Czego szukasz

Jak sprzedawać rękodzieło za granicą?

Zajmujesz się rękodziełem i chciałabyś sprzedawać je na całym świecie? Dołącz do najpopularniejszej platformy Etsy! Jak wyróżnić się wśród tysięcy innych twórców? Poznaj sekrety sprzedaży rękodzieła od Zunki Cichos – polskiej ambasadorki Etsy, która prowadzi konsultacje i szkolenia z Etsy. Zainwestuj w swoją biznesową przyszłość i odbierz bonus od nas!

  • Agnieszka Kumorek - 12/12/2017
Zunka Cichos, ambasadorka Etsy w Polsce

Od czego zacząć sprzedaż za granicą?

Jak zdobyć klientów na najpopularniejszej międzynarodowej platformie z rękodziełem i zarabiać na tym, co kochasz tworzyć?

Dowiedz się wszystkiego na kursie on-line (start już 7 maja) od Zunki Cichos, polskiej ambasadorki Etsy i zacznij zarabiać!

Bonus od Mamo Pracuj

Kup kurs przez nasz link, a dodatkowo od nas otrzymasz bonus w postaci wywiadu (prezentacji Ciebie i Twojego sklepu) na portalu Mamo Pracuj.

Skorzystaj z tej szansy!

Tak, chcę zarabiać na rękodziele! 

Zunka, w 2011 roku rzuciłaś pracę jako stewardessa i otworzyłaś swój sklepik na Kazimierzu z produktami handmade. Długo myślałaś o wystartowaniu z własnym biznesem? Czy to był impuls, że musisz coś zmienić?

Decyzja o otworzeniu sklepiku na krakowskim Kazimierzu była raczej impulsem. Kierował mną dyskomfort związany z wykonywaniem pracy jako stewardessa.

Doprowadził mnie on do skrajnej sytuacji, wszystko zaczęło mnie wkurzać, a w środku czułam, że coś krzyczy we mnie: „nie chcę”. To była mocna niezgoda na dalsze zmuszanie się do robienia czegoś, czego w ogóle nie było w moim sercu. Rzuciłam pracę bez planu na dalsze życie zawodowe. Taki skok na główkę, na szczęście z bezpiecznym lądowaniem.

Jak trafiłaś na Etsy? Co zachęciło Cię, żeby spróbować założyć sklep właśnie tam?

Mając już swój sklepik z rękodziełem, zaczęłam mieć większy kontakt z osobami z branży handmade’owej. Stale obijało mi się o uszy Etsy, chociaż posiadanie własnego sklepu na amerykańskiej platformie wydawało mi się niezbadanym kosmosem, dla mnie nieosiągalnym… Tak założyłam…

Potem to się zmieniło…może po prostu dojrzałam do nowych wyzwań. Mam naturę żółwia i wszystko w życiu robię powoli, we własnym tempie. Etsy też musiało na mnie poczekać 🙂

Decyzja o otworzeniu sklepu wynikała z poszukiwań nowych kanałów sprzedaży dla moich produktów, ale też kręciło mnie to, że wszystko jest po angielsku i że moje produkty pójdą w świat. To było coś nowego, a ja lubię nowości.

Jak sprzedawać rękodzieło za granicą?

Wspomniałaś w wywiadzie (promującym kurs Etsy), że przez pierwsze 2 lata miałaś tylko 30 sprzedaży na Etsy. Co wtedy myślałaś – czy chciałaś zrezygnować?

Kiedy sprzedaż na początku nie szła, nie myślałam o wycofywaniu się. Nic mnie nie kosztowało posiadanie źle prosperującego sklepu, więc zostałam. Założyłam, że dużo na Etsy nie będę zarabiać.

Etsy nigdy nie było jedyną platformą, na której sprzedaję, więc jakoś udało mi się przetrwać gromadząc dochody, które generowałam różnymi kanałami sprzedażowymi.

To kiedy coś się zmieniło?

Sytuacja zmieniła się, kiedy poszłam na warsztat zorganizowany przez Etsy w Warszawie i tam mnie oświecono 🙂 Dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak słowa kluczowe itd… Moim błędem była więc niewiedza, co spowodowało zastój w sklepie i brak widoczności.

Gdybym zaczynała teraz poszłabym do profesjonalisty na konsultacje lub zapisała się na kurs, traktując to jako inwestycję w siebie i swój własny biznes.

Po kilku latach nabrałaś dużego doświadczenia w prowadzeniu biznesu – stałaś się guru polskiego Etsy, Ambasadorką portalu, prowadzisz szkolenia i konsultacje. I oczywiście cały czas sprzedajesz na Etsy.

Pomysł na prowadzenie warsztatów urodził się 4 lata temu, kiedy Etsy wprowadziło program dla ambasadorów. Można było się wtedy zgłaszać i ja tak zrobiłam. Jednocześnie weszłam we współpracę z Agatą Dutkowską i na Latającej Szkole prowadziłam swoje pierwsze warsztaty o Etsy… I tak już zostało 🙂

Lubię w życiu różnorodność i lubię mieć poczucie tego, że wnoszę do świata coś wartościowego. Dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniem, mam poczucie sensu w tym co robię.

Razem z Joanną Wieczorkiewicz stworzyłyście kurs, przygotowujący do wkroczenia w świat Etsy. W czym pomaga ten kurs i dla kogo go stworzyłyście?

Kurs jest dla osób, które boją się Etsy, boją się że nie poradzą sobie ze sprzedażą swoich produktów na tak dużej platformie i to w dodatku międzynarodowej.

Kurs chroni przed błądzeniem we mgle, skraca lata poszukiwań właściwych dróg i technik sprzedażowych. Jest szczegółowym przewodnikiem, który przeprowadzi przez najważniejsze zagadnienia związane ze sprzedażą rękodzieła na Etsy. Powoli, szczegółowo, pod moim okiem.

Kurs jest dla osób, które chcą zacząć swoją przygodę z Etsy, ale też dla tych, którzy mają martwe sklepy, czasami wiele lat (tak jak ja kiedyś) i nie wiedzą co zrobić, aby generowały one dochód.

Prowadzenie sklepu na platformie o międzynarodowym zasięgu daje wiele korzyści, ale też rodzi problemy – ogromna konkurencja, posługiwanie się językiem angielskim, przesyłki zagraniczne, płatności, sprawy księgowe… Jak dzisiaj na to patrzysz? Jak odpowiedziałabyś na obawy osób, które dopiero startują ze sprzedażą na Etsy?

Techniczna obsługa platformy jest totalnie prosta. Nie widzę wielkiego problemu w prowadzeniu księgowości, przygotowywaniu przesyłek lub uiszczaniu płatności.

To co jest rzeczywistym wyzwaniem, to konkurencja, dlatego uczymy na kursie jak sobie z nią poradzić. Ważny jest też język angielski potrzebny nie tylko do obsługi klienta, ale też do pracy ze słowami kluczowymi.

Czytelniczkami Mamo Pracuj są kobiety, które chcą realizować się zawodowo. Wiele spośród nich zajmuje się rękodziełem i tworzy piękne rzeczy. Czy kurs to coś dla nich?

Na konsultacje do mnie przychodzą bardzo często mamy 🙂 To właśnie posiadanie dzieci w wielu przypadkach jest inspiracją do tworzenia pięknego rękodzieła i otwierania sklepów z produktami dla dzieci.

Prowadząc sprzedaż online można regulować sobie czas pracy – potrzebujesz iść z dzieckiem do lekarza, nie musisz pytać szefa o zgodę.

Można pracować zachowując swój własny rytm, bo to od nas zależy na jakich zasadach będzie działał nasz biznes i jak szybko będziemy się rozwijać.

Uważam, że kobiety nie powinny rezygnować ze swoich pasji, z siebie, a także z zarabiania własnych pieniędzy. Myślę, że ważne jest, aby stać na własnych nogach albo chociaż działać w tym kierunku. Posiadanie sklepu na Etsy może być do tego drogą.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Czy chciałabyś sprzedawać swoje rękodzieło za granicą?

Naucz się od eksperta, jak to zrobić! 

Sprzedaż kursu trwa tylko do 27.04, pierwsza lekcja już 7 maja!

Pamiętaj o bonusie od nas!

kurs etsy

Zobacz sklep Zunki na Etsy

Rozmawiała: Agnieszka Kumorek

Zdjęcia: archiwum prywatne Zunki, Akademia Kreatywnego Sprzedawania

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Podyskutuj

Pomóż stanąć na własnych nogach – zdecyduj kto wygra 30 tysięcy na rozwój biznesu!

Kto wygra 30 tysięcy na rozwój swojego produktu i biznesu? Zdecyduj i zagłosuj. Konkurs Stań na własnych nogach, właśnie wszedł w 2 etap - głosowania na jeden z wybranych 50 zgłoszeń. Zobacz wybrane produkty i oddaj swój głos! Głosowanie trwa do 5 września, a każda klubowiczka Rossmann może oddać tylko 1 głos!
  • Joanna Gotfryd - 01/08/2019
sofa, nogi kobiety i laptop na kolanach - plakat zapowiadający akcję Rossmanna

Stań na własnych nogach – prawie 500 zgłoszeń!

Konkurs Stań na własnych nogach, to akcja, którą organizujemy wspólnie z firmą Rossmann. Od 15 czerwca do 20 lipca można było zgłosić do konkursu swój produkt, tworzony z pasją, który ma szanse stać się biznesem i dać niezależność finansową jego twórczyni.

Do konkursu zgłoszono prawie 500 prac konkursowych! Komisja konkursowa złożona z przedstawicieli Rossmann i Fundacji Mamo Pracuj miała bardzo trudne zadanie – wybranie 50 prac, które przejdą do 2 etapu konkursu.

Wśród zgłoszonych prac było dużo zabawek – lalek, szydełkowanych misiów oraz książeczek. Sporo zgłoszeń dotyczyło akcesoriów dla dzieci – kocyków, wielorazowych pieluszek, personalizowanych przedmiotów czy produktów idealnych na prezent, np. z okazji urodzenia dziecka.

Przedsiębiorcze i twórcze kobiety do konkursu zgłosiły także ręcznie robione kosmetyki – szampony, mydła i kremy – bez konserwantów, na bazie naturalnych składników.

Nie zabrakło także artykułów dla domu – ozdobnych bibelotów, naturalnych świec i dekoracyjnych przedmiotów.

Wśród zgłoszonych prac była też odzież i akcesoria modowe, a także akcesoria wpisujące się w trend zero waste – wielorazowe artykuły higieniczne i zamienniki jednorazowych foliówek na zakupy.

Zobacz jakie produkty znalazły się w 2 etapie konkursu! >>

Głosowanie na najlepszy produkt

Teraz klubowicze Rossmann mogą zagłosować na najlepszy – ich zdaniem – produkt.

Głosowanie potrwa od 1 sierpnia do 5 września. Każdy klubowicz Rossmann może zagłosować tylko jeden raz, dlatego warto starannie przejrzeć wybrane do 2 etapu prace.

Zwycięzców, którzy otrzymają nagrody – pierwszą – 30 tysięcy złotych, oraz drugą i trzecią – odpowiednio – 20 i 10 tysięcy – poznamy już 10 września.

Zagłosuj, pomóż stanąć na własnych nogach! >>>

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Moda mi w duszy gra – historia Justyny, właścicielki marki Just.Slow

"Moje ubrania mają nie być modne, bo moda jest chwilowa i ulotna. Chcę, żeby ubrania just.slow były uniwersalne i ponadczasowe. Żeby można je było włożyć zawsze i na wiele okazji (...)". O pasji, modzie i tworzeniu własnej marki odzieżowej będąc mamą malutkich dziewczynek, rozmawiamy z Justyną Dziatkowską, projektantką, twórczynią proekologicznej odzieżowej marki Just.Slow.
  • Agnieszka Kałużna - 29/07/2019
Justyna Dziatkowska, justslow.eu

Kiedy tak naprawdę narodziło się marzenie o własnej marce?

Kiedy zrodziło się marzenie… Tak naprawdę, odkąd pamiętam miałam smykałkę do kreowania i tworzenia czegoś własnego. Mam spore zdolności manualne. Jako nastolatka kupowałam odzież w second hand’ach i przerabiałam je po swojemu lub szyłam z niej zupełnie nowe rzeczy. Ze starych dżinsów potrafiłam uszyć ręcznie plisowaną spódnicę i to bez użycia maszyny do szycia, torebkę dodawaną do gazety jako forma reklamy obszywałam materiałem, by mieć coś oryginalnego. Czyli od zawsze byłam związana z modą i projektowaniem.

Chęć stworzenia własnej linii odzieży zrodziła się tak naprawdę wraz z pojawieniem się na świecie moich dzieci. Pierwotnie pomysł na biznes był nieco inny, związany z inną dziedziną, niemniej jednak cały czas był związany z branżą modową. Z czasem ewoluował, by finalnie zatrzymać się na projektowaniu i szyciu ubrań dla kobiet.

A skąd czerpiesz inspirację?

Jeżeli chodzi o kroje ubrań, to pomysł na pierwszą kolekcję i jej formę wynikał z moich własnych potrzeb. Pierwszą córkę bardzo długo karmiłam piersią i brakowało mi ubrań, w których mogłabym wygodnie i bez skrępowania nakarmić dziecko. Te dostępne na rynku, dedykowane mamom karmiącym, kompletnie do mnie nie przemawiały i daleko odbiegały od mojego gustu i bliskiej mi estetyki. Poza tym wyszłam z założenia, że karmienie piersią, choć to piękny czas, jest tylko przejściowym okresem w moim życiu i tak samo byłoby z ubraniami. Dbam o małą zawartość szafy, lubię minimalizm i prostotę, a także rozsądnie kupuję, więc zbędne wydatki na ubrania „na chwilę” nie wchodzą w grę.

Kiedy miała pojawić się na świecie moja druga córka, postanowiłam przełożyć rodzące się w mojej głowie pomysły na papier. Zaprojektowałam sukienkę i bluzkę dla mnie idealną. Miały spełniać funkcję zasadniczą, czyli dawać możliwość karmienia piersią, ale przede wszystkim miały pięknie wyglądać i być wygodne.

Oczywiście nie odkryłam przysłowiowej Ameryki i inspirację zaczerpnęłam z historii mody. Kopertowa sukienka czy bluzka, która pojawia się w mojej pierwszej kolekcji już od stuleci była noszona w formie kimona. W latach 30. pojawiła się w kolekcjach Elsy Schiaparelli, by stać się masowym modelem w okresie Wielkiego Kryzysu. W latach 70. amerykańska designerka i guru kobiecej mody, Diane Von Furstenberg, zafascynowana kulturą Dalekiego Wschodu zaczęła eksperymentować z małymi kopertowymi topami i materiałami. Jej pomysły szybko ewoluowały i powstała sukienka kopertowa, którą w 1975 roku sprzedała w około pięciu milionach egzemplarzy!

To bardzo ciekawe. Nie miałam o tym pojęcia! A powiedz, z myślą o kim projektujesz swoje ubrania? O mamach karmiących?

Moje ubrania tworzone są z myślą o kobietach. Wiem, że to może banalne stwierdzenie, ale tak rzeczywiście jest. Jestem zwykłą kobietą i mamą. Nie jestem ideałem, nie mam wyglądu i aparycji wybiegowej modelki. Dlatego ważne jest dla mnie, by moje ubrania leżały dobrze na takich kobietach jak ja. Zwyczajnych, nieidealnych, pełnych niedoskonałości.

Dla naszych Czytelniczek Justyna przygotowała specjalny 10% rabat na zakupy hasło: mamopracuj, ważny do końca 31.08.2019 r.

Każda z nas jest inna i każda zasługuje na to, żeby wyglądać pięknie i czuć się komfortowo. Taka idea przyświeca mi w projektach. Stąd też wybór pierwszego kroju. Sukienka kopertowa to strój, który pasuje do każdego typu sylwetki. Dzięki wiązaniu sama decydujesz o głębokości dekoltu czy wysokości talii. To krój dla kobiet, które chcą się czuć kobietami. Nie wymaga wysiłku i nadaje się na każdą okazję. Pasuje do każdego miejsca na świecie i odpowiada potrzebom współczesnych kobiet.

Zależy mi na tym, żeby moje ubrania były nowoczesne, więc dużą inspiracją jest też dla mnie miasto. Lubię miejskie życie, więc inspiruje mnie architektura, kolory miasta, ulice, ludzie…. Połączenie nowoczesnych krojów z naturalnych materiałów, w których każda z nas może pokazać się w dowolnym miejscu miejskiej dżungli to dla mnie priorytet.

Jak docierasz do grupy odbiorców?

Na chwilę obecną pracuję nad zbudowaniem fajnej społeczności w social mediach. Prowadzę fanpage na Facebooku i oczywiście konto na Instagramie – zapraszam do odwiedzenia 😉. Ważne jest dla mnie, żeby dotrzeć nie tylko do osób zainteresowanych modą, ale także do mam karmiących piersią, bo stąd wywodzi się pomysł na odzież i do osób zainteresowanych ekologicznymi i przyjaznymi środowisku wyborami.

Na pewno moje kolejne działania będą opierały się na rozsądnej i ciekawej reklamie. Mam też nadzieję, że w jesiennej edycji targów branżowych np. krakowski Kiermash czy targi dla mamy i dziecka uda mi się pokazać swoje produkty. Wszystko jest jednak zależne od najmłodszej w rodzinie (śmiech).

Masz dwoje malutkich dzieci. Jak udaje ci się łączyć te dwie przestrzenie: zawodową i rodzinną?

Oczywiście nie jest lekko. Dziewczynki są na tyle małe, że wymagają ciągłej opieki i uwagi. Trudno wymagać od nich samodzielności, skoro jedna dopiero co przestała być noworodkiem… Myślę, że to kwestia motywacji i dobrej organizacji. Oczywiście nic na siłę, wbrew sobie czy ze szkodą dla dzieci lub rodziny. We wszystkim trzeba mieć umiar i trochę luzu.

Wierzę, żę trzeba dać sobie taką ewentualność, że nie wszystko zawsze idzie zgodnie z planem. Czasem tak po prostu bywa. Dla mnie to nie jest powód do stresu czy załamania, a motywacja do pracy i szukania sposobów na rozwiązanie danej trudności.

Mam jasno wytyczone cele i do nich dążę. Jasne jest, że nie jestem samowystarczalna i nieocenionym wsparciem jest dla mnie mój partner. To bardzo ważne, żeby mieć przy sobie kogoś, kto wesprze, zmotywuje, odciąży w jakichś obowiązkach lub czasem wykona coś za ciebie. Bez niego wiele rzeczy nie byłoby możliwych.

To prawda. A teraz jeszcze z tej „zawodowej beczki”: slow fashion czyli świadome podejście do mody to ostatnio prężnie rozwijający się trend. Co wyróżnia markę Just Slow na tym tle?

Moje ubrania mają nie być modne, bo moda jest chwilowa i ulotna. Chcę, żeby ubrania just.slow były uniwersalne i ponadczasowe. Żeby można je było włożyć zawsze i na wiele okazji, a także, żeby pasowały do innych rzeczy, które już się w szafie znajdują. Stąd wybór bardzo stonowanych i jednolitych kolorów.

Moje ubrania mają być stylowe i kobiece. Podkreślać nasze atuty i ukrywać to, co aktualnie chcemy ukryć (o ile chcemy, śmiech). Dlatego tak ważny jest dla mnie krój. Oczywiście ogromne znaczenie ma to, z czego są wykonane i dlatego do pierwszej kolekcji został użyty dość unikatowy materiał, jakim jest bambus. Wybór nie jest przypadkowy i został poprzedzony wnikliwym rozeznaniem na rynku odzieżowym i tekstylnym.

Wiem, że ważne jest dla ciebie działanie w zgodzie z troską o naszą planetę. Jak to przekłada się na twoją pracę?

W codziennym, domowym życiu staram się myśleć, co wybieram. Ograniczam zużycie środków chemicznych, zastępuję je naturalnymi. To samo tyczy się kosmetyków. Sięgam po te ekologiczne, na bazie naturalnych składników. Staram się wybierać to, co jest w szkle lub zupełnie bez opakowania, a jeżeli już w plastiku, to takim, który nadaje się do recyklingu.

Podobnie w pracy. Wykroje układane są w szwalni tak, aby zminimalizować ilość odpadków, ubrania pakowane są bez użycia folii czy plastikowych elementów. Kartoniki czy papier, w którym wysyłam ubrania pochodzą z recyklingu. Uprawy bambusa, z którego uszyte są ubrania są ekologiczne, bo bambus rośnie szybko i nie wymaga kompletnie używania pestycydów. A sama tkanina jest niezwykle wytrzymała, dzięki czemu będzie długo służyła. To są małe, ale myślę, że dobre wybory, którymi mogę się przysłużyć naszej planecie.

Jasne, kropla drąży skałę! A powiedz, gdyby ktoś chciał coś przymierzyć, zobaczyć, dotknąć… można was spotkać stacjonarnie?

Marzę o swoim butiku i wierzę, że kiedyś będę mogła do niego zapraszać, ale na razie moje ubrania można jednak już teraz zobaczyć stacjonarnie w concept store FREEDOM w Krakowie, przy ulicy Parkowej 1. Serdecznie zapraszam wszystkich z Krakowa i nie tylko do odwiedzenia tego zaczarowanego miejsca. Na pewno będę szukała kolejnych miejsc, w innych miastach, które pozwolą na stacjonarną sprzedaż.

W jakim kierunku chciałabyś rozwijać markę?

Chciałabym zachować autentyczność i spójność marki. To, co tworzę jest w 100% zgodne ze mną i moim gustem. Zależy mi, żeby tak pozostało. Na pewno chciałabym mieć większą liczbę modeli, poszerzyć asortyment o dzianiny, np. swetry czy kardigany z bambusowej przędzy, a także w przyszłości o dodatki, które mogłyby być świetnym uzupełnieniem czy dopełnieniem tak prostych ubrań.

Niemniej jednak dalszy rozwój marki pod kątem kreacji, dalej widzę w takim minimalistycznym wydaniu, bo to mi w duszy gra. Interesują mnie też ekologiczne i nietypowe materiały, np. te tkane z przędzy konopnej czy pokrzywy. Jak już wcześniej wspomniałam na liście marzeń jest też własne miejsce, własny butik z ubraniami, ale do tego jeszcze daleka droga…

Co czujesz, gdy spotykasz na ulicy dziewczynę w sukience od Just Slow?

To wspaniałe uczucie, zobaczyć kogoś w ubraniu swojego projektu. Odbieram to jako nagrodę za moją pracę i potwierdzenie, że nie poszła na marne. Czuję się dowartościowana i mam apetyt na więcej.

Moja ostania klientka wybrała sukienkę w kolorze ecru na swój ślub cywilny… nie ukrywam, że wspaniale było „towarzyszyć” jej w tak wyjątkowym dniu.

Gdzie widzisz się za dwa-trzy lata?

Chciałabym robić nadal to, co kocham, co mnie interesuje, czyli tworzyć swoją markę odzieżową i być związana z branżą mody. Chciałabym się rozwijać w tym kierunku i poszerzać swoją wiedzę z zakresu konstrukcji odzieży, materiałoznawstwa, a także psychologii i marketingu mody. Chciałabym poszerzać swoją ofertę o kolejne, ekologiczne i nietypowe materiały. Krokiem rozwoju dla firmy z pewnością będą zagraniczne rynki sprzedaży i to też jest cel na mojej liście. Niemniej jednak, najważniejsza jest rodzina i za dwa-trzy lata, chciałabym nadal mieć dla niej czas i to jest mój priorytet.

Czym jest dla ciebie sukces?

Sukces nie ma dla mnie wymiaru materialnego. Sukces jest dla mnie uczuciem spełnienia i radości. Spokojem ducha i satysfakcją, że każdego dnia można się realizować i robić to, co się lubi, tak jak się lubi. To uczucie stabilizacji i komfortu psychicznego dzięki pracy, którą dobrze wykonałam i która znalazła grupę odbiorczą.

Co powiedziałabyś młodej mamie, które ma marzenie, ale nie bardzo wie, jak zacząć?

Żeby się nie bała. Żeby marzyła i realizowała marzenia. Żeby szukała wsparcia i pomocy w dążeniu do celu, bo znajdzie je zawsze. Mamy teraz naprawdę duże możliwości zarówno zmiany ścieżki zawodowej, jak i próbowania sił we własnym biznesie. Jest wiele miejsc, w których możemy się dokształcić, wyszkolić czy przebranżowić. Podobnie z możliwościami pozyskania środków na biznes.

Nie należy się obawiać, że się nie uda, że się nie da rady… bo kto jak nie my? Kobiety-mamy 🙂 Myślę też, że najlepszym wsparciem i motywacją jesteśmy same dla siebie, dlatego warto szukać i gromadzić wokół siebie takie kobiety, które próbują. Które się nie poddają i realizują swoje marzenia. One są dla nas najlepszym przykładem i pokazują, którędy można iść.

Dziękuję za rozmowę i życzę ci powodzenia w realizacji marzeń!

Dziękuję!

Zapraszamy na zakupy ze specjalnym 10% rabatem! Hasło: mamopracuj, ważny do końca 31.08.2019 r.

Zdjęcie główne i rodzinne: archiwum prywatne Justyny; zdjęcia z sesji: Anna Bąk Kolory Studio Fotografii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kałużna
Spełniająca się żona, mama urwisa i urwiski, przedsiębiorca, redaktorka, muzyk. Z wykształcenia rosjoznawczyni i wokalistka. Ostatnio odkryłam, że artystyczną pasję można realizować... piekąc torty! Kocham słowo pisane, dobrą kuchnię, podróże w nieznane i letnie burze. I mocno wierzę w to, że samorealizacja ma wiele odsłon, często równolegle występujących.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail