Czego szukasz

Jak pani Dobranocka sobie z tym poradzi?

Agnieszka Piotrowska, mama trójki dzieci od kilku lat pracuje jako trenerka snu dzieci i mówiąc w skrócie pomaga rodzinom wyspać się. Jak wygląda taki biznes i czym naprawdę zajmuje się Pani Dobranocka?

Agnieszko zajmujesz się zawodowo usypianiem dzieci… To chyba piękny zawód, prawda?

Bardzo piękny – nie ma nic piękniejszego niż szczęśliwa wyspana rodzina (śmiech).

Sama jestem mamą trójki, z czego najmłodsze ma 10 miesięcy i doskonale rozumiem rodziców, którzy proszą Cię o pomoc. I od razu zastrzegam, powstrzymam się! Powstrzymam się od zadawani Ci pytań odnośnie tego jak dbać o sen maluszka – choć na pewno mistrzynią nie jestem ;-).

Chcę Cię za to poprosić o rozmowę o Twoim biznesie, o tym jak to się zaczęło, jak działasz i jak się rozwijasz. Kiedy spotkałyśmy się kilka miesięcy temu, bardzo miło nam się rozmawiało. Emanuje od Ciebie ogromny spokój a zarazem zdecydowanie. Bardzo jestem ciekawa czy te cechy pomagają Ci w codziennej pracy, ale to za chwilkę. 

Jesteś trenerem dziecięcego snu – pierwszym w Polsce certyfikowanym – Baby Sleep Trainer. Czym dokładnie się zajmujesz?

Pomagam rodzicom, których dzieci z różnych powodów zeszły z prawidłowego „kursu snu” i w efekcie nie chcą lub nie potrafią dobrze spać.  Zawsze w pierwszej kolejności szukam przyczyn takiego stanu rzeczy przeprowadzając z rodziną wręcz „detektywistyczny” wywiad, który pozwala mi zidentyfikować obszary, nad których poprawą wspólnie potem pracujemy: ja przygotowuję plan zmian a rodzice wprowadzają go w życie z moim wsparciem. Cel tej współpracy jest zawsze jeden: spokojne, przespane noce całej rodziny.

Jak wygląda Twój typowy dzień pracy?

Mój dzień pracy zawsze zaczyna się od spływających „raportów” po nocy (smsy i maile) od rodziców, z którymi aktualnie pracuję. Mąż zawsze śmieje się rano: „Jak tam, czy wszystkie twoje dzieci już się zameldowały?” Takich raportów dostaję też mnóstwo w ciągu dnia, ponieważ z niektórymi rodzinami jesteśmy w praktycznie nieustannym kontakcie ustalając optymalne pory kolejnych drzemek czy omawiając bieżące problemy. Kolejne godziny spędzam rozmawiając z rodzicami przez telefon, Skype’a czy wymieniając maile – omawiam plany działania, które dla nich przygotowałam i które będziemy razem wdrażać, odbywam konsultacje, pomagam im rozwiązać konkretne problemy, z którymi się do mnie zwracają, czy wreszcie odbywam wstępne konsultacje z osobami, które zastanawiają się nad podjęciem współpracy i chciałyby wiedzieć na czym ona polega. Sporą część dnia spędzam też przygotowując indywidualne Plany Nauki Zasypiania – każdy plan to inne dziecko, inna rodzina, inne problemy i oczekiwania, to najbardziej czasochłonny etap współpracy. Po pracy przychodzi wieczór i wtedy ćwiczę w praktyce całą moją wiedzę teoretyczną zaganiając i układając do snu całą moją trójkę (śmiech).

Lubisz to co robisz, prawda? A jak do tego doszłaś?  

Uwielbiam moją pracę. Pomysł na nią był (jak to się chyba często zdarza) wypadkową moich własnych przejść z córką, która przez pierwsze 6 miesięcy swojego życia w zasadzie w ogóle nie dawała nam spać oraz faktu, iż natknęłam się na ogłoszenie o kursie na Baby Sleep Trainera. Myślę, że w tej konfiguracji znaczenie miało naturalnie również to, że byłam na takim etapie swojego życia, kiedy to w związku z dobiegającym końca urlopem wychowawczym zaczęłam rozmyślać o czymś „swoim” w przeciwieństwie do powrotu na etat: klasyka gatunku (śmiech).

Opowiedz nam proszę o tym kursie.

Kurs on-line, w którym wzięłam udział trwał cztery miesiące i zakończył się egzaminem praktycznym. Nasza grupa liczyła 10 wspaniałych dziewczyn z USA i Kanady. Jesteśmy w stałym kontakcie do dziś, bierzemy udział w rozmaitych kursach doszkalających. Oprócz tego na codzień wspieramy się konsultując na bieżąco wszystkie trudniejsze przypadki. Nasze forum to niezgłębione źródło wiedzy, ale również cudownego wsparcia: w chwilach zwątpienia zawsze mogę liczyć na pomoc koleżanek, z drugiej strony dzielimy się swoimi sukcesami i dopingujemy nawzajem.

Chciałabym Cię podpytać bardziej biznesowo. Jak udało Ci się wycenić swoją pracę? W końcu byłaś pierwszą osobą w Polsce zajmującą się tak domowym i często delikatnym tematem…

Aktualny cennik moich usług to wynik pewnej ewolucji. Początkowo bazowałam na cenach różnego rodzaju pokrewnych usług. Potem dokonywałam modyfikacji, zarówno pod względem cen jak i zakresu usługi dopasowując je do rzeczywistych potrzeb i oczekiwań rodziców z którymi pracowałam. Nadal zresztą jestem bardzo elastyczna pod tym względem i często tworzę „hybrydy” w oparciu o pozycje mojego cennika, ponieważ każda rodzina i każdy przypadek jest inny.

Masz wielu klientów? Czy zdarza się że wracają z kolejnymi dziećmi?

Nie narzekam ;). Wracają z kolejnym dziećmi, wracają kiedy mamy zajdą w ciąże z kolejnym dzieckiem i – co zawsze jest dla mnie niezwykle cenne – odsyłają do mnie swoich znajomych i krewnych borykających się z podobnymi problemami.

A jak w rodzinie rozmawiacie o Twojej pracy? Czy dzieci wiedzą czym się zajmujesz?

Średni syn (4 lata) wie tylko, że „mama pracuje w domu”, co było początkowo dla niego źródłem wielkiego zadziwienia, bo tata przecież zawsze „jechał do pracy”. Starsza córka (10 lat) oczywiście doskonale wie czym się zajmuję i jak młodsi mają jakieś „turbulencje” ze spaniem (bo i u nas się one zdarzają 😉 ) , to pyta zawsze: „No, i jak pani Dobranocka sobie z tym poradzi?”.

A kto Panią Dobranockę wspiera na co dzień?

Nigdy nie dałabym rady pracować zawodowo w pełnym wymiarze godzin i zajmować się domem jednocześnie. Dzielimy się z mężem wszystkimi obowiązkami – nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej, ponieważ fizycznie nie dałabym rady wszystkiego pogodzić. Mamy też wspaniałą opiekunkę do naszego najmłodszego i doraźnie wspierają nas babcie – tak więc cały sztab ludzi do pomocy. Daję radę! (śmiech).

Wiem, że na rynku są już kolejne trenerki snu, czy to dobrze dla Ciebie czy źle?

Wszystkie podręczniki ekonomii mówią, że konkurencja jest dobra i ja się z tym całkowicie zgadzam. Świadomość, że jest ktoś z kim muszę konkurować o klienta mobilizuje mnie zawsze do działania i dodaje adrenaliny. Brak konkurencji jest w moim odczuciu demoralizujący i nie służy też potencjalnym klientom.

Od jak dawna pracujesz jako Pani Dobranocka?

Oficjalnie działam drugi rok, choć pomaganiem rodzinom, które miały problemy ze snem swoich dzieci zajmuję się już od kilku lat. Wcześniej pracowałam przez wiele lat w dość dużej firmie, jeszcze wcześniej pracowałam przez jakiś czas jako nauczyciel – mogę śmiało powiedzieć, że moja praca zawsze pośrednio lub bezpośrednio była związana ze wspieraniem rozwoju i edukacją, nie inaczej jest teraz.

A co powiesz mamie, która ma całkiem nowy pomysł na biznes?

Nie bójcie się z pozoru szalonych czy nietypowych pomysłów na biznes. Nie przejmujcie się krytyką czy sceptycznym podejściem otoczenia, przestaną wątpić jak zaczniecie zarabiać pierwsze pieniądze (śmiech). Nie kopiujcie pomysłów, tylko szukajcie nowych, ciekawych dróg – przy dzisiejszych technologiach ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. No i oczywiście najwspanialsze biznesy rodzą się z pasji, bo prawdziwy sukces można osiągnąć tylko kiedy się kocha to co się robi ;-).

Dziękuję Ci za rozmowę.

Ja również dziękuję.

Rozmawiała Agnieszka Kaczanowska

Zapraszamy na stronę www.twojadobranocka.pl
 

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie