Czego szukasz

Inwestuj w siebie Mamo!

Po raz pierwszy z p. Joanną Malinowską-Parzydło, autorką „Jesteś marką, spotkałam się na szkoleniu „Superwomen na rynku pracy”. Nie spodziewałam się, że ta konferencja zmieni w moim życiu tak dużo. Jako mama dwójki dzieci usłyszałam niesamowitą historię, przede wszystkim matki, która swój sukces zawdzięcza rodzinie. Tak rodzinie! Dlatego wymarzyłam sobie spotkanie z Panią Joanną, i mogę Was na nie zaprosić już 17 października do Krakowa. Zapisy już trwają!

  • Aneta Rydz - 18/09/2015
Joanna Malinowska-Parzydło

Gdyby miała Pani opisać siebie, swoje działania to od czego by Pani zaczęła?

Od tego, że nie jestem i nie zamierzam być superwoman ;-). Jestem mamą Janka i Olka i żoną Marka. To są dla mnie najważniejsze role. Jestem spełnioną kobietą, która przez całe życie rozwija się, także w chwilach bolesnych i trudnych. Ciężko pracuję na swój sukces wierząc głęboko, że sukces to wartościowe życie i relacje, małe i duże radości, codzienne rytuały – droga do spełnienia a nie jakiś punkt docelowy, do którego trzeba lub można dojść. Wierzę w sens uważnego życia i przekładanie marzeń na dobrze zdefiniowane cele.

Jest Pani ekspertem w budowaniu marki osobistej, mentorką, założycielką Stowarzyszenia Polskiego Mentoringu. W jaki sposób wspierała Panią rodzina, gdy realizowała Pani ambitne cele zawodowe w korporacji i jak wspiera Panią dziś?

Realizując się zawodowo zawsze pamiętałam, co jest dla mnie najważniejsze. I nawet jeśli czasem zagalopowałam się w realizacji śmiałych celów, to zaraz potem wracałam do tego, co nadaje sens mojemu życiu. Dbałam o rozmowy z dziećmi, czas dla męża, zdrowy sen, taniec, wspólne świętowanie i radowanie się naszą bliskością. Opowiadałam, czym się zajmowałam, gdy byłam nieobecna w domu i prosiłam o pomoc męża i dzieci, kiedy rozładowywał mi się życiowy akumulator i dopadały tak charakterystyczne dla kobiety, lęki i obawy. Dbałam o codzienne wieczorne mizianki z dziećmi, tłumaczyłam, dlaczego nie kupię im ekskluzywnych gadgetów i dlaczego uważam, że wieczorne bajki o talentach są ważniejsze niż zarabianie większego wynagrodzenia kosztem wspólnego czasu dla rodziny. Wyjaśniałam im, dlaczego po przyjściu z pracy potrzebuję choć 15 minut ciszy, żeby ogarnąć różne emocje i naładować akumulator dobrą energią (trudno dzielić się z bliskimi czymś, czego się nie posiada ;-). Rozmawiałam z nimi o tym, co jest dla mnie w życiu najważniejsze, czyli o wartościach. Pocieszaliśmy się wzajemnie po codziennych porażkach i cieszyliśmy z codziennych sukcesów. Dziś jest bardzo podobnie – tylko chłopcy patrzą na mnie „z góry” – bo sięgam im pod brodę 😉

Dla mam małych dzieci wyobrażenie sobie ich jak już są prawie dorosłe, to bardzo odległa przyszłość… Czy zaczynając swoją karierę sięgała Pani aż tak daleko w przyszłość?

Tak, ponieważ lubię patrzeć w przyszłość. Ba! Mam wrażenie, że wychodzenie w przyszłość i jej projektowanie mnie bardzo pociąga i często muszę sobie przypominać, że #ZycieJestTeraz. Tak, decydując się na dzieci wiedziałam, że chcę być mądrą choć wymagającą mamą i że dzieci chowam dla innych ludzi – dla ich żon i przyszłych partnerów. Wiedziałam, że nie chcę być matką, która poświęci wszystko dla dzieci, a potem będzie dla nich toksycznym rodzicem, rozczarowanym i oczekującym zwrotu z życiowych inwestycji i poświęceń. Tłumaczyłam sobie, targana koszmarnymi wyrzutami sumienia, gdy chłopcy byli maili, a ja dźwigałam na swych barkach całe korporacje, że najważniejsza jest jakość wspólnego czasu, a nie jego ilość. Nie wiem, czy to prawda, ale dzięki temu moje dzieci zwykle miały u swego boku uśmiechniętą i spełnioną mamę. A to dobre wyposażenie dla nich na przyszłość – wszak najważniejszym czynnikiem życiowego sukcesu jest wysokie poczucie własnej wartości (nie mylić z „za wysokie!”) – i dobrze jest móc je obserwować w praktyce na przykładzie własnej mamy.


Czytając na stronie informacje o Pani przeczytałam o zachwianym WLB.  Pytania, które chcę zadać mogą bardzo pomóc mamom, które w przyszłości mogą stanąć przed problemem zachwiania równowagi między pracą a rodziną. Co było dla Pani największym wyzwaniem i dlaczego w pewnym momencie tej równowagi nie było? I czy można znaleźć złoty środek?

Powiem uczciwie, moim zdaniem nie ma złotego środka i warto skoncentrować uwagę na czym innym, niż na jego poszukiwaniu. Mój mądry i kochany mąż podczas ostatniego urlopu na greckiej wyspie Samos, wygłosił zdanie, które mnie ogromnie zainspirowało. Nie ma czegoś takiego jak work-life balance – raczej satysfakcja lub jej brak w związku z work-life bilansem. Czy jesteśmy przekonani, że poświęcamy czas i uważność wszystkim ważnym sferom naszego życia. Ja, na przykład, uwielbiam swoją pracę – zawsze „kręciła” mnie praca z ludźmi, wspieranie ich rozwoju, zwłaszcza w perspektywie strategicznej, czyli na poziomie grup i korporacji. W zasadzie mogę pracować dzień i noc. I nie ma w tym nic złego, póki mnie to satysfakcjonuje, pozwala ładować akumulator dobrą energią i nie naraża na zaniedbania innych ważnych aspektów mojego życia: zdrowia, emocji, relacji, duchowości etc. Aby zdać sobie z tego sprawę, trzeba być uważnym i znajdować regularnie czas na refleksję, wnioski i planowanie działań korygujących. Tu i teraz – a nie kiedyś, bo to „kiedyś” nie istnieje, tak jak jutro i wczoraj. Teraz jest czas na decyzję, czy sposób w jaki żyje i sprawy, który poświęcam uwagę, wspierają mnie w dobrym życiu. Bo o to chyba chodzi?:)

Przyglądając się Pani karierze moment zwrotny nastąpił po 40-tce. Dlaczego, będąc na szczycie osiągnięć zdecydowała się Pani na tak radykalną zmianę?

Bo to znakomity moment na zmiany, o ile wynikają z przemyślanej i zaplanowanej wiele lat temu strategii. Kobieta po 40-tce ma już pokaźny kapitał życiowego doświadczenia, często zbudowany także w chwilach dramatycznych i trudnych, w których człowiek doświadcza i uczy się najwięcej. Jest mądra, zna swoje wartości i priorytety, co czyni ją otwartą na innych i asertywną równocześnie. Jako matka dzieciom jest zwykle dobrym logistykiem i strategiem rodzinnego życia. To ważne kompetencje, aby się usamodzielnić, o ile ta samodzielność jest dla niej ważna i wynika z przemyślanej strategii a nie chwilowej emocji. Zmiana w mojej karierze nie miała charakteru radykalnego. Robię niemal to samo co robiłam (może nazywa się to dziś nieco inaczej) przez ostatnich 20 lat w korporacjach, tyle że wspierając je z zewnątrz, a nie jako pracownik. I to jest bardzo miła, satysfakcjonująca i dobra zmiana – choć budowanie firmy i własnego biznesu od podstaw, wydanie książki, pisanie blogów, wspieranie klientów, zarządzanie ryzykiem i praca 24/24 wymagają jeszcze lepszego zarządzania życiową energią.

Zajmuje się Pani mentoringiem, jednak często jest on mylony z opieką i prowadzeniem za rękę. Czytając książkę Sheryl Sandberg „Włącz się do gry” zrozumiałam, że mentorem może być też taka osoba, która nie jest z nami związana np. zawodowo. Mentor obserwuje nasze działania i gdy przyjdzie odpowiedni moment zdecyduje się pomóc – powie o nas komuś następnemu lub po prostu zaprosi do współpracy. Kto wpierał Panią kiedyś, kto wspiera teraz?

Mentor to nie matka ani pani przedszkolanka – chyba że ta bardzo mądra, która nigdy nie wyręcza dziecka, bo wierzy głęboko, że samo sobie poradzi i nie chce mu komunikować, że jest słabe i niezdolne do osiągnięcia własnych sukcesów. Mentor to doświadczony i wartościowy człowiek, zainteresowany drugim człowiekiem, g otowy dzielić się swoim doświadczeniem bez oczekiwania, że ktoś będzie go naśladował. Mentoring to tworzenie przestrzeni ludziom, aby rozwijali się zgodnie z własnym pomysłem na siebie, na bazie swoich mocnych stron, talentów i własnego doświadczenia. Mentoring to sztuka snucia opowieści, co pomogło, a co przeszkadzało mentorowi, gdy realizował swoje cele i marzenia, zaliczał porażki i podnosił się z nich. To sztuka dzielenia się lekcjami, które przyniosło życie, pokazywanie możliwych skrótów i pułapek, wskazywanie zasobów i ukrytych możliwości. To życzliwe motywowanie do definiowanie sobie ambitnych, własnych celów.

Na koniec proszę o słowa inspiracji od Mamy dla innych Mam

Ksiądz Jan Twardowski powiedział, że „W życiu musi być dobrze i niedobrze. Bo jak jest tylko dobrze, to jest niedobrze”. Ta prawda działa także w przypadku wychowywania dzieci, które najwięcej uczą się, gdy jest niedobrze, więc trzeba im czasem cierpliwie i mądrze dać doświadczyć dyskomfortu. I pamiętać, że dobrze jest lepsze niż perfekcyjnie. Jill Churchill powiedziała: „Nie ma żadnego przepisu na bycie perfekcyjną mamą. Są natomiast tysiące sposobów bycia dobrą mamą”. Perfekcjonizm to forma egoizmu, gdy skupiasz uwagę na swojej potrzebie robienia rzeczy najlepiej jak potrafisz. A Twoje dziecko potrzebuje szczęśliwej, ale skupionej na nim, mamy. Dobrej mamy, a taką jesteś już dziś. Wybacz sobie niedoskonałości, a poziom szczęśliwości w sercu Twojego dziecka wzrośnie gwałtownie.

Joanna Malinowska-Parzydło

Blogerka „Jesteś Marką”, autorka książki „Jesteś marką. Jak odnieść sukces i pozostać sobą”. Wcześniej odpowiadała za strategiczną komunikację marketingową, następnie za strategie personalne w polskich mediach. W latach 2007-2012 – Dyrektor Personalny TVN S.A.  Obecnie CVO Personal Brand Institute. Wykładowca akademicki. Mama Janka i Olka.  

Kilka słów o spotkaniu pt. „Sztuka Inwestowania w siebie – Ty jako marka osobista” – 17 października w Krakowie

Każdy z nas jest marką – jednak nie każdy o tym wie, a co za tym idzie, nie zarządza w świadomy sposób. Ludzie oceniają nas na podstawie jakości naszego życia i relacji, sposobu komunikacji siebie, a w końcu osobistej reputacji, której walutą jest zaufanie do nas. To zaufanie najskuteczniej zbudujemy dzięki własnej spójności i autentyczności.

O czym będziemy mówić na seminarium?

  • Przyjrzysz się sobie jako marce funkcjonującej na rynku relacji międzyludzkiej,
  • Zastanowisz się co w Tobie jest unikalne i na czym możesz budować swoją osobistą i biznesową efektywność,
  • Określisz, co Cię wyróżnia z tłumu podobnych Ci ludzi,
  • Scharakteryzujesz swoich kluczowych partnerów życiowych i zawodowych oraz zastanowisz się nad sposobami skutecznego komunikowania się z nimi,
  • Ocenisz wartość oraz reputację swojej marki osobistej
Dlaczego warto wziąć udział?

Spojrzysz na siebie oczami ważnych partnerów życiowych i zawodowych, przez pryzmat oferowanych wartości

Zainwestujesz czas we własny rozwój, żeby osiągnąć cele biznesowe i życiowe. Przekonasz się, że to co masz w sobie, co umiesz i wiesz, może być dla innych nieocenioną wartością. Poznasz nowe potencjalne klientki lub partnerki biznesowe. Zdobędziesz wiedzę i umiejętności potrzebne do zrobienia kroku naprzód.

Zapisz się już dziś! Specjalnie dla naszych Czytelniczek mamy 25% rabatu!  Co daje zamiast 97 zł tylko 73 zł!

Przejdź do strony zapisów >>>

Przeczytaj więcej szczegółów na temat konferencji „Sztuka Inwestowania w siebie – Ty jako marka osobista” >>>

Nasz portal objął wydarzenie swoim patronatem. 

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aneta Rydz
Projektant kariery i trener, organizator konferencji dla kobiet, proaktywna i przedsiębiorcza mama. Pomaga mamom w budowaniu ich własnych biznesów i pokazuje, w jaki sposób osiągnąć niezależność finansową. Autorka książki „Mamo Działaj – 100 dni do zmiany dla każdej Mamy”.
Podyskutuj

Jak prawidłowo wypełnić JEDZ?

Błąd polegający na wpisaniu w wymaganym polu numeru identyfikacji podatkowej „Numer VAT” numeru niepoprzedzonego prefiksem PL nie musi być w żaden sposób konwalidowany. Jest to brak natury formalnej. W obrocie krajowym polski wykonawca w ogóle nie ma obowiązku wskazywania prefiksu PL.
  • Zofia Kowalska - 21/06/2019

Problem

Zgodnie z instrukcją wypełniania jednolitego europejskiego dokumentu zamówienia z 14 lutego 2018 r. zamieszczoną na stronie UZP w części II „Informacje dotyczące wykonawcy” w przypadku wykonawców posługujących się numerem VAT należy wpisać NIP poprzedzony symbolem PL.

Jak prawidłowo postąpić, jeśli ofertę złożył wykonawca, który posługuje się numerem VAT i który wpisał w wyznaczonym miejscu numer identyfikacji podatkowej, ale niepoprzedzony symbolem PL, tak jak nakazuje Instrukcja. Czy w związku z tym zamawiający może uznać, że miejsce „Numer VAT” zostało prawidłowo wypełnione, czy powinien wezwać wykonawcę do uzupełnienia JEDZ w powyższym zakresie?

Rozwiązanie

Wykonawca w postępowaniach o wartości powyżej progów unijnych zgodnie z art. 25a ust. 2 Prawo zamówień publicznych jest zobowiązany złożyć oświadczenie w postaci jednolitego dokumentu. Zgodnie z formularzem stanowiącym załącznik do rozporządzenia wykonawczego Komisji (UE) 2016/7 z 5 stycznia 2016 r. (Dz. Urz. UE nr L 3 z 6 stycznia 2016 r.) w sprawie Jednolitego Europejskiego Dokumentu Zamówienia (JEDZ), wykonawcy wypełniają odpowiednio część II:

  • A (informacje ogólne),
  • B (informacje dotyczące osób reprezentujących),
  • C (informacje dotyczące podmiotów trzecich),
  • D (informacje dotyczące podwykonawców), oraz części od III do VI formularza.

W części I A (JEDZ) wykonawca jest zobowiązany uzupełnić informacje dotyczące numeru VAT. W formularzu należy wpisać „Numer VAT, jeżeli dotyczy” lub alternatywnie: „Jeżeli numer VAT nie ma zastosowania, proszę podać inny krajowy numer identyfikacyjny, jeżeli jest wymagany i ma zastosowanie”.

Co zrobić z niekompletnym JEDZ? Sprawdź >>

To oznacza, zgodnie z zamieszczonym komentarzem do wypełniania JEDZ dostępnym na stronie UZP, że wykonawcy posługujący się numerem VAT powinni wpisać ten numer (numer identyfikacji podatkowej poprzedzony symbolem PL). Zatem wykonawca jest zobowiązany uzupełnić JEDZ o informacje w zakresie numeru identyfikacji podatkowej poprzedzonego symbolem PL (gdy posługuje się numerem VAT) bądź numeru, którym posługuje się w związku z prowadzoną działalnością (np. REGON).

Natomiast osoby fizyczne nieprowadzące działalności gospodarczej będące wykonawcami zamieszczają numer ewidencyjny PESEL, jeżeli posługują się nim do celów podatkowych.

Zauważyć należy, że przedsiębiorcy nadawany jest unikatowy numer identyfikacji podatkowej – NIP. Jest to dziesięciocyfrowy numer identyfikacji podatkowej. Jeśli do numeru NIP dodamy symbol (prefiks) PL, stanie się on jednocześnie numerem identyfikacji podatkowej VAT UE.

W obrocie krajowym NIP z prefiksem PL nie jest obowiązkowy, aby zaś móc używać prefiksu PL, konieczna jest osobna rejestracja. Podmioty zarejestrowane w kraju jako podatnicy VAT czynni, będący równocześnie zarejestrowanymi podatnikami VAT UE, nie powinny tym samym w transakcjach krajowych posługiwać się numerem identyfikacji podatkowej zawierającym prefiks PL.

Zgodnie z art. 97 ust. 10 ustawy o VAT krajowi podatnicy VAT są zobowiązani do posługiwania się NIP z przedrostkiem PL w przypadku dokonywania wewnątrzwspólnotowego nabycia, wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów lub przy nabywaniu usług, o których mowa w art. 28 ust. 3, 4, 6 i 7 ustawy o VAT. Wobec powyższego można stwierdzić, iż ujęcie w treści JEDZ prefiksu PL ma charakter wyłącznie informacyjny i dotyczy wyłącznie sytuacji wskazanych powyżej.
Jego brak zaś nie będzie stanowił błędu w rozumieniu art. 26 ust. 3 ustawy Pzp, który prowadziłby do konieczności wezwania wykonawcy do złożenia ponownie formularza JEDZ poprawionego o wpis w postaci prefiksu PL.

Więcej o jednolitym europejskim dokumencie zamówienia na www.portalzp.pl

Andrzej Łukaszewicz – konsultant Polskiego Związku Rzeczoznawców Zamówień Publicznych, prowadzi szkolenia zarówno dla zamawiających, jak i wykonawców, reprezentuje przed KIO, ekspert Portalu Zamówień Publicznych i Prywatnych www.portalzp.pl

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Zofia Kowalska

Jak wprowadzić równowagę między życiem rodzinnym a zawodowym?

13 czerwca państwa Unii Europejskiej przyjęły dyrektywę, która ma sprawić, że ojcowie poprzez urlopy rodzicielskie będą bardziej zaangażowani w opiekę nad dziećmi zaraz po narodzinach. Ma to się przyczynić do większej równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 21/06/2019
rodzina na spacerze

Równowaga między życiem rodzinnym a zawodowym

Jeszcze w czerwcu 2018 r. Polska była przeciwna zawartemu kompromisowi za względu na klauzulę, która nakazuje dzielenie się urlopem rodzicielskim między ojcem i matką. W Polsce urlop taki może, ale nie musi być przekazywany. W tym roku przedstawiciel władz z Warszawy wstrzymał się od głosu. Komisja Europejska proponowała, że ojcowie będą musieli wykorzystać 4 miesiące urlopu rodzicielskiego. Niewykorzystany urlop miał przepadać i nie mógł być przekazany drugiemu rodzicowi.

Państwa członkowskie wpłynęły na zmianę przepisów

Z taką propozycją Komisji Europejskiej nie zgodziły się państwa członkowskie i przegłosowana w tym roku dyrektywa zakłada indywidualne prawo do czterech miesięcy urlopu rodzicielskiego, z których dwa nie będą mogły ulec przeniesieniu na drugiego rodzice. Niewykorzystany przez ojca płatny urlop przepadnie.

Urlop ojcowski po urodzeniu się dziecka

Inną, nową propozycją ma być urlop ojcowski, (nie w Polsce), który ma wynosić przynajmniej 10 dni roboczych w okresie narodzin dziecka i być on płatny w takiej samej wysokości, jaką prawo UE obecnie przewiduje dla urlopu macierzyńskiego.

Work-life balance

Ta dyrektywa i propozycje Komisji Europejskiej dotyczące równowagi między życiem zawodowym i prywatnym mają zwiększyć uczestnictwo kobiet w rynku pracy oraz być kolejnym krokiem w promowaniu równości kobiet i mężczyzn w UE. Na chwilę obecną nie ma zbyt wielu inicjatyw zachęcających mężczyzn do korzystania z urlopu rodzicielskiego czy ojcowskiego. Dzięki takim propozycjom kobiety mają szansę być mniej obarczone niepłatną pracą i zyskają więcej czasu na płatne zatrudnianie się. Mogłoby to tez pomóc zmniejszyć różnicę w wynagradzaniu kobiet i mężczyzn.

Urlop opiekuńczy

Jeszcze jedną propozycją ma być urlop opiekuńczy dla pracowników, którzy z powodów zdrowotnych muszą zajmować się swoimi krewnymi. Taki urlop ma wynosić rocznie pięć dni roboczych. Kraje członkowskie będą mogły określić inny okres referencyjny oraz decydować, czy urlop przyznawać na zasadzie indywidualnej i na jakich ewentualnych dodatkowych warunkach.

Parlament Europejski przegłosował te regulacje 4 kwietnia. Proces legislacyjny na poziomie unijnym zakończy się w momencie przyjęcia ich przez Radę Unii Europejskiej. 20 dni po jej opublikowaniu w dzienniku urzędowym dyrektywa wejdzie w życie. Państwa członkowskie będą miały trzy lata na wprowadzenie jej zapisów do prawa krajowego.

Źródło: businessinsider.com

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail