Czego szukasz

Jak przeprowadzić live, aby widzowie nie zasnęli z nudów

Facebook Live to narzędzie, o którym dużo się mówi. Służy do udostępniania wideo w czasie rzeczywistym bezpośrednio ze smartfona lub z kamery internetowej. Możesz porozmawiać z odbiorcami lub pokazać to, co Cię otacza. Teraz prawie każdy ma własny kanał, gdzie sam decyduje, jak często prowadzić transmisję na żywo.

  • Katarzyna Radczenko - 14/11/2018

Kiedy myślimy o prowadzeniu webinaru lub Live’a na Facebooku, wyobrażamy sobie, jak tysiące skupionych uczestników siedzą przy monitorach i uważnie słuchają każdego naszego słowa. Jednak w praktyce trudno jest utrzymać słuchaczy do samego końca. Nic dziwnego, nawet najlepszym mówcom się zdarza obserwować, jak liczba widzów nieustannie maleje. Dzisiaj spróbujemy temu zaradzić.

Po co Ci ten Live?

Facebook Live jest dobrym rozwiązaniem:

  • Dla szkoleniowców i nauczycieli. Na przykład dla krótkich zebrań i omówienia zadań nie musisz za każdym razem prowadzić spotkania na swojej platformie e-learningowej. Dobrym pomysłem jest udostępnienie krótkich wywiadów.
  • Do prezentacji swojego produktu. Możesz pokazać, jak pracujesz, jak robi się produkt lub jak korzystasz z niego.
  • Do promocji wydarzeń. Rób streamy z eventów lub pokazuj przygotowywanie do spotkania.
  • Do pozyskiwania nowych klientów i dotarcia do większej liczby odbiorców. Rzuć wyzwanie, zrób ogłoszenie, po prostu podziękuj swoim fanom i klientom, podziel się ciekawą informacją lub poproś o radę.

Dlaczego ten live jest fatalny?

Dzisiaj porozmawiamy o powodach, dla których ludzie uciekają z webinarów i transmisji na żywo na Facebooku oraz o tym, co robić, żeby uczestnicy nie zasnęli z nudów podczas Twojego przemówienia.

Powód 1. Problemy techniczne

Wyobraź sobie. Dołączasz się do live’a, chcesz się czegoś nauczyć, nawet przełożyłeś bardzo ważne spotkanie, żeby tu trafić. Brzmi prawie idealnie, no nie? Mogłoby faktycznie tak być, gdyby nie… Obrazu z kamery nie widać, dźwięk się zacina, wszyscy się skarżą na czacie na problemy techniczne. A zażenowany prowadzący w pośpiechu stara się to wszystko naprawić. Tak właśnie wygląda koszmar każdego uczestnika.

Jak tego uniknąć?

  • Zapewnij dobre połączenie internetowe.
  • Zadbaj o hałas w tle i korzystaj z zestawu słuchawkowego.
  • Wyłącz wszystkie zbędne programy i messengery. Wycisz komórkę.
  • Zadbaj o statyw. Równie dobrze na początku nadają się do tego książki.
  • Zorganizuj próbne spotkanie z przyjaciółką, niech podpowie, co jest nie tak.
  • Sprawdź sprzęt przed transmisją.
  • Na początku spotkania zapytaj uczestników, czy dobrze Cię widać i słychać.

Sprawdzić sprzęt i prędkość połączenia możesz za pomocą specjalnego testu.

Powód 2. Niekończące się przemówienie

Przegadany wstęp, powtarzanie przekazywanych informacji, szczegółowa historia firmy i Twoja biografia nie są tym, co może utrzymać uwagę widowni.

Jak tego uniknąć?

  • Skróć wstęp do 1-2 minut.
  • Podziel się na czacie linkiem do strony z opisem firmy, marki, wyczynami.
  • Przygotuj 2-3 zdania z głównymi liczbami, datami, faktami.

Powód 3. Słabe przygotowanie

Zbyt późne godziny lub niewłaściwy dzień mogą, podobnie jak i długi wstęp, zniszczyć skupienie słuchaczy. A jeśli nie masz pod ręką wszystkich materiałów i cały czas przerywasz rozmowę, żeby znaleźć następną kartkę lub link — to już kompletna porażka.

Jak tego uniknąć?

Nie warto organizować szkoleń na Facebooku w piątek wieczorem albo w weekendy. Dla większości to nie jest już czas na naukę, tylko na odpoczynek.
Ustaw limit 30 minut na jedną sesję. Uczestniczenie w spotkaniach na Facebooku jest łatwe, ale, niestety, widzom czasem jest trudniej się skupić.

Przygotuj scenariusz i trzymaj się go

Trzymaj pod ręką wszystkie potrzebne linki, informację, które chcesz napisać na czacie oraz inne rzeczy, które planujesz zademonstrować.

Jeśli zamierzasz skorzystać z ankiet, przygotuj pytania przed spotkaniem, by widzowie nie musieli czekać, aż napiszesz coś do nich. I, proszę, przynieś sobie szklankę wody.

Powód 4. Mdły obrazek

Prowadząc Live na Facebooku, pamiętaj, że najpierw odbiorcy zobaczą tylko obraz z kamery bez dźwięku. Dlatego musisz zrobić coś, co zachęci ich do kliknięcia filmu.
Jeśli zobaczą samą mówiącą głowę bez uśmiechu na tle kuchenki, to raczej ich to nie przyciągnie. Mimowolnie zaczną ziewać i scrollować zdjęcia. Jeśli do tego nie znają Cię, to niewiele osób zechce dać Ci szansę i posłuchać, o co chodzi.

Jak tego uniknąć?

  • Zadbaj o tło: może to być ładny widok, półka z książkami albo po prostu ściana. Nie siadaj naprzeciw tapety z drobnym wzorem czy w zagraconym pokoju— źle to wygląda na ekranie.
  • Pamiętaj, że jednobarwne ubranie wygląda w kadrze lepiej.
  • Uśmiechaj się. To zawsze pomaga.
  • Zachowuj się swobodnie i naturalnie. Po prostu bądź sobą. Wyobraź sobie, że mówisz do przyjaciół.

Powód 5. Za mało interaktywności

Gdy prowadzący bez ustanku o czymś opowiada, nawet jeśli jest to bardzo interesujące, nie zmienia to faktu, że taki live staje się zwykłym wykładem. A wykład, jak wiadomo, można zobaczyć i w nagraniu. Główną zaletą spotkania online jest jego interaktywność, świetne możliwości zaangażowania uczestników, komunikowanie się z nimi, zadawanie pytań i przeprowadzanie testów.

Jak tego uniknąć?

  • Korzystaj z różnych możliwości: odpowiadaj na pytania, pokazuj swój ekran, przeprowadzaj ankiety i głosowania. Co 10 minut uatrakcyjniaj za pomocą tych narzędzi swoją prezentację.
  • Zadawaj pytania uczestnikom i zapraszaj ich do rozmowy na czacie.
  • Zwracaj się do uczestników po imieniu, kiedy czytasz wiadomości na czacie.
  • Poświęć kilka minut odpowiedziom na pytania, które dostałeś wcześniej.

Powód 6. Monotonność

Z pewnością każdy miał nauczyciela, który dużo wiedział, miał duże doświadczenie i wiele mógłby nauczyć, gdyby nie jego usypiający głos. Żeby nauczyć się sztuki przemawiania, nie koniecznie musisz mieć ogromną charyzmę.

Jak tego uniknąć?

  • Przeczytaj kilka książek, obejrzyj wykłady TED o wystąpieniach publicznych i sztuce oratorskiej.
  • Ćwicz elokwencję.
  • Zanotuj, w jakim miejscu użyjesz odpowiedniej techniki.
  • Modeluj głos, zmieniaj intonację.
  • Rozluźniaj atmosferę żartami.

Moje podpowiedzi na udany live

  1. Powiedz o swojej propozycji: zachęcaj do subskrybcji kanału, zapisów na webinar lub konsultacji indywidualnej, bądź zakupu czegoś od Ciebie. Ale nie rób z tego spotkania jedynie długiej reklamy — podziel się czymś naprawdę ciekawym.
  2. Korzystaj z innych narzędzi. Live na pewno pomaga w budowaniu marki, marketingu, sprzedażach. Ale jeśli chcesz uzyskać oszałamiające wyniki, dodaj do live’ów blog, kanał na YouTube, webinary, newsletter.
  3. Pamiętaj o promocji. Live-niespodzianka – jest super, ale gdy chcesz zobaczyć tysiąc widzów na swojej transmisji, musisz zadbać o to wcześniej.
  4. Prowadź takie spotkania regularnie.
  5. Nie odpoczywaj po livie. Napisz podziękowanie za uczestniczenie w spotkaniu, przygotuj film z live’a, podziel się linkiem do niego w newsletterze oraz w innych swoich grupach, napisz post na blogu i przypomnij o swojej propozycji.

Podsumowanie

Facebook Live to świetne narzędzie do budowania wizerunku własnej marki. Ale warto pamiętać, że działa tylko wtedy, gdy odpowiednio się przygotowujesz.
Doprowadź swoje wystąpienia do perfekcji, staraj się unikać wymienionych wyżej błędów, aby żaden uczestnik nie zasnął podczas live’a.

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Katarzyna Radczenko
Jestem autorką bloga platformy do webinarów MyOwnConference. Piszę o e-learningu, promocji wydarzeń, webinarach i marketingu. 5 lat temu wykorzystałam urlop macierzyński, by zmienić podejście do życia i pracy. Od tego czasu robię tylko to, co mi się podoba i inspiruje.

Odkąd jestem mamą, praca zdalna to mój sposób na życie – Mamy kupują u Mam

"Praca zdalna jest dla mnie sposobem na życie, odkąd zostałam mamą. Wtedy też postanowiłam zostać prawnikiem pracującym zdalnie, co jeszcze kilka lat temu (a było to w 2016 roku) było sporą nowością. Wiele osób pytało mnie o to, jak można świadczyć pomoc prawną zdalnie? A ja odpowiadając na wiele zapytań ze strony moich klientów, o to czy sprawę możemy załatwić telefonicznie, poprzez skype, czy e-mail odpowiadałam: „Możemy!” - opowiada Kinga Lalowicz, żona, mama dwójki dzieci, prawnik, a także kolejny gość naszej akcji #MamyKupująUMam.
  • Listy do Redakcji - 31/05/2020
Kinga Lalowicz

Kinga Lalowicz zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Do marca tego roku prowadziłam także stacjonarną kancelarię prawną w Krakowie oraz szkolenia dla branży nieruchomości z zakresu inwestowania w nieruchomości, konstruowania umów najmu, podnajmu itp. Ten czas jednak się skończył z dnia na dzień. Powstało wiele pytań o to co dalej….

Zanurzyłam się w sieci na 100%

Najpierw uruchomiłam porady prawne on-line, następnie sklep z produktami elektronicznymi, takimi jak wzory umów. Ostatnio w moim sklepie w sprzedaży jest także mój e-mail kurs on-line, o tym jak zacząć inwestować w nieruchomości. W trakcie nagrywania natomiast jest duży program on-line o house flippingu i całym procesie inwestycyjnym, na który możesz się zapisać już dzisiaj: https://www.lalowicz.pl/kurs-dla-inwestorow-w-nieruchomosci/

Przeczytaj także: Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie – Mamy kupują u Mam

Kinga Lalowicz

Co zatem zrobiłam, żeby uratować mój biznes, gdy wybuchł Covid19?

Zanurzyłam się w sieci na 100%! Do tej pory był to jeden z filarów mojej działalności, ale nie jedyny. Po wybuchu epidemii od razu podjęłam decyzję kontynuacji tych działań, ale na 100%. Zawsze o tym marzyłam, ale potrzeby klientów były inne: chcieli spotykać się oko w oko, woleli szkolenia stacjonarne niż on-line itp. W obecnych czasach, życie zmusiło nas do zaprzestania tych działań, stąd moja decyzja o wykorzystaniu internetu do świadczenia wszystkich moich usług.

Muszę przyznać, że w całym otaczającym nas zamieszaniu zw. z koronowirusem nie jest łatwo się odnaleźć… Wirus Covid-19, który jest przyczyną pandemii, spowodował również zmasowane ataki hakerskie, przeciążenie sieci itp. Została zaatakowana moja strona internetowa, dlatego chwilowo na nią nie mogłam zapraszać, a sprzedaż kursu dotyczącego inwestowania w nieruchomości została wstrzymana do odwołania.

Dodam, że wszyscy informatycy pracują obecnie 24h na dobę, dlatego musiałam czekać w kolejce na pomoc specjalistów od IT i dopiero po dwóch tygodniach moja strona, sklep z produktami elektronicznymi i platforma kursowa znowu ruszyła. To był dla mnie ogromny stres, który mnie odciął od moich klientów …

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Cała rodzina na pokładzie

Dodatkowo, jako mama dwójki dzieci (w wieku 4,5 i 6,5 lat) łączę moją pracę zawodową z wychowywaniem i nauczaniem dzieci w domu, którym przedszkole zamknięto z dnia na dzień. Wcześniej pracowałam tylko wtedy, gdy dzieci były w przedszkolu, teraz opieką dzielę się z mężem. Oboje pracujemy zdalnie, więc udaje nam się to zorganizować w miarę z sukcesem. Mamy wrażenie, że ogólnie taki system nam służy, choć dopiero się go uczymy, będąc wszyscy razem, całą rodziną na pokładzie. 🙂

Wiem jednak, że czas epidemii, to bardzo ciężki okres dla wszystkich, w tym dla moich klientów: wynajmujących i inwestujących w nieruchomości. Spotkałam się np. z wieloma przypadkami wypowiedzianych umów najmu z dnia na dzień, wstrzymanych transakcji notarialnych itp.

Staram się w tych trudnych czasach wyjaśniać zapisy umów, wspierać transakcje w branży nieruchomości oraz pomagam prowadzić biznes tym, którzy profesjonalnie zajmują się obrotem nieruchomościami.

Serdecznie zapraszam w moje internetowe progi: https://www.lalowicz.pl/, a także https://www.facebook.com/kingalalowicz/, oraz https://www.linkedin.com/in/kingalalowicz/ i do sklepu z moimi produktami, który znajdziesz tu: https://www.lalowicz.pl/sklep/

Przeczytaj także: Jestem właścicielką szkoły angielskiego – Mamy kupują u Mam

Zdjęcia: własność Kinga Lalowicz

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Jestem właścicielką szkoły angielskiego – Mamy kupują u Mam

"Wielu rodziców nie wie, jak kreatywnie wykorzystywać angielskie książki w domu, więc tworzę gotowe narzędzia i uczę rodziców, jak uczyć swoje pociechy angielskiego w domu, z pasją i zaangażowaniem, budować relacje ze swoimi dziećmi poprzez czytanie obcojęzycznej literatury" - takim zdaniem opisuje dzisiaj siebie Aneta Dargiel-Ledwożyw, przedsiębiorcza mama, która prowadzi szkołę angielskiego i zgłosiła się do naszej akcji #MamyKupująUMam. Przeczytaj jak Aneta radzi sobie w czasie pandemii!
  • Listy do Redakcji - 28/05/2020
Aneta Dargiel-Ledwożyw

Aneta Dargiel – Ledwożyw zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Kiedy ktoś prosi, opowiedz mi swoją historię w kilku zdaniach, to nie ukrywam, że to nie lada wyzwanie. W życiu robię wiele rzeczy, których istnienie zawdzięczam głównie własnej wyobraźni i uporowi odziedziczonemu po przedsiębiorczej babci Sabinie.

Na dzień dzisiejszy najmocniej określa mnie takie oto zdanie „Wielu rodziców nie wie, jak kreatywnie wykorzystywać angielskie książki w domu, więc tworzę gotowe narzędzia i uczę rodziców, jak uczyć swoje pociechy angielskiego w domu, z pasją i zaangażowaniem, budować relacje ze swoimi dziećmi poprzez czytanie obcojęzycznej literatury” .

Przeczytaj także: Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie – Mamy kupują u Mam

Transformacja do świata online

Jestem też właścicielką szkoły angielskiego, która w czasach koronawirusa przeszła niemałą, przyspieszoną transformację do świata online. Na razie z sukcesem – jak będzie dalej, przyszłość pokaże.

Jak zareagowałam na zmieniającą się sytuację? Zadziwiająco ze spokojem. Bardziej niż o firmę, głowę zaprzątała mi troska o zdrowie moich najbliższych, gdyż wiem, że zawodowo zawsze sobie jakoś poradzę. Nie ma takiej sytuacji, z której nie ma wyjścia.

Książeczki i nauka angielskiego, pomimo nie są to potrzeby pierwszego rzędu, nie przestały być ważne dla moich klientów, być może dlatego,że chociaż na chwilę pomagają im zapomnieć o trudnościach dnia codziennego.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Zarażam miłością do książek

Jestem też Mamą dwójki córek, które staram się zarażać miłością do czytania książek, bo głęboko wierzę, że ma to sens i w przyszłości zaprocentuje. Dzisiaj cieszę się chwilami, kiedy zamiast gier online – wybierają książki, których czytania domagają się wieczorową porą.

Takimi małymi sukcesami staram się dzielić z rodzicami, którzy czasami szukają drogowskazu. Stąd też pomyślałam o Państwa czytelnikach, którzy zapewne kochają książki, bo jakże by inaczej. 😉

Przeczytaj także: Tworzymy rękodzieło użytkowe w stempelkach – Mamy kupują u Mam

Z chęcią zaproponuję rodzicom 15% rabat na wszystkie książki dostępne u mnie.

Zdjęcia: archiwum prywatne Anety

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail