Czego szukasz

Jak nie stracić prawa do własnej firmy?

Kasia od 2 lat prowadzi firmę. Ma stałe grono klientów i jej biznes cały czas się rozwija. Kasia działa legalnie i uczciwie. Firma jest jej drugim dzieckiem (pierwsze dziecko to czteroletni Franek). Czy ktoś lub coś może jej w prowadzeniu firmy przeszkodzić i na przykład zmusić do zamknięcia firmy, albo przynajmniej do zmiany nazwy, z rozpoznawalnej marki, którą budowała od kilku lat? Jak ochronić swój biznes?

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 19/06/2017
Młoda właścicielka bistro w swoim barze

O tym jak zadbać o bezpieczeństwo firmy zapytałam Marcina Setlaka, prawnika z kancelarii Brandelaw, specjalizującej się w rejestracji znaków towarowych.

Panie Marcinie, przywołując przykład Kasi – przedsiębiorczej mamy, jak ochronić się przed utratą prawa do własnej marki? Dlaczego powinniśmy myśleć o zastrzeżeniu znaku towarowego? Czy to jest naprawdę potrzebne?

Każdy przedsiębiorca – niezależnie od tego czy to duża firma czy jednoosobowa działalność – tak jak w przypadku Kasi,  działa na tym samym, jednolitym rynku europejskim. Oznacza to, że korzystając ze swojej nazwy firmy, nazw tworzonych produktów, domeny internetowej czy logotypu może wchodzić w kolizje ze znakami innych przedsiębiorców.

Najczęściej do naruszeń dochodzi nieświadomie bo np. firma z Portugalii ma zastrzeżony znak na terenie UE, który jest identyczny lub bardzo podobny ze znakiem używanym przez naszą Kasię. Tylko, że nasza Kasia o tym nie wie. Gdy firma z Portugalii planuje rozszerzyć działalność na nasz kraj, wówczas „czyści” temat naruszania jej znaku towarowego.

Kasia dostaje pismo z kancelarii prawnej z wezwaniem do zaprzestania naruszenia znaku oraz oddania domeny internetowej. Nietrudno się domyślić, że jeśli marka jest budowana przez wiele lat, taka sytuacja może boleśnie doświadczyć każdego. Dlatego ochrona znaku towarowego to w praktyce ochrona naszego biznesu przed konkurencją oraz możliwość rozwijania marki, do której mamy tytuł własności w postaci świadectwa ochronnego znaku.

Rzeczywiście, sytuacja może przybrać niekorzystny obrót dla Kasi. Co się zmieni w jej sytuacji, jeśli zastrzeże swój znak towarowy, czyli np nazwę firmy i logo?

Zastrzeżenie znaku daje szereg korzyści. Zacznijmy od ochrony praw do nazwy marki, jej logotypu, na domenie internetowej skończywszy.

Po pierwsze znak towarowy chroni wizerunek marki jaką posługujemy się w obrocie gospodarczym, oznaczając nią swoje produkty i usługi. Oznacza to, że każdy, kto pod podobną marką oferuje podobne produkty i usługi do naszych, musi liczyć się z konsekwencjami. Znak towarowy ma więc chronić nasz biznes przed nieuczciwą konkurencją i wspiera budowanie naszej marki.

Warto wspomnieć, że  nie mając zastrzeżonego znaku towarowego jesteśmy jedynie abonentami domeny, pod jaką funkcjonuje nasza marka w internecie. Nie mamy do niej żadnego tytułu prawnego – opłacamy jedynie coroczny abonament. Może się więc zdarzyć, że podmiot posiadający tytuł prawny do znaku z identyczną nazwą domeny może wystąpić o jej zwrot. Mając zarejestrowany znak towarowy taka sytuacja nam nie grozi.

Kolejną korzyścią jest możliwość korzystania z praw do marki – można udzielić licencji na jej wykorzystywanie innej firmie i z tego tytułu czerpać korzyści. Marka może być też przedmiotem zabezpieczenia kredytu w banku.
Bardzo istotnym instrumentem w walce z nieuczciwą konkurencją, która podszywa się pod naszą markę jest możliwość zabezpieczenia towaru konkurenta w uproszczonym trybie. Wystarczy uprawdopodobnić,  że doszło do naruszenia znaku towarowego. Sąd wydaje postanowienie o zabezpieczeniu towaru w ciągu kilku dni.
To tylko przykładowe korzyści. Katalog ich jest znacznie szerszy i w dużej mierze zależy też od potrzeb i celów biznesowych przedsiębiorcy.

A jeśli jednak Kasia się nie zdecyduje na zastrzeżenie znaku towarowego? Bp np. uzna, że to już przesada, ona swój biznes prowadzi lokalnie, żadna firma z Portugalii nie będzie przecież chciała w jej mieście zakładać filii, to co może się stać?

No właśnie, dobre pytanie. W tym wypadku nie ma oczywistej odpowiedzi i nie można jednoznacznie powiedzieć, że na pewno Kasia straci swoją markę czy też prawo do używania logotypu. Owszem przedsiębiorca ma ochronę – z tytułu praw autorskich, ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji itd. Prawa te wymagają jednak dochodzenia ich przed sądem, udowadniania, że zostały prawidłowo nabyte co wydłuża i utrudnia postępowanie.

Mając znak towarowy wystarczy wykazać fakt rejestracji. Nie mając zarejestrowane go znaku firmę Kasi można porównać do średniowiecznego rycerza, który uczestniczy w bitwie bez zbroi, która by go mogła chronić. Ryzyko, że w ten czy inny sposób jej biznes ucierpi jest znacznie większe i trudno w kilku punktach wymienić to, co może się zdarzyć.

Podam prawdziwy przykład. Niedawno klient zlecił nam zarejestrowanie określonego znaku towarowego w zakresie alkoholi. Chodziło konkretnie o piwa, które zamierzał produkować. Nazwa była trafna, a pomysł zdawał się być bardzo dobry jako koncepcja marketingowa. Problem pojawił się w momencie zgłoszenia znaku do urzędu patentowego. Dosłownie tydzień wcześniej konkurent z tego samego regionu zgłosił identyczną nazwę. Zgodnie z prawem pierwszeństwa to konkurent a nie nasz klient uzyska ochronę. Trudno sobie wyobrazić takie sytuacje, ale one się zdarzają.

I w takich wypadkach przedsiębiorcy pozostaje nic innego jak szukać nowej marki. Gorzej jak klient od jakiegoś czasu funkcjonuje na rynku używając swojej marki . W takim wypadku straty mogą być bardziej policzalne – począwszy od kosztów przygotowania nowego logo, szyldów, reklam, odnośników do nowej strony www, na nowych produktach opakowań produktów skończywszy.

Czyli, jeśli dobrze zrozumiałam, Kasia – opłacając wybraną domenę internetową – może nie móc jej używać, bo ktoś zastrzegł sobie tę markę w urzędzie patentowym?

W określonych przypadkach i przy zaistnieniu określonych okoliczności, tak może się zdarzyć. Każdy przypadek jest inny i należałoby je analizować odrębnie. Rodzaj nazwy tj. fantazyjna lub generyczna jak również rodzaj zastrzeżonego znaku będzie determinował działania, które konkurent może podjąć względem naszej domeny internetowej. Pamiętajmy, że względem domen z rozszerzeniem .pl każdy kto rejestruje domenę, zgadza się na zapis na sąd polubowny. Oznacza to, że w przypadku zaistnienia sporu, domena jest blokowana tzn. nie można jej przekazać osobie trzeciej aby uniknąć odpowiedzialności.

Panie Marcinie, ile kosztuje taka rejestracja znaku? Czy to usługa dostępna dla wszystkich?

Właścicielem znaku towarowego może być zarówno firma (osoba prawna) jak i jednoosobowa działalność gospodarcza. Może też nim być osoba fizyczna, która takiej działalności nie prowadzi. Od strony finansowej koszt 10 letniej ochrony znaku w najmniejszym możliwym zakresie (tj. 1 klasa w tzw. klasach towarów i usług) wynosi 940 PLN w Polsce oraz 850 EUR na terenie UE. Dzieląc tę kwotę na 10 lat wychodzi, że opłaty te są w zasadzie nieduże. Trudność polega jednak na tym, że należy je uiścić na początku tego okresu. W Polsce opłata ta podzielona jest na dwa etapy tzn. opłata za zgłoszenie 450 PLN i opłata za pierwsze 10 lat ochrony w pozostałej kwocie. W UE opłata pobierana jest w całości na początku procedury zgłoszeniowej.

To tak naprawdę mniej zapłacimy niż wynosi miesięczna składka ZUS dla przedsiębiorcy 🙂 a korzyści mogą być o wiele większe 🙂 A jak wygląda proces rejestracji znaku towarowego krok po kroku?

Proces rejestracji znaku obejmuje kilka etapów. Na początku urząd bada czy zgłoszenie znaku towarowego jest zasadne tzn. czy kandydat na znak towarowy może nim zostać w przyszłości. Jeśli weryfikacja jest pozytywna, wówczas urząd podaje do publicznej wiadomości informacje o zgłoszeniu w swoim biuletynie oraz w bazach znaków towarowych.

Od dnia opublikowania znaku biegnie trzymiesięczny okres sprzeciwowy, w trakcie którego każdy, kto uważa, że zgłoszenie to narusza jego prawa może wnieść sprzeciw. Jeśli po tym terminie nie ma sprzeciwów urząd wydaje decyzję pozytywną. Jeśli zaś sprzeciwy wystąpią, wówczas postępowanie się wydłuża. Strony sprzeciwu mogą w początkowym okresie ustalić wspólne stanowisko. Jeśli nie udałoby się im dojść do porozumienia, wówczas urząd wydaje decyzję na podstawie zgromadzonych dowodów. Cały proces trwa w Polsce około 6-8 miesięcy a w UE 5-6 miesięcy – zakładając, że nie wystąpiły sprzeciwy w trakcie.

Pana kancelaria specjalizuje się z w rejestracji znaków towarowych. Jak mogą pomóc Państwo naszym Czytelniczkom, które tak jak Kasia, prowadzą swoje własne biznesy?

Przede wszystkim świadczymy bezpłatne usługi prawne w zakresie weryfikacji czy dany znak może uzyskać ochronę. Jeżeli weryfikacja będzie pozytywna, wówczas przeprowadzamy klienta przez cały proces rejestracji znaku. Obejmuje on odpowiedni opis znaku tzw. klasyfikację, przygotowanie dokumentacji urzędowej, weryfikację statusu sprawy w urzędzie, udzielanie dodatkowych wyjaśnień i odpowiedzi do urzędu.

Po zarejestrowaniu znaku opiekujemy się też nim, świadcząc usługi monitorowania znaku towarowego. Monitoring ma na celu wykrycie znaków identycznych lub podobnych do naszego znaku, w celu blokowania (zgłaszania sprzeciwów) tych rejestracji. Mogłyby one bowiem naruszać prawa naszego znaku i utrudniać prowadzenie biznesu. Warto pamiętać, że urząd patentowy nie informuje nas o zgłoszeniach kolizyjnych znaków towarowych. To jest obowiązkiem ale i prawem przedsiębiorcy, by chronić swoją własność. To podobna zasada jak przy byciu właścicielem nieruchomości. To czy założymy w budynku alarm i przepłoszymy złodzieja zależy już tylko od nas.

Dziękuję za rozmowę.

Wszystkie Czytelniczki Mamo Pracuj mogą BEZPŁATNIE zweryfikować swoją markę. Sprawdź już dzisiaj co możesz zyskać!

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Mama robi kurs wirtualnej asystentki – czyli o tym, jak pracować nie wychodząc z domu

Albo wychodząc i pracując tam gdzie chcesz :) Cieszy mnie myśl, że mogę jechać w ukochany Beskid zabierając laptopa i robić to co lubię, a potem pójść z dziećmi w góry - Czy możliwa jest praca zdalna jeśli nie jesteś grafikiem, programistą ani blogerką? Oczywiście!
  • Ewa Wczelik - 12/08/2019
kobieta pracuje z domu na laptopie

Dylematy mamy i taty

Końcówka urlopu macierzyńskiego plus Przedszkolak na pokładzie. Pojawiają się pierwsze pytania i dylematy. Wracać do pracy? Zostawić Mrówkę z… tylko z kim? Niania? Żłobek?!

Żłobek odpada na starcie – nie jestem przekonana do tego typu opieki. Szukam “cioci” na etat. Robię research, trzeba sprawdzić jakie obecnie panują stawki. Szybka kalkulacja i niemały szok – braknie pensji! Nawet na waciki nie zostanie… Co teraz? Wieczorna rozmowa z mężem. Biała kartka: zaczynamy wypisywać plusy i minusy. Wreszcie jest decyzja! Mama idzie na wychowawczy.

Kamień z serca. Najgorszy jest brak decyzji, a tu jeden wieczór i już jest. Uff… Ale i tysiące myśli bombardują mi głowę. Czy aby na pewno finansowo damy radę? Czy pojedziemy na wakacje w przyszłym roku? Czy będę musiała przerwać treningi? A jeśli nam braknie na podstawowe rzeczy?

Może udałoby się znaleźć pracę, którą mogę wykonywać z domu? Taką, gdzie sama ustalę co będę robić i ile godzin na to poświęcę. Dzięki której nie będzie problemem zająć się chorym Przedszkolakiem gdy będzie taka potrzeba. Po naszym pierwszym sezonie przedszkolnym wiem, że tamtejsze prezenty to nie tylko laurki, ale i glut po kostki. Katar potrafi przerodzić się w istną walkę pod hasłem “oby tylko nie opadło na oskrzela” itd.

Kurs na szerokie wody – czyli jak znalazłam kurs wirtualnej asystentki

Pierwsza myśl: chyba nie ma takiej pracy, którą mogłabym wykonywać tylko zdalnie. Nie jestem grafikiem, programistą, blogerką itp. Zaczynam ponownie przeszukiwać internet i trafiam na informację: kurs wirtualnej asystentki na mamopracuj.pl. Czytam z wypiekami na twarzy. Nie muszę być programistą, ani grafikiem. Uff. Trochę rzeczy już potrafię. Rozmową z drugą połówką – wchodzimy w to. Idę na kurs – nie wychodząc! 🙂

Pierwsza lekcja z mentorką daje dużo nadziei. Dziewczyny współkursantki – fantastyczne. Jest moc! Lekcje odbywają się dwa razy w tygodniu wieczorami. Nawet kiedy moja Mrówka Z. się obudzi i w te pędy biegnę, by ją ululać, to nasze wirtualne spotkania są nagrywane i mogę do nich wrócić, kiedy tylko mam taką możliwość. Oprócz lekcji codziennie komunikujemy się na ​slacku​. Wymieniamy się wrażeniami, dzielimy naszymi pracami oczekując nie tylko konstruktywnej krytyki, ale i wsparcia czy pochwały. Czuję, że nabieram wiatru w żagle. Poznaję nowe rzeczy. Chłonę, ile tylko mój zmęczony i niewyspany mózg przyjmie 🙂 Idzie nowe!

Praca zdalna na końcu świata

Pisząc ten wpis jestem w “Chacie na końcu świata” w Beskidzie Niskim. Mrówka Z. drzemie w wózku, Przedszkolak ze swym najlepszym Tatą odkrywa dziką roślinność i robactwo wszelkiej maści, a ja? Ja siedzę w chacie na werandzie z kubkiem herbaty i laptopem na kolanach. Delektuję się zapachem lasu, trawy i kwiatów. Słucham jak świergolą ptaszki, odganiam upierdliwe muchy i podnosząc wzrok znad ekranu cieszę się widokiem gór. Spoglądam z ciekawością na krążącego po niebie myszołowa.

Można być realną mamą – zajmującą się dzieckiem i wirtualną asystentką, która rozwija się zawodowo.

Tak wyobrażam sobie moją przyszłą pracę: robię to co chcę i lubię, tam gdzie chcę – oczywiście jeśli tylko mam dostęp do internetu 🙂 Cieszy mnie myśl, że mogę jechać w ukochany Beskid zabierając laptopa i robić to, co lubię zawodowo, a potem pójść z dziećmi w góry. Cieszę się na myśl, że będę z Mrówką Z., że będę mogła lepiej zająć się Przedszkolakiem, jeśli zostanie w domu. Czuję po prostu wolność. Wcześniej drżałam na samą myśl, że jedno czy drugie dziecko choruje, a ja muszę powiedzieć szefowi, że znowu (!) mnie nie będzie przez dwa tygodnie… To już za mną, a kolejne wyzwania przede mną.

Ok, ale WA to nie cukiereczki, górki, ptaszki itd. To jest praca. Tak samo wartościowa jak etat, do której również trzeba się przygotowywać, doszkalać, pracować nad sobą i marką. Nawet więcej: jesteś sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. W którą stronę popłyniesz, taki cel osiągniesz. A zadbany okręt pomoże dobić do celu.

Chcesz poznać inne historie kobiet, które odmieniły swoje życie zawodowe? Przczytaj:

Powodzenia!

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Wczelik
Zawodowo wirtualna asystentka w twojaprawareka.pl. Swoją pracą pomaga przedsiębiorcom odzyskać ważny dla nich czas, aby mogli skupić się na swoim sukcesie. Prywatnie żona przewodnika beskidzkiego, mama dwojga małych odkrywców pragnąca pokazać im świat. Choć w biegu, łapie wolne chwile zaczytując się w literaturze z okresu II wojny światowej, smakuje w kuchni indyjskiej, a bywa że i coś "zaszyje" na maszynie do szycia. Najbardziej odpoczywa w Beskidzie Niskim.

Pomóż stanąć na własnych nogach – zdecyduj kto wygra 30 tysięcy na rozwój biznesu!

Kto wygra 30 tysięcy na rozwój swojego produktu i biznesu? Zdecyduj i zagłosuj. Konkurs Stań na własnych nogach, właśnie wszedł w 2 etap - głosowania na jeden z wybranych 50 zgłoszeń. Zobacz wybrane produkty i oddaj swój głos! Głosowanie trwa do 5 września, a każda klubowiczka Rossmann może oddać tylko 1 głos!
  • Joanna Gotfryd - 01/08/2019
sofa, nogi kobiety i laptop na kolanach - plakat zapowiadający akcję Rossmanna

Stań na własnych nogach – prawie 500 zgłoszeń!

Konkurs Stań na własnych nogach, to akcja, którą organizujemy wspólnie z firmą Rossmann. Od 15 czerwca do 20 lipca można było zgłosić do konkursu swój produkt, tworzony z pasją, który ma szanse stać się biznesem i dać niezależność finansową jego twórczyni.

Do konkursu zgłoszono prawie 500 prac konkursowych! Komisja konkursowa złożona z przedstawicieli Rossmann i Fundacji Mamo Pracuj miała bardzo trudne zadanie – wybranie 50 prac, które przejdą do 2 etapu konkursu.

Wśród zgłoszonych prac było dużo zabawek – lalek, szydełkowanych misiów oraz książeczek. Sporo zgłoszeń dotyczyło akcesoriów dla dzieci – kocyków, wielorazowych pieluszek, personalizowanych przedmiotów czy produktów idealnych na prezent, np. z okazji urodzenia dziecka.

Przedsiębiorcze i twórcze kobiety do konkursu zgłosiły także ręcznie robione kosmetyki – szampony, mydła i kremy – bez konserwantów, na bazie naturalnych składników.

Nie zabrakło także artykułów dla domu – ozdobnych bibelotów, naturalnych świec i dekoracyjnych przedmiotów.

Wśród zgłoszonych prac była też odzież i akcesoria modowe, a także akcesoria wpisujące się w trend zero waste – wielorazowe artykuły higieniczne i zamienniki jednorazowych foliówek na zakupy.

Zobacz jakie produkty znalazły się w 2 etapie konkursu! >>

Głosowanie na najlepszy produkt

Teraz klubowicze Rossmann mogą zagłosować na najlepszy – ich zdaniem – produkt.

Głosowanie potrwa od 1 sierpnia do 5 września. Każdy klubowicz Rossmann może zagłosować tylko jeden raz, dlatego warto starannie przejrzeć wybrane do 2 etapu prace.

Zwycięzców, którzy otrzymają nagrody – pierwszą – 30 tysięcy złotych, oraz drugą i trzecią – odpowiednio – 20 i 10 tysięcy – poznamy już 10 września.

Zagłosuj, pomóż stanąć na własnych nogach! >>>

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail