Czego szukasz

Grażyna, pracująca mama we Francji

Grażyna Lorente – mama dwójki dzieci, prowadzi własną firmę, odkrywa nowe pasje i specjalnie dla nas opowiada jak to wygląda życie pracującej mamy we Francji. 

  • Paulina Sienczyło - 04/04/2014

Przez ponad 10 lat mieszkała na południu Francji, koło Tuluzy, gdzie w 2003 przyjechała na staż z uczelni. Pewnego dnia poznała Przystojnego Francuza. Rok później byli po ślubie, a Grażyna kończyła studia w Ecole de Commerce de Toulouse. W Tuluzie urodziły się też jej dzieci – Thomas i Olivia. Po kilku latach spędzonych na etacie założyła własną firmę. Oprócz tego…

Pasjonuje mnie Internet oraz szeroko pojęte nowe technologie. I tak naprawdę wszystko co robię kręci się wokół tych tematów. Prowadzę we Francji własną działalność, w ramach której tworzę strony internetowe oraz pomagam klientom zwiększyć ich widoczność w sieci. Jestem także współtwórczynią polsko-francuskiego portalu informacyjnego StrefaPL. Ponadto współpracuję ze stowarzyszeniem Polek we Francji, Les Polonaises i prowadzę również polsko-francuskiego bloga biznesmam.com, dla przedsiębiorczych kobiet. 

Od jak dawna mieszkasz w Tuluzie?

Niedawno nastąpiła zmiana. Pod koniec zeszłego roku zdecydowaliśmy się przybliżyć do mojej rodziny, tak więc po 10 latach życia we Francji przeprowadziliśmy się do Polski. Ze względu na brak bezpośrednich połączeń z Tuluzy do Polski, bardzo rzadko przyjeżdżaliśmy do Polski, więc moi rodzice bardzo rzadko widzieli wnuki… Miałam poczucie, że czas tak szybko mija i że już wkrótce jakiś etap skończy się bezpowrotnie. To mój mąż zaproponował przeprowadzkę i mimo, że nie lubię zmian nie wahałam się długo z podjęciem decyzji. Mam to szczęście, że moją pracę mogę wykonywać z każdego miejsca na ziemi gdzie znajdę dostęp do Internetu. 

Czym zajmowałaś się przed urodzeniem dzieci? I jak długo trwał Twój urlop macierzyński ?

Przy Tomku byłam jeszcze studentką zrobiłam więc sobie przerwę na studiach, a kiedy miał już rok wróciłam na uczelnię. Natomiast tuż przed urodzeniem Olivii zostałam przyjęta na pierwszą umowę jako marketing manager telecom w firmie informatycznej. Ponieważ bardzo zależało mi na tej pracy wróciłam do niej zaraz po zakończeniu urlopu macierzyńskiego. Olivia miała wtedy 4 miesiące. 

Jak wygląda sytuacja rodziców we Francji? Ile trwa urlop macierzyński?

Urlop macierzyński trwa krócej niż w Polsce. Podzielony jest na 2 części: 6 tygodni przed porodem i 10 tygodni po porodzie. Jeśli ciąża przebiega bez problemowo i mama  czuje się dobrze może pracować nieco dłużej i w ten sposób przenieść część urlopu sprzed porodu na okres po porodzie. Po tym okresie mama może zostać w domu na urlopie wychowawczym, wrócić do pracy w niepełnym wymiarze godzin lub, jeśli tego chce, na pełen etat. Ja zdecydowałam się na niepełny wymiar godzin, dzięki czemu mogłam jeszcze przez kilka miesięcy karmić moja córkę piersią. Kobiety, które decydują się na takie rozwiązanie maja prawo do specjalnego zasiłku. Nie kompensuje on w pełni kwoty, jaką mama zarabiałaby pracując na cały etat, ale zmniejsza presję finansową…

A jak jest z ojcami? Macie urlopy ojcowskie i czy tatusiowie chętnie z nich korzystają?

Jeśli chodzi o urlop ojcowski to Francuzi chyba chętniej niż Polacy decydują się na pozostanie w domu z dziećmi. Osobiście znam jednego takiego tatę, który wziął rok wolnego, aby zająć się dziećmi. Generalnie Francuzi traktują kobiety bardziej po partnersku, a w związkach jest równy podział obowiązków. W naszych zaprzyjaźnionych parach panowie gotują, sprzątają… Oczywiście chodzą też na mecze i piją piwo (śmiech), ale co najważniejsze uważają, iż kobiety mają takie samo prawo do rozwoju zawodowego jak oni i wspierają je bardzo, aby ten cel mogły osiągnąć. Dlatego właśnie niektórzy tatusiowie decydują się na zajęcie się dziećmi na cały etat. Na pewno w Polsce też są tacy ojcowie, ale opinia społeczna, komentarze kolegów ich do tego zniechęcają. We Francji tego nie ma.

Czy dużo rodziców we Francji pracuje w niepełnym wymiarze godzin? 

Tak, i są to głównie mamy. Wiele z nich wybiera tzw. 4/5 etatu.  Otóż rytm pracy i szkoły jest inny we Francji niż w Polsce. Dzieci w przedszkolu i szkole podstawowej mają zajęcia od 9 do około 17, codziennie z wyjątkiem środy. Rodzice pracują w tych samych albo nawet dłuższych godzinach, a jeśli doda się do tego czas spędzony na dojazdy do pracy, to tak naprawdę rodzice aktywni zawodowo spędzają mało czasu z dziećmi w ciągu tygodnia. Dlatego wiele mam pracuje 4 dni w tygodniu, a środę rezerwuje dla dzieci. Poza tym większość zajęć pozalekcyjnych ma miejsce właśnie w środy po południu.

A jak pracodawcy we Francji zapatrują się na młode mamy? 

Wydaje mi się, że to już jest kwestia nie tyle kraju, co raczej indywidualnego podejścia firmy czy nawet konkretnego szefa. W moim przypadku patrząc z zewnątrz, nie było problemów. Kiedy zdarzało mi się zadzwonić, że któreś z dzieci jest chore czy też brać dzień wolny ze względu na zapowiadany strajk, zawsze pozornie mogłam liczyć na zrozumienie. Jednak  często miałam wrażenie, że moja sytuacja rodzinna stanowi problem. Że właśnie ze względu na nią nigdy nie zaproponowano mi wyjazdu na targi czy eventy, które organizowałam dla firmy! Miałam wrażenie, że stoi przede mną jakiś niewidzialny mur, że mimo dobrych wyników i usilnych starań moja praca nie jest wystarczająco doceniana. Wtedy jeszcze nie byłam na tyle odważna, aby podjąć rozmowę z szefem, więc jako perfekcjonistka starałam się być jeszcze skuteczniejsza, dawać z siebie jeszcze więcej. Kiedy przestałam karmić, starałam się też być bardziej dyspozycyjna. Wszystko na nic, bo kiedy skończyła się moja 3. umowa na czas określony okazało się, że firma będzie przechodzić restrukturyzację i najłatwiej jest pożegnać pracowników bez stałych umów… Po tym wielkim rozczarowaniu zdecydowałam się spróbować własnych sił w biznesie.

Skąd wzięłaś pomysł na Twój biznes?

Zaczęłam od sprzedaży biżuterii, którą sama projektowałam. Otworzyłam wtedy 2 sklepy internetowe, z czego jeden z biżuterią ślubną. Nie było to moje pierwsze doświadczenie z tworzeniem stron internetowych, ale robiąc sama stronę od A do Z i zajmując się jej promocją w sieci, nauczyłam się bardzo dużo. Koniec końców okazało się, że wolę proces tworzenia strony niż robienie biżuterii na zamówienie… Więc kiedy znajoma szukała kogoś do zrobienia jej strony firmowej zaproponowałam swoje usługi. W ten sposób znalazłam pierwszą klientkę i przekonałam się, że wiedza i doświadczenie, które zdobyłam mają wymierną wartość i sprawdzają się w innej niż tylko biżuteryjna branży.

Jak się prowadzi biznes za granicą? 

Myślę, że biznes podobnie robi się w Polsce, jak i w każdym innym kraju. Poza różnicami w stawkach podatku czy składek na ubezpieczenia społeczne nie ma wielkich różnic. Wszędzie ważny jest pomysł i determinacja. Ważne są też działania marketingowe, bo bez klientów niezależnie do kraju żaden biznes nie przetrwa. 

Czy rząd francuski wspiera przedsiębiorców? Jak to robi?

Tak, Francja wspiera osoby rozpoczynające własną działalność na kilka sposobów. Jeżeli ktoś jest na bezrobotnym i pobiera zasiłek (zwykle w wysokości ok. 75% ostatniej pensji), to zakładając firmę ma nadal do niego prawo. Jego wysokość zależy wtedy od dochodów firmy, ale daje to przedsiębiorcom poczucie bezpieczeństwa i stabilności finansowej.Poza tym we Francji istnieje uproszczona forma jednoosobowej działalności, auto-entrepreneur (samozatrudnienie). Otworzyć ją można w 5 minut przez Internet a sprawy podatkowe i księgowe ograniczone są do minimum. Nie ma rozliczenia VATu, nie ma obowiązku prowadzenia księgowości (wystarczy książka przychodów i rozchodów) a składki i podatki płaci się wyłącznie od obrotów. Zero obrotów oznacza zero składek i podatków za dany miesiąc. Ryzyko zmniejszone jest więc do minimum, a osoby zakładające działalność nie boją się, że nie będą miały z czego zapłacić składek.

Brzmi super! A czy francuskie mamy są tak samo przedsiębiorcze jak Polki? Czy wiele z nich prowadzi własne firmy? Jakie to są biznesy? 

Właśnie pojawienie się tej nowej formy działalności w 2009 pozwoliło mnie i innym wielu mamom we Francji na spróbowanie własnych sił w biznesie. Oprócz stowarzyszenia Polek należałam także do francuskiego stowarzyszenia Les Mompreneurs. Miałam więc okazję się przekonać, że Francuzki też są kreatywne, chcą podejmować własną działalność i realizować swoje pasje i marzenia. Dla wielu z nich samo zatrudnienie dało możliwość pogodzenia pracy z życiem rodzinnym. Francuzki tak jak i Polki, zakładają sklepy internetowe, są freelancerkami, zajmują się rękodziełem, dekoracją wnętrz, organizacją eventów..

A jak wygląda Twój dzień pracującej mamy? 

Rano, kiedy odprowadzę Olivię do przedszkola siadam do komputera i pracuję nad stronami klientów lub zajmuję się promocją portalu. Pracuję do czasu, kiedy Thomas wraca ze szkoły. Przygotowuję obiad a po nim jeszcze przez chwilę coś robię zanim odbiorę Olivię. Popołudnia spędzam najczęściej wożąc dzieci na dodatkowe zajęcia, czasem razem się bawimy. Do komputera siadam znów wieczorem, kiedy dzieci śpią, zwłaszcza kiedy mąż pracuje w nocy. Piszę wtedy artykuły na mojego bloga. Obecnie przygotowuję się do mojego pierwszego internetowego szkolenia z SEO dla kobiet prowadzących własną działalność, więc moje noce mocno się skróciły. 

Jakie masz patenty na godzenie życia osobistego i zawodowego?

Odkąd przyjechałam do Polski jest mi bardzo trudno znaleźć równowagę i chyba nie jestem w tej chwili dobrym przykładem godzenia życia osobistego i zawodowego. Ale staram się wyznaczyć sobie granice czasowe dla pracy i ich przestrzegać. Bo kiedy biuro znajduje się w domu, praca i życie rodzinne ciągle się mieszają… Od jakiegoś czasu zastanawiam też nad wynajęciem biura, żeby granica ta była bardziej wyraźna. 

Dziękuję za rozmowę

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Paulina Sienczyło
Absolwentka zarządzania kulturą i podyplomowego zarządzania zasobami ludzkimi na UJ. Mama Igutki Frygutki i Janka Gałganka. Kiedyś z pasją oddana harcerstwu, potem fajnej pracy w Coca - Coli, obecnie poszukująca swojej drogi zawodowej. Lubi ludzi, gorącą czekoladę w czasie posiadówek niepołomickiej grupy fajnych kobiet, bieganie z kijkami po puszczy w weekendowe poranki. Jest pasjonatką zdrowego trybu życia marzącą o byciu gospodynią - nauczycielką harmonijnego życia w Beskidzie Niskim.
Podyskutuj

Wirtualna asystentka bez tajemnic – jak pracuje, co robi i czy chodzi na urlop?

Ela Wolińska od 7 lat pracuje jako wirtualna asystentka, wspierając przedsiębiorców w ich pracy. Czym zajmuje się na co dzień i jak łączy swój zawód z wychowywaniem 2 dzieci? Jeśli Ty też chciałabyś pracować z domu, to sprawdź, jak kurs on-line Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja pomoże Ci to osiągnąć!
  • Joanna Gotfryd - 18/01/2019
Ela Wolińska, wirtualna asystentka

Chciałabyś pracować zdalnie, żeby mieć więcej czasu dla rodziny?

Poznaj szczegóły kursu on-line! Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja 

Możesz sfinansować go w 100% z nieoprocentowanej pożyczki z Funduszu OPEN!

Tak, chcę poznać szczegóły!

Elu, od 7 lat pracujesz zdalnie, jako wirtualna asystentka. Co Ty konkretnie robisz, czym się zajmujesz?

Wspieram przedsiębiorców w ich codziennej pracy.

Zwięźle i na temat 😉 W czym dokładnie pomagasz firmom? Jakie są Twoje obowiązki na co dzień?

W moim konkretnym przypadku zajmuję się stronami internetowymi: od administrowania, redakcji tekstów, ustawiania SEO, po tworzenie tych stron (pełny content, grafiki, treści itp.).

Obsługuję również profile w social mediach, prowadzę grupy na Facebooku w imieniu klientów. Piszę teksty, robię transkrypcje, tworzę analizy w Excelu, prezentacje, materiały reklamowe, wysyłam oferty i wiele innych. Pomagam tworzyć blogi, vlogi i podcasty, kursy internetowe, artykuły branżowe – są dziesiątki różnych zadań.

Pracujesz dla kilku klientów jednocześnie – czy to są podobne zakresy czynności, czy każdy klient ma inne zlecenia i wymagania?

Początkowo zlecenia były bardzo różne. Zresztą to jest dość charakterystyczne dla tej profesji, że trzeba wypracować swoją specjalizację lub znaleźć niszę.

Kiedy zaczynałam pracę jako VA, nie wiedziałam, że właśnie tak nazywa się mój zawód! Szukałam więc pracy na etacie, byłam nawet dość długo asystentką osobistą trenera biznesu. Dla niego organizowałam głównie szkolenia i konferencje. Jednocześnie szukałam zleceń zdalnych. Było to przeważnie pisanie tekstów, tworzenie prezentacji, pisanie CV, ofert i podań, research w sieci na zadany temat. Potem doszło administrowanie stroną internetową dużej instytucji.

Obecnie, zadania nadal są zróżnicowane, ale gro moich klientów nawiązuje ze mną współpracę przy administrowaniu stron opartych o WordPress oraz przy prowadzeniu profili na Facebooku.

Jakie umiejętności powinna posiadać wirtualna asystentka?

Przez lata pracy obserwowałam zarówno mój własny rozwój zawodowy, jak również moich koleżanek – na Facebooku, na spotkaniach networkingowych czy konferencjach i doszłam do wniosku, że aby być dobrą wirtualną asystentką powinno się reprezentować umiejętności i cechy charakteru takie jak:

  • umiejętność budowania komunikacji,
  • opanowanie,
  • nastawienie na efekty (bycie konkretnym).

Obligatoryjnie trzeba być bardzo dyskretnym, obowiązkowym i świetnie zorganizowanym.

Specyfiką tego zawodu jest również freelancing i praca z technologiami oraz trendami. Trzeba więc za nimi podążać, nieustannie się dokształcać, czytać, uczyć nowych programów, być otwartym i kreatywnym.

W zależności od zadań jakie zostaną powierzone wirtualnej asystentce, umiejętności twarde mogą się różnić. Podstawowymi jednak, moim zdaniem są: znajomość WordPressa, umiejętność pisania tekstów oraz znajomość na wysokim poziomie programów takich jak Word, Excel i PowerPoint.

A czy wirtualna asystentka musi znać języki obce?

Teoretycznie nie, ale im więcej zna, tym ma więcej możliwości pracy. Jak w każdej branży – znając języki możesz pracować dla klientów z całego świata.

Uważam również, że niezbędna jest minimum podstawowa znajomość języka angielskiego. Im wyższy poziom tym lepiej. Wiele programów ma angielskie menu, np. częściowo WordPress, Photoshop itp. Co więcej, dobra znajomość tego języka pozwala na swobodny research w sieci, a to zadanie należy do podstawowych umiejętności wirtualnej asystentki.

ela wolińska, wirtualna asystentka

Jesteś mamą dwójki dzieci – jak zorganizowałaś sobie pracę? Czy jesteś dostępna on-line 24/7? Czy pracujesz w konkretnych godzinach?

Staram się reagować ad hoc, dlatego moi klienci mają ze mną kontakt niemal całą dobę. Prowadzę również, jak wspominałam, profile w social media, co również wymaga ode mnie bycia online. To nie znaczy jednak, że 24/7 siedzę ze wzrokiem utkwionym w monitor. Większość obowiązków mam stałych, abonamentowych, dlatego wypełniam je kiedy dzieci są w przedszkolu. Inne, o ile nie mam wyznaczonego deadline’u, wykonuję w pierwszej wolnej chwili. Zawsze informuję klienta kiedy będę mogła się zająć tymi najpilniejszymi zadaniami.

Kiedy jednak dzieci wracają po południu do domu, staram się być tylko dla nich. Weekendy również pracuję o wiele mniej. Robię tylko to, co pilne.

Oboje z mężem prowadzimy swoje firmy. We własnym biznesie zawsze jest coś do zrobienia. Zauważyłam jednak, że bardzo dużo korzyści wynika z odkładania na bok obowiązków, kiedy jest czas dla rodziny.

Czuję równowagę, nie przegapiam niczego w życiu moich maluchów, ale i, paradoksalnie, nie zawalam terminów. Spokojnie, z rozwagą gospodaruję czasem. Dzięki temu wszystko zrobione jest punktualnie, a ja nie czuję nacisku ani frustracji. Moje dzieci zaś wiedzą, że mogą na mnie liczyć.

Mamy często pytają nas o pracę, którą mogą wykonywać jednocześnie opiekując się dzieckiem, z doskoku – czy praca Wirtualnej Asystentki w takim systemie jest możliwa?

Praca wirtualnej asystentki to normalne stanowisko i wymaga od nas takiego samego profesjonalizmu jak każdy inny zawód. To, że pracujemy z domu nie zwalnia nas z zaangażowania i zawodowstwa. Owszem, ta praca wiele ułatwia przy organizacji opieki nad dzieckiem, w pogodzeniu obowiązków z wychowywaniem maluchów. Nigdy jednak nie zapominajmy, że to są wciąż obowiązki.

Ja bardzo mocno „walczę” z brakiem profesjonalizacji w tym zawodzie. Nie wyobrażam sobie odpisywać na e-mail trzymając dziecko na ręku albo tworzyć prezentację dla klienta jednocześnie zabawiając swojego malucha.

Dobrą umiejętnością jest brak oporów przed proszeniem o pomoc. W Polsce wciąż pokutuje przeświadczenie, że to kobieta ma wychowywać dzieci, a po porodzie okres macierzyński poświęcić tylko maleństwu. Prowadząc własną działalność gospodarczą nie można sobie pozwolić na rok wolnego. No chyba, że chcemy od nowa wszystko zaczynać po upływie tego czasu, albo mamy zatrudnioną własną wirtualną asystentkę, która przejmie nasze obowiązki 😉

Po urodzeniu drugiego syna 2-3 razy w tygodniu przychodziła do nas niania, żeby odciążyć mnie przy małym. Kilka razy usłyszałam komentarze w stylu, że sobie nie radzę. W ogóle się nimi nie przejmowałam. Byłam za ścianą, kiedy niania spędzała czas z moim dzieckiem, więc nadal mogłam karmić i w razie czego reagować na potrzeby maleństwa, ale mogłam też skupić się na pracy.

My kobiety mamy podzielną uwagę, ale i granice możliwości. Prośmy więc o pomoc – może babcia mogłaby przychodzić, może niania, chociaż na kilka godzin bądź w wyznaczone dni.

Jestem też bardzo przeciwna traktowaniu zawodu wirtualnej asystentki jako pracy dorywczej. Często dostaję oferty współpracy, w których mamy wprost piszą, że ze względu na dziecko, albo pracę w innej firmie na etacie są dyspozycyjne np. godzinę – dwie dziennie. Nie. Takie podejście do niczego nie prowadzi. Albo decydujesz się na konkretną ścieżkę kariery jako WA, albo na pracę na etacie gdzieś indziej. Dorobienie na waciki mija się z celem.

Ja popełniłam ten błąd i zmarnowałam kilka lat. Gdy zdecydowałam się tylko na tę właśnie ścieżkę kariery, nabrała ona ogromnego rozpędu. Okazało się również, że wszystkie moje lęki o brak zleceń, o niewystarczające umiejętności itp. były nieuzasadnione.

Prowadzisz własną działalność, w jaki sposób szukasz klientów? Jak szukać klientów w tym zawodzie na początku?

Paradoksalnie, na początku klienci znajdowali mnie 😉 Zawsze miałam tzw. lekkie pióro, więc zaczęło się od tego, że kilku znajomych poprosiło mnie o napisanie jakiegoś tekstu. Proszono mnie o redakcje, o research itd. A potem zaczęto polecać.

Mam również firmę, która zajmuje się oprawą muzyczną uroczystości. Zaczęłam więc wykorzystywać umiejętności organizacyjne i zostałam asystentką osobistą trenera biznesu.

W każdym razie polecano mnie, zlecenia wpadały jedno za drugim.

Przełomowym momentem było utworzenie własnej strony www.pomocdlabiznesu.pl z ofertą i dołączenie do kilku grup biznesowych na Facebooku.

To właśnie na grupach można znaleźć najwięcej najciekawszych zleceń. Jest też Oferia, Useme i mnóstwo innych portali z ofertami pracy zdalnej.

Czy wirtualna asystentka idzie czasem na urlop? 😉

Tak, ale zabiera ze sobą laptopa 🙂

Ja dużo podróżuję. Często jeździmy też odpocząć na wieś. W czasie np. wakacyjnego urlopu zawsze informuję klientów, że będę mniej dostępna. Jednakże nie urywam kontaktu, nie znikam na 2 tygodnie, nie zostawiam niedokończonej pracy. Moi klienci cenią tę responsywność i szczerość.

ela wolińska

Elu, jesteś jedną z mentorek w kursie on-line Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja. Będziesz się dzielić swoim doświadczeniem, wiedzą – czego konkretnie mamy nauczą się od Ciebie?

Oprócz niezbędnych umiejętności twardych, programowych, będzie okazja do nauczenia się również tego, jak tworzyć oferty, wyceniać usługi, budować relacje, tworzyć komunikację, gdzie i w jaki sposób szukać ofert, jak na nie odpowiadać, gdzie i czego się uczyć itd.

Wydaje mi się, że ważną rzeczą jest to, że jest to pierwszy tak duży kurs na wirtualną asystentkę, który dodatkowo łączy wspomniane umiejętności twarde z miękkimi oraz life stylem jako mama, jako kobieta aktywna i jako przedsiębiorca.

Jak przekonałabyś mamy, że bycie wirtualną asystentką to świetny pomysł na pracę i pogodzenie jej z wychowywaniem dzieci?

Z roku na rok przybywa pracowników zdalnych. Przybywa przedsiębiorców, specjalistów i freelancerów. Rośnie tym samym zapotrzebowanie na pracowników, którzy zdalnie ogarną techniczne zaplecza właścicieli firm.

Praca zdalna jako wirtualna asystentka daje ogromne możliwości. Znajdując swoją niszę, swoją specjalizację, sama sobie stajesz się swoim szefem.

To Ty decydujesz kiedy i co robisz, Ty planujesz swój grafik, Ty wyceniasz swoje usługi i zarządzasz swoim czasem, domem i umiejętnościami.

Ciekawe zlecenia, fantastyczni klienci z ogromną wiedzą branżową to dodatkowa wartość dodana.

A największą wartością jesteś Ty, Twoje szczęście, Twoja wolność, oraz Twoje dzieci.

Przy nich jeszcze bardziej doceniam moją pracę. Gdy któreś zachoruje, nie martwię się kto będzie z nim w domu, nie biegam po L4 i nie zamartwiam się co powie szef. Nigdy też nie brakuje mnie na uroczystościach w przedszkolu. Wbrew pozorom mam dla moich chłopców o wiele więcej czasu niż kiedykolwiek miałabym na etacie.

Co dla mnie jest równie ważne – to dzięki takiemu systemowi pracy mam bardzo poukładane relacje z moim mężem. Wspieramy się nawzajem i dopingujemy w rozwoju.

Napisałaś też książkę o pracy Wirtualnej Asystentki, co w niej zawarłaś?

Wydałam e-book o pracy WA w Polsce. Na Zachodzie ten zawód jest bardzo popularny. U nas to wciąż nowość. Kiedy mówię komuś czym się zajmuję, nieustannie widzę zaskoczenie. To moja misja, żeby nauczyć czym jest zawód wirtualnej asystentki, pokazać jak i co można oddelegować i w czym można pomóc.

Dziękuję Ci za rozmowę!

Chciałabyś pracować tak jak Ela? Sprawdź datę kolejnej edycji kursu Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja!

W 8 tygodni zdobędziesz nowy zawód i zaczniesz pracować zdalnie.

Tak, chcę poznać szczegóły nowego zawodu, chcę pracować z domu, na własnych zasadach!

Zdjęcia: archiwum Ela Wolińska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Łatwiejsze wystawianie faktur ze specjalnym programem

W dobie, kiedy ułatwiamy sobie życie w każdym jego aspekcie, warto postawić także na ułatwienie przepływu rożnego rodzaju dokumentów pomiędzy stronami. Dokumentami, których pojawia się na co dzień najwięcej, są faktury i innego rodzaju rozliczenia. Dzięki nim można potwierdzić, że dana transakcja miała miejsce i określić koszty. W zależności od działalności i jej zasięgu wystawia się ich w ciągu dnia więcej lub mniej. Bez względu na ilość możliwe staje się usprawnienie generowania faktur i przekazywania ich kontrahentom.
  • Alicja Zielińska - 17/01/2019
otwarty laptop na stole, dokumenty

Sprawne wystawianie faktur

Sprawne przekazywanie sobie dokumentów poświadczających transakcje i ich koszty umożliwia program do wystawiania faktur. Dzięki niemu obieg dokumentów zostaje ułatwiony praktycznie w każdym zakresie. O jego zaletach można by mówić bardzo wiele, wystarczy jednak podać kilka, a dzięki nim na pewno przedsiębiorcy przekonają się, że da się usprawnić swoją pracę.

Zalety programu do wystawiania faktur

Pierwsza zaleta to duża wygoda w użytkowaniu. Tradycyjny sposób wystawiania faktur jest taki, że wprowadzanie danych odbywa się więcej niż raz. To dość żmudne, jeśli chce się sprawę załatwić szybko. Dlatego też program do wystawiania faktur wychodzi naprzeciw oczekiwaniom usprawnionej pracy i pozwala wprowadzać dane potrzebne w dokumencie tylko raz.

Dzięki temu można faktycznie oszczędzić sporo czasu. Co więcej, dzięki temu da się uniknąć błędów, które często się pojawiały, kiedy fakturę wypisywało się, dbając o każdy szczegół kilka razy.

Szybkość w użytkowaniu to kolejna duża zaleta. Jak się realizuje? Otóż za pomocą tylko jednego kliknięcia można wysłać fakturę bezpośrednio do kontrahenta. I oczywiście mieć pewność, że dotrze w miejsce przeznaczenia. A jeśli trzeba ją wysłać w kilka miejsc jednocześnie, to wcale nie trzeba dołożyć dodatkowego czasu. Przesyła się oczywiście drogą elektroniczną, co wpływa na mniejsze koszty.

Możliwości programu

Program do wystawiania faktur ma całą gamę dodatków, które mają na celu jak najbardziej usprawnić współpracę z kontrahentami. Przede wszystkim oprócz samych faktur można tu także wystawić dokumenty księgowe i nieksięgowe. Ułatwieniem jest to, że wszystkie informacje wprowadza się za pomocą szablonu i nie trzeba samodzielnie zastanawiać się nad tym, jak trzeba to zrobić – program robi to za nas.

Ponadto umożliwia przechowywanie faktur przez wiele lat w archiwum. To bardzo ułatwia sprawę. Nie trzeba gromadzić dokumentów w segregatorach i poświęcać na nie miejsca, wystarczy miejsce na dysku. Ułatwienie polega też na tym, że można sprawnie kontrolować, czy wszystkie faktury zostały opłacone. Jeśli nie, to kontrahentowi można w łatwy sposób o tym przypomnieć – wystarczy kliknąć i zostanie wysłane powiadomienie.

Możliwości, jakie daje program do wystawiania faktur, są nie do przecenienia. Usprawnienie pracy, usprawnienie kontaktu z klientami, szybkość oraz sortowanie i przechowywanie ważnych dokumentów to wszystko, co wpływa na ułatwienie codziennej pracy.

Materiał mógł powstać dzięki firmie Faktury, w której ofercie znajduje się najlepszy program do wystawiania faktur – Faktury.pl

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail