwyczaj się nie uzewnętrzniają.

„Zatrzymywanie w sobie” bycia rodzicem, tak jak każde ukrywanie siebie wpływa na biznes. Prosta zasada: nie jesteś efektywna na 100% w miejscu, w którym musisz ukrywać ważną część siebie.

Mit work&life balance

Sami tworzymy mity. Nawet je ładnie nazywamy. Na przykład koncepcja podziału pionową kreską życia na strefę zawodową i prywatną (work&life balance)… jakby zmycie makijażu i zmiana kapci na domowe odcinała Cię całkowicie od tego, czym żyjesz przez osiem godzin dziennie. Tak nie jest. Te strefy zbyt mocno przenikają się w naszych głowach.

Niecodzienne porównanie …

Jestem w Dublinie, w siedzibie Google – korporacji, docenianej za utrzymywanie startupowej mentalności.  Właśnie trwa pierwsze Diversity Forum (Forum Różnorodności), skierowane głównie do środowisk LGBT w firmach technologicznych. Odczytam nazwy z kilku identyfikatorów: LinkedIn, Facebook, Twitter, Dropbox …

Temat stricte biznesowy: „Why coming out is good for business?”.  (w bardzo wolnym tłumaczeniu: „Dlaczego odkrycie dotychczas utajonej cząstki siebie jest dobre dla biznesu?”).

Od czterdziestu minut siedzę i słucham. Przyszłam z ciekawości. Jako przedstawicielki „mainstreamu”, trwająca na scenie dyskusja o LGBT nie dotyczy mnie bezpośrednio.

A jednak!

W odniesieniu do mojej rzeczywistości – rzeczywistości mamy, mogę podpisać się pod wszystkimi wnioskami z dialogu… (które omówię w kolejnym artykule ;-)). Wróćmy jednak do podstaw i rozumienia różnorodności (żeby coś wspierać i mierzyć, trzeba ustalić lokalną definicję).

„Lifestylowa” różnorodność

W polskich firmach spłaszczamy różnorodność do pojęć: rasa, płeć, wyznanie, preferencje seksualne. Zapożyczamy ze Stanów coś, czego nie przełożymy bezpośrednio na rynek polski… może z wyjątkiem płci i dyskusji o parytetach. A czy „naszą” współczesną różnorodnością na skalę masową nie jest po prostu styl życia i status rodzinny?

Kwestia dzieci (statusu rodzinnego)

Czasem sami wpychamy się w pułapkę niezrozumienia naszego wkładu w różnorodność firmy, robiąc coś wbrew swojej roli rodzinnej i momentu życiowego.

Czy będziesz autentyczna zgadzając się wyjazdową dyspozycyjność?

Być może tak, może przez pierwszy okres, kiedy wyjazd czy nowe wyzwanie będziesz traktowała jak chwilę odmiany. Na dłuższą metę, takie rozwiązanie nie będzie jednak ani w zgodzie z Tobą, ani efektywne dla projektu, nad którym pracujesz.

Wokół Ciebie jest wiele osób, które mają podobne dylematy – od Sheryl Sandberg i strategii „Lean In” zaczynając – i  które proponują systemowe podejścia do tematu.

Nie chodzi o to, żeby epatować swoim statusem rodzinnym czy przynależnością do określonej grupy, ale są takie mniejszości, gdzie nie da się postawić granicy, bo styl życia prywatnego i zawodowego po prostu na siebie wpływają.

A Ty co myślisz na ten temat?

c.d.n.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Monika Sońta
Mama wielowymiarowo aktywna: biznesowo - ekspert komunikacji korporacyjnej; naukowo – doktorantka zarządzania; życiowo – promotorka uważnego spędzania czasu z dzieckiem, co widać po wpisach na blogu http://zmianaperspektywy.pl/ Mama małej Marceliny.
Podyskutuj

Mama wraca do pracy. Krok 4: Negocjacje

Czas wziąć sprawy w swoje ręce. W powrocie do pracy inicjatywa jest po stronie Mamy. To Ty decydujesz, kiedy i jak chcesz wrócić. Aby zrobić to zgodnie z Twoimi potrzebami, potrzebujesz wiedzieć więcej o drugiej stronie. O Twoim pracodawcy, rynku pracy, to z nimi będziesz ustalać plan działania.
  • Marta Maciszewska-Malinowska - 08/04/2019
mama z dzieckiem na kolanach pracuje przy komputerze

Nie bójmy się rozmawiać i ustalić planu powrotu do pracy z drugą stroną. Zachęcam wszystkie Mamy do tego, aby ich powrót był aktywny i świadomy. Co to znaczy? Aby odbył się według jakiegoś pomysłu, planu i aby ten plan był ustalony wspólnie z pracodawcą.

Warto umówić się na spotkanie jakiś czas przed powrotem, ustalić zasady, zastanowić się wspólnie jak ten powrót ma wyglądać, aby przyniósł korzyści Mamie i pracodawcy. Takie spotkanie jest w interesie obu stron. Pracodawca nie potrzebuje mało zmotywowanej Mamy, dla której powrót do pracy jest wielką trudnością. Mama nie potrzebuje złych emocji i nowych obowiązków, których nie może pogodzić z pozostałymi sprawami.

Jak się przygotować do takiego spotkania?

Mamo, potrzebujesz mieć świadomość swojej sytuacji, swoich mocnych stron i trudności, z jakimi się borykasz. Pomogły Ci w tym zadania z kroku 1 i kroku 2. Wiesz także jakie są Twoje potrzeby, jakie konkretne rozwiązania mogą je zaspokoić i jaki efekt to przyniesie (krok 3).

Przykładowo: wiesz, że jesteś świetna w kontaktach z klientem, przypomniałaś sobie swoje sukcesy, maile od zadowolonych klientów z podziękowaniami dla Ciebie, wiesz też, że w powrocie do pracy najbardziej boisz się ciągłego pośpiechu. Ustaliłaś, że potrzebujesz zachować spokój, aby nie wprowadzać nerwowej atmosfery w domu. Rozwiązanie, jakie pomoże Ci zrealizować tę potrzebę to elastyczne godziny rozpoczęcia pracy np. między 7 a 9. Jeśli będziesz mogła rozpocząć pracę, kiedy dojedziesz do firmy, zyskasz rodzinne śniadania i spokojne odprowadzanie dzieci do żłobka. Co dalej?

Poznaj drugą stronę

Masz już swój konkretny pomysł na to, co pomoże Ci w powrocie do pracy. Teraz czas na spotkanie z pracodawcą. Aby osiągnąć swój cel potrzebujesz wiedzieć więcej o drugiej stronie.

Spróbuj wejść w buty swojego pracodawcy. Jaka jest jego aktualna sytuacja? Czego od Ciebie oczekuje? Jakie są jego potrzeby? Zastanów się nad tym z dwóch poziomów:

  1. konkretnych spraw, mierzalnych np. firma oczekuje od Ciebie, że będziesz wykonywać swoje poprzednie zadania i pracować na pełen etat oraz
  2. z poziomu psychologicznego np. szefowej/szefowi zależy na lojalności pracowników.

Wypisz wszystkie obserwacje, intuicje, wiedzę, jaką masz na temat drugiej strony. Skuteczny może być też wywiad w firmie. Zadzwoń do dobrej koleżanki/kolegi i dowiedz się co się dzieje, czy coś się zmieniło, jakie są plany.

Negocjacje

Porównaj teraz to wszystko, co wiesz o drugiej stronie ze swoimi potrzebami i propozycjami rozwiązań. Zobacz czy są jakieś punkty wspólne. Dlatego w poprzednim zadaniu (krok nr 3) poza potrzebami i rozwiązaniami, tak ważne były też efekty, jakie te rozwiązania przyniosą. Może okaże się, że Twój spodziewany efekt pokrywa się z potrzebą drugiej strony.

Zastanów się co jest dla Ciebie kluczowe, najważniejsze, o co chcesz powalczyć w swoim powrocie do pracy. Czy jest to elastyczny poranek, brak telefonu służbowego, jasne zasady dzielenia obowiązków, stopniowy powrót do pracy etc. Znajdź argumenty na przekonanie do Twojej wizji powrotu drugą stronę, posługując się językiem jej potrzeb, ważnych dla niej spraw. Ustal też z jakich swoich potrzeb jesteś w stanie zrezygnować, jeśli to będzie konieczne w trakcie spotkania. Przygotuj się do tej rozmowy.

Pamiętaj, że świadomy powrót do pracy dopasowany do Twojej nowej sytuacji zaoszczędzi Tobie i Twojej rodzinie wiele stresu i pozwoli na łączenie pracy z macierzyństwem. Twojemu pracodawcy da zmotywowaną i zaangażowaną w pracę Mamę. Same korzyści, przekonaj do nich swojego pracodawcę.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Maciszewska-Malinowska
Mama Wiktora i Leny. Ekspert Programów Working Parents. Wierzy, że każda firma może stworzyć środowisko przyjazne rodzicom, a pracownicy łączyć pracę i rodzinę w zgodzie ze sobą. Pomaga firmom wdrożyć odpowiednie benefity dla rodziców, ponieważ wie, że jeśli dobrze w pracy, to dobrze w domu. Lubi analitykę i jasno określone cele dlatego każdy Program Working Parents to także badanie potrzeb pracowników zakończone raportem dla HR.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail