Czego szukasz

Jak humanistka radzi sobie w branży IT? Wygrywam na starcie – historia Ewy

Absolwentka romanistyki i muzykologii, wydawczyni – Ewa Walasek, postanowiła przeprowadzić w swoim życiu rewolucję zawodową. A za swój cel obrała branżę IT. Po kilku miesiącach samodzielnej (!) nauki i egzaminie testerskim Ewa dostała pracę! Jaką ma przewagę nad „technicznymi” kolegami i jak się czuje w branży IT? Przeczytaj tę historię!

  • Joanna Gotfryd - 05/12/2017
Ewa Walasek, testerka

Ewo od dwóch miesięcy pracujesz jako testerka w jednej z warszawskich firm. Pani magister romanistyki i muzykologii. Jak humanistka radzi sobie w branży IT?

Faktycznie jakoś nigdy wcześniej nie kojarzyłam swojej kariery zawodowej z tą branżą – chociaż, kiedy dłużej nad tym się zastanowić, to nie chodzi tu o przebranżowienie, ale raczej ewolucję, pewną wypadkową moich wcześniejszych wyborów. Zaraz po romanistyce załapałam się na pracę w biurze podróży – to była doskonała okazja, żeby podtrzymać przy życiu znajomość francuskiego, ponieważ odpowiadałam za rynek frankofoński.

Kiedy założyłam rodzinę i pojawiły się dzieci – a do tego etat w biurze się skończył, wymyśliliśmy z mężem zajęcie idealne dla mnie: miało łączyć moje dotychczasowe doświadczenia, wykształcenie filologiczno-muzykologiczne z zainteresowaniami, które chciałam poszerzać. A do tego umożliwiało mi pracę w domu – czyli pełną dyspozycyjność wobec naszej córeczki i synka.

Zostałam wydawczynią w rodzinnej oficynie, która publikuje książki o muzyce i historii sztuki. Po pewnym czasie okazało się jednak, że bardziej niż biznes nasze wydawnictwo przypomina działalność hobbistyczną, satysfakcjonującą i rozwijającą, ale do której bezustannie trzeba dopłacać.

Pogłębiającą się irytację wzbudzała wieczna szarpanina z dłużnikami, stawiająca pod znakiem zapytania naszą płynność finansową. Ratunkiem były dodatkowe zlecenia męża – notabene z branży informatycznej; pomagały trochę przysypać coraz większą dziurę w budżecie domowym.

Na początku 2017 roku powiedziałam: Dosyć! Pora na zmianę.

To też był moment, kiedy Twoje dzieci już trochę podrosły i nie potrzebowały Cię tak bardzo, jak wtedy, gdy były małe, prawda?

Dzieci usamodzielniły się na tyle, że nie musiałam już asystować im przy różnych zajęciach, prace domowe odrabiały o własnych siłach, towarzystwo koleżanek i kolegów ze szkoły czy podwórka stawało się dla nich bardziej atrakcyjne niż mama. Doszłam do wniosku, że dyskretna kontrola rodzicielska z mojej strony wystarczy, i że warto skupić się teraz bardziej na swoich zawodowych zamierzeniach.

Od czego zaczęłaś Twoje poszukiwania wymarzonej ścieżki w IT?

Znajoma, która kibicuje nam od kilku lat w naszym wydawniczym przedsięwzięciu i słyszała o wszystkich bolączkach związanych z prowadzeniem własnej oficyny, poleciła mi Wasz portal Mamopracuj.pl.

Wstrzeliłam się idealnie w moment, bo na początku tego roku startowałyście w ramach programu „Mamo pracuj w IT” z pomysłem na mamę testerkę.

Wzięłam udział w Waszych trzech webinarach, przeczytałam wywiady z dziewczynami, które zajęły się testowaniem oprogramowania, zmieniając radykalnie swoją zawodową ścieżkę i stwierdziłam, że wchodzę w to!

Miałam świadomość swoich braków z wiedzy specjalistycznej, ale czułam, że to jeszcze da się nadrobić, za to w przypadku kompetencji miękkich, takich jak zarządzanie czasem, pomysłowość, komunikatywność czy siła spokoju, wygrywam na starcie.

Zabrałam się za literaturę fachową, Internet okazał się nieprzebraną skarbnicą samouczków, bezpłatnych kursów i szkoleń związanych z profesją testera oprogramowania.

Zdecydowałaś się na samodzielną naukę. Jaki miałaś system uczenia się?

Wyznaczyłam sobie deadline do końca czerwca na opanowanie podstaw. Dzień w dzień dociekliwa lektura blogów o testowaniu, kursy z podstaw programowania (żeby przynajmniej wiedzieć, jak czytać kod), ćwiczenia z excela (arkusz kalkulacyjny wypada opanować do perfekcji). Regularnie od 9 do 15.

Zainstalowałam program do raportowania błędów i wytypowałam aplikację, którą zamierzałam gruntownie przetestować. Pisałam na próbę plan testów akceptacyjnych, przeprowadzałam testowanie eksploracyjne, zgłaszałam błędy. Śledziłam aktywność fejsbukowej grupy publicznej poświęconej testowaniu i portali związanych z testami oprogramowania (żeby być na bieżąco ze zmianami i nowinkami w tej dziedzinie).

Doskonałą okazją do poznania ludzi z branży są spotkania organizowane przez testerów – takie meetupy urządzają np. dziewczyny z „Girls Who Test”. Świetny trening szarych komórek dają zagadki logiczno-matematyczne, na przykład z „Omnibusa”, do którego namiętnie zagląda cała moja rodzina.

Nie miałaś chwil zwątpienia?

Hmmm… Jeszcze nie wtedy. Cały czas czułam się jak wybudzona po dość długim śnie zimowym. Z zapałem i silną motywacją zaczynałam kolejny dzień nauki. Wiedziałam, że moje wcześniejsze doświadczenia nie idą na marne: po romanistyce – precyzja, komunikacja, logika, po muzykologii – dociekliwość i podejście analityczne, po wydawnictwie – oko do wyłapywania błędów.

Umiałam też cierpliwie czekać na plony, jakie wydaje długa, żmudna praca. Pamiętałam, jakie odczucia towarzyszyły mi przy rozwijaniu wydawnictwa, wówczas chwil zwątpienia było bardzo wiele, więc teraz psychicznie dawałam radę „zdusić je w zarodku”. Wiedziałam, że im dalej w las, tym robi się coraz trudniej, więc wolałam dobrze opanować podstawy, zanim wkroczę do tego zaczarowanego lasu IT.

Żałowałam jedynie, że w ciągu dnia nie jestem w stanie fizycznie zdziałać jeszcze więcej w moim testerskim rozwoju – w końcu nie chciałam zaniedbywać rodziny, w weekendy robiłam sobie przerwę i stawałam się pełnoetatową żoną i matką.

Kiedy uznałaś, że już umiesz wystarczająco dużo, żeby szukać praktyk?

Mój deadline mijał w czerwcu, ale już pod koniec marca doszłam do wniosku, że nie zrobię kolejnego kroku naprzód, jeżeli nie poszukam praktyk w firmie informatycznej. Chciałam zweryfikować to, co dotychczas opanowałam własnymi siłami. Pojawiało się coraz więcej pytań dziedzinowych, które pozostawały bez odpowiedzi.

Pomysł był taki, żeby praktyki testerskie połączyć z przygotowaniem do certyfikatu ISTQB Foundation Level. Niestety, żadna organizacja w Warszawie nie oferowała takich szkoleń kombinowanych w interesującym mnie terminie. Z pomocą ruszyła rodzina, kuzyn związany z branżą informatyczną okazał się bezcennym źródłem kontaktów…

A później znalazłaś firmę, która przyjęła Cię na bezpłatny staż, pod warunkiem, że zrobisz certyfikat ISTQB…

Na początku maja przygarnęła mnie mała, ale bardzo prężnie rozwijająca się firma deweloperska (Kasiu, Michale – dzięki wielkie!) i rzuciła na głęboką wodę. Na starcie postawiono warunek, że w trakcie stażu muszę zrobić certyfikat ISTQB i że praktykuję przez 8 godzin dziennie. Zero taryfy ulgowej.

Zaczęłam od testów eksploracyjnych aplikacji, którą rozwijali i która nie posiadała żadnej dokumentacji, wraz z raportowaniem błędów i retestami. Potem było trochę testów integracyjnych, dużo czasu zabrało testowanie API przy użyciu specjalnego programu, który wymagał pisania skryptów, wreszcie testy wydajnościowe w Jmeter. Praktyka miała trwać jeden miesiąc, ale firma zatrzymała mnie na kolejne cztery tygodnie testowania.

Zobaczyłam, jak wygląda praca w firmie deweloperskiej, jakie narzędzia służą do zarządzania projektami (a przy okazji też testami), na czym polega programowanie zwinne.

Byłam super szczęśliwa! Ani razu nie dano mi odczuć, że ze swoim humanistycznym zapleczem nie mam czego szukać w branży informatycznej.

Jeśli coś było niezrozumiałe, to albo sama wgryzałam się w problem, albo szukałam wsparcia u kolegów informatyków – chętnie spieszyli z pomocą. Zrozumiałam, że „knowledge sharing” – dzielenie się wiedzą specjalistyczną, jest w tej branży czymś naturalnym i oczywistym.

Twoja dalsza historia jest niesamowita – uzupełniłaś profil na LinkedIn, wysłałaś jedną aplikację i dostałaś pracę!

Pod koniec czerwca zgodnie z założeniami zdałam egzamin i otrzymałam certyfikat ISTQB. Staż się skończył, ale przyszłość malowała się bardzo obiecująco. Na początek postanowiłam uporządkować sprawy wydawnicze (wszystko leżało odłogiem od kwietnia), chciałam też z mężem i dzieciakami spędzić urlop na naszej ukochanej Suwalszczyźnie.

Na początku sierpnia usiadłam, żeby napisać na nowo CV, założyć konto na LinkedIn i puścić w obieg moją kandydaturę. Nastawiałam się na dwa-trzy miesiące wytrwałego szukania pracy.

Odpowiedziałam na pierwszą ofertę testerską, jaka pojawiła się w powiadomieniach od znanego serwisu rekrutacyjnego i… tydzień później podpisywałam umowę z firmą outsourcingową z branży IT. Najpierw były dwa tygodnie szkolenia wewnętrznego, a potem przydzielona zostałam do bardzo ciekawego projektu w korporacji finansowej.

Jak się czujesz w branży IT?

Model stałego poszerzania kwalifikacji, samorozwoju, śledzenia nowinek i transferu wiedzy bardzo przypadł mi do gustu w tej branży. Mam naturę „wiecznej studentki” – ale w pozytywnym sensie, dlatego chłonę wiedzę jak gąbka, lubię się dokształcać i nie odpuszczam, dopóki nie zrozumiem danego problemu.

Branża IT – czego wcześniej sobie nie uświadamiałam – jest na tyle otwarta, że pomieści zarówno absolwentów kierunków ścisłych, jak i ludzi po studiach humanistycznych, a nawet osoby bez dyplomu, autodydaktów, bardzo zdyscyplinowanych i samodzielnie rozwijających swoje informatyczne talenty.

Poza tym niekoniecznie trzeba do końca życia przeprowadzać kolejne przypadki testowe – można pójść w stronę automatyzacji testów, albo zająć się inżynierią wymagań, rozwinąć skrzydła w obszarze QA (zapewnienia jakości), czy zabrać za programowanie.

W tej chwili uczestniczę w projekcie związanym z digitalizacją pewnych procesów biznesowych –testerzy zostali dopuszczeni do udziału już na etapie tworzenia wymagań, mam więc doskonałą okazję, aby w ramach jednej kampanii zaliczyć testowanie na niemal każdym poziomie, począwszy od fazy przeglądu, a skończywszy na testach akceptacyjnych.

Oczywiście departament IT jest silnie zmaskulinizowany w tej firmie, ale akurat nasz projekt trzyma w ryzach kobieta, a w dodatku w „naradach produkcyjnych” uczestniczą osoby z innych działów (np. marketingu czy obsługi klienta) i są to – w przeważającej mierze kobiety.

A jak informację o Twojej rewolucji zawodowej przyjął mąż i znajomi?

Mój mąż? To prawda, początkowo miałam pewne obawy o to, jak zareaguje na wieść o moim pomyśle. Wiadomo, że mama, która pracuje w domu, w zasadzie jest „od wszystkiego” – i od zadań wydawniczych, i od obiadów i od odbierania dzieci z dodatkowych zajęć. To bardzo komfortowy układ, zwłaszcza dla pozostałych domowników.

Kiedy przez 8 godzin zaczęłam praktyki w firmie informatycznej, trzeba było przeorganizować domowe obowiązki, ale ani razu nie usłyszałam z tego powodu wyrzutów ze strony męża. Stanął na wysokości zadania. Wspólnie złapaliśmy nowy rytm i okazało się, że mój małżonek jest w stanie odciążyć mnie od różnych przyziemnych powinności takich jak gotowanie, odkurzanie czy nastawianie prania.

A znajomi do tej pory nie wychodzą z podziwu, że tak gładko i łatwo to wszystko przebiegało – oczywiście wcale tak nie było – to mozolny, długodystansowy proces, który trwa nadal, opłacony rozmaitymi kompromisami, koniecznością pełnej mobilizacji sił i rezygnacją na ten czas z rozmaitych – mówiąc ogólnie – uciech życia.

Jaką radę dałabyś mamom, które mówią „boję się, że sobie nie poradzę”?

Jestem kiepska w doradztwie personalnym, ale wiem co działa na mnie mobilizująco w chwilach, kiedy wydaje mi się, że coś mnie przerasta. Powtarzam sobie wtedy: „Dziewczyno, przestań się bać!”. Stopniowo i systematycznie można bardzo dużo osiągnąć. Mamy, które śledzą rozwój swoich dzieci, wiedzą to najlepiej.

Poza tym głęboko wierzę w to, że karierę zawodową można robić na różnych etapach życia, trzeba tylko wykonać ten pierwszy krok.

Mój polonista z liceum powtarzał nam niezmęczenie, że człowiek inteligentny poradzi sobie w każdej sytuacji. Fakt, przekonywałam się o tym nieraz na własnej skórze. Ale oprócz tego w pobliżu zawsze znajdzie się życzliwa nam osoba, którą można poprosić o pomoc – nie muszę być skazana wyłącznie na siebie.

Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.

Chcesz tak jak Ewa zostać testerką? Weź udział w kursie testowania organizowanym przez ekspertów – Akademię Testowania. Dla mam zniżka 5% do końca roku na magiczne hasło 😉 

Tak, chcę poznać szczegóły!

Zdjęcie: Archiwum prywatne Ewy

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zmiana zawodu po 30-tce? Nie daj sobie wmówić, że jest za późno

Jakiś czas temu na facebookowej grupie #MamoPracujwIT opublikowałam historię Oli, która mając 29 lat usłyszała, że jest za stara na naukę i zmianę pracy (będąc absolwentką AWF chciała zostać testerką oprogramowania). Hmm... czy świat oszalał? Wyobrażam sobie, że "w tym wieku" można być za starą na nabór do baletu w Teatrze Narodowym..., ale do zmiany życia zawodowego?
  • Joanna Gotfryd - 16/01/2018
kobieta siedzi za biurkiem, przed laptopem i wznosi ręce w geście wielkiej radości

Pomyślisz pewnie, co za pytanie!! A jednak …

Ola została testerką, odnosi pierwsze sukcesy i cieszy się, że nie posłuchała tego, kto wmawiał jej zaawansowany wiek.

Co pomyślisz czytając te słowa? Czy też zastanawiasz się, że może po 29 roku życia (albo nie daj Boże może już skończyłaś 30 lat?) jest już za późno? To jeśli masz 35+, to pora na trumnę zbierać???

Słyszałaś, że jesteś za stara? I co? I pstro!

Marta zaczęła swoją karierę po 40-tce – z dziurą w CV, z której wystawały dwie dziecięce głowy – przeczytaj jej inspirującą historię – Nigdy nie jest za późno na nowy zawód.

A historie mam, które zanurzyły się w branży IT? Chociaż nie mają brody, 25-lat i nie są facetami? Z wykształcenia chemiczki, farmaceutki i mikrobiolożki, matki dzieciom?

Kiedy Ania poszła do urzędu pracy po dofinansowanie na kurs testerski, usłyszała – a po co to pani? To jest dla facetów. Nie chce pani robić kursu bukieciarstwa? Na szczęście nie dała sobie wmówić, że nie powinna marzyć o testowaniu.

Tola, mama 4 dzieci zrobiła intensywny kurs programowania i dostała pracę w jednej z krakowskich korporacji. Przeczytaj historię Toli.

Gosia ma 40-tkę na karku. Mama dwójki dzieci, kocha cyfry i księgowość. Zmieniła dział księgowości w firmy „krzak” na ten sam dział, ale w fajnej firmie IT. Nadal zajmuje się kontami, przychodami i bilansami, ale robi to dla firmy marzeń.

Kasia, prowadziła e-sklep z ceramiką. Chciała programować. Po naszej serii webinarów o testowaniu zrobiła kurs testerski i pracuje zdalnie dla firmy z Warszawy. Kasia jest mamą dwójki dzieci. Zobacz jej historię. 

Agata, z wykształcenia mikrobiolog, też przekwalifikowała się na testerkę oprogramowania. Opowiedziała nam jak krok po kroku, przez rok realizowała swój plan. Przeczytaj historię Agaty.

Last, but not least – Gosia, która ma trójkę dzieci, 40 lat i uczy się programowania. Bo macierzyństwo dało jej potencjał i motywację. Poznaj historię Gosi.  

Gotowa na zmianę zawodu?

Czy wiesz już, że zmiana zawodu w każdym wieku jest możliwa? Słyszałaś już kiedyś, że jesteś za stara? Zmiana zawodu po 30-tce? Czy ty zwariowałaś??? – to puste gadanie.

Działaj! Świat sprzyja odważnym! A później opowiedz nam Twoją historię!

Zdjęcie: 123rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pracuję zdalnie jako testerka, bo branża IT sprzyja odważnym!

Kasia Kowalczyk mieszka w Bolesławcu, jest mamą 2 dzieci i od kilku miesięcy pracuje zdalnie dla firmy z Warszawy jako testerka. Dlaczego porzuciła prowadzenie e-sklepu z ceramiką i zajęła się testowaniem? Jak szybko znalazła pracę i jak radzi sobie w branży, będąc świeżakiem i pracując zdalnie? Ty też odważ się na zmiany!
  • Joanna Gotfryd - 10/01/2018
Katarzyna z dwójką małych dzieci

Kasiu, od niedawna pracujesz zdalnie jako testerka. Ale zaczynając od początku, opowiedz jak to się stało, że wcześniej prowadziłaś sklep internetowy z ceramiką i zdecydowałaś się na taką rewolucję zawodową. E-sklep wydaje się fajną opcją dla mamy.

Muszę zacząć od tego, że cztery lata temu, gdy zaszłam w ciążę, podjęliśmy z mężem decyzję o wyprowadzce z Wrocławia i powrocie do naszego rodzinnego miasta Bolesławca. Gdy na świecie pojawiła się nasza córka, zdałam sobie sprawę z tego, że czeka mnie powrót, a raczej konieczność poszukania sobie nowej pracy.
Mój teść jest producentem ceramiki, Bolesławiec jest miastem ceramiki, więc wybór był prosty – otwieram sklep internetowy z wyrobami ceramicznymi. Szybko okazało się, że prowadzenie takiego sklepu to ciężki kawałek chleba i niekoniecznie podoba mi się tego typu praca. Z opresji na szczęście wybawiła mnie druga ciąża 😉

 Jak zrodził się pomysł na branżę IT?

Przez cały okres ciąży intensywnie myślałam czym mogłabym się zajmować, gdy macierzyński się skończy. Już wiedziałam, że nie wrócę do prowadzenia sklepu. Zupełnie przypadkiem natrafiłam na projekt #Mamo pracuj w IT i doznałam olśnienia: będę programistką! Zrobiłam kilka darmowych kursów m.in. z HTMLa i CSSa, i jednocześnie czytałam różne artykuły na temat pracy w IT.

Dowiedziałam się, że praca w IT nie ogranicza się tylko do bycia programistą, można być na przykład testerem. Im więcej czytałam na temat pracy w tym zawodzie, tym bardziej upewniałam się, że chcę iść właśnie w tym kierunku.

Dlaczego uznałaś, że testowanie będzie fajniejsze od kodowania?

Kodowanie mi się podobało, ale praca testera wydała się bardziej dla mnie odpowiednia. Analizowanie, szukanie, konieczność bycia dokładnym i dociekliwym bardzo mi odpowiadało.

Zanim podjęłam ostateczną decyzję o pójściu na kurs z testowania przeczytałam chyba wszystkie artykuły dostępne w internecie na temat pracy testera i zapisałam się do grup tematycznych na Facebooku. Długo nad tym myślałam. Jednocześnie intuicja podpowiadała mi, że muszę spróbować, więc po prostu zapisałam się na kurs.

Opowiedz krok po kroku jak wyglądało Twoje zanurzenie w świat testowania i jakie trudności napotykałaś po drodze?

Najpierw wzięłam udział w cyklu webinarów organizowanych przez Was i przez Testuj.pl. Następnie zapisałam się na kurs z Testuj.pl. Zdobyłam certyfikat ISTQB FL i odbyłam trzymiesięczne praktyki zdalne. Największą trudnością w tym wszystkim było pogodzenie nauki i wyjazdów na szkolenie z opieką nad dziećmi. Moje dzieci były wtedy jeszcze malutkie, syna nadal karmiłam piersią. Jednak mój mąż wraz z rodzicami i teściami stanęli na wysokości zadania i doskonale poradzili sobie z opieką.

Podobało mi się to, co powiedziałaś – że pod koniec macierzyńskiego dwa ostatnie wynagrodzenia postanowiłaś przeznaczyć na naukę, zainwestować w wiedzę – mogłaś przecież marudzić 2 miesiące później, że… nie mam pieniędzy, takie drogie te kursy….?

Wiedziałam, że aby jakkolwiek zaistnieć w branży muszę zdobyć jakieś kwalifikacje. Miałam dwa wyjścia: albo uczyć się samodzielnie, nie wiadomo jak długo, albo zainwestować w kurs. Wybrałam drugie wyjście, jak się okazuje bardzo trafnie.

Super! Po skończonej nauce dostałaś praktyki w firmie, w której pracuje Twój mąż – brawo dla fajnego męża!

Tak, mój mąż bardzo mnie wspierał w całym tym przedsięwzięciu i mi kibicował. Pomógł mi rozpocząć praktyki w swojej firmie i tam przez dwa miesiące mogłam uczyć się jak naprawdę wygląda praca testera. Firma, w której pracuje mój mąż tworzy oprogramowanie rejestrujące czas pracy dla firm, więc to była dla mnie bardzo dobra lekcja.

Mówiłaś mi, że miałaś poczucie, że wszystko Ci sprzyja, wszystko dobrze się układa – zaraz po praktykach od razu zaczęłaś pracować – i to zdalnie! Opowiedz co dokładnie robisz?

Po zakończeniu praktyk w firmie męża zaczęłam szukać pracy. Napisałam CV, założyłam konto na LinkedIn i na Goldenline. Dodatkowo postanowiłam ogłosić się na grupach Facebook’owych. Znalazłam pracę w mniej więcej dwa tygodnie. Ilość ofert pracy, które spłynęły była naprawdę zaskakująco duża. Wybrałam ofertę pracy w stu procentach zdalnej. Współpracuję na zasadzie B2B z project managerem z Warszawy. On zdobywa klientów, a ja zajmuję się testowaniem CRM’ów dla angielskich firm. Piszę test case’y do user stories, a coraz częściej już całe testy, testuję, zgłaszam bugi.

No właśnie, masz własną działalność – czy to Twoim zdaniem daje więcej możliwości, również na przyszłość? Czy jest się czego bać z zakładaniem firmy?

B2B jest bardzo popularną formą zatrudnienia w branży IT i bynajmniej nie trzeba się jej bać. Daje wiele możliwości, na przykład uzyskania różnego rodzaju dotacji na rozpoczęcie działalności.

Jak pracujesz i jak wygląda Twój typowy dzień pracy?

Dzień rozpoczynamy odwiezieniem dzieci do przedszkola. Syn, który ma teraz półtora roku chodzi do grupy żłobkowej. Następnie oboje z mężem (on także pracuje w domu, zdalnie) zasiadamy do pracy.

Praca zdalna jawi się jako praca idealna – ale czy początkującej testerce nie brakuje kontaktu z zespołem, wsparcia doświadczonych osób?

Mam szczęście, że trafiłam na bardzo cierpliwego i wyrozumiałego pracodawcę. Jest bardzo doświadczonym Project Managerem. Mamy ze sobą cały czas kontakt poprzez komunikatory. W razie jakichkolwiek wątpliwości lub problemów zawsze mogę się do niego zwrócić o pomoc.

Może gdybym pracowała w biurze, biurko w biurko z deweloperami, niektóre rzeczy przychodziłyby mi łatwiej, ale dzięki temu, że zaczynam w dość nietypowych dla świeżaków warunkach, po każdym pokonanym problemie czuję, że mogę przenosić góry 🙂 Praca zdalna jest dla mnie idealnym rozwiązaniem.

Na koniec jakieś słowo zachęty dla mam, które wciąż stoją przed decyzją o zmianie?

Może to, co napiszę będą banały, ale naprawdę nie ma na co czekać.

Świat należy do odważnych, a branża IT bardzo tym odważnym sprzyja.

Dziękuję za rozmowę.

Jeśli Ty też planujesz rozpocząć przygodę w branży IT – to kursy testowania, o których mówi Kasia zrobisz do końca roku z 5% zniżką na hasło Mamo Pracuj.

Obejrzyj webinary, od których zaczynała Kasia.

A może interesują Cię kursy programowania dla mam z 5% zniżką i gwarancją pracy? Sprawdź ofertę Coders Trust

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Jedna odpowiedź do “Pracuję zdalnie jako testerka, bo branża IT sprzyja odważnym!”

  1. Olek napisał(a):

    Wielkie gratulacje. To fantastyczne iż coraz więcej mam decyduje się na karierę w IT godząc jednocześnie obowiązki macierzyństwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail