Czego szukasz

Jak otworzyć restaurację? W kilku krokach

Od zawsze marzyłaś o małej, rodzinnej restauracji, do której będą przychodzić stali, wierni i zadowoleni klienci, a Ty jako gospodyni, będziesz mogła ich ugościć co jakiś czas nowym, zaskakującym menu. Tak, tylko marzenia to jedno, a jak z ich realizacją? Restauracja to jednocześnie prężnie działająca firma, a tej nie da się założyć bez podjęcia pewnych ważnych kroków i dobrego przygotowania.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 06/02/2018
wnętrze restauracji

Na początek biznesplan

Pomysł już masz – rodzinna restauracja. Teraz czas na biznesplan i przygotowanie się na wszelkie możliwe potencjalne problemy.
Musisz wiedzieć dokładnie, jaki ma być profil Twojej restauracji, bo choć wydawać by się mogło, że rynek restauracji jest już bardzo bogaty, to jednocześnie rośnie liczba osób stale stołujących się poza domem, co wynika ze specyfiki ich pracy.

Dlatego zorientuj się, jak wygląda rynek i konkurencja w Twojej okolicy i kto może być dla Ciebie największym “zagrożeniem”? Czego warto się nauczyć od innych, a także porównując do innych restauracji, na co należałoby położyć nacisk? Może to być rodzaj kuchni i dania, które planujesz serwować, a może to być wystrój wnętrza, które będzie przyciągało do lokalu klientów.

Zanim jednak podejmiesz decyzję co do dekoracji wnętrza i jego klimatu oraz specyfiki menu, musisz oszacować i stworzyć profil swojego klienta. I sprawdzić, czy znajdą się chętni, którzy przyjdą do takiego lokalu.

Zaplecze finansowe

Ani rewelacyjny pomysł, ani świetnie przygotowany biznesplan nie zastąpią jednego: kapitału. Z tym też się musisz zmierzyć i oszacować swoje możliwości finansowe.

W przypadku restauracji musisz planować długofalowo, ponieważ bardzo rzadko zdarza się tak, że już na początku swojej działalności restauracja przynosi zyski, więc musisz zadbać w biznesplanie o kapitał, który pozwoli przetrwać spokojnie restauracji czas rozwoju.

Warto też trochę zawyżyć prognozowane wydatki, a z kolei zaniżyć przychody, ponieważ może minąć nawet kilkanaście miesięcy, zanim restauracja zacznie na siebie zarabiać.

Warto więc przeliczyć jakiego rzędu wydatki będą potrzebne jeszcze przed rozpoczęciem działalności. Jakich nakładów finansowych będą wymagały kolejne lata – pierwszy, drugi rok.
Oszacować czy masz własny kapitał, który możesz przeznaczyć na rozruch restauracji, czy chcesz się posiłkować kredytem, bądź innymi środkami dostępnymi na rynku – może masz szanse na jakieś dofinansowanie swojej działalności? Warto to sprawdzić.

Rejestracja działalności gospodarczej

Jeśli nie masz swojej firmy, to kolejnym krokiem jest właśnie założenie działalności gospodarczej i wypełnienie stosownych dokumentów. Samo założenie działalności jest bezpłatne.

Musisz wypełnić CEIDG-1 (czyli wniosek do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej) i złożyć go w urzędzie miasta lub gminy (możesz też wybrać formę elektroniczną lub list polecony).

Wniosek CEDIG-1 jest jednocześnie wnioskiem o nadanie numeru REGON i NIP oraz zgłoszeniem do US i ZUS. Potem masz 7 dni na złożenie w ZUS-ie druków ZUA lub ZZA. Pierwszy to zgłoszenie do opłacania składek społecznych, a drugi zgłoszenie do płacenia składki zdrowotnej. Ten drugi musisz złożyć, gdy jesteś zatrudniona na podstawie umowy o pracę z wynagrodzeniem nie mniejszym niż najniższe wynagrodzenie krajowe.

Jeśli planujesz zatrudnić pracowników, to do 7 dni od zawarcia umowy, musisz zgłosić ich do ZUS.

Przydać Ci się może też konto firmowe w banku i pieczątka firmowa, choć nie jest to wymagane przez prawo. Samo założenie konta jest bezpłatne, jednak już za jego prowadzenie bank będzie pobierał opłaty.

Musisz się też liczyć z opłatami związanymi z prowadzeniem księgowości dla Twojej restauracji, jeśli zlecisz to biuru rachunkowemu. Możesz też spróbować – korzystając z programu do prowadzenia księgowości – robić to sama.

Świadcząc usługi gastronomiczne musisz też liczyć się z obowiązkiem posiadania kasy fiskalnej. Spoczywać na Tobie będzie, jako właścicielce lokalu gastronomicznego, obowiązek ewidencjonowania sprzedaży przy pomocy właśnie kasy fiskalnej. Szeroki wybór kas znajdziesz na www.sas24.pl.
Jako początkujący przedsiębiorca możesz skorzystać z ulgi na zakup kasy fiskalnej – kwota odliczenia, to obecnie 90% ceny netto kasy.

Zezwolenia

Jeśli planujesz sprzedawać w swojej restauracji alkohol, to musisz zadbać o zezwolenie, co potocznie nazywamy “koncesją na alkohol”. Takie zezwolenie na okres nie krótszy niż 4 lata, możesz otrzymać – po złożeniu wniosku – od wójta, burmistrza, bądź prezydenta miasta, czyli właściwego urzędu ze względu na lokalizację restauracji.

Co roku też będziesz uiszczać opłatę procentową od ogólnej wartości sprzedaży alkoholu w wysokości od 1,4% do 2,7%.

Z odprowadzaniem opłat będziesz musiała się też liczyć, jeśli planujesz odtwarzanie w swoim lokalu muzyki lub filmów. Konieczne będą wykupienie licencji i opłaty comiesięczne lub jednorazowe do Organizacji Zbiorowego Zarządzania, które reprezentują producentów, autorów i wykonawców. Tej opłaty możesz uniknąć, jeśli będziesz puszczać muzykę w domenie publicznej.

Wybór lokalu i formalności

Znalezienie odpowiedniego miejsca na lokal to też nie lada wyzwanie. Wynajem lokalu w centrum może kosztować krocie, ale może być częściej odwiedzany przez klientów. Lokal na obrzeżach będzie tańszy, ale więcej pieniędzy będziesz musiała przeznaczyć na promocję i reklamę, co i tak może nie dać gwarancji dużej ilości klientów. Pamiętaj, że w lokalu znajdującym się w pobliżu jednostki edukacyjnej nie będziesz mogła sprzedawać alkoholu.

Wybierając lokal, kieruj się jeszcze układem pomieszczeń i stopniem przystosowania lokalu do prowadzenia działalności gastronomicznej.

Pamiętaj również o tym, że Twoja restauracja musi spełniać wszystkie wytyczne Bezpieczeństwa i Higieny Pracy, Ochrony Przeciwpożarowej oraz Sanepidu i Inspektora Nadzoru Budowlanego. Będziesz zobowiązana zakupić gaśnicę oraz umieścić odpowiednie tablice i nalepki informacyjne dotyczące m.in. bezpiecznej ewakuacji z lokalu.

Wyposażenie lokalu

Czas na przyjemniejszy etap przy zakładaniu własnej restauracji – urządzanie wnętrza. Jak ważne jest wnętrze i to czym się otaczamy pewnie nie jest Ci obce. Na pewno też wiesz, że wystrój wnętrza Twojej restauracji musi być spójny z tym, jakie jedzenie pragniesz serwować swoim klientom i rodzajem restauracji.

Jednak najpiękniejsze wnętrze restauracji nie spełni swojej funkcji bez zaplecza technicznego. Musisz zatem pomyśleć, co zupełnie zrozumiałe, o wyposażeniu kuchni, czyli zapleczu technicznym. Tutaj również musisz skalkulować, co dla Ciebie będzie bardziej opłacalne, zupełnie nowe wyposażenie, które niestety nie będzie tanie, czy używane, tańsze, ale też z perspektywą szybszego zużycia lub zepsucia się.

Kwestią godną rozważenia jest również zakup oprogramowania do restauracji. Taki nowoczesny system pozwoli Ci łatwiej nadzorować sprzedaż oraz zakupy i zapasy, nie wspominając o lepszej kontroli personelu, a na łatwiejszej obsłudze klientów kończąc.

Jedzenie najwyższej jakości

Sprzedając jedzenie musisz mieć pewność, że dostarczasz swoim klientom towar najwyższej jakości i ze sprawdzonych źródeł. Do tego też się musisz przygotować. Znaleźć dostawców lub miejsca, w których będziesz kupować żywność z rzetelnych, sprawdzonych i bezpiecznych źródeł. Na jedzeniu nie możesz oszczędzać. To Twój potencjał, który odwróci się na Twoją korzyść, a też buduje w opinii klienta Twój obraz uczciwej restauratorki.

Personel

Bez dobrego jedzenia nawet najpiękniejsze wnętrze nam nie pomoże. Wysokiej jakości jedzenie może przygotować tylko bardzo dobry kucharz. Tutaj również nie możesz szukać oszczędności. Podobnie jest z kelnerami. To są osoby, które stale mają do czynienia z Twoim klientem, więc muszą odznaczać się wysoką kulturą osobistą oraz dużą sympatią.

Klient, który zjadł pyszne jedzenie i został profesjonalnie i miło obsłużony, na pewno wróci do Twojego lokalu. Pamiętaj też, że każdy Twój pracownik musi mieć aktualną książeczkę zdrowia wydaną przez Sanpid.

Otwarcie

Skoro o wszystko już zadbałaś, czas na wielkie otwarcie. I słowo “wielkie” nie jest tu bynajmniej na wyrost, bo musi być o Tobie i Twojej restauracji głośno. To czas, żeby lokalna społeczność dowiedziała się o nowym miejscu na kulinarnej mapie okolicy.

To czas na mocne promowanie się na Twojej stronie oraz w social mediach, to czas na promocje, którymi zwabisz swoich nowych i mam nadzieję, stałych już klientów.

Nie bój się pomysłów na promocję, nie bój się opowiadać, chwalić się i zachęcać do przyjścia do swojej restauracji w social mediach. Zadbaj o urocze zdjęcia potraw i umieszczaj je na Instagramie (jak zrobić piękne zdjęcia na Instagram, znajdziesz mnóstwo wskazówek w internecie), ludzie kupują oczami, więc wszystko co ładne na pewno przyciągnie ich uwagę.

Powodzenia!

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcia: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

2 odpowiedzi na “Jak otworzyć restaurację? W kilku krokach”

  1. kasia napisał(a):

    Pani Ewo, bardzo dzięuję za ten teskt 🙂 Sama od lat marzę o tym, by otworzyć własny lokal, ale brakuje mi odwagi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wirtualna asystentka bez tajemnic – jak pracuje, co robi i czy chodzi na urlop?

Ela Wolińska od 7 lat pracuje jako wirtualna asystentka, wspierając przedsiębiorców w ich pracy. Czym zajmuje się na co dzień i jak łączy swój zawód z wychowywaniem 2 dzieci? Jeśli Ty też chciałabyś pracować z domu, to sprawdź, jak nasz nowy kurs on-line Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja pomoże Ci to osiągnąć!
  • Joanna Gotfryd - 18/02/2018
Ela Wolińska, wirtualna asystentka

Chciałabyś pracować zdalnie, żeby jak najwięcej czasu móc spędzać z dzieckiem?

Poznaj szczegóły nowego kursu on-line! Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja 

Kurs startuje już 12 marca!

Możesz sfinansować go w 100% z nieoprocentowanej, rządowej pożyczki na kształcenie.

A do 28 lutego możesz zapisać się na kurs w promocyjnej cenie (wpisz na stronie płatności kod promocyjny WAfirstminute).

Tak, chcę poznać szczegóły!

Elu, od 7 lat pracujesz zdalnie, jako wirtualna asystentka. Co Ty konkretnie robisz, czym się zajmujesz?

Wspieram przedsiębiorców w ich codziennej pracy.

Zwięźle i na temat 😉 W czym dokładnie pomagasz firmom? Jakie są Twoje obowiązki na co dzień?

W moim konkretnym przypadku zajmuję się stronami internetowymi: od administrowania, redakcji tekstów, ustawiania SEO, po tworzenie tych stron (pełny content, grafiki, treści itp.).

Obsługuję również profile w social mediach, prowadzę grupy na Facebooku w imieniu klientów. Piszę teksty, robię transkrypcje, tworzę analizy w Excelu, prezentacje, materiały reklamowe, wysyłam oferty i wiele innych. Pomagam tworzyć blogi, vlogi i podcasty, kursy internetowe, artykuły branżowe – są dziesiątki różnych zadań.

Pracujesz dla kilku klientów jednocześnie – czy to są podobne zakresy czynności, czy każdy klient ma inne zlecenia i wymagania?

Początkowo zlecenia były bardzo różne. Zresztą to jest dość charakterystyczne dla tej profesji, że trzeba wypracować swoją specjalizację lub znaleźć niszę.

Kiedy zaczynałam pracę jako VA, nie wiedziałam, że właśnie tak nazywa się mój zawód! Szukałam więc pracy na etacie, byłam nawet dość długo asystentką osobistą trenera biznesu. Dla niego organizowałam głównie szkolenia i konferencje. Jednocześnie szukałam zleceń zdalnych. Było to przeważnie pisanie tekstów, tworzenie prezentacji, pisanie CV, ofert i podań, research w sieci na zadany temat. Potem doszło administrowanie stroną internetową dużej instytucji.

Obecnie, zadania nadal są zróżnicowane, ale gro moich klientów nawiązuje ze mną współpracę przy administrowaniu stron opartych o WordPress oraz przy prowadzeniu profili na Facebooku.

Jakie umiejętności (twarde i miękkie) powinna posiadać wirtualna asystentka?

Przez lata pracy obserwowałam zarówno mój własny rozwój zawodowy, jak również moich koleżanek – na Facebooku, na spotkaniach networkingowych czy konferencjach i doszłam do wniosku, że aby być dobrą wirtualną asystentką powinno się reprezentować umiejętności i cechy charakteru takie jak:

  • umiejętność budowania komunikacji,
  • opanowanie,
  • nastawienie na efekty (bycie konkretnym).

Obligatoryjnie trzeba być bardzo dyskretnym, obowiązkowym i świetnie zorganizowanym.

Specyfiką tego zawodu jest również freelancing i praca z technologiami oraz trendami. Trzeba więc za nimi podążać, nieustannie się dokształcać, czytać, uczyć nowych programów, być otwartym i kreatywnym.

W zależności od zadań jakie zostaną powierzone wirtualnej asystentce, umiejętności twarde mogą się różnić. Podstawowymi jednak, moim zdaniem są: znajomość WordPressa, umiejętność pisania tekstów oraz znajomość na wysokim poziomie programów takich jak Word, Excel i PowerPoint.

A czy wirtualna asystentka musi znać języki obce?

Teoretycznie nie, ale im więcej zna, tym ma więcej możliwości pracy. Jak w każdej branży – znając języki możesz pracować dla klientów z całego świata.

Uważam również, że niezbędna jest minimum podstawowa znajomość języka angielskiego. Im wyższy poziom tym lepiej. Wiele programów ma angielskie menu, np. częściowo WordPress, Photoshop itp. Co więcej, dobra znajomość tego języka pozwala na swobodny research w sieci, a to zadanie należy do podstawowych umiejętności wirtualnej asystentki.

ela wolińska, wirtualna asystentka

Jesteś mamą dwójki dzieci – jak zorganizowałaś sobie pracę? Czy jesteś dostępna on-line 24/7? Czy pracujesz w konkretnych godzinach?

Staram się reagować ad hoc, dlatego moi klienci mają ze mną kontakt niemal całą dobę. Prowadzę również, jak wspominałam, profile w social media, co również wymaga ode mnie bycia online. To nie znaczy jednak, że 24/7 siedzę ze wzrokiem utkwionym w monitor. Większość obowiązków mam stałych, abonamentowych, dlatego wypełniam je kiedy dzieci są w przedszkolu. Inne, o ile nie mam wyznaczonego deadline’u, wykonuję w pierwszej wolnej chwili. Zawsze informuję klienta kiedy będę mogła się zająć tymi najpilniejszymi zadaniami.

Kiedy jednak dzieci wracają po południu do domu, staram się być tylko dla nich. Weekendy również pracuję o wiele mniej. Robię tylko to, co pilne.

Oboje z mężem prowadzimy swoje firmy. We własnym biznesie zawsze jest coś do zrobienia. Zauważyłam jednak, że bardzo dużo korzyści wynika z odkładania na bok obowiązków, kiedy jest czas dla rodziny.

Czuję równowagę, nie przegapiam niczego w życiu moich maluchów, ale i, paradoksalnie, nie zawalam terminów. Spokojnie, z rozwagą gospodaruję czasem. Dzięki temu wszystko zrobione jest punktualnie, a ja nie czuję nacisku ani frustracji. Moje dzieci zaś wiedzą, że mogą na mnie liczyć.

Mamy często pytają nas o pracę, którą mogą wykonywać jednocześnie opiekując się dzieckiem, z doskoku – czy praca Wirtualnej Asystentki w takim systemie jest możliwa?

Praca wirtualnej asystentki to normalne stanowisko i wymaga od nas takiego samego profesjonalizmu jak każdy inny zawód. To, że pracujemy z domu nie zwalnia nas z zaangażowania i zawodowstwa. Owszem, ta praca wiele ułatwia przy organizacji opieki nad dzieckiem, w pogodzeniu obowiązków z wychowywaniem maluchów. Nigdy jednak nie zapominajmy, że to są wciąż obowiązki.

Ja bardzo mocno „walczę” z brakiem profesjonalizacji w tym zawodzie. Nie wyobrażam sobie odpisywać na e-mail trzymając dziecko na ręku albo tworzyć prezentację dla klienta jednocześnie zabawiając swojego malucha.

Dobrą umiejętnością jest brak oporów przed proszeniem o pomoc. W Polsce wciąż pokutuje przeświadczenie, że to kobieta ma wychowywać dzieci, a po porodzie okres macierzyński poświęcić tylko maleństwu. Prowadząc własną działalność gospodarczą nie można sobie pozwolić na rok wolnego. No chyba, że chcemy od nowa wszystko zaczynać po upływie tego czasu, albo mamy zatrudnioną własną wirtualną asystentkę, która przejmie nasze obowiązki 😉

Po urodzeniu drugiego syna 2-3 razy w tygodniu przychodziła do nas niania, żeby odciążyć mnie przy małym. Kilka razy usłyszałam komentarze w stylu, że sobie nie radzę. W ogóle się nimi nie przejmowałam. Byłam za ścianą, kiedy niania spędzała czas z moim dzieckiem, więc nadal mogłam karmić i w razie czego reagować na potrzeby maleństwa, ale mogłam też skupić się na pracy.

My kobiety mamy podzielną uwagę, ale i granice możliwości. Prośmy więc o pomoc – może babcia mogłaby przychodzić, może niania, chociaż na kilka godzin bądź w wyznaczone dni.

Jestem też bardzo przeciwna traktowaniu zawodu wirtualnej asystentki jako pracy dorywczej. Często dostaję oferty współpracy, w których mamy wprost piszą, że ze względu na dziecko, albo pracę w innej firmie na etacie są dyspozycyjne np. godzinę – dwie dziennie. Nie. Takie podejście do niczego nie prowadzi. Albo decydujesz się na konkretną ścieżkę kariery jako WA, albo na pracę na etacie gdzieś indziej. Dorobienie na waciki mija się z celem.

Ja popełniłam ten błąd i zmarnowałam kilka lat. Gdy zdecydowałam się tylko na tę właśnie ścieżkę kariery, nabrała ona ogromnego rozpędu. Okazało się również, że wszystkie moje lęki o brak zleceń, o niewystarczające umiejętności itp. były nieuzasadnione.

Prowadzisz własną działalność, w jaki sposób szukasz klientów? Jak szukać klientów w tym zawodzie na początku?

Paradoksalnie, na początku klienci znajdowali mnie 😉 Zawsze miałam tzw. lekkie pióro, więc zaczęło się od tego, że kilku znajomych poprosiło mnie o napisanie jakiegoś tekstu. Proszono mnie o redakcje, o research itd. A potem zaczęto polecać.

Mam również firmę, która zajmuje się oprawą muzyczną uroczystości. Zaczęłam więc wykorzystywać umiejętności organizacyjne i zostałam asystentką osobistą trenera biznesu.

W każdym razie polecano mnie, zlecenia wpadały jedno za drugim.

Przełomowym momentem było utworzenie własnej strony www.pomocdlabiznesu.pl z ofertą i dołączenie do kilku grup biznesowych na Facebooku.

To właśnie na grupach można znaleźć najwięcej najciekawszych zleceń. Jest też Oferia, Useme i mnóstwo innych portali z ofertami pracy zdalnej.

Czy wirtualna asystentka idzie czasem na urlop? 😉

Tak, ale zabiera ze sobą laptopa 🙂

Ja dużo podróżuję. Często jeździmy też odpocząć na wieś. W czasie np. wakacyjnego urlopu zawsze informuję klientów, że będę mniej dostępna. Jednakże nie urywam kontaktu, nie znikam na 2 tygodnie, nie zostawiam niedokończonej pracy. Moi klienci cenią te responsywność i szczerość.

ela wolińska

Elu, będziesz jedną z mentorek w najnowszym kursie on-line, który organizujemy wspólnie z Coders Trust. Będziesz się dzielić swoim doświadczeniem, wiedzą – czego konkretnie mamy nauczą się od Ciebie?

Oprócz niezbędnych umiejętności twardych, programowych, będzie okazja do nauczenia się również tego, jak tworzyć oferty, wyceniać usługi, budować relacje, tworzyć komunikację, gdzie i w jaki sposób szukać ofert, jak na nie odpowiadać, gdzie i czego się uczyć itd.

Wydaje mi się, że ważną rzeczą jest to, że jest to pierwszy tak duży kurs na wirtualną asystentkę, który dodatkowo łączy wspomniane umiejętności twarde z miękkimi oraz life stylem jako mama, jako kobieta aktywna i jako przedsiębiorca.

Jak przekonałabyś mamy, że bycie wirtualną asystentką to świetny pomysł na pracę i pogodzenie jej z wychowywaniem dzieci?

Z roku na rok przybywa pracowników zdalnych. Przybywa przedsiębiorców, specjalistów i freelancerów. Rośnie tym samym zapotrzebowanie na pracowników, którzy zdalnie ogarną techniczne zaplecza właścicieli firm.

Praca zdalna jako wirtualna asystentka daje ogromne możliwości. Znajdując swoją niszę, swoją specjalizację, sama sobie stajesz się swoim szefem.

To Ty decydujesz kiedy i co robisz, Ty planujesz swój grafik, Ty wyceniasz swoje usługi i zarządzasz swoim czasem, domem i umiejętnościami.

Ciekawe zlecenia, fantastyczni klienci z ogromną wiedzą branżową to dodatkowa wartość dodana.

A największą wartością jesteś Ty, Twoje szczęście, Twoja wolność, oraz Twoje dzieci.

Przy nich jeszcze bardziej doceniam moją pracę. Gdy któreś zachoruje, nie martwię się kto będzie z nim w domu, nie biegam po L4 i nie zamartwiam się co powie szef. Nigdy też nie brakuje mnie na uroczystościach w przedszkolu. Wbrew pozorom mam dla moich chłopców o wiele więcej czasu niż kiedykolwiek miałabym na etacie.

Co dla mnie jest równie ważne – to dzięki takiemu systemowi pracy mam bardzo poukładane relacje z moim mężem. Wspieramy się nawzajem i dopingujemy w rozwoju.

Piszesz też książkę o pracy Wirtualnej Asystentki – kiedy będzie można ją przeczytać i o czym dokładnie będzie książka?

Między innymi. A dokładnie o pracy WA w Polsce. Na Zachodzie ten zawód jest bardzo popularny. U nas to wciąż nowość. Kiedy mówię komuś czym się zajmuję, nieustannie widzę zaskoczenie. To moja misja, żeby nauczyć czym jest zawód wirtualnej asystentki, pokazać jak i co można oddelegować i w czym można pomóc.

Książka ukazać się ma w postaci e-booka już w marcu. Czy będzie wersja papierowa to się okaże 🙂 W końcu pracuję z komputerem 😉

Dziękuję Ci za rozmowę!

Chciałabyś pracować tak jak Ela? Pierwsza edycja kursu Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja rusza już 12 marca!

W 8 tygodni zdobędziesz nowy zawód i zaczniesz pracować zdalnie.

Do 28 lutego obowiązuje promocyjna cena kursu – należy wpisać na stronie płatności kod promocyjny WAfirstminute.

Pamiętaj, że kurs on-line możesz sfinansować w 100% z pożyczki na kształcenie. Nabór wniosków już ruszył i liczy się kolejność zgłoszeń. Nie czekaj!

Tak, chcę poznać szczegóły nowego zawodu, chcę pracować z domu, na własnych zasadach!

Zdjęcia: archiwum Ela Wolińska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Praca na etacie i własny biznes? – poznajcie Kreatywnie Zakręconą

Ania wie, co oznacza praca na etacie i własny biznes, i jeszcze macierzyństwo! W końcu jest Kreatywnie Zakręconą mamą dwójki dzieci. Rozwinęła swoją pasję do szycia i fotografii - sprzedaje śliczne spódniczki pettiskirt, prowadzi warsztaty z postprodukcji zdjęć. A wszystko to oczywiście ogarnia zanim dzieci wrócą ze szkoły i przedszkola, albo kiedy pójdą już spać. Jak to robi? Co sprawia, że jest dumna z tego, kim jest? Że jest szczęśliwa? :)
  • Agnieszka Kumorek - 15/02/2018

Wraz z dziećmi pojawiły się Twoje dwie pasje – fotografia i szycie 🙂 Czy to bycie mamą wyzwoliło w Tobie ogromne pokłady kreatywności? 😉

Zawsze lubiłam tworzyć. Już w szkole podstawowej, jeżdżąc na wakacje na wieś, spędzałam długie godziny w warsztacie stolarskim. Zbijałam mebelki dla lalek z drewnianych odpadków. Zajmowałam się haftem krzyżykowym, decoupage, później przyszła pora na naukę szycia. Ta chęć drzemała we mnie zawsze. Ale to właśnie czas drugiej ciąży i przymusowe zwolnienie lekarskie pozwoliło mi znaleźć czas na naukę.

Od kilku lat tworzysz jako Kreatywnie Zakręcona. Jakie były początki? Od razu wystartowałaś z biznesem?

Pracuję na cały etat jako nauczyciel języka angielskiego. Jednak godziny pracy są na tyle nieobciążające, że znajduję swobodnie czas także na prowadzenie działalności.

Zaczynałam od szycia na własne potrzeby – maskotki Tilda, drobiazgi do pokoju dziecięcego, ale dobre opanowanie tworzenia spódniczek pettiskirt i zainteresowanie jakie wzbudzały, kazały mi rozważyć założenie działalności gospodarczej i regularnej ich sprzedaży.

Założenia firmy bałam się strasznie. Niestety chcąc działać legalnie na rynku, musiałam ten strach przezwyciężyć. Rodzina poparła mój pomysł. Było mi o tyle łatwiej, że nie zrezygnowałam z pracy zawodowej, mogłam w każdej chwili działalność zakończyć.

Jak udaje Ci się pogodzić własny biznes z byciem mamą?

To chyba dlatego, że wszystko to robię w domu. Jestem zawsze “pod ręką”. Nie znikam na długie godziny, dzieci i mąż mają ze mną stały kontakt.

Moje dzieci same potrafią się sobą zająć. Bawią się ze sobą dość zgodnie, a potrzebują też odrobiny samotności, by oddać się ulubionym zajęciom. Najczęściej pracuję zanim dzieci wrócą ze szkoły i przedszkola, i gdy pójdą już spać.

kreatywnie zakręcona

Masz swój blog, fanpage… i lubisz być nieustannie czymś zajęta 😉 Prowadzisz warsztaty z obróbki fotografii. Do kogo je kierujesz?

Warsztaty z postprodukcji zdjęć są odpowiedzią na zainteresowanie fotografów (głównie dziecięcych) moim stylem pracy ze zdjęciami. Sama bywam na warsztatach innych fotografów, których cenię, by poznać ich warsztat i podszkolić się. Tego nigdy za wiele.

A kim są Twoje małe modelki, które widzimy na zdjęciach? 🙂

Modelują mi praktycznie wyłącznie moje dzieci – oczywiście za odpowiednie “wynagrodzenie”.

Nieustannie się rozwijasz. Jak dużo czasu na to poświęcasz?

Praktycznie co miesiąc kupuję jakiś kurs on-line, by uczyć się kolejnych umiejętności. Oglądam w tzw. “wolnej chwili”. Owszem pasja to podstawa, ale znajomość rynku jest również kluczowa. Obserwuję od lat środowisko “szyciowe” i wyciągam wnioski.

A co według Ciebie jest najtrudniejsze w prowadzeniu własnego biznesu?

Najtrudniejszą – papierkową część zleciłam księgowej. Choć umysł ze mnie ścisły, oddałam tę wątpliwą przyjemność fachowcom. Pozostawiłam sobie radość tworzenia.

Planujesz nowości w swojej ofercie w przyszłości?

Przyszłość… nie wiem. Szczerze. Mam stałą ofertę i tego się trzymam (pettiskirt). Niektóre rzeczy szyję na indywidualne zamówienie (bardzo rzadko). Czasem wprowadzam coś do oferty w bardzo limitowanej ilości. Jeśli mnie coś zainspiruje, będzie wróżyło dobrą sprzedaż i szycie tego będzie sprawiać mi przyjemność, na pewno pojawi się w mojej ofercie.

kreatywnie zakręcona

Z czego jesteś najbardziej dumna?

Wiele aspektów mojego życia napawa mnie dumą. Rodzina, praca zawodowa (jestem nauczycielem), własny biznes, marka, którą wypracowałam, wiedza, którą zdobyłam (i wciąż zdobywam nieustannie się szkoląc).

W zasadzie dumna jestem z tego, kim jestem i i śmiało spoglądam codziennie w lustro.

Po 5 latach w biznesie nabrałaś doświadczenia. Z perspektywy czasu… co powiedziałabyś mamie, która potrzebuje małej motywacji do rozpoczęcia własnej działalności?

Życzyłabym jej dużo samozaparcia i … pokory.

Samozaparcia – by nie poddawać się chwilowym przeciwnościom, umieć zagryźć zęby i robić to, w co się wierzy. Pokory – by z godnością przyjąć słowa krytyki i umieć zrewidować swoje poczynania.

Dziękuję Ci za rozmowę!

Jeśli chciałabyś zobaczyć więcej pięknych kreacji od Kreatywnie Zakręconej, odsyłamy do jej strony kreatywnie-zakrecona.pl oraz fanpage.

W ofercie znajdziecie puszyste, falbaniaste i mięciutkie niczym chmurka spódniczki pettiskirt uszyte na indywidualne zamówienia 🙂

Zdjęcia: własność Kreatywnie Zakręcona

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbatki w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail