Czego szukasz

Jak przygotować się do życia z nastolatkiem?

Wizja nastolatka w domu to czas, na myśl o którym wielu rodziców ma gęsią skórkę. Trochę niby wiedzą, że to trudny okres, niektórzy nawet pamiętają jak przez mgłę swoje doświadczenia. Najczęściej jednak majaczy na horyzoncie wizja buntu, przeciągania liny, nastoletnich wybryków i innych rzeczy tego typu, które spędzają sen z powiek. Choć to proces, pewnego dnia odkrywamy, że nasz słodki niemowlak zaczyna coraz szybciej rosnąć i zamyka nam drzwi łazienki nie prosząc o pomoc przy myciu włosów… O tym jak żyć z nastolatkami rozmawiam z Basią Bielanik (szkolymocy.pl).

  • Kinga Pukowska - 17/03/2017
mama i córka siedzą naprzeciw siebie przy fontannie

Nawet bardzo uważni rodzice bywają zaskoczeni zmianami jakie zachodzą w codzienności z nastolatkiem. Czy zawsze tak jest? Czy można się do tego przygotować i kiedy warto zacząć? Jakie są twoje doświadczenia?

Zacznę od pytania, czy zawsze tak jest. Jedna z najlepszych rad, jakie usłyszałam w drugiej ciąży, to by przygotować się na to, że moje dzieci będą różne. Kiedy więc dwie moje córki mogą tak bardzo różnić się od siebie, to każde dziecko będzie inne, jedyne w swoim rodzaju. Kiedy zaczynają dorastać “to” może zacząć się szybciej lub później i przebiegać mniej lub bardziej burzliwie. Dlatego uniwersalnym kluczem nie są metody, narzędzia i wzorce zachowań, a kontakt z dzieckiem i budowanie relacji, które proponuję zamiast wychowywania.

Oj tak, mając trójkę dzieci potwierdzam w 100%, że każde dziecko jest inne. Choćby chowane w jednym domu, przez tych samych rodziców. To jest piękne, choć nieprzewidywalne. Niezależnie jednak od tych osobniczych różnic dochodzimy do momentu nastoletniości. Trochę mam wrażenie, że to jest taki moment w życiu rodzica, kiedy można powiedzieć “sprawdzam” – to co zbudowaliśmy przez pierwsze lata relacji z naszym dzieckiem teraz owocuje. Nasz młody człowiek sam zaczyna zmagać się z nowymi wyzwaniami, odkrywa, czasem myślę, że z obawą, nowe możliwości, buduje swoją świadomość. Dużo tego. Jednak wielu rodziców ma wrażenie, że to czas ciężki dla komunikacji, że ciągle trzeba powtarzać to samo, że to nie działa: „Już mu tłumaczyłem” „Już o tym tyle razy rozmawialiśmy” itd.

Jasne, że nie działa, bo nie słuchamy naszych dzieci. Rozmawianie i mówienie oznaczają dla nas często to samo, a tym samym nie są. Wydaje nam się, że z naszej pozycji osoby starszej, odpowiedzialnej i takiej, która przecież “już to przerabiała” możemy zamienić słuchanie naszego dziecka na wygłaszanie kazań, ocenianie, tłumaczenie i logiczne argumentowanie. A tak naprawdę istotę tego, czego nasze dzieci potrzebują zawarł Stephen Covey w jednym z cytatów w swojej książce “7 nawyków skutecznego działania”.

„Pewien ojciec zwierzył mi się:
Nie rozumiem mojego syna. W ogóle nie chce mnie słuchać.
Nie rozumiesz swojego syna, ponieważ on nie chce słuchać Ciebie?
Zgadza się!
Myślę, że aby zrozumieć drugiego człowieka, to ty musisz słuchać jego”.

Nauka słuchania to trudny proces. Nie ma recepty ani przepisu na bycie słuchającym rodzicem. W dzisiejszym szybkim życiu częściej chyba padają polecenia niż dyskusje. Warto zatroszczyć się o słuchanie, pewnie będzie można przeczytać o tym w Twojej książce? Nauczyciele i rodzice skarżą się też, że trudne rozmowy, a szczególnie te, w których werbalizowane są oczekiwania, polecenia czy przypominane zobowiązania łączą się z przewracaniem oczami, odpowiadaniem półsłówkami. Ogólne “zblazowanie” nastolatka oraz wieczne ociąganie, gdy już trzeba wykonać zadanie – to wszystko potrafi mocno zirytować nawet najtwardszego rodzica.

Ja nazywam to “objawami”. W wielkim uproszczeniu, kiedy mamy katar wiemy, że to wina wirusów lub bakterii i nie przyjdzie nam do głowy pomyśleć, że katar robi nam na złość. Kiedy nasze dziecko przewraca oczami, to warto upewnić się, co to oznacza. Zapytać:

„Chyba nie chce Ci się ze mną gadać. A gdybyśmy umówili się, że możesz mi szczerze powiedzieć dlaczego tak jest. Ja nie będę nic mówić, a Ty powiesz mi, jak chcesz, żebym Cię traktowała. Co sprawia, że chce Ci się ze mną rozmawiać. Ja nie wiem, czy dam radę spełnić wszystkie twoje oczekiwania, ale teraz nawet ich nie znam. Obiecuję, że posłucham bez przerywania i wygłaszania kazań”.

Może powiesz teraz, że dziecko i tak nie będzie chciało. Moje doświadczenia mówią, że dzieci są zdziwione nagłą zmianą perspektywy, ale wchodzą w to chętnie i z energią. Jeżeli tak się nie dzieje, to może oznaczać, że zbyt długo już przewraca oczami, a Ty nie odczytujesz tego jako ważnego przekazu i straciło wiarę, że to cokolwiek zmieni. Ja jednak bardzo rekomenduję zmianę paradygmatu – zamiast brać to do siebie, mówić o braku szacunku i niewychowanej młodzieży, dowiedzieć się jakie bakterie lub wirusy stoją za tym “katarem”.

Dziecko to po prostu mały człowiek. Traktujmy je tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani. To chyba wiele ułatwia w komunikacji. Moje średnie dziecię (zaraz skończy 11 lat) czasem przychodzi ze smutną miną i żali się „Mamo, bo ja mam taki trudny etap w życiu”. Pewnie nie jestem jedyną mamą, która słyszy takie słowa. Jak mądrze towarzyszyć nastolatkowi w trudnym procesie dojrzewania?

Jeżeli nastolatek przychodzi do Ciebie z takimi słowami, to otwieraj szampana. Nie po to, by go częstować, ale świętować, że jesteś dla niego ważna. Ja jestem przekonana, że najpiękniejsze, co możesz w tym momencie zrobić, to odpuścić sobie wychowanie i stać się właśnie towarzyszem, przyjaciółką własnego dziecka. Wysłuchać bez oceniania i zanim zaczniesz sypać, jak z rękawa radami i rozwiązaniami, zapytać, czy dziecko tego potrzebuje.

Może chce tylko się wygadać, bo wie już, że w słowach wypowiedzianych słychać więcej niż w myślach, a rozwiązanie czasem przychodzi samo. Może chce się wygadać mimo, że na ten moment nie ma rozwiązania. Może chce usłyszeć od nas jak to było z nami, czy my przeżywałyśmy podobne rozterki. Kiedy nie wiemy, czego oczekuje, nie mamy możliwości by mu to dać. To tak, jak gdybyśmy przyszły do kasy na dworcu i poprosiły o bilet nie do Krakowa.

Mam poczucie, że już dawno odpuściłam wychowanie, a dzieci ciągle uczą mnie czegoś nowego.
Obie wiemy, że kary i nagrody nie działają. Jednak wielu rodziców szuka sposobu jak „układać” się z nastolatkiem. Jak robić to szanując swoje własne rodzicielskie potrzeby i granice, a jednocześnie znaleźć gotowość na nastoletnie “NIE”?

To może początkowo wydawać się trudne, ale mnie bardzo pomaga przyjęcie jednego z podstawowych założeń Porozumienia bez przemocy: każde NIE dla czegoś, jest TAK dla czegoś innego.

Kiedy odmowę potraktujemy jako pole do negocjacji, a nie “stawianie się”, to możemy dojść do tego, że np. NIE jest tymczasowe, na najbliższe 5 minut, bo syn kończy level w grze. Albo, że NIE dotyczy np. wyniesienia śmieci, bo to obciach, ale córka chętnie wymieni to na inny obowiązek domowy choćby to było sprzątanie kuwety kota, bo wtedy nikt jej nie widzi i nie ocenia. Wracamy więc jak bumerang do słuchania tego, co dziecko chce nam powiedzieć.

Jeżeli chodzi o kary, to ja zdecydowanie wybieram naturalne konsekwencje. Jeżeli jesteśmy wytrenowani w karaniu, to przychodzi nam łatwo – TV, telefon, wyjścia, to nasz repertuar. Ja przekonałam się, że równie łatwo można wyćwiczyć się w odnajdywaniu naturalnych konsekwencji i korzystaniu z tego, co życie podaje nam na tacy. Początkowo warto pomóc w tym dziecku i wspólnie analizować sytuację. Dostałaś 1 – co teraz możesz z tym zrobić (długa lista możliwości), co chcesz z tym zrobić (lista się ogranicza do kilku pozycji), co ostatecznie zrobisz – wybór rozwiązania.

Wszystko oddajemy w ręce dziecka mądrze towarzysząc, czyli pozostając w dyspozycji bez narzucania. To działa, bo po czasie moja córka po prostu informuje mnie o wyborze, jakiego dokonała, a analizę robi już samodzielnie lub wcale, bo już wie, co jej pomaga, a co nie. Czasem decyduje, że pójdzie napisać poprawę, a czasem mówi, że z tego materiału lepiej nie będzie i postara się na kolejny sprawdzian, kiedy będą omawiać treści bardziej dla niej przyjazne. I ja to akceptuję i doceniam, bo to działa!

Jeśli wydaje Ci się to trudne i nadal uważasz, że kara należy się dziecku, to choć podkreślam, że jestem temu przeciwna, bo to ślepy zaułek, chcę prosić Cię o jedno. Nie dawaj kary zbyt surowej ani zbyt długiej, bo wtedy z dużym prawdopodobieństwem z czasem złagodzisz ją lub zupełnie z niej zrezygnujesz. To prosta droga do utraty autorytetu, bo dziecko wiedząc, że “przejdzie jej”, ani nie uczy się niczego na przyszłość, ani my nie budujemy swojej pozycji kompetentnego rodzica.

Zaufanie, to coś z czym rodzice mają dość duży kłopot. A już zaufanie względem nastolatka wydaje się często idee fixe. Jak to jest z tym zaufaniem i jego granicami?

Tak, to co napisałam powyżej, to również jest zaufanie. Ostatnio zaczęłam postrzegać je nie tylko w kategorii ufania dziecku, ale przede wszystkim bycia godnym zaufania. I paradoksalnie kiedy cofamy szlaban to zaufanie dziecka tracimy. Bo zaufanie, to wiara, że ktoś zrobi to, co deklaruje. Jeżeli więc nie przekonuje Cię rezygnacja z kar, to zastanów się co mówi o Tobie składanie obietnic i wycofywanie się z nich. Nawet, jeżeli obietnicą jest konfiskata telefonu.

Co więcej kiedy obiecujemy dziecku, że dostanie nowy tablet, a potem wycofujemy się mówiąc, że za te wyniki z chemii i fizyki mu się nie należy, to też zapominamy o tym, czym jest zaufanie. Więc jeżeli chcemy zaufać naszemu dziecku, pokażmy radykalnie na czym zaufanie tak naprawdę polega.

Druga strona medalu, to że zaufanie z definicji mamy do kogoś a priori. Nie trzeba na nie zasłużyć, a jedynie je utrzymać. Oczywiście kiedy nasze dziecko nas zawodzi i robi coś innego niż uzgodnione, to traci część naszego zaufania, ale po pierwsze utrata zakłada możliwość odbudowania go, a poza tym pamiętajmy, żeby zacząć od poziomu 100%.

Czyli i tu można powiedzieć o nauce przez przykład. To na koniec powiedzmy jeszcze o czymś znamiennym dla rodziców nastolatków – gdy czas ucieka i czujemy coraz większą niemoc, w niektórych pojawia się nieodparta potrzeba dokręcania śruby…

(Śmiech) już zapomniałam jak to jest… A tak serio, to z takim podejściem zmieniamy rodzinę w korporację, albo – z całym szacunkiem dla korporacji – jesteś coraz lepszy, albo wypadasz poza system lub wypalasz się. Chyba nie tego chcemy dla swoich dzieci.

Szczególnie w kontekście niezaprzeczalnego faktu, że dla okresu dorastania bardziej sensowne jest wydłużanie smyczy, aż stanie się ledwo zauważalną niteczką, taką, która jak w micie o Ariadnie pozwoli naszemu dziecku bezpiecznie do nas wrócić, ale nie będzie narzędziem kontroli i sterowania. Naturalne powinno być więc “odkręcanie śruby” i przenoszenie ciężaru na samosterowność, samodzielność, autonomię i działanie z motywacji własnej dziecka, a nie z zewnętrznego przymusu, ale to już temat na inną rozmowę.

Bardzo dziękuję!

Kim jest Basia Bielanik? Sama o sobie pisze tak…

Kobi­eta, żona, matka, ped­agog, blogerka, przed­siębiorca… To jednak tylko określenia, któ­re służą do uchwyceni­a nieuchwytnego. Jest­em osobą, która na własnej skórze poczuła co to jest niemoc, wś­ciekłość, smutek i bó­l. Wstałam, bo pomocn­ą dłoń wyciągnął do m­nie Marshall Rosenber­g – twórca Nonviolent­ Communication (NVC).­ Dzień, w którym zapr­osiłam do siebie Poro­zumienie bez przemocy, zmienił wszystko. Wp­rowadził spokój do mo­jego serca, a potem d­o relacji z dziećmi, mężem, innymi ludźmi.­ Kolejnym, naturalnym­ krokiem jest dla mni­e dzielenie się Mocą i przekazywanie jej d­alej. Prowadzę kursy online, grupę wsparcia na Facebooku, warsztaty, spotkania, konsultacje indywidualne i grupowe oraz piszę książkę dla rodziców nastolatków. Możesz mnie zn­aleźć na blogu www.szkolymocy.pl­

Zdjęcie: Basia Bogacka

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kinga Pukowska
Prezeska Fundacji Polekont - Istota Przywiązania. Wspiera rodziców w zakresie Rodzicielstwa Bliskości oraz Slow Parenting. Trenerka rozwoju osobistego, coach i mediatorka. Działa jako doula, doradczyni chustowa oraz specjalistka w zakresie żywienia. Żona i mama trójki dzieci w Edukacji Domowej. Swoje doświadczenia opisuje na blogu Pozytywy Edukacji.
Podyskutuj

Co mogę zrobić, aby po śmierci moje pieniądze pozostały w rodzinie?

Chociaż nie wybierasz się na tamten świat, i masz mnóstwo planów na życie, to życie czasem płata nam figle i zabiera ze świata ludzi, pełnych planów i marzeń. Każdy z nas posiada rachunki bankowe, może lokaty, dodatkowy majątek... Co zrobić, aby po śmierci pieniądze zostały w rodzinie? Przygotować specjalną teczkę, która ułatwi bliskim załatwianie wszystkich spraw spadkowych.
  • Izabela Kaźmierczak-Kamiennik - 19/08/2019
dwie kobiety sprawdzają dokumenty

Chcę, aby po śmierci wszystkie moje pieniądze pozostały w rodzinie

Chociaż świadomość społeczna w temacie spraw spadkowych, z roku na rok się zwiększa i coraz częściej zabezpieczamy swoich bliskich na wypadek naszej śmierci, to w wielu przypadkach, zapominamy o innych kwestiach związanych ze sprawami, które po nas pozostaną.

Spadek – przyjąć czy odrzucić?

W sytuacji, kiedy umiera nasz bliski i rozpoczyna się postępowanie spadkowe, często zastanawiamy się nad przyjęciem spadku. Powód? Boimy się, że odziedziczymy długi. Największy problem pojawia się, kiedy jesteśmy powołani do spadku przez naszych dalszych krewnych, z którymi nie utrzymywaliśmy stałego kontaktu. Nie ma się co dziwić, nikt z dnia na dzień nie chce zostać dłużnikiem.

Ale nie tylko o testament tutaj chodzi. Częstą praktyką jest właśnie spisywanie swojej ostatniej woli w formie testamentu. Są jednak również inne sprawy, o których należy bezwzględnie pamiętać, aby „ułatwić życie” naszym bliskim na wypadek, kiedy ich opuścimy. Należą do nich m.in.: informacje o rachunkach bankowych, polisach czy funduszach emerytalnych.

Przygotuj teczkę ze wszystkimi ważnymi informacjami

Powinny się tam znaleźć ważne dokumenty oraz informacje dotyczące bezpośrednio Ciebie i Twoich finansów. Taką teczkę powinna przygotować każda osoba lub rodzina. Można zdeponować ją u zaufanej bliskiej osoby, która w razie konieczności, pomoże ogarnąć sprawy finansowe. Bez takiej teczki, odszukanie wszystkich danych, graniczy niemal z cudem.

Poniżej znajdziesz przykładową listę informacji, które powinna zawierać taka teczka. Należy jednak pamiętać, że każdy powinien tę listę dostosować do siebie i swojej sytuacji.

Co powinno się znaleźć w takiej teczce, aby po śmierci moje pieniądze zostały w rodzinie?

1. „Instrukcja”/wskazówki, jak postępować po naszej śmierci, czego dotyczą dokumenty znajdujące się w teczce.
2. Testament.
3. Lista pełnomocników/osób mających upoważnienie do działania w naszym imieniu.
4. Informacje o rachunkach bankowych, założonych lokatach.
5. Informacje o członkostwie w Otwartych Funduszach Emerytalnych.
6. Informacje o Indywidualnych Kontach Emerytalnych.
7. Informacje o środkach ulokowanych w funduszach inwestycyjnych.
8. Informacje o posiadanych polisach.
9. Informacje o posiadanych akacjach/obligacjach.
10. Informacje i umowy o posiadanych kredytach.
11. Informacje o posiadanych kartach debetowych/kredytowych.

12. Informacje o posiadanych prywatnych ubezpieczeniach
13. Informacje o tym komu pożyczyliśmy pieniądze i w jakiej kwocie.
14. Informacje o podpisanych wekslach.
15. Informacje o toczących się postępowaniach egzekucyjnych.
16. Informacje o zaległościach w spłatach.
17. Informacje o dostawcach mediów (prąd, woda, gaz, Internet, TV).
18. Dokumenty związane z prowadzoną działalnością gospodarczą (wszelkie dane rejestracyjne, nr KRS, NIP, REGON, dane US, ZUS.
19. Dokumenty związane z pracą na etacie.
20. Informacje o posiadanych wartościowych przedmiotach.
21. Informacje dotyczące posiadanego pojazdu.
22. Dokumenty związane z posiadanymi nieruchomościami (informacje o hipotece, akty notarialne).
23. Informacje o naszych adresach mailowych, tak aby można je było zamknąć.
24. Informacje dotyczące profili na portalach społecznościowych.
25. Lista dysków, urządzeń, na których znajdują się dokumenty.

Jak widać, dokumentów tych jest naprawdę sporo. Nie oznacza to jednak, że nie będziemy w stanie ich zgromadzić w jednym miejscu. Nie oznacza to także, że w takiej teczce musi znaleźć się całkowicie cała dokumentacja. Zacznij od kilku najważniejszych informacji, to już znacząco pomoże Twoim bliskim.

Nie bój się, że ktoś ukradnie Ci pieniądze – nie podawaj haseł!

W teczce zostaw informacje jakie konta, lokaty i majątek posiadasz, ale absolutnie nie podawaj haseł do logowania! W razie potrzeby, osoba, która odziedziczy Twój majątek, na podstawie dokumentów z sądu uzyska dostęp do pieniędzy na rachunku bankowym.

Możesz ewentualnie zostawić dane do logowania do serwisów społecznościowych, żeby można było usunąć Twoje konto.

Dlaczego warto przygotować taką teczkę z informacjami o posiadanym majątku?

Teczka ma na celu pomoc naszym bliskim w uporządkowaniu i zamknięciu spraw, których my sami nie zdążyliśmy zakończyć. Oczywiście należy liczyć się z tym, że nie wszystko da się zawrzeć w takiej teczce i wielu sytuacji po prostu nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Ale powinniśmy pamiętać, że każda nawet najmniejsza informacja czy wskazówka oraz uczynienie pełnomocnikiem odpowiednich osób, ułatwi życie naszym bliskim po naszym odejściu.

Warto dodać na koniec, że teczkę warto przygotować jak najwcześniej, kiedy zaczynamy gromadzić majątek. To nie jest zadanie tylko dla osób na emeryturze.

Nieraz zdarzyło się, że np w wypadku samochodowym zginęli oboje rodzice, a bliscy, którzy przejęli opiekę nad małoletnimi dziećmi, nie wiedzieli jakim kapitałem dysponowali rodzice przed śmiercią, czy jakie zobowiązania mieli. Teczka z informacjami oczywiście nie złagodzi bólu po odejściu bliskiej osoby, ale w pewnością ułatwi organizację różnych spraw formalno-prawnych.

Do powstania tego artykułu zainspirował nas podcast Marcina Iwucia o czerwonej teczce – dowiedz się więcej na ten temat >>>

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Izabela Kaźmierczak-Kamiennik
Prawnik, wolontariusz w fundacji Prawo dla mam. Ukończyłam kurs zdobywając tytuł Specjalisty ds kadr i płac. Prawo pracy to moja pasja. Moim celem jest pomoc ludziom w jego rozumieniu. Swoje bogate doświadczenie zdobyłam pracując przez kilka ostatnich lat w kancelariach radcowskich i komorniczych. Moim największym marzeniem jest prowadzenie własnego biznesu w zakresie prawa pracy i ochrony danych osobowych. Otwarcie własnej działalności gospodarczej pomoże mi łączyć macierzyństwo z rozwojem osobistym i zawodowym. Tak na co dzień, kiedy znajduję chwilę dla siebie, jestem pasjonatką czytania książek oraz biegania. Prywatnie jestem żoną Tomasza, mamą Bartusia i maluszka w brzuchu :)

Dolegliwości w ciąży – czego możesz się spodziewać?

Mówi się, że ciąża to nie choroba, a jednak dolegliwości, z jakimi mierzą się ciężarne kobiety są bardzo uciążliwe, a nieraz niebezpieczne dla zdrowia. Niektórych nie da się uniknąć, ale istnieją sposoby by im przeciwdziałać. Dowiedz się, czego możesz się spodziewać w ciąży i jak możesz walczyć z nieprzyjemnymi sytuacjami.
  • Agnieszka Wadecka - 19/08/2019
kobieta w ciąży

Dolegliwości układu pokarmowego

Już w pierwszym trymestrze mogą rozpocząć się tak zwane poranne mdłości, nazwa jest nieco myląca, bo mogą się one pojawiać o każdej porze lub trwać cały dzień. Zdarza się, że ciężarne zmagają się z nimi przez całą ciążę. Bardzo często jest to jeden z pierwszych objawów ciąży.

Aby łagodzić mdłości i nie dopuszczać do wymiotów powinno się dużo pić, unikać potraw, po których nie czujemy się dobrze, a rano jeść śniadanie w łóżku i chwilę po zjedzeniu odczekać przed wstaniem. Nie można dopuszczać do głodu, bo potęguje on nudności. Warto też unikać ostrych zapachów, węch w ciąży się wyczula i każdy mocny zapach może drażnić.

Zaparcia i zgaga

Zgaga daje o sobie znać przez całą ciążę, by jej uniknąć warto jeść częściej, za to w mniejszych ilościach, nie powinno się iść spać z pełnym żołądkiem. Zgaga nasila się po zjedzeniu tłustych i ostrych potraw, dlatego powinno się z nich zrezygnować lub mocno ograniczyć.

Zaparcia tak jak i zgaga, mogą męczyć cię przez cały czas trwania ciąży, choć najczęściej pojawiają się w drugim i trzecim trymestrze. Same w sobie choć nieprzyjemne, nie są niebezpieczne, ale mogą doprowadzić do powstawania hemoroidów, które trzeba leczyć – bezpieczny lek wypisze lekarz.

Głównym źródłem zaparć są hormony, a przede wszystkim progesteron, który spowalnia pracę jelit. Także rosnąca macica może naciskać na jelita. Ale to nie wszystko, zaparcia mogą się pojawiać po przyjmowaniu żelaza. Jeśli tak jest, to warto omówić z lekarzem zmianę preparatu na inny. Aby zwalczyć zaparcia bez użycia leków należy: pić więcej wody i świeżo wyciskanych soków, najlepiej z kawałkami miąższu, pić soki warzywne, jeść dużo owoców i warzyw, unikać potraw zapierających, jeść produkty zbożowe pełnoziarniste, jeść jogurty oraz kefir, ograniczyć słodycze, być aktywną.

Problemy w pierwszym trymestrze

Pierwszy trymestr jest najbardziej uciążliwy, hormony szaleją, organizm przygotowuje się do zmian, co chwilę zmienia się też Twój nastrój. Co jeszcze da Ci się we znaki? Przede wszystkim częste oddawanie moczu. Mnóstwo kobiet zauważa, że może być w ciąży, gdy całkiem niespodziewanie biega co chwilę do łazienki, oraz czuje mocne parcie na pęcherz w nocy. Tu zostaje jedynie ciągłe odwiedzanie toalety. Problem ten dopadnie Cię jeszcze pod sam koniec ciąży, gdy pęcherz będzie mocno uciskany przez rosnące w brzuchu dziecko. Możesz odczuwać tkliwość piersi, jeśli tak będzie, to najwyższa pora na zmianę bielizny na miękką i bezszwową.

Możesz czuć zawroty głowy, zmęczenie i senność. Jeśli tylko masz taką możliwość , to odpoczywaj i rób sobie drzemki. Mogą się pojawić dolegliwości, z którymi trzeba udać się do lekarza. To na przykład krwawienie dziąseł, z którym powinnaś udać się do stomatologa. Wskaże Ci specjalne produkty i odpowiednią szczoteczkę, by załagodzić problem. Jeśli zauważysz u siebie plamienia, krwawienie lub ból podbrzusza to powinnaś jak najszybciej skontaktować się z lekarzem lub nawet udać do szpitala. To poważne i groźne objawy, które dzięki szybkiej interwencji medycznej mogą zostać powstrzymane.

Zmiany skórne, rozstępy, swędzenie skóry

Nie da się ukryć, w ciąży rośniemy, rośnie brzuch, powiększają się piersi, skóra się rozciąga, przez co staje się bardziej wrażliwa i narażona na uszkodzenia. Trzeba unikać przebywania w pełnym słońcu, przede wszystkim dlatego, by unikać omdleń, ale także można się nabawić oparzeń lub plam na ciele. Jeżeli jednak nie chcesz sobie odmawiać kąpieli słonecznych, to używaj kremu do opalania z filtrem, by chronić skórę. Na rozstępy warto stosować specjalne kremy, np. Mustela albo Elancyl.

Im wcześniej zaczniesz się smarować, tym lepiej – przygotujesz skórę do zmian, zmiękczysz ją, nawilżysz i uelastycznisz. W ciąży możesz też czuć swędzenie skóry, najczęściej w okolicach brzuszka, co spowodowane jest rozciąganiem w tym miejscu. Niemniej jednak nie lekceważ tych objawów, udaj się do lekarza by wkluczyć choroby takie jak cukrzyca ciążowa, choroby nerek, psychozę, świerzb, wszawica, czy niebezpieczną cholestazę ciążową.

Upławy i infekcje intymne

Większe niż zazwyczaj upławy są dość normalne w ciąży. Jeśli jednak towarzyszą im inne objawy – swędzenie, pieczenie, nieprzyjemny zapach, to należy jak najszybciej udać się do lekarza i rozpocząć leczenie. Infekcje bakteryjne i grzybicze mogą być niebezpieczne dla rozwijającego się płodu. Lekarz dobierze Ci odpowiednie leki oraz środki od higieny intymnej, które pomogą odbudować właściwą florę bakteryjną i będą ją chronić przed nawrotem infekcji.

Skurcze, napinanie się i twardnienie brzucha

Od około 20 tygodnia ciąży możesz odczuwać skurcze Braxtona-Hicksa. Są to Skurcze, które mają przygotowywać macicę do porodu, jest to swoisty trening organizmu. Nie są co prawda przyjemne, ale nie są szczególnie mocne, choć z każdym tygodniem mogą się nasilać i trwać dłużej. Niewątpliwie nie są groźne. Jeśli zaś poczujesz mocne skurcze, którym będzie towarzyszyć twardnienie i napinanie się brzucha, zauważysz też inne niepokojące objawy – plamienie, biegunkę, odejście czopa płodowego, odejście wód, ból pleców, dziecko przestanie się ruszać, albo zacznie się ruszać bardzo gwałtownie to powinnaś jak najszybciej udać się do szpitala.

Cienie trzeciego trymestru

Sama końcówka ciąży bywa trudna, coraz ciężej jest normalnie funkcjonować i oddychać. Możesz czuć ból kręgosłupa, zmienił się środek ciężkości Twojego ciała, dzidziuś jest już duży i naciska na większość organów. By sobie pomóc odpoczywaj w wygodnej pozycji, korzystaj ze specjalnej poduszki w kształcie liter C dla ciężarnych, siadaj na miękkiej piłce do ćwiczeń.

Możesz poszukać ćwiczeń dla ciężarnych lub chodzić na basen, na pewno znajdziesz coś, co odciąży Twój kręgosłup. Jeśli mieścisz jeszcze stopę w jakiekolwiek obuwie, to staraj się, by nie było na całkiem płaskiej podeszwie, znacznie wygodniej ci będzie, jeśli pięta będzie odrobinę wyżej niż palce. To pomoże ci uzyskać lepszą pozycję.

Bezsenność

W trzecim trymestrze możesz cierpieć na bezsenność. Coraz ciężej Ci znaleźć wygodną pozycję do spania, a jednocześnie czujesz się podekscytowana tym, że do porodu niedaleko i nie możesz usnąć. Aby zasnąć spokojnie nie pij wieczorem kawy, herbaty, czy innych napojów, zawierających środki pobudzające. Zjedz lekkostrawną kolację, ale nie przed samym snem, weź relaksującą kąpiel, włącz przyjemną muzykę, nie oglądaj telewizji. Te sposoby mogą pomóc.

W pewnym momencie zauważysz, że Twoje kończyny zaczynają puchnąć. Ściągnij obrączkę i pierścionki, dłonie mogą Ci spuchnąć tak, że trzeba będzie je przecinać, a pewnie byłoby Ci szkoda. Aby pomóc sobie przy puchnięciu odpoczywaj z nogami uniesionymi (np. na poduszce, czy oparciu kanapy), nie noś ciasnych ubrań, skarpet, obuwia, mocz nogi i dłonie w chłodnej wodzie, stosuj chłodne kompresy, pij dużo wody.

Jeżeli opuchlizna nie przechodzi po dłuższym czasie, pojawia się nagle lub obejmuje też twarz, uda i podbrzusze to powinnaś natychmiast skontaktować się z ginekologiem. Mogą to być objaw gęstozy, czyli zatrucia ciążowego. Nieleczona gęstoza prowadzi do stanu przedrzucawkowego lub rzucawki ciążowej, które są bardzo niebezpieczne dla matki i dziecka.

W ciąży możesz też się borykać z różnymi chorobami, takimi jak anemia, cukrzyca ciężarnych, infekcje układu moczowego, problemy z ciśnieniem, mogą się objawić problemy hormonalne, o których wcześniej nie wiedziałaś. Każdą z tych rzeczy lekarz zauważy podczas kontroli lub z regularnie wykonywanych badań krwi i moczu i od razu znajdzie najlepszą formę leczenia. Takie badania powinnaś wykonywać co miesiąc, jeśli lekarz nie kieruje Cię na nie masz pełne prawo upomnieć się o wypisanie skierowania. Pamiętaj , że szybka diagnoza jest ważna dla twojego zdrowia i dla zdrowia maluszka.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama czwórki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail