Czego szukasz

Jak szukać pracy, będąc etatową mamą – część 1

Znakomita większość kobiet decydujących się na potomstwo jeszcze w ciąży zakłada, że niedługo po porodzie wróci do pracy. W pewnym stopniu łatwiej mają te, których pracodawcy rzeczywiście nie traktują ciąży jak choroby, a macierzyństwa jako zła koniecznego i chętnie witają młode mamy wracające z urlopów macierzyńskich. Ale są i takie, które zmuszone są szukać nowej pracy, ponieważ w starej nie ma już dla nich miejsca. Jak więc przekonać potencjalnego pracodawcę do swoich umiejętności i jak w ogóle zabrać się za szukanie pracy? Zapraszam do pierwszej części artykułu!

  • Dominika Cienkiewicz - 18/04/2012

Jak szukać pracy?

Podejmując próbę odpowiedzenia sobie na pytanie – jak szukać pracy jako świeżo upieczona mama, chcąca rozwijać się zawodowo, zadałam sobie pytanie: jaka jest różnica, jeśli w ogóle jest, między mamami i nie-mamami w sposobie poszukiwania pracy?

Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to czas. Nie-mamy mają go zdecydowanie więcej niż mamy. Bo zarówno poszukiwanie pracy, jak i sama praca wymagają czasu, którego mamy nie będą w stanie poświęcić dziecku. Pytaniem więc zasadniczym jest tutaj – jak dużo czasu mama chce poświęcić pracy? Przecież już poszukiwanie pracy samo w sobie jest pracą! To jak projekt: z przygotowaniem, planem, określonymi celami i ofertą.

Cele projektu: „szukam pracy”

Zatrzymajmy się na chwilkę przy wspomnianych celach. Odpowiadając na pytanie: „Jak dobrze określić swoje cele” wykorzystajmy regułę SMART, z jej najistotniejszymi kryteriami, które powinny spełniać dobre i sensowne cele.

Zaczynając od początku, cel winien być konkretny (ang. Specific). Nie wystarczy ogólne stwierdzenie: „chcę znaleźć pracę”. Trzeba włożyć w przygotowanie trochę wysiłku, określając konkretnie: jaka praca w obecnym okresie mojego życia (przy założeniu, że bycie mamą jest jednym z priorytetów) da mi spełnienie zawodowe, ile chcę/mogę zarabiać, a przede wszystkim, ile czasu chcę poświęcić na pracę, a ile na wychowywanie dziecka.

Kolejna cecha dobrego celu to mierzalność (ang. Measurable). To nic innego jak określona miara realizacji celu, czyli np. znajdę pracę w ciągu najbliższych 5 miesięcy. Warto tu uwzględnić realny czas, jaki mogę poświęcić sobie, będąc wciąż pełnoetatową mamą. Założenie bowiem znalezienia pracy w dwa tygodnie prawdopodobnie zrodzi jedynie frustrację i zniechęcenie. Natomiast założenie realnych możliwości i czasu – da podstawy do przygotowania spokojnego i konsekwentnego działania.

Cel też musi być osiągalny (ang. Achievable). Za tym idzie konieczność określenia swoich zasobów, tego, co potrafię, w czym mam doświadczenie, jakie są moje aspiracje zawodowe. Warto też zastanowić się, czego się nauczyłam przez ostatni rok czy dwa i czy to może być przydatne dla potencjalnego pracodawcy. Świetną metodą, wspomagającą analizę swoich mocnych i słabych stron, jest analiza SWOT, ale o tym nieco później.

Cel też winien być racjonalny (ang. Rational). Cel ma sens wyłącznie w odniesieniu do realnego życia i powinien uwzględniać nasze priorytety. W tym więc przypadku jako młoda mama może warto rozważyć pracę na ½ lub ¾ etatu, pracując jako freelancer czy wszelkie inne opcje czasowe, jakie przewiduje kodeks pracy i wola pracodawcy. Tu też warto wrócić do samego początku reguły SMART – ile czasu racjonalnie jestem w stanie poświęcić pracy, nie zaniedbując obowiązków, które mam jako mama?

I na sam koniec, cel musi też być możliwy do prześledzenia (ang. Trackable). Na każdym etapie realizacji celu musimy umieć określić, na ile zbliżamy się do jego osiągnięcia.

Ważne jest to, że takie monitorowanie działań daje możliwość ich korygowania. Trzeba więc ustalić konkretny harmonogram czynności, np. codziennie przez pół godziny przeglądać oferty pracy. Ważne, by nie zostawiać tego na święte: „kiedy dzieci pójdą już spać”, bo wtedy zwykle myśli się już tylko o tym, by odpocząć, a poszukiwanie pracy nie należy do tej kategorii aktywności. Można wyznaczyć sobie 2 określone dni w tygodniu, w których wysyłane są aplikacje. Ważne jest też, by sprawdzać i zapisywać, na które z nich przychodzą odpowiedzi, aby zorientować się, gdzie mamy największe szanse.

Czy mama może być elastyczna?

Drugą znaczącą różnicą w podziale mamy i nie-mamy obok czasu jest bez wątpienia elastyczność. Nie-mamy w założeniu są bardziej dyspozycyjne niż mamy. I tu znowu zahaczamy o wspomniany czas, tym razem już w pracy.

Oczywiście, żaden pracodawca nie może skłonić swojego pracownika do zostawania po godzinach, chyba że jest to wcześniej uzgodnione przez obie strony. Niemniej jednak wiadomo, że im pracownik bardziej elastyczny (czytaj: w tzw. sytuacji podbramkowej oddaje się do dyspozycji pracodawcy), tym cenniejszy (w tym konkretnym aspekcie) dla niego. Pytanie więc, czy jako mama:

  1. Jestem w stanie być równie elastyczna jak nie-mama?

  2. Co mogę pracodawcy zaproponować w zamian za moją „ograniczoną dyspozycyjność czasową” – jeśli takowa występuje?

Zatrzymajmy się przy pierwszym pytaniu. Zastanów się, co w tej kwestii możesz zaoferować pracodawcy? Porozmawiaj z partnerem, dziadkami, przyjaciółmi – na ile mogą Cię wesprzeć. Rozglądnij się w okolicy za klubami, żłobkami, przedszkolami – jak wygląda ich dostępność? A może istnieje opcja pracy z domu, czyli telepraca? – warto takie pytania sobie przygotować i zadać pracodawcy, kiedy już zaprosi nas na rozmowę kwalifikacyjną.

Kobieta, Mama, Pracownik

Szukając dalszych znaczących różnic, podjęłam próbę przeprowadzenia sondy wśród znajomych. Pytałam: jaka jest – jeśli jest – różnica między mamami pracującymi a pracującymi nie-mamami? Odpowiedzi były w większości jednokierunkowe: mamy są mniej pewnymi pracownikami niż nie-mamy. Bo „zagrożenie” kolejnej ciąży, bo choroby dzieci, bo mniej dyspozycyjne itd. Choć to konkluzja mocno stereotypowa, trzeba się z nią zmierzyć. Nietrudno jest bowiem przyjąć jako prawdę, że wszyscy mamy równe szanse, skoro rzeczywistość „nieco” odbiega od tego założenia. Dowodem tego jest choćby to, że wiele kobiet odkłada decyzję o urodzeniu dziecka w obawie przed potencjalnymi, negatywnymi zawodowymi konsekwencjami. Obiegowe i znane są też opinie, że decyzja o dziecku to kres kariery zawodowej bądź w najlepszym przypadku – znaczne wydłużenie drogi do spektakularnego awansu. A pracodawca chce mieć oczywiście nie tylko najlepszych pracowników, ale i stabilnych. Nie przepada za nieoczekiwanymi niespodziankami, które wymuszają niekoniecznie pożądaną zmianę. I to jest poniekąd zrozumiałe – bo sprawdzony i stabilny pracownik zwiększa gwarancję realizacji wyznaczonych celów, a to w konsekwencji daje sukces przekładalny na zysk. Po to właśnie organizuje się procesy rekrutacyjne, włączając rozmowy kwalifikacyjne, centra ocen, angażując head hunterów lub firmy stricte zajmujące się pozyskiwaniem właściwych ludzi na określone stanowiska i wymyśla się nowe sposoby sprawdzania umiejętności kandydatów, by zwiększyć realną szansę na sukces.

I tu właśnie przechodzimy do sedna… W kwestii kompetencji fakt bycia mamą nie przekreśla i nie odbiera posiadanych zawodowych umiejętności. A wręcz przeciwnie! To – posługując się słownikiem zawodowym – równoległy projekt, który rozwija nie tylko nowe umiejętności, ale też bywa źródłem dodatkowych inspiracji i motywacji! Znam wiele kobiet, które będąc mamami są świetne w tym, co robią profesjonalnie! To kwestia zdobytych umiejętności, portfolio dokonań i sukcesów, do których bez wątpienia należy zaliczyć urodzenie dziecka. Mało tego, fakt wydania na świat potomka często dodaje im energii, nowego celu, zapału i motywacji do tego, by być spełnionymi zawodowo i szczęśliwymi kobietami właśnie dlatego, że stały się mamami. To jakby dodatkowy cel i motywator do tego, by doskonalić w sobie umiejętność zarządzania sobą w czasie, a co za tym idzie stałego zwiększania efektywności wykonywanych czynności. Macierzyństwo wzmacnia też cierpliwość i poczucie odpowiedzialności, budzi pokłady kreatywności, a co więcej – chęć podjęcia pracy innej niż ta na etacie mamy. A nie ma cenniejszego pracownika niż taki, który ma kompetencje i chce pracować.

Jak więc znaleźć takie ogłoszenie, które da nam szansę, by przekonać pracodawcę, że to właśnie ja – mama jestem najlepszą kandydatką na wybrane stanowisko?

Rzecz kluczowa w poszukiwaniu pracy tkwi w tym, by nie tylko znać swoje zasoby, które chcemy zaoferować, ale też dowiedzieć się dokładnie kogo i czego poszukuje potencjalny pracodawca i gdzie jest ten punkt, w którym możemy się spotkać. By dobrze go poznać, niezbędny będzie dobry plan działania.

Ale o tym w kolejnej części artykułu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Cienkiewicz
Psycholog i certyfikowany trener. Od przeszło 6 lat związana z obszarem Zarządzania Zasobami Ludzkimi. Specjalizuje się w rozwijaniu potencjałów ludzi i ich "umiejętności miękkich". Fanka gór wysokich i podróży. Wróciła do pracy kiedy synek skończył pierwszy roczek.
Podyskutuj

Mamo Pracuj partnerem programu Facebook Pomaga w Rozwoju!

Nasza Fundacja obok Pracuj.pl i Harvard Business Review Poland, została partnerem programu "Facebook Pomaga w Rozwoju". Agnieszka Czmyr-Kaczanowska, współzałożycielka naszego portalu wzięła udział w spotkaniu prasowym w związku ze startem platformy w Polsce. Program Facebook'a to szereg bezpłatnych kursów online z zakresu marketingu cyfrowego, przygotowania do poszukiwania pracy oraz rozwoju umiejętności miękkich. Każda mama, która chcę się rozwijać w tym zakresie, znajdzie coś dla siebie!
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 06/06/2019
Facebook pomaga w Rozwoju - prelegenci

Fundacja Mamo Pracuj wraz z portalem Pracuj.pl oraz magazynem Harvard Business Review Poland, została partnerem programu „Facebook Pomaga w Rozwoju”!

Facebook pomaga w Rozwoju - prelegenci

Fundacja Mamo Pracuj została jednym z trzech partnerów nowego programu rozwojowego Facebook’a.

Program Facebook pomaga w rozwoju pozwala na udział w bezpłatnych kursach online z zakresu marketingu cyfrowego, przygotowania do procesu rekrutacyjnego przy poszukiwaniu pracy oraz rozwoju umiejętności miękkich.

Nasze materiały podpowiadające, jak wracić na rynek pracy po przerwie, zasilają wiedzowo platformę.

Z badania opinii, które zrealizowaliśmy wśród przedsiębiorców, wiemy, że 72% menedżerów określa kompetencje cyfrowe jako ważne w procesie rekrutacji – ważniejsze nawet niż to, jaką szkołę ukończył kandydat.

„Widzimy, że podnoszenie kompetencji cyfrowych jest niezbędne dla dalszego rozwoju gospodarczego Polski. Dlatego wspieranie mieszkańców Polski w tym zakresie jest jednym z naczelnych celów Przestrzeni. Uruchamiając program “Facebook pomaga w Rozwoju” podejmujemy kolejny duży krok w jego realizacji” – wyjaśnia Jakub Turowski z Facebook’a

Program Facebook pomaga w Rozwoju to kursy obejmujące zagadnienia:

  • marketingu społecznościowego,
  • bezpieczeństwa w sieci,
  • analizy danych,
  • oraz porady na temat skutecznego planowania kariery.

Platforma jest dostępna dla każdego, dlatego zachęcamy do uczestnictwa osoby chcące się rozwijać lub planujące się przekwalifikować.

Polska w tyle krajów Europy

Zaledwie 40% Polaków posiada podstawowe kompetencje cyfrowe, a Polska znajduje się na 24 miejscu wśród 28 państw członkowskich UE (Dane Indeksu gospodarki cyfrowej i społeczeństwa cyfrowego Komisji Europejskiej DESI).

Program dostępny jest pod adresem rozwoj.fb.com i zawiera obecnie cztery kursy w dwóch ścieżkach. Pierwsza dotyczy marketingu cyfrowego i podzielona jest na dwa stopnie: „Pierwsze kroki” i „Idź dalej”. Druga związana jest karierą i oferuje kurs przygotowawczy do procesu rekrutacyjnego „Jak znaleźć pracę” i program „Zabłyśnij w pracy”, zajmujący się tematami współpracy w zespole i ćwiczeniem kompetencji miękkich. Kolejne programy mają rosnąc z czasem.

Odpowiedź na potrzeby konkretnych grup społecznych

Z rozwoju i poszerzania swoich umiejętności chcą korzystać również osoby, które powracają na rynek pracy. Jedną z takich grup są właśnie mamy, które szukają zatrudnienia.

„Przed kobietami wracającymi na rynek pracy po przerwie stoi wiele wyzwań. Muszą się mierzyć zarówno z nowymi obowiązkami domowymi, ale także inną rzeczywistością w firmie, zmianami technologicznymi czy nowymi wymaganiami i oczekiwaniami pracodawców. Często także ze stereotypowym podejściem do pracy kobiet. Dlatego tak ważne jest zrozumienie potrzeb kobiet na rynku pracy, mądre wspieranie ich i umożliwienie ciągłego rozwoju, a przede wszystkim uelastycznienie form pracy” – Agnieszka Czmyr-Kaczanowska, współzałozycielka portalu mamopracuj.pl i Wiceprezes Fundacji Mamo Pracuj tłumaczy

Dostęp do platformy jest całkowicie bezpłatny. Wymaga zalogowania się przez platformę Facebook, za pomocą numeru telefonu bądź adresu e-mail. 

Facebook pomaga w Rozwoju - przemawiająca Agnieszka Czmyr-Kaczanowska

Start programu ogłoszono 31 maja 2019 roku. W maju upłynął także rok od otwarcia Przestrzeni from Facebook, czyli centrum społeczności Facebooka w Warszawie, w którym odbywają się różnego rodzaju wydarzenia poświęcone debacie publicznej i rozwojowi kompetencji cyfrowych. W pierwszym roku działalności odbyło się tam ponad 350 wydarzeń, a miejsce odwiedziło przeszło 15 tysięcy osób.

Facebook pomaga w Rozwoju - Agnieszka Czmyr-Kaczanowska oraz prowadząca

Facebook pomaga w Rozwoju - prelegenci

Źródło: na podstawie materiałów prasowych

Zdjęcia: własność Facebook, autor: Bartek Bartosiński, fantasmatic.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

3 historie mam, które założyły własny biznes online po urodzeniu dziecka

Aga Wojtas, Aga Zapora i Katarzyna Bieleniewicz, to mamy, które dzięki macierzyństwu odważyły się na założenie własnego biznesu on-line. Zobacz czym się zajmują, jaka była ich droga do własnego biznesu i za co najbardziej cenią sobie pracę we własnej firmie. Posłuchaj też Agi, Kasi i Agi na konferencji online Jak żyć w necie? Zarezerwuj miejsce dla siebie już teraz!>>> Bez wychodzenia z domu. W dresie, ze smartfonem, na spacerze z dzieckiem. Start już 3 czerwca!
  • Joanna Gotfryd - 28/05/2019
Aga Zapora, Aga Wojtas i Kasia Bieleniewicz

Chcesz założyć biznes online? Zamienić etat na własną działalność?

 

Aga Wojtas – Liczy się content

Nazywam się Agnieszka Wojtas i jestem mamą 3 dzieci. Od 7 lat działam jako freelancer pod marką Liczy się content. Pracuję z domu, zarabiam, sama jestem sobie szefem i mogę dowolnie regulować swój czas pracy. Dzięki temu nie mam problemu, gdy trzeba iść z którymś z dzieci do lekarza, na występy czy konkurs.

Nie muszę słuchać wyrzutów szefa, gdy któreś z dzieci zachoruje. Pracuję, gdy dzieci są w placówkach, zwykle 8-14, a potem mam czas dla rodziny. Dzięki temu mogę aktywnie rozwijać się zawodowo, a jednocześnie nie mam poczucia, że odbywa się to kosztem rodziny. Ale nie zawsze było tak różowo.

Dziecko + etat

Przed urodzeniem pierwszej córki pracowałam na etacie, w godzinach 9-17 i wtedy zupełnie mi to nie przeszkadzało. Po jej narodzinach stwierdziłam jednak, że nie chcę wracać do pracy na pełny etat, zwłaszcza że wtedy urlop macierzyński trwał tylko 18 tygodni. Nie wyobrażałam sobie, że niespełna półroczne dziecko zostawię na tak długo w domu.

Pierwsza praca zdalna

Szczera rozmowa z pracodawcą sprawiła, że zgodził się on częściowo na pracę zdalną, co wtedy, w 2007 roku, było ewenementem. W biurze bywałam kilka razy w tygodniu, na parę godzin, a resztę zadań wykonywałam z domu. Nie była to praca w sztywnych godzinach, a ja byłam rozliczana za zadania, więc było to dla mnie rozwiązanie idealne jak na tamten czas.
Potem przyszła druga ciąża, tym razem z problemami i musiałam bardzo się oszczędzać. Nie pracowałam w czasie ciąży, a po urlopie macierzyńskim, tym razem już półrocznym, nie chciałam wracać do poprzedniej pracy.

Kolejna zmiana w życiu – to nie moja bajka

Szukałam swojej drogi i uznałam, że najlepszym rozwiązaniem będzie własna działalność jako pośrednik nieruchomości. Miałam potrzebne uprawnienia, kontakty, a mieszkanie w rozbudowujących się okolicach Krakowa napawało optymizmem co do przyszłych przychodów. Praca pośrednika wydawała mi się świetna również dlatego, że pozwalała na elastyczność, która przy dwójce małych dzieci była niezbędna.

Prawda okazała się nieco bardziej brutalna, gdyż elastyczność w umawianiu spotkań, która wydawała mi się taka świetna, w praktyce sprowadzała się do spotkań wieczorami i w weekendy. W dodatku rynek nieruchomości mocno wyhamował i chętnych na mieszkania, domy i działki było coraz mniej, a czas poświęcony na pracę nie przekładał się na przychody.
Po raz kolejny zaczynałam się zastanawiać, czy nie pora szukać pracy etatowej, ale czułam, że to nie jest rozwiązanie, z którym czuję się dobrze. Myśleliśmy zresztą o trzecim dziecku, więc to nie był dobry moment na takie decyzje.

Pierwsze zlecenia na copywriting

Szukałam jednak pomysłu na to, by nadal pracować i rozwijać się zawodowo i znaleźć sposób na to, by czas spędzony na pracy przekładał się na przychody, a przy tym czegoś co pozwoliłoby mi nie rezygnować z czasu z dziećmi. Szukałam czegoś, co mogłabym robić w domu, co pozwoliłoby mi wykorzystać moje dotychczasowe doświadczenie i natrafiłam na nieistniejący już portal zlecenia.przez.net.

Okazało się, że jest sporo zleceń na pisanie tekstów na strony internetowe, zaplecza i precle (wtedy nie miałam pojęcia co to jest, ale od czego jest Google?) i postanowiłam spróbować swoich sił. Miałam doświadczenie w pisaniu do prasy, więc uznałam, że to warto spróbować. I to był strzał w dziesiątkę! Zaczęłam od copywritingu, a wraz z zagłębianiem się w temat weszłam mocno w content marketing i SEO. Pracowałam tak w czasie trzeciej ciąży, zlecenia miałam również w trakcie urlopu macierzyńskiego – pisałam gdy najmłodsza spała.

Budowałam swój biznes online małymi krokami, ale konsekwentnie, co sprawiło, że mogę teraz spać spokojnie, bo na brak zleceń nie narzekam.

 

Aga Zapora – Plannerka.com

Kiedy moja firma projektowa się rozpędzała – dzieci były malutkie. To był taki okres, że ja jednocześnie chciałam z nimi spędzać dużo czasu i mnie do nich ciągnęło; wymagały dużo opieki, a z drugiej strony – bardzo dużo uwagi i obecności wymagała ode mnie praca.

Graficzka – freelancerka

Ponieważ jako grafik pracowałam na własny rachunek, a moim produktem były usługi – to wiedziałam, że kiedy pracuję – to zarabiam, a kiedy nie pracuję – nie zarabiam.

Czułam, że muszę być dostępna, a gdy weszłam na pewien poziom stawki godzinowej, który trudno mi już było podwyższyć, to wiedziałam, że jedynym sposobem na zwiększenie dochodu jest powiększanie wymiaru przepracowanych godzin.

Trudne momenty

Bardzo trudne były popołudnia, gdy jako rodzina wreszcie mogliśmy być razem, a ja jeszcze i jeszcze pracowałam, żeby obsłużyć zlecenie, które, nie wiadomo było czy się powtórzy za miesiąc.

Najbardziej boleśnie odczułam to w momencie, w którym musiałam cały dzień przesiedzieć z dziećmi na SOR-ze w szpitalu, bo coś trzeba było zdiagnozować i oczywiście czekaliśmy w kolejce. Ja się bałam o wyniki badań, nie mogłam pracować, skrzynka mailowa pękała w szwach, powiadomienia dźwięczały, a pomiędzy nimi telefon się urywał.

I kiedy odbierałam – czułam w głosach Klientów ogromne zniecierpliwienie. Nie mogłam zrobić nic, a z drugiej strony rozumiałam ich sytuację i stres – oni też mieli swoje zobowiązania.

Efekty niezależne od czasu pracy – biznes on-line

Napięcie było ogromne i pamiętam, że to wtedy po raz pierwszy mnie olśniło, że chciałabym mieć pracę niezespawaną ściśle, bezpośrednio z efektami. Chciałabym, żeby proces twórczy był oddzielony od samej obsługi i transakcji.

Kiedy zaczęłam zgłębiać temat, uczyć się, szukać nowych modelów biznesowego działania, to okazało się, że przy moich niewielkich nakładach finansowych i chęci pozostania solopreneurem (czyli bez rozbudowywania zespołu) – ogromne szanse daje mi biznes on-line, a w nim – zwłaszcza sprzedaż produktów informacyjnych czy wirtualnych.

Dzisiaj wiem, że to ani nie jest takie proste, ani nie przychodzi szybko, ani nie przynosi od razu jakichś spektakularnych efektów. Wiem, że jest to po prostu praca inna, również bardzo wymagająca, ALE – daje to, na czym mi najbardziej zależało – czyli: pewną pasywność i automatyzację.

Mogę uczyć, mogę prowadzić, wspierać, mogę inspirować w chwili, gdy bezpośrednio nie pracuję. Tworzę coś, co działa, gdy ja już nie tworzę. Działa, gdy ja jestem na przykład z rodziną.

Ciągle się uczę

Dziś ciągle się uczę i doskonalę, aktualizuję też swoją wiedzę na bieżąco, ale podstaw uczyłam się w Latającej Szkole, i to ona dała mi w ogóle od zera pojęcie o tym, czym jest biznes on-line. Wcześniej miałam do tego takie podejście jak spora część moich znajomych, że biznes w sieci to jakieś „blogery i jutiubery, i grają w gry” 😉

Dziś każdy pomysł na biznes, który poznaję, w ramach łamigłówki próbuję sobie zasymulować, tłumaczyć na fascynujące możliwości on-line. On-line, działanie w sieci, które może nam zaoferować skalowalność, pasywność i automatyzację przy jednocześnie fantastycznej, ukochanej kameralnej możliwości pracy w domu i w takich godzinach, jakie nam najbardziej odpowiadają. I w układzie, który umożliwia czerpanie z tego czasu rodzinnego pełnymi garściami.

Katarzyna Bieleniewicz – Tuż Przy Uchu

Ponad 8 lat temu podjęłam ważną decyzję, a w zasadzie podjęliśmy – chcemy założyć rodzinę. A co się z tym też wiążę, chcemy mieć dzieci. Ja podeszłam do tego tematu z wielkim optymizmem i wiarą w to, że za dużo się w naszym życiu nie zmieni.

Rok później przyszedł na świat nasz syn, jeszcze mieszkaliśmy wtedy w Warszawie i to był pierwszy taki moment kiedy powiedziałam sobie ufff, spuszczam trochę z tonu, wrzucam na luz i w końcu to będzie mój czas. Mój czas na „odnalezienie” siebie, większe smakowanie życia, tych innych aspektów niż praca i bycie bardzo aktywnym w różnych miejscach.

Przeprowadzka na Mazury

Zdecydowaliśmy się także, przeprowadzić na Mazury, mieliśmy blisko do dziadków i pradziadków – najlepszą pomoc na świeci. Ja zasmakowałam kompletnie inne życia, w duchu slow. Tutaj czas zupełnie inaczej biegnie, nie trzeba tak się spieszyć i wszędzie biec.

Lubię Warszawę. Jej tempo, różnorodność, bycie anonimowym, możliwości jakie daje.

Ale też doceniam te 7 lat, które spędziłam tu, na zielonych Mazurach. Wspominam o Mazurach nie przypadkiem, dla mnie tu jest moje miejsce pracy, tu rozwinęłam skrzydła, tu mi nic i nikt nie przeszkadza, tu mam więcej sprzyjających warunków do życia i pracy. I do PRACY ONLINE.

Praca z domu, klienci z całego świata

Dla mnie działanie w internecie jest naturalnym środowiskiem, kocham możliwości jakie daje. Mogę pracować tu, rozwijać zdalnie swoją działalność, prowadzić konsultacje z osobami z całego świata nie wychodząc z domu.

Jest to dla mnie ogromny komfort i WOLNOŚĆ. To, że mam WYBÓR. To, że będąc mamą, żoną, przedsiębiorcą nie jest ważne gdzie mieszkam, ważniejsze jest co robię i jak robię. Możliwości jakie pojawiły się związane z pracą online, dają mi dostęp do świetnych osób, współprac, relacji, przyjaźni które zaczęły się w internecie i też tam są kontynuowane.

Cenię moją niezależność

Pracuje online i też zdalnie już od 8 lat, nie umiałabym wrócić na etat i dać innym kontrolę nad tym co i jak robię. Bardzo cenię niezależność jaką daje moja praca. Do tego przez większość czasu pracowaliśmy w domu, razem z mężem. Więc możesz sobie wyobrazić jakie były nasze początki. Nigdy nie wiedziałam kiedy kończę pracę, a kiedy ją zaczynam, cały czas byłam głową w pracy. To dzieci wprowadziły u nas pewien rytm, rytuały, odmawiania, ustalania priorytetów.

Od kilku lat stopniowo rozwijam swoją działalność samodzielnie, pracując nad konkretnym obszarem jakim są talenty Gallupa i mocne strony. Temat w którym się specjalizuje, który mnie mocno fascynuje.

Spełniam marzenia, nagrywam podcast

Dzieci i ich nieskrępowane kreatywność przypomniały mi czasy, kiedy sama była mała i marzyłam o pracy w radio. Słuchałam swoich ukochanych radiowców, słuchowisk, audycji i wywiadów. Wróciłam do swoich marzeń i już od 2 lat jestem twórcą i prowadzącą swój własny podcast biznesowo-rozwojowy Tuż przy uchu.

Wracając do dzieci

Macierzyństwo mnie zmieniło. Bardzo wyluzowałam, nie spinam się tak jak kiedyś. Rozumiem, że nie ma wpływu na wszystko.

Mam wrażenie, że jestem teraz chyba bardziej produktywna niż wcześniej, mimo zdecydowanie większej ilości obowiązków i zobowiązań. Dzieci uczą mnie podejmowania mądrych i dobrych decyzji, dla siebie same i dla nich.

Tak naprawdę to jest największe wyzwanie być żoną i rodzicem – to praca na żywym organizmie. To łzy, bezsilność, złość, wściekłość. To też radość, wzruszenie, szczęście, spełnienie.

Biznesu można się nauczyć, można go zawsze zamknąć, sprzedać, zawiesić. Bycia mamą – nie. To piękna przygoda i duże wyzwanie.

Sprawdź co jeszcze czeka na Ciebie na konferencji Jak żyć w necie? Zapisy i szczegóły >>>

Przeczytaj też rozmowę z Kasią Aleszczyk, pomysłodawczynią konferencji Jak żyć w necie?, freelancerką i ekspertką od WordPressa.

Zdjęcie tytułowe: archiwum prywatne bohaterek historii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail